« Poprzedni blog Następny blog »

Załóż teraz swojemu dziecku rodzinny pamiętnik



  Pamietnik przedszkolny:-) - 2012-01-26 7:47:00


Jakiś czas temu otrzymałam Jasia segregator przedszkolny, segregator zwiera zdjęcia, opisy rozwoju w poszczególnych miesiącach. Dotyczy on czasu od początku pobytu w przedszkolu do ok. kwietnia 2011 roku, wtedy Jaś uczestniczył w zajęciach najmłodszej grupy Buttercups:-), na krótko przed ukończeniem  2 latek przeszedł do grupy średniaków Busy Lizzies:-). Oto zdjęcia z początków kariery przedszkolaka:-)





















 

 

Jaś bardzo lubi swoje przedszkole, a najbardziej chyba szaleństwa podwórkowe. Niestety przychodziłam ostatnio nie w porę odbierając go, bo albo na 5 minut przed moim przyjęciem wychodzili na podwórko, albo były dzieciaczki już ubrane i czekały na wybieg…dosłownie…wybieg, a dlaczego tak brzydko mówię… wchodząc do budynku można zobaczyc plac zabaw, ogrodzony i niby zasłonięty, ale z za tatarakow można dostrzec co nieco i tak czasami dostrzegam po kryjomu młodego, nio więc pewnego dnia podwójne, wielkie szklane drzwi Sali otwierają się i widać znad jeszcze jednego ogrodzenia w postaci plotka niewysokiego, skaczące po drugiej stronie małe ping-pongi, rozbiegające się w każdym kierunku podwórka, kto na czele..moje dziecko oczywiście, poznałam po czapce. Innego dnia wchodzę do sali, Jaś mnie nie zauważył, patrzę, a młody razem z innymi kolegami, wszyscy już ubrani do wyjścia,  wiszą  na klamce walcząc o dobrą pozycję do startu. Wołam dziecko informując, że idziemy do domu, odpowiedz była prosta i krótka…”Nie”, stwierdziłam ok. poprosiłam opiekunkę niech mu pozwoli jeszcze pobiegac 5min. Opiekunka drzwi otworzyła, mała szarańcza wybiegła walcząc o samochody, Jaś z odległości prawie metra wskoczył do zadaszonego pojazdu, po czym jeździł i pilnował czy oby go na pewno widzę, dumny jak paw. Chciałam dodać, że dzieci wychodzą dwa razy dziennie na podwórko, a samochodów, rowerków jest mnóstwo, ale wiadomo kto pierwszy ten lepszy. Nie wiem po kim ma to moje dziecko, bo ja nigdy nie lubiłam konkurować i być pierwsza nio chyba, że w sporcie, bo ja przecież lekkoatletką byłam, trenowałam i to z sukcesami:-)Może dlatego Jaś tak wszędzie pierwszy chce być. Fajnie jest pisać, rozważać, bo okazuje się, że można wiele rzeczy przypomnieć sobie, skojarzyć, gdyby Jaś był większy to z pewnością zasiedlibyśmy jako kibice naszych tegorocznych olimpijczyków, a  tak to chyba tylko pod piękne, gotowe obiekty sportowe wybierzemy się i to na pewno przed albo po olimpiadzie omijając tysiące turystów…nawet nie chcę o tym myśleć, co tu się będzie działo.

 

 

 

Anetko trzymamy kciuki, oby wszystko było dobrze, a pozostałym Smykowiczom życzymy spokojnego dnia:-)


Komentarzy: 8 (Komentarze)


Weekendowe świętowanie:-) - 2012-01-23 22:24:00


Ważny weekend za nami, święto Babci i Dziadka:-), Jaś przygotowywał się już w ubiegły weekend z laurką, laurka zrobiona, Jaś malował klejem i wspólnie przyklejaliśmy.

 


 

 

Niestety laurki dojdą z opóźnieniem, ponieważ długo musieliśmy czekać na wywołanie zdjęć, a było ich troszkę.Zawsze staram się wysyłać aktualności:-) Postanowiłam zrobić w końcu porządek i zrobić kilka albumów, bo płyty płytami, ale na papierze zdjęcia zawsze przetrwają, a kto wie czy za 20, 30 lat jeszcze ktoś będzie mógł odczytać takie płyty, przecież to będą starocie,trzeba znów na coś innego przegrywać, nio więc mamy wywołane zdjęcia:-)a trudno było wybrac z nawet nie setek, a tysięcy, skoro z samych wakacji ubiegłych było 800?! Nio więc dwa dni świąteczne spędziliśmy na telefonach i wypoczynku.

 

 

 Byliśmy też w odwiedzinach u  znajomej, która niedaleko od nas kupiła domek, oj rozmarzyła się Mama, bo domek idealny, a o cenę nie pytajcie!!!na polskie to gdzieś 1,920 000 zł nawet trudno mi sobie wyobrazić ile to jest, nie myślcie, że to cena za willę w centrum, o nie… to skromny domek 3 pokojowy z małym ogródkiem:-)

 

A wracając do rzeczywistości, mamy drugie podejście do szczepionki, o której kiedyś wspominałam, nawet dobrze się złożyło, bo polecają podanie jej  na przełomie stycznia i lutego przez 6 tyg. Od czwartku wszystko ok, a dzisiaj dostałam list ze szpitala na konsultację urologiczną, nawet niespodziewałam się, że będzie tak szybko, bo już 1 lutego. Sprawdzimy co to się stało ostatnio i od razu inne cudo Jasiowe.

 

W domu Jaś zabawiał się ostatnio stempelkami, język jak zawsze  pomocny:-)









Nie musiałam długo czekać, wystarczyło wpaść tatuśkowi na pomysł z dokupieniem torów i następnego dnia druga, inna, ale pasująca  kolejka dołączyła z większą ilością wagoników.





 

Poza tym bez większych zmian i niech tak zostanie, w pracy nudy więc też dobrze, a ja wybieram się  do fryzjera i nie mogę się wybrać, a że czarno na białym teraz postanowienie jest więc może….wkrótce:-)

 

Pozdrawiamy i dziękujemy serdecznie za każdy oddany głosik na nasz blog, moc buziaków przesyłamy.

 


Komentarzy: 9 (Komentarze)


Budowlaniec:-) - 2012-01-19 15:31:00


Witamy :-)

Rano mieliśmy oberwanie chmury, lało nieziemsko, a my musieliśmy wychodzić do przedszkola i pracy, młody ubrany w gumiaczki, druga para butów w torbie, bo z tą pogodą nic nie wiadomo. Faktycznie wracam z pracy piękne słońce, zobaczymy jak Jaś będzie wyglądał po przyjściu z podwórka przedszkolnego, jakie buty mu założyły, bo tam przecież częściowo trawa, a po takim deszczu to i błoto. Generalnie sprawa Jaśkowych ciuchów po przedszkolnych to odrębna sprawa.

 

 

Jaś w przedszkolu ma wzloty i upadki w zachowaniu, wczoraj bardzo mi się skarżyła jedna z pań i znów patrzy na mnie i pyta,  co się stało z takiej dobrej zmiany nagle na złą…kurcze już się wkurzam, bo tylko problemów ta kobieta szuka, nie widzi, że dziecko się zmienia i tak jak dorosły czasami lepszy czasami gorszy może mieć. Rano owszem wkurzyłam się na młodego, bo tak… w domu jest bardzo grzeczny, bawi się ładnie, słucha idzie spać grzecznie, przed wyjściem rano to samo, dziecko do rany przyłóż…przekroczył próg drzwi przedszkolnych …dostał ”małpiego rozumu” biega, piszczy jak dziewczynka, nie dał sobie przebrać butów…a do tego ta sama przedszkolanka co dzień wcześniej skarżyła się widzę, że stoi i zabija mnie wzrokiem. Dopiero dojeżdżając do pracy uspokoiłam się i pomyślałam, że w sumie młody dobrze rozumie po co tam przyszedł, po zabawę, radość, a przy okazji naukę, w ten sposób okazywał swoją radość, bo faktycznie nie robił fochów tylko chichotał, ściskał, wygłupiał się,  dlaczego powinnam być zła na niego, ta kobieta przecież wpędza mnie w poczucie winy, wiadomo przecież, ze wszystkie przedszkolanki chciałby żeby dzieci siedział w kącie cały dzień i czytały książki. Jeszcze faktycznie gdyby rozrabiał w domu dałoby mi to do myślenia, a tak dziecko usłuchane, co rusz z nowymi pasjami. Prosze jaki aniołek:-)

 

 

 

 Ostatnio w użycie poszła kolejka, naszykowałam mu stosik torów i po powrocie z przedszkola, zanim zdążyłam ściągnąć płaszcz Jaś dopadł kolejkę i zaczął budować….z chwilą na zastanowienie

 

 

 




Taka kolejkę własnoręcznie, bez najmniejszej podpowiedzi  wybudował innego dnia, po czym zmienił koncepcję wiaduktu po chwili namysłu, chyba trzeba bedzie dokupić mu nowe elementy, bo za szybko się tory kończą i przesunąć kanapę:-)













Mały budowlaniec..tak jak mały boberek, one tez przecież wciaż budują:-)) Pracuś mój kochany

Pozdrawiamy

 


Komentarzy: 5 (Komentarze)


Mały boberek:-) - 2012-01-17 7:36:00


Witamy

 

 

Dzisiaj zaczniemy inaczej. Jak to z nowym rokiem bywa horoskopów w prasie czy necie mnóstwo, wpadłam  na horoskop indiański, okazuje się, że mały Jaś jest spod znaku Bobra…haha…i stąd tez wyjaśnienie mam dlaczego go nieraz boberkiem nazywamy chociaż ksywek ma jeszcze dużo:-)Tatko ma ten sam znak, a to akurat mnie nie zaskoczyło, bo Jaś to mała kopia, więc Tatko nie mógł mieć inny.

 

 

A to co o nim między innymi piszą…

 

 

„Mały Bóbr nie jest dzieckiem szczególnie towarzyskim. Najbardziej lubi się bawić samo. Kiedy trzeba, łatwo się integruje z innymi dziećmi i dzieli zabawkami. Nie zawsze jednak obywa się to bez konfliktów, ponieważ już od małego, Bóbr przywiązuje dużą wagę do swojej własności. Dlatego ważne jest, by z góry było wiadomo do kogo zabawki należą. Uparte, ale o pogodnym usposobieniu, nie sprawia swoim rodzicom większych kłopotów. Nie wolno Mu tylko nic nakazywać i do niczego przymuszać. Zrobi, co ma zrobić ale samo zadecyduje o tym kiedy. Jest wielkim łakomczuchem i jedzenie sprawia Mu dużą przyjemność. Tutaj jednak warto Go kontrolować, by nie dopuścić do nadwagi. Lubi dostawać drobne pieniążki i samodzielnie nimi rozporządzać, co może dobrze zaprocentować w przyszłości”

 

 

Z pierwszym zdaniem nie zgodziłabym się, bo Jaś od urodzenia lubi towarzystwo, do zabawy z kompanami pierwszy, ale łącząc ze zdaniem następnym to się zgadza jak i cała reszta:-))Po pierwsze... poczucie własności… przykładem niech będzie sytuacja minionego piątku…akcja dzieje się w przedszkolu, w porze obiadowej, wszystkie dzieci siedzą przy okrągłym stole, posiłek trwa, nagle Jaś gryzie palec kolegi…a dlaczego, bo kolega wtykał, mieszał mu w talerzu rękami…w sumie rozbawiło mnie to bardzo i zgodnie wszyscy stwierdzili…że dlaczego niby ktoś miał mu mieszać w misce:-))ale oczywiście poinstruowany został, że nie może tak robić, co innego mogłam powiedzieć.

 

 

 

 

 

Po drugie łakomczuch….ciąg dalszy piątkowy tym razem domowy, Tatko przynosi Jasiowi drobny prezent i przy okazji wypadają 2 op muffinek, myślicie, że czym Jaś się zajął, tak..oczywiście …babeczkami….poradził sobie z opakowaniem, ale, aż się trząsł na ich widok…takie wielkie..pyszne..

 

 

Po trzecie…pisałam ostatnio o pieniążkach w skarbonce:-))

 

 

 

Boberek jak nic:-))

 

 

 

Nio więc w piątek usłyszałam, że nie był to dobry dzień Jasia, pomyślałam no tak, dobra passa skończyła się, w weekend też szalał, zachowywał się tak jakby mu zęby wychodziły, bo i gryzie wszystkie rogi, muszę mu podejrzeć czy faktycznie cała wielkość ostatnich ząbków mu wyszła. Weekend był mroźny, ale słoneczny więc nie było tak zimno, zdjęć nie ma za to wstawiam przedświąteczne też ze spacerku i drobnych zakupów, jak widac nie wiele do szczęścia dziecku potrzebne, ciastko i samochodziki:-)





 

 

A popołudniami budowa...na budowie...budowa...





Tatko podpowiadał...zakręt...zakręt:-)










Tyle co oczka otworzył zabawy ciag dalszy..

 

Natomiast poniedziałek był dobrym dniem dla dziecka, zobaczymy jak to będzie dalej.

 

 

Pozdrawiamy


Komentarzy: 9 (Komentarze)


Malarz Artysta - 2012-01-13 7:22:00


Witamy porannie:-)
Wczorajszy dzień nam upłynał pod kątem małych porządków, stwierdziłam, że dzisiaj odrobię wszystkie domowe zaległości, sprzątanie, a cały weekend będziemy się relaksować z  Jaśkiem, nio tylko schowamy choinkę.Po drodzie z pracy wstąpiłam na Oxford Street..och te wyprzedaże, dwa nowe ciuchy znów w szafie, bo przecież wiosna się zbliża czas spódnic czy sukienek:-)

 

 

 

Z reguły nie robię postanowień noworocznych, może jedynie plany wakacyjne, jak na razie ustalam Wielkanocne plany i mam nadzieję, że zrealizujemy je, ale tez Matula postanowiła przejść detoks...dietę, a w zasadzie nazwałabym to po prostu zdrowym odżywianiem. Zapomnia się o tym w dniu codziennym, podjada. Specjalne odżywianie powinno trwać 30 dni, ale, że zaczełam bardzo delikatnie to pewnie potrwa dłużej, nio, chyba , ze przestawię się od przyszłego tygodnia już…bo trzeba nie używać mleka krowiego, przyzwyczajam się do smaku więc koziego, sojowego, ale odkryłam też w sklepie ze zdrową żywnością mleko migdałowe…mniam, nie wolno chleba, wiadomo używek(nie mogę się wyzbyc nałogu porannej kawy) kwaśnych  produktów i bananów…a tak to praktycznie wszystko dużo wody, owoców i warzyw więc tak jak zdrowa dieta, aaa i brązowy krótkoziarnisty ryż. Jaśko tym samym załapie się na częstszą rybkę i domowe soczki warzywne, zobaczymy czy mu posmakują, bo marchewkowy owszem popróbował,  ale lepsze było malowanie, bo kolor superowy:-)









 

 

 

 

 

 

Co do malowania…Jaś nabył zwyczaju, nie powiem, żeby to był dobry zwyczaj, ale sama pamiętam jak już byłam dużo starsza, jak Mama wracała do domu, sięgałam do torby zakupowej i zawsze coś znajdywałam, nawet drobnostka, a cieszyła bardzo. Pamiętam też, że zawsze miała cukierki w torebce, nosi do dzisiaj, więc kiedykowiek zapytam landrynki kolorowe pojawiają się:-)

 

 

Jaś jak zobaczy dodatkową siatkę zakupową też zagląda co tam dzisiaj znajdzie i znalazł farbki z pędzelkami. Odkrył je przed powrotem do domu więc nie dał ich sobie schować, musiały jechać obok niego w wózku. A w domu nie odpuścił, mało zabawy w  przedszkolu, od razu zabrał się do malowania..




 

   

 

 

 

A tutaj kilka prac zaległych Jasia z zajęć przedszkolnych, z  przełomu września i października.

 

 

 

 

Jest tam dom Jasia kolorowy…różowo-niebiesko-zielony..kolorystycznie dla każdego coś miłego, dla chłopca, dziewczynki i ufoludka:-))???…ale też flaga, w sumie zdziwiłam się, co to za flaga myślę?Nio i nauczyłam się od dziecka jak wygląda flaga Nigeryjska, a czemu taka..bo było święto narodowe w tym czasie:-)







Oryginał wygląda tak:-)

 

 



 

 

 

Człowiek uczy się całe życie…albo inaczej jajko mądrzejsze od kury:-)

Miłego dnia
Głosujcie Kochani...Głosujcie

 

 

 

 


Komentarzy: 19 (Komentarze)


Pociągi:-) - 2012-01-11 7:35:00

 

Tradycyjnie zaczynamy od pogody więc wczoraj było ciepło jak wiosną:-)Wzorowy Jaś dalej wzorowy..podłapał niestety katar, który nieraz wytrąca go z równowagi wzorowości, ale generalnie w przedszkolu cały czas chwalony, je wszyściutko, pospał wczoraj 2 h, a gdy przyszłam go odebrać budował z kolcków co innego jak pociąg..długaśny pociąg…bo pociągi teraz na topie. Marta robiła mu zdjęcia do folderu,a koledzy tylko chodzili w koło i podglądali. Dopiero jak skończył przybiegł do mnie z wielkim uśmiechem. Muszę w końcu dodać zdjęcia z zajęć Jaśkowych, bo odnotować trzeba.


 

 

Takkk…pociągi…pociągi…na kanapie…w wannie…w drodze do przedszkola…do kapieli samolot sobie nawet wrzucił ostatnio, po czym próbował go suszyć…wczoraj natomiast wylądował prosiaczek, który później wisi  za uszy susząc się …





 

 

 

 

Od jakiegoś czasu próbuję uchwycić  jak Jaś bulgocze w wannie, ale tym razem wyszedł mi na końcówce filmiku rekin ludojad:-)nie ma to jak ugryź pianę:-)

 

 

 

 

I jeszcze jedno na koniec, jesteśmy zaszczyceni, że możemy wziąć udział w głosowaniu na Smykowy Blog Roku 2012, życzymy powodzenia wszystkim  uczestnikom:-)

 

 

 




Komentarzy: 9 (Komentarze)


Metamorfoza noworoczna - 2012-01-09 15:16:00
Witamy:-)

Zmiany…zmiany…zmiany pisałam ostatnio, że zaszły, ano dziecko na przełomie roku przeszło metamorfozę i to zdecydowaną…dwa latka i osiem miesięcy mija dzisiaj, trudno powiedzieć, żeby Jaś przechodził przez bunt dwulatka, bo w zasadzie nie było w jego zachowaniu czegoś negatywnego non-stop czy przez dłuższy okres czasu,nie buntował się zdecydowanie, wiadomo miał lepsze i gorsze dni. Bunt dwulatka to niby manifestacja indywidualności, młody jest indywidualistą od urodzenia więc wielkich manifestacji nie było. Natomiast teraz zmienił się do tego stopnia, że ja to zauważyłam dość wyrażnie w jego komunikowaniu się, zgodności, posłuszeństwu, reakcją na zakazy najważniejszy z nich dotyczący poruszania się przy ulicy…ufff wreszcie reaguje na hasło ulicy i poruszające się auta…dbały o szczegóły, pomocny jak zawsze, ostatnio po obiedzie obsłużył Mamę i  zanósł naczynia  do kuchni zupełnie nie proszony o to,a ja siedziałam wbita w krzesło i patrzyłam jak dziecko sprząta po mnie:-) słucha co się do niego mówi i pilnuje, żeby nie robić głupotek  gdy mu  pokazuje jak się powinno żeby myć bez użycia pasty, jak to on myje pastą, a gdzie moja pasta jest…Są też zabawne sytuacje związane z gestami, gdy coś mu nie pasuje, nawet w bajce gdy coś nie po jego myśli obraża się w zabawny sposób zakładjąc rączki pod pachy i było w tym stylu nawet wyjście do sypialni i trzaśnięcie za sobą drzwiami. Generalnie jakieś dwie śrubki w dorosłość dziecku poluzowały się, co najmniej jak 5 latek. A zasypianie, nieraz kładę się obok dziecka, sprawdza czy jestem cała przykryta, a wczoraj wziął moja buzię w dłonie i dał mocnego buziaka...słodziak mały...ale szaleństwo zabawowe dalej jest, ciag dalszy z namiotem, majgał się wczoraj we wszystkie strony jakby siedział w piłce na wodzie:-)

 

Nie tylko ja to zauważyłam. W miniony  czwartek odbieram dziecko z przedszkola, słyszę jedną z opiekunek za którą ani ja, ani Jaśko nie przepadamy, bo taka jakaś zimna z niej kobietka jak mówi obniżonym tonem głosu, że musi ze mną porozmawiać, ja już w głowie zapytanie’ o co chodzi?` To co usłyszałam to było dopiero zaskoczeniem(dodam, pytanie bardzo poważnie, zadane na serio). Pani pyta mnie …czy Jaś jest na jakiś lekach?...odpowiadam …NIE…a pani na to…Jaś miał super dobry dzień, był bardzo bardzo spokojny,bardzo  wyciszony, siedział u niej na kolanach czytali książki, słuchał uważnie, odpowiadał na wszystkie pytania,powtarzał słówka po angielsku, bawił się bardzo ładnie i jest pod wrażeniem jego ostatniego zachowania… podsumowałam to …że chyba powinniśmy się cieszyć?! nieprawdaż?...rece mi opadły, w zasadzie nastraszyła mnie swoim dołującym tonem przekazując optymistyczne wiadomości, że dziecko rozwija się i to w dobrym kierunku, zamiast się cieszyć to zaczełam później myśleć czy choróbsko młodego nie zbiera skoro taki spokojny był..potem długo myślałam  generalnie o prowadzeniu, uczeniu przez przedszkola, szkoły tutejsze dzieci, o zasadach panujących, o tym jak szkoły strasznie boją się inspekcji i wysyłaja dzieci na wycieczki albo wręcz chcą płacic rodzicom za pozostawienie dzieci w domach na czas kontroli(przeczytany dzień później artyjuł prasowy), rozmawiałam nawet z zaznajomioną nauczycielka…i wyciągnęłam pewne wnioski…ale o tym to długo by można mówić..najważniejsze, że kolejny dzień  też należał do wzorowego  Jasia:-)oby tak dalej.

 


Komentarzy: 4 (Komentarze)


Kieszonkowe:-) - 2012-01-07 0:24:00



Nowy Rok Jaś rozpoczął  od oszczędzania i generalnie od wielkich zmian, ale o tym innym razem…natomiast napiszę jak to się stało z oszczędzaniem. Jednego spokojnego popołudnia dziecko bawiło się plastykowymi monetami, które używał w jednej ze swoich zabawek. Mama wyszła do kuchni, nastąpiła dłuższa cisza, zaglądam do pokoju, a tam leży otwarty Maminy portfel i dziecko w dłoni ściska drobniaki…oj tłumaczę Jasiowi, że to nieładnie, po pierwsze nie może wyciągać rzeczy z Maminej torebki ( noszę tam nieraz  Jaśkowe zabawki, które zostawia po wejściu do przedszkola, żeby nie zgubił więc też go kusi chyba sprawdzenie czy przypadkiem coś nie zostało) a tym bardziej pieniążki. Poprosiłam, żeby mi oddał i dziecko bez protestów oddało, ale obiecałam, że kupimy skarbonkę i będzie dostawał co jakiś czas pieniążka, a teraz musi zostać przy swoich plastikowych.

 

Na drugi dzień dziecko dostało czekoladowe pieniążki, skarbonkę i nowy kubeczek z ThomasemWrzucił Mamine drobniaki ,Tatko dorzucił swoje i tak dostał pierwsze kieszonkowe





 

 

Kubeczek nowy zakupiony, bo poprzedni kubek Jaś potrzaskał… i ….z tej radości po 5 minutach podrzucił…oj…już miała być wielka skarga…ale młody zrobił tak wielkie oczy, po czym niczym filmowy Kevin zakrył rączką otwartą buzię na znak...co ja zrobiłem?!..., że kubek mógł się potrzaskać, tak mnie rozbawiła ta sytuacja, że nie było skargi, tylko spokojne tłumaczenie, chociaż z poważną już miną, na razie poskutkowało, kubek jeszcze żyje.

Miłego weekendu wszystkim:-)


Komentarzy: 7 (Komentarze)


New London Look ;-) - 2012-01-05 16:57:00

New look:-)

 Tak proszę państwa nadajemy na żywo z jednej ze stolic mody, a z jakiego powodu sami zobaczycie:-)

Dzisiaj rano jak zobaczyłam co się dzieje za oknem, to szczerze pomyślałam, że nie wiem czy wychodzić, już nie chodziło tak o tą ulewę, oberwanie chmury, ale o wiatr, zastanawiałam się czy w ogóle jest bezpiecznie wychodzić, nio ale poszliśmy i zmokłam w ciągu pierwszych 5 sekund.

Natomiast zimno wczoraj było brrr…gdy zimno ubieram cieplej Jasia, ponieważ wiem, że będzie  biegać po podwórku, zjeżdżać na zimnej metalowej zjeżdżalni czy jeździć rowerkami  więc, żeby mu 4 literki nie zmarzły nieraz zakładam rajstopy….a odbiegając od tematu to zawsze mnie rozbawiają chłopcy w rajstopach, pajączki śmieszne:-)…założyłam mu też pod koszulke  bodziaka na ramiączkach, żeby plecki były zakryte gdy wszystko  pójdzie w górę. To co odkryłam po powrocie do domu, rozbawiło mnie bardzo…zawsze po powrocie   przebieramy się ja tu patrzę i odkryłam właśnie …New London Look 2012 ..uśmiałam się bardzo…


 

Jasiu przepraszam za te zdjęcia, ale wyglądałeś tak pociesznie…i właściwie czegoś nowego można nauczyć się od przedszkolanki, w sumie niegłupi pomysł, bo wtedy rajtki nie opadną, ale tak naprawdę, to było z lenistwa ubieranie, bo po pierwsze  rajstopki nie spadają mu, po drugie bodziak był zapięty tylko na jeden środkowy zatrzask, a po trzecie już w przedszkolu poprawiałam go, bo nie miał guzika zapiętego w spodniach i przez to górny róg spodni zawinięty do środka…dobrze, że chociaż buty miał dobrze założone hihi…nio zdarza się, już się nie będę czepiać. Generalnie jeżeli chodzi o ubieranie się Jasia i dbałość samego dziecka o cześci garderoby jestem spokojna  i czasami zaskoczona pozytywnie, bo czapkę naciąga na uszy jak tylko się przekrzywi,za wysoko tez nie może być,  gdy było bardzo zimno i założyliśmy rękawiczki dopominał się, żebym koniecznie mu je założyła przed wyjściem na zewnątrz, gdy ich nie miał sam wkładał rączki pod kocyk tak jak mu pokazałam i pilnował oby kocyk nie zjechał przypadkiem…szalika pilnuje tak samo….rękawy zawinięte po myciu rączek czy jedzeniu muszą być odwinięte od razu…zobaczymy czy tak mu już zostanie:-)

Miłego popołudnia


Komentarzy: 3 (Komentarze)


Okupacja gadżeciarza:-) - 2012-01-04 15:16:00


Witamy:-)

Powrót do rzeczywistości zdecydowanie łatwiej przyszedł Jasiowi. Wczoraj obudziła się zegarynka o 7.10 tak jakby nie sypiał prawie dwa tygodnie do 9 . Za to jak Mama zobaczyła co się dzieje za oknem to przeszła jej najmniejsza dawka zapału. Ciemno, deszcz i wichura, najgorsza pogoda dotychczas jaka nam się przytrafiła i do tego mieliśmy wychodzić..nio ale cóż...Dziecko w przedszkolu opędzlowało calusieńki obiadek i deser, pospało, więc już obudzonego, ale  zaspanego śpioszka odbierałam. A popołudniu nastąpiła okupacja namiotu, Jaś już kiedyś w nim urzędował, ale namiot  był dość długo schowany, a ostatnio była okazja na odświeżenie i jak widać dziecku spodobało się ponownie. Jak ja się już tam wgramoliłam to w ogóle nie było mowy żebym wyszła, dziecko schowało mi papucie to chyba na znak braku powrotu do rzeczywistości nio więc sobie siedzieliśmy w świecie Jasiowym i gadaliśmy o głupotkach. Dziecko wie jak poprawić Mamie humor, lubię takie chwile



 

Ostatnio też miały miejsce postrzyżyny i to znaczne, oj z jednej strony tak nie lubię tych krótkich włosków Jasia, ale z drugiej wiem, ze jest mu znacznie wygodniej, nie poci  mu się główka, a to też ważne, bo wiadomo nieraz wstanie po drzemce spocony i od razu biega na nowo, nie wspominając już wychodzenia na podwórko przedszkole. Do urodzinek włoski odrosną, trzeba je jeszcze tylko nieco wyrównac nożyczkami, ale już go nie męczyliśmy, bo młody nie lubi się obcinać.

A wieczorem dziecko chciało zasnąć tylko ze swoimi gadżetami, którymi ostatnio i to już od dawna bawi się jak np latarką, której trzeba będzie poświęcic kiedyś notkę, drugi gadżet to traktorek, bo pociągi na topie i butla z piciem. Latarka musiała się świecić, nie było mowy żeby ją zgasić i tak dziecko przy niej i pozostałych rzeczach w końcu usnęło. Dzisiaj rano natomiast chciał latarke zabrać ze sobą, ale nie miałam zamiaru straszyć ludzi w ciemnościach i pozwoliłam mu zabrac tylko traktorek.





 

A i  jeszcze jedno, oglądam, czytam o dzieciaczkach chorujących na Ospę, w Polsce to dosłownie wysyp nastapił, to wiem…i tak mi przykro jak na biedactwa patrzę, wiem, że jedne gorzej, drugie lepiej przechodzą, ale ja odpędzałam te myśli od siebie i tylko proszę byle nie teraz zachorował, niech będzie troszkę starszy, rozumniejszy, za rok,  bo przeciez zadrapie mi się, nie byłoby mowy o smarowaniu nio generalnie nie wyobrażam sobie tego na tą chwile…ale do czego zmierzam…wrócił mój znajomy z Polski, którego rodzina jest chwilowo w Polsce, przywitał się serdecznie   z życzeniami noworocznymi i co dalej…oznajmił, ze jego dwie córki są chore, jedna już skończyła prawie, druga zaczeła chorować…i stwierdził, że zapomniało mu się wcześniej powiedzieć i teraz musimy czekać 2- 3 tyg czy czegos nie przywiózł  i nie podał dalej…nio więc czekamy oby nie tej zimy.


Komentarzy: 5 (Komentarze)


Nowy Rok 2012 - 2012-01-02 18:43:00

Pożegnaliśmy Stary Rok, a jaki był? Dobry, nie możemy narzekać, najbardziej cieszy mnie fakt, że jesienno-zimowy czas przedszkolny, do końca roku oczywiście,  Jaś przeszedł tylko z jedną niegroźną infekcją, więc u nas się sprawdziło, że w drugim roku przedszkolnym dzieci już są odporniejsze, mam nadzieję, że nie zapeszę:-) I inne sprawy zdrowotne nie powtórzą się. Do tego cudowne długie, gorące, wymarzone wakacje. Czas na plany, postanowienia, ale z pokorą i nadzieją, ze nadchodzący rok przyniesie nam przede wszystkim dużo zdrówka, bo jak jest zdrowie to reszta sama przyjdzie:-)

 

Stary Rok zakończyliśmy spokojnie, bez fajerwerków, dziecko przespało północ, może w przyszłym roku już będziemy świętować nie na śpiocha.

 

 

Świętujemy zawsze podwójnie raz o 23, a  północy polskiego czasu, jesteśmy wtedy myślami z Rodziną, wszystkimi znajomymi w Polsce i polskiego czasu, a później drugi raz już o północy przy odliczaniu Big Bena i fantastycznych zresztą jak co roku sztucznych ogniach, widowisko jest niesamowite, w tym roku było bardzo kolorowo miałam wrażenie że dominował róż:-)

 

Nowy Rok przywitaliśmy też popołudniowym spacerkiem, Mamie chyba bąbelki buzowały jeszcze , bo data w aparacie po wymianie baterii została nastawiona na 2011 rok…A później upiekliśmy noworoczne ciasto i bawiliśmy się w domu.









 

Jaś w swoim iglo czuł się jak w twierdzy, obstawił się swoim najcięższym sprzętem i odpoczywał.







 

A jutro niestety już wracamy do pracy i przedszkola….zaczyna się odliczanie czasu do Świąt Wielkanocnych i 3 urodzinek:-)

 

Miłego wieczoru:-)




Komentarzy: 8 (Komentarze)


Nowy Rok 2012 - 2012-01-01 10:22:00


WSZYSTKIEGO DOBREGO W NOWYM ROKU 2012
DUŻO ZDROWIA DLA WSZYSTKICH SMYKOWICZÓW TYCH MAŁYCH JAK I DUŻYCH
SPEŁNIENIA MARZEŃ I REALIZACJI PLANÓW



Komentarzy: 4 (Komentarze)



Archiwum:
2009: czerwiec lipiec sierpień wrzesień październik listopad grudzień
2010: styczeń luty marzec kwiecień maj czerwiec lipiec sierpień wrzesień październik listopad grudzień
2011: styczeń luty marzec kwiecień maj czerwiec lipiec sierpień wrzesień październik listopad grudzień
2012: styczeń

 
  2010-11-26
Sia Sia - pokazując zwierzątka

2010-09-03
Dzici Dzici :-)

2010-08-02
Nie ciem...od dawien dawna

2010-08-01
Ciocia

2010-07-25
Babcia

2010-03-27
cyk-syk- zegar :-))

2010-03-01
bu-tam :-???

2009-11-20
ta-ta-ta-ta

2009-11-11
ma-ma

2009-10-20
coś w stylu daj :-)

2009-08-30
guuu-buuu-muuu-keee-tiiii

2009-08-01
buuu-oooo-nioo-uuuu-rrrr

2009-06-24
eja-eja-eja

2011-10-15
17-18 dolne piąteczki wychodzące równiutko

2011-03-29
16 zabek prawa górna trójeczka

2011-03-15
15 ząbek górna lewa trójeczka

2011-03-06
Pierwsze siku do nocnika.Mam rok i 9 miesięcy

2011-02-21
14 ząbek dolna prawa trójeczka

2011-01-26
13 ząbek dolna lewa trójeczka

2010-12-24
12 ząbek- lewa dolna czwórka

2010-11-24
Prawa dolna czwórka

2010-10-09
17 miesięcy 2 górne czwóreczki

2010-08-30
Pierwszy dzień w przedszkolu

2010-07-25
Dolna lewa dwójeczka

2010-06-23
Dolna prawa dwójeczka

2010-06-19
Chodzę, a raczej biegam samodzielnie:-))

2010-05-09
Mam ROCZEK i dwie górne dwójeczki

2010-03-15
STOJĘ :-))

2010-03-09
Mam 10 miesięcy

2010-03-07
2 kolejne ząbki, górne jedyneczki

2010-01-28
Mam 8 i pół miesiąca

2010-01-28
Raczkuję

2010-01-26
Samodzielnie podnoszę się

2010-01-09
Mam 8 miesięcy

2009-11-30
Mam 2 ząbki, dwie dolne jedyneczki

2009-10-09
Mam 5 miesięcy

2009-09-12
Stałem na nóżkach pierwszy raz

2009-09-09
Mam już 4 miesiące

2009-08-30
Chcę już siedzieć...próbuje uparcie...

2009-08-21
Obrót na brzuszek

2009-05-09
Urodzinki

 

Moją stronę odwiedziło 21904 gości.