|
JESTEŚ NA STRONIE "O MNIE" U PAWEŁKA ROSIŃSKIEGO
|
||||||||||||||||||||||
|
Archiwum:
2009: czerwiec lipiec sierpień wrzesień październik listopad grudzień 2010: styczeń luty marzec Cześć!
Nazywam się Paweł Hubert Rosiński, urodziłem się w Toruniu w piątek o godz 4:05 rano pamiętnego dnia 03 października 2003 roku. Jak na pierwsze dziecko byłem wielki bo ważyłem aż 4220g, wysoki byłem na 60cm a głowa to chyba miała ze 36 cm obwodu (biedna mama). Po kilku dniach wróciliśmy do domku (tatuś nie mógł się doczekać).
Nauczyłem się chodzić a właściwie od razu biegać jak miałem jakieś 11 miesięcy (podobno nie potrafię chodzić tylko biegam i skaczę). Po kilku dniach skończyło to się wizytą na chirurgii bo miałem starcie z kaloryferem, ucierpiała moja skroń, którą mi zaklejono "klejem chirurgicznym". Następną dziwną sprawą w dziwnym moim życiu było to że panicznie bałem się motorów, oj co to było wózeczkiem musieliśmy mijać na "kilometry te straszliwe pojazdy". W ogóle byłem nieufny bałem się mężczyzn, ciągle mama i tata . Ale co się dziwić te szpitale i wszystkie zabiegi, małem prawo mieć obawy o swój los ;-))) Jako 2 - 3 latek zbierałem Malany (miniaturki samochodu Fiat 126 P), mam do dziś każdy w innym kolorze. O jeszcze "Takoje" czyli wszelkiego rodzaju traktorki z przyczepami i te bez. A jeszcze byłem psotek, mama dała mi kiedyś ogromną karteczkę żebym porysował, a Pawełek zamiast na karteczce to po wszystkich drzwiach w domku rysował, a co? rysować to rysować liczy się wena twórcza! Mama miała zamiast gotowania obiadu przymusowe szorowanie drzwi, pokrzyczała, nie wiem czemu? rysunki były moim skromnym zdaniem w dechę;-))) Aha mama wspomina jeszcze jeden psikus (wymagał szorowania i prania), wlazłem na szafkę (dla mnie to norma) ściągnąłem krem z pudrem "Sudokrem" i wysmarowałem: szafę, ścianę, kocyk i dywan ale jakoś tak wyszło bo się wybrudziłem i chciałem wytrzeć to gdzie popadło:-(( oj mama wtedy płakała ze złości. I znowu obiadek opóźnienie miał! Wraz z rodzicami mieszkam w Toruniu mieście znanym m.in. z Mikołaja Kopernika i pierników. Mamy jeszcze jednego mieszkańca zwierzaczka papugę - Lucka. Ach ten Lucek od samego rana ćwierka i lata mi nad głową. W sklepie zawsze pamiętam żeby Lucjankowi kupić jedzonko. Od jakiegoś czasu marzę o koteczku, ale rodzice mi tłumaczą, że nie mogę mieć kotka bo on zje moją papugę.:-(( Z koteczkiem muszę poczekać, ale doczekam się na pewno!! Mój tatuś dużo pracuje (za dwóch) i nie ma za wiele czasu dla mnie, musi zarabiać. Szkoda bardzo lubię z nim grać na komputerze i budować z klocków, ale niestety nieczęsto mamy czas dla siebie. A mama to jest w domu i nie pracuje musi opiekować się mną bo jestem chory - mam muko.... Ciągle muszę się inhalować, brać leki, pić odżywki, pomagać przy rehabilitacjach straszna nuda. Tego wszystkiego pilnuje mama taka teraz jest jej "praca". Czasem już mam wszystkiego dość , ale mama tłumaczy, że jak będę dbał to będę zdrowszy. A jak się leczy to rzadziej ląduje się w szpitalu i można chodzić na podwórko, na rower, na działkę i latem jeździć nad jeziorko (kocham wodę i pływanie). Jak wspomniałem lubię grać na komputerze i budować z klocków. Lubie jeszcze zbierać figurki np: kolekcjonuję "Władcy pierścieni", różnych rycerzy, "Spider-mana", "Scooby Doo", "Ben 10", "Gormiti", dinozaury. Mama czasem marudzi "nie ma już miejsca","kto to będzie sprzątał" a tata z dziadkami i tak kupują. A moje ulubione bajki to: "Scooby Doo", "Wyspa totalnej porażki", "X-Man", "Ben 10", "Gumisie", a ostatnio byłem w kinie na bajce "Piorun" super! O i całkiem niedawno na bajce "Potwory kontra obcy (3D)" super efekty, potem jeszcze "Epoka lodowcowa 3 (3D)". Normalnie kinomaniak sie robię. Haha! Mam trzech najbliższych kuzynów: najstarszy Michał (7 lat starszy), Kacper (1 rok starszy) i Filip (2 lata młodszy), i jedną jedyną najbliższą i najmłodszą kuzynkę Maję (4 lata młodszą). Jak są czyjeś urodziny spotykamy się, wtedy to dopiero lata iskierek mama mówi ,że tornado przez dom przeleciało haha. Ale zabawa najlepsza! Mam jedna babcię Terenie i dwóch dziadków: Mariana i Rysia , a babcia Ala ;(( poszła do nieba kiedy miałem 4 lata. W 2008 roku wiosną mama nauczyła mnie jeździć na rowerku na dwóch kołach. Zakłada mi kask bo podobno jeżdżę jak wariat. Uwielbiam włazić gdzie się da na drabinki nie boje się, a jak się przewrócę to nie płaczę jestem dzielny. Rodzice zabierają mnie raz w tygodniu na basen kryty (zjeżdżalnia to jest to). Nie chodzę do przedszkola, ale mama często zabiera mnie do Śmiecholandu (taki plac zabaw w budynku). Wszyscy się śmieją, że jestem jak iskierka tylko mamie nie do śmiechu mówi "nie mam na niego już siły". Ale tak na serio to rodzice się cieszą, że korzystam z życia całym sobą. Jednym słowem mam 6 lat i jestem Pawciorek potworek!! A teraz chciałbym opisać to czego nie lubię w moim życiu. Mowa o muko... przez nią latem nie mogę być cały dzień na podwórku, muszę wracać na inhalacje, a mam ich od 3 do 5 dziennie - ilość zależy od mojego stanu zdrowia, potem minimum 2 razy dziennie klepanie. Jeszcze na dodatek powinienem unikać słońca bo odwadniam się szybciej niż inni i mogę dostać udaru. Tak samo z jeziorem ;(( nie da się cały dzień. Ale w tym roku będę miał inhalator taki na baterie. Więc trochę wolności! Zawsze muszę brać lekarstwa kiedy jem bo moje brzucho nie potrafi samo trawić musi mieć pomocników w tabletce. A te wizyty w szpitalach ojej mama nerwowa, martwi się jakie wyniki, czy zostaniemy na długo, co za badania tym razem. Mama mówi, że jestem dzielny daje sobie robić wszystkie badania bez płaczu (usg, echo, rtg, wymazy), no wyjątek stanowi zakładanie wejścia do kroplówek tutaj zapłaczę, ale tego nikt nie lubi! Cała nasza rodzina ze mną na czele modlimy się i trzymamy kciuki za lekarzy i naukowców żeby jak najprędzej wymyślili lekarstwo na wstrętną mukowiscydozę! Chciałbym żeby moje dni były takie jak dzieci zdrowych, bez tego wszystkiego co teraz muszę robić po to aby móc żyć prawie jak inni!!!! Dla naszego jedynego synka! Przykro mi, że nie mogę zapewnić Ci dobrego zdrowia, trwałych przyjaźni, prawdziwej miłości, satysfakcjonującej pracy, właściwych wyborów, dawki przygód, która utrzymuje przy życiu serce i umysł. Gdyby to wszystko dało się zapisać Tobie i potwierdzić notarialnie. Ale się nie da! Żaden rodzic tego nie potrafi. Mogę mieć tylko nadzieję, że wszystko to Cię spotka, i chcę być zawsze przy Tobie, kiedy mnie potrzebyjesz. Czego Ci życzę? Siły. Niekoniecznie fizycznej, ale siły rozumu i serca. Siły do przetrwania trudnych chwil, kiedy ci, którzy w Twoim przekonaniu byli z Tobą, odwracają się plecami - kiedy miłość ponosi porażkę. Życzę Ci umysłu, który nigdy nie przestaje poznawać i dziwić się!! Kochamy Cię Pawełku nad życie! |
Moją stronę odwiedziło 7306 gości.![]() Cześć to Ja! Scooby-Doo to jest to!!! Teraz mam Lucka... Ale marzę o kotku!!! ![]() Mam już kotka! Hura! Dostałem Pumcię 19. 08. 2009!
|
|||||||||||||||||||||