|
|
||||||||||||||||||||||
|
|
||||||||||||||||||||||
|
Informacje z 2008.2: Choroba katarowa powaliła i Zuzię. W związku z powyższym i Tomek i Zuzia są na zwolnieniu :). Oczywiście katar nie stoi na drodze do spotkań. Ostatnio było tak: Były tańce, zabawy z mieczem i toporem (bolesne), rysowanie... a później zrobiło się cicho. Wiadomo jak cicho, to trzeba szybko sprawdzić co się złego dzieje. Tomuś z rozbrajajacym uśmiechem powiedział mi, że budują dla mnie dom i rakietę. No OK, ale dlaczego z podpasek ;) ? Mieliśmy duuuużo gości. Najpierw była Tocia Janina Jedliśmy razem lody i było super. Później przyjechała Tocia Kajojina z Kasiulą. Tomek zabrał Kasię do IKEA. Prezentował jej... nakrycie głowy. A tak na prawdę to jest to osłona przed muchami, żeby po jedzeniu nie chodziły. No nie kupiłam (choć miałam ochotę), bo latem muchy by nadal chodziły po jedzeniu, a T miałby duże nakrycie głowy. O takie: Później tradycyjnie skończyło się na lodach i rurkach. Lody pycha były!!! Tymi lodami Tomek tak objada się, bo sobie w pełni na to zasłużył. Teraz UWAGA!!! TOMEK POSTANOWIŁ SIKAĆ W PRZEDSZKOLU DO TOALETY!!! Wcześniej niestety bał się przedszkolnego kibelka i sikał, hmmm w majcioszki. Po ponad tygodniu proszenia wreszcie zawołał siku. Mój kochany przedszkolak. AAAAAA i ważna rzecz!!! Dostałam na Walentynki wycięte czerwone serce z ponaklejanymi serduszkami. Jejku!!! jaka byłam dumna, że synu mi taką walentynkę zrobił.
ja: -Tomku jutro będzie w przedszkolu niespodzianka. Przyjdzie pani doktor co leczy pieski i kotki, pani doktor weterynarz. Może pieska jakiegoś przyprowadzi... Domyślasz się kto to może przyjść? T: -Nieeeee (+ głębokie zamyślenie na twarzy) ja: -No pomyśl, no..... to będzie może mamusia..... T: -Nieeeee (+ wielkie oburzenie). Ty nie jesteś weterynarz, ty jesteś mamusia, Ewa, wiesz? Okazało się że w przedszkolu jest Amelka. Synu biegał za nią i ją polubił, "bo ona jest taka śliczna, taka... różowa". Ciekawe co na to Zuzia... No i ogólnie fajnie jest, "szalałem z chłopakami mamo i zabierałem im samochody". Jednym slowem, zaczyna się... ...PRZEDSZKOLACZEK, nie grymaszę i nie płaczę!!! Na prawdę, Tomek został dziś prawdziwym przedszkolakiem. Rano pani Ola odebrała Tomka z szatni, ja już nie wchodziłam na salę. Później bawił się i szalał z dziećmi. Dzielnie zjadł zupę i drugie danie!!! SAM!!! i po obiedzie odebrał go tatuś. Z tatusiem zmienili naklejkę na szafce, bo baranek nie podobał się Tomkowi. Teraz ma zajączka. Dzielny przedszkolak zasnął w samochodzie po drodze do domu. Nie rozmawiałam z nim jeszcze o tym jak to było w przedszkolu. Archiwum:
2005: czerwiec lipiec sierpień wrzesień październik listopad grudzień 2006: styczeń luty marzec kwiecień maj czerwiec lipiec sierpień wrzesień październik listopad grudzień 2007: styczeń luty marzec kwiecień maj czerwiec lipiec sierpień wrzesień październik listopad grudzień 2008: styczeń luty marzec kwiecień maj czerwiec lipiec sierpień wrzesień październik listopad grudzień 2009: styczeń luty marzec kwiecień maj czerwiec lipiec sierpień październik 2010: luty kwiecień lipiec sierpień |
Moja stronę odwiedziło 46790 gosci.
|
|||||||||||||||||||||
![]() |
||||||||||||||||||||||