![]() ![]() |
||||||||||||||||||||||
| Dzień Dziadka 2011-01-22 1:16:00 Pod wpływem nacisków - dla Dziadka - zdjęcie :) ![]() Komentarzy: 7 (Komentarze)
Dzień Ojca 2009-06-23 23:55:14 Rano:
-Taaaaataaa, Taaaaaaaaaaaaataaaaa (obudził się ;) )..., idę ... - Cześć Bartolini ! - Ceść Tata..., Tataaaa zamknij ocy..... (zamykam i czekam, bo nie pamiętałem o Dniu Ojca) - Juuuuuz! - i wręcza mi Bartolini laurkę - Tata cytaj... (bo napisał z pomocą Mamy) - Tato kocham Cię, Bartuś i Mati............................ ![]() Komentarzy: 8 (Komentarze)
Podsłuchane... ;-) 2009-01-14 15:59:51 Bartolini od jakiegoś czasu lubi się pobawić w sklep. Czasami z akcesoriami, czasami na niby ale frajda jest ta sama. Jedną taką zabawę podsłuchałem.
Bartuś zwraca się do Mamy: B. - Mama bawimy się w sklep !! M. - Dobrze Bartusiu. Dzień dobry. Poproszę jabłka. B. - Yyyyyyyyy, nie ma. M. - No to poproszę soczek. B. - Yyyyyyyyy, nie ma. M. - A jest mleko? B. - Jest. M. - To poproszę. B. - Ale jest schowane! M. - A dlaczego jest schowane? B. - Bo jest niedziela, a w niedzielę sklepy są zamknięte !!! Faktycznie była niedziela ... Na dokładkę zdjęcie Braciaków ;-) ![]() Komentarzy: 6 (Komentarze)
Zdjęciowo-portretowo 2008-10-15 13:59:54 W pisaniu dobry nie jestem ;-) w zdjęciach troszkę lepszy więc zdjęciowo bedzie.
Mateusz - 6 miesięcy ![]() Bartłomiej - prawie 3 lata ![]() Komentarzy: 5 (Komentarze)
Mateusz ma już półtorej miesiąca :) 2008-05-24 21:56:57 Będzie kalendarzowo ;) Mateusz ma już 1,5 miesiąca.
![]() A Bartolini ma już 2,5 roku. ![]() Komentarzy: 5 (Komentarze)
Rozmówki męsko-męskie... ;), czyli jak ojciec z synem....... 2008-05-17 2:25:26 Drugi syn, to obowiązki ale też więcej pociechy z pierworodnego.... ;) dlatego otwieram cykl rozmówek męsko-męskich, czyli jak ojciec z synem ... oczywiście na razie z Bartolinim ;) - zdolności odnośnie marek samochodów, to już moja Małżonka opisywała (link z prawej) ale w tym temacie podczas podróży samochodowych Mały jest bardzo spostrzegawczy: - O tata, tata OPEJ VEJCTJA !!! - tak to był opel vectra... - ... o!o!o! matiz!... - nie, Bartusiu, to był daewoo, ale lanos a nie matiz... - ... - o tata sejciento!!! itd. Oczywiście podchwytuje od razu typowe hasła: - co za baran ! (bo mi wyjechał przed maskę i musiałem ostro hamować)... - Tata BAJAN w Opju VEJTRZE !!! ... Mam nadzieję, że blog ożywi się tego typu rozmowami ... ;) ![]() Komentarzy: 4 (Komentarze)
Wielki dzień - narodziny Mateuszka :) 2008-04-11 12:18:02 W środę, o godzinie 11.55 przyszedł na świat Mateusz :) Waga 3690 g, wzrost 54 cm, 10 punktów w skali Apgar.
![]() Komentarzy: 4 (Komentarze)
Pierwsza notka w tym roku ;-) 2008-01-08 12:17:36 Będzie krótka, bo wstawiam tylko zdjęcie do konkursu :-)
Komentarzy: 8 (Komentarze)
Przyjaciele... 2007-08-06 0:20:36 Patrząc jak mój syn dorasta, zastanawiam się jakich będzie miał kolegów, przyjaciół za 5, 10, 20 lat..... Kolegów, znajomych mamy wielu, na każdym etapie życia, w przedszkolu, szkole, liceum, na studiach, w pracy. Jednak przychodzi czas, kiedy zastanawiamy się czy jest ktoś na kogo możemy liczyć, komu możemy się zwierzyć, przed kim możemy otworzyć duszę. Wiadomo – żona, mąż – jest taką osobą ale czasem, to za mało... I w pewnym momencie okazuje się, że przyjaciół, prawdziwych przyjaciół, możemy policzyć na palcach jednej ręki... Dlatego tak ważne jest utrzymanie kontaktu z ludźmi, których cały czas szanujemy, lubimy, z którymi rozumiemy się bez słów, mimo czasu, który upłynął od ostatniego spotkania. Takie przyjaźnie należy szanować, pielęgnować, czasem odświeżyć. Tym bardziej, że męskie przyjaźnie to zupełnie inna sprawa niż damskie ;)
Komentarzy: 13 (Komentarze)
Nie farba, tylko.... 2007-07-21 0:50:04
Niestety, my ojcowie, w większości wypadków, nie możemy poświęcić tak dużo czasu swoim pociechom, jak nasze żony, a naszych dzieci matki:), tzn tyle ile byśmy chcieli :))))))). Zadowalamy się tym, co wygospodarujemy w czasie po naszej pracy, a przed spaniem naszych dzieci, czasem rano, przed pracą, i to jest czas, który daje radość.... kiedy słyszę, przez zamknięte drzwi, wkładając klucz do zamka..., TATAAA, TATAAA !!! nic więcej mi nie potrzeba... :))))
Myślę, że jeśli ktoś CHCE, to zawsze znajdzie czas dla dziecka. Może ktoś się z tym nie zgodzi ale to już jego prywatna sprawa... ;)
Czasem bywa tak, że KTOŚ zrozumie nasze słowa opacznie, nie słucha do końca, bo ... ma zawsze rację... Czasem, zrozumie i ... nic nie powie ... :)), bo wie..., że nie ma racji... ;) Czasem..., a w sumie? Czy to ważne? ;)
„Człowiek jest wielki nie przez to, co posiada, lecz przez to, kim jest; nie przez to, co ma, lecz przez to, czym dzieli się z innymi.”
i z Cycerona:
Nawiązując do tytułu... co autor miał na myśli? Oto jest zagadka... może do rozwiązania... może z nagrodami... może bez sensu ;)))), a może ... to tylko taka ściema... :)))) bo już się czaję za najbliższym drzewem ;))) Komentarzy: 16 (Komentarze)
30 rok już leci... więc chwila wspomnień ;) Co mi się przytrafiło z firmą KOTLIN 2007-06-26 1:25:07 Historia trochę stara ale bloga piszę od niedawna ;) więc wklejam pourodzinowo ;) środa, 7 luty, 2007 rok, godzina 16 z minutami kupiłem sobie puszkę groszku konserwowego z firmy KOTLIN (tylko dlatego, że można ja otworzyć bez otwieracza). Po powrocie do biura zabrałem się za konsumowanie tegoż produktu. Po zjedzeniu mniej więcej połowy zawartości patrzę, a tu mucha... oczywiście nieżywa. Lekko się wkurzyłem, muchę z groszkiem do którego mucha przywarła wyciągnąłem, a resztę groszku zeżarłem do końca :))) Myślę sobie: „Nie można tego tak zostawić”, google, kotlin i już mam telefon do firmy. Około 16.30 dzwonię, odebrała jakaś kobieta. Dosyć wkurzony mówię do niej: „Dzień dobry, proszę pani właśnie przed chwilą podczas konsumpcji waszego produktu, a konkretnie groszku konserwowego znalazłem w nim muchę....” z drugiej strony słuchawki usłyszałem śmiech, wkurzony na maxa „najechałem” na babkę: „nie wiem co Pani widzi takiego śmiesznego w tej sytuacji, mnie nie jest do śmiechu i jestem oburzony Pani zachowaniem wobec takiej sytuacji !!! „ itd. w podobnym tonie. Babka zaczyna się tłumaczyć, że myślała, że to jakiś żart i że przeprasza, a w ogóle to muszę zadzwonić jutro, bo zakład nie pracuje już, a ona jest z portierni. No cóż.... po babce z portierni ciężko było się spodziewać innej reakcji. Czwartek 8 luty 12.05, dzwonię do Kotlina, odbiera znowu jakaś babka, przedstawiam sprawę, tym razem już nie ma śmiechów, przełącza mnie do laboratorium. Odbiera pani M.O., więc opisuję wczorajszy przypadek z muchą, reakcję pani z portierni na mój telefon. I zasuwam jej tekstem : „Na puszce znalazłem takie informacje że groszek kotlin to bogate źródło wartości odżywczych, że wyśmienicie smakuje jako składnik sałatki warzywnej, że zawsze wysoka jakość i doskonały smak, że w składnikach podajecie groszek zielony, woda, sól i nie ma nigdzie mowy o muchach...” Babka zmieszana zaczyna się tłumaczyć, przepraszać, itd. Mówi, że musi sprawę przekazać wyżej i skontaktują się ze mną aby naprawić wizerunek firmy. Bierze mój nr telefonu i kończymy rozmowę. Mija parę tygodni...... Po jakimś czasie przypomniałem sobie, że nie dostałem jeszcze od nich żadnej odpowiedzi, a obiecałem sobie nie odpuścić tej sprawy, choćby dla zasady :). Środa 28 luty godzina 11.00, dzwonię, łączą mnie do laboratorium. Pani M. O. nie ma bo jest na urlopie, przedstawiam wiec sprawę pani K. F., która odebrała telefon, jest z działu jakości i rozwoju i okazuje się, że zna moją sprawę. Przeprasza bardzo, że nikt się ze mną nie kontaktował ale w tej chwili zajmuje się już tą sprawą osobiście i mam oczekiwać w przyszłym tygodniu przesyłki jako formy zadośćuczynienia za moje straty moralne ;). Podaję jej adres do biura i kończymy rozmowę. Pomyślałem sobie, że jak mi przyślą groszek, to mnie szlag trafi do końca... Środa 7 marzec, podjeżdża kurier i przynosi paczkę. Zawartość to jednak nie groszek i szczerze mówiąc zdziwili mnie pozytywnie :))) Dość spora paczka, a w niej 4 ketchupy, gołąbki, pulpety X 2, fasolka po bretońsku, koncentraty pomidorowe x 2 i dżem i żadnej puszki. Podsumowując: muchę miałem w groszku – to nic przyjemnego ale jej nie zjadłem :))), a Kotlin wybrnął z całej sytuacji na odpowiednim poziomie. W załączeniu zdjęcie muchy, zadośćuczynienia i list z przeprosinami :). Podpisy na liście oczywiście własnoręczne, żadne tam wklejone skany :) Jak czytałem list to się prawie nie przewróciłem ze śmiechu, szczególnie przy zdaniu: "Zaniepokoiła nas informacja o obecności owada w naszych przetworach". p.s. Jako, że to blog Bartłomiejkowy musi być coś o nim ;). Bartłomiejek spróbował zarówno pulpetów (nawet mu smakowały) jak i gołąbków (przy gołąbkach B. mial na twarzy wypisane :”Babcia robi lepsze!”) Zdjęcia poniżej:
Komentarzy: 11 (Komentarze)
Dzień Ojca :) 2007-06-23 2:31:00 To już drugi raz obchodzę ten dzień, chociaż w tym roku będzie chyba huczniejszy ;) Być ojcem, hmmmm piękna sprawa ale najważniejsze, to być dobrym ojcem. Jak tego dokonać? Nie ma prostej recepty. Trzeba wypracować sobie swój sposób na kontakt z synem. Kiedy widzę jak Bartłomiejek uśmiecha się na mój widok, to znikają wszelkie zmartwienia i niepokoje. Kiedy razem się bawimy i On śmieje się do rozpuku, to nie można nie śmiać się z nim. Szczerość i ufność w jego oczach, pytania które się w nich pojawiają i wszystkie inne uczucia, powodują że naprawdę wiadomo dla kogo żyć. Wychować syna jako dobrego człowieka, to wyzwanie na kilkanaście następnych lat. Mam nadzieję, że uda mi się to, tak jak mojemu Tacie. Przy tej okazji: Wszystkiego najlepszego Tato ! Komentarzy: 19 (Komentarze)
Pierwszy wpis :) lekko sentymentalny. 2007-06-17 22:54:43 Pod wpływem emocji związanych z wyjazdem i pobytem w Toporni, postanowiłem, że czas na napisanie w końcu jakiejś notki. Być może nie będzie tych notek wiele w przyszłości ale ... kto wie. Po kolejnym udanym spotkaniu Smykowych Rodzin, została pustka i żal, za tą niepowtarzalną atmosferą, którą tworzą, znający się w sumie od niedawna, Przyjaciele. Zastanawiałem się od wyjazdu do Złotego Potoku, jak to się stało, że powstała ta prawie namacalna nić łącząca obcych sobie do niedawna ludzi. Wujek Mariusz Matibowy powiedział na wyjeździe coś co utkwiło mi bardzo w pamięci, może nie do końca tak to brzmiało ale sens był mniej więcej taki: Polubiliśmy się wszyscy dlatego, że jesteśmy wartościowymi ludźmi, a nasza wartość bierze się z tego, że wszyscy mamy dzieci ... Cieszę się, że spotkaliśmy ludzi, dla których dzieci są najważniejszą wartością w życiu. A o to prawie cała ekipa wyjazdowa: No i na początek przy I wpisie daje zdjęcie do konkursu:
Komentarzy: 13 (Komentarze)
Archiwum: 2007: czerwiec lipiec sierpień 2008: styczeń kwiecień maj październik 2009: styczeń czerwiec 2011: styczeń |
Moją stronę odwiedziło 7945 gości.
|
|||||||||||||||||||||
![]() |
||||||||||||||||||||||