


|
Adaś chory :( W nocy zmierzyłam temperaturę i miał 37,7 nie czekałam by jeszcze urosło bo ciężko oddychał i w nocy mi zaczął kaszlać szczekająco, dałam w nocy nurofen kurcze według wagi powinnam dać 5ml (jak dla roczniaka) nie dałam tyle bałam się dałam 3,5ml pomogło, po godzinie chyba usnął. Rano też dałam nurofen pomimo że nie ma temperatury dałam, bo nurofen też przeciwzapalny jest a on tak oddycha ciężko i kaszle na sucho szczekająco, psiknełam tez mu tamtum verde, jej, pewnie krtań a w najgorszym przypadku zapalenie płuc już sie boję ... szpitalem mi tu śmierdzi oby nie
A moja babcia też chora w szpitalu, nawet nie mam jak pojechac do Olecka by ją odwiedzić :( |
|
MAMY FERIE
Wczoraj ja z kolei byłam u swego dowcipnego lekarza, tak sie bałam pierwszy raz szłam z problemem to dlatego. Zbadał mnie porządnie i fotelik i usg od środka przy czym się śmiał że ciąże zobaczy lecz ja byłam pewna że nic nie zobaczy bo test robiłam jak jechalismy z Adasiam na prześwietlenie by być spokojniejsza (pomimo ze byłam kilka dni po @) że nie naświetlę nic i nikogo. Więc jestem zdrowa to co się działo to tak czasem może być, nie będę tu szczegółow pisać o co chodzi ... być może to też być od ciecia dał leki gynalgin i cyclonamine. Cytologia dwójeczka więc jestem spokojniejsza a tak to drążałam bo robiłam ją pod koniec września i nie odebrałam wyniku, ale lekarz miał dzwonić jakby była niedobra. Odetchnęłam całymi płucami po wizycie ufff
|
|
Wczoraj byliśmy na szczepieniu były dwa kłucia zaległe i od razu wzw dostał. To mnie ucieszyło że moża tak było i nie muszę jeszcze raz wędrować, choć to tylko przez drogę. Pierwszego zastrzyku nawet nie poczuł, drugi no niestety bolacy wszystkie płacza przy tym Adaś zapiskał i przez grymas się usmiechał do pielegniarki :D Adaś nie dawał się zbadać łapał za stetoskop pani doktor ledwo go obruciła na brzuch nie spodziewała się takiej wagi :D a jak już leżał na brzuchu to mało co jej nie uciekł z tej leżanki dla maluszków poczołgał się do parapetu. Tu zaskoczył panią doktor że taki szybki ruchliwy no i duży. Waga 10.900 obwód głowy 49cm a klata 52 cm. I teraz dla porównania Jaś w tym samym czasie dokładnie miał 7m-cy i dwa dni ważył 9.250 obwód głowy 45cm i klata 47cm. A ja już dawno zauważyłam że Adaś obwodowo większy zwłaszcza głowa bo z wiosny czapki po Jasiu już są dobre na Adasia. Ubrania zdecydowanie na 80 już wsie, ale bodziaki i piżamki/pajacyki to na 86 rozmiar. A niech rośnie, niech je ile chce, ważne że zdrowy jak zacznie biegać pogubi fałdki. To wiadomo że z jedzeniem nie ma problemu co dostanie do dziubka to je nie jest wybredny aczkolwiek pierwsza łyżka jest przyjmowana z grymasem :D Dietę rozszerzyłam już o żółtko i ok chyba ale jeszcze czekam kilka dni, dziś Ryś przytachał do domu królika w końcu ale nie żywego nie nie już gotowy do gara :D pociachał go i się moczył całą noc, więc potem Adaś dostanie królika, a potem w końcu zupki na wywarze mięsnym i po drodze będą zaś nowości smakowe. Jej jak czas leci jeszcze niedawno jadł sao jabłko jakieś pseudo zupki a teraz już obmyślam co mu ugotować a jeszcze trochę a będzie na ogólnym garneczku razem z nami. W dzien prawie sam usypia prawie bo czasem muszę być przy nim przy łożeczku czasem poruszam podusią ale oduczam od rąk i oduczę. Spanie jakby sie wyregulowało samo nie robi mi już tej drzemki wieczornej koło 18 ani koło 20 godziny. Usypia tak 19-20 zazwyczaj jednak 19 i śpi 12 godzin. Oczyliście budzi się jeść zaś choć ostatnio bywały noce że przesypiał bez jedzenia do rana, a terazzaś je w nocy. Zrezygnowałam z kolacji podawanej łyżką czyli kaszy na gęsto bo i tak sie budził w nocy jeść a i chyba było mu za ciężko na żołądku bo jak już usnął to spał niespokojnie wiercił się mruczał więc zaś na noc butelka i mleko z kleikiem. W dzień śpi dość sporo tak z 3 godziny rozłożone na 3 drzemki, jak chodzimy po podwórku to spi jeszcze dłużej. I własnie jak spi dość sporo w dzień to i nei ma problemy ze spaniem na noc a ostatnia drzemka wychodzi tak że budzi się koło 15 więc ma czas by się zmęczyć zabawą. Nadal śmieszek, nadal nie boi się obcych, pełzak porządny wszędzie gdzie chce już dopełznie, na czterech się podnosi od dwóch miesięcy i buja się, wczoraj zamielił w miejscu nogami i ciekawo czy będzie raczkował? Jaś nie raczkował jak sie turlał. Trochę sie rozgadał do tego ciągły ślinotok góra dziąseł cały czas mocno czerwona a zębów nie widać. AA zaczął też już od jakiegoś czasu przewracać się z brzucha na plecy, myślę że to już świadome bo często to robi. A siedzenie hmm leci trochę do przodu, ale mało go sadzam, ma czas się nasiedzi jeszcze. Adaś na podłodze większośc czasu sie bawi lub się bawimy i to tylko na brzuchu leży i kombinuje :D
|
|
W sobotę rano już Jaś się pakował na noc do babci, a jakie toboły stały pod drzwiami ten to zapaśny. A jak żegnał się z Adasiam jak był ubrany :) Adaś będę tęsknił za tobą i tu seria pocałunków następuje, będę tęsknił i ty też za mną tęsknij jak będziesz zasypiał to myśl o mnie i tęsknij i zaś buziaki .... Takiego pożegnania to nie było dawno, ba chyba wcale, mi z kolei dał buziaka w policzek i mówi że teraz możesz i ty mnie pocałować tu i pokazuje policzek. Pojechali. Po godzinie dwóch telefon odbieram syn po drugiej stronie mamo ja będę stlasznie tęsknił za tobą moćno moćno ... i zaczyna płakać
Czwartkowa zima ... była odwilż i ulepiliśmy bałwany Jaś do tego chciał jeszcze 3 ulepić by była całą rodzina, bo zabrakło tam mamy, babci i dziadka.
Z wczoraj gg Mamo mamo choć coś znalazłem i idzie do mnie do kuchni, choć tu gdzie światło zobacz co znalazłem i pokazuje mi paluszek a na nim coś tyci ??? ... :) gdzie ty to znalazłeś?
I inne gg Jaś opowiada cioci jak się obudził w łóżku z babcią: otwieram oczy to nie głowa mamy patrzę aaa to ty babcia
|
|
Będzie długo, więc chwała kto wytrwa do końca :) Wyjechaliśmy rano o piątej tak, Adaś się obudził przy ubieraniu i przez godzinę nie spał, ale i nie narzekał. Dotarliśmy do celu przed godz.8 i od razu udaliśmy się do rejestracji by założyć kartę i od razu zrobiły się schody. Wszystko na nie a bo skierowanie stare (data to dzień wypisu ze szpitala po urodzeniu) i na skierowaniu jest że do chirurgia a my do ortopedy chcemy. Tłumaczymy że lekarz widział to skierowanie i powiedział by nie brać nowego, tylko stawić się rano na 8,30 itp...a one że nie, że lekarz od 10.30 więc mamy czekać na lekarza aby jeszcze raz potwierdził. Więc udaliśmy się by zrobić zdjęcie z rączek, ja zostałam z Adasiem pod rejestrację RTG, Ryś poszedł do kasy by opłacić za foto i słysze jak pani rozmawia przez telefon w naszej sprawie bo pani z kasy nie wie jak pobrać kasę i wpisać bo na skierowaniu mamy że rąk a ona ma w cenniku dłonie i jeszcze nadgarstek i nie wie do czego to podpiąć. Normalnie myślałam że parskę śmiechem no co za ... a się nie wypowiem dosłownie. Poszliśmy na zdjęcie i jakoś się udało zrobić wszystko za pierwszym razem czyli w sumie trzy razy bylśsmy świetleni. Adasia rączki ja trzymałam do tego były te rączki przyklejone taśmą papierową, by nie zginał paluszków, ale tak mocno musiałam trzymać i rączki i taśmę, bo silmy chłopak a chciałam by jak najmniej był świetlony tym rentgenem. Ryś został po zdjęcie ja poszłam z Adasiem na dół czekać na lekarza tym samym zająć kolejkę i tak byliśmy już czwarci, a to było dopiero przed dziewiątą. Pani co była pierwsza zapytałam czy będę mogła wejśc przed nią na chwilę by tylko zapytć w sprawie tego skierowania a ona mi na to że dzieci do pół roku bez kolejki, więc jej mówię że Adaś ma 6,5 ale i tak nas puściła potem. Lekarz spóżnił się bo operował i tak przybył na 11. Kilka minut zanim przybył jakiś inny w jego imieniu już zaczął przyjmować, więc wchodzimy jako drudzy przed mani poszedł jakiś maluszek, mówimy co i jak mówimy też że byliśmy prywatnie u doktora Z. on słucha patrzy i mówi że powinniśmy iść z tym z samego rana na 8,30 na konsylium lekarskie ... ech. Pytamy że co teraz? Byłam przygotowana że już nic się nie da zrobić i nic się nie dowiemy więcej. Zapytał skąd my i gdybyśmy byli z Białegostoku pewnie by nas odesłał. Byłam zaskoczona jak nami się zajęli. Więc mieliśmy iść do rejestracji i założyć kartę i iść zaraz na oddział do lekarza Z. Do recepcji kolejka ponad 20 osób ... więc Ryś w kolejce, ja z Adasiem poszłam szukać oddziału Adaś w spacerówce więc trochę podzwigałam po schodach, szpitala nie znam ale się udało jakoś. Zaraz i tak musiałam wrócić bo lekarz Z. zszedł do poradni. W tym czasie jak ja se tak wędrowałam lekarz który nas pierwszy przyjmował odnalazł eR w kolejce i sam założył w rejestracji kartę - lekarz dużo może jak widać. Jak zeszłam na dół ponownie weszliśmy do gabinetu, obejrzeli zdjęcia i zaczęli debatować jeden jest na tak drugi na nie bo pół roku Adaś ma, w końcu zmienił zdanie bo Adaś duży i postanowili jeszcze zasięgnąć rady jeszcze jednego lekarza profesora który był chwilowo na oddziale. Czekamy dalej ... Czekamy, czekamy Adaś w tym czasie usnął mi na rękach. Jakiś lekarz się pojawił w gabinecie obok więc poszłam i powiedziałam lekarzowi Z. po jakimś czasie lekarz udał się obok do gabinetu i tak się okazało że to nie ten lekarz że owy poszukiwany nadal na oddziale. Więc doktor Z. zostawił swą mega długą kolejkę pacjentów i poszliśmy na oddział a tam czekamy, zaś owy doktro w zabiegowym zajęty był. Adaś dalej śpi na mych rękach. Doktor Z. próbował przekazać dokumenty innemu lekarzowi by ten przekazał to wszystko temu co w zabiegowym, by się zapoznał i powiedzaił co myśli, ale ten się nie podjął zaczęli zaś debatować co zrobić zapytali o wagę Adasia i debatowali nie wiem o czym bo było to za drzwiami. W końcu powiedzieli by jednak zgłosić się za 5 miesięcy od razu rano na 8,30 na konsylium. Teraz na spokojnie myśląc to może i dobrze, choć może jakbyśmy trafili od razu na to konsylium gdzie było pieciu lekarzy to może było by inaczej. Plus że potem Adaś będzie większy to znaczy że organizm silniejszy wszak jest i po ospie kilka tygodni. Minus że paluszek ma nadal przeszkodę by dobrze pracować i się kształtować, ale w końcu robię to wszystkim dzieciom koło roku więc potem nadrobi, wszak ja przechodziłam przez to samo i dłonie ok. Więc czekamy, trochę odetchnęłam, aczkolwiek tak się nastawiałam że będziemy mieli to za sobą, może potem nie bedę tak "panikować", choc narkozy i tak będę się bać :( Wracając do tematu ... powrotu ... udaliśmy się do samochodu Adaś już mocno zgłodniał nie było czasu na szykowanie wody w podgrzewaczu, eR poszedł ponownie do szlitala by z autoamatu gorącej wody wziąć a tam automatu brak w tym skrzydle, no na dziecięcym był ech ale wział wody od szatniarki. Adaś zjadł potem posililiśmy się i my, auto się nagrzało i ruszyliśmy do domu. Adaś zasnął w połowie drogi i spał aż dojechaliśmy do domu, a dotarliśmy po 17 godzinie. Ogólnie to Adaś super chłopak przez cały ten czas nie płakał, nie marudził, do wszystkich się uśmiechał, choć tak samo było to wszystko dla niego męczące ten ogrom ludzi, tłok, hałas, bieganina, ja byłma wykończona na nogach od 4 rano, już nie wspomnę o eR gdzie jeszcze tyle za kółkiem. I tak popatrzyłam na inne maluszki a sporo było takich małych rocznych więc mogłam przyrównać i mogę z czystym sercem powiedzieć że Adaś kawał chłopa wzrostowo.
Ja z piątku na sobotę spać nie mogłam walałam się po łóżku do drugiej w nocy, a poprzednia noc zarwana już była, biodro lewe bolało bo wózek nosiłam, ręka prawa ta "chora" też bolała bo też przeciążona, pomimo że na zmianę Adasia nosilśsmy i spacerówkęk mieliśmy. A z soboty na niedzielę padłam przed dwudziestą, byłma tak zmęczona że czułam że jak zaraz się nie połóżę spać to mnie na podłodze chłopaki znajdą. W sobotę jeszcze odwaliłam porządki, obiad na niedzielę z dwóch dań, pościele wszędzie pozmieniałam, pranie ... i zmęczenie psychiczne ...
A potem po południu poszłam ze szwagierką do kina na "W ciemności" polecam, trzymałam się dzielnie ale na koniec filmu się poryczałam jak bóbr. Teraz mam w planach przeczytać trzy książki o tej tematyce bohaterów filmu którzy to przeżyli, na podstawie jednej z nich nakręcony został ten film.
|
|
Jasia rola krótka w tym roku i nauczył się ją migiem Wersja domowa została wcześniej nagrana
|
|
Na noc przyjechała do nas teściowa bo musi ktoś Jasia do przedszkola zaprowadzić Dziś rano natomiast babcia pilnowała Adasia bo ja musiałam pojechać bo banku do Ełku kilka podpisów złożyć w dokumentach jako współwłaściciel. Mój ojciec mnie woził, szybko poszło 3 godzinki i w domu ale i te trzy godziny to wszystko droga w obie strony, bo sprawy papierkowa to rach ciach i już. I zaś myśli o jutrze i o tym co nas czeka. I nie jestem silna jak piszecie nie nie silna to ja byłam w czasie ospy teraz już nie rozpadam się na kawałki teraz i drże ze strachu.
|
|
A tak wyglada dziecko po powrocie z górki
A napisze jeszcze co było przedwczoraj w przedszkolu ... otóż Jaś niechcący uderzył lalką Vanessę ta w płacz a Jaś w ryk pani mi to mówi ja się śmieję od razu pani wielce zdziwiona na moją reakcję i jej zaraz tłumaczę że oni tak co raz się kłócą potem ok uświadomiłam ze się poza przedszkolem też się spotykają. A wczoraj jak już wracalismy do odmu z górki bylismy na klatce i Jaś zobaczył pod wózkiem swego pieska zasypanego sniegiem jej ale była syrena tylko ja się dziwię po co te łzy jak grochy o byle co ??? Ponoć taki etap rykowiska minie ... tylko przeczekać. I kolejna poza do kolekcji
|
|
Dwa ostatni dni po przedszkolu to szaleństwo. Śnieg się nie lepi ale to nic. Wczoraj przedszklny plac zabaw + jabłuszko + górka = to jest to co tygryski lubią najbardziej. Ale dziecko sie wyszalało aż mokry cały był. Nawet mi proponował ale podziękowałam aczkolwiek miałam chętkę ale za duża widownie z jednej strony bloki z drugiej przedszkole :) wystarczy że latam po parku A Adaś troche poobserwował brata i poszedł spać jak zawsze :) A wczoraj wieczór, po tych moich dolegliwościach żółądkowych coś mnie nagle z bolu zabolało co głośno skomentowałam ... Jaś podbiegł i PODRAPAĆ
P.S. Dawno takiej giga fotkowej notki nie było :P |
|
Od razu zaczęłam tłumaczyć że tak nie wolno i czemu nie wolno i co mogło się stać ... I wszystko na moich oczach, zabawa kontrolowana ... a nieszczęście mogło by być.
|