« Poprzedni blog Następny blog »

Załóż teraz swojemu dziecku rodzinny pamiętnik

Blog filemon na www.smyki.pl

 

kocisko machnęło ogonem 52218 razy

     strona główna  o mnie  galeria  księga gości 


chcesz wejść do buduaru - kliknij


 

2010-03-14 21:55:22
 

ale za to niedziela...

zadajemy sobie zagadki.
M: a co to jest... okrągłe, wypełnione powietrzem, na sznureczku i służy do zabawy?
F(po długim namyśle): mama, dziecko i pępowina.

(a`propos tej pępowiny - Filip lubi bawić się takim rozciągliwym czymś, glutkiem takim. jeden koniec trzyma on, drugi ja - i kiedyś też mnie zaskoczył stwierdzeniem, że połączeni jesteśmy pępowiną).

Filip w kąpieli: mamo, a co to są ludożercy?
M: to tacy ludzie, którzy zjadają innych ludzi...
F: a łańcuch?
M: ??? jaki łańcuch?
F: no, od statku...

Filip przejęty: pokażę wam sztuczkę. jestem. (zamyka oczy) i znikam. jestem i znikam. jestem i znikam.
potem zafascynowany umiejętnością znikania mówi do mnie: teraz ty zniknij! nie chciałam mu psuć zabawy i powiedziałam, że nie umiem.


Komentarzy: 3 (Komentarze)
 
 

 

 

 


 

2010-03-13 22:30:36
 

flaga na maszt

"jadę na rowerze, słuchaj no, byle gdzie, rower mam, posłuchaj, w taki różowy dżez..."



 
* Filip nazywa rower arktoplanem i jeżdżąc nim bez opamiętania, wciela się w postacie z bajki "Tabaluga" (co oznacza, że cały czas gada).

oglądamy książeczkę z zadaniami dla trzylatków. na jednej z kartek narysowany jest tort, filiżanka i budzik. zadanie polaga na wytłumaczeniu przez dziecko do czego służą narysowane przedmioty. filiżanka i budzik nie sprawiły Filipowi problemu. zawiesił się na torcie.
M: no, do czego służy tort?
F: ...
M: no?
F: ...
M: no, co byś zrobił gdybyś miał tort?
F(tym razem bez namysłu): wsadziłbym go do terenówy!

Babcia Psuja, w towarzystwie której Filip spędzał dzisiejszy dzień powiedziała, że Filip wyznał jej miłośnie: "jak to dobrze babciu, że cię znalazłem!"
 

Komentarzy: 3 (Komentarze)
 
 

 

 

 


 

2010-03-11 22:30:39
 

ornitolog podpalacz

F: mamo, mamo, jestem kuglarzem!
M: ??? ... a kto to jest kuglarz?
F (niedbale): to taki czarodziej...

M (rozbierając się): nie cierpię nosić stanika!
F: a bluzkę cierpisz?

Filip ogląda bajkę. pojawiły się już napisy i finałowa piosenka. mówię - Filip, śpiewaj! Filip melorecytuje na jednym wydechu końcówkę piosenki; "dzielny z ciebie smok i przygód masz sto, o-ooo, OPRACOWANIE".

Filip nad ranem, przez sen: mamo, mamo, bolą mnie skrzydła. natrzyj mi je maścią! nauczona doświadczeniem, że z Filipa sennymi marami się nie dyskutuje, dla świetego spokoju kilka razy przejeżdżam mu reką po plecach i mówię, że już natarte. na to Filip płaczliwie: ale nie tak na niby, naprawdę mi natrzyj, bo mnie bolą!

Filip nabroił. pieklę się. po tyradzie, że blebleble nie wolno tak robić, bo blebleble, pytam: będziesz już grzeczny?
F: tak, a ty będziesz grzeczna?
M: ??? ja jestem grzeczna!
F: a nie będziesz już krzyczeć?

któregoś dnia Filip znalazł się u nas na chwilę w pracy. nim przyszliśmy, powiedziałam mu, że w firmie jest sympatycznie, bo pracują fajne dziewczyny. Filip wszedł, rozejrzał się i zrobiło mu się odrobinę nieswojo. - tu nie ma dziewczyn - powiedział głęboko rozczarowany. wytłumaczyłam, że to są takie trochę starsze dziewczyny. po paru minutach poszliśmy do toalety. Filip sika, a ja pytam, i co, podoba ci się tu? tak, jest bardzo fajnie, już się zaprzyjaźniłem z tymi dziewczynami - usłyszałam w odpowiedzi. 

jedna z koleżanek zagaduje do Filipa. temat zszedł na psy. i to dosłownie. Filip pytany, czy nie boi się Fiodora oświadczył, że nie, a potem z własnej inicjatywy wypowiedział się tak (prędkość karabinu maszynowego): a ja miałem też psa Maszę, i ona zdechła, bo potrącił ją samochód, i tata ją zakopał na łące, tam gdzie kiedyś byłem na spacerze.

na koniec wizyty "dziewczyny" zapytały, i co, zostaniesz z nami dłużej? tak, zostanę tu trzy dni - odpowiedział Filip.

a dziś byliśmy na dworze, ja przez półtorej godziny grabiłam zeschnięte chabazie sprzed ogrodzenia, a Filip niestrudzenie znosił je na kupkę. następnie podpaliliśmy ten stos i wzbudziło to taki entuzjazm Filipa, że obawiam się, czy za jakieś kilkanaście lat nie będzie się o Filipie wspominać w serwisach informacyjnych, jako o groźnym, psychopatycznym podpalaczu...

dziś, w czasie kąpieli gadaliśmy sobie o ptakach. zapytałam Filipa jakie zna ptaki i wymienił mi: wróbla, gołębia, sikorkę, gila, bociana, słowika, kazuara, papugę, jaskółkę, orła, wronę, dudka, kaczkę, kurę, sępa, sowę, kolibra, szpaka. ha! dodam, że ptaki nie są tematem, który jakoś specjalnie omawiamy. z częścią ptaków Filip się zetknął, pozostałe zna natomiast z bajek...

aha, na koniec podziekuję jeszcze tym, którzy zagłosowali na filemona, bo dzięki nim zajęliśmy 3 miejsce w kolejnym etapie konkursu na blog miesiąca. bardzo to miłe, zwłaszcza, że, aaa, co się będę tłumaczyć... 

Komentarzy: 3 (Komentarze)
 
 

 

 

 


 

2010-03-07 22:34:43
 

czwórka bez sternika

Filip od pewnego czasu nie chce spać w pielusze. oczywiście, skoro sam zaproponował - przestałam mu ją zakładać. przez dwie noce było ok. kolejnej - sik gigant do łóżka. następnej - dwa siki - jeden do łóżka filipowego, drugi - do naszego. wczoraj puściły mi więc, może nie tyle nerwy, co - dobre chęci i zarządziłam założenie nocnej pieluchy na pupsko. Filip nie mógł ścierpieć tej potwarzy. rozpłakał się i powiedział:
- ja nie chcę tej pieluchy mamo! możesz się z tym pogodzić?

Filip stojąc na chodniku:
- mamo, weź mnie na ręce!
M: dlaczego?
F: bo tu są psie kupy i mogą osaczyć moje nogi!

Filip sikając: ooo, ale mam dużego siusiaka!
M: oj tak, a lepsze są duże, czy małe siusiaki?
F z przekonaniem: duuuuże!
M: a dlaczego?
F: bo się nimi lepiej strzela!

Filip rano do nieprzytomnego Piotrka: wstawaj tato, jest piękny dzień! zaraz odsłonię ci roletę!



Komentarzy: 8 (Komentarze)
 
 

 

 

 


 

2010-03-02 21:50:55
 

pytania kontrolne

Filip w czasie kąpieli, filozoficznie: hmmm, co może być ciasne?

Filip, w sytuacji jak wyżej (kąpiel wyzwala w nim nastrój wybitnie refleksyjny): maa-moo, a co to znaczy - rozerwać kogoś na strzępy?

i znów w kąpieli: a co to jest legenda?

słuchaliśmy bajki-grajki "kopciuszek", leżąc w domu na kanapie. Filip bajki o kopciuszku nie zna, a ta z płyty kończy się jakoś tak ni w pięć ni w dziesięć. brakuje jednego zdania - królewicz ożenił się z kopciuszkiem i żyli długo i szczęśliwie. po nieprecyzyjnym końcu nagrania, Filip zapytał więc: i co dalej? udzieliłam odpowiedzi j.w.. to też nie usatysfakcjonowało Filipa. na wieść o ślubie kopciuszka zapytał znów: i co dalej? wyjaśniłam, że od chwili, gdy kopciuszek poślubił królewicza nie musiał już sprzątać, prać i gotować. potem zadumałam się i zagadnęłam Filipa: może i ja wyjdę za mąż za jakiegoś królewicza i nie będę musiała więcej sprzątać? dobrze, zgodził się Filip. a po chwili zastanowienia doinformował się: a tata też wyjdzie za mąż za jakiegoś królewicza?

Filip dziś u lekarza, pragnąc najwyraźniej wzbudzić w nim zainteresowanie, rzucił od niechcenia: a mój tata jest gruby!

poza tym, wszystko idzie zgodnie z moim pesymistycznym planem. nie, no nie planem, domysłem raczej. Filip i tak nie poszedłby do przedszkola, bo jest nadal chory. zdrowiej chłopie, bo się wykończę nerwowo, i kto wie, czy mi za ciasnej trumny nie dobiorą (-;



Komentarzy: 6 (Komentarze)
 
 

 

 

 



Archiwum:
2008: styczeń luty marzec kwiecień maj czerwiec lipiec sierpień wrzesień październik listopad grudzień
2009: styczeń luty marzec kwiecień maj czerwiec lipiec sierpień wrzesień październik listopad grudzień
2010: styczeń luty marzec

 

 

 

 

 

www.smyki.pl