« Poprzedni blog Następny blog »

Załóż teraz swojemu dziecku rodzinny pamiętnik






                         
  Zajrzałeś do Nas Jako 31222  Wspaniały Gość:D




Archiwum:
2005:
grudzień
2006: wrzesień listopad
2007: luty marzec lipiec wrzesień październik listopad grudzień
2009: styczeń wrzesień październik listopad grudzień
2010: styczeń luty marzec kwiecień maj czerwiec lipiec sierpień wrzesień październik listopad grudzień
2011: styczeń luty marzec kwiecień maj wrzesień październik grudzień
2012: styczeń
 Powiedzonka
 
2010-09-15
Mateusz:TITOL-Wiktor

 
2010-08-17
OKO, UCHO, PĘPE(pępek), BŁAWA(brawa), CIOCIU, CHOĆ TU, ALO TO JA, KAHKA(kaszka),

 
2010-08-15
Mati od jakiegoś już czasu mówi: TO JA, ĆSI(picie) ,BRUMBRUM , AUTO , KASIA ,KAKA(Kasjusz) ,AU AU(piesek) ,CISIA(cisza i dotyka paluszkiem usta)

 
2010-07-15
Wiktor:TO NIE WSIA!!!...TO NIE JA!!! TO ROWER, JA GO PUŚCIŁEM!!!

 
2010-07-07
Mati:KULA(piesek wujka, i tak też mówi na kotki)

 
2010-07-03
Mati: TO, CE(chcę), CE TO, CE TAM, NO

 
2010-06-29
Wiktor: Kolega mówi "żeśmy się napracowały..."kolejny raz, na to Wiktor NAPRACOWALIŚMY się mówi!!!

 
2010-06-26
Wiktor: MAMO WŁĄCZYSZ MI EGZEKUTORA I OPOWIEŚCI???...hehe a ja może Andersena??? HaHa...A NO TAK MAMO:) WŁĄCZYSZ MI???:)

 
2010-06-26
Mati mówi AU AU jak zobaczy pieska:)

 
2010-05-28
Wiktor: ...Mamusiu nie wiem co chcę zjeść.......wszystko jest takie pyszne....

 
2010-05-19
Mati: Ania, Anka, Ty,Ja, PaPa, Mnam Mnam (mniam i wyciąga rączkę)

 
2010-05-13
Mati: Dajto, Oćtu, Cioto?

 
2010-05-10
Mati: HUUUU ( zdziwienie, zainteresowanie)

 
2010-05-07
Mati: Oć(choć), Cieś(cześć), Mema(nie ma), Nieee, Taaaa, Mada, Da, Daj Sia(cokolwiek to znaczy) Cita

 
2010-04-30
Mati: Cieś(cześć)

 
2010-04-03
Wiktor przegląda gazetkę z zabawkami: Nie no Nic mi nie kupicie.....bo nie mogę wybrać:(....bo tyle fajnych żeczy tu jest...

 
2010-04-03
Mati: SIAAA...CIAAA...-nie mamy pojęcia co to znaczy ale napewno coś opowiada:)

 
2010-04-01
Mati: CITA...(książeczka)

 
2010-03-27
Wiktor: Mamo no co Ty....Tato jest już duży chłop i nie płacze;)

 
2010-03-12
Mati: szuka rozkłada rączki i - Ma(niema)

 
2010-03-09
Mati: DADA DA!!! ( Daj)

 
2010-02-28
Wiktor: Mamo dlaczego do mnie nie mówisz Synku???Przecież też jestem twoim synkiem:(

 
2010-02-19
Mati: Tocia(ciocia)

 
2010-02-18
Mati:Mada, Mania(Magda Madzia)

 
2010-02-11
Mati: Aaaa A Aaaa A (spanie:))

 
2009-12-01
WIKTOR: NIE MOŻESZ PALIĆ BO TE PAPIELOSY CIĘ ZŻELAJĄ!!!!!

 
2009-11-29
Wiktor: Wtrąca się do rozmowy rodziców: -Takie jest życie Mamo!!!

 
2009-11-27
Mati: Dziadzia:)

 
2009-11-22
Mati podsłuchał u Wiktorka i śpiewa lalalalala bła lalala...

 
2009-10-19
CiociaM-Mati powiedz Tata Mati-NieeMama

 
2009-10-15
Mati: od jakiegoś już czasu: NIE...BLE...

 
2009-10-07
Mati: MAMA,BABA

 
2009-10-04
Mati: TATA

 
2009-09-29
Mati: MAMA(puki co przez płacz)

 
2009-09-23
Mati: GA,KCHA...KO,CHA=)

 
2009-09-16
Mati: KA KA...KA KHA

 
2007-05-10
Wiktor: Mam już 21 miesięcy, gaduła ze mnie niesłychana, moje ulubione teksty to: "osiuń sie" "no nie" "nie, to nie""posie badzio", słowa:"pasiam""dzieki""ciocia""bacia""dziadzio""oć" i wiele innych. Przechodzę bunt, krzyczę p

 
2007-01-25
Wiktor: BUT, CIASIO(ciastko)

 
2007-01-10
Wiktor: ASIA, JULIA, ANIA, EMI, SIUSIU

 
2007-01-03
Wiktor: DA DÓŁ(na dół) , JE(jeden), DA(dwa) , TSI(trzy)

 
2006-12-28
Wiktor: PAPU(papuga) , DZELA, DZIKA(Angela), MADZI9Madzia)

 
2006-12-25
Wiktor: BIBA(ryba)

 
2006-12-16
Wiktor:OOU, OPA OPA ,KIKI(kwikwi świnka) , CIIIII, SIII

 
2006-12-11
Wiktor: KUKO(kułko)

 
2006-11-01
Wiktor: ino(inne) ,Ta(tak) , Nie ,CoTo?, Miau(kotek) , iaia-koptyk(konik) , o Tu.

 
2006-08-01
Wiktor: Citać(czytać), ide, kika(kuku), da(daj).Koko(kurka), muu(krowa), dziadzia(dziadek)

 
 Ważne Daty
 
2010-08-17
Wiktor:17.500 kg i 114cm Mateusz:10.300kg i 81cm

2010-07-09
Mateuszowi przebiła się czwarta czwórka czyli górna prawa

2010-06-29
Mati woła siiisiii i korzysta z nocnika

2010-06-26
Mati pokazuje gdzie ma nosek:)

2010-05-11
Mateuszkowi przebiły się kolejne czwórki: dolna prawa i górna lewa..

2010-05-04
Mateuszka pierwszy dzień bez Cyca!!!!!

2010-05-03
Mateuszka Ostatni dzień z Cycem

2010-04-03
Mateuszkowi wyszła czwórka lewa dolna:)

2010-02-22
Wiktorek Pierwszy Raz bez Rodziców pojechał do Babci Halinki:)

2009-12-15
Mateuszkowi wyszedł ósmy ząb czyli dolna prawa dwujka!!!:)

2009-12-14
Mati skończył 11miesięcy i warzy 9.500

2009-12-13
Mati już chodzi sam!!!CZASAMI SIĘ PODPIERA I CZWORAKUJE:)

2009-12-03
Mati:Wyszedł siudmy ząbek!!! Czyli Górna prawa dwujka:D

2009-11-20
Mati postawił swoje pierwsze cztery samodzielne kroczki!!!!

2009-09-06
Mati robi papa...

2009-09-01
Wiktorek pierwszy dzień w przedszkolu

2009-08-26
Mati raczkuje...

2009-08-17
Mati sam usiadł...

2009-08-11
Mati robi tosi tosi...

2009-07-10
Wiktorek miał zabieg, przy ogólnej narkozie,wycięcie migdałka z podcięciem bocznych...

2009-03-15
Chrzciny Mateusza...

2009-01-14
przyszedł na świat Mateuszek:)

2008-06-28
Nasz ślub, czyli rodziców:)

2006-12-27
Wiktorek pierwszy dzień bez Cyca:)

2006-11-23
Wiktorek pożegnał się ze smoczkiem gryzakiem i butelkowym:)

2006-04-02
Chrzciny Wiktorka...

2006-03-22
Wiktor raczkuje

2006-02-20
Wiktor Sam siedzi

2005-08-02
przyszedł na świat Wiktorek:)


Słowo "Seks" nim zaskoczył rodziców Wiktor...
- 2012-01-04 22:35:00


A tak na początek Wszystkiego Dobrego tzn Szczęśliwego Nowego Roku Życzymy wszystkim !!!
Dzisiaj oglądamy serial "i kto t rządzi" jest moment gdy Agata i Tomek w kuchni wydają dziwne odgłosy z bólu i przerażenia, w tym czasie wpada Matka do domu ....A Wiktor na to"Ona pewnie myślała że to seks" Ja gały, bo skąd sześciolatek zna to słowo a raczej wie do czego je powiedzieć?...przy kolejnym odcinku znów taka zmyłkowa sytuacja i Wiktor " no, znów myślała że to seks"
Zapytałam się a czy ty wiesz co to jest seks?przeciez jeszcze o nim nie rozmawialiśmy? A Wiktor " No co? to jest jak dwoje ludzi sie całują w łóżku" a z kąd to wiesz? "a no sam jakoś sie domyśliłem" .........a Ja się bałam takiej rozmowy, hmm wiem to jeszcze nie jest ta rozmowa.....



Komentarzy: 3 (Komentarze)
 

 
             

 

pierwszy śnieg...przygotowania do świąt...pierwsze tracone mleczaki...
- 2011-12-18 0:01:00


I tak to 17grudzień2011  po południu zawitał u Nas śnieg :)




No cóż padał zaledwie i całe dziesięć minut, i niestety ani śladu ponim :(
Ale jest nadzieja, od tygodnia są przymrozki , kto wie może na święta będzie można wyjść do ogródka bałwana ulepić, oj marzy NAm się to marzy:)
A do świąt zaczęliśmy się przygotowywać tzn w piątek po szkole Wiktora zrobiliśmy miejsce dla choinki, rodzice choinke rozłożyli i dzieci zaczęły ją ubierać:)


Wiktorek tak podekscytowany był że zapomniał przebrać się po szkole:)


I efekt wyszedł taki:)




I teraz tylko czekać Świąt:) Przykro tylko że tak daleko od Rodziny...ale mamy Siebie Wspaniałą Czwórkę;)...Sercem i Myślami będziemy z całą Naszą rodziną i przyjaciółmi:)...

A po świętach Nowy Rok a po Nowym Roku??? chmm przeprowadzka jeszcze nie wiemy gdzie , mieszkania szukamy na obejrzenie dwóch puki co jesteśmy umówieni...nie jest to łatwe okolica nie najtańsza a nie chcemy przeprowadzać się w drugi koniec miasta, bo byśmy musieli zmieniać szkołe, przychodnie itp i to akurat nam się nie widzi...Wiktor w końcu się otworzył na inne dzieci w klasie już nie mówi tylko o Mateuszu, ma nowego jak to On mówi przyjaciela, Missena z którym się bawi w to co lubi bo mają podobne zainteresowania, bo z Matim wiecznie przepychanki, przykrości no niestety Mati lubi piłkę a Wiktor Cyferki...tak więc po mimo ich jakby przyjaźni są i sprzeczki...
z miesiąc temu MssNG rozdzieliła ich na lekcji, wcześniej tego nie zrobiła bo bała się że któryś to źle zniesie, ale tym razem musiała bo przyłapała jak Mati spisuje zadania od Wiktora i jak Wiktor mu pisze, Myśleliśmy że źle to zniosą ale nie jest źle, dają se rade dzięki temu Wiktor zaczął widzieć inne dzieci w klasie zapamiętywać ich imiona:)

Taki mały incydent szkolny...czekamy na placu na dzieci, chłopaków klasa wyszła jako pierwsza , My się zagadałyśmy a Oni pobiegli się bawić , między czasie ja zaczęłam rozmawiać z Alicją(mama Hani) a Ilona(mama Mateusza) podeszła bliżej szkoły bo jeszcze jakieś dzieci odbierała sąsiadki, nagle podlatuje Wiktor do Nas "Mamo Mamo chłopiec z pierwszej klasy wybił Matiemu zęba" -a gdzie On jest "w łazience" -gdzie jego mama wie o tym? "Nie!!!" To idź jej powiedz ...pobiegł ...ja już podburzona ale jakos nie dowierzam, tak myślę gdzie i jak chorobcia...okazało się że między czasie poszli do toalety do szkoły, Mti czekał na Wiktora i chciał Go wystraszyć i pech chciał że wyszedł ten chłopiec a nie Wiktor i Mati Jego wystraszył, a ten mu z piąchy od dołu przywalił tak że mu jedynka wyleciała, chłopiec o głowę niższy Od Niego masakra...no cóż Nic z tym nie zrobili tzn Mati i Ilona bo bali się że to po części Mateusza wina, ale tu nie o to chodzi bo Mati niechcący go wystraszył, a kto ze strachu wali z pięści tak by wybić zęba???oczywiście to nie tylko moje zdanie...a ten chłopiec to niezłe ziółko wcześniej czy później sądzę że znajdzie się na dywaniku u dyrektora, a to razem z kolegami z klasy na Lanczu zaczepia i bije starsze dzieci, nie reaguje na słowa jak się mu mówi że to nie zabawa by przestał...bo cóż nikt im nie odda bo inaczej sami wylądują na dywaniku...
 
Po za tym Szkoła jest Super!!! Tak Wiktor mówi:) i puki co od 16tego sierpnia ani jednego dnia nie opuścił, jedynie dwa razy go wcześniej odbierałam na wizyte u stomatologa, za drugim razem miał wyrywany pierwszy ząbek jaki mu sie popsuł , przed wylotem był zrobiony ale p.stomatolog ostrzegała że ten ząbek jest na kilka leczeń ale czasu nie było i raz go zrobiła i niestety zapalenie sie po trzech miesiącach zrobiło tak więc przd wyrwaniem antybiotyk dostał...po pierwszej wizycie spodkał się z Nikolką która w ten sam dzień miała rwanego ząbka, wrzyciu byśmy nie pomyśleli że będą na ten temat rozmawiać i przez dwa tygodnie bidulek się bał bo wiedział że będzie miał rwanego, a Nikolka mu powiedziała że ją bolało jak wbijał jej igłe ze znieczuleniem...tak więc cała przychodnia Go słyszała wrr jestem sama zła na siebie , do tej pory do stomatologa szedł bez stresu nawet jak mu borowali bo dwa razy ten ząb był robiony, to zero stresu grzecznie siedział na fotelu, a teraz mam nadzieje że nie będzie  miał urazu:(...no naszczęście wszystkie zęby zdrowe i wizyta za 6miesięcy...no i od ponad miesiąca rusza mu się dolna prawa jedynka pierwszy ruszający się ząb, uparty po mimo że się rusza to twardo siedzi...

No i prosze notka wyszła o Wiktorze o Matim w następnej mam nadzieję że nie będe znów tak długo się zanią zabierać jak za tą:)

Miłego Dnia!!!



Komentarzy: 10 (Komentarze)
 

 
             

 

brak pomysłu na temat....scool...gaduły...do przodu...morze...
- 2011-10-26 22:00:00


Holiday się skączył, od poniedziałku z powrotem poranne wstawania, które niestety nie należą do łatwych, po pierwsze te wolne dwa tygodnie Nas rozleniwiły, po drógie pogoda deszczowa, po trzecie jak wstajemy jest szarówka za oknem mimo ze to 7.30  och jakoś powoli wracamy do tego porannego trybu...W szkole ok. Wiktorek zadowolony mówi o Koleżance z klasy, która mu pomaga się uczyć angielskiego:) hmm co najlepsze nie pamięta jej imienia, ale bardzo ja lubi:) jak to sam powiedział:)...powoli otwiera skrzydła:)
2listopada idą do kina na "Romea i Julie" no i w przyszłym tygodniu czeka mnie wywiadówka :)Pierwsza wywiadówka i w dodatku nie w swoim języku, no cóż muszę się przyznać że z moim angielskim jest kiepsko, ale mam nadzieję że nasz znajomy który nam pomaga będzie miał chwile by ze mną pójść:) no i oczywiście ze już na następna sama pójdę:)
Mati zdrowy, tak jak pani doktor powiedziała że samo przejdzie tak i samo przeszło:)nie do pomyslenia:)
Gaduła sie zrobił zdaniami złozonymi zasuwa...szkoda tylko że nie otrafię ich wszystkich przytoczyć...
Raz prosi mnie o ziemniaczki a wręcz męczy by je podgrzać, podgrzałam,podałam...po 10 minutach : Mati siedzi i z tależa nic nie ubyło
Mam:Mati czemu nie jesz?zobacz juz ziemniaczki pewnie wystygły...
Mati:No i cio? No i Cio telas???
wczoraj nawet usłyszałam od Tego mego młodszego Urwiska który jeszcze nawet trzech lat nie ma,"Gupia mama"niby bez żadnych emocji ale juz przykre...oczywiste wiadome powtarza wiele zdań słów po Starszym Braciszku a ten tak ostatnio potrafił powiedzieć, jak mu sie broniło grać na laptopie czy nie chciało się kolejnej bajki włączyć, tzn nie za każdym razem ale się zdarzało...oczywiście żałował zaraz tego i przepraszał "Mamusiu Przepraszam, ja wiem że nie jesteś niedobra ani głupia, tylko się zdenerwowałem i nie wiem czemu tak powiedziałem:("...
A Mati no cóż uwielbia naśladować Brata...Wiktor uwielbia cyferki non stop chodzi i liczy po polsku i po angielsku, to tez Mato podłapał i chodzi i liczy: laś, dła, pięć :D
Mati zaczą rysować i to intensywnie tylko że na tablicy magnetycznej:)Zobaczcie Sami:)


Dzisiejszy dzień w końcu poza domem, bo ostatnie dni były deszczowe okropne, znajomi w ostatniej chwili Nas wyciągnęli tzn mnie i Mateusza nad morze:)spacerkiem koło godzinki mamy na plaże tak więc z cztery godzinki Nas w domu nie było, a Wiktor zadowolony bo Wujo Tweeti Go odebrał ze szkoły:) i co najfajniejsze zabrał Go do Taty do pracy:) w końcu się doczekał:)
A tu kilka fotek z plaży...wzburzone morze:)









Notka chaotyczna wiem ale jakoś skupić się nie mogę...ale w pamiętniczku za duże luki i napisać trzeba nim wszystko uleci z pamięci;)




Komentarzy: 1 (Komentarze)
 

 
             

 

Dwa tygodnie wolnego od szkoły czyli holiday...
- 2011-10-18 0:13:00


To już drugi tydzień wolnego od Szkoły:)...ten czas spędzamy razem, bo tak wyszło że i tatuś miał w pierwszy tydzień wolnego Wiktora , Urlop:):):)...tak więc Mama narzuciła chłopakom codzienne po godzince granie w piłke, pewno zastanawiacie sie czemu:) a no by Wiktor nauczył się kopać, bo do tej pory nigdy Go piłka tak naprawde nie interesowała, do puki nie poszedł do szkoły i jego najlepszy kolega uwielbia gre w piłke nożną,lecz nie chce grać z Wiktorem bo ten nie potrafi, no i Wiktorowi jest z tego powodu przykro...no cóz nie kazdy ma to we krwi:)...tak więc postanowiłam mu jakoś pomóc:)
I tak wyglądały treningi chłopaków, kilka kopnięć i Wiktor idzie odpocząć hehe... no nic na trzeci dzień było lepiej:)nawet z 15 minut poganiał za piłką bez przerwy:)
Mati był bardziej zaangażowany:D




No i na tym trzecim dniu trening się skączył:D
Czwartek i piątek dołączyła do Nas Zuzia koleżanka ze szkoły Wiktora, tzn Jam Mamuśka się Nią zaopiekowałam w czasie pracy jej rodziców:)...musimy se jakoś pomagać:)
We czwartek byliśmy u Zuzi,pogoda niestety była niefajna, ale na półtorej godzinki udało się wyjść do parku,tradycyjnie wizyta u rybek, żabki i żółwi w Palmiarni która nas w sumie uratowała przed okropnym wiatrzyskiem i deszczem:) i przed tym by nie spędzić całego dnia w domu:) W piątek wzieliśmy Zuzie do siebie i Ze znajomymi Globusikami:) Wybraliśmy sie nad morze do Jimmy Chun'gsa na żarełko, Wiktor Zuzia i Nikolka ledwo dostali mięsko pare dziubnięć i juz tylko widzieliśmy jak leca do maszyny po lody hehe...no cóż sama ich nie mogłam się doczekać:)
Po Takim obzarstwie poszlismy na plaże oczywista wiało ale dla dzieci to nie przeszkoda do dobrej zabawy do tego był przypływ co sprzyjało im dobrej zabawie:)






A gdy wróciliśmy juz do domu, To ostatnia godzine przesiedzieli przy chomikach...które są u Nas na przechowaniu :)


No i niestety Finish tygodnia marny...z piątku na sobote nocka nie przespana, Mati co chwila przebudzał sie z płaczem mówiąc że brzuch Go boli,nad ranem powiedział jeszcze że gardełko tez boli ale za nic w świecie nie dał se zajżeć do buźki, no i od rana goraczko koło południa miał juz 39, poleciałam biegiem po syrop przeciwgorączkowy bo zapasy z Polski sie skączyły no były za małe...mimo że zdrówko tu ogólnie Chłopakom dopisuje...z soboty na niedziele tez płacz ale juz mniej syropek łagodził ból...przez całął sobote nic nie zjadł tylko pił pił i pił...niedziela otworzył buźke a ja tam patrzę a podniebienie całe w krostkach białych i zaognione, gardła nie widziałam...W poniedziałek od rana wizyta u lekarza...zajrzała do gardła osłuchała go zmierzyła temperatóre...diagnoza: zapalenie migdałków wirusowe, mam mu nic nie dawać samo przejdzie jedynie jak będzie się skarżył na ból czy będzie wysoka goraczka to mam mu dać ibuprofen lub paracetamol...zdziwiona byłam bardzo no ale cóż tak tu jest i mam nadzieję że ma racje i faktycznie samo przejdzie...chociaż w cuda nie wieżę...ale życzę tego Swemu Dziecku!!!

W Sobote były u Nas Dziewczynki tzn Nikolka i Oliwcia:)...juz tu się znajomi śmieją że przedszkole powinnam załozyć hehe, bo co jakis czas zajmuję się dziećmi znajomych:)...no nie było tak wesoło przez chorobe Mateusza ale na wieczór Wiktor pojechał do Dziewczynek, zadowolony bo został na noc u Cioci Izki i Wuja Marcina:)
Przy bajeczce na dobranoc:)

 
W niedziele wrócił zadowolony:)Tyle wesołego na koniec tygodnia:)

...tak więc drugi tydzień Holidaya w domu, przez chorobę jak i przez pogodę deszczową Wietrzną i Zimną brrr...


Komentarzy: 6 (Komentarze)
 

 
             

 

I o Matim pare słów:)
- 2011-09-21 1:17:00


Pare szybkich zdań, bo niestety pecha mamy do netu druga firma i kicha puszczają sygnał a netu u nas brak:(...a trójka nam się dzisiaj kończy narazie nie doładowujemy:/
A Wię teraz o Matim Który uwielbia bratu na złośc od czasu do czasu zrobic, czyli coś zabrać, to książeczką w której liczy pomazac tak szybciutko by Wiktor nie zdązył odgonić, to zabawki mu rozżucic, a ro bi to z takim urwisowskim usmieszkiem:)Taki to mały urwisek...a Jak Wiktor w szkole to co pół godziny pyta"dzie Titol?" odpowiadam "w szkole uczy się" a Mati "Acha,bajke ogladac będę?"...tak mamy programy tutejsze i tak oglada bajeczki i programy dla dzieci po Angielsku:)juz se ten język wpaja, moze mu bedzie łatwiej jak pujdzie do szkoły niz Wiktorkowi...A poszedł by i to juz do szkoły czy przedszkola ale niestety w przedszkolu brak miejsc, a do szkoły jeszcze troche w końcu ma dopiero dwa latka i osiem miesięcy:)
W domu Mu się nudzi, mało teraz wychodzimy bo prawie codziennie pada, jesień zawitała liście opadają...a i klimat szkocki taki:)ale da się przyzwyczaić:)...Bardzo tęskni w ciągu dnia za Wiktorkiem, jak wczoraj poszedł ze mną odebrać Wiktora ze szkoły, to jak tylko Go zobaczył wychodzącego ze szkoły to myślałam że mi wyskoczy z rąk a śmiał się na cały głos z tej radości że Go widzi:)
Jak nabroi i mama juz nie wie jak dotrzeć do dziecka i ręce rozkłada to podchodzi i mówi "sepasiam mamusiu,gzecny będę ok?" i przytula tak mocno i "Kocham!!!"
Słodziak z niego to jest wie kiedy dobry usmiech zrobic...języczek powrócił i jak się zawstydza się to wystawia go i nim pluje ... co najgorsza do kobitek które go zaczepiają , albo jak się Go upomni...mam nadzieję że mu to szybko przejdzie.
Na koniec kilka fotek z wypadu nad klify...

Mamuśka z Matim na góże czekała a Wiktor z Tatusiem zwiedzali :)










Pozdrawiamy wszystkich ze Szkockie ziemi!!!


Komentarzy: 8 (Komentarze)
 

 
             

 

cza płynie...Wiktorkowe problemy...
- 2011-09-20 12:56:00


Jednak w pamiętniczku braki są mimo że,sądziłam że tak szybko wrócę do pisania, ale jednak czasu brak i natchnienia mam nadzieję że z czasem wróci:)
Bo chłopaki rosną i rosną...
U Wiktorka w szkole różnie jest,mimo jakichś nieporozumień z Chęcią chodzi do szkoły:)
Po półtorej tygodnia do klasy przyszedł Polski chłopczyk, od razu stali się papużkami nierozłączkami na począdku miałam uwagi że non stop gadają na lekcji po polsku, ale po półtorej tygodnia mss Angie podeszła sama do mnie po lekcjach i zaczeła tłumaczyć że Wiktor ma problemy,ale tylko przez Mateusza(kol.z klasy) co się okazało Mati jest prowokatorem a jak przychodzi co do czego to wychodzi że to Wiktor winny, acz kolwiek wychowawczyni widzi kontem oka od począdku sytuacje, tylko nie zawsze może od razu zareagować,no więc widzi kto prowokuje te sytuacje. Przekazałam to mamie Mateusza, rozmowa z Wiktorem z naszej strony przeprowadzana codziennie, sądzę że z Matim przez jego mame też:)...po tygodniu usłyszałam od mss Angie że jest duża poprawa że widzi że rodzice z nia współpracują i Wiktor jest grzeczny:)Zaczyna po angielsku odpowiadać, bo tak to się blokował jak to zostało nam wytłumaczone przez Nią, że On potrafi tylko nie chce mówić, no ale w końcu się przełamał to  najważniejsze:)
Puźniej niestety zaczą się skarżyć na Mateusza że nie chce z Nim grać w piłke i mówi mu"nie podam Ci bo jesteś słabiak" a kilka dni puźnij do chłopców którzy graja "nie podawajcie Mu bo jest słabiak" jak to usłyszałam to ciśnienie mi się podniosło, naszczęście rozmowa z jego mamą była kilka dni później na spokojnie ,bo niestety przykre jest to że w obcym kraju Rodak podkopuje dołki Rodakowi:/ już od małego a co najlepsze pomoc Wiktorka na lekcjach z chęcia przyjmuje wrrrr..... no nic to tylko dzieci i mam nadzieję że jego Mama potrafi wytłumaczyc dziecku że tak się nie postępuje....ah się rozpisałam...ale czy nie mam racji???
Po za tym to małe nie porozumienia związane z barierą językową, ale to do przełamania, w końcu język załapie do końca i się dogada z innymi dziećmi, no cóz w klasie ma połowe dzieci emigrantów z różnych krajów tak więc nie ma wyboru jak nauczyć się tego angielskiego...
Jak na razie to literki mu ciezko wchodzą, ale cyferki bardzo szybko wczoraj wrócił ze szkoły izadowolony że juz skączył cała książke do liczenia:) a w domu tez nie literki se pisze tylko cyferki, dodaje i odejmuje...no cóz ostatnio Nam powiedział że chce projektować budynki:)ach ten nasz mały artysta:)
A w Domu no cóż Potrafi się zbuntować,awanture zrobic a w szkole Cisza nie odezwie się, brak pewności siebie niestety i Większa liczba osób go hamuje, nie dosłownie oczywiście tak w przenośni...ale wiem że kiedyś wybuchnie i oby to nie było na Jego niekorzyść....
Po mimo swego charakterku trudnego,wybuchowego, potrafi starać się zrozumieć to co się do niego mówi i bardzo się stara być grzecznym...Jest Bardzo Kochany!!!w szczególności gdy po awanturza nagle się wyciszy i mówi "Mamo ja nie potrafię być grzeczny:( dlaczego???"....a potrafi byc grzeczny tylko że najczęściej chce udowadniać swojej racji, gdzie niestety często jej nie ma:(...potrafi się kłócić o to że"Ja idę, a ja tak naprawde stoję" w przenośni oczywiście bo nie potrafię przytoczyć faktycznych przykładów...tak się rozpiasałam że brakuje mi czasu na kilka słów o Mateuszku Braciszku:) no mam nadzieję że jutro mi się uda:)







Komentarzy: 6 (Komentarze)
 

 
             

 

o jużtrzy miesiące na nieznanym leczjuz znanym:)...Wiktor Drugoklasista:)
- 2011-09-01 14:11:00


To już trzy miesiące jak mieszkamy w Aberdeen w Szkocji:)
W końcu mamy internet i laptop więc możemy znów w pamiętniczku pisać:)
Całe dwa i pół miesiąca bez chorób:)
 18tego sierpnia Wiktor z dwudniowym opóźnieniem poszedł do Ferryhill Primary Schooll do drugiej klasy:)

Troszke zestresowany ale zadowolony:)
Dzieci bardzo miło Go przywitały:)
Po szkole był szczęśliwy:)Stwierdził że jest jak w przedszkolu:)
Nie rozumie co mówią ale jest fajnie:0) Tak mówi:)

Tu juz w uniformie zadowolony mknie do szkoły, tylko Mati nie w chumorze lewą nogą wstał...ale tak codziennie pomaga bratu tylko że z uśmiechem:)
W sumie to i On chciałby do szkoły pujść no ale niestety za mały jest, czekamy na miejsce w przedszkolu, mam nadzieję że od przyszłego roku pujdzie:)

Grypa tu panuje Wiktorek miał tylko jakiś lekki katarek i pokichał i mu przeszło, mamuśke trzyma a Mati już z kaszlem wykrztuśnym, w nocy mnie wystraszył bo obudził się z płaczem piana z buzitzn ślina i kaszel głuchy, wystraszyłam się że sie dusi naszczęście po pieciu mniutach przeszło i spał spokojnie do rana, a dzisiaj juz kaszle wykrztuśnie...i męczy by włanczać mu non stop Kubusia Puchatka Super Detektywi...masakra co naście minut przełanczać...

Na dziś to na tyle za godzinke Wiktor kończy lekcje...i cos Pamięć ulotniła się...
Pozdrawiam Ciepło Wszystkie Mamusie i Dzieci!!!
I Odwagi dla Debiutantów Szkół i Przedszkoli no i Żłobków:)





Komentarzy: 4 (Komentarze)
 

 
             

 

Przed Wylotem w nieznane ale podobno do lepszego...
- 2011-05-27 12:41:00


Już czas by pożegnac się na dłużej z Polskimi kontami  już za tydzień 5 czerwca lecimy do tatusia do Aberdeen w Szkocji, tzn lot mamy z Łodzi do Edenburga, ale naszym celem jest Aberdeen...stres nam już towarzyszy,tęsknota zamieniła się w oczekiwanie na spotkanie z Tatusiem, zniecierpliwieni czekamy na ten dzień...

Pewnego dnia wieczorem Wiktorek pyta się:
-W-Mamusiu czemu Tatuś wyleciał???
-M-By nam było lepiej Synku...
-W-Ale Mamo Nam wcale nie jest lepiej
-M-Czemu tak mówisz?
-W-Bo Ty wcale sobie z Nami nie radzisz

Strasznie odczulismy to dwumiesięczne rozstanie z tatusiem, tak więc mimo obaw, to Jestesmy bardzo Szczęsliwi ze spowrotem będziemy z Tatusiem, nie ważne czy tu czy tam ważne by byc razem!!!

tak dla pamieci troszke Gadania Mateuszka:
ZOBA,PUJŚ-jak coś Ci pokazuje:)
Motoryzacja:
byłoTAMDAM jestTAMDAJ-tramwaj
TOBUŚ-autobus
BOLELEM<LOWEL-rowerem,rower 
TOTOL-motor
POCIOG-pociag
KOPALA-kopera
TATOL-traktor
kuchnia:
ZIUPA
SIOLÓŁECKI KUPIMY-soróweczke kupimy
ODADEK JEŚĆ-obiadek będziemy jeść
NASIEŚNIK LOBIMY-naleśniki robimy
KAMATKE LOBIĆ-kanapre bede robic

CIEM, NIE CIEM
NIUNIO CIE-mateusz chce
TEUŚ-Mateusz 
NIE TO NIE!!!-Jak mówię Nie to Nie...
BLE

KOCHAM CIE

PACIEŚ? NIE PAĆ-płaczesz...

itp

Wiktor ostatnio okropnie sie stawia, bo jemu sie nie chce i koniec,a jak już zaczyna robic to o co sie go poprosi to miałczy pod nosem "bo zawsze wszystko muszę Ja robic" "Bo zawsze to moja wina"
ręce mi opadają,nie idzie mu wytłumaczyć ze sprzatniecie po sobie to jego obowiązek,wiecznie patrzy na Mateusza który jest o 3i pól roku młodszy i wiadome że jeszcze nie rozumie wielu żeczy tak jak bysmy chcieli, a dla Wiktora to wygodne dlaczego ma On a Mati nie wrrr...nerwy puszczają ostatnio nawet przykład kolegi z przedszkola ze On to moze a Wiktor nie, już nie wiem od której strony tłumaczyc...a czasami nie musze nic mówić i Wiktorek jak do rany przyłóż,wszystko rozumie wszystko zrobi i mamusie pocieszy,do własnych błędów się przyzna...
Mati jest Taki Kochaniutki, ale dopiec potrafi,buntuje się uparty osiołek.
Bracia Kochają się nad życie,są za sobą, krzywdy se nie pozwola zrobic, brobia sie przed innymi na wzajem, a przyjdzie dzien gdzie jednego najlepiej w jednym pokoju zamknac a drugiego w drugim pokoju...

ahhh...w koncu na papier przelane słowa ...na duszy jakby troche lżej...

Pozdrowienia dla Was Smyki!!!






Komentarzy: 7 (Komentarze)
 

 
             

 

Wirus...tęskno za Tatusiem...
- 2011-04-14 20:24:00


Wirus jak pisałam dopadł w piątek Mateuszka, w poniedziałek juz bez stanu podgorączkowego i jakby jakiś apetyt się pojawił, bo przez cały weekend nic Mati nie jadł:( dobrze że pił...kaszelek był i katarek ale nic uporczywego,poszliśmy do lekarza od samego rana,doktorowa potwierdziła wirusa i na kaszel dała syropki...po południu zaczęło się co coś do buzi wziął to z tyłka leciało jak nie powiem co, najbardziej się wystraszył jak przyszedł do mnie do kuchni bez gatek a tu nagle zaczęło mu leciec,Wystraszył się mój bidulek połowa podłogi zalana...we wtorek zasnął koło 17tej i obudził się o dziewietnastej, cos skubnął nocnik zaliczył i posadziłam go do inchalacji a temu oczy się zamykają leci gdzieś na bok, wystraszona bo niewiem czy jest tak osłabiony i po prostu przysypia, czy mi odlatuje bo się odwodnił masakra tel. do wuja Tomka i powiózł nas na Doraźną pomoc,oczywiscie na miejscu okazało sie ze już tam nie ma i musimy jechać na inne osiedle łodzi:/ no nic szybko dotarlismy tam wspaniała obsługa szok grzecznie nam wytłumaczyli że powinniśmy jechać na bazarową ale bez problemu nas przyjęli, doktorowa wywiad dokładny zrobiła Mateuszka dokładnie zbadała, poczym wytłumaczyła co i jak co jest mu w tej chwili najlepsze po prostu byłam w szoku bo nie pamiętam kiedy trafiłam na tak dokładną wyrozumiałoł słuzbę zdrowia...ale nie o tym , więc Mati naszczęście nie był odwodniony,miał już lekko wiotki brzuszek ale nie muszę sie martwić przepisała Nifuroksazyd,smekte i orsalit by zatrzymac odwodnienie,no i oczywiście kazała wszystkie syropki odstawić te na kaszel,spokojniejsza wyszłam z tamtąd i wróciliśmy do domu gdzie Wiktorek zamiast spać siedział przy laptopie przy bajkach,między czasie nawet zdążył pogadać z Tatusiem przez Skypa:)Oczywiście nie został sam, Ciotka zza drzwi do Niego zaglądała...
na drugi dzień czyli sroda od razu zauważyło się poprawe, nie było żadnej kupki, a we czwartek czyli dzisiaj rano zrobił juz normalny stolec:)fakt nie je jeszcze zbytnio, ma focha na to co może jeśc czyli suharki zupke marchwianke z ryzem od niej to go mdliło, i sam z rana otworzył se lodówke przystawił stołek i wziął pasztet, po czym przysunoł do blatu z chlebem i kładzie go na krajalnicy i próbuje kroić, na szczęście zapomniał o przycisku właczającym,juz nie mogłam patrzec jak sie męczy i ukroiłam mu ten chleb zadowolony posmarował go masełkiem i pasztetem:) a jak zaczął te kanapeczki jeśc to wygladał jak wygłodzone dziecko ,przykulone przy tym stole i kanapka cały czas przy buzi...

Tęknota za Tatusiem coraz bardziej widoczna, wiktor coraz częściej wspomina Tatusia i tylko mówi"Szkoda że nie ma z nami Tatusia":(
Mati idzie dzisiaj po Wiktorka i tak rozglada sie i zerka w góre i mówi"Tatuś paci?" -tak Synuś,tak daleko daleko "solotem tak?tam" -tak Synku Samolotem tak Wysoko poleciał...

Dzisiaj do Mateusia przyjechała Babcia Gosia, a mamuśka poleciała odebrać Paszporty i inne sprawy przy okazji załatwiła...
Wieczorem miła wiadomośc bo w koncu pojawił sie zwrot z pitu na koncie, który wysłaliśmy na począdku lutego, wrr oczywiście zagubił im się gdzieś, w zeszłym roku tez ponad dwa miesiące czekaliśmy a wszyscy komu robiliśmy pity po dwuch tygodniach dostawali...no cóż mamy pecha do skarbówki...ważne że juz pieniazki są to już sie nie będe martwiła przez najblizszy miesiąc bynajmiej o brak pieniązka, we wtorek jedziemy pociągiem do Kodnia do Babci Halinki:) z dwa tygodnie tam zabawimy
a po powrocie biore sie za sprzedawanie żeczy, zabawek i innych żeczy z naszego dobytku, bo najprawdopodobniej na wakacje polecimy do Szkocji do Tatusia:)już na stałe...:(...troche smutno bo całął rodzine mamy tu w Polsce ale jesteśmy dobrej myśli:)

Buziaki:*


Komentarzy: 5 (Komentarze)
 

 
             

 

dzieje się oj dzieje...
- 2011-04-09 9:21:00


Niwdziela 3kwiecień chłopaki z radością poszli na 6te Urodzinki do Julitki, do figloraju:)a tam szał oczywiscie tort i przekąski poszły na bok wszystkie dzieci pobiegły od razu na sale zabaw
w tym trzy dwulatki tylko co chwila ich szukaliśmy bo znikali wśród labiryntów i kulek,czworo sześciolatków starali się nimi opiekować,chociaż te nasze maluchy dobrze se radziły:)
dwie godzinki minęły i pora do domku wracać, awantura na całego bo dla Mateusza było za mało zabawy...powrót do domu, mama zadowolona bo dzieci wymęczone tak więc szybka kolacja kąpiel i napewno juz przed dwudziestą będą spać, a tu niespodzianka dochodzimy do naszej przecznicy a tam gapie jacyś i zablokowany odcinek piotrkowskiej na którym My mieszkamy sądziłam że to tylko dla aut i maszeruję do domu a tu leci policjant do Nas i Nas zawraca,nic nie pomaga tłumaczenie że miwszkam w tej bramie i raptem do niej kilka kroków nam brakuje...okazało się że na pietrynie ktoś zostawił bombę hmmm co się okazał i to dopiero po 22giej że to jakieś zeczy osobiste, jaja se ktoś zrobił do tego na koniec wyleciał chłop z bramy i za nim saperzy wkroczyli do akcji,wziął zabrał tę torbę czarnął i uciekł w brame masakra...
dobrze że mnie już tam na miejscu nie było,bo poszliśmy do koleżanki Wiktora z przedszkola Julki K. która blisko mieszka, po półtorej godziny poszlismy do Cioci Angeli bo nie było sensu czekać aż akcja się skączy bo końca nie było widać...no i przenocowaliśmy u Cioci:)

a tak w ogóle to we wtorek 29marca komp nam już nie odpalił nie mieliśmy kontaktu z tatusiem, musieliśmy chodzić do ciociAngeli by choć przez chwile na skypie porozmawiać,fajnie że chociaż tak moglismy:)...no niestety chłopaki zalali mi Go jakimś jogurtem i zwarcie poszło, wujo RafałG. próbował kombinował i niestety ...teraz klikam na laptopie pożyczonym od Babci Gosi...
Wczorajwujek Rafał przyjechał z ciocią Olą,której brzusio rośnie a w nim mała dziewczynka
Wujek zrobił porządek w laptopie zainstalował nam skypa i znów kontakt z tatusiem mamy na bierząco,jak wrócilismy zprzedszkola, nie omieszkam napisac że cali przemoczeni,pogoda paskudna ...a na skypie wiadomośc od taty "wezwali mnie do pracy, jade...Kocham Was"...radość bo to znaczy że jest juz praca teraz juz tylko do przodu

Mati cos popłakiwał że brzuszek Go boli jak juz zasnęli, Mati sie przebudził z płaczem i tak do 23ej na zmiane wymiotował i zygał...zasnął po pracy tatuś zadzwonił na skypie Mati od razu podniósł głowe i "TATUŚ?"...Tata zadowolony z pracy:)z synkiem pogadał:) no i o pierwszej poszlismy spać, Mati co chwila się budził na picie na szczęście juz po nim nie wymiotował...
dzisiaj kupka jeszcze nieładna, stan podgoraczkowy i kaszek i katar...jakby Wirus Go złapał:(
Naszczęście wujo Tomek kupił nam syropek przeciwgorączkowy i chlebek na weekend...no i znów siedzimy w domu...wiosenne uroki:(

Życzę Wam Wesołego Weekendu!!!

Komentarzy: 8 (Komentarze)
 

 
             

 

I na nas przyszedł czas...Tatus poleciał do Szkocji...
- 2011-03-26 0:05:00


W niedzielę 20marca2011 Tatuś wyleciał do Szkocji
Decyzja podjęta nagle i bilet zabukowany z dnia na dzień...
Niestety mama pomimo swych starań nie znalazła pracy, słyszała że słabe cv gdzieś powodem było ze mam dzieci, albo po prostu sie nie odzywali:/ Problemy finansowe niestety nas zmusiły do tej rozłąki:(
Z czasem i My tam polecimy ale jak narzaie Tatuś musi się zaklimatyzować i znaleźć dla Nas Gniazdko, puki co mieszka u swego Przyjaciela od dzieciństwa wuja Globusa który wyleciał z rodziną koło czterech lat temu,jest tam dużym wsparciem dla Taty.
Codziennie rozmawiamy przez Skypa tak więc jakoś to znosimy...Wiktor któregos dnia usiadł ze smutnął miną i powiedział: SZKODA ŻE NIE MA TATUSIA:(, ale poza tym całkiem dobrze to znosi, Mati jak by bardziej odczuwa brak Tatusia i codziennie go szuka i woła TATUSIU!!!, a jak ktoś się pyta gdzie Tatus to Mati mówi: PACI:( (pracy)
Na spacerku zanim tatuś wyleciał



Pierwsza próba jazdy na rolkach niestety Wiktorek za bardzo się bał...






Niestety dzień był zimny i po godzince wróciliśmy do domu, chłopaki z wielkim żalem ale szybko im przeszło.

Wczorajszego dnia chłopaki mnie rozbawiali, normali stałam i sama się do siebie śmiałam, Wiktor cały czas mówił o Tajnej Bazie juz od dłuższego czasu a tego dnia się dowiedziałam że jest ona w Manufakturze hehe I TAKI KRÓDKI DIALOG:
W-Mamo wiesz co dzisiaj w nocy ide z chłopakami do tajnej bazy, tylko musisz mi na kartce napisać kod od domofony bym mógł rano weść do domu
M-ale Synku gdzie ty w nocy się wybierasz, wiesz ile niebezpieczeństw na Ciebie w nocy czycha???
W-no tak Policja:/
M-Synuś policja to Cie może uratować, mówie o złych panach którzy moga cie porwac i więcej byś juz Nas nie zobaczył:(
W-e tam Mamo Ja mu otak z główki przyłoże i nie bedzie ze mnie robił jakiegoś śledzia...
Myślałam że padne ze śmiechu, mimo że to całkiem Wazna rozmowa była...Trwała jeszcze długo Buzia mu sie nie zamykała...

Mateusz ostatnio upodobał se toalete i tam parkuje auta, tego dnia stoją i coś robię a ten z dwoma autami wbija się do toalety, kazałam mu je zabrac i tak zrobił i cofnął się do pokoju za chwile znów idzie , mija mnie tak po cichu doszedł do toalety postawił za nią auta i do Nich CIIII, włożył jeden do toalety a z drugim wraca, pytam sie jego a gdzie drugie auto??? a ten jak by chciał zrobic głupka z mamy i mówi: o Tu pokazując na tego co ma w ręce, poszedł dalej za chwile znów wraca z kolejnymi autami tym razem się odezwałam że wszystko widze a ten nachylił sie nad autkami i krzykna do nich NO CIII!!!!!!!!
hahaha usmiałam sie nieźle
na drugi dzien wchodze do toalety i zeby skożystać z niej musiałam najpierw auta wyprowadzić hehe

I cos udało mi się napisac:)
Pozdrawiam Wszystkich Ciepło!!!





Komentarzy: 13 (Komentarze)
 

 
             

 

życie nie bajka...
- 2011-03-02 12:15:00


mamy już marzec,luty przeleciał tak szybko i z chorobami...Mati prawie non stop chory i jest na pulmikorcie, Wiktor co jakiś czas pokasłuje ale się nie rozkłada, Tatuś poprzedni tydzień leżał w łóżku antybiotyk był bo zapalenie oskrzeli Go rozłożyło, teraz Mamuśka trzeci dzień na antybiotyku...
niestety nic nie jest lepiej, a raczej gorzej!!!
jak tytlko Znajomi załatwią Tacie robote to wyjeżdża do Szkocji, bez namysłu...tutaj niestety tylko Tatuś pracuje, Mamuska juz ma dosyc szukania pracy gdzie nikt sie nie odzywa, nawet znajomosci nie pomagają w jednej usłyszała że ze swoim cv nie ma szans na przyjecie a gdzie indziej bo mam dzieci I jak tu nie wpaśc w Depresje a mało mi brakuje jedynie Wy moje Kochane dzieci mnie trzymacie przy Świadomości...
Mieszkanie zalane przez sąsiada, jakis czas temu zgłosilismy to na jego ubezpieczenie, przyszedł znawca i zalanie ocenił na tysiąc zł, po połowie lutego miała byc już decyzja, czekalismy i nic dzwoni Tatuś wczoraj i okazało sie że wniosek odrzucony ze niby to nie wina sąsiadów i czy ten swiat jest sprawiedliwy??? nic Sąsiad ma sie odwoływać ale już w cuda nie wierzę:/ 
no nic może coś z weselszej Beczki
Jutro bal Karnawałowy u Wiktorka:)Bardzo chce byc Spider Menem jak sie uda to strój będzie:)
Od pierwszego marca Wiktorek raz w tygodniu bedzie chodził na Ćwiczenia do poradni rehabilitacyjnej, koślawośc stóp niestety nie poprawia sie jedynie widoczna była latem jak biegał cały czas boso a teraz non stop w butach i znów kostki leca, łoj miało być weselej...no i buciki ortopedyczne...Mati niby też ma tę wade ale dużo mniejszą:/
w zeszłym tygodniu mamuśka była w przetrzkolu jako fotograf;) Pani Małgosia zaprosiła na doświadczenia z wodą...
Ciekawość dzieci była na począdku wielka a pod koniec juz coraz mniejsza...































Tu juz po doświadczeniach:) dowolne zabawy:)


Tu juz w Domku Wiktorek odkrył coś co nazwał "Niesamowite!!!"

Mój Kochany Odkrywca:)

A tu Mati perkusista rozstawia swój sprzęt:)


Od dwuch dni Głowa mi peka ,ale przecież nie będe dziecku przerywac dobrej zabawy jakos musi rozwijać swoje talenty

Uwierzycie albo nie ale kończe notke i Uśmiecham sie sama do siebie jakby wszystkie kłopoty odeszły:)

Pozdrawiam Was Ciepło Kochane Smyki!!!
I jeszcze raz przepraszam za swoją nieobecność


Komentarzy: 13 (Komentarze)
 

 
             

 

Dzień za dniem...
- 2011-02-07 0:33:00


Tyle dni bez wpisów...
Na urodzinki Mateusia przyszła tylko Ciocia Angela, sama bez Aleksia który został w domku ze swoim tatusiem, niestety chłopaki byli jeszcze chorzy chociaż na drugi dzien już było lepiej, ze przyszła Ciocia Ania i wujek Tomek z Bruniem i Julitką:)
choroba wróciła w sobotę Mati miał ostatnia dawkę antybiotyku a w sobote na wieczór juz był jakoś niewyraźny, gorączka się pojawiła największa 38.1 tak więc jej nie zbijałam trwała trzy dni, dostawał pyrosal actitrin i inchalacje z pulmikortu i bourdualu...od tygodnia Mati zdrowy...cdn
Wiktor 21stycznia zaczął kaszleć został w domu myslałam że go przetrzymam wykuruje przez weekend i w poniedziałek pójdzie do przedszkola ale kolejny tydzień przywitał o 6tej rano z gorączką39.1 to się wystraszylam dostał syropek by zbić i tak przez trzy dni mu podawałam, kaszel trwał z tydzień, pojawił się katar okropne gluty które wykichiwał jak by prosto z zatok, teraz od czawartku chodzi do przedszkola, a przez całe te półtorej tygodnia był płacz że chce do przedszkola...
W piatek, niespodzianka przyjechał Wujek Sebastian i Ciocia Asia z Szymonkiem i Adriankiem:)Mati na Szymonka mówi Timon, Timonek a na Adriana Adam:)
W sobote przyjechała Ciocia Kasia z Kasjuszem i Ciocia Beatka z Anią:) Mati na Kasjusza mówi Kakus:)
A w niedziele wszyscy spodkaliśmy się u Cioci Madzi i Sewerynka, było Głośno:)
Noc niestety mieliśmy nie przespanął bo Mati przez dwie godziny co chwila wymiotował,nad ranem go rwało ale już tak nie męczyło, w dzień wesoły jak by mu nic nie było gdyby nie biegunka okropna:/...nie wiem czy to parówka zaszkodziła którą oddał w kawałkach, czy też jakiś wirus...i tyle Mati był zdrowy, "jak nie urok to sraczka"...Wiktor cos tez zaczął kasłac:/...ale do przedszkola dzisiaj nie idzie bo chce ten dzien spedzic z Kasjuszem, bo we wtorek juz wszyscy wracaja na Lubelszczyzne:(

Pozdrawiam Was kochane Smykusie i Mamuski!!!Przepraszam że tak żadko teraz pisze i do Was zagladam:(
Udanego Tygodnia!!!

Komentarzy: 6 (Komentarze)
 

 
             

 

Urodzinki!!! Drugie Urodzinki mateuszka:)
- 2011-01-14 9:00:00


To juz dzisiaj Mateuszek Kończy Dwa Latka:)Dwa Lata temu Mała bezbronna Kruszynka, Rok temu Wesoły Mamy Cycuś a dziś Samodzielny Walczący o swoje Dwulatek:)



Takie foszki są coraz częściej...

A To zamówiony Usmiech Dwulatka dla Wszystkich

Jeszcze na zdrowego nie wygląda, ale już jest lepiej:)
Ale niestety Torcik Dzisiaj będzie bez Gości, przez choroby sie wykruszyli, ale najważniejsze, że będziemy razem we Czwórkę, Tatusiowi udało się zamienić zmianą z Kolegą:)

Kochany Synku Życzymy Ci w Tym Dniu Wszystkiego Co Najpiekniejsze!!! Zdrówka, bo tego teraz najbardziej potrzebujesz,Miłości Życzliwości Zawsze i Wszędzie!!!By Twoja radośc nigdy nie przygasła, by Szczęście Cie nie opuszczało!!!Odwagi i pewności Siebie, Byś dzielnie przetrwał po tak długiej przerwie powrót do żłobka...
Sto Lat Skarbie!!!
A to torcik dla Ciebie:0
Mama nie błysła tym razem Twórczościa Ale ważne  że zrobiony prosto z Serca:)
 Częstujcie sie Kochani:)



Komentarzy: 24 (Komentarze)
 

 
             

 

Sewerynek Już Jest :) ...Mati chory:(
- 2011-01-10 12:09:00


9Sztycznia o 1:10 Ciocia Madzia urodziła zdrowego Synka Sewerynka:)

Ciocia Madzia ze swoim Skarbem:)


Mati jak Go zobaczył to wykrzyczał
ALEKS!!!???
Nie Sewerynek:)
chmmm powturzenie imienia coś mu nie wychodziło:)

A Wiktor stwierdził ze on Wie że to Cioci Synek:)
Moje Kochane Urwiski wpatrzeni w Baśnie Braci Grimmm:)





Dzisiaj zaś mieliśmy iść na torta do Bruna, ale niestety nic na to nie zapowiada:(
Od rana dodzwoniłam się do pulmonologa, tak od tygodnia dzwonie sprawdzić czy przypadkiem ktoś nie zrezygnował z wizyty, bo niestety termin mamy na 25tego dopiero a do tej pory Mati zapewne znów by skączył w szpitalu jak rok temu, a tego nie chcemy, kaszel ma od począdku grudnia, raz mniejszy raz wiekszy, czasami go budzi w nocy...katar juz trzy razy sie pojawił w tym czasie, a pediatra stwierdza że nic mu nie jest i na syropku wykrztuśnym tak jedziemy...No i jak sie dodzwoniłam to niestety dr. Langer ma stos kart na biorku nie ma mowy by wcisnąć jeszcze jedno dziecko, to już powiedziałam że obojętne do którego pulmonologa i tak się udało, mamy przyjechać...
Tatuś miał nas zawieźć i jechać do pracy, ale niestety Mati po drodze nam zwymiotował cała kurtka i spodnie blee, tak więc nie ma mowy byśmy wracali piechotą musiał poczekać na Nas...
Pani Pulmonolog stwierdziła że za długo trwa ten kaszel, do tego zimno na ustach i ten katar , że na pewno ma jakąś infekcję, lekkie świsty słyszała ale to nic bardzo niepokojącego i niestety Antybiotyk, inhalacje, cały tydzień w domu jeszcze się zastanawiam co to za wymioty były, czy choroba lokomocyjna sie pojawiła czy coś z brzuszkiem się dzieje...
Życzę zdrówka Wam Smyki !!!

Komentarzy: 18 (Komentarze)
 

 
             

 

Czekamy na Sewerynka:)...Wielka Orkiestra świątecznej pomocy...
- 2011-01-09 0:36:00


Sobota dzień szalony...Od rana w domu , Mamuśka o 5.19 miała pobudkę, zadzwoniła Ciocia Madzia, poród chyba się zaczyna koło 9tej pojechała do szpitala , ale wróciła do domu brak miejsc...Tatus na popołudnie do pracy, Mamuśka i dwuch urwisów po południu jak tylko sie wyrobilismy wybralismy sie do Cioci bo sama w domu bo wujek we Wrocławiu, po drodze weszlismy do 'Moniki" po bilety, odeszłam na bok od kasy by jedne schować a drugie miec na wierzchu by w autobusie nie grzebac za głeboko, Wiktor uciekł do drzwi zawołałam Go i dzięki bogu że nie staną przy wózku, Gośc który stał za mnął przewrócił sie do tyłu tracając mnie i wózek obok wózka poleciała i rozbiła sie pysta butelka po piwie która trzymał, Ja w szoku spanikowałam naszczęscie jakis pan podszedł i go ułożył a ja w tym czasie zadzwoniłam na pogotowie już nie czekałam tylko poszłam z Chłopakami na przystanek, w końcu rodzaca Ciocia na Nas czeka ,zdążyłam tylko zerknąć o której mamy 96 i słysze karetka jedzie, w szoku bo w ciągu dziesiąciu minut sie zjawili, pierwszy raz widziałam tak szybki przyjazd...
U Cioci Chłopaki oczywiście rozrabiali a ja tylko obserwowałam jak coraz mocniejsze skórcze Ciocię łapią o  dwudziestej Ciocia pojechała do szpitala a my do domku i gapa zostawiłam tel u Cioci, ale już wiedzą że maja dzwonić na tel Tatusia:)Bo Wujek godzinę puźniej dojechał do cioci:)
Oczywiście tylko Ja czekam Bo chłopaki juz Śpiął, tylko cos długo sie nie odzywaja, mam nadzieje że lada chwila zadzwonią że Sewerynek jest juz z Nimi:) ...

A już dzisiaj Wielka Orkiestra Świątecznej pomocy:) Tatuś obiecał że pujdziemy na Światełko  do Nieba, a w dzien Na spacer i wspomóc  Wielką Orkiestrę:)
Miłego Dnia Kochani!!!

Komentarzy: 6 (Komentarze)
 

 
             

 

Szczęśliwego Nowego Roku!!!
- 2011-01-01 14:43:00


Na ten Nowy 2011 Rok Życzymy Wszystkim:
Słońca gdy w okół pochmurno,
Czasu którego wciąż brak.
Uśmiechu o który tak trudno,a który rozjaśnia Nam Świat.
Miłości co nie ustaje i Wiary w każdy dzień.
Ziemi co bywa rajem,kiedy Nam dobrze jest.
Marzeń co się spełniają,Bliskich co blisko są...

Mamy Nowy Rok, nic zbytnio sie nie zmieniło oprócz tej jedynki na końcu...Sylwestra spędziliśmy w domu, w mniejszym gronie niż w święta,przy filmach bajkach w towarzystwie Wuja Rafała K.
Mati przez to że nie spał w dzień zasnął już przed 23cią a Wiktorek wystrzałowo z Szampanem Piccolo przywitał Nowy Rok:)i Po 3 w nocy poszedł spać:)

We środę byliśmy u Cioci Ani, Wiktorek z Julitka sie wybawili a Mati z Brunem już nie tak grzecznie jak kiedyś, były awanturki szczególnie o autko na którym się jeździ...Między Czasie Ciocia włączyła im Myszkę Miki, od tej pory nic innego nie słyszę jak KAMIKI(Myszka Miki)
Dzisiaj rano jak sie przebudził jeszcze dobrze oczu nie otworzył i woła KAMYKI!!! Więc Mamuska wyciaga dla Syna koszulke z Myszką Miki która jakiś czas temu dostał od Cioci Angeli:) Co za Radość nie sadziłam że tak ucieszy sie z tej Koszulki:)

Fotke pstryknęłam w trakcie pisania:)Tak więc jest i Usmiech Wiktorka który na chwilke oderwał swój wzrok od Bajki:)

I tak radosne Buźki rozpoczęły 2011 Rok

No cóż Rok 2010 już minął, chłopaki już o Rok starsi Mati który za 14dni kończy Dwa Lata, nauczył sie wielu słów w ostatnim miesiacu brzmia one tak:
Mamuś Juś( Juz zrobiłem siusiu, Już zjadłem, juz sie pobawiłem, juz sprzątnołem...)
Oć no Oć( No Choc ile można czekac)
Tatuś Budzić?( Tatus wstawaj)
Tito Budzić...aha Liki!!!(Wiktor wstawaj będą naleśniki)
Mamo Pac Ceka!!!( Mamo ja czekam)
Przytulam Mateusza i mówię Kochany Mateusz, a on
Tito?
tak też Kochany:)
Tata!!!
Tak Kochany:)
Ciocia!!!
Też Kochana:)
PANI!!!!!!!
hahaha no czemu nie tez kochana:)
Bacia!!!
O Tak Kochana:)
Dziadziuś!!!
Tak Kochany:)
I Tak Bardzo Mateuszek wszystkich Kocha:)
Widzi Małe dziecko i woła Alekss!!! zobaczymy jak bedzie nazywał braciszka ciotecznego, który ma w ciągu dwuch tygodni sie urodzić;)
Do tego Pampersy gdyby nie zimno na dworzu juz dawno byśmy pozegnali, Mateusz bez problemów daje znać o swoich potrzebach a nawet sam siada na nocnik, ściąga gatki i po czym je zakłada:)
Samodzielny po części jest, pomocny najbardziej w kuchni np. na sylwestra sam obrał mamie 6 jajek do sałatki:), zawsze musi zamieszac ciasto naleśnikowe i.t.p.

Wiktor Gadac zawsze duzo Gadał i to sie nie zmieniło, tzn moze troche bo Gada więcej ,wczesniej sie wstydził bardzo, na dzien dzisiejszy nie pozbył sie jeszcze do końca nieśmiałości ale idąc do lekarza stomatologa czy sklepu zagaduje z ekspedietkami z lekarzami jak by znał ich od lat, co jeszcze rok tmu nie było mozliwe, To był Rok przełomowy dla Niego, dwa wytsępy pierwszy to Turnirj Mikołajkowy Karate, bez wiekszych problemów wyszedł na mate i zrobił co miał zrobic i do tego był z tego zadowolony

Drugi w przedszkolu na Jasełkach Był pierwszym pasterzem:)Role miał długą i pieknie ją powiedział, ja siedząc w śród rodziców usłyszałam nawet miłął uwagę" Jak Ładnie powiedział", Wyszedł z usmiechem na twarzy a nie z przerażoną miną:)




Te Jasełka Były przepiękne!!!

po za tym Ma lęk jak musi sam zostać w pokoju, czy przejśc do nieoświetlonego pomieszczenia, dzien przed sylwestrem Mati juz o 19nastej zasnął, godzina dwudziesta mówie idziemy spac , a Wiktor zabawiony klockami magnetycznymi mówi nie On czeka na Tate, no dobra wzięłam Mateusza i poszłam z Nim na andresolke sama zmęczona weszłam obok pod kołdre i wczytalam sie w książkę, a Wiktor przez dwie godziny ze dwa razy tylko do mnie przyszedł, a tak to bawił sie klockami i właczył se na plejce jakąś Bajke, tylko słyszałam na górze jak sie hihra:) A Tatus jak wrócił to zobaczył Synka z nosem prawie że w telewizorze przy grze Lego Hary Poter...
i do Taty:
Mati Śpi Mama tez Napewno Spi...
Haha A Ja tylko się  uśmiechałam tam na górze:0)
Ale do rzeczy, Wiktorek jak by sam Świadomie stara sie pokonać swoje lęki

Tak Więc Nowy Rok Mam nadzieje Będzie nam Sprzyjał:)

Jeszcze raz Kochani Szczęśliwego Nowego Roku!!!






Komentarzy: 15 (Komentarze)
 

 
             

 

Wigilia....
- 2010-12-27 8:34:00


Nasze pierwsze Święta w domu, bo zawsze jeździliśmy albo do Kodnia albo do Justynowa:)Tym razem Babcia Halinka i Ciocia Elizka przyjechały do Nas:)Babcia pomagała Nam przygotować potrawy a Ciocia Elizka dla Cioci Angeli, bo w pierwszy dzień Świąt robila chrzciny:)
Chłopaki oczywiście tez pomagali tu akurat jajka z Babcią obierali:)


Choinkę Tatuś z Ciocia i chłopakami ubrał jak już wrócił z pracy,Mamauśka była tak zajęta w kuchni że nie miała kiedy sie wziąśc za nią

...Godzinę puźniej zaczęliśmy klację Wigilijna czyli przed osiemnastą:)
Była Ciocia Angela z wujkiem Tomkiem i Aleksem:)

Babcia i Ciocia Elizka:)
 
 
 

 
CioCia Madzia z Wujem Marcinem:)
 

fWiktorek stwierdził że nie ma co jeśc że jest za mało potraw, a powinno byc 12-cie, zaskoczył mnie i policzyliśmy i było 14naście...Mateusz tez wybredzał i tylko cukierki z choinki ciagał i tylko wołał: KEKI KEKI!!!
No i przyszedł czas na prezenty, na chwilke Mamuska wyszła z chłopakami do drugiego pokoju i w tym czasie 'Mikołaj" podrzucił prezenty:)Radosci było że hoho...
 

 
 Mati bawił sie Wiktorka prezentem a Wiktor Mateusza:)
Nie wiedzieli za który sie złapać, mimo Średniego zachowania całorocznego to Mikołaj obdarował ich prezentami i to nie jednym:)miejmy nadzieje że to docenią i grzeczniejsi beda:p
Dziewczyny z Najmniejszymi chłopakami:)

I Chłopaków Trzech:)

 Mam Nadzieje że i Wy Spędzieliście te Świeta w Gronie Rodzinnym I Radosnie:)
 
 
 

Komentarzy: 17 (Komentarze)
 

 
             

 

Dzielny Mateuszek...
- 2010-12-13 14:31:00


Mamy już trzynasty Grudzień, a tu dopiero druga grudniowa notka,wena na pisanie mnie opuściła i leń mnie dopadł
Dzisiejsza wizyta w laboratorium, zagoniła mnie do pisania
A więc w końcu Mati w miare zdrowy i mogliśmy pujść zrobić badania, tylko kał jutro doniesiemy,dzisiaj z kupa nie dało rady,ale koło południa kupa w końcu się pojawiła i już czeka w lodówce na jutro ach to nie o kupie miało być,a o ODWAŻNYM MATEUSZKU!!!Który dzielnie nóżkami poszedł z Mamusią do przychodni, bo drogi na wózek się nie nadają a i sankami nie wszędzie się da przejechać, tak więc krótki z rana spacerek mielismy:)
Mamuśka starała się jak mogła przygotować Mateuszka na to pobranie krwi,tłumaczyłam mu że pójdziemy do pani, pani szybko zrobi kuj i zaraz wrócimy do domu na Bajkę:) Synuś słuchał i ku memu zaskoczeniu,gdy pani wbiła mu igiełkę w żyłkę, Mati tylko patrzył na to co robi, jedynie rączkę musiałam przytrzymać by nie ruszał, a ten mój Twardziel nawet nie zapisnądwie fiolki szybko sie napełniły, pani przykleiła gazik do miejsca wkłucia i pochwaliła że miała tak dzielnego Pacjenta:)Dopiero jak zaczęłam Go ubierać w kurteczkę powiedział ze Boli i ze zgietą raczką wracał do domu, tam kilka razy jeszcze Tacie wspomniał ze boli i jak by już  zapomniał:)
Mój Mały dzielny Synuś:)

1grudnia Wiktor był w teatrze"Arlekin" z przedszkola po powrocie pytam sie jak było, czy mu sie podobało, a Wiktorek zadowolony wspomniał cos o spektaklu, bardzo zadowolony po czym mówi:
-Mamo jak weszlismy tak wysoko, to mi sie tak zakreciło w głowie ze myslałem że spadnę
No i lęk wysokości doszedł do wszelkich lęków Wiktorka,od początku grudnia chłopaki śpią na andresoli, oczywiscie Mamuśka musi z Nimi, większość zabawek tez juz tam przenieslismy tak więc mają własny kąt, ale co sami tam nie zostaną bo Wiktor sie boi, co idzie w parze ze Mati tez to podłapuje i też się boi
Raz Wiktorka przekonałam zeby sam tam został, po dwuch minutach przybiega do mnie:
-Mamo ja tam coś słyszę, coś tam skrzypi i szeleści...
Jest tez taka Garderoba oczywiście tez się jej boi, to chyba efekty bajki "Potwory i spółka", i kto by pomyślał, ale sadzę że On Sam bardzo sie nakreca z tymi strachami i nie mam pojęcia jak to mu wyperswadować z tej glówki,bo naprawde to się robi coraz bardziej męczące

2grudzień, byłam z Matim na kontroli u Laryngologa, z uszkiem wszystko w porządku
Dzień był przyjemny,śniegu dużo,mroźno i nawet słonko wyszło mimo że tramwaje i autobusy nie kursowały jak trzeba, tak więc do domu zamiast wrócic w ciagu 20min wracalismy prawie dwie godziny, ale to słoneczko tak pieknie grzało że wcale nam to nie przeszkadzało:)

Jutro od rana z Wiktorkiem jade do Alergologa na testy skórne wziewne, a na dwónasta do Lartyngologa z tym katarem dwumiesiecznym, od tygodnia jak by nie było jego, ale jak już mamy termin to idziemy sprawdzimy:)

Oki musze konczyć...mam nadzieję że uda mi sie Was odwiedzić, może nie teraz ale zajrzę:)
Pozdrawiamy Ciepło!!!


Komentarzy: 7 (Komentarze)
 

 
             

 

Turniej Mikołajkowy 4.12.2010r
- 2010-12-09 0:15:00


4 Grudzień dzień pełen wrażeń,od rana zalatani bo na 14nastą musieliśmy być już na miejscu:)
Do Tego Urodzinki w tym dniu obchodzili:
Amelka chrześnica mamy kończyła 6 lat:)Jeszcze raz wszystkiego najlepszego Księżniczko!!!
Kasjusz siostrzeniec Mamy kończył 11lat:) I Tobie jeszcze raz Wszystkiego dobrego Kochany!!!
Na torcikach nie byliśmy,bo My w Łodzi a Kasjusz w Kodniu a Amelka w Chorzowie i niestety pogoda nie dopisała na takie podróże.Innego dnia to odrobimy:)

za nim pojechalismy na Turniej poleciałam i kupiłam Wiktorkowi Kimono na 120wzrostu bo 110 na pewno za mały tak sadziłam bo Wiktor ma116...ale kimono miało byc pod hoinke, tylko przez ten turniej sie zdecydowaliśmy wcześniej na kupno, tak więc żeby dziecko nie myslało ze coś kręcimy , wleciałam do domu i mówie -Wiktorku zgadnij kogo spotkałam???
Wiktor ustka zwęził w lekki uśmiech i zapytał:
-Mikołaja???
-Tak, a zgadnij co mi przekazał?:)
mysli mysli
-Mamo Ty powiedz bo Ja nie wiem...
-no Kimono Synuś, usłyszał że masz dzisiaj turniej i szypko przyleciał do Łodzi by Ci je przekazać:):):)
Taka zawstydzona Radość:)Od razu przymierzył i zaduży koło czterech cm musielismy zawinac rękawy, nogawki mniej jakos dalismy rade, z Tatusiem uczyli sie zawiązywać pas i sie nauczyli:)
No i Gotowi...Mateuszka do Cioci Madzi zawieźliśmy i pomknelismy na Turniej:)
Jak juz się przebrał Weszlismy na hale, Wiktorkowe oczka zrobiły sie wielkie zaczął się cofać,stanął przy scianie i stwierdził ze tu poczeka,na szczęście jedna z opiekunów podeszła i wzieła Jego bo musieli się zapisać i zbierali się na środku hali spotrowej:)A My Rodzice na widownię poszlismy:)ale co jakis czas musiałam do niego biegać bo pas się rozwiązywał i spodnie zsuwały...





I zaczął się turniej, nie mam fotek z samej konkurencji bo Tatus nagrywał, ale takie przed...


wspulna rozgrzewka


No i przyszła chwila Turnieju Wiktor wchodzi na mate, mi serce bije i tylko proszę w myslach by wyszedł i zrobił co ma zrobic mój mały wstydzioch, no i oczywiscie Miło zaskoczył mnie wyszedł razem z kolega z którym konkurował,był rozproszony , nie wiedział czy ma patrzeć na głównego sedziego czy na kolege, ale wykonał swoje zadanie na pieciu sędziów jeden poniósł jego kolor flagi, jak to się mówi tak samo Wiktor jak i my nie wiedzieliśmy jak to wszystko bedzie sie odbywać, na przyszłośc będe wiedziała co mu podpowiedzieć i na co Go przygotować:)
Ale Szczęście mnie ogarniało ze przełamał swój wstyd po prostu niesamowite Szczeście:)
Tutaj juz przygladał się swoim kolegom obok Jego Sensej Tomasz J.


Na koniec była jeszcze konkurencja dziecko+rodzic, Ja duch spotowy wystartowałam z synem:)
Bieg po miedzy pachołkami z piłką trzy razy i włozenie ich do worka, po czym przewrót w przód, wejście wkoło i po miedzy pachołkami dobiec do dziecka przybicie piatki i dalej rola Wiktora miedzy pachołkami z kołem, przewrót dobiec i złapać worek z piłkami i przeciagnąć je na metę, dwa pierwsze starty oczywiscie pierwszy na mecie, walka o pierwsze miejsce łoj nie zdołalismy ale drugie miejszce zdobyte
Jak kiedyś biegałam na 1000metrów tak teraz ten odcinek wyczerpał mnie całkowicie i za trzecim razem juz jak pijana leciałam hehe:)




Na koniec Mikołaj rozdał prezenty i Wiktorek zadowolony wrócił do domu, a mnie mięśnia jeszcze na drugi dzien bolały,tak to jest jak się nie cwiczy i siedzi w domu:p

Tatusia nie ma na Fotkach bo przez całoł impreze obsługiwał aparat:)

Milego Dnia Kochani!!!

Komentarzy: 9 (Komentarze)