« Poprzedni blog Następny blog »

Załóż teraz swojemu dziecku rodzinny pamiętnik

Blog rozterkikangurzycy na www.smyki.pl

     
  jak to jest?
2010-07-28 21:10:32
Zastanawiam się jak to jest -  że jak ja mam zły dzień to w dzieci moje jakby co złego wlazło: kłócą się, tłuką, jęczą i żyć nie dają. Nie dają mi nawet 5 minut spokoju. A gdy mam dobry nastrój to i one są radosne, pogodne i fajne. Czy to ich zachowanie wpływa na mój nastrój (ale humor mam popsuty jeszcze zanim one się rozkręcą) czy to ja na nich w jakiś sposób "zrzucam" złe emocje i popycham do złego zachowania.  A gdy jest mój dobry dzień to może jestem w stanie dużo więcej znieść i nie klasyfikuję ich zachowania jako "bycie niegrzecznym". Nie wiem....
Ostatnio jakoś częściej byłam rozdrażniona, wkurzona i miałam wrażenie że jeszcze moment i wybuchnę. I chłopaki dawali ostro popalić. Bartek w ogóle nie spał w ciągu dnia - upały dawały mu się we znaki chyba, a całe dnie siedzieliśmy w domu. Popołudniami był chodzącą marudą. Krzyś stał się drażliwcem i z byle czym przylatywał wyjąc, że Bartek to, Bartek tamto. Bartek oczywiście robił mu na złość. Paranoja. Nie miałam czasu ani posprzątać, ani ugotować .... Rafał po pracy wpadał tylko na obiad i prysznic i jechał na działkę. Albo od razu jechał i tam nocował. Całe dnie sama z dziećmi. Szlag mnie trafiał.
Wreszcie jakoś udało nam się porozmawiać, na spokojnie. Wygadałam się. Przez dwa wieczory Rafał był w domu - dzieci aniołki, albo razem zgodnie się bawiły, albo oddzielnie. Grzeczne, wcześnie szły spać. Mogłam posprzątać - tak wiem to szczyt moich marzeń był - żałosne ale przecież jestem tylko kurą domową :).  Wygląda to tak jakbym z palca wyssała opowieści o niegrzecznych dzieciach, o przemęczeniu...

Teraz znów jestem spokojna, humor mam lepszy i nawet najgorsze wariactwa chłopaków nie robią na mnie wrażenia. Dziś Bartek latał po całym muzeum niczym struś pędziwiatr, kładł się na podłogach, chował, uciekał a ja przez chyba 2 godziny na spółkę z Moniką latałam za nim. Niewiele zapamiętałam z wystawy :) ale nie zdenerwowało mnie jego zachowanie - zmęczyło trochę  fizycznie, ale psychicznie luz.  

Nie cierpię tych huśtawek emocjonalnych. Nie umiem sobie z tym radzić. Apatia, bezsilność, złość i frustracja. Mimo, że obiektywnie nie ma powodów do takich uczuć. Powinam być najszczęśliwszym człowiekiem na ziemi  (no może w pierwszej dziesiątce): mam zdrowe, fajne dzieci, dobrego męża (którego nie ma w domu bo pomaga rodzinie - a z a to nie powinnam się na niego zlościć tylko wspierać), mamy gdzie mieszkać, mamy za co żyć. Więc skąd we mnie tyle smutku, frustracji????  
A dzieciaki to wyłapują bezbłędnie. I dają czadu....

Komentarzy: 1 (Komentarze)



Archiwum:
2008: kwiecień maj lipiec sierpień wrzesień październik listopad grudzień
2009: styczeń luty marzec kwiecień czerwiec lipiec październik listopad grudzień
2010: styczeń marzec lipiec

 
  Moją stronę odwiedziło 7869 gości.

W związku z chorobą siostry ciotecznej chłopców - Olci, u której zdiagnozowano autyzm prosimy o przeznaczenie 1% podatku na dofinansowanie turnusu rehabilitacyjnego. Nazwa OPP: Fundacja Dzieciom "Zdążyć z Pomocą" KRS: 0000037904, w rubryce "informacje uzupełniające - cel 1%" wpisujemy Aleksandra Dębek
  malutki cud - malutki cud