« Poprzedni blog Następny blog »

Załóż teraz swojemu dziecku rodzinny pamiętnik

Blog zuziaczek na www.smyki.pl
 
 
 
 
Strona dostosowana do przeglądarek internetowych Mozilla Firefox oraz Opera

Zgodnie z przepisami ustawy z dnia 4 lutego 1994 r. o prawie autorskim i prawach pokrewnych, wszelkie prawa do fotografii, tekstu oraz elementów graficznych są własnością autora. Kopiowane, powielanie, przetwarzanie i rozpowszechnianie w jakiejkolwiek formie jest surowo zabronione.
Witaj, jesteś moim 48228 gościem

 
  
 
 
2010-02-08 22:07:19

Zapuszczone...
Po prawdzie zapuściłyśmy się bardzo bo nie było nas tu od wieków... Tylko nie wiadomo gdzieśmy się tak zapuściły czy w maliny czy w jakieś inne krzaki owocowe...
Jedno co widoczne to to że skutecznie się zapuściłyśmy bo niebawem rok od ostatniej notatki nam zleci...
Co prawda matka juz drugi raz tą notatkę pisze bo Zuzia umiejętnie wcisnęła ESC na klawiaturze i Matka miała ochotę zapuścić się jeszcze raz w jakieś nieznane rejony ale znajcie upór i premedytację matki... Obiecała sobie że napisze to napisze ;)
Nie pamięta co prawda już co pisała bo ma dziury starcze w pamięci ale napisze co jej ślina pod palce przyniesie...

O Zu miała pisać więc napisze słów kilka, może ktoś to jeszcze kiedyś przeczyta :D
Zu wybujała ostatnio... wzwyż wybujała bo w szerz nie ma czasu... Wyrabia kilometry, skrzydła rozwija na wypadek gdyby się udało wzbić w powietrze, tańczy śpiewa, szaleje i nie pozostaje w bezruchu ani przez chwilkę... Nawet przez sen gada, śmieje sie i macha kończynami.

Poza tym rozwija się w tempie expresowym jak to większość maluchów w jej wieku... No i jak przystało na wiek ten jej "mało dorosły" zaczyna się panienka wstydzić.
Na ogół trzpiot ogromny i odważniak mały teraz na widok obcej osoby nurkuje pomiędzy matczynymi nogami i udaje że jej nie ma... W przypadkach gdy obcy jest bardziej natarczywy Zuzia woła zza matczynych pleców "sio" albo jakieś inne "tadaj" [czyt: spadaj] dopełniając obrazek zwinnym wyrzutem języka z małej paszczy...
Ot takie zwyczajne umiejętności 2,5 latka :D
Poza tym dzięki licznym zabawkom na których już nie raz matka mało nóg sobie nie połamała Zuzia potrafi wymienić wiele literek alfabetu a nawet rozpoznaje je w gazetach czy książkach które czytuje wraz z rodzicielką.
Potrafi pięknie odmieniać i wie że jedno to np. auto ale gdy jest ich więcej to są "auty".
Pięknie pokrywa rysunkami każdą powierzchnię i wszędzie nosi ze sobą swój "pisiopiś"
Kolory są u nas Teletubisiowe: czerwony to Po, żółty to Lata itd. Wielbiciele wiedzą o co come on ;) No i różowy nazywa się Pinky
Cyferki układają się w zależności od aury za oknem, czasem można doczekać się liczenia "Jaz, dwa, ci, ćtely..." a czasem tylko "Ci, Ci, Ci" Ogólnie wszystko zgodnie z porzekadłem że chłopem i dzieckiem jeszcze się nikt nie pochwalił ;) Matce też się to jeszcze nie udało :D

Mnóstwo takich przykładów ale jakoś dziurawa pamięć matki nie potrafi przytoczyć w chwili obecnej zbyt wielu...
Zapewne gdzieś o 4 nad ranem przyjdzie mi na myśl o wiele więcej ale wtedy koordynacja ruchowa nie pozwala na wystukiwanie sensownych zdań niestety ;)
Te też zbyt wiele sensu nie zawierają ale wprawę musi matka odzyskać po tych wiekach nieobecności i co tu kryś weny brak mi ostatnio bo w duszy trochę szaro zimno i ponuro ale walczymy ostro wiec może z nastaniem wiosny jakoś więcej kolorów przybędzie i może ta jesień zniknie z naszego bloga.
Przymierza sie już matka do tego więc może w końcu się przymierzy na cacy ;)

Mało artystycznie ale uwielbia matka ten wyraz twarzy u Zu :D

To tak na wstępie do mamy nadzieję dalszej części opowieści o Zuziaku Łobuziaku ;)


Komentarzy: 18 (Komentarze)
 
 

 
 
2009-04-28 12:57:23

Co robimy jak nas nie ma?
Wiem, że nie ma nas i nie ma ale czasu ciągle brakuje i spośród wszystkich koniecznych opcji najpierw wybieramy te które nie cierpią zwłoki :)
Ogólnie nasze wolne chwile spędzamy tak:











Pięknie jest stąd nasze całodzienne eskapady... Podziwiamy pięknie kwitnące drzewka...


No i matka ma szanse na zrobienie dziecku kilku zdjęć, bo normalnie nie ma szans... na zdjęciu zostają same pięty :D

Kilka fotek Zu dla Cioci Ani ;)
 
 
 
 
Krótkiej fotorelacji nastał kres :)
Postaram się, obiecuję że się postaram wpadać częściej bo żal mi że tyle cennych chwil umyka w codziennym pospiechu ale ciężko wygospodarować czas którego się nie ma, szczególnie gdy na podwórku tak pięknie że aż szkoda do domu wracać :)
Całusy posyłam do tych wszystkich naszych zaprzyjaźnionych smyków które wpadają mimo naszej nieobecności i pamiętają wciąż :)

Marzena i Zu

 
Komentarzy: 40 (Komentarze)
 
 

 
 
2009-02-01 14:44:28

Fotograficznie...
jakoś tak słów dziś brak więc obrazowo będzie...
Dama moja mała ukochana :)
trochę wyrośnięta od ostatniej notatki co ;)

















I jeszcze jedno zdjęcie dla naszych przyjaciół i licznych narzeczonych Zuzi :D
Ot Walentynkowo tak...
Coby Wam wszystkim słodko było kochani nasi :)


 
Komentarzy: 33 (Komentarze)
 
 

 
 
2008-11-16 23:49:21

Mały update dla spragnionych :D
No i żeby nas stąd nie wyrzucili za zaniedbanie bloga Zuziakowego :D
Niestety czasu brak na aktywne bycie z Wami kochani... szykujemy sie i szykujemy do powrotu ale coś nam to nie wychodzi...
Coś jak Zuziowe zęby które zapowiadają się już od przeszło miesiąca ale coś im się nie spieszy...
Męczy się Zu okropnie bo boli ale nie do konca wie Zuzia co... Męczy się Matka a konkretnie jej uszy, które, gdyby tylko były w stanie, zwiędłyby już z pewnością dawno od wysłuchiwania tych jęków i stęków całodobowych... Męczy się w końcu i Babcia bo Zu do ust nic wziąć nie chce a wiadomo jak to babcie... jak nie utuczą to nie są szczęśliwe ;)
Ale pomimo tych dolegliwości nie straciła Zu rezonu i łobuzuje na całego... Cwana jest i sprytna i ruchliwa za trzech co najmniej :D
Dziś na przykład zanim Matka zdązyła umyć zęby Zu zdążyła rozebrać się do rosołu wyleźć na stół w dużym pokoju i zadzwonić do cioci Pati :D
[tu Matka śle pozdrowienia gorące i przeprosiny za telefony głuche bardziej lub mniej :)]
Widząc kurczaka golusieńkiego cakiem złapała Matka aparat a Zu niczym nie skrępowana zrobiła minkę niewinną i strącała ze stołu co tylko popadło :D
Cała ta sytuacja uwieczniona została więc przy okazji pokaże Matka 15 miesięcznego Zuziaka :D


 

 

Zu w całej swej 9 kilogramowej okazałości :D
Za fryzurę Zu matka przeprasza ale dredy nie dają sie tak łatwo rozczesać :D
szczególnie kiedy Zu w nocy przemieszcza sie po łóżeczku trąc swym łebkiem na lewo i prawo :D

Koniec relacji na dzisiaj bo Matka spać idzie od kilku godzin :D
Mamy nadzieje ze niedługo wrocimy do was kochani... Co prawda mamy zamiar się zahasłować ale będziemy dla tych którzy chcą nas oglądać :D

Pozdraiwamy serdecznie i ściskamy mocno :D

Komentarzy: 47 (Komentarze)
 
 

 
 
2008-09-13 19:08:14

Parę słów do tych co tupią nogami ;)

Jesteśmy, żyjemy i ogólnie można powiedzieć że mamy się dobrze...
tylko czasu nie mamy na żadne nadprogramowe przyjemności...
Matka... kobieta pracująca na 150 etatach ostatnio podupadła na zdrowiu i stąd nieobecność nasza wszędzie gdzie bywać zwykłyśmy...
Po powrocie z pracy marzy już tylko o tym żeby przytulić głowę do poduszki i żeby w tej głowie nie dudniło jak na poligonie, i żeby serce nie łomotało i żeby kilka innych rzeczy działało bez zarzutu ;)
Dzieć Przekorny Zuzanką zwany dokłada matce kilkaset dodatkowych etatów i ogólnie z etapu bardzo samodzielnego przeszedł w etap wiszenia na nodze, ręce tudzież innej części matczynego ciała...
Wystarczy, że matka zakłada ciuchy niepodobne do dresów i buty na obcasach i już rozlega się syrena alarmowa...
Oznacza to ni mniej ni więcej, że Zuzia rozumie już, że lepsiejszy wygląd matki ma powiązania z jej znikaniem z domu na czas długi...
Rośnie ten trzpiot matczyny... coraz więcej mówi, coraz więcej wyraża się dzwiękami o brzmieniu zbliżonym do języka polskiego, coraz sprawniej porusza się na swych kończynach - choć ze względu na swój wiatraczek w pupie na czworakach wciąż czuje się bezpieczniej, coraz bardziej uparty i krzykliwy staje się ten aniołek malutki, który zadziwiał niegdyś babcię swą cierpliwością i grzecznością...

Aniołek pokazuje swe oblicze najczęściej podczas snu ;)



Mówiła matka że chwalić nie wolno bo sie odwróci... i co? odwróciło się, a jakże...
Zuzia w każdą dziurę wlezie, wszystko musi spróbować, dotknąć, pomacać, ugryźć, walnąć na podłogę i każdy zakaz traktuje jak atak na swą niezależność...
Najpierw macha na matkę rękami, potem zaczyna pokrzykiwać po swojemu a w końcu serwuje matce najprawdziwszy w świecie opiernicz który doprowadza wszystkich do łez...
Nie da się opisać wręcz jak to wygląda :D
Ponadto serwuje dzieć matce milion ataków serca na minutę podczas swych akrobacji, wiecznych zderzeń z szafkami, kantami i podłogą... ech ta grawitacja ;)
Ale żeby nie było... pomocny jest Zuziak i łapki swe maleńkie pcha wszędzie gdzie tylko widzi okazję niesienia pomocy zmęczonej mamie...
W szafkach sprząta, kiedy matka wyprasowane i poskładane ciuchy krzywo w nich poukłada... sprawdza czy karma w psiej misce świeża jest i czy mleko nie skwaśniało ;) okna pomaga myć, dywan wypierze przy pomocy wody w nawilżaczu, buty matce ustawi tak by podczas ich poszukiwania mogła odbębnić poranną gimnastykę... ot zwykłe codzienne czynności a taka pomoc w maleńkich rączkach ;)

Pomocna dłoń... a raczej język ;)



Coraz więcej rozumie, coraz więcej kojarzy i zadziwia na każdym kroku bo przecież takie to małe, takie jeszcze zależne we wszystkim od nas a już takie rozumne :D
Wie że buty na nogę zakładać trzeba tylko nie wiedzieć czemu maminy but spada z nogi Zuziowej, wie, że smycz psu trzeba przypiąć, która szczotka do czego służy, że blokada na szafce powinna być nawet kiedy matka zapomni o jej założeniu, wie że łyżki myć trzeba i najczęściej robi to tam gdzie dosięgnie czyli w psiej misce z wodą... Ba wie Zuzia który przycisk w telefonie wcisnąć trzeba żeby mamę słychać było kiedy dzwoni z pracy :)
Milion takich małych-wielkich umiejętności niby zwykłych ale odkrywanych nie tylko przez nią ale też przez nas kiedy obserwujemy tego małego kręciołka :)

Podziękować chciała matka tym co pamiętają i martwią się kiedy nas nie ma :)
Przepraszamy, że tak rzadko jesteśmy ale chwilowo póki sprawy sercowe się nie uregulują nie damy rady być częściej niż jesteśmy...
No i będziemy dalej podczytywać po cichu co w trawie piszczy i co u naszych miłych znajomych słychaća za czas jakiś wrócimy do blogowania, scrapowania i innych przyjemności.

Komentarzy: 32 (Komentarze)
 
 

 
 
2008-08-03 8:39:51

Zaledwie 1 rok temu...

Właśnie o tej porze dostała Matka od dziecka wyraźny sygnał, że to już... że nie będzie musiała już dłużej czekać...
To co dziś pamięta to mieszanina strachu, niepewności, niecierpliwości i radości że to już...
Wielka ulga, kiedy mogła dotknąć już tego maleńkiego zawiniątka łypiącego na świat jednym okiem...
I to co pamięta bardzo wyraźnie to ręce błądzące po tym maleńkim ciałku, sprawdzające czy wszystko jest na swoim miejscu ;)
Było... maleńkie rączki z długimi szczuplutkimi paluszkami, stópki takie maleńkie ale w porównaniu z całą resztą wydawały się takie ogromne :) oczka jak węgielki... wielkie i zdziwione, uszka... maleńkie, śliczne i... kudłate :) no i włoski gęste, długie i czarne :)
Maleńkie opuchnięte od tej ciężkiej drogi brzydactwo najpiękniejsze na świecie :)
Później przyszło coś jeszcze... zrozumienie że to juz na zawsze... że to maleńkie życie już zawsze ściśle będzie z Matką związane...
Ten rok to rok wielkich nadziei i oczekiwań... Ten rok to 365 dni przeplatanych bezsennością, strachem, pytaniami o przyszłość ale przede wszystkim... ten rok to wiele miłości... pierwsze uśmiechy, uściski, szaleństwa do późna i w końcu bardziej namacalne dowody, że nie tylko Matka kocha tak, że bardziej już nie można... palec w oku o poranku bo tak bardzo chciałoby się zobaczyć mamę, karmienie czy popadnie, uśmiech promienny i wyciągnięte ręce na widok mamy...
Po tym roku może Matka powiedzieć, że macierzyństwo to najcięższa praca jaką tylko można sobie wyobrazić... najtrudniejsza ale i najpiękniejsza rola do spełnienia...

3 tygodniowe szczęście...



Kochanie moje, za kilka godzin minie dokładnie rok odkąd poznajemy się nawzajem... Jesteś jeszcze maleńka i nie rozumiesz czym jest ten dzien...
Dla mnie jest najpiękniejszym dniem w roku... najważniejszym i najpiękniejszym w całym moim życiu...
Chciałabym żeby nie tylko ten ale każdy dzien Twojego życia był szczególny...
Byś zawsze była tym radosnym, uśmiechniętym dzieckiem z iskierkami w oczach...
Byś potrafiła cieszyć się drobiazgami bo to one składają się na całe nasze życie...
Byś odnalazła swoje pasje bo one sprawiają, że obowiązki są bardziej znośne...
Byś na swej drodze potrafiła rozpoznać prawdziwych przyjaciół bo oni nadają naszemu życiu sens... bo z nimi życie jest bardziej kolorowe a problemy wydają się mniejsze i bardziej błahe...
Wiem, że nie ominą Cię większe lub mniejsze troski i zmartwienia ale można je pokonać z uśmiechem w sercu, z poczuciem że życie jest piękne i warto czerpać z niego pełnymi garściami :)
Bądź szczęśliwa córeczko, tym szczęściem które pozwala fikać koziołki i skakać z radości, tym szczęściem które płynie z serca i odzwierciedla się w każdym Twoim uśmiechu... Bądź szczęśliwa tym szczęściem które dodaje skrzydeł... A przede wszystkim bądź sobą...

Kocham cię
Mama
Komentarzy: 37 (Komentarze)
 
 

 
 
2008-07-24 21:49:02

Z kroniki wypadków domowych...

Zasiadła Matka do pisania notatki smykowej... Czas już najwyższy, a poza tym zdała dziś testy na prawko więc czasu chwilowo było więcej niż zwykle...
Zalogowała się, otworzyła okno nowej notatki... i zdębiała.
Serce stanęło jej w przełyku i o mały włos nie pękło...
Krzyk Zuzi zjeżył jej włosy na głowie i nie tylko...
A przecież bawił się dzieć spokojnie na balkonie pod czujnym okiem babci...

Jeszcze bez dodatkowych otworków na olej w głowie... Zuzia pokrzykująca radośnie do dzieci...


Jedna sekunda, trzask i płacz dziecka... I Matka z sercem w gardle biegnąca w kierunku balkonu...
Następny obraz to twarz Zuzi zalana krwią...
I tu Matka jak robot przestawia się na wolniejszy przepływ krwi ze specjalna funkcja mrożenia tego życiodajnego płynu...
Nie wie jak, ale umyła wijącemu się dziecku twarz... przytrzymując jedną ręką wijącego się węgorza drugą przyciskała do głowy zimny okład żeby zatamować krwotok i ocenić co tak naprawdę się stało...
Co myślała w tym czasie nie wie, ale myśli było miliony albo i więcej, z tą jedną na czele "żeby tylko nie stało się nic poważnego"
Po opatrzeniu rany można rzec, że przybyła Zuzi jedna dziurka... po upadku i uderzeniu zostało trójkątne wgłębienie, narazie wypełnione krwią, ale które miejmy nadzieję zagoi się ładnie i nie pociągnie za sobą żadnych skutków ubocznych...
Długo biła się Matka z myślami czy nie jechać czasem na pogotowie... na wszelki wypadek zadzwoniła i narazie zalecono jej obserwację i zaaplikowanie czopka przeciwbólowego a ponieważ nie ma żadnych objawów wstrząsu mózgu ani innych dziwnych reakcji pozwoliła sobie być dobrej myśli...

Tak prezentuje się już utulona, uspokojona i radosna Zuzia z twarzowym plasterkiem na czole



No i z wrażenia zapomniała Matka co miała napisać a było tego trochę... nic to, jeszcze nadrobi jak przypomni sobie o wszystkim...
Narazie chciała tylko stwierdzić, ze dzieć jej jest niesamowicie mało wymagający i gdyby wiedziała Matka o tym wcześniej zapewne nie wybierała by wózka za taką cenę (na szczescie pomniejszoną o wygraną w konkursie Smykowym :)) tylko od razu zakupiła model, który sobie Zu ukochała ostatnimi czasy, a który po promocyjej cenie kosztował całe 10 zł :)
Gdyby wiedziała szarpnęła by się nawet na kilka wersji w różnych kolorach... a co tam w końcu jedną córę ma a poza tym w tym jakże ekonomicznym powozie mogła by ją wozić wraz z częścią naszego dobytku ;)

Tak prezentuje się Zu w nowym powozie z napędem na dwa koła i dwie nogi ;)

Ma Matka nadzieję, że ten jakże niesamowity pojazd będzie mogła zamienić niedługo na inny, nieco bardziej pakowny, o napędzie na cztery koła... A wtedy... ach... na spotkanie przygody wyruszymy w końcu...
No i to co najfajniejsze... będziemy mogły co jakiś czas spotkać się z naszymi wirtualnymi przyjaciółmi bez problemu dowozu na miejsce :)
A narazie pozdrawiamy wszystkich i posyłamy cyber uścisk :)

Pssssssssssss.
Zdjęcia wgrały się już na płytki i przy dobrym wietrze... a raczej przy nieco lepszej pogodzie, bo narazie grozi nam podtopienie w naszym uroczym miasteczku, jutro wybierze się Matka na pocztę coby wysłać nasze cenne wspomnienia do wakacyjnych współtowarzyszy.

Komentarzy: 25 (Komentarze)
 
 

  Alicja 
  Ania 
  Antoś 
  Czerski 
  Filipek 
  Juluś  
  Kreolki 
  Maja 
  Mała Di 
  Mamrotki 
  Martusia 
  Matti  
  Nikuś 
  Oleńka 
  Oliwka 
  Pychotki 
  Scovron 
  TrzyLudki 
  Tuttula 
  Tymuś 
  Zeszydło 
  Zosieńka 

Tu znajdziesz Zuziakową Mamę:

status gadu-gadu Mamowy gadulec 8169030

Czasopochłaniacz czyli ulubione forum ZM:
www.forum.e-mama.pl
www.forum.smyki.pl


Galerie z mamowymi pracami:
www.digishoptalk.com
www.deviantart.com
www.gfxartist.com
www.flickr.com
www.digart.pl

Zuziowe filmiki:
www.video.interia.pl

2009-01-21
no i kocha dzieci - gdy tylko je widzi podbiega i przedstawia się ładnie mówiąc Ziuzia albo Ziu i przybliża główkę zaglądając dziecku głęboko w oczy :) Poza tym kłóci się jak przekupka i potrafi usadzić matkę na mijscu wołając głośno Mamo!!!
 

2009-01-21
Oprócz tego że gadatliwe to i bardzo kochliwe zrobiło się małe Zuziątko, ciumki rozdaje na prawo i lewo ale tylko kiedy sama ma na to ochotę, przybiega zrobić moja moja i poprzytulać się choć trochę... no i kocha dzieci - gdy tylko je widzi podbiega i prz
 

2009-01-21
so - to sok, to to - kto to, cio to - co to, ciem - chcę, dzie - gdzie, momo - smoczek, mamo Zu aaa - Zuzia idzie spać z mamą ;) tot - kot, mooo - krowa, ciii - ćwir ćwir, Fika - Figa (nasz pies) ooo jojojojoj - takie wielkie zmartwienie,
 

2009-01-21
Gadam jak najęta :) w większości w swoim własnym języku ale coraz więcej też powtarzam... Za każdym razem gdy ktoś wychodzi z pokoju albo d domu wołam Paaa, pięknie proszę o jedzenie - aaaam i o picie - piiii, oć - tzn. chodź, da - oznacza daj i masz :)
 

2008-10-03
Kiedy wyłażę na ławę mówię... Tititi Bam co oznacza że nie wolno tam wychodzić bo można spaść ;) No i broję na całego i tylko zapasy domowego szkła kurczą sięw zastraszającym tempie ;)
 

2008-10-03
Mam 14 miesięcy a nowych umiejętności co niemiara... Gadam jak przekupka... Piesek to AuAu, Kotek to Kiiiii, Mucha Bzzzz, Baaaammm kiedy coś spadnie, Daa gdy o coś proszę, Moi Moi kiedy przytulam mamę, Ciu to Ciumek :)
 

2008-09-28
Rozchodziłam się na całego... już nie chodzę spacerkiem tylko biegam tam i spowrotem :)
 

2008-09-20
Lewa górna dwójka dała nam popalić ale już jest :) Czekamy na górne kły i drugą dwójkę... Dolna szczęka bez zmian ;)
 

2008-09-11
Górne czwórki ujrzały światło dzienne ;)
 

2008-08-08
Moje pierwsze samodzielne kroczki :) Chodzenie jest może i fajne ale bliżej podłogi jest bezpieczniej ;)
 

2008-08-03
Mam już roczek :)
 

2008-07-16
Zuziak coraz bardziej komunikatywny jest... Mówi mamo we wszystkich odmianach i tonacjach, amm, amu lub mammm gdy est głodna, baaa - gdy coś upadnie, daj - żądanie znaczy się ;) oko - wpychając matce palec w oko, auauau - tak ponoć robi pies ;) ki - kot
 

2008-07-15
no i milion słów w jej tylko znanym języku... kłótliwą babę wyhodowała Matka ;)
 

2008-06-03
Kolejne 3 perełki pojawiły się w mojej buzi :) Gryzę... wszystko co popadnie ;)
 

2008-05-12
W końcu jest! Wyczekany i okupiony wielomiesięcznym ślinieniem i wysoką gorączką... Pierwszy ząbek... Lewa dolna jedynka :)
 

2008-05-03
9 miesięcy już za nami :) waga: 7500 g wzrost 75 cm... zębów brak ale 6 w drodze ;) sama wstaję, chodzę trzymana za rączkę i raczkuję z prędkością światła :) wszędzie mnie pełno - ot Zuziaczek Łobuziaczek ;)
 

2008-03-03
Czas na comiesięczną statystykę ;) 7miesięczny Zuziak waży 6520 g i mierzy 70 cm :) Je wszystko co złapie... im mniej nadające się do jedzenia tym lepiej ;P i krzykiem domaga się należnej sobie uwagi :P Jednym słowem dzieć zdecydowany i znający swoją wa
 

2008-02-24
Sama stoję... narazie kilka minut ale to już coś!!!
 

2008-02-23
zajadam się wszystkim co nie przypomina mleka ;) chrupki kukurydziane są super... chlebek... mniam ;) ziemniaczki... niebo w gębie ;) zupki ze słoiczków trochę gorzej do mnie przemawiają ale mam już na oku cos nowego... ostatnio już prawie ją miałam ale m
 

2008-02-03
Mam pół roku... rosnę... mam 68 cm i ważę 6000 g :) poza tym jak na półroczniaka przystało znudziło mnie już siedzenie... teraz na topie jest stanie... sprężynuję, podskakuję i kiwam się na bogi w tanecznym rytmie... poza tym przygotowuję się do raczkowan
 

2008-01-13
położona na brzuszku unoszę się na rączkach i kolankach... wyglądam jak mały słodki psiak ale i tak najszybciej przemieszczam się pełzając i turlając się we wszystkich kierunkach
 

2008-01-05
unoszę pupę wysoko i sięgam nogami za głowę :) poza tym łapię swoje nóżki i śmieję się szaleńczo kiedy uda mi się trafić do buzi :) mam łaskotki na stopach i każdy dotyk wywołuje salwy śmiechu :D
 

2008-01-03
Mam już 5 miesięcy ważę 5800 g i mierzę 68 cm :) pełzam, siedzę, turlam się jak szaleniec i śmieję ze wszystkiego i do wszystkiego :)
 

2007-12-09
Moja pierwsza podróż autobusem bez wózka... Mama mówi że mało co oczopląsu nie dostałam i przez całą droge - od wyjścia z domu do domku Konradka - gadałam jak najęta tyle wspaniałych rzeczy mijaliśmy po drodze ;)
 

2007-12-03
Jaki jest 4miesięczniak... skory do żartów, roześmiany, rozgadany, rozśpiewany i bardzo rozkoszny... pełza po łóżku więc trzeba go pilnować ... a waży 5500g więc jest go coraz więcej :D
 

2007-12-03
Pierwsze podejście do picia z kubka niekapka zakończone sukcesem... bardzo mi się podobało takie picie z podgryzaniem bo smoka w butelce nie da się tak fajnie obgryzać ;)
 

2007-11-29
Pierwszy raz usiadłam... najpierw niepewnie trzymając mamę za ręcę a potem już chwilkę sama bez oparcia i innych pomocy :D
 

2007-11-07
Dziś pierwszy raz spróbowałam jabłuszka... Zdjęcia nie ma bo mama padła jak zobaczyła moją minę po pierwszej przełkniętej łyżeczce ;)
 

2007-11-03
Trzy miesięczny dzieć waży 5000 g i ma 65 cm długości ;)
 

2007-10-23
Pierwszy raz obróciłam się z brzuszka na plecy :)
 

2007-10-03
Mam 2 miesiące :) ważę 4400g i mam 62 cm długości :)
 

2007-09-22
Pierwszy raz roześmiałam się na głos... Mama była zachwycona moim śmiechem "do tyłu" :)
 

2007-09-20
Pierwsze szczepienie :)
 

2007-09-08
Dziś zostałam ochrzczona. Rodzice nadali mi imiona Zuzanna Maria :) a moimi rodzicami chrzestnymi zostali ciocia Anetka i wujek Waldek :)
 

2007-09-03
Mam już miesiąc!!! Ważę 3600 g i mam 56 cm :D
 

2007-09-01
Dziś po raz pierwszy obudziłam mamę nie trzeszczeniem i skrzypieniem ale prawdziwym gruchaniem :) chciałam z nią poważnie porozmawiać stąd moje przemówienie o treści: aaa eee grhgtz...
 

2007-08-31
Uśmiecham się przepięknie do mamusi i jak narazie tylko ona potrafi wywołać na mojej twarzy ten cudny uśmieszek :)
 

2007-08-27
Dziś po raz pierwszy głośno zachwycałam się moją karuzelą :) tak bardzo chciałam złapać te roztańczone motylki ale na to jeszcze przyjdzie czas ;)
 

2007-08-17
Mam już dwa tygodnie :) ale wciąż jestem jeszcze maleńką pchełką :)
 

2007-08-11
Mój pierwszy spacerek i pierwsza kąpiel :D Mama miała stresa ale Zuzia kocha się kąpać :) Na szczęście ;)
 

2007-08-10
Pierwszy dzień w domciu :) i pierwsi moi goście: prababcia z pradziadkiem :D
 

2007-08-03
Przyszłam na świat o godzinie 13.35 :) Mamusia mówi, że dziś zaświeciło słonko na jej niebie :) Malusie słonko bo ważyło 2850 g i miało 55 cm długości ale ciepła daje tyle co to wielkie na niebie :D
 

2007-07-19
Codziennie słyszę jak mama prosi żebym już wychodziła bo bardzo ją boli... najbardziej kiedy próbuję czy moje nogi trafią w światełko które czasami pojawia się w oddali... Mówi mi że zamiast motylka ma brzuchu konia wyścigowego na dodatek podkutego ;)
 

2007-04-16
Dziś mama dowiedziała się że jednak nie będę Antosiem tylko Zuzią ;) Bardzo się z tego cieszę bo dziewczyny są fajne no i może kiedyś wyrosnę na taką fajną kobietkę jak mama :)
 

2007-03-10
pierwszy raz skopałam mamę po brzuszku i od tej pory moje ruchy przestały być ruchami motylich skrzydełek ;)
 

2006-12-06
Mama dowiedziała się że jednak pojawię się na świecie :) bo wcześniej pan doktor powiedział, że nie jest ze mną dobrze i żeby się lepiej nastawiła że mnie nie będzie. Jak to nie będzie ? Przecież jestem i nie zostawiłabym mojej mamy samej :)
 

1980-04-15
Urodziła się Mama :) o 16:20 we wtorek kwietniowy... ponad miesiąc za szybko... Męczyła mamę swoją od niedzieli ;) Różą miała być nazwana ale szczęśliwie wybito ten pomysł z głowy taty pijanego szczęściem posiadania wymarzonej córki :)
 

1977-12-06
Urodził się Zuziakowy Tato :) Pośpieszył się nieco i tym samym został najpiękniejszym prezentem Mikołajkowym :)
 

2007-10-15
samotność jest nie do zniesienia kiedy jest się z nią oko w oko...nie na środku pustyni lecz wśród ludzi...gdy brak choćby jednego bliskiego człowieka...
 
2007-09-26
"Miłość jest podporą - to wszystko- i nie ma takiego człowieka, który by jej nie potrzebował!"
 
2007-08-03
Narodziny dziecka to cud, przed którym człowiek milknie, chyli czoło i klęka.
 
2007-07-19
"Jako rodzice zawsze musimy mieć skrzydła wystarczająco duże, aby otoczyć nimi dzieci i osłonić je przed krzywdą czy bólem. To figuruje w naszym kontrakcie z Bogiem, kiedy bierzemy na siebie odpowiedzialność za ich życie." — Jonathan Carroll
 
2007-07-19
"Tam, gdzie nie ma dzieci, brakuje nieba." — Algernon Charles Swinburne
 
2007-07-19
I zapomnij, że jesteś, gdy mówisz, że kochasz. — Jan Twardowski
 
2007-07-07
Miłość jest zawsze chaotyczna. Gubisz się, tracisz trzeźwy osąd. Nie umiesz się bronić. Im większa miłość tym większy chaos. — Jonathan Carroll
 
2006-10-25
"...żadna wielka miłość nie umiera do końca...Potrafi znaleźć sobie drogę do wolności i zaskoczyć nas, pojawiając się, kiedy jesteśmy już cholernie pewni, że umarła, albo, że przynajmniej leży bezpiecznie schowana pod stertami innych spraw...