« Poprzedni blog Następny blog »

Załóż teraz swojemu dziecku rodzinny pamiętnik

Blog Braci Żelaznych...

 

 


-
Tylu Was zagościło w moim wirtualnym
świecie

44486

Zamknięte w kadrze- czyli moja galeria
***
O nas
***
Zostaw ślad w
Księdze Naszego
Życia

„Gdybym mówił językami ludzi i aniołów, a miłości bym nie miał, stałbym się jak miedź brzęcząca albo cymbał brzmiący. Gdybym też miał dar prorokowania i znał wszystkie tajemnice, i posiadał wszelką wiedzę, i wszelką możliwą wiarę, tak iżbym góry przenosił, a miłości bym nie miał, byłbym niczym. I gdybym rozdał na jałmużnę całą majętność moją, a ciało wystawił na spalenie, lecz miłości bym nie miał, nic bym nie zyskał. Miłość cierpliwa jest, łaskawa jest. Miłość nie zazdrości, nie szuka poklasku, nie unosi się pychą; nie dopuszcza się bezwstydu, nie szuka swego, nie unosi się gniewem, nie pamięta złego; nie cieszy się z niesprawiedliwości, lecz współweseli się z prawdą. Wszystko znosi, wszystkiemu wierzy, we wszystkim pokłada nadzieję, wszystko przetrzyma. Miłość nigdy nie ustaje, [nie jest] jak proroctwa, które się skończą, albo jak dar języków, który zniknie, lub jak wiedza, której zabraknie. Po części bowiem tylko poznajemy, po części prorokujemy. Gdy zaś przyjdzie to, co jest doskonałe, zniknie to, co jest tylko częściowe. Gdy byłem dzieckiem, mówiłem jak dziecko, czułem jak dziecko, myślałem jak dziecko. Kiedy zaś stałem się mężem, wyzbyłem się tego, co dziecięce. Teraz widzimy jakby w zwierciadle, niejasno; wtedy zaś [zobaczymy] twarzą w twarz: Teraz poznaję po części, wtedy zaś poznam tak, jak i zostałem poznany. Tak więc trwają wiara, nadzieja, miłość - te trzy: z nich zaś największa jest miłość.

***


***
Zaglądam:
-
Adrianek i Milenka


- Alex


- Amelka - czyli slodziutki Pączuszek - ur. 06.11.2007


- Bartosz Młody -ur. 2005-11-03


- Bartuś


- Braciszkowe przygody


- Dominik - ur.2006-06-30


- Gabrynia


- Hubcio i Sandrunia


- Igorek i Patryk


- Julia - znana lepiej jako Pychotka - 2006-02-02


- K&K czyli Kamilek i Kuba


- Kamilek Dominik - ur. 16.08.2005


- Maciuś


- Majeczka i Olivia


- Matti i Bartuś


- Mikołaj


- Natalunia i Mati


- Oliwierek i Oskarek


- Zazulka


- Zielone latka Sylwii i Sary


- Zu


- Zuzia i Malinka



-

-Szczęśliwi czasu nie liczą, ale jeśli chcesz popatrzeć, co było, to proszę...-
{}


******

Ważne daty
2010-05-12
no to sunę,do tyłu (pomalutku, bo pomalutku,ale sunę)

2010-05-04
Matki powrót do pracy. Konradek zostaje z ciocią Gosią.

2010-04-07
Pierwsze Bartosza leżakowanie w przedszkolu

2010-03-09
Pierwszy obrót Konradka z plecków na brzuszek

2010-03-03
Ich (Jacka i Bartusia) wspólny wypad na mecz VIVE, uwieńczony ramionami maskotki Kiełek

2009-12-23
Ospa atakuje Bartusia. Objawia się najpierw gorączką, by za 2 dni pojawić się w formie wykwitów

2009-12-17
Pierwszy przekręt Konradka (z brzuszka na plecy)

2009-10-16
Pierwszy krzyk Konradka zwiastujący cud życia

2009-08-06
Poznajemy płeć dziecka- to synek... kolejny mały mężczyzna...

2009-06-03
Bartuś - zostaje przyjęty do przedszkola

2009-03-02
Pozytywny wynik testu zwiastuje nasze kolejne małe szczęście

2008-10-23
Rezygnacja z prywatnego przedszkola... Adaptacja nie przyniosła oczekiwanego efektu. Zbyt emocjonalne podejście nasz wszystkich. Dwu- latek jednak nie jest gotowy na bycie przedszkolakiem...

2008-10-06
Debiut przedszkolny Bartusia (prywatne przedszkole o profilu angielskim)

2008-10-01
Pierwsza wizyta u pana Grzesia (czytaj: stomatologa)

2008-06-20
Pierwsza wizyta w zoo

2008-03-22
Na swoim.. czyli wreszcie mieszkamy w naszym M4

2007-09-15
Bartusiowy chrzest

2007-07-14
Puszczam oczko; w zasadzie to mrużę oba...

2007-07-07
Umiem przybijać piątkę

2007-06-14
uwielbiam gdy mama śpiewa piosenkę panie Janie, panie Janie... bo ja wykazuje się w części ostatnie, śpiewając bam - bam lub czasami "bim-bam"

2007-06-10
Moje pierwsze owacje; czyli robię sam brawo brawo z poklaskiem :D`

2007-06-10
w książeczce o kotku puszku wskazałem bezbłędnie paluszkiem wskazującym koteczka

2007-06-05
witamy się; na słowo cześć i wyciągnięta rękę - podaje swoją prawą dłoń (aczkolwiek czasami mi się myli i wyciągam lewą) ;)

2007-05-27
Lewa górna jedynka wygląda swym perłowym blaskiem na światło dzienne

2007-05-26
Kończę 10 m-cy

2007-05-26
Z serii poławiacze pereł: czyli kolejny ząbek lewa górna jedyneczka

2007-05-26
Step by step; czyli stawianie pierwszych kroków (radość w domu wielka)

2007-05-25
Z serii gestykulacje:zaprzeczenie czyli pokazywanie "nie nie"; odświeżyć musiałem pamieć, bo robiłem to jakieś 3 m-ce temu ale mi się zapomniało (no co, to że jestem młody nie znaczy że nie mogę się borykać ze sklerozą)

2007-05-11
"papa" czyli nowa forma pożegnania; nawet gdy idę spać żegnam wszystkich czule machając rączką

2007-03-25
Moje pierwsze raczkowanie...Póki co to umiejętnie się przemieszczam do przedmiotów, które chce mieć w zasięgu ręki - a odbywa się to metodą czołgania. A w niedziele po raz pierwszy "przeczłapałem" kawałeczek. Mam nadzieję, że teraz będzie szło lepiej

2007-03-21
Pierwszy raz powiedziałem "mama" ku wzruszeniu adrestki tych słów :D

2007-03-16
Moje pierwsze kroki (mocno trzymam się oparcia sofy)

2007-03-13
Samodzielnie dźwigam ciałko do pionu

2007-03-03
Imieniny miesiąca - a ja załatwiam się do nocniczka (po raz pierwszy) ;)

2007-03-02
Mój pierwszy ząb (lewa dolna jedynka); oj będę podgryzał ;)

2007-01-29
Moje usta wypowiedziały pierwszy raz: "tata" (notabene jest to moje ulubione słowo)

2007-01-27
Sam siedzę! Ale nie to, że posadzony..., tylko sam siadłem o własnych siłach.

2006-12-17
Moja pierwsza zupeczka

2006-11-06
Powrót mamusi do pracy :(. Od tego dnia zostaje z moją przekochaną nanią, którą jest jak babcia.

2006-11-04
Poznaję mojego przyszłego chrzestnego (który niebawem zamieszka na stałe w Polsce)

2006-07-26
Imieniny babci Ani - oraz jej nietuzinkowy prezent - czyli ja - Bartuś - przychodzę na świat.


****
Powiedzonka
2010-03-30
"BABA" - pierwsze zlepek sylabowy Konradka


2007-06-07
Tany + kręcenie dupką


2007-06-01
Dyn dyn - a takie słówko; interpretacja dowolna; wcale nie dowolna bo to uniwersalne określenie na zegary każdego kalibru


2007-05-17
Określenie "fu" na mało przyjemne rzeczy wymawiane najczęściej "u" o dwa razy "fu" z akcentem na "u" ;)


2007-05-11
"bum- bum" określenie wszystkich pojazdów (nie wykluczając wózeczka)


2007-03-21
Mama - pierwszy raz formułuje to słowo; aczkolwiek bardziej chodzi mi o "am am";


2007-01-29
"Tata" to tak piękne brzmi w twych ustach (syneczku)


2006-09-06
Uśmiech najszczersza odpowiedź na matczyne pytania (pierwszy uchwycony (czytaj: sfotografowany) uśmiech)


 
***
Dni bez Ciebie, to dni bez bicia serca...


>
„Gdybym mówił językami ludzi i aniołów, a miłości bym nie miał, stałbym się jak miedź brzęcząca albo cymbał brzmiący. Gdybym też miał dar prorokowania i znał wszystkie tajemnice, i posiadał wszelką wiedzę, i wszelką możliwą wiarę, tak iżbym góry przenosił, a miłości bym nie miał, byłbym niczym. I gdybym rozdał na jałmużnę całą majętność moją, a ciało wystawił na spalenie, lecz miłości bym nie miał, nic bym nie zyskał. Miłość cierpliwa jest, łaskawa jest. Miłość nie zazdrości, nie szuka poklasku, nie unosi się pychą; nie dopuszcza się bezwstydu, nie szuka swego, nie unosi się gniewem, nie pamięta złego; nie cieszy się z niesprawiedliwości, lecz współweseli się z prawdą. Wszystko znosi, wszystkiemu wierzy, we wszystkim pokłada nadzieję, wszystko przetrzyma. Miłość nigdy nie ustaje, [nie jest] jak proroctwa, które się skończą, albo jak dar języków, który zniknie, lub jak wiedza, której zabraknie. Po części bowiem tylko poznajemy, po części prorokujemy. Gdy zaś przyjdzie to, co jest doskonałe, zniknie to, co jest tylko częściowe. Gdy byłem dzieckiem, mówiłem jak dziecko, czułem jak dziecko, myślałem jak dziecko. Kiedy zaś stałem się mężem, wyzbyłem się tego, co dziecięce. Teraz widzimy jakby w zwierciadle, niejasno; wtedy zaś [zobaczymy] twarzą w twarz: Teraz poznaję po części, wtedy zaś poznam tak, jak i zostałem poznany. Tak więc trwają wiara, nadzieja, miłość - te trzy: z nich zaś największa jest miłość.











 

Z p
amiętnika Bartusia i Konradka - czyli
nasza wiara, nadzieja i miłość

  

Tu zaglądać lubimy:




           Bartuś                         Amelka          Dominik                Majeczka
  

               Zuzia               Kamil Dominik       Pychotka          Oliwierek

http://arwenka.smyki.pl
       Arwenka        Zuzia         Mróweczka           Oktawia                   
 


 
***

Incydentalnie zebrane
2010-08-25 10:07:00
- Mamo czy dzisiaj, to jutro?- pada pytanie pełne filozoficznych dylematów
- Nie. Dzisiaj jest dzisiaj – rzuca krótko matka, mimo wszystko rozbawiona pytaniem.
- Czy po tym dniu, idę do przedszkola? – nie ustaje w dociekaniach Bartosz
- tak. Jutro idziesz do przedszkola.
- To ja dziś nie idę spać- kwituje moje dziecko. Kończąc tym samym wszelkie dyskusje natury filozoficznej.
***
 
Dawno, dawno temu, kiedy szliśmy do urn oddać swe głosy….
- A wiesz kim jest prezydent, synku?
- Nie.
- To taka osoba, co rządzi krajem- wyjaśniła matka nie wdając się w szczegółu
- To ja oddam głos na tatusia…
Tatuś, choć wielce wsparty, prezydentem nie został ;p
 
***
Dziadek w pocie czoła wrzucał węgiel do kotłowni. Syn mój uważnie przyglądał się pracy.
- Dziadziusiem, chcesz chrupka?
- Pewnie, że chce.
- To dostaniesz, po robocie…
 
***
Dziecięca ciekawość świata wykracza poza mury domu, przedszkola, czy placu zabaw. Czasami sięga do miejsca, gdzie pracują rodzice.
- Tatuś, co Ty masz w pracy? – zapytało moje dziecko
- Mam: krzesło, biurko, komputer…- wyliczał Jacek
- … a masz piaskownice…?
 
***
Matka czyta zagadkę: „ co to za pękata pani- sukienki szeleszczą na niej. Kto z sukienki ją rozbiera, to potokiem łzy wylewa?
- Dziewczyna- odpowiada rezolutnie moje dziecko.




Tyle osób zostawiło po sobie ślad 6 (Komentarze)
I Ty zostaw po sobie...
.

Myśli...
2010-08-08 12:42:24

Za nami tak wiele, myśli snujące się w głowie, niektóre metafizyczne a drugie nie dające się wepchnąć w realny wymiar, niosące mnóstwo emocji i zbyt ważne by je schować tylko na dnie duszy… A myśli te przede wszystkim dotyczą domu mego i tego dwojga, najważniejszego…

A co za nami?                 

Bartosz spędził 7 dni wakacyjnych u swych dziadków. Cały tydzień bez swych rodzicieli oddawał się szaleństwu. Raz zaś szaleństwu temu nadaliśmy charakter huczno- fajerwerkowy, zaskakując go tortem, życzeniami i prezentami. A było to w ostatni poniedziałek lipca, czyli 26-go. 5 dni później odbyła się impreza urodzinowa w bawialni. Był małpi gaj, dmuchany zamek, malowanie na rączkach i dla starszych na buzi, były zjeżdżalnie, kulki i masa niezapomnianych wrażeń 

Ponadto moje dziecko przechodzi fascynacje Bazzem Astralem. Prawie każda zabawa nosi w sobie jakieś śladu z filmu Toy Story i prawie codziennie na głos wypowiadanie jest marzenie:
- Chciałbym być Bazzem Astralem.- z niezwykle poważna mina, po chwili dodając- ale ze swoją buzią, bo jest najcudowniejsza.
Nie on pierwszy marzy o tym, by szybować,by wzbić się ponad chmury… Może jego marzenie spełni się szybciej niż o tym myśli…?

Od 1go sierpnia Bartosz wrócił do przedszkola (po miesięcznej przerwie). Oczywiście pierwsze dni łzawymi żalami były przepojone. Ale z każdym dniem było coraz lepiej.  5-go dnia Bartosz wszedł na sale bez widocznego żalu i protestu. Synu oby tak dalej. 

KOnradek natomiast usamodzielnił się na tyle ile usamodzielnić może się niemowlak. Tzn. topografię terenu opanował perfekcyjne, przemieszczając się w orangutanim stylu. Nadmienić tu muszę, iż moje najmłodsze dziecko nie raczkuje w klasycznym stylu. Ma swój, z pupą uniesioną wysoko i z przemieszczaniem się na stopach, bez narażania na jakikolwiek szwank kolan.

 

 Konraś też rozgadał nam się na całego. Ale generalnie jest to łączenie sylab, które dla nas nie oznaczają nic konkretnego, jak np.: dabzie, babdzie, pie…Najbardziej zaś ulubionym sylabowym słowem, jest baba, które nie mniej i więcej oznacza Bartosza. Dla większości zaś, która błędy interperatotorskie w tym zakresie popełnia, przedstawiam Bartoszowy bez mała oratorski wykład, który w jednym zdaniu się mieści:
- nie prawda, bo to ja jestem baba…”  
I żeby nie było; Konradek też przechodzi okres fascynacji … światłem :)

Myśli tych zaledwie kilka zdołałam na kartkę przelać i to w mega szybkim czasie… Cała reszta pozostanie w głowie…           
                 

 





Tyle osób zostawiło po sobie ślad 10 (Komentarze)
I Ty zostaw po sobie...
.

4 lata Bartunia
2010-07-26 7:43:31



Kochanie,

gdy patrzymy w Twoje brązowe oczy, dostrzegamy w nich nie tylko kolor ziemni, magię jesieni, ale odcienie bursztynu i złota. Gdy patrzymy na Ciebie widzimy najpiękniejsze skarby tego świata, jakie tylko mogła stworzyć natura. I Ty dla nas jesteś takim cudem, klejnotem stworzonym w miłości. Jesteś zarazem żywym srebrem, nieoszlifowanym diamentem. Jesteś jak brylant- najdoskonalszą materią na ziemi, talizman, który dostarcza miliona wrażeń, siłą kontrastu złota i srebra, niepowtarzalnym wdziękiem  i inteligencją ukrytą w nietuzinkowej formie… Jesteś ozdobą naszego życia. Szlachetnym cudem – niejednorodnym w swej naturze, niepowtarzalnym,  wyjątkowym i jedynym.

A my urzeczeni Tobą otaczamy się aurą Twego piękna, nieskończonością, która co dzień się swym pięknem odradza.

I życzymy Ci byś zawsze był taki, byś błyszczał jak złoto w barwach tego świata, byś był złotem, które nazywa się  kochaniem a nader wszystko się kocha!




Tyle osób zostawiło po sobie ślad 14 (Komentarze)
I Ty zostaw po sobie...
.

Konradzie, Julianie- Ja Ciebie chrzczę...
2010-07-19 20:10:06


"Konradzie, Julianie
ja Ciebie Chrzczę w Imię Ojca i Syna i Ducha Świętego"

 
Dnia 17-go lipca Konradek przyjął swój pierwszy sakrament w kościele w mojej rodzinnej miejscowości.
       
Upał rozpieścił nas aż zanadto malując na naszych twarzach zmęczenie. Konradek również okazał się nieodporny na aurę i w trakcie chrztu nie ukrywał swojego zmęczenia. A gdy ksiądz polewał jego główkę wodą chrzcielną ostetacyjnie protestował.
 

Po ceremonii udaliśmy się do restauracji, by w gronie rodzinnym świętować ten dzień.

Bartosz zaś zagadnięty o chrzest, odpowiedził: nie podobało mi się, bo pan ksiądż powiedział Ducha Świętego...
 




Tyle osób zostawiło po sobie ślad 5 (Komentarze)
I Ty zostaw po sobie...
.

... bo jest tyle rzeczy do doświadczania...
2010-07-01 16:18:18
Rzędy krzeseł, szeregi oczu wpatrzonych w jednym kierunku, wyjątkowa atmosfera, obraz bez mała na wyciągnięcie ręki, dźwięk otaczający zewsząd a w samym środku my. Ja i Bartosz wpatrzeni z zachwytem w wielki ekran wyświetlający 3 część Toy Story. Bartosz z okularami zatknięty na czubek nosa i z pupą wciśniętą w fotel, oniemiałymi oczami zachwytu oglądał bajkę. Od czasu do czasu podjadając popcorn i popijając napojem. W dłoni trzymał karty do gry w Piotrusia z bohaterami Toy Story, w drugiej ściskał figurkę Rexa – dinozaura (bohatera bajki). Sale czasami przeszywał jego śmiech; czasami spójny z widownią, a czasem indywidualny. A ja? A ja cieszyłam się jak dziecko i czułam się tak samo. Zachwycona, wpatrzona – bardziej w syna, niż w bajkę. I to nic, że w trakcie prawie 2 godzin trwania filmu 3 razy zaliczyliśmy toaletę. To nic, bo radość syna była bezcenna.
Jako pierwszy tej radości miał szanse doświadczyć Jacek, który z Bartusiem jakieś 3 tygodnie był na bajce Disco Robaczki.
Konradek, zaś uskutecznia swoje sztuki motoryczne. Łączy raczkowanie z partyzantką i próbuje się ze wstawaniem. Złapany pod paszki przekłada nóżki –krzykiem oznajmiając „idę!”.
 
p.s.
i informacja dla takiej co to się domagała.
Matka zaś odbyła wycieczkę do parku maszynowego zakładu położonego w łódzkim i równie mocno była zachwycona, jak pobytem w kinie z synem ;p.



Tyle osób zostawiło po sobie ślad 7 (Komentarze)
I Ty zostaw po sobie...
.

Incydentalnie zebrane
2010-06-25 11:27:57
Kondzior, Kondzior – dobiegało z oddali. Jacyś chłopcy biegali nawołując siebie nawzajem.
Bartosz uważnie obserwował zabawę chłopców. I jego uwadze nie uszły zasłyszane krzyki.
- tatuś co to znaczy Kondzior- nie uszło uwadze mojego pierworodnego
- to takie przezwisko. Jak Konradem podrośnie, to do niego koledzy też tak będą wołali.
- to mnie też tak będziesz potem nazywał? – okwitało logicznie moje dziecko
  ***
 
- czytaliśmy bajki, ale Bartuś nie chciał, żebym mu czytała bajkę o wilku i koźlątkach- powiedziała ciocia Gosia.
Matka słuchała, przygotowując sobie poranną kawę. W myślach zdziwiła się, bo przecież pamięta jak swego czasu Bartosz uwielbiał, gdy mu czytano właśnie ta bajkę.
- a nie! To Natalka (wnuczka cioci) nie lubi tej bajki. Boi się złego wilka – po chwili dodała ciocia.
- ja bym ją obronił – rzekł Bartosz, podnosząc się z krzesełka. Jakby chciał zademonstrować swoją siłę i wielkość.
Zgodnie wybuchnęłyśmy śmiechem, co speszyło Bartosza.
- kogo byś obronił?- zapytałyśmy jednocześnie
- Natalię.
- no to ładnie- pochwaliła matka
- Ładnie się zachowałem? – zapytało moje dziecko, upewniając się, że jego postawa była właściwa.
 ***
 
- z kim dzisiaj śpie? – zapytał Bartuś, taksując nas wzrokiem
- z Konrasiem. Włożymy Cię do łóżeczka i będziesz spał razem z Konradkiem. A jak się obudzi, to będziesz musiał mu zrobić mleko w nocy – poinstruował JaceK, nie kryjąc uśmiechu.
Bartosz stał chwile osłupiały, jakby trawił informacje
- a ile litrów mleka ? – zapytał syn nasz głosem pełnym przejęcia.
 ***
Moi mali mężczyźni urzędowali w łożeczku. Bartosz bez mała stawał na głowie, co by rozśmieszyć braciszka. A Konradek patrzył na niego oczami zachwytu. Matka zajrzała do nich po chwili nieobecności w pokoju i na wejściu została zaskoczona pytaniem:
- mamo, nie poznajesz Konradka?
- nie- głosem pelnym wahania …
- no bo zmieniłem mu fryzure – dumnie oświadczył Bartusiek.



Tyle osób zostawiło po sobie ślad 6 (Komentarze)
I Ty zostaw po sobie...
.

przestrzeń
2010-06-19 20:39:34

Przestrzeń czasem po kątach się chowa. A czasami pozwala duszę od ciała oderwać i szybować. Pozwala spojrzeć z innej perspektywy na słowa porozrzucane tam i tutaj. I wreszcie wszystkie zebrać do jednego koszyka.

Konradek rozsmakował się w przestrzeni, która teraz jest jego prywatnym miejscem. I może podążać tam, gdzie zechce. Odkrywając okruchy samodzielności i próbując się z dorosłą perspektywą, której towarzyszą pierwsze próby wstawania. Każda dłoń, to zaproszenie do wstawania, matki włosy to liana, a ciało to drabina. I tak mój syn mierzy się z poznaniem świata z innej perspektywy z rozkoszą wymalowaną na twarzy.

  

Sztuka przemieszczenia wymaga jednak jeszcze doskonalenia. Bo póki co jest „partyzantką” z elementami raczkowania…

 


 

A przestrzeń tą oswaja słowami: baba, mama,mniam,Am,papa, pupa, dziadzia…  Repertuarem niezliczonych dźwięków –która jest echem naszego szczęścia.

A i czekamy na pierwszy ząbek. Miesiąc trzeci z kolei. I matka na resztkach cierpliwości jedzie. Bo Konradek swe zapasy już dawno wyczerpał i strasznie marudzi. Nawet spacery bywają ciężkie, bo syn mój jedną melodię wyśpiewuje, i nie jest ona zbyt przyjemna dla ucha...



Tyle osób zostawiło po sobie ślad 8 (Komentarze)
I Ty zostaw po sobie...
.

Poszlaki i dowody w sprawie pani Marzenki
2010-05-28 20:24:25

 
 
      
 - ja nie lubie pani Marzenki – zarzuciło wędkę ciekawości moje dziecko.
- dlaczego nie lubisz?
Zapadła cisza. Pani Ela (przedszkolanka) wyszła z Sali na hall by rozwieść kartki informacyjne dla rodziców. Bartosz w tym czasie pomalutku wrzucał sandałki do woreczka.
- ja tylko lubię panią Grażynkę i panią Elę. A pani Marzenki nie lubię.
- ale dlaczego?
- może dlatego, że pani Marzenka jest z drugiej grupy?- dopytywała dalej matka, nie uzyskawszy odpowiedzi na uprzednio postawione pytanie.
- tak- pada odpowiedź, skrojona na miarę iluzji i świętego spokoju.
W matce jednak kiełkowało ziarenko niepewności. Rozsiadła się na dywanie utkanym czekaniem, by myśli z wstęgi chaosu oczyścić. I tego samego dnia jej czekanie zostało nagrodzone…
A oto dowody zebrane w sprawie jak poniżęj
Dowód nr 1
Wieczór… Bawimy się w przedszkole. Matce została przypisana rola dziecka, a Bartuś wprawiał się w roli pani przedszkolanki.
- proszę pani, bo Julka mi zabrała zabawkę!- wrzeszczy matka, udając zdruzgotanie i bezradność.
- Jula – przywołuje Bartuś, podnosząc się z krzesła- Jula! Nie wolno zabierać dzieciom żadnych zabawek!
Wypowiada to z takim zaangażowanie i wyrazem twarzy, jakby faktycznie matce się krzywda działa.
- Dzieci, proszę się nie bić ani przepychać – dodaje po chwili pani przedszkolanka, ubrana w swoją ulubioną zieloną piżamę.
- Proszę pani!, bo Jula wciąż mi zabiera zabawki
!
- Jula! Nie zabieraj, bo inaczej pójdziesz do pani Marzenki z drugiej grupy…

Dowód nr2

 Kolejny wieczór.
- Dzieci proszę siadać, zaraz przyjedzie obiadek.
Matka rozsiada się i czeka przy biurku. Dostaje zupe kiwi.
- Kuba, a Ty dlaczego nie jesz?
głosem pełny nagany
- bo ja nie chce jeść – oświadcza matka w imieniu Kuby,
- jak nie zjesz, to pójdziesz do pani Marzenki.  
I tu, gdy dialog się urywa, matka przestaje być już przedszkolakiem. I zasypuje lawiną pytań swe pierworodne dziecie:
- kto tak do Was mówi?i co robi ta pani Marzenka? Czy ktoś rzeczywiście poszedł do pani z drugiej grupy?... itp…
A w głowie jej maluje się obraz edukacji przedszkolnej, przesycony chęcią ulepszenia świata i odpowiedniego ubrania go dla przedszkolaka, który za 3 miesiące stanie w szeregach drugiej grupy…i być może pod skrzydłami pani Marzen
ki, która tak z zasady będzie lęk budzić... Choć faktycznie jest ponoć bardzo sympatyczna.
 

 


A moje drugie dziecie pozycje siedzącą przyjęło :)




Tyle osób zostawiło po sobie ślad 7 (Komentarze)
I Ty zostaw po sobie...
.

Niezniszczalny
2010-05-13 13:33:19
Słońce puka w okna, swym promieniem łaskocze po twarzy,… a on biegnie… Poję me dziecię z zamkniętymi powiekami, a on… on wciąż tam jest. Odwracam i przekładam, faktury za fakturą, a on… nie, jego nie da się odwrócić. Niszczarką mielę zbędne karki papieru. A on?, on nie jest zniszczalny. Ja jestem tu, Wy jesteście tam, a on jest tu i tam.
Czas, która rozsiada w swym płaszczu teraźniejszości. Czas, którego mi tak bardzo brakuje. Czas, który wie co jest i co będzie. Czas, który proszę, nie spiesz się tak bardzo po 16.
Teraz dni niby podobne do siebie, są tak inne do tych, do których przywykłam. Są przesycone czekaniem na 15 Przesycone biegiem do przedszkola, żeby odebrać stęsknione dziecie. Biegiem po schodach, żeby wtulić się w krzyk radości najmłodszego. I żalem, że pierworodny swoje chwile od rana spędza w przedszkolu. I żal, że tyle tracę. Pozostaje mi tylko poddać się chwili.
A przedszkole? To nie przedszkole, tylko przechowalnia. Gdzie na wieszaku odstawia się dziecko. I tak pozostawione się je odbieram, nietknięte pazurem edukacji. Bo panie swój czas poświęcają sobie wzajemnie. Bartosz zaś boleściami brzuszka zareagował na pozostawienie go do godziny 16. I teraz matka punkt 15 sprzęt biurowy porzuca i pędzi po syna.
A Konradek? Najmłodszy oswoił się już nieco ze zmianami. Przywykł do cioci, która się nim opiekuje. Choć początek był trudny. Pełen żalu wydobywanego z małego gardełka. Ale czas też robi swoje. I ukoił, i nauczył, że matka jest popołudniami.
Zatem dni to rozstania poranne i popołudniowe powroty. Małe i duże tęsknoty…




Tyle osób zostawiło po sobie ślad 16 (Komentarze)
I Ty zostaw po sobie...
.

pół roku
2010-04-17 8:51:21

Pół roku – łącznie 7 liter, a taka wielka abstrakcja i radość. Bo w ciągu tych 182 dni, które przebiegły niczym 1 piękny sen, spijałam nektar szczęścia, upijałam się radością macierzyństwa. Podwójnego macierzyństwa. I choć czasami bywało ciężko, to każdego ranka znajdowałam milion powodów by wygrzebać w sobie siłę. Czasami bywało, że wodę gotowałam parę razy nim kawa, nieodkryta tajemnica, parowała swym spełnieniem. Czasami bywało tak, że tylko siła Jacka, dawała mi czas na regeneracje. Czasami bywało tak, że nie nadążałam. Czasami bywało tak, że uśmiechałam się bez powodu, a zaraz potem uświadamiałam sobie, że myślałam o moim domu.. Jednak najczęściej bywało tak, że rozcierałam w dłoniach iskry dziecięcego śmiechu i pisku.

A jaki jest ten, o którym tutaj mowa?

Jest boski, nieziemski, wyjątkowy. Jest po prostu nasz. Straszna gaduła, która w kółko prowadzi swoje monologi. Z niezwykła ekspresją gada do butelki, rączek, zabawki. Moje uszy słyszą : baba, a meme, bumbu, dzidzi i milion innych cudownych dźwięków. Moje oczy zaś są świadkiem próbowania się z raczkowaniem. Konradek odkrył, że leżąc można nóżki podkurczyć, pupę unieść i wić się jak wąż. Na razie bez efektu przemieszczenia. Moje ręce borykają się z obrotami z plecków na brzuszek. Bo ilekroć usypiamy szkraba, ten w sekundzie leży na brzuszku wysoko dźwigając głowę.  A my tylekroć odwracamy go na bok lub plecki.  Śledzę Jego poczynania, coraz większą sprawność rączek, radość gdy kogoś z nas zobaczy. I każdym moim zmysłem chłonę … i jestem nieobiektywnie i szalenie szczęśliwa, że moge w tym uczestniczyć. A moja dusza woła: jeszcze, jeszcze, jeszcze…!






Tyle osób zostawiło po sobie ślad 41 (Komentarze)
I Ty zostaw po sobie...
.






 
 

 

 
 
 




 

 

 

 

 

 
 
 

 

Najpiękniejsze są te słowa których nie musimy wypowiadać na głos, wystarczy że o nich wiemy

Dni bez Ciebie, to dni bez bicia serca...

„Gdybym mówił językami ludzi i aniołów, a miłości bym nie miał, stałbym się jak miedź brzęcząca albo cymbał brzmiący. Gdybym też miał dar prorokowania i znał wszystkie tajemnice, i posiadał wszelką wiedzę, i wszelką możliwą wiarę, tak iżbym góry przenosił, a miłości bym nie miał, byłbym niczym. I gdybym rozdał na jałmużnę całą majętność moją, a ciało wystawił na spalenie, lecz miłości bym nie miał, nic bym nie zyskał. Miłość cierpliwa jest, łaskawa jest. Miłość nie zazdrości, nie szuka poklasku, nie unosi się pychą; nie dopuszcza się bezwstydu, nie szuka swego, nie unosi się gniewem, nie pamięta złego; nie cieszy się z niesprawiedliwości, lecz współweseli się z prawdą. Wszystko znosi, wszystkiemu wierzy, we wszystkim pokłada nadzieję, wszystko przetrzyma. Miłość nigdy nie ustaje, [nie jest] jak proroctwa, które się skończą, albo jak dar języków, który zniknie, lub jak wiedza, której zabraknie. Po części bowiem tylko poznajemy, po części prorokujemy. Gdy zaś przyjdzie to, co jest doskonałe, zniknie to, co jest tylko częściowe. Gdy byłem dzieckiem, mówiłem jak dziecko, czułem jak dziecko, myślałem jak dziecko. Kiedy zaś stałem się mężem, wyzbyłem się tego, co dziecięce. Teraz widzimy jakby w zwierciadle, niejasno; wtedy zaś [zobaczymy] twarzą w twarz: Teraz poznaję po części, wtedy zaś poznam tak, jak i zostałem poznany. Tak więc trwają wiara, nadzieja, miłość - te trzy: z nich zaś największa jest miłość.


Gdybym mogła sfotografować wszystkie chwile szczęścia mojego życia, miałabym najpiękniejszy album na świecie.


Nasza miłość jest jak wiatr- nie widzimy jej, ale ją czujemy...

Niedojrzała miłość mówi: "kocham Cię, ponieważ Cię potrzebuję". Dojrzała miłość mówi: "potrzebuję Cię, ponieważ Cię kocham."
Jesteś kwiatem naszych marzeń, który kwitnie w sercach naszych. Płatkami tuli nieustannie. Zapachem pięknym koi. Jesteś ogrodnikiem naszych duszy, który broni nas od suszy, by kwitnąć móc i pięknie w życiu |Ci pomóc. Znajdujemy w sobie życie pragnieniem twórczym pochłonięte. Spełniamy się w roli nam danej. Będziemy tak zawsze Ciebie kochali...Jeśli radości Ci zabraknie oddam swoją a gdy czułości masz moje ramiona

Ludzie są jak wiatr. Jedni lekko przelecą przez życie i nic po nich nie pozostaje. Drudzy dmą jak wichry i pozostaje po nich serce złamane, jak jakieś drzewo złamane. A inni wieją jak trzeba , by wszystko mogło na czas kwitnąć i owocować, to właśnie po tych zostaje piękno naszego świata…”



Kocham Cię pomimo wszystko... Nigdy "za wszystko"... Choć tych pięknych chwil było i jest całe mnóstwo... Dziękuję Ci!

Jeśli miłości zapragniesz to nie musisz  jestem i będę...


Czarno Białe sa klawisze Pianina, lecz brzmia One miljonami kolorów w Twojej Głowie ..



W chwili, gdy poczujesz w sercu miłość i doświadczysz jej głębi, odkryjesz, że dla ciebie świat nie jest już taki sam, jaki był do tej pory



Istniejemy przez miłość, miłością jesteśmy



Jeśli miłość to tak jak wieczność bez przed i potem


"Nie idź za mną, bo nie umiem prowadzić.
Nie idź przede mną bo mogę za Tobą nie nadążyć.
Idź po prostu obok mnie



 

 Dziecko to uwidoczniona miłość...dlatego ranka (ponownie) wszyscy uwierzyliśmy w Miłość, która cichym szeptem tuli nas do snu. Miłość, która rankiem delikatnie otwiera powieki - bezgłośnie mówiąc kocham

Nauczyłeś mnie alfabetu miłości...

 

Człowiek szuka miłości bo w głębi serca wię, że tylko miłość może uczynić go szczęśliwym.


Szczęście w życiu nie polega na tym, żeby być kochanym. Największym szczęściem jest kochać.

Mówimy miłość, a chodzi o całe mnóstwo uczuć; nawet ich w tym tłumie nie możemy wszystkich rozpoznać

 

 

  Miłość jest to rezultat pewnego uczucia, które w sercu naszym odbyło cały proces istnienia.



Miłość wystarcza sama sobie. Gdy zawładnie jakimś sercem, skupia w sobie wszystkie inne uczucia. Dusza, która kocha...kocha i nie myśli o niczym innym.


Miłość nie polega na wzajemnym wpatrywaniu się w siebie, ale wspólnym patrzeniu w tym samym kierunku.