« Poprzedni blog Następny blog »

Załóż teraz swojemu dziecku rodzinny pamiętnik


Suwaczki dla rodzicow - smyki.plSuwaczki dla rodzicow - smyki.pl
Ola, Zuzia i Antoś
     
 
 
Archiwum:
2009: październik listopad grudzień
2010: styczeń luty marzec kwiecień maj czerwiec lipiec sierpień wrzesień październik listopad grudzień
2011: styczeń luty marzec kwiecień maj czerwiec lipiec sierpień wrzesień październik listopad grudzień
2012: styczeń

Zapachniało pierniczkami (wtorek, 13 grudnia)
2012-01-12 23:08:00
Ponieważ dnia poprzedniego padłam razem z dziećmi, przebudziłam się o 3 rano i już spać nie mogłam. Szybki nocny prysznic, rozmyślania na temat zbliżających się Świąt, że jednak trzeba coś przygotować,zakończyły się tym, że siedziałam przy komputerze i wyszukiwałam przepisy na potrawy wigilijne i przygotowałam listę zakupów niezbędnych do zrobienia. Zanim dzieci wstały mieszkanie było już ogarnięte. Ja pozytywnie nastawiona, bo w te Święta jednak będziemy świętować mimo nowych obowiązków i bardzo ograniczonego czasu na cokolwiek.

Dziewczynki dużo mniej energicznie rozpoczęły dzień.



Synek ćwiczy się w zaczepianiu mamy no i intensywnym machaniu swoimi rączkami i nóżkami.


 

 

 

 

Jak już dostałam takiego przedświątecznego kopa postanowiłam, że w końcu pora upiec pierniczki. W domu wszystko było więc zabrałyśmy się do roboty. Zuzia dorwała się do foremek na babeczki.


Ola dzielnie asystowała mi przy przygotowaniu ciasta, bardzo chętnie pomagała w wycinaniu pierniczków.


 

Zuzia na początku wycinała foremką pierniczki gdzie popadło, czyli wszędzie. Nie darowała nawet już wyciętym pierniczkom. W końcu dogadałyśmy się jakoś i z pomocą mamy zaczęły Zuzi wychodzić ładne pierniczki.


W międzyczasie była degustacja. Oli bardzo posmakowały nasze wypieki. Zuzia zjadła jednego pierniczka i podziękowała za resztę. Tatko też został wciągnięty w pieczenie, kiedy to synek zaczął domagać się swojego mleczka.


 

Antek cierpliwie spędzał czas w bujaczku...,


 

...  jak już mu się znudziło na rękach tatki.



 

 
Nasza pierwsza piernikowa zabawa okazała się udaną, było wesoło i radośnie. Na początku wydawało mi się, że dziewczynki są jeszcze za małe do takich prac, ale wystarczyło im zaufać, odpowiednio pokierować i samej dać się wciągnąć w zabawę. To co mieliśmy zrobić zrobiliśmy i świetnie się przy tym bawiliśmy.

Komentarzy: 7 (Komentarze)


Bezsenność i szaleństwo (sob./niedz., 10-11 grudnia)
2012-01-12 22:58:00
Jak to ostatnio u nas bywa, tek i ten weekend zaczął się marudnie. Ola płaczem wyrażała swoje niezadowolenie i próbowała nas do czegoś zmusić. W końcu tatko, aby się uspokoiła dał jej potrzymać chwilę braciszka. Jak widać, buzia od razu się jej uśmiechnęła.


 

Zaskoczył nas widok za oknem, otóż pojawił się pierwszy śnieg, który bardzo szybko zniknął. Dziewczynki na to zjawisko pogodowe wpatrywały się jak zauroczone.

Tatko dał się wciągnąć w zabawę klockami i tak powstała stajnia dla kucyków, do których później dołączyły inne zwierzątka.

 

W nocy z soboty na niedzielę znowu obudziła się Zuzia i długo nie mogła zasnąć. Przyszła do nas do łóżka, najpierw głaskała Antka, a później próbowała odsunąć go ode mnie. Skończyło się na tym, że tatko zabrał ją do sypialni dziewczynek i już z nimi został w pokoju.

Taki oto widok ujrzałam rano. Zuzia spała w łóżeczku brata w dodatku niczym nie była przykryta. Tu już pod kocykiem śpi,którym ją przykryłam rano.


Ola też pozycję do spania świetną wybrała, taką wyjściową z łóżka.


A tu tatko przyłapał Zuzię, jak głaszcze braciszka w łóżeczku


Pod wieczór w domu zapanowało szaleństwo. Zdjęcia chyba same mówią za siebie, co się działo, i że bardzo radośnie się działo. Tatko w tych zabawach jest bezkonkurencyjny.


 

 

 

Zula uwielbia tańce z tatkiem. Jak tylko słyszy muzykę od razu wyciąga ręce do góry, żeby ją wziął i tańczyli razem.


 

 

 

 

 

 

I tak oto weekend kiepsko zaczęty zakończył się bardzo fajnie.


Komentarzy: 2 (Komentarze)


Antek u ortopedy (wtorek, 20 grudnia)
2012-01-12 22:30:00
Jak wiadomo, aby się dostać do jakiegokolwiek specjalisty trzeba czekać w kolejkach nawet kilka miesięcy więc postanowiliśmy nie czekać, tylko wybraliśmy się z Antkiem do ortopedy prywatnie. Umówieni byliśmy na 15.10, ale jak to bywa, do gabinetu weszliśmy trochę później. Synek w czasie badania był bardzo grzeczny, nawet przy usg nie zamarudził mimo chłodnego żelu na bioderkach. Jak stwierdził lekarz, biodra ma jak dziewczyna, usg wyszło bardzo dobrze, dłonie w porządku. Okazało się, że ma stópki na skutek ułożenia w brzuchu mamy skierowane za bardzo palcami w stronę piszczeli i da się je prawidłowo ustawić delikatnymi masażami. Lekarz wszystko mi wytłumaczył co robić, aby Antek nadal prawidłowo się rozwijał i kazał pojawić się za 2 miesiące. Jeszcze trochę zamarudziliśmy w przychodni, bo Antek zgłodniał nieco.
Jak to mi się często zdarza, zwłaszcza w miejscach, w których rzadko bywam, a i już ciemno było, zabłądziłam w drodze do przystanku i przypadkiem trafiłam do sklepu ze wszystkim dla dzieci. Naturalnie nie mogłam się opanować i zakupiłam drobne prezenty dla dzieci - dla dziewczynek książeczki i nowe fartuszki ochronne, a dla Antka grzechotki. Do domu wróciliśmy dosyć późno, już pod koniec drogi Antek zaczął się wiercić i marudzić w autobusie, ale na szczęście w końcu udało mi się z nim dotrzeć do domu, zanim rozkrzyczał się na dobre.





Dziewczynki od rana jak zwykle bawiły się, tym razem również kolorowały (zjadały kredki). Popołudniu, zostały pod opieką tatki. Okazało się, że pod moją nieobecność zdążyły się za nami stęsknić i dały tacie trochę w kość.

Komentarzy: 3 (Komentarze)


W skrócie (śr./pt., 7-9 grudnia)
2012-01-11 0:02:00
Świeżo po Mikołajkach dziewczynki bardzo chętnie bawiły się swoimi nowymi zabawkami. A jak już miały dość ratowałam się bajeczkami, przy których były spokojne i ja mogłam coś zrobić. Zdarzyło się, że Zuzia weszła Antkowi do łóżeczka, kiedy z Olą byłam w łazience i próbowała go przesunąć, na co Antek zareagował płaczem, a ja wpadłam w panikę. Na szczęście nic się nie stało poza krzykiem.




 

 

Na spacer wybraliśmy się dosyć późno. Ja spacerowałam z Antkiem, a tatko pojechał z dziewczynkami autobusem do bankomatu. Przypadkiem okazało się, że wsiadł do takiego, który robił bardzo wielkie koło zanim dojechał do tego bankomatu więc w drodze dziewczynki zdążyły zasnąć. Obudziły się dopiero w drodze powrotnej i były bardzo zdziwione, bo zobaczyły mnie (spotkaliśmy się z wszyscy po drodze) i było już bardzo ciemno. Wieczorem mimo tej nieplanowanej drzemki na szczęście dziewczynki nie miały problemu z zaśnięciem.


Czwartkowy poranek spędziliśmy bawiąc się. W miarę możliwości (starając się unikać napaści Zuzi) układam Antka na brzuszku, w końcu chłopak musi się od czasu do czasu pogimnastykować.






Popołudniu przy okazji spaceru zajrzałam z Antkiem na pocztę. Przy okazji kupiłam dziewczynkom malowanki do malowania wodą. Okazało się, że to był świetny pomysł. Bliźniaczkom bardzo spodobał się nowy sposób malowania.



Piątek






Komentarzy: 0 (Komentarze)


Królu mój... to już 2 miesiące (poniedziałek, 9 stycznia)
2012-01-09 23:40:00
Jak ten czas leci, dopiero po dzieciach daje się to zauważyć. Dziś Antoś skończył już 2 miesiące. Mój mały księciunio w Wigilię zaszczycił mnie swoim pierwszym odwzajemnionym uśmiechem,  od tamtej pory uśmiecha się na każdą zaczepkę, po przebudzeniu, przy zmianie pieluszki czy  przy masażu brzuszka. Cieszy się kiedy paluszkiem robię mu po buzi "brrr brrr". Raz nawet zaśmiał się w głos z tego powodu. Chętnie macha nóżkami i rączkami kiedy leży w bujaczku, zagaduje do nas po swojemu. Lubi czasem pospać na brzuszku, ale jednak najlepiej mu z mamą. Za łóżeczkiem nie przepada, bardzo szybko się budzi i domaga wyjęcia. Bardzo dobrze mu się śpi w wózku na balkonie, ale w chuście bije rekordy. Spokojnie można z nim pójść do kościoła, całą mszę smacznie potrafi w niej przespać. Lubi też być noszony na ręce w pozycji na brzuszku, lub kiedy się go trzyma na rękach i podskakuje z nim na piłce.


 


Synek bardzo ładnie podnosi główkę, choć czasami woli sobie leżąc poleniuchować. Najwygodniej Antosiowi główkę zadziera się do góry, kiedy leży na moim lub tatki brzuchu. No i widać na jego maleńkiej główce pierwsze ślady łysienia od wiercenia się na poduszce.
Księciunio ładnie śpi w nocy, choć ostatnio potrafi się obudzić w porze karmienia i sobie leżeć spokojnie w łóżku dotrzymując nam towarzystwa.
Pod wieczór, kiedy jest bardzo zmęczony potrafi trochę popłakać, a chwilę później już śpi. Rano kiedy się budzi, darzy nas swoim promiennym uśmiechem. Nawet nie przypuszczałam, że tak się zakocham w moim królewiczu, którego najchętniej bym ściskała, całowała i na koniec zjadła.

Radość wyspanego synka na widok mamy.


Chyba nie ja jedna się w nim zakochałam. Dziś w nocy znowu obudziła się Zuzia, przyszła do naszego łóżka, położyła się koło Antka i głaskała go po główce. No właśnie, znowu się obudziła. Od jakiegoś czasu nasza córeczka budzi się w nocy ok 2-3  i czasem przez pół godziny, a czasem nawet przez 2-3 godziny nie możemy jej uśpić. Raz jest bardzo spokojna, a czasem tak nam dokucza, zabiera poduszki, wręcz spycha z nich. Bałam się, że będę chodziła nieprzytomna przez niemowlę, a tymczasem oboje z W. chodzimy nieprzytomni przez Zuzię. Wieczorami wręcz padamy razem z dziećmi nieprzytomni. Poniekąd stąd narosły moje straszne zaległości w notatkach i coraz większy brak zapału , no i sił do dalszego pisania.

Fryzura po nocy.


Córuś zmęczona po nocy.



A jak dzieciaczki spędziły dzisiejszy dzień? Dziś tatko zaczął zaległy urlop i serwował dziewczynkom "Baltazara Gąbkę" w wersji animowanej - nowe odkrycie dzieci. Zaczęło się od tego, że kupiłam na przyszłość całą trylogię Pagaczewskiego i tak zeszliśmy na bajki.
W Oli drzemie instynkt macierzyński, który ujawnia nie tylko na braciszku, ale i na lalkach.


Ja od rana próbowałam uspokoić Antka, bo coś marudny był i ciągle popłakiwał. Pogoda nieciekawa więc Antek wietrzył się na balkonie, a dziewczynki z tatkiem wyszły na chwilę się przewietrzyć. Zuzia poza planowanym kursem wspinaczki uda się chyba również na kurs tańca, bo też do tego ma zacięcie.


Jako , że Ola już nic na oczy nie widziała, postanowiłam skrócić jej grzywkę, na co mi pozwoliła, a potem chciała zrobić to samo z moją grzywką. Zuzi natomiast udało się obciąć grzywkę podstępem, kiedy stała do mnie tyłem zapatrzona w monitor komputera.


 


Wieczorem bardzo grzecznie po kąpieli i wieczorynce zmęczone dniem wypiły mleczko, umyły ząbki (czyt. zjadły pastę ze szczoteczek, bo nie dają sobie pomóc w zabiegu szczotkowania zębów), oddały się lekturze i kołysankom w wykonaniu tatki i szybko po tym wszystkim usnęły.

Komentarzy: 4 (Komentarze)


Kolęda (niedziela, 8 stycznia)
2012-01-09 0:21:00

W niedzielę znowu zabrałam Antka do kościoła, na szczęście w chuście, bo z wózkiem nie wiem jak bym weszła, takie były tłumy. Pod koniec Mszy Św. tatko dołączył z dziewczynkami i jak już kościół się wyludnił, podeszliśmy wszyscy do ołtarza, żeby małe zobaczyły szopkę. Furorę zrobił aniołek kłaniający się po wrzuceniu do skarbonki monety.  Ola  natychmiast sama chciała wrzucić pieniążka i zażądała wyjęcia jej z wózka, po czym już nam się nie udało jej z powrotem do niego włożyć. Na szczęście nie wyjęliśmy też Zuzi, bo z powrotem do domu już mielibyśmy większy problem ,tym bardziej, że Ola całą drogę do domu spędziła na rękach tatki, a ja z Antkiem w chuście pchałam wózek - lekko nie było.



Na ten dzień mieliśmy zapowiedzianą kolędę na naszej ulicy. Z rozmowy z tatkiem zrozumiałam, że ksiądz ma do nas dotrzeć około 22-giej, a dopiero po kolędzie dobrze się zrozumieliśmy, że wizyty na ulicy są w godzinach od 15-22 i wcale nie było wiadomo tak naprawdę kiedy dokładnie ksiądz do nas dotrze.
W sobotę ogarnięcie domu po harcach dziewczynek nie zostało zrealizowane, ponieważ padliśmy zmęczeni nie wiem kiedy, chyba nawet wcześniej niż dzieci. Całą niedzielę próbowaliśmy osiągnąć w domu ład jako taki, ale dziewczynki skutecznie nam to utrudniały. Co rusz coś lądowało na podłodze, a to klocków wszystkie pudła, a to naczynia  i zestaw naczyń do kuchenki, a to układanki. Jakimś cudem udało nam się w końcu osiągnąć zadowalający stan mieszkania a i tak ostatecznie, kiedy zadzwonił dzwonek do drzwi tuż przed 19-tą, w pokoju na podłodze nie wiem jak i kiedy zapanował nieład.
Przyzwyczajeni byliśmy z poprzednich mieszkań, że najpierw ministranci informują, że za chwilę dotrze ksiądz, że mamy zapalić świece, a tu ksiądz Tomasz wkroczył od razu. Ponieważ przy wcześniejszej próbie przygotowania stołu z krzyżem i świecami Zuzia wchodziła na stół i zabierała krzyż zostawiliśmy to sobie na ostatnią chwilę więc w tym momencie na stole znajdował się tylko obrus, a my byliśmy nieco zaskoczeni widokiem księdza. W dodatku w tym czasie Zuzia znowu gramoliła się na stół.
Ola bardzo zainteresowana była gościem, Zuzia bardziej stołem, a Antek marudzeniem, bo spać mu się chciało. Ksiądz widząc co się dzieje po wcześniejszych „O Matko Święta” „O wszyscy święci” „ jak wy sobie radzicie” i „ile tu dzieci”, po poświęceniu ścian i wszystkich, po spisaniu tak licznej rodziny, po kilku pytaniach jak sobie radzimy w tym M, na tych metrach i co planujemy, po  pobłogosławieniu dzieciaczków zostawiwszy obrazki z Matką Świętą, opuścił nasze progi. Po tym zaraz rozpoczęliśmy nasze rytuały związane z zasypianiem dzieci.

Komentarzy: 5 (Komentarze)


Wizyty u lekarzy (śr./czw., 14-15 grudnia)
2011-12-15 23:37:00
Środa minęła nam na jeżdżeniu po przychodniach. Najpierw ja z Antkiem pojechałam na badanie słuchu zaplanowane na 10-tą. Udało mi się dotrzeć wcześniej, ale nikogo nie było więc mogliśmy zacząć badanie. Okazało się, że proste kilka chwil trwające badanie udało nam się przeprowadzić dopiero kiedy udało mi się uśpić denerwującego się na każdą próbę włożenia sondy do ucha. Na kolejną wizytę pędziliśmy biegiem, bo miała być o 11.15, a tym razem zaplanowane mieliśmy szczepienie. W przychodni okazało się, że tatko jeszcze czekał na wizytę z Zuzią do pediatry, mimo, że miał z nią wejść o 10.30, bo było dużo przesunięcie. Ostatecznie do gabinetu weszliśmy całą rodziną, bo Olę naturalnie zabraliśmy ze sobą.
Najpierw pediatra zajęła się Zuzią, zważyła ją i stwierdziła, że to nie jest zagłodzone dziecko, sprawdziła jej wyniki badań, według których jest zdrowa. Zainteresowało pediatrę to, że w czasie badania Zuzia była bardzo "żywa", nie mogła usiedzieć spokojnie oraz informacje, że nie wykonuje poleceń oraz nie mówi. Po tym wszystkim dostaliśmy dla Zuzi skierowanie do neurologa.
Ola w tym czasie próbowała namówić nas, żeby ją też rozebrać do badania, chciała się zważyć i wyciągać patyczki i inne rzeczy, z których korzysta lekarz. Psociła trochę, a utrzymanie jej w miejscu było trudne, bo Wojtek próbował ubrać Zuzię, a ja w tym czasie trzymałam Antka i nie specjalnie chciała mnie słuchać skoro wokoło tyle ciekawych rzeczy
Po Zuzi nadeszła kolej na Antka, którego mieliśmy dziś zaszczepić. Po obliczeniu tygodni, a 5 właśnie skończył pediatra stwierdziła, że o tydzień jest za młody i mamy wrócić za tydzień, jak już będzie miał 6. Mimo to Antek został zważony - 4600g, obejrzany z każdej strony, pochwalony, jaki to fajny z niego facecik. Na koniec dostałam jeszcze skierowanie na bilirubinę więc od razu poszliśmy do laboratorium. Przy pobieraniu krwi Antoś tak się rozkrzyczał, że krew mu z paluszka mimo wyciskania nie chciała lecieć. W końcu po zebraniu niewielkiej jej ilości pielęgniarka odpuściła synkowi kolejne męczarnie i mogliśmy już wszyscy wrócić do domu.


 


Czwartek mijał nam spokojnie, rodzinnie i na zabawach. Było całowanie braciszka.


 

 

 
Ola ku mojemu zaskoczeniu nie tylko miło leżała sobie z Antkiem na macie, ale dawała mu jeszcze swojego palca, którego Antek ssał.



Komentarzy: 9 (Komentarze)


Mikołajki i pierwszy spacer Antka (wtorek, 6 grudnia)
2011-12-06 23:26:00
W mikołajkowy poranek tuż po wyjściu tatki z pracy wstała Zuzia i przyszła do mnie do łóżka. Nie zwróciła uwagi na niespodzianki, jakie przygotował dla bliźniaczek Święty. Olę musiałam obudzić i lekko podgrzewałam atmosferę, że w nocy był Mikołaj i zostawił im w bucikach prezenty. Ola migiem wyskoczyła z łóżka i zaczęła szukać. Dziewczynki były bardzo zaskoczone tym co znalazły.


 


Bardzo szybko podzieliły się słodkościami, Ola szybko znalazła sposób na czekoladowego mikołaja. Zuzi też ten jegomość bardzo posmakował.


 


Dopiero po tym jak zajęły się słodyczami zainteresowały się wielkim wiaderkiem z klockami. Najpierw wciągnęło je wrzucanie klocków przez specjalnie przeznaczone do tego otwory.


 


Antoś ze swoją nową żyrafką, na razie obsługiwaną tylko przez osoby starsze :).


Wyjątkowo śniadanie w innej postaci :).


No i zabawa. Antek bardzo ładnie i długo spał więc mogłam cały ten czas przeznaczyć na zabawę z dziewczynkami. Dziewczynki już dawno tak świetnie się nie bawiły każda na swój sposób i nie marudziły nic a nic.


 




Postanowiłam w końcu zabrać syna na spacer. Niedługi wprawdzie, ale w końcu. Cały spacer Antek przespał w wózku.


 
Komentarzy: 9 (Komentarze)


Aate i przedmikołajkowa niespodzianka (pn., 5 grudnia)
2011-12-05 23:19:00
Poniedziałek mijał nam w miarę spokojnie. Dziewczynki ciągle męczył katar, a może bardziej mnie, kiedy wycierały kapiące nosy we wszystko tylko nie w chusteczki.


 
Ola zaczęła powtarzać po nas różne wyrazy. Co mnie bardzo ucieszyło, zaczęła wołać na brata po imieniu - "Aate", co jest bardziej zrozumiałe niż "Didi" na Zuzię.
Synek przy otwartym oknie przespał 2 godziny. Świeże powietrze służy jego drzemkom.


 






Dostaliśmy informację, że kurierem dotarł do cioci Wandy kolejny prezent (od cioci Ani) zamówiony przez internet. Bałam się zamawiać paczkę do domu, bo tak jak z jeździkami, od razu dziewczynki by rozpakowały, gdyż nic nie umyka ich uwadze, kiedy tylko otwierają się drzwi od domu.

Dostaliśmy też paczkę do domu, przyszła niespodzianka od cioci Moniki, siostry tatki. Rozpakowaliśmy ją dopiero kiedy tatko wrócił do domu. Dziewczynki bardzo się ucieszyły z niespodzianek.


 




Koniki zrobiły furorę. Małe szybko się nimi podzieliły.


 


Jako, że dziewczynki przez cały dzień nic nie chciały zjeść, w ostateczności dostały po butli mleka. Jak widać, z kucykami nie rozstawały się :).


 


Antek też dostał coś od Mikołaja - piszczącą żyrafę.
Od początku grudnia dziewczynki codziennie dostają po jednej czekoladce ze swoich pierwszych kalendarzy adwentowych. Dziś trochę się zbuntowały i chciały więcej niż jedną, ale cierpliwie do dnia następnego poczekać muszą.


Przed snem opowiadaliśmy dziewczynkom, że jutro jest taki szczególny dzień, w którym Św. Mikołaj grzecznym dzieciom zostawia prezenty w bucikach.
Niestety, z powodu męczącego dziewczynki kataru, małe dużo później zasypiają. Snują się po pokoju rozrabiając.


Komentarzy: 0 (Komentarze)


Weekend (pt./sob., 3-4 grudnia)
2011-12-04 21:49:00
Weekend zaczął się jak zwykle marudnie, ale udało się trochę dziewczynki rozkręcić wyjazdem na zakupy. Małe z przejażdżki autobusem "brum" jak zwykle były bardzo zadowolone. Z zakupów przywieźli śliczną pościel dla dziewczynek z owieczkami, kolorowanki z naklejkami i nową karuzelę do łóżeczka dla najmłodszego.
Najpierw dziewczynki zajęły się naklejkami z kolorowanek.


 




Kiedy przymocowałam karuzelę do łóżeczka, to o mało jej nie wyrwały. Wzięcie miała nie ma co. Stwierdziłam, że trzeba im dawkować zabawę karuzelą, dopóki się nią nie znudzą.


Niedzielę w dużej mierze spędziliśmy sami. Dziewczynki nadal zajmowały się kolorowankami, nadal karuzela była obiektem ich zainteresowań.


Prezenty świąteczne dla dziewczynek już mamy. Mamy nadzieję, że im się spodobają.


Komentarzy: 0 (Komentarze)



 
Archiwum:
2009: październik listopad grudzień
2010: styczeń luty marzec kwiecień maj czerwiec lipiec sierpień wrzesień październik listopad grudzień
2011: styczeń luty marzec kwiecień maj czerwiec lipiec sierpień wrzesień październik listopad grudzień
2012: styczeń
  Naszą stronę odwiedziło 43463 gości.

    Arthurek (brat Alexanderka)

  Adrianek

  Alexanderek (brat Arthurka)

  Antek, Szymon i Kuba

  Emilia i Filip

  Jessi

  Juleczka

  Juleczka - kontynuacja

  Juleczka, Patryczek i Majeczka

  Karol i Agata

  Karolinka i Patryczek

  Klaudia i Weronika

  Kornelka i Antosia

  Majeczka

  Maks i Franek

  Mama Agnieszka i Nataszka

  Maria i Robert

  Martucha

  Natalia i Kuba

  Nataszka

  Nathan i Natalka

  Ola i Jacuś

  Olaf i Kuba

  Oluś Gadomski

  Pawełek i Hania

  Rafałek

  Szymek i Filipek

  Wiktor i Mateuszek

  Zuzanna Alicja


 
 
  2011-12-24
Pierwszy uśmiech Antka do mamy :).

2011-12-20
Pierwsza wizyta Antka u ortopedy. Bioderka zdrowe, ćwiczyć stópki, bo mają ułożenie piętowe.

2011-12-14
5-tygodniowy Antek waży już 4600g.

2011-11-30
3-tygodniowy Antek waży już 4200g.

2011-11-29
Antkowi odpadł kikut pępkowy.

2011-11-12
Antek już w domu :) Jest już nas pięcioro.

2011-11-09
Dziewczynki zostały starszymi siostrami, na świecie pojawił się Antoś. Waga 3750g, długość 55 cm, 10 pkt w skali Apgar.

2011-06-22
Znamy płeć, bliźniaczki będą miały braciszka :).

2011-05-30
Pierwszy raz maluszek wyraźniej dał znać o sobie w brzuszku.

2011-04-14
Dziewczynki zaszczepione Prevenarem 13 oraz Infanrixem. Waga Oli 10kg, waga Zuzi 9900g (18 m-cy).

2011-03-25
Waga Oli - 9700g, Zuzi - 9300g (17 m-cy).

2011-03-25
W buzi Zuzi nareszcie widać dolną lewą dwójkę.

2011-03-21
W buzi Oli mama nareszcie wypatrzyła prawą górną czwórkę! Całkiem dużą!

2011-03-08
Dwie kreseczki na teście ciążowym. Bliźniaczki będą starszymi siostrami!

2011-01-27
Ola waży 9060g, Zuzia 8980g (15 m-cy).

2011-01-02
Zuzia - prawa górna jedyneczka!

2010-12-31
Ola- pojawiły się górne dwójki. Zuzia - przebija się prawa dolna dwójka.

2010-12-26
U Zuzi przebija się pierwsza górna jedyneczka, nareszcie! Lewa

2010-12-20
U Oli zaczęła wyglądać lewa dolna dwójeczka.

2010-12-19
Dziewczynki po raz pierwszy wybrały się na sanki, Ola zachwycona, Zuzia trochę mniej - wolała spacerować po śniegu.

2010-09-12
Zuzia zrobiła samodzielnie kilka kroków, skończyła 11 miesięcy :)

2010-09-11
Zuzia odważyła się zrobić pierwszy kroczek bez trzymania :D.

2010-08-26
Pierwszy kroczek Oli, a nawet 3 kroki bez niczyjej pomocy:).

2010-08-13
Ola sama weszła na łóżko.

2010-08-11
Zuzia nauczyła się samodzielnie schodzić z łóżka.

2010-08-08
W buzi Zuzi zaczęła się przebijać dolna lewa dwójka.

2010-08-01
Zuzia zrobiła papa na pożegnanie babci Ali.

2010-07-25
Ola i Zuzia przyjęły chrzest święty w kościele św. Antoniego przy Kasprowicza.

2010-07-23
Ola nauczyła się samodzielnie wdrapywać na fotel.

2010-06-29
Zuzia sama stanęła w łóżeczku przy szczebelkach.

2010-06-16
Zuzia sama usiadła z pozycji raczkującej.

2010-06-16
Ola trzymając się szczebelków chodzi dokoła łóżeczka.

2010-06-11
Zuzia zrobiła pierwsze kroczki na czworaka :). Posuwa się raczkując i czołgając na przemian.

2010-06-10
Szczepienie Ola wazy 6860 g, Zuzia 7030 g (prawie 8 m-cy).

2010-06-05
U Zuzi obok przebijającej się prawej dolnej jedyneczki przebija się również lewa dolna jedyneczka odkryta przez tatę :).

2010-06-04
Zuzi zaczyna wyrzynać się prawa dolna jedyneczka.

2010-05-28
Oli zaczyna wyrzynać się lewa dolna jedyneczka.

2010-05-27
Ola zaczęła raczkować :).

2010-05-13
Szczepienie Prevenarem, Ola waży 6500 g, a Zuzia 6520 g (7 m-cy).

2010-05-09
Ola przygotowuje się do raczkowania, przyjęła pozycję "na czworaka" :).

2010-04-08
Szczepienie Infarnixem, Ola waży 6150 g, Zuzia 6140 g (prawie 6 m-cy).

2010-04-04
Zuzia wyraźnie zainteresowała się swoimi stopami i zaczęła ja chwytać.

2010-03-30
Zuzia sama obróciła się z pleców na brzuszek :).

2010-03-26
Ola sama obróciła się z pleców na brzuszek :).

2010-03-10
Ola chwyciła rączką stopę.

2010-03-06
W jadłospisie pojawiły się brokuły :).

2010-03-04
Szczepienie Prevenarem Ola waży 5740 g, Zuzia 5900 g (prawie 5 m-cy).

2010-02-22
Pierwsze jabłuszko dziewczynek ze słoiczka :).

2010-02-18
Szczepienie Infarnixem. Ola waży 5480 g, Zuzia 5650 g (4 m-ce).

2010-02-17
Około tej daty dziewczynkom jeszcze nieświadomym znaczenia zaczęło wymykać się z buziek ma...ma.

2010-02-16
Oleńka przeturlała się z brzuszka na plecki.

2010-01-22
Wizyta u neurologa.

2010-01-12
Badanie przesiewowe słuchu u dziewczynek - wynik badania dobry.

2010-01-11
Zuzia głośno się roześmiała jak mama niechcący ją połaskotała w czasie przebierania.

2010-01-07
Zuzia dwa razy przeturlała się z brzuszka na plecy i lewy bok.

2010-01-05
Ola została zaszczepiona Prevenarem na pneumokoki. Ola waży 4650 g, Zuzia 4830 g (12 tyg.)

2010-01-04
Badanie okulistyczne dziewczynek - wszystko w normie.

2009-12-08
Szczepienie dziewczynek Infanrixem (błonica, tężec, krztusiec, Hib, wzw B, Polio). Ola waży 4000 g, Zuzia 4200 g (8 tyg.).

2009-12-07
Pierwsze uśmiechy dziewczynek do mamy i taty.

2009-11-10
Ola 3010 g, Zuzia 3240 g (4 tygodnie).

2009-11-05
Zdrowa Zuzia wraca do domu po ośmiu dniach ze szpitala.

2009-11-01
Oli odpadł kikut z końcem trzeciego tygodnia.

2009-10-29
Zuzia trafiła do szpitala.

2009-10-17
Nareszcie całą rodzinką znaleźliśmy się w domu. Ola wyszła ze szpitala z wagą 2260 g, a Zuzia 2210 g.

2009-10-15
Zuzi odpadł kikut w pierwszym tygodniu życia.

2009-10-12
Ola i Zuzia przyszły na świat. Ola 2410 g i 47 cm, Zuzia 2420 g i 48 cm.

2009-08-26
Poznajemy długą ukrywaną płeć naszych maluszków - dziewczynki.

2009-03-16
Pierwsze badanie USG i informacja, że spodziewamy się bliźniąt.

2009-02-27
Powtórzony test ciążowy, wynik znowu pozytywny.

2009-02-23
Na teście ciążowym pojawiły się długo wyczekiwane dwie kreseczki.


 
 
  2011-11-13
W słowniczku Zuzi pojawiły się: cacy, dzidzi - dzidzia, ta - tak, ne-nie.

2011-11-11
W słowniczku Oli pojawiły się: Oli - dla Oli, gdy Ola coś zrobiła, Dudi - Zuzia, koti - koty, Mani -Maniek (Złota rączka).

2010-10-23
BAM woła Ola i coś rzuca na podłogę, albo po prostu woła.

2009-03-16
J.H.: Widzicie jakiego macie dobrego doktora, chcieliście mieć jedno dziecko, a będziecie mieć dwoje :). Cieszyć się, cieszyć...