« Poprzedni blog Następny blog »

Załóż teraz swojemu dziecku rodzinny pamiętnik

Blog igorekpaterski na www.smyki.pl

  Bartek  ***   Bartuś  ***   ciocia Marta  ***   Gabi  ***   Griszka  ***   Igorek  ***   Jerzyk  ***   Juleńka  ***   Julisia  ***   Kacperek  ***   Konrad i Sergiusz  ***   Ksenia  ***   Maja  ***   Marcelek  ***   Matmanek  ***   Piotruś  ***   They  ***   Victoria  ***   Weronisia  ***   Wiktorek  ***   Wojtuś  ***   Zuzia  ***  

PAMIĘTNIK

O MNIE  GALERIA   KSIĘGA GOŚCI

     ARCHIWUM
Informacje z 2008.9:

 

 Potańczyliśmy... - 2008-09-29

Dobra, niech już będzie! Wstawiam notkę bo jeszcze chwila i Kaśka mięchem zacznie rzucać.

Kochani, ale żeby nie było, że ja leniwa jestem. Dziś koło południa pożegnałam ostatnich gości. Dom trzeba było doprowadzić do stanu używalności, a Igor jak na złość spał niecałą godzinę. Już nie wspomnę o 4 załadowanych do pełna pralkach. Pranie to pikuś, gorzej z prasowaniem...

Weekendu bałam się jak ognia. W sobotę była balanga rocznicowa, a w niedzielę impreza urodzinowa Igora. całe szczęście, że rocznica dziadków odbywała się w lokalu. A tam... kochani, dawno już sobie tak nie potańczyłam:) Wiecie, że nie jestem zwolenniczką muzyki biesiadnej, ale co tam. Wyskakałam się za wszystkie czasy. A wyobraźcie sobie jak wspaniale musiał się bawic syn mój który muzykę tą uwielbia:) Goście nie dowierzali skąd to dziecię energię bierze. A Igutek dawał z siebie wszystko:) Biegał, skakał, tańczył. A trzeba dodac, że w sobotę pół godzinki w południe tylko spał i to w samochodzie. Myśleliśmy, że będzie jęczał cały wieczór a tu proszę. Ale o 22 zapadła decyzja, że młody ma już dosc i czas spac. Na szczęście lokal posiadał pokoje dla gości więc i z trym nie było problemu. A kiedy już zasnął...wtedy dopiero rozpoczęła się prawdziwa imprezka dla rodziców;) Ale może pominę tą część wieczoru. Napiszę tylko, że jeszcze nigdy czerwone wino nie smakowało mi tak dobrze;)))

 

 

A w niedziele trzeba było szybko dojść do siebie bo na obiad miala dojechać kolejna tura gości. I w ten oto sposób spóźnione urodzinki Igorka świętowaliśmy już od 13:) Kochani niestety nie dysponuję taką ilością zdjęć jak z soboty, bo w niedziele głównie kelnerowałam,a nie nikt nie znalazł w sobie zapału żeby za aparat chwycic. Ale wierzcie mi że bylo fajnie. Wesoło, rodzinnie i smacznie:) Świeczki zdmuchnięte, prezenty rozpakowane, solenizant zadowolony! Czego chcieć więcej!

 

 


Komentarzy: 16 (Komentarze)
 

  

 

 A trzy lata temu... - 2008-09-24

A kiedy będziesz mężem moim,

rozdzwonią nam się wszystkie dzwony,

pachnąc nam będą winogrony

i róże śliczne i powoje

całować będą włosy Twoje...

A kiedy będziesz żoną moją,

umiłowaną, poślubioną,

wówczas się ogród nam otworzy,

ogród świetlisty pełen zorzy...

Dziś mijają trzy lata od Tamtego dnia... A wydaje się jakby oka mgnienie...

 


Komentarzy: 50 (Komentarze)
 

  

 

 Notka bla bla bla - 2008-09-17

Wogóle nie mam pomysłu na ta notkę i gdyby nie ponaglenia pewnej Kasieńki, pewnie poczekałabym jeszcze parę dni na wenę:)

Może zacznę od wyrazów wdzięczności dla wszystkich, którzy w niedzielę stawili się u nas z życzeniami dla Igora oraz dla tych ,którzy to z tymi życzeniami stawili się po niedzieli:)  A szczególnie dziękuje moim dziewczynom kochanym czyli Anecie Igorkowej, Gosi Matmankowej oraz Kasi Natalkowej, które poświęciły niedzielną noteczkę młodemu i wpadały do nas przez całą niedzielę. W imieniu Igora- WIELKIE DZIĘKI!

W niedzielę świętowaliśmy we własnym gronie. Prawdziwa impreza odbędzie się za dwa tygodnie. Ale żeby nie było, byl tort, dmuchanie świeczek, prezenty i masa telefonów z życzeniami. Igorek non stop biegał z komórka przy uchu i wysłuchiwał czego też mu życzą przyjazne duszyczki.

Późnym popołudniem wybraliśmy się na spacer nad Wartę.  Z punktu widzenia dziecięcia, który zachwycił się napotkanymi po drodze snopami siana, było super fajnie. Z punktu widzenia matki, która otarła sobie pięty nowymi butami, bylo trochę mniej przyjemnie;) Ale przeżyłam, w imię urodzinowej radości synka mojego. Dodam tylko, ze do dziś nie mogę założyc żadnych innych butów, poza starymi adidasami:) Słuchajcie, późno już, a ja muszę Igorka położyć. Wybaczcie brak konkretów, taka notka bla bla bla.


Komentarzy: 21 (Komentarze)
 

  

 

 List matki do syna...w dniu drugich urodzin... - 2008-09-14

Śpisz synku… Patrzę na Ciebie i czułość ogromna we mnie wzbiera… I coś tam gardle dławić zaczyna… widzisz, taka matka płaczka Ci się trafiła… Jesteś taki bezbronny, ufny i wolny swoich dziecięcych trosk.

 

 Synku, ile ja bym dała, aby taki spokój dany był Ci zawsze... Synku, ile ja bym dała, żeby ominęło Cie wszelkie zło tego świata… Synku, obiecuję chronić Cię… na tyle, na ile mi pozwolisz. Ale ja nie o tym przecież miałam....

 

Kochany mój. Myśli się kłębią, ubrać je w słowa jest bardzo trudno. Chcę Ci powiedzieć jak bardzo wyjątkowy jesteś dla mnie, dla innych… Ile serc ludzkich podbiłeś, sam to wiesz najlepiej. Kochany, to moje kolejne życzenie dla Ciebie, obyś nigdy nie zatracił daru zjednywania sobie ludzi. Niewinne istoty mają tą wrodzoną zdolność, ale sztuką prawdziwą jest  jej nie zaprzepaścić. A to ogromnie ważne, aby mieć przy sobie życzliwe i oddane osoby. Kochany, życzę Ci tego z całych sił.

Synku pewnie będę starała się przekazać Tobie tysiące życiowych prawd, a Ty będziesz narzekał, że matka zrzędzi, aż do momentu, gdy pewnego dnia sam odkryjesz te prawdy na nowo…

Kochany, i tu jedno życzenie dla mnie. Życzę sobie aby dane mi było się temu przyglądać. Nie chcę przegapić żadnego ważnego momentu w Twoim życiu. A przewodnikiem moim będzie serce, zawsze otwarte i pełne miłości do Ciebie. Kocham Cię synku.

                                                                                      mama

http://batrix.wrzuta.pl/audio/jKoMJOK83x/ryszard_rynkowski_-_urodziny


Komentarzy: 75 (Komentarze)
 

  

 

 Bydlę ;) - 2008-09-10

O kurcze, ale dowaliłam tytułem dzisiejszej notki. Normalnie na miarę prasy brukowej. Ale od razu sprostowanie dodaję. Tytuł nie odnosi się do pewnej osoby, która mi ostatnio za skórę zalazła, chodzi jedynie o nową przytulankę Igora...;)

Właściwie od urodzenia Igorka, w jego łóżeczku zawsze znajdowały się pluszaczki. Dostał ich mnóstwo w ramach przeróżnych okazji typu urodziny, imieniny, a czasami też bez okazji:).  Ale jakoś nigdy nie darzył do żadnego miśka większego sentymentu. Skłonna jestem nawet napisać, że traktował je ze 100% obojętnością:) Próby kładzenia pluszaczka na jago poduszce podczas zasypiania i inne tego typu podejścia nie dawały rezultatów. Odpuściliśmy więc, uznając za fakt, iż dziecię nasze nie ma ochoty posiadac swojego ukochanego misia i już.

A tu niespodzianka. Z pewnej wyprawy po buty, Igor wrócił dzierżąc w dłoni miniaturkę krowy. Na pierwszy rzut oka- paskudztwo. Dodam, iż synuś wybierał ją razem z ojczulkiem swoim.... Krowa została do domu przywieziona i już następnego dnia zapomniana, jak to w przypadku Igora bywa:) Następnie wyjechaliśmy na tydzień, a po powrocie do domu przełom nastąpił. Iguś zażyczył sobie "klowę" do snu. Małą, brzydką, twardą "klowę".  I od tej pory bydlątko towarzyszy Igorkowi podczas zasypiania. Słodki to widok :)

Kochani, z częstotliwością notek u nas nie najlepiej, ale trzy dni temu coś mi między łopatki wlazło i chodzę pokręcona. Tą notkę piszę w pozycji leżąco-klęczącej bo tylko taka jest w miarę znośna. Mam nadzieję uporac się z tym w ciągu najbliższych dni bo już w niedzielę urodzinki Igora. Buziaki dla wszystkich naszych czytelników.


Komentarzy: 26 (Komentarze)
 

  

 

 Najważniejsze żeby "wszytsko dobrze" było! - 2008-09-02

Staropolskim obyczajem do napisania tej notki zasiadam po raz drugi, pisze ją też po raz drugi....

Gościmy się u dziadków w Inowrocławiu, błogi to czas dla mnie. Mama moja, tak bardzo stęskniona za wnukiem, właściwie nie wypuszcza go z objęć. Syn mój, tak bardzo stęskniony za babcią, z tych ramion właściwie nie schodzi. Ja, tak bardzo potrzebująca chwili odetchnienia....łażę z kąta w kąt i nie wiem co mam ze sobą robić;) No dobra, nie jest aż tak drastycznie;)

Dziś, z siostrą moją starszą, spodziewającą sie dzidziusia, wybrałyśmy się na pierwsze kompletowanie wyprawki. Dzidzia urodzi sie dopiero za jakieś 5 miesięcy, no ale...jak tu sie oprzeć. Pamiętam siebie, jak kompletowałam wyprawkę Igorkową. Zaczęłam jak tylko lekarz ciążę potwierdził;)  I choć te maciupeńkie ubranka są takie cudne i choćby nawet dla nich warto by sie postarać o kolejnego dzieciaczka, to chyba narazie odpuszczę, choc mężuś pewnie wolałby inaczej....:) Na pytanie czy ma jakieś życzenie odnośnie prezentu z okazji 30 urodzin, znacząco pogłaskał Igora po główce...:) Ja jestem skłonna jeszcze poczekać jakies 5 lat, a mężus zostanie czyms innym obdarowany z okazji urodzin;)

Bo Igunio to skarb nasz największy. Jedyny i ukochany. Ale bardzo niepokorny. Mały człowiek z WIELKIM charakterem:) Już za niecałe dwa tygodnia dwa lata skończy. Mądra z niego istota. A czasami nawet przemądrzała;) Potrafi pięknie policzyć do 10 (zawsze omija cyfre 7, może mu się nie podoba?), śpiewa  " Wlazł kotek na płotek" i "Panie Janie" (z pominięciem niektórych słów) i lubi prowadzić "życiowe" rozmowy. Ostatni jego hicior to pytanie z nienacka " Co tam u Ciebie?" A kiedy zadam mu to samo pytanie odpowiada "wszystko dobrze":) I ta odpowiedz, jako matkę, najbardziej mnie satysfakcjonuje. Bo o to chodzi, żeby każde dziecko mogło powiedzieć, że u niego "wszystko dobrze".

Pozdrawiam, Ola


Komentarzy: 33 (Komentarze)
 

  


Archiwum:
2007: listopad grudzień
2008: styczeń luty marzec kwiecień maj czerwiec lipiec sierpień wrzesień październik listopad grudzień
2009: styczeń luty marzec kwiecień maj czerwiec lipiec sierpień wrzesień październik listopad grudzień
2010: styczeń luty marzec kwiecień maj czerwiec lipiec wrzesień

  
 
    
30328