|
O tym jak wrzesień zaczęliśmy - 2010-09-02
Nie nacieszył się młody przedszkolem. Dzisiaj przed południem dostałam telefon, że biedaczek ma wysoką gorączkę. Dobra cioteczka odebrała go z przedszkole i przywiozła do domu, a ja w pracy już na niczym nie mogłam się skupić. Teraz śpi....Nie cierpię tej niemocy, kiedy jedyne co mogę zrobić to podać lekarstwo i po prostu być. Eh, i już nie potrafię się cieszyć nadchodzącym weekendem. Wygląda na to, że firmowy wyjazd integracyjny przejdzie mi koło nosa. A takie były plany imprezowania. Zobaczymy, może jeszcze nie wszystko stracone.
Igor pierwszym dniem przedszkola zachwycony. Dumny jak paw, bo oto już nie jest trzyletnim krasnalem, tylko czteroletnią biedronką! No i salę zmienili im na taką deko bardziej dorosłą. Ach, cieszę się bardzo, że moje dziecię do tej wczesnej edukacji podchodzi z takim entuzjazmem. Zdrowiej mi Gigolku.
Dzisiaj zamówiłam w sklepie internetowym prezent urodzinowy dla młodego. I czekam na niego z pewna dozą niepokoju. Kurier przywiezie rolki, a właściwie wrotko-rolki. No i nie wiem czy to nie za wcześnie. A poza tym zima przed nami i nie wiem czy zdąży wogóle w tym roku obczaić o co z tymi rolkami chodzi. No ale...nie miałam innego pomysłu na prezent i tyle. Naturalnie z okazji urodzin młodego szykuje się u nas imprezka. Poza tym we wrześniu czeka nas jeszcze 5 rocznica ślubu. Będzie co oblewać;)
Wstawię jeszcze fotki z nad morza i spadam do młodego. Pobędę trochę z nim. I tyle.
|