Forum
24-07-2007 16:32:35
Dziewczyny...własnie jestem na etapie kursowanie się w ośrodku szkolenia kierowców....tak po fachowemu mówiąc..
Teoria za mną....połowa jazd już też...Egzamin jak dobrze pójdzie to może za jakieś 3 miesiące bo niestety takie są u nas terminy odległe
Mam pytanie....
Jak wspominacie ten okres gdy wy robilyście prawko...?
Jak wam poszło...?...Jak długo juz macie uprawnienia?
Ja to ma spore obawy co do mojego egzaminu......i szczerze sie przyznam ze całkowicie mnie wkurza zmiana biegów....oj to moja zmora po prostu!!!
Jeszcze nigdy tak nie było,żeby jakoś nie było.
24-07-2007 19:43:04
Ja zdawałam prawko prawie 7 lat temu- były inne reguły zdawania. Na placu robiło się obowiązkowo łuk i wjazd pod górkę + wylosowane manewry. Po mieście jeździło się znacznie krócej niż teraz bo 30 min to byo max.
Testów się nie uczyłam na pamięć jak to czyni większość tylko brałam jakoś na logikę, starałam się zrozumieć. Potem wyszło "w praniu" kto bez sensu nauczył się na pamięć.
Idąc na kurs byłam całkowicie "zielona"- nie wiedziałam gdzie jest hamulec nawet
o przełanczaniu biegów i budowie silnika nie mówiąc. Pierwsza lekcja na tym właśnie mi upłynęły mi na ćwiczeniu takich (z perspektywy czasu) bzdur. Po tej pierwszej godzinie jeździłam z moim tatkiem na plac cukrowniczy ćwiczyć właśnie ruszanie, trzymanie odpowiednio sprzęgła, biegi itd. Kurs wyglądał tak, że 1/3 godzin to był plac a 2/3 jazda po miescie. Miałam też mozliwośc w każdej chwili wjechać na plac mojego instruktora i ćwiczyć na swoim aucie.
Na pierwszy egzamin w miescie do którego miałam najblizej ustawiłam sobie egzamin tak aby jechać z moją koleżanką (taką dobrą funfelą z klasy). Ona zdawała już 3 raz. No przyznaje oblałam 1 egzamin i to już na placu na zatoczce. Po mnie zdawała moja kumpela. Nie zdała nastepny raz. Wściekła się. walnęła buciorem GLANEM w drzwi samochodu. Zrobiła wielką wgniotę. pisali nawet o tym w lokalnej gazecie. Pomyslałam sobie, że jako wszyscy zauwazyli, ze razem przyjechałyśmy razem to ja już nie mam szans zdać w tym ośrodku. Przeniosłam się do Poznania. nie wzięłam dodatkowych godzin i to był błąd. twierdziłam, że skoro wszędzie obowiązują te same reguły to te godziny dodatkowe mi nic nie dadzą. Zgubiło mnie rondo wielopasmowe z torami. Wczesniej takowych nie ćwiczyłam bo torów i kilkupasmowych rond nie było w poprzednim mieście. Potem wzięłam 7 dodatkowych godzin na jazdę po miescie. Pojechałam na egzamin i zdałam bezbłędnie.
dziś zatoczkę tzn parkowanie tyłem robię z przyjemnością i nie boje się już ani dużych rond ani torów .......... jestem kierowcą już prawie 7 lat i nie wyobrażam sobie nie mieć prawka. Mój ojciec podobno liczy ile zrobiłam już kilometrów- ostatnio mówił, ze jakieś cztery razy objechałam już równik. Dlaczego liczy??? Bo był pewny (jest zawodowym kierowcom), że najwyżej po 500 km zrobie kraksę- uważa, że baba za za kółkiem to katastrofa a już szczególnie ja
. Zaczął liczyć i jakoś nie może przestać.
teraz bardzo chętnie bym poszła na kurs extremalnej jazdy ale to kosztuje niestety ok 5,5 tyś.
Żaba powodzenia
24-07-2007 20:21:54
O raaany, dla mnie to super wspomnienia!
: Dostałam kurs na prawko w prezencie od rodziny na 17 urodziny. Byłam wtedy w II klasie L.O. a że czasy były takie, że można było sie zapisać na kurs jak sie miało 16 lat i 9 miesięcy to połowa klasy robiła prawko! Wszyscy to bardzo przeżywaliśmy, bardziej niż klasówki. Każdy o tym gadał, no i oczywiście przynosił do szkoły swój pierwszy dokument - nowe prawko! w dodatku właśnie dopiero co weszły te małe
Z kumpelami chodziłyśmy do ośrodka egzaminacyjnego obserwować jak wygląda egzamin i obcinać egzaminatorów, hehe. młodych miałyśmy instruktorów, więc było o czym gadać
Dokładnie tak jak Ami, też mam prawko 7 lat. Fakt, losowało się zestaw na placu, testy były na kartkach. Zdałam za drugim razem. za pierwszym podobno wymusiłam pierwszeństwo, chociaż nigdy sie z tym nie zgadzałam.
Uwielbiam jeździć, chociaż teraz mój mąż przechwycił kierownicę.
Ogólnie to z prawka byłam bardziej dumna niż z dowodu osobistego, który dostałam dopiero rok później. Ot taka moja historia
Acha, mam już trzecie prawko
bo - mam czasowe ze względu na ślepotę i co pięc lat muszę mieć badania i na nowo wydawane, więc już raz miałam zmieniane, potem mi ukradli torebkę, potem wyszłam za mąż no i ciągle mam nowe
Żaba powodzenia, trzymaj się kierownicy i się nie puszczaj
:
24-07-2007 20:56:41
Ja prawko mam od osmiu lat i muszę przyznac,że na egzamin szłam bardzo zestresowana....testów się nie bałam, bo wiedziałam, że jak się nauczę to zdam....za to jazdą byłam przerażona...szczególnie cofaniem w kopertę i oczywiście jazdą po miescie.Na szczęście udało mi się zdac za pierwszym razem......do domu wracałam jak na skrzydłach z "bananem" na twarzy.
Żaba...dla mnie też zmiana biegów była najgorszą rzeczą......dziwiło mnie jak można sie jednoczesnie skupic na tylu rzeczach....sprzęgło, hamulec lub gaz, biegi,kierownica, lusterka....
Najważniejszą rzeczą po zrobienu prawka jest jezdzic......dużo jezdzic i nie bac się....w końcu trening czyni mistrza!
Ja miesiąc temu...sama....pokonałam trasę Wiedeń-Tarnów(ok.530 km.)....oczywiście,że się bałam ale stwierdziłam.."jeśli się teraz nie odważę to już nigdy tego nie zrobię"......i zrobiłam!!!
Żaba...napewno sobie poradzisz....Powodzenia!!! :D
24-07-2007 21:02:40
Ja na kurs zapisałam się gdy tylko skończyłam 17 lat - wtedy tak można było. Kursy organizowały tylko PZMOTy. Jeździło się maluchami a na drogach było - w porównaniu do stanu obecnego - prawie pusto.
:
Najbardziej utkwiło mi w pamięci parkowanie parkowanie tyłem - wjazd w kopertę. Nie czułam tego, ale wyczaiłam kiedy moment zwany przez instruktora "złamaniem auta" należy uskutecznić - małe lustereczko w kształcie trójkąta musiało być na wprost odpowiedniej belki w płocie.
: To, że na mieście - gdy zechcę tak zaparkować - płotu nie będzie nie spędzało mi to snu z powiek. Szczęśliwie na egzaminie wewnętrznym instruktor zmienił mi "kopertkę" przy której płotu nie było.
Piszę szczęśliwie, bo choć po tym egzaminie mój instruktor delikatnie mi zasugerował, bym sobie jeszcze zdawanie odpuściła bo on to słabo widzi, to mnie zmobilizowało do intensywnego treningu przez pół niedzieli na placu pod domem. Nazajutrz manewr się udał. Podobnie jak cały egzamin. :-) Zdałam jak o jedna z trzech szczęśliwców :-)
Ela - mama Oli i Jacka
25-07-2007 11:02:24
ja prawo jazdy robiłam w zeszłym roku w wakacje
na wykłady nie chodziłam, a jazdy udało mi się wyjeździć w 6 tygodni...
miałam o tyle łatwo, że idąc na kurs umiałam jeździć...mąż mnie uczył i jeździłam już dwa lata, po okolicznych wsiach i parę razy nawet po mieście
więc nie traciłam godzin na podstawową naukę... tylko od razu pojechałam do Kielc, bo u nas jest ten problem, że egzamin jest w Kielcach i też mniej godzin na jazdę wychodzi, bo połowę traci się na dojazd do Kielc, 50 km, no ale cóż...tak jest i już...
egzamin wspominam w miarę miło, pomijając ogromny stres i trzęsące się nogi
zdałam za pierwszym razem!!!!
kurs też był w porządku, instruktor od razu mi powiedział, ze on nie uczy tak do końca jeździć, tylko zdawać egzamin, bo niestety tych godzin jest trochę mniej... jazdy po łuku uczył systemem, więc ciężko było nie zaliczyć tego elementu, a wiadomo, że nie jest do końca łatwy, bo wiele osób na nim odpada....
drugi raz już bym nie chciała tego przechodzić, hi hi hi
na egzamin z jazdy czekałam miesiąc od zdania testów...
trzy miesiące to strasznie długo...
jeździć uwielbiam:::
)))))
powodzenia Żaba!!!!!!!
25-07-2007 12:10:39
Dziewczyny super ze napisalyscie o swoich przezyciach ja tez wlasnie zaczelam uczeszczac na kurs .Narazie teoria straszne nudy i juz niemoge doczekac sie jazd tylko boje sie tych biegow
hehe no ale coz mam nadzieje ze jakos pojdzie i bedzie dobrze.Zaba powodzenia.PS u nas tez sa takie terminy masakra
25-07-2007 12:27:58
czesc dziewczyny
ja tez juz moge sie pochwalic prawem jazdy
: ale latwo nie bylo...kurs rozpoczelam 1 lutego tego roku,po dwutygodniowych wykladach rozpoczelam jazdy z instruktorem ktory 10 lat temu uczyl mojego Pawla
pierwsze trzy godziny uczylam sie ruszac z miejsca hehe pozniej najwiekszym moim problemem bylo zawracanie na trzy i ruszanie na wzniesieniu choc ponoc sa to najprostsze manewry
Do egzaminu teorycznego przystapilam 30 kwietnia i zdalam za pierwszym,bylam w takim stresie ze caly test zajal mi niecale 2 minuty(do tej pory nie wiem jak to zrobilam) Jak tylko wyszlam z sali poszlam zapisac sie na egzamin praktyczny i zamarlam ..termin na 20 czerwca godz. 10:20,oczywiscie trzeba bylo dokupic godziny bo nie jezdzilam od 16 kwietnia,a gdy wsiadlam do auta 10 czerwca doszlam do wniosku ze wszystko zapomnialam
Na egzamin pojechalam z dusza na ramieniu siedzialam na placyku i czekalam az wywolaja w koncu moje nazwisko i w rezultacie bylam przedostatnia...trafilam na milego egzaminatora,ale to nie pomoglo strasznie sie trzeslam luk zrobilam bezblednie gdy wyjezdzalismy z placu kazal mi zatrzymac sie na wzniewsieniu i ruszyc z recznego strasznie trzesly mi sie nogi i samochod zgasl
druga proba tez byla nieudana tak wiec oblalam nie wyjezdzajac nawet na miasto,egzaminator wreczym mi karte przebiegu egzaminu i wizytowke do psychologa mowiac ze jak bede tak nerwowo podchodzic to nigdy nie zdam
poszlam do biura zapisac sie na kolejny egzamin....najblizszy termin 20 sierpien!! malo myslac zaczelam wyc jak dziecko i zebrac o inny termin i dostalam na 25 czerwca
:
: nawet bylam w stanie zapisac sie do psychologa jednak najblizszy termin byl na 30 czerwca czyli po moim egzaminie
poszlam do apteki i kupilam sobie ziolowe tabletki uspakajajace i bralam je przez piec dni,wyczytalam tez w horoskopie ze w poniedzialek bede przebojowa i ze ze wszystkim dam sobie rade wiec troche mnie to bodbudowalo...Na egzamin poszlam juz spokojniejsza,jednak gdy zobaczylam ze egzaminowac mnie bedzie kobieta(wszyscy na nia narzekali) ziemia osunela mi sie pod nogami hehe luk zrobilam a gdy stanelismy na wzniesieniu przypomnial mi sie obraz z przed pieciu dni i zgasl mi samochod,zaczelam plakac(wstyd)siedzialam w tym samochodzie chybe ze trzy minuty i obmyslalam plan jak tu zrobic zeby nie zgasl mi drugi raz i dalam tyle gazu ze samochod wrecz poszybowal z gorki (kazdy sposob jest dobry
: ) egzamin zaliczylam a prawko odebralam 3 lipca w swoje 24 urodziny to byl najlepszy prezent
: ZABA dasz rade!! bede trzymama kciuki za Ciebie i moja siostre ktora tez rozpoczela kurs
Możesz czytać wypowiedzi, ale nie możesz pisać na tym forum.
Pisać mogą tylko zalogowani użytkownicy smyki.pl. Zarejestruj się teraz za darmo!
Logowanie
Wyszukiwarka
Forum
- Komentarze do: Ciąża - czego nie wolno robić w ciąży Dla kobiet w ciąży 2012-05-17 11:35
- Re: Komentarze do: Wróć do formy po ciąży z Kasią Cichopek Dla kobiet w ciąży 2012-05-16 15:50
- Komentarze do: Nocne karmienie – do kiedy karmić dziecko w nocy? Gdy martwi Cię zdrowie dziecka 2012-05-16 13:06
- Re: Ogromna prośba Scrapbooking komputerowy 2012-05-15 21:59
- Re: konkurs na blog miesiąca Konkursy 2012-05-15 14:13
Giełda
- Wózek Bolder 3 Implast 3 w 1 nikusiaaa.smyki.pl Sprzedam 2012-05-08 21:24
- ANIOŁKI podziękowanie dla gości chrzest, komunia - CHARYTATYWNA monika.smyki.pl Sprzedam 2012-05-06 20:13
- NOWE AUKCJE CHARYTATYWNE SMYKÓW - SUPER RZECZY martynaitomek.smyki.pl Sprzedam 2012-04-25 09:24
- Śnieżnobiale odlewy gipsowe do malowania przez dzieci monika.smyki.pl Sprzedam 2012-04-15 12:44
- Stolik Fisher Price tylko po jednym dziecku!!! TANIO!!! addaddadda.fotobaby.pl Sprzedam 2012-04-06 21:25
Ranking














