« Poprzedni blog Następny blog »

Załóż teraz swojemu dziecku rodzinny pamiętnik



Wykorzystano: ramki, niezapominajki z zestawu: Freebie mini kit Myosotis by NatashaNaSt




 


Tradycyjnie, jak co roku, prosimy o rozważenie zamiany swojego 1% podatku na chleb dla bezdomnych których opieką otacza
Towarzystwo Pomocy im. św. Brata Alberta w Kole Wrocławskim.


Na stronie Towarzystwa Pomocy im. św. Brata Alberta dostępny jest  prosty w obsłudze, bezpłatny program do samodzielnego rozliczenia i wydrukowania zeznania podatkowego za miniony rok autorstwa wrocławskiej firmy FORMAT — PITY 2011,





 

     
 
 
ferie zimowe (poniedziałek - wtorek, 23-24 stycznia)
2012-01-26 0:01:00

Do południa leniuchujemy jak się komu zamarzy, potem mobilizujemy się do działań. Poniedziałkowa mobilizacja przyniosła zaniesienie dokumentów do banku w 3 sprawach. I wizytę u babci, bo by sprawy bankowe przeprowadzić Ola z Jackiem babci zorganizowali czas wolny. A potem kolację wykonaną w większości przez Olę i Jacka. Obieranie warzyw oraz zamienianie ich w kostkę trwało długo, ale przecież trening czyni mistrza. Łączenie składników w poniższej formie to inicjatywa własna Oli. Ręce były chyba czyste, a sałatka bardzo udana.  



We wtorek o poranku Jaculo zapragnął napisać list do pani doktor - pediatry. Jak postanowił tak z pomocą taty zrobił. Treść podyktował, rysunki wymyślił, narysował drobne elementy rysunku zlecając tacie.
A po wczesnym obiedzie wyruszyliśmy do poradni na spotkanie z panią Zdzisią. Najpierw zajęcia miał Jacek, potem Ola. Jaculo narysował kosmicznego Mikołaja. 
Po powrocie rysował zawzięcie na komputerze i budował z Olą coraz to inne konstrukcje z klocków. Natychmiast domagając się ich sfotografowania. Zamiast zdjec na 2 notki wybrane budowle w obiektywie Oli.












Komentarzy : 8 (Komentarze)


z szopkami w roli głównej (niedziela, 22 stycznia)
2012-01-25 0:23:00

Popołudniową porą, korzystając z przerwy w opadach deszczu, wybraliśmy się obejrzeć 2 szopki. Pierwsza  - frańciszkańska. By ją zobaczyć zachęcało nas w piątek kilka osób. Szopka bogata w różnorodne elementy fauny, z szemrzącym strumyczkiem, żarzącym się ogniskiem. No i świętym Franciszkiem. Wśród zwierząt, prócz tradycyjnych owiec, wypatrzyliśmy jelenia, wiewiórki, zajączki/króliczki, jeżyki i róznorodne ptaszki, które obsiadły choinkę, a wśród nich sowy.














A, że od szopki do "piątkowej" kawiarenki było już bardzo blisko, to poszliśmy ją pokazać chłopakom. No i na lody.




Wzmocnieni lodami do szopki tzw. ruchomej pojechaliśmy. A tę, trudno ogarnąć i wzrokiem i...słowem. 










Dla miłośników mocniejszych wrażeń wersja ruchoma.

Komentarzy : 1 (Komentarze)


Dzień Babci i Dziadka i imieniny cioci (sobota, 21 stycznia)
2012-01-25 0:13:00

Najpierw powstał tort z galaretką.




Wybór padł na galaretkę wiśniową - nowość w wyborach - stąd silna potrzeba sprawdzenia czy wybór nie rozczaruje.




A po życzeniach, laurkach, rysunku i prezentach nadszedł czas na torty - makowy i z galaretką. Urodziny czy imieniny dla Oli i Jacka nie ma znaczenia - świeczka musi być zdmuchnięta. I ochoczo do dmuchania przystąpili.




Sposób na picie napoju z bąbelkami.


Po części oficjalnej nastąpiła część rozrywkowa w której pierwsze skrzypce grali Ola z Jackiem a drugie obie ciocie. Nas zaproszono na chwilę, na wystawę.


Komentarzy : 0 (Komentarze)


ferie zimowe (piątek, 20 stycznia)
2012-01-23 0:00:00

Pomimo szaroburego nieba zwiastującego opady i samopoczucia adekwatnego do ciśnienia 80/60 zwyciężyło poczucie obowiązku i wyruszyliśmy na jaculkową rehabilitację. Im bliżej przychodni, tym niebo robiło się ciemniejsze. A gdy byliśmy prawie u celu zaczęło padać. Najpierw deszczem.  Podobnie jak przed tygodniem przyjechaliśmy sporo wcześniej bo bardzo trudno pod przychodnią o tej porze znaleźć miejsce do parkowania. I podobnie jak przed tygodniem nie udało się go ani znaleźć ani na nie doczekać. I podobnie jak przed tygodniem pojechaliśmy. robiąc spore kółko bo w związku z remontem drogi nie ma możliwości skrętu w lewo na pierwszym możliwym skrzyżowaniu, w miejsce alternatywne. I, niestety, podobnie jak przed tygodniem, gdy wysiedliśmy z samochodu opady się nasiliły i nim dotarliśmy do połowy drogi z nieba leciały płaty śniegu o średnicy 3-5 centymetrów, które natychmiast się roztapiały spływając strugami z parasolek wprost na kurtki i s. Jak to jaculo potem stwierdził: I dzięki temu Ola mogła przeżyć taką samą jak my przed tygodniem przygodę.
Gdy dotarliśmy do przychodni przemoczone mieliśmy kurtki, czapki i spodnie. Spodnie ociekały wodą od kolan w dół i mokre były z przodu powyżej kolan. Szczęśliwie Jacula strój gimnastyczny był suchy, a kaloryfery w poradni można było odkręcić tak więc po godzinie mogliśmy ubierać suche rzeczy.







Spotkanie z panią Renatą (z powodu jej zwolnienia) było po dłuższej przerwie ale Jacek dawał radę. Uczyli się nowych ćwiczeń, takich nieco bardziej zaawansowanych.
Po jednym z nich pani spytała: trudne było?
odpowiedź padła błyskawicznie: Nie.
Ale powiedz prawdę. Trudne było?
Tak.
Mówisz prawdę?
Nie.



Po dotarciu na parking nie mogło być milszego widoku - z radością przystąpiono więc do odśnieżania.




A potem pojechaliśmy do cioci Teresy, gdzie na dzieci czekały nowe zabaweczki...


...oraz herbata słodzona....strzelającymi cukierkami. Herbatka okazała się największą atrakcją spotkania :-)



O 18:00 wraz z Olą miałam spotkanie u specjalisty od duszy. Jednak gdy przyjechałyśmy pod budynek, w którym miało się odbyć spotkanie okazało się, że ten jest zamknięty - z powodu ferii, zapewne. Pani o tym nie wiedziała. Ale, że przyjechałyśmy już wszystkie 3 zaproponowała byśmy poszły do pobliskiej kawiarenki, co - koniec końców - okazało się miejscem z zdecydowanie lepszym klimatem do rozmowy jaka miała mieć miejsce. Ola zjadła lody (w zimie!), wypiła sok jabłkowy podany z kawałkiem jabłka, a na koniec narysowała to, o co pani ją poprosiła. Po spotkaniu, które się przeciągnęło do ponad 1,5 godziny) była bardzo przejęta i szczęśliwa. Gdy zadzwoniłyśmy do babci i dziadka (bo tam był Jaculo na nas czekał, bo tato rozpoczynał właśnie aikidowy staż) uprzedzić, że wreszcie wracamy opowiadała z przejęciem o lodach, soku, kawiarni, że koniecznie musimy tam chłopaków zaprowadzić itd.




A Jaculo przekonał dziadka do rozrywek komputerowych.


I nawet sam sobie punkty zliczał.


Gdy usłyszał o lodach Oli w drodze do domu zagadnął: A mamy jeszcze lody w zamrażarce?
Mamy.
A mogę je zjeść?
Możesz.
Dzisiaj?
Tak.
A jakie mamy, bo ja lubię truskawkowe? Mamy truskawkowe?
Chyba mamy.
No to dobrze.

I już, już miał się tak zmęczony, że ledwo patrzył na oczy przebierać w piżamę, gdy nagle się ożywił. Przecież mieliśmy jeść dziś lody. No i zjedliśmy - tzn. niektórzy zjedli. 


To był dłuuuugi dzień.

Ola-Pippi w scrapku Beaty

credits: NN
Beata, wspaniały!

Komentarzy : 11 (Komentarze)


ferie zimowe (czwartek, 19 stycznia)
2012-01-22 4:00:00

Dzień spędziliśmy wyjazdowo. Najpierw dotarliśmy do cioci Krysi. A, że dzień przywitał nas pluchą i deszcz nie przestawał padać, przyszło nam zrezygnować z planowanego spaceru pod las. Dzieci najpierw rysowały, potem zajęły się przeglądem zabawek 2letniego wnuka cioci i zabawą. Z przerwą na różne smakołyki, w tym ciasto marchewkowe, no i obiad.




Hevet początkowo był poza domem, ale rozpadało się tak mocno, że domagał się powrotu do domu. Po wejściu zabiegał o głaskanie i nas zaczepiał, potem traktował jako stały element domu. I Ola i Jacek po paru minutach jego obecności przestali się go obawiać i spokojnie przemieszczali po domu.






Ola narysowała rysunek dla cioci a na nim od prawej: Kubuś (wnuk cioci), Helvet, ciocia, Jacek, Ola. I rysunek ten cioci zostawiła w prezencie. I to ma ogromną wagę, bo Ola tak "nie lubi rozstawać się ze swoimi rysunkami", że nie chce brać udziału w konkursach na które wysyła się oryginał a nie zdjęcie pracy.




Jaculkowa koparka.


Od cioci Krysi
do śliwickich dziadków jest bardzo blisko, dlatego po południu i do nich pojechaliśmy. Z laurką z okazji zbliżającego się święta i słodyczami. 




Ola z Jackiem i Kornelem przepadli w pokoju gdzie Kornel m.in. wprowadzał ich w tajniki gier elektronicznych. Bawili się w chowanego i inne zabawy tak dobrze, że pobyt przedłużał się i przedłużał. Gdy oni się bawili, my próbowaliśmy porozmawiać w kuchni, gdzie niemal bez przerwy przekrzykiwały nas papugi.

Ola pod papugami.


Nim wybraliśmy się do cioci Krysi Jacek dopytywał dlaczego ciocia jest zawsze smutna. Zgodnie z prawdą odpowiedziałam, że jej mąż umarł całkiem niedawno i stąd ten smutek. Jaculo się zastanowił i zaproponował: A czy nasz tato nie może jej znaleźć nowego męża?

Z powodu tego smutku Ola zrobiła jej
prezent ze swojego rysunku.


Komentarzy : 2 (Komentarze)


ferie zimowe (środa, 18 stycznia)
2012-01-22 0:19:00

Choć to czas ferii, to na jaculkowe spotkanie w poradni z panią Małgosią wybieraliśmy się. A nie było to łatwe, bo choć poradnia jest w naszej dzielnicy, to dotarcie do niej bez samochodu (który wraz z tatą był na jakiejś naradzie w jednym z urzędów miasta) środkami lokomocji miejskiej zajmuje ponad godzinę (2 przesiadki) a na piechotę (o ile korzysta się z wózka) około 45 minut. Pogoda, która rozpieszczała wiosennym słońcem, spacerowi sprzyjała. Zapakowaliśmy się do wózka i wyruszyliśmy. Spacer był udany do momentu w którym nie doszliśmy do rozjeżdżonej przez ciężarówki drogi wraz z błotnistym poboczem pełnej wyrw i dziur. Tam wózek wleciał do jednej z nich i....zostaliśmy bez jednej pary kół. Pomimo, że dalej jechaliśmy z pustym wózkiem, po chwili nie mieliśmy już 2. pary przednich kół. Szczęśliwie byliśmy blisko pracy taty Oli i Jacka a on już wracał ze spotkania.    
Na zajęcia z panią Małgosią spóźniliśmy się tylko parę minut. Jaculo był przeszczęśliwy, bo pani zabrała go do "sali z kulkami" gdzie, jak twierdziła, bardzo go wymęczyła.
Po zajęciach i obiedzie wybraliśmy się na drogeryjne zakupy na drugą stronę ulicy. A potem wrócić do domu, bo ciocia Teresa odwołała spotkanie a siostra katechetka - religię.



Komentarzy : 2 (Komentarze)


ferie zimowe (poniedziałek - wtorek, 16-17 stycznia)
2012-01-22 0:14:00

Od poniedziałku, który calutki spędziliśmy w domu z powodu pluchy, wiatru i lenistwa, mamy ferie. A od wtorku nawet śnieg. Co prawda od razu się topi, bo temperatura na plusie ale poszliśmy zobaczyć go z bliska. Wyszliśmy na krótki spacer, bo z nieba padało więcej kropli niż płatków ale zostaliśmy długo. Łopatki znów okazały się niezawodne niezależnie czy lato czy zima. 


Co pada - śnieg czy deszcz?
 
Poza tym leniuchowaliśmy. 

Komentarzy : 0 (Komentarze)


Dzień Babci i Dziadka - odsłona druga, cz.2 (piątek, 13 stycznia)
2012-01-22 0:12:00

W uzupełnieniu występu z okazji dnia babci i dziadka w domu kultury zdjęcia zrobione przez mamę Hani.

Czekając na występ.



Hania i Ola.


Migawki z występu.













ps Nowymi zdjęciami i filmikami zostały wzbogacone zapiski o dniu babci i dziadka w sobotę oraz urodzinach w czekoladziarni.

Komentarzy : 0 (Komentarze)


zima (sobota, 14 stycznia)
2012-01-21 1:34:00

O poranku zimowy krajobraz oraz ośnieżony samochód przyniósł wiele radości. 







Komentarzy : 0 (Komentarze)


spotkanie z ciocią Gosią (sobota, 14 stycznia)
2012-01-21 1:30:00

Na szkolenie z odległego Tomaszowa Lubelskiego dotarła do naszego miasta ciocia Gosia i dlatego mieliśmy okazję się z nią spotkać. Ola z Jackiem zaznaajomili ją ze swoim ptasim zegarem. Na tym prezentowanie swoich innych umiejętności nie poprzestali ;-)  




Komentarzy : 0 (Komentarze)


trzynastego....(piątek, 13 stycznia)
2012-01-21 1:22:00

Na dzisiejszy ranek mieliśmy się stawić do ortopedy przy poradni rehabilitacyjnej. Wizyta wyznaczona była tak, by zaraz po niej rozpocząć rehabilitację więc jechać na nią specjalnie w założeniu nie trzeba było, dlatego nie próbowałam się od niej wymigać. (Skierowała nas na nią pani doktor z poradni rehabilitacyjnej niezależnie od wizyt, na które planowo się stawiamy ze wskazań naszej pediatry. Ostatnia taka wizyta była około pół roku temu i kolejna nie wydawała się konieczna, ale z wytycznymi pani doktor z poradni trudno dyskutować.) W przede dniu wizyty pani Renata odwołała rehabilitację i wyszło na to, że jednak tylko do ortopedy trzeba by jechać. Po walce rozsądku (trzeba jechać bo lekarka będzie bardzo niezadowolona gdy stwierdzi brak takiej wizyty i się z tego nie wytłumaczę) z rozsądkiem (wizyta niepotrzebna, nic nowego nie wniesie a dużo czasu i energii nam zabierze)...jednak pojechaliśmy. na miejsce dotarliśmy pół godziny przed wizytą, bo jest tam bardzo duży problem z zaparkowaniem pod przychodnią. Pomimo długiego oczekiwania nie zwolniło się żadne miejsce więc szukać zaczęłam możliwości zaparkowania nieco dalej. To nieco dalej okazało się na tyle daleko, że żeby dostać się do przychodni w 5 minut posadziłam Jaculka na nasz dyżurny wózek i zaczęłam pędzić do celu. A z nieba zaczęło najpierw lekko padać, a następnie sypać śnieżnymi granulkami. Sypało tak intensywnie, że przykryłam mu nogi swetrem, którym wkrótce sam się nakrył - schował pod niego głowę. Gnałam jak Kowalczyk na ostatnich metrach przed metą a bieg przerywały nam świecące się z 1,5 minuty światła. 
A gdy weszliśmy do gabinetu za oknem świeciło "pełną gębą" słońce.
Wizyta, tak jak przypuszczałam, trwała ze 2 minuty i niczego nowego nie wniosła. Pan doktor zalecił tylko wkładki do butów - rehabilitanci oraz nawet poradniania pani doktor są im przeciwni. A gdy mu wspomniałam, że rehabilitanci nie mają wątpliwości, że Jacek "skazany jest na skoliozę" rzekł, że tez mu taka myśl przez głowę przebiegła. I tyle. 1,5 godziny zachodu tylko po to by był "porządek w papierach" w poradni.
Gdy wyszliśmy z przychodni niebo znów było ołowiano-szare, a im bliżej samochodu, tym bardziej z nieba sypało śniegowymi granulkami. Jaculo bardzo chciał by go dla Oli sfotografować.


Dziś Ola wraz z przedszkolem wychodziła, choć do filharmonii, to na przedstawienie teatralne. Spektakl był w godzinach poobiednich, a mnie wygodniej było odebrać ją z filharmonii dlatego postanowiłam, że nie będzie już z grupą wracać do przedszkola. Gdy wychodziłam od babci niebo było prawie czarne. Ledwo dobiegłam do filharmonii gdy rozszalała się i wichura i śnieżyca. Trwała z 20 minut a świata nie było widać tak intensywnie padało. Szczęśliwie, gdy opóźniony z rozpoczęciem spektakl dobiegł końca przestawało padać, a gdy dzieci się ubrały prawie już nie padało. Jedyną trudnością było omijanie olbrzymich kałuż.
Oli przedstawienie i Tomciu Paluchu bardzo się podobało. Opowiadała jak sprytni byli aktorzy - jak chcieli żeby dzieci myślały, że aktor Tomcio jest mały to inni byli przebrani za pszczółki a potem jak chcieli pokazać, że są duzi to Tomcio był kukiełką.
W tym czasie Jaculo wypatrzył na komputerze ikonkę-skrót do Sokratesa i zaczął uczyć dziadka w co i jak można się w nim bawić.





Po południu pojechaliśmy z Olą do domu kultury na próbę i występ. A po występie było już ciemno więc na drogę do domu Jaculo był przygotowany - miał latarkę na czoło.




Komentarzy : 0 (Komentarze)


dla siostry Sebastiany (czwartek, 12 stycznia)
2012-01-21 0:05:00

Ola narysowała rysunek dla siostry prowadzącej spotkania zwane religią. O tematyce religijnej. Niebieska kula to Pan Bóg, który nie wystawia języka (jak się niektórym wydawało) ale ma brodę. (Zbieżność koloru brody Pana Boga z kolorem brody taty Oli i Jacka jest zapewne przypadkowa.)



Komentarzy : 0 (Komentarze)


Scrapki (czwartek, 19 stycznia)
2012-01-20 0:12:00

Ola w scrapkach Beaty

credits: NN


credits: NN


credits: NN

Komentarzy : 0 (Komentarze)


urodziny w czekoladziarni (niedziela, 15 stycznia)
2012-01-19 0:01:00

Na niedzielne popołudnie Ola i Jacek dostali zaproszenie na urodziny przedszkolnego kolegi Oli - Jasia. Urodziny odbyły się w czekoladziarni. Jeszcze przed wyjściem Jacek stwierdził, że skoro urodziny w czekoladziarni, to czy tort będzie też czekoladowy. I jak się okazało, wcale się nie pomylił. I Ola i Jacek, choć Jaculo bardziej, bardzo przejęci byli, że na urodziny idą.
Spotkanie przebiegało pod hasłem Pana Kleksa, który to jest ulubieńcem Jasia. Postać dla pozostałych dzieci tajemnicza i nieznana, ale wspólnej zabawie to nie przeszkadzało. Na urodzinach była jeszcze 2 przedszkolnych kolegów - 1 z młodszą siostrą, 8-letni kuzyn Jasia i równolatek - kolega z młodszym bratem. Jacek był więc w grupie najmłodszych, ale bawił się ze starszyzną.
 

 

 

Poza chwilami na poczęstunek i tort, bawiono się w gry i zabawy powiązane z postacią Pana Kleksa. Każde z dzieci zrobiło sobie własnego kleksa z imieniem rozpoczynającym się na A.

 


Były też rózne konkurencje, niektóre bliższe sportom walki, inne zręcznosciowe, a kolejne intelektualne.

 

 























 
Przerwy w konkurencjach były 2 - na tort, a potem na czekoladę do picia. Ola, ku zdumieniu ją znających, do zabawy przystąpiła od pierwszej chwili. I nie wiem co miało na to największy wpływ - czy czekoladowe zajęcia w bibliotece, czy znane twarze przedszkolnych kolegów, czy uświadamianie jej, że urodziny będą trwać tak krótko iż jeśli od razu nie zacznie brać w nich udziału, to może nie zdążyć się pobawić czy też zapowiedź, że jeśli przesiedzi urodziny z dala od imprezy to więcej zaproszenia na takowe dla niej nie przyjmiemy. Cokolwiek to było, zadziałało. I jej się podobało.

Po powrocie Jacek opowiadał tacie - to były idealne urodziny!

***

Gdy kładliśmy się spać odkryliśmy, że w Czekoladziarni został Jaculkowy piesek. Zapomnieliśmy o nim gdy Jacek wyniósł go do domku do zabawy i zniknął nam z oczu. Po urodzinach szybko musieliśmy zwolnić salę na następną imprezę i o piesku nikt nie pamiętał. Rozpacz Jacula była ogromna. Płakał. Szlochał. Nie dał się pocieszyć nikomu. Wzgardził misiem, którego mu na zastępstwo Ola chciała pożyczyć na noc. Biedny w tym smutku był straszliwie. W końcu zasnął. 

Komentarzy : 3 (Komentarze)


Dzień Babci i Dziadka - odsłona trzecia (sobota, 14 stycznia)
2012-01-18 0:30:00

W sobotni poranek odbyło się spotkanie na warsztatach plastycznych z okazji Dnia Babci i Dziadka. Ola z babcią uczestniczyła w takim spotkaniu po raz 3., dla Jacka i dziadka to był debiut. W tym roku zadanie polegało na wykonaniu kolorowego świecznika, który powstawał z dekorowania szklanek barwnymi modelinowymi ślimaczkami produkowanych wspólnymi siłami. 

Na początku należało podzielić modelinę, rozgrzać ją w rękach i tworzyć barwne placki.


















Po skręceniu placków w rulonik kroiło się je w plasterki z których powstawały ślimaczki.





 
Potem już można było oklejać ślimaczkami szklanki.







Praca wymagała skupienia i cierpliwości.




Aż dzieło zostało skończone.
No prawie, bo po powrocie do domu należało jeszcze świeczniki przetrzymać pól godziny w gorącym piekarniku.





Po części plastycznej nastąpiła część muzyczno-taneczna. Panie zaprosiły na scenę. Jaculo pobiegł zaraz po pierwszym zaproszeniu, Ola niczym osioł zaparła się, że nie pójdzie. Została przy stoliku. Po jakimś czasie podeszła pod scenę i usiadła obok. Do zabawy dała się wciągnąć dopiero po długim czasie. Tak naprawdę na koniec spotkania. Jacek i inni zdążyli pobawić się przy Ojcu Wirgiliuszu i wspólnym śpiewaniu i wydzwanianiu na dzwonkach z dźwiękami gamy "Wlazł Kotka..."




























Komentarzy : 1 (Komentarze)




Blog prowadzony od lutego 2007 roku. Archiwum jest zarchiwizowane ;-)





 
Jesteś naszym 319376 Gościem.


 
Wpadamy z wizytą:

3. Muszkieterów - Mateusz*Szymon*Błażej

- A dlaczego?

z mamą Iwoną - Adrianek i Milenka

smoleccy znajomi - Aga i Wojtek

- Ania i Wojtek niesmykowo

scrapowanie Zielonej - Art Grafic Agency Creative

- bajkowe drukowanki

pierniczki i in. - Bakerlady

Ola i Zuzia - bliźniaczki

starsza siostra i młodszy brat - blog Julci i Wojtusia

wrocławski kolega - blog Kubusia

ulubione chłopaki-bliźniaki - blog Maksa i Franka

- blog Marcelka

wybierz i drukuj - bogactwo kolorowanek

przepisy wg Ewy B. - Chatka Patki

wierszyki i in. - czytanki - czas dzieci

dla tych co mają piekielną cierpliwości do hand made - Diabelski Młyn

polskie forum skrapkowe - Digi Scrap Pl

złota lista książek dla dzieci - do poczytania

galeria she_ - DST

mini galeria ;-) - DST

- fajne pomysly na domowe prace reczne

Filemon czyli Filip - filemonowo

projekty i inspiracje - Free Crafts Creations

Griszka i Ola - Grześ

Zielona - i jej zielone lata

Kobieta i szycie - igłowe inspiracje

- inspiracje i natchnienia

- inspiracje tortowe

pychotkowa Julcia - JUla i Lila

- kolorowanki dla dzieci

Towarzystwo Pomocy Św. Brata Alberta - Koło Wrocławskie

Bea w kuchni - kulinarne inspiracje

pierniczki Aganiok i in. - kulinarne inspiracje

blog moje wypieki - kulinarnie

e-ksiązki - kulinarnie

z Kasią - Łukasz i Michał

informacyjny blog przedszkolny - Mali kolarze

zapiski mamy - margolciowa Magda

- Marsza i scrapbooking

wrocławskie chłopaki - Miłosz i Mieszko

Gosia i Oskar - Motyle Oskara

Gosi myśli - motyle Pauli

wrocławska Zosia - Murkowo

Yannic i Ben - niemieccy kuzyni

- Niezaominajki Zosi i Jasia

niesmykowe - Notki Mamrotki

przewodnik po internetowych zabawkach dla dzieci - Pi razy Żaba

- piosenki przedszkolne

- portal rodziców i nauczycieli przedszkolaków

chustomania - prawie wszystko o chustach

- przedszkole w Lublinie

w nowym miejscu - Pychotka

zabawy z dzieckiem i in. - robótkowo-dzieciakowe inspiracje

- scrapbookingowe inspiracje

- scrapbookingowe inspiracje

inspiration4scrap - scrapkowe inspiracje

skarbnica freebie ;-) - Scraplandia

Doti - scrapowanie Doroty

galeria prac - Scrapy Beaty

Scrapy Beaty - Scrapy kubusiowej mamy

Margolcia i Madzia i Ania - siostry

- Skrapujące Polki

- strona przewodników wrocławskich

- The Crafty Crow

- Ulotne dziewczyny

- w obiektywie Basi

word arty - WA by AgaG

- Wiersze dla dzieci

Grześ i Kasia - wrocławskie rodzeństwo

gry i zabawy dla dzieci - Zabawna kraina

- zapiski Kaśki co się zmieniła...




 
Kartki z kalendarza Oli i Jacka:
 
2012-01-04
Przy wieczornym myciu zębów Ola traci lewą dolną dwójkę.

2011-09-25
Pierwszy górski szczyt zdobyty - po 2 godzinach i różnych przygodach masyw Ślęży pokonany

2011-09-25
Ola gubi 2.mleczaka. Połyka go wraz ze śniadaniem.

2011-08-09
Wypadł Oli pierwszy mleczak.

2010-09-01
Przedszkolny debiut Oli. Pierwszy dzień w przedszkolu przywitała z uśmiechem, kolejne ...bez niego.

2010-08-22
Jaculo po raz pierwszy w kinie! pełnometrażowa produkcja: Jak Bob został Budowniczym Razem z nim film ogladali: Ola, tata, Wojtek i mama Wojtka i Agi.

2010-07-06
Pożegnanie z pieluszkami w ciagu dnia za nami.

2010-07-03
Odpieluchowywania Jacula weszło w etap bezpieluchowy.

2010-03-28
Jaculowe urodzinowe puzzle z Bobem Budowniczym w ilości sztuk 60 są w ciagłym użyciu. Od tej pory i te i inne 60 elementowe układa. Najczęściej sam.

2010-03-27
Ola "przesiada się" na 80 i 100 elementowe puzzle.

2010-02-19
Jaculo do lalki zaczął mówić: LALA

2010-02-06
Wyłażą jaculkow piątki. Spać nie dają i jemu i mamie.

2009-12-22
Dla Jacula 24 elemente puzzle są w sam raz.

2009-09-22
Jaculo układa puzzle. Razem z Olą dokłada po elemencie. Od kilku dni swoje z pojazdami. Auto, samolot, straż pożarna, pociag, karetka i autobus. 2,3,4,5,6,7 elementowe układane w ramce.

2009-06-30
Pierwszy samodzielny spacer Jacka - z kuchni do pokoju. I od teraz samodzielne chodzenie ćwiczy gdy tylko może.

2009-06-30
Jacek ma wszystkie "czwórki", zaczynają się przebijac dolne "trójki". Niestety, odwapnienia górnych jedynek pogłebiają się. Mają około 4-5 mm.

2009-05-10
Pierwsza wyprawa Oli do kina. Na niedzielny poranek. Na ekranie "Nurkuj Olly, Nurkuj!",

2009-05-08
Jaculkowa 4. czwórka ujrzała świato dzienne.

2009-05-08
Pierwszy samodzielny kroczek Jacka. A nawet 2. (ok krzesła do mebli, u babci, bo bardzo już nie lubi schodzić do raczkowania gdy ma tak małą odległość pokonać.)

2009-04-22
Jacek stoi bez trzymanki przez jakieś 6 do 10 sekund i widać, że sam jest tym mocno zadziwiony.

2009-04-22
Jaculkowa trzecia "czwórka" ujrzała światło dzienne. Prawa górna.

2009-04-22
Trochę przez przypadek rezygnujemy z wieczornego posiłku mlecznego prosto od mamy. (Podwójne mycie zębów było uciążliwe, Jacek zasypiał przy karmieniu, mycie zębów go budziło i wnerwiało.)

2009-04-07
Jednak złe stomatologiczne wieści. Odwapnienia zębów. Ale jest też jaśniejsza strona - lakowaniem będziemy o nie walczyć!

2009-03-23
Pierwsze jaculkowe spotkanie z dużą wodą - oswajamy basen.

2009-02-17
Kanapa? No problem. Jacek wdrapuje się na nią. Sam.

2009-02-08
Jaculkowe pierwsze kroczki - póki co, wzdłuż łóżka.

2009-01-22
Jacek raczkowanie zaczął na serio - przestał się posiłkować podwożeniem na pupie. Przeraczkował z pokoju do kuchni.

2009-01-19
Jaculek znalazł podparcie przy rozłozonym łóżku i wstał. I stał, kilka sekund, ale od czegoś trzeba zacząć.

2009-01-16
Jaculkowi świat stanął otworem. Pierwsze, nieporadne nieco kroczki zwane raczkowaniem.

2009-01-10
Jaculek przemieszcza się - technika własna czyli siedząc i ślzgając się na pupie. Ważne, że do przodu :-)

2009-01-02
Jaculkowa dolna, prawa dwójka ujrzała światło dzienne.

2008-12-30
Jaculkowa dolna, lewa dwójka wyjaśniła skąd te pobudki nocą.

2008-12-11
Jaculkowa pierwsza wizyta u stomatologa. Ufff, nie ma wady szkliwa.

2008-12-08
Jaculkowy 6.ząbek - górna prawa dwójka. Ząbki, weźcie na wstrzymanie, please!

2008-11-22
Jaculkowe zęby powariowały. Choć taką miałam nadzieję, nie mam omamów wzrokowych, za to Jaculek ma kloejnego ząbka. Zamiast 2. górnej jedynki GÓRNĄ...dwójkę. Lewą.

2008-11-21
Jaculek sam siada techniką, jaką uczono siadać Olę na rehabilitacji czyli z półobrotu i z podparciem ręką. (do tej pory siadał używajc tylko i wyłacznie mięśni brzucha)

2008-11-06
Jaculkowa górna jedynka (lewa) wychyla się. (I po co?;-) )

2008-10-27
Jaculkowe dwie dolne jedynki ujrzały światło dzienne.

2008-10-20
Metoda plecy-brzuch-plecy-brzuch do przemieszczania się jest najlepsza. Opatentowana przez Jacka.

2008-08-25
Palec w buzi? Chętnie! Duży palec nogi Jacka tam właśnie po raz pierwszy trafia.

2008-08-25
Przesiadka Jacka do spacerówki.

2008-08-20
Jacuś odkrywa,że ma nózki, którymi można świetnie się bawić :-)

2008-08-15
Jacuś przewraca się sam z brzuszka na plecki :-)

2008-08-07
Jacuś przewraca się sam na brzuszek :-)

2008-08-07
Zauważamy pierwszą 5. Prawa dolna. (I to raczej ona była przyczyną lekkiej gorączki 29 lipca)

2008-07-26
Pierwsze wyjście na basen - od razu do Aqua Parku :-)

2008-07-22
Pierwsza podróż pociągiem. Pośpiesznym. Odcinek Wrocław Gł. - Rawicz

2008-07-01
Kolejne, tym razem ostatnie ;-), podejście do pożegnania z pieluchą.

2008-05-02
30 elementów na 1 puzzlowy obrazek to żaden kłopot.

2008-04-20
Puzzle 24-elementowe to pestka.

2008-03-27
Zostałam starszą siostrą. Mam brata Jacka.

2008-02-18
Pierwsza rozłąka dłuższa niż kilka godzin Oli z mamą i mamy z Olą. Jak się okazało, na prawie 3 miesiące.

2008-01-08
Z uporem maniaka ćwicz zamykanie zamków błyskawicznych w ubrankach. (Zapinać i odpinać zamki umiem od lipca, sierpnia)

2008-01-05
Od dawna sama się ubieram. Zaczęłam od skarpetek i butów. Potem przyszła pora na rajtuzki. I spodnie. Oraz bluzkę.

2007-11-30
pierwsze lapisowanie chorych ząbków :-(

2007-11-27
Złamany ząb. Początek stomatologicznej przygody i diagozy - wada szkliwa.

2007-10-20
pierwszy dzień bezmlekowy

2007-09-01
Trójki gonią brakujące czwórki.

2007-08-15
Wyłazić zaczynają wszystkie trójki. I nim pojawią się w komplecie minie mniej więcej miesiąc.

2007-07-17
Pierwsze samodzielne KROCZKI! Długo to trwało ale w końcu zrobiłam.

2007-07-15
Nowa czwórka! Prawa dolna. Ząbki minęły półmetek :-)

2007-07-10
Sama wstaję i sama stoję. Z każdym razem dłużej. Śmieję się przy tym tak bardzo, że aż się przewracam :-D W końcu jest z czego się cieszyć.

2007-06-27
Chodzę bardzo szybko trzymana za ręce :-)

2007-06-26
Biegam - ale ktoś mnie musi przy tym trzymać pod pachami :-)

2007-06-26
Wyskakuję w górę, przez chwilę stoję samodzielnie nim padnę na "4 łapy" - a wszystko po to, by pokazać jaka duża urosnę.

2007-06-24
Wreszcie decyduję się stać "bez trzymanki". Co prawda tylko przez kilka sekund ale od czegoś trzeba zacząć :-)

2007-05-16
Nowa czwórka. Druga dolna. Lewa. Ząbki więc na półmetku :-)

2007-04-26
Pierwsza czwórka. Prawa dolna. Wyprzedziła trójki. A to znaczy, że będę mieć już 9 ząbków.

2007-04-20
Wykorzystując czas pobytu w łózeczku sprawdziłam czy uda mi się przemieścić stojąc. Udało się - zrobiłam kilka samodzielnych kroków!

2007-04-10
Moje PIERWSZE urodziny czyli ROCZEK.

2007-03-28
Wychyla się mój 8.ząbek. Jestem podwójnym króliczkiem ;-)

2007-03-15
Dziś stuka roczek mojemu tacie jako doktorowi! Byłam z nim na obronie doktoratu.

2007-03-14
7.ząbek Druga górna dwójka.

2007-03-08
Podpatrzyłam jak to robi starsza koeżanka, wróciłam do domu i sama WSTAŁAM.

2007-03-07
Niespodziewanie - ciemną nocą - pojawiła się dolna lewa dwójka.

2007-03-02
Postanowiłam dać się przekonać do chodzenia na czworaka. Tak długo mnie do tego namawiali....

2007-02-24
Trzeci ząbek - lewa "dwójka". Okres kasowniczka za mną.

2007-01-08
Uparcie ćwiczę zapinanie zamków błyskawicznych. Najchętniej na bluzach, sweterkach i w butach.

2007-01-05
Postanowiłam usiąść. Wybrałam inną technikę niż mnie uczyła pani Renia (rehabilitantka).

2007-01-02
A oto druga jedynka. Jestem "kasowniczek".

2006-12-22
Uwaga! Mam zęba :-) Pierwsza jedynka.

2006-10-28
Pierwsza noc w nowym domu. Niestety, nie pamiętam co mi się śniło.

2006-05-03
Pierwszy spacer. Wozek, mama, tata, ja i bzy. Pięknie było.

2006-04-13
Nareszcie w domu! Więc tak wygląda moje nowe miejsce do spania.

2006-04-10
Opuściłam przytulny brzuszek i wreszcie zobaczyłam mamę i tatę :-) Zobaczyłam też parę innych osób, ale moich rodziców ciekawa byłam najbardziej.


 
Jak się rodzią gaduły:
 
2010-07-22
kosz, deszcz, siusiu

2010-07-15
Mama, dulo! gdy mama za dużo wsypała płatków do kaszki

2010-07-10
już, trzy, ślub, dziura (dziula)

2010-02-28
Jaculkowe: LALA

2010-01-30
Jaculo mówi: OLA MAMA, MAMO TATA, TATO TAM TO TU BAM - coś upadło AM - i jeść i pić EEE=NIE YHY=TAK CIUCH - pociąg BUM - auto

2010-01-30
Jaculo nazywa niektóre zwierzątka: hau - pies kl kl - (odgłos kpopyt) koń chch - gardłowe, jakby się dusił - świnka sss - wąż mu - krowa

2009-06-30
Jacek wyraźnie woła: Ola, tata, Ela. DA! to nadal podstawowe słowo. NE - czasem.

2009-05-10
stop - bardzo potrzebne słowo, wykrzykiwane niczym komenda w wojsku

2009-03-03
Jaculkowe pierwsze zdanie złożone: Tata eee, Ola aaa. = tata nie zrobi picia Oli, bo Ola śpi.

2009-02-28
Jaculkowe zdecydowane DA gdy czegoś chce

2009-02-20
Jaculkowe: tata, da, am, maa maa, baba, dada, O! la - od dawna

2009-02-17
Jaculek gada od kiedy pamiętamy. Najpierw pojedyncze głoski, potem a gu gu, teraz sylaby: da da, ta ta, ne ne, na na, da da

2008-10-20
Nie bądź taka niepodzielna! Podziel się ciastkiem. (data orientacyjna)

2008-08-01
Ola zobaczyła książkę, na okładce której było zdjęcie portretowe dziewczynki. I rzekła: To nie Ola. To inna SRULKA>

2008-07-20
Zrób miejsce Oli. = posuń się daj popachnić= powąchać

2008-06-01
Ola do siebie: Nie płacz! NIe trzeba płakać!

2008-04-15
Sama do siebie: Nie płacz Olciu, nie trzeba płakać.

2008-04-15
mamusia, mamusiu

2008-02-25
tatuś

2008-02-11
Mama głośno zauważyła, że zapomniała wyprać Oli ulubioną piżamkę w króliczki. "Gapa" padło w odpowiedzi.

2008-01-21
Powtarzam dziesiątki słów jak papuga. Wiele z nich włączam do swojego słownika np. poczekaj!

2008-01-20
szerzaj=rozszerzaj (przy zakładaniu butów), deszcz, sziedź, już, drzwi, dobrze, gwiazdka, kapcie, jajko, maso i masiu=masło, czuż=nóż, Jasio=Reksio, bedzie=będzie, siatka, zmioka=zmiotka

2008-01-20
TATI, MAMI czyli pierwsze własne słówka i/lub próby odmiany. Zastanawialiśmy się skąd to się wzięło i w końcu usłyszeliśmy odpowiedź na pytanie czyje jest to ubranko- najpierw padło OLI, potem TATI

2008-01-11
zwierzątka: kicia=kot, koń, osioł, fafa=żyrafa, tuf=żółw, soń=słoń, kurka, kurka pan=kogut, osa, misiu, hipcio

2008-01-10
imiona: Zosia, Basia, Asia, Ola, Laura, Łucja, Ela, Nina, Ala, Konel=Kornel, Cypian=Cyprian

2008-01-10
Upadły mi podawane Oli rajtuzki "Maaatko!" usłyszałam w komentarzu

2008-01-09
toaletowe: siku, kupa, pupa

2008-01-08
bałan=bałwan, apsik, sama, choć tu=chodź tu, kulka, dziurka, farbka, praszam=przepraszam, mała, mało, duża, osioka, osioki=osioł, baka=żaba, daj, to też, po co?, wiem

2008-01-08
Ola powtarza prawie każde nowe słowo i używa ich tyle, że nie sposób spamiętać. Tym samym nadszedł finał spisywania pierwszych słówek. Zwykle długie słowa skraca pomijając pierwszą sylabę np. szaszam=przepraszam

2008-01-05
szopka

2008-01-02
anioł

2007-12-28
tato (jako dopełniacz)

2007-12-25
auto i brum-brum, halo na telefon, kaka=kaczka, dom (takie można zrobić "pieczątki" z ciastoliny)

2007-12-20
matko! szok, tutaj, tam, aaa=ktoś śpi, widzisz, widze, kartka

2007-12-18
kurka, kulka, dzidzia

2007-12-17
Ola! na wszystko co chcę sama zrobić

2007-12-07
stokrotka

2007-12-01
kurka, czapka, buty

2007-11-25
paprotka, cześć, widzisz, Ola, mleko

2007-11-15
Krzysia (dopełniacz od Krzyś), sama, kurtka, buty, fuf = żółw, jaja, lala, miś, dzidzia

2007-10-29
Zosia, dobra, widzę, nie ma, am!

2007-10-28
mniam mniam

2007-10-25
Ciocia, pa pa! - do kończącej rozmowę telefoniczną z ciocią mamy

2007-10-25
Am bam! = spadła miseczka z kaszką

2007-10-20
pierwsze zdanie: tata, słyszysz?

2007-10-15
Słyszysz?

2007-08-15
ała (hała) - pies, kici - kot , ciocia, babcia, bam - gdy coś upada lub uderzę się, ci - dźwig, prosze, tam, tutaj, dziadzia, tata, am = am :-)

2007-07-01
dzia-dzia, husiu husiu oczywiście huśtawka, czu czu -pociąg, si - potrzeba nocnikowa

2007-06-26
"czy" oznaczające "trzy" - podsłuchane u wujka Andrzeja

2007-06-09
A ty! - nauczyła mnie babcia Ula

2007-06-06
- powiedz mama - Ela - MAMA! - Ela!

2007-06-06
ATA = tata Ela = mama AJA= ciocia

2007-04-12
pokrzykuję "Ela" gdy mama zniknie za jakimiś drzwiami (dodatkowo stukam w drzwi) - tata mnie tego nauczył :-)

2007-04-12
informuję "BA" gdy coś spada

2007-03-20
Najważniejsze słowo to TATA W różnych tonacjach i róznie akcentowane. PA PA - gdy nie zauważają, że macham. DA - gdy ignorują moją wyciągniętą rękę po coś atrakcyjnego. NE - chyba nie muszę tłumaczyć :-)

2007-03-05
Ola, Ala, Ela, lala, ała, ał, ła - jako ćwiczenie logopedyczne

2007-02-27
Jeszcze nie mówię - w znaczeniu prowadzenia dialogu. Wypowiadam wiele słów. Niektóre znajdują się w słowniku języka polskiego, jednak większości z nich próżno w nim szukać. Świadomie wypowiadam słowa TATA i PAPA. No i może BABA.