| |
 |
|
 |
| |
2012-01-18 14:56:00
Każde dziecko może nauczyć się spać - podobno
Zmęczona, bez energii, pracująca jak budowlaniec, który biega z pustą taczką, bo nie ma czasu jej załadować postanowiłam znaleźć przyczynę mojego stanu. Głównym podejrzanym jest chroniczne niedospanie, odkąd jest Jagódka nie przespałam całej nocy, a im jest starsza tym w nocy gorzej. Znalazłam książkę "Każde dziecko może nauczyć się spać" i zgodnie z wiedzą w niej zawartej wzięłam się do roboty. Decyzja została podjęta a my przystąpiliśmy do realizacji, razem z mężem. Dla Jagódki jest łatwiej zaakceptować brak cycusia jak ukojenie pójdzie od tatusia. Nauka trwa już cztery noce. Pierwsze były koszmarne, bo mimo, że nie wstawałam nie spałam i cierpiałam słysząc przeraźliwy płacz małej. Dziś było zdecydowanie lepiej, obudziła się tylko raz.
Ciekawe, że starsze dzieciaki zostały dużo wcześniej nauczone samodzielnego zasypiania. Niby doświadczona mamusia, a taki błąd, który teraz trzeba okupić cierpieniem małej. Trudno, lepiej teraz niż później. Mam nadzieję, że ta nauka nie potrwa już długo. Za dwa tygodnie idziemy na bal i po raz pierwszy Jagódka zostanie beze mnie na część nocy.
|
|
 |
|
 |
 |
|
 |
| |
2012-01-11 21:51:00
I już Nowy Rok
Bardzo nieszczęśliwie zaczęły się dla mnie święta. Na dzień przed wigilią dopadła mnie gorączka. Na szczęście święta były wyjazdowe, więc jedyne co musiałam zrobić to spakować siebie i dzieci. Niestety, z powodu choroby, w ogóle nie uczestniczyłam w świętach, minęły a ja ich nie zauważyłam :( i zdjęć też niestety nie ma :(.
Dzieciaki szczęśliwie tego roku były obficie obdarowane przez różnych Gwiazdorków. Pierwsze prezenty były już na kilka dni przed wyjazdem na święta, bo były dość znacznych rozmiarów, a samochód już niestety nie taki pakowny.
Tu Kacper rozpakowuje piłkarzyki. Udało mi się uchwycić też śnieżną aurę za oknem, póki co to była jedyna szansa tej zimy.

Troszkę lepiej było mi na Sylwestra (kilkudniowa antybiotykowa terapia zrobiła swoje). Wyjechaliśmy całą rodzinką już w piątek. Pierwszy dzień bardzo intensywny, zwłaszcza dla dzieciaków, szalały do późnych godzin, dodatkowo pokój nad salą taneczną spowodował, że trudno było im spać. I przez to następnego wieczoru Kacper i jego kolega nie doczekali Nowego Roku, padli o 22. Maja z wielkim trudem, po dwóch kryzysach, dała radę doczekać północy, ale zaraz potem też padła. Jak już w końcu i Jagódka poszła spać mogłam wreszcie oddać się szaleństwu tanecznemu na parkiecie. Gorzej było następnego dnia wstać, po 3 godzinach snu, ale co tam, Nowy Rok wita się tylko raz w roku. Jeszcze przez kilka dni nadrabiałam te zaległości w śnie, i nie wiem o co chodzi, ale jeszcze do dziś jestem totalnie rozkojarzona i rozbita.
Szaleństwo pierwszego dnia, nie ma to jak na bosaka.

I koniecznie karaoke, niestety ze względu na marudzącą Jagódkę nie było mi dane wyżyć się artystycznie :(

Zdjęcie zrobione o 4 rano w Nowy Rok. Kacperek zorientował się, że przespał przywitanie Nowego Roku, zawiedziony zszedł do nas i dzięki temu załapał się na zdjęcie.

|
|
 |
|
 |
Archiwum: 2008: lipiec sierpień wrzesień listopad grudzień 2009: styczeń luty marzec kwiecień maj czerwiec lipiec listopad grudzień 2010: luty kwiecień maj lipiec sierpień październik listopad grudzień 2011: styczeń luty marzec kwiecień maj czerwiec lipiec sierpień wrzesień październik listopad grudzień 2012: styczeń
|
|