« Poprzedni blog Następny blog »

Załóż teraz swojemu dziecku rodzinny pamiętnik

Blog leonek na www.smyki.pl
Zgodnie z przepisami ustawy z dnia 4 lutego 1994 r. o prawie autorskim i prawach pokrewnych, wszelkie prawa do wszystkich fotografii na tym blogu są własnością autora. Kopiowanie i rozpowszechnianie w jakiejkolwiek formie jest zabronione!!!




                                     ...czyli blablania leonkowej mamy                  *  

 
   


 2010-03-15 21:30:49                                                                                                     3 (Komentarze)

jak było dziś na statku???

dziś specjalnie dla dziadka Andrzeja....

na życzenie....  

wraca Leo z przedszkola...mama pyta:

M: - no i jak Leonku było?? na statku? podobało ci sie?

L: - yyy...nie...nie wiem...cio?? nie pamiętam! yyy...nie śłyszałem? co mółiłaś mamuli? na jakim statku? nie biłem! ach...ja nie wiem!

....

no...tak jakby ktoś był zainteresowany....

hehehehe...wylewne to moje dziecko....

....

po lekkim odpoczynku po obaleniu litra soku...wpyleniu obiadu...deseru...matka pyta ponownie:

M: - no i jak było na statku?

L: - zimno!

M: - no ale co widzieliście? padał deszcz?

L: - no klopelki mi z oćków leciały!

M: - płakałeś? dlaczego?

L: - ech nie!! mamuli! ja pseciezzzzz duży jestem...bo wiatl był wielki i kapały mi oci....

M: - och jeju...a fajnie było mimo wszystko?

L: - fajnie ale pi"r"atów nie było, ech... i lunety zapomniałem, a ty mi nie połiedziałaś nie psypomniałaś!!! ale była czacha pilacka...ale na innym statku wiessssss? nie na naszym na innym, takim dużym ale innym!

M: - no wiem, zapomnieliśmy rano o tej lunecie....

L: - niefajnie mamuli, niefajnie....

M: - a co potem robiliście? gdy dopłynęliście?

L: - no poszliśmy na brzeg, i And”r”ea mółiła, że będzie „kleine Überraschung”

M: - i co była niespodzianka? jaka?

L: - nie nie biła....wcale nie biła...

M: - a co było?

L: - tylko poszliśmy na lody!!!

M: - ehehehhehe...no to była niespodzianka! lody!

L: - tak??? to była niespodzianka??? ale to wcale nie jest niespodzianka, wiessssssss?

M: - jak nie jest, no co ty Leon?

tu mój mały „mikroszkopek” zwalił mnie z nóg:

L: - bo ja dostałem „grünego” loda i był TAKISOBIE i go wyrzuciłem do śmietnika!

M: - co??? zielonego! dlaczego wyrzuciłeś? i co to znaczy taki sobie?

L: - takisobie...niedobly...fuj ble ble...fuj....wiesssssssss?  no niedoblyyyyyyyyyy mamuli!!!! i tileeeeee!

M: - a kto mówi „taki sobie”?

L: - no tatuli pseciezzzzzzz....

M: - a kiedy tak mówił?

L: - pytałem tatuli czy lubi film o dinozaurach, ten z małpkami i metelotami (czyt. mteorytami) a on mółił no „tak sobie”...i „r”obił dziłną minę....ja też „r”obilem dziłną minę bo nie lubie takiego zieleniałego loda....wiessssssss?

po chwili syn zmienia temat;

L: - mamuli a wiessss, że metelomyty spadają bo się kosmos popsuł....? no...se”r”io....jest popsuty...i wtedy spadaja i są go”r”ące...nie łolno dotykać, można tylko patrzeć......

... 

no...co tu dodać?

syn mój pogardzil zielonym lodem, który był niespodzianką...tak swoją drogą podobno sam sobie go wybrał.... i był zawiedziony brakiem piratów na pokładzie...poza tym stwierdził, że było fajnie....

ps. 1.

„r” – w wykonaniu Leo to coś pomiędzy „R” i „L” dla mnie to ani polskie, ani niemieckie R...raczej francuskie...hehehhehe...zatem słowa zawierające literę R brzmią fantastycznie...w ustach  Leona.....

ps. 2.

jestem godna podziwu...bo Leo wypatrzył w porcie czachę piracką...szok...wiem nawet jaką...och....

czarna bandera.....oto ona....






Komentarzy: 3 (Komentarze)


 

 


 2010-03-14 21:08:51                                                                                                     9 (Komentarze)

dumni rodzice....toksyczni...ale dumni....

matka chwalipięta…to ja….

a co mi tam…pochwalę się…powiem jaka jestem dumna…przeciesssssssssssssss to blog dla Leonka…zatem jak tu go nie wynieść na piedestał skoro on taki czadowy….

a mianowicie syn mój...nasz...zna się na mapie...hehehe...kiedyś kupiłam mu puzzle...takie piankowe...jedna część ma 10 na 10 cm....z motywem kontynentów...cała ułożona mapa jest dość duża...

początkowo Leo układał je według kolorów i szczerze mówiąc był małozainteresowany.... od kilku dni...wypytywał o wszystko o kolory o nazwy o napisy...o kształt...dlaczego,  jak,  po co, ile??? pytań nie było końca....

dziś matka zrobiła mu egzamin...gdzie jest Polska? gdzie są Niemcy? gdzie mieszkają kangury? gdzie mieszkają słonie afrykańskie?  gdzie foki? a co to jest to niebieskie dookoła kontynentów?

i szok!!!!

Leon wie!!! on zna odpowiedzi na te wszystkie pytania!!!

mój syn!!! mój syn!!! och...czadowy....

...

poza tym....ostatnio ma taki apetyt, że aż serce rośnie...och...

nawija jak katarynka....paszczka zamyka mu się tylko gdy śpi....

jest cwańszy niż nam się wydaje....

wdzięczny za wszelkie zainteresowanie jego osobą...

bawi się fantastycznie, sam i z nami...

broi też ostro, ale....

no...jest wielki....

wiem, że rodzice idealizują swoje dzieci...lub też wymagają  od nich zbyt wiele...ale...my jesteśmy tacy dumni z Leonka...jest naszym "wszystkim"...

http://img1.smyki.pl/1003/14/m/21015319220.jpg





...




Komentarzy: 9 (Komentarze)


 

 


 2010-03-14 14:37:04                                                                                                     6 (Komentarze)

porządki wiosenne????

 nie!!! hi hi...
zrobiłam porządki na blogu….a raczej blogach…zlikwidowałam śmiechu warte…połączyłam w jedno…bo jakoś mi się nie chciało na dwa fronty, stąd pojawiły się skopiowane noty wraz z komentarzami...bo żal mi ich było...komentarzy, mam na myśli...tak w ramych tłumaczeń...bo nie byłabym sobą gdybym sie nie wytłumaczyła...jakaś taka moja choroba...

no to taki początek moich wiosennych porządków....hehehehe...najpierw wirtualnie...bo w „realu” to nie mam najmniejszej ochoty na sprzątanie....buuu...pada deszcz...zimno...brrrr...

na tarasie liście błoto, ach....no syf potworny, pozimowy....buuuu....

a dziś leniuchujemy w domu...właśnie przedstawiciele płci, tak zwanej brzydszej...hehehehe...u nas akurat równie piękni jak i przedstawicielka pań...hi hi...zatem panowie....w składzie 3...Leo, tatuli i kot Janek chrapią...ja...ehhhh...robię obiad i „plachandrze” się po internecie....wczoraj plachandrzyłam się z kumpelami....och, ale się naśmiałyśmy...jak wariatki.... mięśnie brzucha wytrenowane...

jutro Leo ma wycieczkę w przedszkolu...popłyną „statkiem”...po naszej rzece...oj żeby pogoda była lepsza bo w taką jak dziś...to marnie to widzę....

poza tym...już się cieszymy na zbliżający się urlop, na zajca wielkanocnego...na rodzinkę, na wolne!!! juhu!!! dobre 2 tygodnie!!!!




Komentarzy: 6 (Komentarze)


 

 


 2010-03-11 12:34:50                                                                                                     14 (Komentarze)

u nas chyba OK!

Leo szczęśliwy w przedszkolu….

Matka działa….

Jest git!!!

To pewnie te życzenia zdrowia od Was nam pomogły....ufff...dzięki kochani!!!

a co „wypłakał i wykrzyczał” mi wczoraj synek w twarz!

„masz nie olaniczać totatów! ja chce do przedszkola!”
...

hmmm...oj długo myślałam zanim doszłam do tego o co chodzi!!!! mianowicie kolejne szpiegowstwo leonkowe....znowu podsłuchane...mały podsłuchiwacz, spec pierwsza klasa...mówiłam do Leonkowego, że nie chce Leo „ograniczać kontaktów” z dziećmi w przedszkolu tym trzymaniem go w domu...bo już chyba zdrowy, skoro tak wariuje!!! tak mówiłam wczoraj rano a już popołudniu Leonek mając dość zabaw ze mną, wypomniał mi to...łobuzior!!!! chciał do przedszkola!!! koniecznie!!!
ehhh....dziś po milionowym przes
łuchaniu syna doszłam do rozszyfrowania „olaniczania totatów” ...

cieszę się, że tak chętnie tam chodzi, jak pomyślę o początkach przedszkolnych....buuu....





Komentarzy: 14 (Komentarze)


 

 


 2010-03-11 11:23:44                                                                                                     3 (Komentarze)

dowcipy dla

wieczorem popsuło sie nam oświetlenie… buuu…
wkurzony ojciec wstaje z kanapy i mówi:

- nie!!! no do cholerki, skąd my o tej porze wezmiemy elektryka!!!

tatuli stojąc na krześle naprawia lampę, obok pomocnik synuli na swoim małym krzesełku „kochajaca żona" i troskliwa mama mówi: 

- jeju, uważaj tylko!!! jak cię kopnie, to nie spadnij na Leonka!!!
 
 
 
....ups....






    • Dnia 2010-03-12 o godz. 14:32:26
      kasieńka napisał(a):
      hahaha dobre :)))
      Strona WWW kasieńka to
      http://mojeurwisy.smyki.pl a adres IP to 77.253.240.*
    • Dnia 2010-03-12 o godz. 13:03:50
      asgar napisał(a):
      Witajcie Kochani! Hehehe dobre......Nieważne na co tata spadnie byle nie na synka! Pozdrawiamy i do nas zapraszamy, Maks z Mama
      Strona WWW asgar to
      http://maksymilianstefan.smyki.pl a adres IP to 91.198.230.*
    • Dnia 2010-03-12 o godz. 11:43:30
      antoszki napisał(a):
      Kochająca żona to prawdziwy skarb:) pozdrawiam serdecznie
      Strona WWW antoszki to
      http://antoszek.smyki.pl a adres IP to 192.168.5.*
 




Komentarzy: 3 (Komentarze)


 

 


 2010-03-09 14:55:30                                                                                                     19 (Komentarze)

czy w czasie grypy żołądkowej wypłukuje się mózg?

he he...matce tak, dziecku mam nadzieje, że nie! ach...my walczymy od soboty...z wirusem....Leonek już szaleje, a może dopiero....bo mi zdążył sie juz wypaczyć mózg, a raczej jak to Leonek stwierdził wypłukał (źle podsłuchana przez Leo rozmowa telefoniczna...gdy mówiłam do leonkowej babi, że mózg mi paruje i martwie się, że Leonkowi wypłukuje się wszystko z organizmu ...)...ten jakkolwiek zdezelowany mózg to od zamartwiania i koncentrowania się tylko, w dosłownym znaczeniu, na kupie!!!

jeny, no i dlaczego....? my mamy dość!!! jednak najważniejsze ogniwo...naszej rodziny tryska już wreszcie energią, zatem...będzie dobrze...musi być!!!  chętnie zacytowałaby kilka tekstów z mojej ukochanej płyty pod tytułem „jest dobrze...”...ale cenzura, a raczej szef by mnie tu krótko potraktował....zatem bez cytatów...ale między wierszami wykrzykuje je w głos!!!!

ja jak ja...od dwóch lat przechodzę na dietę, zatem ktoś a raczej coś mi w niej pomaga...wirus...ale Leo chuderlak...ehh...słów brak!!! tatuli też nienajlepiej...ale udaje twardziela i biega do roboty...ehhh...

i jeszcze coś, co ta zima tu znowu robi do jasnej cholerki????
...

kiedyś mówiłam o migracji do Kanady!!! buuu...ależ ja głupia byłam!!! dość mam śniegu!!!

wiosnę chcemy!!!

ps. teraz miałam leżakować z Leo...ale ja nie potrafię...spanie w dzień?...nie! to nie dla mnie!...to specjalność tatuli...hi hi....




Komentarzy: 19 (Komentarze)


 

 


 2010-03-03 16:47:22                                                                                                     24 (Komentarze)

olala...no my....broimy....i sie nie boimy....

pirat i mamuli w akcji.....

ach co mi tam!!! wstawiam!!! leonkowy mnie zabije a może i nie….hehehehe…sam się nabijał jak mu pokazałam….stwierdził że to niezły „DEMOT”....

ja uważam, że to dzieło sztuki, reżyser...kamerzysta i aktor przede wszystkim, wyborowi...a może i aktorzy...hehehehehe...

polecam doczekać końcówki...mnie zwaliła z nóg....a było tak niewinnie!!!!

i wyjaśnia dlaczego Leon wydaje tak mało dźwięków....

hehehehe....

...

 



„stary niedźwiedź mocno spi...!!!!”

 

ma tatuli za spanie na polu...walki...bitwy...yyy....zabawy!!! w biały dzień!! hi hi.....




Komentarzy: 24 (Komentarze)


 

 


 2010-03-02 17:31:45                                                                                                     13 (Komentarze)

bez ładu... bez składu....

skuteczna germanizacja.... 
L: - mamuli ja chce iść do „SZULY“….. mówi mi syn!!!

M: - hmmmm – myśli matka..... - co???? co to jest szuly????

L: - bo duże dzieci chodzą do szuly i juś piszą i mają plałdziłe zeszyty i litery, też plałdziłe....

....

hehehhehe

aha

do szkoły!!! zur Schule!!!!!!!!!!!!! „man man man!“...syna mi zgermanili....

 

manuuuu…
L: - mamuli to już dziś??? – pyta Leo matkę o 5.30 w poniedziałek wpadając do sypialni,

M: - co Leonku?? co dziś???

L: - no teatsik?? ten o tym łobuziolu! dziś już???

M: - acha!!! no to dziś tak!!!

L: - juhu!!! jak ja się cieszę!!! ja to lubię wiessssssssss? juhu!!! - no i stałaj sibko!! ubielamy się! Andlea mółiła, że nie można się spóźnić!!!

M: - no tak, ale jeszcze mamy dużo czasu!!!

L: - o manuuuuuuuuuu..... (zgermanizowane wyrażenie, którego odnośnikiem byłoby „o kuldeee”)

 

kocham.....ale później.....

M: - Leon chodź siadaj tu koło mnie!

L: - nie! bo ja cię nie lubię!!!

M: - ????????

....

M: - dlaczego? no co ty ? nie kochasz swojej mamy?

L: - kocham, kocham, ale później....

później będę Cię kochał!! teraz ogląam baje pseciezzzzzz, wiessss?

 

trzymam Cię...

L: - och jak fajnie, jak ja lubię jak jest tak ślisko! juhu!!! siuper!

M: - a ja nie!!! wcale nie lubię jak jest ślisko!

L: - a dlaczego pseciezzzzzz jest fajoło!!!

M: - ach nie! ja się cały czas boję że upadnę i sobie nogi połamię...

L: - ech, mamuli nie bój się, nie upadniesz, przecież ja cię mocno trzymam!!!

....

mój bohater!!!

 

a co poza tym....

hmmm....niedawno byłam na zebraniu rodziców…hehhehehe fajnie brzmi…

było miło...ale poczułam się stara...opiekunki młodzinki....

....Leonka miłość Petja...ma 24 lata...co ta babka może wiedzieć o życiu??? ehhh...młodzinka....i Andrea...też młódka....ale.....spotkanie z rodzicami bardzo miłe, kameralne...sympatyczne...szczere i ....

ciesze się że takie babki pilnują mojego speca....

chyba jestem spokojna....

bo one normalne.....

zdrowe podejście do życia....mało ciuciu-ruciu....konkrety...czyli tak jak lubię....no....a Leon...podobno specu porządkowy...lubi znać plan dnia...lubi mieć swoje pięć minut ........gdy jest zauważany, zresztą jak każdy młody czy stary....ale....jest to podobno niewymuszone pięć minut!  lubi postępować według reguł i się ich trzyma...hehheehe jak tatuli...według planu mamuli...hi hi.....

perfekcjonista....podobno jak coś robi to do bólu....albo wcale....ehehhehehhe skąd ja to znam???

....he he.....




Komentarzy: 13 (Komentarze)


 

 


Archiwum:
2008: maj czerwiec lipiec sierpień wrzesień październik listopad grudzień
2009: styczeń luty marzec kwiecień maj czerwiec lipiec sierpień wrzesień październik listopad grudzień
2010: styczeń luty marzec

   







www.smyki.pl