Licznika brak,bo się przekręcił

















![]()









Kontakt z mamusią.
22096727
![]() |
![]() |

2009-10-23 13:22:58 Mam 6 lat
2009-08-25 15:44:18 Kobyłocha
2009-07-19 15:44:18 Po imprezie...
2009-07-16 22:06:07 Urodzinki Eryczka
2009-06-07 10:21:47 Wspomnienia z Tunezji:)
2009-05-27 15:44:18 Kwiatki na Dzień Matki
2009-05-23 9:01:21 Nowinki
2009-04-21 12:18:17 Spongebob w natarciu!
2009-04-10 12:14:57 Wesołego Alleluja!
2009-04-02 13:14:10 JAN PAWEŁ II
2009-04-02 12:55:02 Ponaglenie
2009-03-10 18:37:13 Żyć się odechciewa?
2009-02-12 20:11:24 Gorączkowo... Józef Ignacy Kraszewski
2009-02-05 12:58:50 Bez tematu
2009-01-24 19:12:57 Dalej smutno....


Kochany Patrysiu! 6 lat temu przyszedłeś na świat bez majtek i butów i innych atrybutów. Spełniając nasze marzenia i sny - to właśnie Ty - Wszystkiego najlepszego!

Komentarzy: 7 (Komentarze)
Z racji wakacji wybraliśmy się na krótki wypoczynek nad polskie jeziora. W zasadzie kilka dni byliśmy na wsi,gdzie kiedyś mieszkała moja babcia i na kilka dni pojechaliśmy do Kobyłochy. Było całkiem przyjemnie,tylko jakoś tak krótko. No i swoim zwyczajem pogoda rozkwitła w dniu wyjazdu...Tak czy siak skorzystaliśmy z tego co było i choć trochę oderwaliśmy się od rzeczywistości
Komentarzy: 2 (Komentarze)
Komentarzy: 0 (Komentarze)

Nasze Kochane Maleństwo! To już 3 lata jesteś z nami.
W tym dzisiejszym dniu radości,
życzę 100 lat pomyślności.
Niech Ci życie w szczęściu płynie,
niech Cię radość nie ominie!
Dziś chcę złożyć Ci życzenia,
Szczęścia, zdrowia, powodzenia.
Niech Ci słońce jasno świeci,
I w radości dzień przeleci.
Niech odejdą smutki troski,
By nastąpił dzień radości.
Te życzenia choć z daleka,
Płyną niby wielka rzeka.
I choć skromnie ułożone,
są dla Ciebie przeznaczone...

Komentarzy: 3 (Komentarze)
Nie pomyliłam się mocno. Monastirskie lotnisko powitało nas ogromnym upałem. W wielkim pośpiechu zdejmowaliśmy z siebie kolejne warstwy ubrania. Potem już było tylko lepiej:)
Pokój dostaliśmy z widokiem na 4 baseny i kawałek morza.



Obsługa hotelowa była wyjątkowo życzliwa,uśmiechnięta i całkiem nieźle po naszemu mówiąca:)





Hotelowe security:) Mniam...




Tunezyjskie małe miasteczko. Niesamowicie brudne,biedne i częściowo urocze. W Tunezji takie kontrasty rażą na każdym kroku. Trzeba uważać,pod nogi bo pomyje się leją


Nawet dywan uczyłam się tkać.Tak pomału,nieporadnie,

ale moja Nauczycielka była dość cierpliwa

Roślinność przed wejściem do hotelu

Monastir piękny,kolorowy




cmentarz monastirski

Zwiedzaj~ąc bez przewodnika podziwiamy,robimy zdjęcia,ale nie wiemy co jest w tle:) Poniżej są jakieś mauzolea











Shopping center -czyli bazar w Sousse. Samo miasto już nie tak ładne jak poprzednie




Drobne zakupy:) Mężczyźni znudzeni,ale kobiety nigdy!




Serwis Citroena,z którego musieliśmy skorzystać,bo Eryczkowy pojazd się rozsypał. Trochę odbiega widokiem od naszych:)





















To już ostatnie chwile w Tunezji





Potem nastąpiło już tylko porzegnanie z Afryką

w dole ośnieżone szczyty alp

Warszawa powitała nas znowu chmurami i zimnem.

To tyle z naszego urlopu. Teraz trzeba się przygotować do pracy. Jutro pierwszy dzień w nowym miejscu,po bardzo długiej przerwie. I znowu strach przed nieznanym...

Komentarzy: 6 (Komentarze)

Dzień Matki w przedszkolu Patrysia tradycyjnie był wielką uroczystością. Dzieci z tej okazji przygotowały program artystyczny na wesoło. Dla Mamy i Taty (razem). Mój najpiękniejszy Kwiatek pod słońcem też miał swoją kwestię,ale jak zwykle prawie niesłyszalną dla ucha. Nic to! Najważniejsze,że w ogóle otworzył usta:) Przecież ja i tak wiem co chciał powiedzieć-najpiękniejsze słowa na świecie!






A potem jeszcze w domu niespodzianka. Moja mama kupiła kwiatki dzieciakom,aby wręczyły mi,przy czym Eryk złapał swoją sztukę,zarzucił na plecy jak worek z kapciami i pobiegł na podwórko,do garażu,w piach:)













Najgorsze z tego wszystkiego,że jutro wyjeżdzamy na urlop,a Patryk wysoko gor~ączkuje i narzeka na b~óle brzuch,a Eryka wysypała jakieś badziewie od góry do dołu:( Oby z tego kłopotu nie było,bo w obcym Państwie to raczej trudno będzie o fachową pomoc:(
Komentarzy: 0 (Komentarze)
Wiele za nami,ale jeszcze więcej przed nami. W tym roku zdecydowaliśmy się na spędzenie urlopu za granicą. Tzn.ja byłam już dawno zdecydowana,tylko Tomek dopiero kilka dni temu się zadeklarował ostatecznie. W związku z tym szybko odwiedziłam biuro podróży. W zasadzie w ostatniej chwili,bo już brakowało miejsc w samolocie. W związku z powyższym już za 5 dni lecimy do Tunezji:)




Na stanowisku mam się stawić już 8 czerwca! A zatem życzcie mi powodzenia,bo ten temat też mi spędza sen z powiek. W końcu mam bardzo długą przerwę w zawodzie:(







Komentarzy: 2 (Komentarze)






A tak poza tym znowu poprzeziębiani. Patryk ma kolejne alergiczne zapalenie spojówek. W piątek jedziemy do alergologa. Zobaczymy co on na ten temat powie.. Może jakieś testy by się przydały:) A jak nie to trzeba będzie się udać ponownie na biorezonans,tylko tym razem z Patrykiem.
Komentarzy: 2 (Komentarze)
(`*•.¸ (`*•.¸ ¸.•*´) ¸.•*´)
W E S O Ł E G O
A L L E L U J A
(`*•.¸ (`*•.¸ ¸.•*´) ¸.•*´)
◊............(..(..(
◊.............\..)..)._..-.._
◊............__)/.,','.......`.
◊..........,".....`......,--...`.
◊........,"...@.........'....`...\
◊.......(Y.............(...........;''.
◊........`--.____,.....\..........,..;
◊........((_.,----'.,---'......_,'_,'
◊............(((_,-.(((______,-'

której moc przysłoni troski codzienności,
miłej atmosfery oraz mokrego dyngusa
>>>>>>,<<<<<<<
Wesołych Świąt
Komentarzy: 23 (Komentarze)

I zajaśniała gwiazda na niebie...
Wezwała go do siebie...
Zaprowadziła go tam...
Gdzie juz nigdy nie zazna ran.
Nie zazna..bólu..cierpienia...
Dostapi Zbawienia.
Opuścił Nas Ojciec...
Opuścił Nas Opiekun...
Juz nie usłyszymy Jego Głosu i śmiechu.
Nie da nam juz dobrych rad na życie...
Nie zażuci juz na nas mądrości odkrycie...
My o nim nie zapomnimy!
Zostanie w naszych sercach!
Był Jest i bedzie naszym oparciem i przyjacielem...


Jan Paweł II 18 maj 1920-02 kwiecień 2005 (21:37) [*][*][*]
Komentarzy: 0 (Komentarze)
Trochę nas nasi przyjaciele smykowi ponaglili do napisania notki. No więc jest takie małe streszczenie ostatnich chwil.
Tradycyjnie od lekarza do lekarza. Już prawie 3 miesiąc coś się za nami wlecze. Głównie uszy na zmianę-prawe,lewe,u małego i dużego. Nawet najstarszemu się dostało (tacie).Jak nie zapalenie,to korek,albo ból, co wywołuje kolejne pasmo nieprzyjemnych objawów: ból,osłabienie,płacz. Do tego wiecznie zasmarkane nosy,pokasływania,stany zapalne spojówek itp. Ot i dlaczego tak rzadko się pojawiamy. Bo nic ciekawego u nas nie słychać,a pisać ciągle o tym samym nie ma sensu. A i czasu mi brak wiecznie. W dzień jak to w dzień roboty w domu nie brak,a wieczorami biorę się pracę zarobkową. Siedzę po nocach i jedyne na co mam ochotę to sen! Ostatnio koleżanka zaraziła mnie jeszcze zdobieniem przedmiotów metodą decoupage,co dodatkowo ograniczyło mój wolny czas!
Moje prace można obejrzeć na www.kolczykowo.blog.onet.pl
W niedzielę zabraliśmy dzieciaki na wystawę dinozaurów w Warszawie. Wprawdzie wystawa jest w centrum handlowym M1
,ale lepsze to niż nic





















A i jeszcze jedno! Pampers został już tylko na noc!!! Nawet spacery odbywamy bez niego! Całe szczęście!
Komentarzy: 0 (Komentarze)
Chyba nasz blogasek odchodzi w nicość-tak mi się cosik zdaje. Coraz mniej czasu,coraz więcej zajęć,sprawiają,ze człowiek nawet nie myśli o pisaniu bloga.
W każdym razie ledwo wytoczyliśmy się z jednych chorób-a już nękają nas kolejne,więc cały czas kręcimy się w około jednego tematu. Pocieszające,ze wiosna tuż,tuż...
Eryk zaczyna coraz więcej mówić. Niestety słówka są zrozumiałe oczywiście w zasadzie tylko dla mnie. Np. koł
(koń), foł (słoń), kop (kot), fop (sok), fok (smok). Ale za to pampers mamy już odstawiony. WRESZCIE!!!!! Zakładamy tylko na noc,albo na spacer a i wtedy często okazuje się niepotrzebny. Niestety czasem cięższe sprawy nie zdążą dotrzeć do nocnika,ale to już tylko kwestia wprawy...
Dialog Patryka z dziadkiem na podwórku:
-Patrysiu,teraz będziemy trochę wolniej biegać,bo dziadek się już zmęczył!
-Dziadku,jak tak mówisz,to żyć się odechciewa...

Komentarzy: 4 (Komentarze)
No i dopadły nas choróbska:( Żeby nam smutno nie było w tym chorym środowisku. Od poniedziałku gorączka. Patryka bardziej oszczędza niż Eryka,bo u tego to i zęby z tyłu 4 wychodzą. Biedny ten dzieciak i marudny bardzo. Ale znieść trzeba. Wyjścia nie ma. W tej gorączce całej i wizyta u immunologa odbyć się musiała. Ogólnie jest dobrze. Tylko w czasie infekcji dawki leków nieco mamy zwiększać,aby się astma nie nasilała i znowu zapalenie oskrzeli nie przyplątało. A już się pochwaliłam,ze rok czasu minął od ostatniego zapalenia:( Jutro kolejna planowana wizyta u alergologa. Obawiam sie ,że przy tym nasilonym kaszlu,bez antybiotyku się nie obejdzie.
Jeszcze kilka scrapów z ostatnich wycieczek:)








Dziad i baba
Był sobie dziad i baba,
Bardzo starzy oboje:
Ona - kaszląca, słaba,
On - skurczony we dwoje.
Mieli chatkę maleńką,
Taką starą jak oni,
Jedno miała okienko
I jeden był wchód do niej.
Żyli bardzo szczęśliwie
I spokojnie jak w niebie,
Czemu ja się nie dziwię,
Bo przywykli do siebie.
Tylko smutno im było,
Że umierać musieli,
Że się kiedyś mogiłą
Długie życie rozdzieli,
I modlili się szczerze,
Aby bożym rozkazem
Kiedy śmierć ich zabierze -
Brała oboje razem.
- Razem!... To być nie może,
Ktoś choć chwilę wprzód skona.
- Byle nie ty, niebożę!
- Byle tylko nie ona!
- Wprzód umrę! - woła baba -
Jestem starsza od ciebie,
Co chwila bardziej słaba,
Zapłaczesz na pogrzebie.
- Ja wprzódy, moja miła,
Ja kaszlę bez ustanku
I zimna mnie mogiła
Przykryje lada ranku.
- Mnie wprzódy!
- Mnie, kochanie!
- Mnie mówię!
- Dość już tego!
Dla ciebie płacz zostanie.
- A tobie nie?... Dlaczego?
I tak dalej, i dalej,
Jak zaczęli się kłócić,
Jak się z miejsca porwali
Chatkę chcieli porzucić.
Aż do drzwi - puk powoli.
- Kto tam?
- Otwórzcie, proszę.
Posłuszna waszej woli,
Śmierć jestem, skon przynoszę.
- Idź, babo, drzwi otworzyć!
- Ot, to, idź sam! ja słaba,
Ja pójdę się położyć -
Odpowiedziała baba.
Fi, śmierć na słocie stoi
I czeka tam nieboga.
- Idź, otwórz z łaski swojej.
- Ty otwórz, moja droga! -
Baba za piecem z cicha
Kryjówki sobie szuka,
Dziad pod ławę się wpycha,
A śmierć stoi i puka.
I byłaby lat dwieście
Pode drzwiami tam stała,
Lecz, znudzona nareszcie,
Kominem wejść musiała.
Komentarzy: 7 (Komentarze)
Czas nieubłaganie ucieka. Codziennie sobie obiecuję,że napiszę. I nic. Więc dzisiaj się zmobilizowałam:) Wreszcie!
Chociaż nasze notki,to raczej fotorelacja,ale zawsze przyjemniej obejrzeć niż czytać:)




Ku uciesze Babci przynajmniej jeden z gości zachował się porządnie i prawie całą wizytę wcinał:) Aż miło popatrzeć,bo ostatnio nawet on zaczął gardzić jedzeniem.

Ponieważ nadchodził kres wszystkich choinek,a my nie widzieliśmy tej NAJWIĘKSZEJ i najpiękniejszej wybraliśmy się na spacer na warszawską starówkę.
Ledwo do samochodu dotarli tak byli wymęczeni zwiedzaniem kątów:)







Koń się zdenerwował i wysoko w górę poleciał:)












Komentarzy: 4 (Komentarze)
Hmmm. Nie wiem od czego zacząć. Tak rzadko tu zaglądam,ze pomału zapominam o istnieniu Smyków. Coraz mniej czasu,a i niewiele się dzieje. Tak jak smutno się skończył tamten rok,tak ten ma jego kontynuacje. Brat mojej mamy kilka dni po Nowym Roku w te największe mrozy - zamarzł,albo właściwie przymarzł. Jak by nie było ręce i nogi do amputacji. Na dzień dzisiejszy to już tylko ręce,bo nóg już nie ma:((( Smutne,ale rzeczywiste. Cała ta sytuacja pochłania wszystkie nasze myśli, ale żyć trzeba. Tylko jak???
A dzieciaki? Jak rozrabiały,tak rozrabiają. W zasadzie jest coraz gorzej. Piskom,wrzaskom bójkom i awanturom końca nie ma. Moje uszy już ne radzą sobie z tym brakiem ciszy i spokoju. Moje nerwy już dawno na pograniczu odmawiaja posłuszeństwa. Przestałam sobie radzić z tym wszystkim. Nie ogarniam ich sama. Dobrze,że Patryk -przez 5 godzin jest w przedszkolu,bo chyba już dawno bym oszalała:((( Każde mgliste marzenie o pracy szybko się rozpływa....Mam nadzieję,że może od września stanie się to rzeczywistością,ale kto wie?
Kilka spóźnionych Fotek z WOŚP:











Komentarzy: 2 (Komentarze)

Archiwum:
2007: wrzesień październik listopad grudzień
2008: styczeń luty marzec kwiecień maj czerwiec lipiec sierpień wrzesień październik listopad grudzień
2009: styczeń luty marzec kwiecień maj czerwiec lipiec sierpień październik 