Nasze wakacje w Caorle
2010-07-26 7:58:51
To była najbardziej spontaniczna decyzja w naszym życiu :)
W poniedziałek 19 lipca postanowiliśmy, że jedziemy nad morze,
a we wtorek przed 7 rano siedzieliśmy już w samochodzie.
Podróż zleciała dość szybko, miasto Caorle położone jest od naszego Merano
350km, po czterech godzinach byliśmy na miejscu.
Chłopcy trochę spali, Olaf więcej, Kuba niestety męczył się i kilka razy wymiotował,
nie miał za bardzo czym bo jedynie pił.
Przed 11 byliśmy na miejscu od razu poszliśmy zobaczyć plaże, po czym udaliśmy się do hotelu.
W magicznym tempie rozpakowałam walizki, zapakowałam torbę na plażę i udaliśmy się nad morze.
Nasz hotel stał praktycznie na plaży, mieliśmy do niej z 50 metrów,
zależało mi na tym by było bliziutko, dwójka dzieci i masa tobołów,
bo taczka, łopatki grabki, autka, piłka, koło, materac, torba z ręcznikami,
napojami, kremami i przekąską to naprawdę sporo ;)
Nie mieliśmy z tym na szczęście problemów...
W pierwszy dzień na plaży byliśmy przed 12.
Dopiero wieczorem wróciliśmy do hotelu, aby wykąpać się i pójść na miasto zjeść obiadokolację.
Po jedzonku chłopcy korzystali z samochodów i motorów na żetony :)
Później skorzystaliśmy trochę z hotelowego basenu. Po 20 wszyscy poszliśmy spać.
W drugi dzień szybka pobudka, po 7 Olaf z tatą poszli do sklepu,
zjedliśmy śniadanie i już przed 9 byliśmy na plaży jako jedni z pierwszych ;)
Po 11 położyliśmy chłopców spać w hotelu, zostałam z nimi a tata poszedł na pół godziny skorzystać z internetu, później była zmiana, dzieci zostały pod opieką tata,
a ja na godzinkę poszłam na plażę korzystać ze słoneczka :)
Chłopcy spali krótko widać szkoda było im czasu na drzemkę,
wróciłam do hotelu, zjedliśmy, i poszliśmy na plażę, na całą resztę dnia.
Później powtórka z dnia wcześniejszego, kąpiel i na miasto jeść.
Po tym poszliśmy na hotelowy plac zabaw, chłopcy skorzystali z trampoliny i ślizgawki.
W trzeci dzień znowu o 9 byliśmy już na plaży, przed 12 położyliśmy dzieci spać tym razem spali swoje 3 godziny, na plaży byliśmy dopiero po 15.
Do domu wróciliśmy po 19, kąpiel, jedzonko na mieście plus spacer plażą, spać dzieci poszły dopiero o 21.
W ostatni dzień na plaży byliśmy już tylko 2 godzinki, gdyż chciałam, aby do domu ruszyć w czasie drzemki dzieci, by jak najwięcej obaj przespali.
Znowu Olaf spał znacznie dłużej, Kubuś na szczęście podróż zniósł tym razem dobrze.
Większość czasu spędziliśmy na leniuchowaniu na plaży, woda była bardzo ciepła,
chłopcy kąpali się i skakali, ogromną radość sprawiały im fale.
W piasku bawili się przeróżnie, budowali zamki, kopali,
robili ciasto w taczce sypiąc piasek i lejąc wodę, zbierali muszelki, najchętniej grabkami ;)
Radość dzieci była ogromna i właśnie na tym tak strasznie mi zależało.
Choć nad morzem byliśmy zaledwie 4 dni był to wspaniały czas...
Zrobiłam 430 zdjęć, tu tyle nie dodam ;)))
Zapraszam do oglądania wspomnień z naszych cudnych chwil...
PIERWSZE GODZINY NA PLAŻY...


NASZ HOTELOWY POKÓJ...




Motorek :)

CHWILE Z TATUSIEM...














CHWILE Z MAMUSIĄ...











ZABAWY PEŁNE RADOŚCI...






























SŁOŃCE...



LENIUCHOWANIE...






BYŁO GORĄCO, SŁONECZNIE, PIĘKNIE I CUDOWNIE!!!!

|