« Poprzedni blog Następny blog »

Załóż teraz swojemu dziecku rodzinny pamiętnik

Świat Jasia


Zgodnie z przepisami  ustawy z dnia 4 lutego 1994r. o prawie autorskim i prawie pokrewnym,
wszelkie prawa do wszystkich fotografii i treści na tym blogu są własnością autora.
Kopiowanie i rozpowszechnianie w jakiejkolwiek formie jest
ZABRONIONE!






 
Jasia odwiedziło 44920
gości!!!
 




 
Z proca w kieszeni,
smokiem na smyczy,
biegał po raju Jaś zdyszany ...
Dobrze mu tutaj - jednak dni liczył,
kiedy przylecą z ziemi bociany.
Niby spokojny, niby wesoły,
uczył się w Rajskiej Szkole grzeczności.
Ale codziennie pytał anioły:
" Czy przysłał dla mnie Bóg wiadomości? ".
Z nogi na nogę dreptał przy bramie,
w te i z powrotem po niebie chodził.
Marzył o tacie, marzył o mamie ...
no i się wreszcie urodził :)







Zapal świeczkę

Scrapy           Księga gości              O mnie
 

             Często odwiedzamy...

A Jasiowe foty ||| AA Jasiowe filmy ||| AAARcydzieła mamy ||| Ala (05-06-2004) i Łucja (09-07-2007) ||| Antoś(24-03-2006) i Hania(16-08-2007) z Suwałk ||| Barian i mama Basia ||| Baś i LI ||| BRACIA Olaf i Kuba ||| Danielek (09-11-2006) ||| Danielek (23-07-2005) ||| Dominik(15-09-2007) ||| Dominisia (11-09-2006) ||| Eliza(16-08-2007) ||| Gabrysia(28-12-2007) ||| Hubert i Sandra ||| Jagódka(30-03-2007) ||| Jakubek(05-07-2007) ||| Jaś (07-11-2006) ||| Jaś (16-08-2007) ||| Juleczka (19-12-2008) ||| Karolajn(15-06-2008) ||| Kinga(15-06-2006) Patryś(09-05-2008) z Suwałk ||| Kiriaszki-Kacper(30-04-1999) Kaja(22-11-2006) ||| Kubuś (26-11-2006) ||| MACIUŚ(22-03-2007) ||| Matmanek ||| Nikola (24-02-2007) ||| Pawełek(11-08-2005) i Wojtuś (22-09-2007) ||| Pychotka ||| Sandra i Hubcio ||| Scraplandia ||| Skryptoteka.pl ||| URWISY DWA Ala i Tymek ||| Weronia(09-04-2006) ||| Zapiski Zuziaczka(28-10-2006) ||| ZU (16-09-2007) ||| Zuzia-słoneczko(20-04-2003) |||



 


2010-07-30
Dla takich dni warto żyć ...
                                                                     

Było SIUPEL jak to Jaś mówi od rana dziś i o gościach wspomina.
Były ...
... chwile wzruszenia i łezki zabłakane,
... tysiące niadokończonych tematów jak to przy dzieciach,
nie wiadomo kiedy dzień uciekł i wieczór nas zastał ...
nam dorosłym było mało tego wspólnego czasu,
dzieciom naszym jeszcze mniej ...

a propo dzieci ...
zastanawiałam się jak sie potem zgadałam z Anią ona też się zastanawiała czy nasze dzieciaczki będą się wspólnie bawić Jaś i Agniesia (5,5 lat), nasze obawy byłe niepotrzebe, dzieci polubiły siebie od razu. Jaś nie pamięta ich z tamtego roku jemu ciocia i wujek to nowi. Więc dzieci nasze nadają na tych samych falach,były smiechy piski biegi wszelakie, no jakże by inaczej skoro rodzice mają tak samo hahaa. Jaś ma nowych chyba z 10 siniaków a to za sprawą że Aga go nauczyła wskakiwać przez wierzch do łóżeczka, moje dziecko się odbija od łóżka dużego w locie łapie za górę łóżka i hop już jest, do tego używa tylko jednej ręki, i zbytnio mnie to nie cieszy ale idzie mu sprytnie, mam nadzieję że zapomni szybko o tych skokach.
A mały Tomaszek jest uroczy słodziak pomimo że zaczął zabkować im na wczasach to jest pogodnym dzieciaczkiem od razu się szeroko uśmiecha jak tylko do niego się zagada normalnie sama słodycz och i ach, Jaś był bardzo opiekunczy napierw siedział i go oglądał delikatnie dotykał, potem badał go swym zestawem lekarskim hahahaa przynosił mu swoje wszystkie zabawki.Ogólne wrażenie z małym dzieckiem jest pozytywne Tomaszek mu się podoba. A Tomaszek nawet sobie pospał w kuchni w tym mega hałasie. Bo szaleli porządnie nie było widać że te dzieci się widują raz na rok, nie było jak nawet ich złapać zdjęciem, a jak posadziliśmy na jednym fotelu co by jak zawsze na pamiątkę co zrobić to zaczęli takie miny robić hahaha    


masze szajbuski ;-)

zapoznanie


tatko jak wrócił z pracy też mu przypadło bawienie Tomaszka 
  
i my szalone "nastolatki" co się znają już 28 lat 


jak dobrze że są wspomnienia 
 
 





Komentarzy:20 Komentarze







 


2010-07-29
Pierwszy dokument tożsamości ... / czekamy na ...
                                                                     
Jakiś czas temu poszliśmy do fachowca foto pstryka.
I wyszły dwa ujęcia.





ups ale wielkie wyszły

Do paszportu idzie to poważniejsze, miał być dowód
ale na paszport krócej się czeka.
 

Tymczasem dziś czekamy na swych corocznych gości.
Odwiedzi nas moja koleżanka z rodziną, są z drugiego końca Polski. Znam się z Anią już z 28 lat tylko właśnie z tych corocznych odwiedzin. W dzieciństwie co rok przyjeżdzała na mazury,z bratem teraz z rodzinką swą, jej ciocia mieszka obok mnie jak mieszkałam w swej ukochanej wsi.
Kiedyś w ciągu roku pisałyśmy długie listy co szły pocztą,
teraz zastąpiły to e-mail i telefon.
Znamy się jak łyse konie rozumiemy się bez słów takie dwie pokrewne dusze i zawsze ubolewamy że mieszkamy tak daleko od siebie ale to pewnie też ma wpływ na naszą znajomość.
A tezar odwiedza mnie tu w mieście z Wieliczek mych to tylko już 30 km.
Więc siedzę i czekam na nich ...



Komentarzy:18 Komentarze







 


2010-07-26
Tak w skrócie ...
                                                                     

W tamten wtorek poszłyśmy z Basią i dziećmi nad zalew.
Dzieci poszalały na placu zabaw pokarmiły ptactwo.











W czwartek udaliśmy się do Białegostoku do lekarki. Oj droga była ciężka klima ustawiona na 24 stopnie a jak się wsiadało do auta z tego upału to uwierzcie mi był chłodek w samochodzie. Doktorka zmieniła dawkowanie leków dla Jasia co by go na lżejsze przestawić stopniowo i by w przyszłości mógł jeść choćby serki bo o mleku normalnym na razie zapomnieć trzeba. Zobaczymy co z tego będzie ale wiem że dużo rodziców u niej leczy dzieci nie tylko na rafluks przyjażdzają do niej nawet z Łodzi. Na poczekalni rozmawiałam z mamą 5-cio letniego chłopca refluksowy i już je wszystko oprócz pikantnych rzeczy więc myślę że i u Jasia za kilka miesięcy tak będzie. A te Jasia coroczne gorączki i stany podgorączkowe o tym samym czasie to być może grzyb. No mamy tyci grzyb nad oknem może z dwa centymetry widać go wyłazi na tapetę, a co pod nią nie wiadomo. Więc jak się skończą żniwa bierzemy się za nieplanowany remont pokoiku. Mam trochę czasu by obmyśleć jak to ma wyglądać zwłaszcza ściany.
Co do samej lekarki. Super babka, wysłucha dokładnie czyli w tym czasie jak mówiłam to nic nie robiła, doradzi, na ulicy jak bym ją spotkała w życiu bym nie powiedziała że jest to pani doktor (nie żeby nie zadbana nie nie) taka prosta kobieta jak każdy z nas niczym się nie wywyższa, i jedno co rzuca sie w oczy to to że mówi do rodziców na TY.


W tamtym tygodniu wsio było na nie.
Netu nie miałam bo złączka sie połamała w kontakcie, posuł się nam telewizor wrrr no za młody na psucie 3 lata i plazma na dodatek to dziwne ale majster powiedzial ze na 2 stówki sie naprawi zobaczymy zawsze to mniej jak nowy może pochodzi jeszcze ... Dobrze że radio jest no i wzieliśmy sobie na ten czas ze wsi jeden telewizor :P
A propo wsi to jak wspomniałam żniwa już u nas się zaczęły więc każda chwile jest spędzona tam na wsi i wsio inne atrakcje niestety odpadają.





Jaś dowozi sobie piasek do piaskownicy





a tu niesie worek :P


i przeciąganie liny




 Wczoraj wieczorem poszliśmy z "cioteczkami" na pizze chłopy zrobili sobie wypad na ryby. W pizzeri co byliśmy jest zrobiony letni ogród dla dzieci są zjeżdzalnie dwie, domek drewniany dość spory, tablica duuuuża taka szkolna czarna co niektórzy pewnie pamiętają z czasów szkolnych i kulki, no i te kulki były naj dla Jasia ale się chłopak wychasał.

A na koniec smutna wiadomość Prezydent naszego miasta nie żyje (*)(*)(*)
Ś.P Prezydent Józef Gajewski był dobrym człowiekiem,wiele zrobił dla Suwałk. Pójdziemy zaraz pod ratusz zapalić znicz (*)

Ja jestem suwalszczanką od niedawna ale pamiętam Suwałki zanim on nastał i teraz. Zdaniem wielu mieszkańców był najlepszym
 prezydentem w historii Suwałk.




Komentarzy:21 Komentarze







 


2010-07-20
Balkonowo - basenowo ...
                                                                     

Weekendowe dnie spędziliśmy w domu no w sobotni wieczór zrobiliśmy małe wyjście o czym już pisałam wcześniej. Niedziela cała w domu bo skwar był to raz a dwa Jaś w nocy zagorączkował co prawda nie goraczkował całej nocy ale woleliśmy zostać w domu i nawet na wieś nie pojechaliśmy. W sobotę rano poszłam z Jasiem do miasta i zakupiłam basen na balkon chciałam mniejszy ale już nic nie było w sklepach małego.
I tak się dziecko bawiło.
No tylko nogi moczył nie chciał tam usiąść bo...a sama nie wiem czemu...bo pupa będzie mokra ???
a nogi wszyscy musieliśmy moczyć ;-)















Wczorajsza wizyta u lekarza hmm nic nie dała,
że niby to wirusowe że refluks sie odnowił a leki przecież bierze,
jakiś nowy syrop przepisała doktor ale nie daliśmy.
Drażnią mnie te ich wirusy bo Jaś nawet jesienią nic nie łapie żadnych wirusów, chorób, ale że rok w rok z różnicą dwóch dni to samo się dzieje to nie ma znaczenia ... wrrrrr
W czwartek ruszamy do innej pani doktor no i jeszcze zostaje gastrolog dziecięcy może co pomoże. 




Komentarzy:19 Komentarze







 


2010-07-19
Suwałki blues festival ... i mniej wesoło ech ;-(
                                                                     

Zacznę od tego co wesołe.
Weekend ogólnie upalny.
Piątkowy ranek spędzliśmy w parku z naszym stałym towarzystwem.





A wieczorkiem zaś do parku bo zaczynała się tam imprazka blues festival,wystąpiły zespoły bluesowe z różnych stron świata.
Suwałki Blues Festival to jeden z największych festiwali bluesowych w kraju. To wydarzenie artystyczne o niezwykle wysokim poziomie artystycznym i organizacyjnym.

Na tegorocznym festiwalu wystąpiły między innymi: Dwayne Dopsie & The Zydeco Hellraisers (USA), Krzak (Polska), Big Rooney & The Doghouse (Norwegia), L’Aquila/Abruzzo Blues Duo (Włochy) oraz Ölveti Blues Band (Węgry).

Koncerty wieczorne odbywały się  na dwóch głównych scenach w centrum miasta, a w godzinach popołudniowych muzyka rozbrzmiewała również na mniejszych scenach plenerowych. Koncertom towarzyszyły wieczory klubowe, jam session, warsztaty instrumentalne, prezentacja wydawnictw bluesowych i sprzętu muzycznego.

Kanadyjska gwiazda odwołała przyjazd na festiwal,a na jej miejsce przyjechał Oddział Zamknięty.

Były też atrakcje i dla najmłodszych. Jasia zafascynowała wielkoa pucha piwa. W sobotę rano jak byliśmy na spacerze to się darł na całe miasto że nie ma piwa.










i to wielkie piwo


a teraz jedna z atrakcji która była naj naj ...
Jaś nas zaskoczył bo jeszcze miesiąc temu bał się tam iść i zjechać a teraz proszę poszedł. W piątkowy wieczór poszłam tam bez kasy bo Jaś zawsze na takich imprezach mówił że nic nie chce a teraz co był za lament i płacz jak mówiłam że kasy nie mam, na szczęście przyszła kolażanka ze swą Julcią i dzieciaki poszły zjeżdżać. W sobotę wieczorem też obowiązkowo było park i zjeżdżalnia po kolacji.

poszedł z Julcią

i zjechał dwa razy na pupie pod koniec ślizgu przefikołkował bo nogami zachaczał jakoś mi serce do gardła podeszło już mówię że nie pozwolę mu iść Jaś twardo że idzie


i kazałam mu zjeżdżać na brzuchu i tak już zostało ufff nie było już extramalnych fikołków



a na koniec prysznic darmowy
Jaś to Jaś spokojnie, ale Ani Julcia to wsadziła głowę pod ten cały strumień
no szok mała agenciara a ma tylko ponad 2 latka hahahaa


 Teraz te mniej wesołe wieści że w piątek jeszcze byliśmy u lekarza wzięliśmy zaś skierowanie na wyniki dziś odbiór i wizyta u pani doktor. Te nieszczęsne śluzy i krew. Z soboty na niedzielę zagorączkował w dzień stan podgorączkowy. A co najdziwniejsze że w tamtym roku o tym samym czasie przez to samo i tak samo wszystko się działo. Więc teraz będziemy drążyć teraz co? czemu? i dlaczego? i jeździć po lekarzach.
Bo nie może tak być jak to lekarze mówią u nas być może on tak ma !!! 




Komentarzy:15 Komentarze







 


2010-07-16
O tym jak w mieście można się ochłodzić i o wczoraj ...
                                                                     
A tak można się w mieście ochłodzić, a jakie super powietrze jak się siedzi obok, super jest.
Może zbytnio nie widać ale podlewają trawniki.








tak wygladają mokre piórka Jasia ale uwaga wczoraj go ostrzygłam
za nic nie daje się namówić by pójść do fryzjera

i dostał buziaka od swej Haneczki która nie miała ochaty się chłodzić


a wczoraj wyszliśmy na spacerek i deszczyk nas złapał ale byliśmy uzbrojeni w parasol

przeczekaliśmy deszczyk na balkonie bo było super powietrze
na drugim końcu miasta u nas porządnie lunęło



a potem poszliśmy połazić po kałóżach
bo mamy je wielkie po deszcze z przed dwóch dni



po głębokich sobie chodził a tych płytkich skakał





tu koło trzepaka jak wychodziliśmy z domu była kałuża i szybko znikła

a na foto niżej niżej nikt by nie zgadł co Jaś robi :
otóż cofa by podpiąć przyczepkę


No i od dziś jeszcze miesiąc i będzie Jaś świeczki trzy dmuchał.





Komentarzy:33 Komentarze







 


2010-07-15
Dla ochłody wskocz do wody ...
                                                                     

Gorąco jak nie wiem co więc się chłodzimy jak każdy.
W ostatnią sobotę na wsi Jaś pomagał myć samochód, ale miał frajdę w końcu mógł się moczyć do woli. I był zdziwiony że może iść goły na dwór haha.
 








Nad jeziorka jeździmy jak tylko jest okazja ku temu.
Z początku odwiedzaliśmy pobliskie jeziora ale ... no właśnie tyle narodu że nie było jak się rozbić ze swym kocykiem więc były nie za ciekawe brzegi jak już coś się znalazło, Jaś na boso śmiga nie patrzy na co staje nie przeszkadza mu nic. No to są plusy i minusy bo łatwo się skaleczyć wiadomo jak to na takich brzegach, gdzie nie każdy zabiera swe śmieci.









Aż tatko się domyślił i pojechaliśmy po sąsiedzku na kolejne jeziorko na tak zwaną prywatę i dosłownie raj tam mamy. Oczywiście tylko my tam no i czasem ktoś z tubylców zajrzy ale to już tak zwani swoi. Bo my z tych ludzi co chcą w ciszy i spokoju się popluchać. Teraz tylko tam jeździmy nawet wieczorkiem. Jasia trzeba pilnować bo do wody idzie i nie zdaje sobie sprawy czym to grazi, te jego specery dalej i dalej w jeziorko. Na kółku nie chce pływać zbytnio nie kręci go to woli po kładce spacerować (o zgrozo), wielkie kamienie wrzucać i wyławiać z dna jeziora i zaś rzucać. A co do kładki to stara jest i w jednym miejscu się utopiła i deski mokre Jasiowi tam nie raz już nogi objechały ale co tam nic się nie wystarszył i nawet mu się spodobały te upadki bo tylko tam chce.

nad jeziorkiem w słonku









i wieczorne szleństwo w wodzie



tatko jako aligator

i ... na aligatora

akrobacje



ulubione miejsce na kładce








 




Komentarzy:42 Komentarze







 


2010-07-14
Dziś po raz drugi i tak o codzienności ...
                                                                     

 Ale mam zaległości więc wklejam kilka foteczek zrobionych jeszcze przed tymi wielkimi upałami.

Jaś w kapelo
czeka wieczorem na balkonie na wujka Pawła co by mu własnie jego dac bo specjalnie mu był zakupiony


Jeździliśmy do dziadka kilka razy a jednego razu na truskaweczki.
Jaś na szczęsie ich nie jadł tylko zbierał. I był grzeczny i nie marudził a bylismy tam do nocy jak zawsze.






któregoś razu odkryłam fajny plac zabaw w blokach
i któregoś razu tam sie udaliśmy całą brygadą


czyżby nudą powiało ...???



buju buju z mamą oczywiście hahhaaa


i nasz osiedlowy kotek którego Jaś regularnie dokarmia
i to mięsem zawsze jak wychodzimy ze sklepu mięsnego
ale i pod balkon też zaczął przychodzić






Komentarzy:4 Komentarze







 


2010-07-14
Kolejna odsłona szaleństwa morskiego ...
                                                                     

Dziękuję wszystkim za światełko dla dziadka.

A wiecie jak u nas wczoraj lunęło no szok w ciągu trzech godzin spało ponad 50 litrów wody na metra i burze jakie były a w tym czasie musieliśmy jechać na mszę za dziadka i nie szło jak tego przeczekać,a palenie swieczek na cmentarzu to sobie wszyscy odpuściliśmy wczoraj nie było jak nawet w ten deszcz. Dawno takiego deszczu nie było wycieraczki nie przerabiały i posuwaliśmy się w zółwim pędzie 20km\h.
Fajnie że popadało u nas, bo potem jeszcze tak już spokojnie padało i w nocy też a super powietrze teraz jest ach ...

A tak w ogóle to mam jeszcze kilka foteczek z morza.
Codziennie każdy zachód słońca szliśmy sobie oglądać i podziwiać morze.
Zbierać muszelki.
Morze zaskakiwało nas swą innością każdego wieczoru ...

więc ruszamy pstrykać fotki





to była ulubiona forma podróży Jasia















chodził z nimi tak jak z tymi kijkami teraz chodzą sie napatrzył no to ...



piaseczek do piaskownicy :P



a tu wyrywa tacie włosy ...

i kułaczki tata średnio zadowolony :P ale dziecko się nie nudziło




Mam jeszcze kilka foteczek perełek ale to już innym razem ...




Komentarzy:12 Komentarze







 


2010-07-13
Smutna kartka z kalendarza ... (*)(*)(*)
                                                                     
Minął już rok odkąd pożegnaliśmy dziadka Jasia a mego męża tatę. 
 ۩+۩+۩+۩+۩+۩+۩+۩+۩+۩+۩+۩+۩+۩+۩+۩+
۩+۩+۩+۩+۩+۩+۩+۩+۩+۩
Śpieszmy się kochać ... tak szybko odchodzą nasi bliscy ... zostają po nich wspomnienia ... i kilka fotografii ... które pożółką potem w szufladzie ...



Komentarzy:26 Komentarze











 










 
Miło cofnąć się w czasie...
 
 
Archiwum:
2007:
listopad grudzień
2008:styczeń luty marzec kwiecień maj czerwiec 
lipiec sierpień wrzesień październik listopad grudzień
2009: styczeń luty 
marzec kwiecień