O kicianiu i innych rzeczach (sobota/niedz., 4-5 września)
2010-09-05 21:58:00
W sobotę dziewczynki bardzo mało w ciągu dnia spały. Wybraliśmy się wszyscy na spacerek, w międzyczasie zaszliśmy do fryzjera. Zuzia pomagała robić pranie, właściwie to sprawdzała, czy wszystko z pralki zostało wyjęte.
W ramach deserku dziewczynki dostały maliny, na buziach najpierw lekkie zdziwienie, a później minki pod tytułem „chcę jeszcze”. Zmęczone zabawami usnęły przed 19-tą.
Ulubiona półka z książeczkami.
Z małymi przerwami na jedzonko smacznie dziewczynki sobie spały.
Po 23-ciej przebudziła się Zuzia i nie mogła zasnąć więc zabrałam ją do sypialni. Po jakimś czasie okazało się, że ja spałam, a Zuzia bawiła się z Kluskiem :). Zuzia nauczyła się kiciać na koty, po cichutku woła "ciii, ciii". Kochanie moje.
Niedzielny dzień zaczęliśmy trochę później niż mamy w zwyczaju, bo przed 8-mą. Mieliśmy rano iść do kościoła, ale dziewczynki tak szybko padły zmęczone, że wybraliśmy się dopiero popołudniu. Po mszy zrobiliśmy jeszcze rundkę po uliczkach i wróciliśmy do domu. Dziewczynki chyba chciały się bawić w domku, bo po powrocie szybko się uspokoiły.
Przed obiadkiem mała przegryzka w postaci bułeczki...
i okazywanie sobie siostrzanych uczuć :).
Obiadek zjadły z apetytem, Ola nawet większym niż Zuzia. Zuzię chyba znowu zaczęły męczyć zęby, bo znowu zrobiła się bardzo marudna i budziła się z płaczem. Co dziwniejsze, nie widać już przebijającego się ząbka, jakby się cofnął.
Ola wymyśliła sobie zabawę w pakowanie przedmiotów do pudełeczka, wkładała do niego niekapki, gumową kaczuszkę i skarpetki.
Później wstawała i chodziła po pokoju mocno trzymając pudełko w rączkach. Nasza mała coraz pewniej dziś poruszała się na nóżkach, coraz rzadziej wracając do pozycji na czworaka. Zuzia dzielnie zajmowała się ściąganiem książeczek z regału, czyli swoim ulubionym zajęciem.
Pod wieczór znowu wyszliśmy na krótki spacerek, po którym zmordowana Zuzia bardzo szybko usnęła, a Ola jeszcze trochę szalała.
No i mamy wrzesień (środa/piątek, 1-3 września)
2010-09-05 20:58:00
W środę tatko obchodził urodziny. Złożyłyśmy mu życzenia wszystkiego najlepszego! Z okazji urlopu taty w pracy mam kilka dni na poranną zmianę. A w czasie mojej pracy dziewczynki szalały z tatkiem.
PO moim powrocie z pracy i po obiadku dziewczynki pomagały mi w sprzątaniu, czyli grzecznie się bawiły w kuchni.
Wieczorem zostałyśmy same, tatko poszedł świętować narodziny maleńkiej Oli, córeczki naszego drużbanta Piotrka i Sylwii.
W czwartek maleńkie jak zwykle wstały wcześnie rano i zaraz zaczęły bawić się w swoim pokoju. Zuzię bardzo zainteresował kaloryfer, zaczęła go gryźć, chyba dziąsła znowu ją swędziały.
W opiekowaniu się nad dziewczynkami tacie pomogła ciocia Wanda. Dziewczynki bardzo ładnie, cichutko bawiły się razem w swoim pokoju. W buzi Zuzi nareszcie widać lewą dwójkę, która męczyła ją tyle czasu, no i w końcu wrócił jej apetyt. W biciu brawo do Zuzi przyłączyła się Ola. Zuzia za to bardzo chętnie wszystkim i wszystkiemu robi papa. Wieczorem wszystkie trzy usnęłyśmy jeszcze przed 19-tą i spałyśmy mocno do prawie 7-ej rano.
Po moim powrocie z pracy wybraliśmy się na spacerek. Postanowiliśmy przy okazji zrobić niespodziankę cioci Wandzi i wujkowi Kazikowi. Ale było szaleństwo :). Dziewczynki po raz pierwszy mogły samodzielnie zwiedzać mieszkanie wujków, rozpędzały się w pokoju a hamowały w kuchni. Robiły porządki na regale, wyciągały z niego książeczki Asi, bawiły się globusem. Ciocia dała dziewczynkom do zabawy miski. Ale Zuzia się zdziwiła, kiedy straciła równowagę i wpadła pupą w największą, tak zabawnie machała rączkami i nóżkami. Ola, bardzo spostrzegawcza, próbowała celowo usiąść w miskę i z naszą pomocą nawet jej się to udało. Podsumowując, odwiedziny u wujków były udane.