|
Archiwum pamiętnika - nikagarda
Informacje z 2007.8:
Wizytacja i smutna wiadomość......
2007-08-31 22:36:11
Wczoraj w porze późno popołudniowej przeprowadziliśmy smykową wizytację u Wioli i Ninki. Na początku nasza malutka gospodyni trochę popłakiwała i do mamay na rączki się pchała, a Weronika z lekka zawstydzona była. Potem dziewczynki się rozkręciły a my popijałyśmy kawkę i laytałyśmy za nimi z aparatami, znaczy się głównie Wiolcia ;))) . Dziewczynki podjadały chrupki i czasami trzeba byo interweniować, bo Ninka wyrywała je Weronce z łapek. W końcu młoda wylądowała "na wysokościach" gdzie Nina już nie miała tak łatwego dostępu. Kiedy w mieszkaniu zaczełao robic się szaro, buro i ponuro z powodu zapadającego zmroku, wybrałyśmy się na spacer. Pogadałyśmy sobie z Wiolą jak stare dobre kumpele wróciłyśmy na podwórko, gdzie ja zapakowałam siebie i Weronikę do samochodu i pojechałysmy do domu. Bardzo się cieszę, że Wiola mieszka tak blisko i oznacza to, że bedziemy sie cześciej spotykały ;)))
Niestety zaledwie kilka zdjęc z tych zrobionych przeze mnie nadaje się do publikacji.....
No pokaż się mamusi, pstrykne Ci zdjęcie.....

No masz !!

Na wysokościach ;)
Wczoraj wieczorem dostałam wiadomość od męża Żanety, że Przemuś ma guza mózgu i od dzisiaj przebywa w Centrum Zdrowia Dziecka w Warszawie. Cały dzień o tym myślę i nie daje mi to spokoju....Taki mały, taki kochany i taki słodki cgłopczyk..... Jutro jadę się z nimi spotkać.....
Komentarzy: 19 (Komentarze)
|
Niedzielnno-poniedziałkowo
2007-08-29 13:21:59
Niedziela zapowiadała się inaczej a skończyło się całkiem inaczej. Mieliśmy jechać na Polka mokotowskie, ale "Ten_Co_Zarabia_Na_Utrzymanie" nie miał najmniejszej ochoty. Wizje spottaknia z Agnieszką kacperkową i Maliną mateuszową oraz Anią weronkową odpłynęły w siną dal po telefonie do przyjaciela....Zapowiedział się kumpel pawłowy i wyniknął z tego grill :) Mniamusne szaszłyki, które łaziły za mna ponad 2 tygodnie wreszcie mnie dogoniły i do tego wszystkim smakowały :) Pod koniec imprezy zjawił się jeszcze jeden znajomy z dwójką dzieci pięcio letnia Ola i dwuletnim Krzysiem. Mały rozbójnik nieomalże zamęczył kocięta a Ola prawie spadła z huśtawaki. Na szeście moje starsze potomstwo czuwało i zarówno koty jak i Ola przeżyli ;) Do Ali po 18-tej przyszła koleżanka i została u niej na noc a nawjiększą atrakcją było to, że spali we trójjka z Rafałem w namiocie :)
W poniedziałek od rana trzy potwory demolowały m mieszkanie, a mały potworek razem z nimi... Po śniadaniu poszłam popracować trochę w Pawła sklepie, bo nasza pani Lidka ma urlop, a Weroniką zajmowały się 3 potwory. Na obiad była pizza, którą zamówiłam, a po 16-tej pojechaliśmy do Otwocka na pyszne lodyz bitą śmietaną. Weronika wyszalała się w baseniku z kulkami, zjadła szarlotke i opiła sie "soczystym" soczkiem co uweczniiłam na zdjęciach a później zescrapowałam ;)
Komentarzy: 14 (Komentarze)
|
Foto relacja
2007-08-27 20:36:04
z ciotki Maliny imienin, które odbyły się w piątek. Dojechałyśmy nieco spóżnione ponieważ szanowny pan Garda dał mi 3 zadania bojowe do wykonania. Oczywiście zostały wykonane i po 16-tej zwinełam Malinę coby pojsć do takiego jednego sklepu. Potem zalogowałyśmy się u niej i zostałam uraczona całkiem mniamuśną zupą :) Doczekałyśmy się na przyjazd koleżanki maliny - Weroniki, która niestety niezbyt długo posiedziała z nami :( Młodzież nasza rozrabiała na całego a że gorąco było to w samych pieluszkach latali :) Mieliśmy zostac na noc, ale ani Weronika, ani Mateusz nie wykazywali chęci do spania więc zamiast się dalej meczyć poprosiłam Pawła, żeby po nas przyjechał i parę minut po północy byliśmy w domu :) Mogę tylko powiedzieć, że do domu wróciła w stanie wskazującym na.....świetną zabawę :)))) Jak dobrze pójdzie, to kolejna taka impreza będzie u mnie za 2 tygodnie ;)
Oczywiście kilka fotek musi być, bo jakże by inaczej :)
Nowe nakycie głowy Mateusza :) Ładnie mi ciociu?

Młodzież opanowała łóżeczko po czym Weronika nauczyła Matiego skakać w nim......

Czyżby problemy z utrzymaniem pionu ? Synu pomóż ?

Czy zawsze oboje musi chcieć tą samą zabawkę?

Pani Prezes ;)

Pan Prezes ;)

Komentarzy: 10 (Komentarze)
|
Urodzinki...
2007-08-26 15:40:33
babci Celinki :) Wszystkiego najlepszego dla naszej kochanej mamy, babci i teściowej od całego StaroGardu :)
P.S. Naszym gościem nr 18000 była bosssska ciotka Malina :)))))
Komentarzy: 15 (Komentarze)
|
Osiemnastka czyli....
2007-08-25 18:59:05
Weronika kończy dzisaij półtora roczku :). Nie ma specjalnych uroczystości, ani prezentów z tej okazji ale jest to data warta odnotowania :)
P.S. Prosimy goscia nr 18000 o pozostawienie śladu, bo 17-o tysięczny nam umknął......
Komentarzy: 20 (Komentarze)
|
Znów upały...
2007-08-23 20:53:23
Przez to gorąco właściwie nigdzie się z domu nie ruszamy. Weronika ma czas organizowany przez rodzeństwo i mnie. Bierze wózeczek i "dziedzie papa" z Rafałkiem na podwórko a czasami za bramę. Alicja zabiera ją do ogróda na huśtawkę i oglądać "cici" które szaleją ze sobą. Musimy im jakiegoś domu poszukać bo Paweł już je wyeksmitował na balkon, jeszcze trochę i zdziczeją a co my z takimi dzikusami potem zrobimy?
Wczoraj tez zamówiłam mundurki dla Alicji i Rafała, kupiłam część przyborów, załatwiłam aceton dla Pawła, a wieczorem pojechałam jeszcze z Weroniką na zakupy. Młoda po kapieli porozrabiała jeszcze trochę i padła jak zmięta stówka.
Dzisiaj od rana jeszcze bardziej upalnie o ile to możliwe i jeszcze bardziej siedzimy w domu. Wyszłam tylko po to żeby powiesić pranie i czym prędzej wróciłam do domu w którym jest dobrych kilka stopni chłodniej niz na zewnątrz. Weronika chyba przez to gorąco jest strasznie krzykliwa i płacze z byle powodu. Do tego zaczyna mieć jakieś fobie bo potrafi wrzeszczeć na widok psiego włosków na swojej łapce albo na widok muchy która siada na oparciu krzesła stojącego obok. Olamentuje się młoda przy tym łokrutnie a ja mam niezły ubaw ;)
Rafała zagoniłam wreszcie do koszenia trawy na podwórku, bo z tyłu w ogrodzie to sama osobiście skosiłam jeszcze we wtorek :) Ja sobie w tym czasie poszłam z Niką na spacer. Młoda w samym pampersie, z wózkiem dzielnie drałowała przede mną. Niestety daleko nie uszłyśmy, bo za siatka zobaczyła slicznego małego pieska i ja poprostu wcięło. Zawiesiła się i trzeba ją było zresetować, bo inaczej do rana byśmy przy tej siatce sterczały.....Po takim spacerku wróciłysmy do domu i zaraz po kąpieli Weronika zasnęła o godzinie........19:55 !!!!
Komentarzy: 23 (Komentarze)
|
Sabat :))))
2007-08-23 0:11:33
Wczoraj urządziłyśmy sobie zlot czarownic w którym wzięło udział 5 wiedźm z potomstwem ;) Zjawiła się Brydzia z Olkiem, Malina z Matim, Agnieszka z Kacprem Wiola z Ninką i ja z Weroniką. Obrałyśmy kierunek pub nad jeziorem z tym ze dotarłysmy tam okrężnymi drogami.....Na miejscu okazało się, ze nie wszystkie mamy zaopatrzyły się w coś pożywnego dla dzieci więc podreptałyśmy do Bedronki. W drodze powrotnej szanowny deszcz usiłował nas postraszyć, ale zmył się szybciej niż nadciągnął. Dotarłyśmy pod te parasolki, rozłożyłyśmy graty i rozpoczęła się konsumpcja, która zakończyła się bieganiem za dziećmi....Weronika i Kacper byli już zmęczeni więc ja i Agnieszka przespacerowałyśmy się z nimi kawałek no i dzieci posnęły. W międzyczasie Wiola z Ninką zwinęły się do domu, na szczęście zdążyłyśmy się pożegnać z nimi. Jeszcze posiedziałyśmy trochę, pogadałyśmy, pośmiały i uszyłyśmy w kierunku wyjścia. Dowiedziałam sie, że Wiola mieszka całkiem niedaleko nas i będziemy mogły cześciej się spotykac :) Ciekawe co na to Lila pychotkowa?
Powiem tylko, że dzieciaczki całkiem nieźle się bawiły choć nie obyło się bez wypadków takich jak ten kiedy Mati wylał pół butelki soku na siebie hehehehe.....
Aga z Kacprem. Spokojnie Kacperku, ooooo widzsz, ona nie gryze :))))

Bubu wcinający, ciotka Malina popijająca...... soczek oczywicie ;)))))

Ciotka Vajolet schowana za Ninkę. Zdjęcie bardziej cenzuralne , to drugie nie nadawało się do publikacji ;)

Brydka stresuje Mateusza

Malina się zamatiła ;)

3/5 czarownic.

Co oni tam mają?
Komentarzy: 11 (Komentarze)
|
Zaległe niedzielne.
2007-08-21 23:28:45
Od rana w niedzielę nosiło nas z Pawłem, ale musieliśmy poczekać aż Alicja wróci od koleżanki, u której została na noc. Wyciągnęliśmy rowery i przygotowaliśmy je do wyjazdu. Jeszcze tylko Weronika musiała się obudzić, "wciągnąć żółtko" i mogliśmy ruszać. Najpierw do pizzerii na jakiś obiadek a potem do Otwocka na przepyszne lody :) Rafał przechodził samego siebie i moja cierpliwosc w końcu się skończyła. Ochrzaniłam go na ulicy przy ludziach po tym jak o mało się nie połamał zjeżdżając z wysokiego krawężnika na ulicę. Taką reakcję u mnie wywołuje strach, że mojemy dziecku może coś się stać.......Potem też próbował jeździć po swojemu, ale jakoś udawało mi sie przywoływac go do porządku. Weronika chyba polubią te przejażdżki, bo prawie cały czas się rozglądała i coś tam po swojemu marudziła :)
Wieczorem nasza mała stokrotka tak szalała z tatusiem, aż w końcu padła :)
Mniam, mniam :)

Nika tez wcinała :0

Palce lizać :)

Takie widoczki mamy po drodze do Otwocka.

Wieczorna porcja szaleństw z tatusiem :)

Lotem bliżej ;)

Komentarzy: 13 (Komentarze)
|
Spokojnie to tylko awaria ;)
2007-08-20 17:56:13
Rano po włączeniu komputera i otwarciu bloga okazało się że niektóre tła poprostu wcięło :( Coś stało się z serwerem na którym one się znajdowały i najnormalniej w świecie je wykasowało....Natychmiast rozpoczęłam akję ratunkową i trochę to poprawiłam ;)
To tak dla wyjaśnienia, czemu nie ma jeszcze notki hehehehe...
Dla poprawy nastroju scenka rodzajowa: Weronika wyciąga swoje skarpetki z szuflady z okrzykami kati, następnie wkłada je do nocnika, podnosi go i robi skarpetkom......aaaaa, czyli najzwyczajniej w swiecie je usypia.......
Komentarzy: 8 (Komentarze)
|
Przeczekałam....
2007-08-17 21:07:47
Trochę mi ulżyło.....Emocje opadły i mogę spokojnie napisać o tym co działo sie wczoraj ;) Właściwie nic szczególnego przez ponad pół dnia sie nie wydarzyło no moze poza z rytulnym wspięciem sie przez Weronike na krzesło przy kompie ;) Siada dziecię na krzesełku i zaczyna mlaskać jezyczkiem a oznacza to iż chce żeby zapodac jej jakas muzykę, potem schodzi z krzesła, nadal mlaska i zaczyna potańcówkę hehehehe..... Póżnym popołudniem bo tak ok. 16-tej po wybralismy się nad rzeke. Weronika najpierw z dystansem do wody wchodziła, potem coraz śmielej a później na widok piłki, którą bawił się Rafał gnała jak szalona. Nestety przy pierwszej wywrotce spanikowała i juz wiecej nie biegała hehehehe..... Alicja siedziała prawie cały czas na ręczniku i wchodziła do wody tylko z musu, zeby Nike popilnować. W końcy Wpakowałam młodą do wózka a sama postanowiłam przespacerowac się korytem rzeki w górę jej biegu. Wopda jest płytka i całkiem przyjemnie sie łazikowało:) W drodze powrotne robiłam dośc netypowe zdjęcia moim dzieciom, jak sobie jeździły dookoła mnie na rowerach,ale starałam się uchwycić ich w ruchu i oto efekty :
Komentarzy: 17 (Komentarze)
|
Rowerowa środa :)
2007-08-16 11:51:39
W poniedziałek dotarł do nas wrescie fotelik rowerowy dla Weroniki więc wczoraj moglismy się wybrać na rodzinną wycieczkę;) Obraliśmy sobie cel : Otwock Wielki, pałac Bielińskich i ten piękny park, co to już raz go podziwialiśmy. Troche było sporów o to którędy jechać, ale jakoś się dogadaliśmy. Staralismy sie nie jechać ulicą bo wiadomo, ze to mniej bezpieczne a i nie do końca przyjemne po takim rozgrzanym asfalcie jeździć. Weronika troszke przysnęła, ale jak tylko pod sklepikiem się zatrzymaliśmy i lody jeść zaczęliśmy, natychmiast się obudziła, jakby wyczywajac, że coś może ją ominać ;) Dotarlismy wreszcie po kilku godzinach pedałowania do tego pałacu i tu....głębokie rozczarowanie nastapilo, gdyż kompleks czynny jest od czwartku do niedzieli:( No cóż....pojechaliśmy dalej szukajac jakiegoś miejsca na postój. Znaleźliśmy ale wcale nie zaciekawe totez po 20-u minutach zwinęlismy się i ruszyliśmy w drogę powrotna. Tym razem Paweł poprowadził nas przez Karczew i Otwoc więc jazda trwała to zdecydowanie krócej niż w tamtą stroną. W otwocku postój na kolejną porcje lodów, tym razemw cukierni na takie z bitą smietaną i dodatkami :) Do domu wrócilismy zmęczeni ale zadowoleni, poza mną chyba nikt dotkliwie nie odczuł tej jazdy. Ja chwilowo mogę tylko na miękkim siedzieć, bo to moje siodełko dość twardawe, a tyle godzin spędzonych na nim, po ponad 2-u letniej przerwie, dało mi się nieźle we znaki.....
Na początek dawka energii w postaci lizaków ;)



Sprawdzanie sprzętu, czy aby na pewno pojedzie?

Odpozcynek...

Komentarzy: 11 (Komentarze)
|
Wreszcie :)))
2007-08-14 21:59:58
Po prawie 4 miesiącach udało mi się wreszcie przerejestrować kolumbrynę. Bałagan w tym wydzile komunikacji mają masakryczny i co raz to zmieniaja zasady przyjmowania petentów. Wysiedziałam się prawie dwie godziny w oczekiwaniu na swoją kolej, biegając co chwila do samochodu w którym spała Weronika. W końcu młoda się obudziła i czekałyśmy we dwie, a kiedy przyszła nasza kolej jakiś bezczelny babsztyl wrył nam się w kolejkę, twierdząc, że ona ma wcześniejszy numerek! I co z tego ze siedzi matka z dzieckiem?. Co z tego że czekała też dziwczyna z jeszcze wcześniejszym numerem? Co z tego że baba przyszła po nas? Ona miała numer 27 i musiała wleźć ! Chamstwo się szerzy na potęgę i to wcale nie u młodzieży, ale u ludzi w dojrzałym wieku. Na szczęście za chwilę i inne okienko się zwolniło, dzięki temu parę minut po zamknięciu urzędu wyszłam z tamtąd z wielką ulgą.
Udało mi się dostać wczoraj mleko dla Weroniki. Zjeździłam kilka sklepów i jedną hurtownię, ale albo nie mieli wogóle mleka koziego, albo tylko to słone. Na szczęście zajarzyłam, że przecież u nas w Józefowie jest facet, który ma kozy. Pojechałam do niego i wyszłam z butelką mleka, za które nie zapłaciłam ani grosza :) Niestety zostawiłam je na noc na kuchni bo bylo zbyt ciepłe żeby włożyć do lodówki no i się skisiło :( Pewnie dzisiaj znów do niego sie wybiorę po kolejną butelczynę......
Miałam jeszcze odrobinę takiego w kartoniku więc zrobiłam małej budyń. Wcinała, aż jej się uszy trzęsły :)))
Jeszcze jedna ciekawostka : kiedy puszczam Weronice piosenkę :Kanikuły" ona natychmiast zaczyna mlaskać języczkiem jakby konika naśladowała i tańczy :)
A jak rano się budzi woła "baci" lub "bati" czyli buty i chciał nie chciał muszę wstać i założyć jej buciki ;)
P.S. Od dzisiaj bierzemy mleczko prosto od kozy, bo pani nam powiedziała, że ten pan co nam wczoraj dał, to on nie wiedział jakie no i okazało się, że to jeszcze sprzed niedzieli i miał z tego być ser hehehehe......A dzisiaj byłam tam jeszcze raz, porozmawiałam, dopytałam się i kupilam litrę, zobaczymy na ile wystarczy :)
Komentarzy: 13 (Komentarze)
|
Jakaś tam notka
2007-08-13 11:26:52
Ciągle nie moge dojść do siebie po tym Szczecinie. Ckni mi sie łokrutnie za tymi moimi Gośkami, za Tosiulą-małym krzykaczem, za wujkiem Kuciem, za morzem......Pogoda się zepsuła i kolejny dzień spedzamy w domu. Wczoraj Paweł wyszalał się z Weronika jak nigdy, dziecko przeszczęśliwe i dzisiaj od rana "tata, tati" woła, a on w pracy...... Nauczyła się też mała rozbójnica gryźć, ale nie wszystkich, tylko swoje kochane rodzeństwo. Gada dużo, tyle że po swojemu, chociaż czasem uda jej sie powiedzieć coś po naszemu ;) Pyta" to to je? " pokazując paluszkiem na coś, woła na koty "cici" mówi też na kocięta "kitka", ozywiście na widok psa szczeka i tylko czasami jej się cos myli i mówi "niauł" czyli tak jak robi kotek. Ostatnio nauczyła się nowego słówka "kon" ale to "n" mówi tak dziwnie gadłowo że brzmi troszkę jak "gn". Odnosi się to słówko głównie do konia, ale i kaczkę tak nazywa i czasem kurkę ;) Coraz lepiej idzie jej samodzielne jedzenie, zdecydowane mniej ląduje na śliniaku i na stole. Niestety mimo całej swojej słodyczy, jej dosc nieposłuszna, mozna ja wołać po kilka razy a ona i tak idzie swoja drogą.
Wprowadziłam do jej diety mleko kozie zamiast Bebilonu Pepti, ale i jednego i drugiego za badzo nie chce jeść ani samego ani z kaszką. Na szczeście dzisiaj wtrąbiła całą miseczkę kółeczek z mlekiem kozim i pewnie tym trzeba bedzie ją cześciej dokarmiać ;)
Niestety zaistniał pewien problem :( U nas w sklepach jest tylko lekko słonawe mleko i nie wiem gdzie kupić takie jakie dostałam w Szczecinie, bo tamto jej zdecydowanie bardziej smakuje.
Komentarzy: 12 (Komentarze)
|
Fotorelacja dla cierpliwych ;)))
2007-08-10 15:26:24
No to zaczynamy.....
Dawno, dawno temu.....całe wieki temu......znaczy się 2-go sierpnia ja oraz moje potomstwo wpakowalismy się do kolumbryny i udaliśmy się w drogę.....Długa to była podróż i nie do konca przyjemna, bo słoneczko zza chmur wygladało, a my klimy w samochodzie nie posiadamy więc troche ciepławo nam było. Weronisia cześć trasy przespała, część "przejadła" i "przegadała". Póżnym popołudniem dotarliśmy do Tosków. Wielka była radośc moja i Gochy z tego spotkania, bo jakoś tak wyszło, że mimo wszystkich naszych wad przypadłyśmy sobie baaardzo do gustu. Toskowa uraczyła nas kolacyjka, pogadalismy troche i poszlismy spać bo nastapiło lekkie zmęczenie materiału....
W piątek pojechaliśmy poznać wspaniałych Kuciów oraz na niewlielkie zakupy. Potem do domu, obiadek i wieczorem na Wały Chrobrego poogladać już cumujące tam żaglowce.
Mieliśmy okazje zobaczyć wchodzącego do portu Fryderyka Chopina i jego przepiękne powitanie. Jak dla mnie było to nadzwyczaj wzruszajacy widok, na tyle wzruszający że aż mi się oczy spociły.....

Kolejny nasz rodzimy żaglowiec:

I przekąska niewielka była:
W sobote od rana czekamy w napięciu na przyjazd Ulotnych, ponieważ nasz obecnośc u Tośkow miała być dla nich wielką niespodzianką. I była ! Och, żebyście widzieli minę Żaby na mój widok ! Niestety, aparat odmówił mi posłuszeństwa i nie udało mi się pstryknać foty :(
Ale niespozianka była wielka a radość Moniki jeszcze większa, oczywiscie nie omieszkała dodać, ze StaroGardowa jest wszędzie....hehehehehe......
Pojawienie sie Ulotnych....

Posiłkujemy dzieci:
No cóż...Ulotni nas wygryźli i musieliśmy zmienić lokum, ale ne ma tego złego co by na dobre nie wyszło ;)
Przenieśliśmy sie do samego Szczecina do wyżej wspomnianych Kuciów. Robert i Gosia ( jeszcze jedna hehehehe) są cudownymi ludźmi !!! Wieczory spedzane w ich towarzystwie chyba na zawsze pozostana w mej pamięci. Pokochałam ich całym sercem i mam nadzieje, że jeszcze nie raz się spotkamy.
Po zniesieniu bagaży poszlismy znów na Wały tym razem z całą rodzinką Tośkową i Klockow-Żabową. Znów było piiknie ! Zresztą co ja będę pisała :
Żaglowce.....

i mniejsze żaglowce.....
Niedzielę spędzilismy cześciowow nad morzem.
Moje kochane Kucie :

Mniejsze i większe dzieci nasze:

i jeszcze moje dziecie dwie, oraz PZ i Rafał w tle :
Niestety, sznur samochodów wracających znad morza skutecznie uniemożliwił nam obejrzenie eskowych "Hitów na czasie" na żywo :(
Nie poddaliśmy się jednak i mimo bardzo juz późnej godziny poszlismy jeszcze na Wały , a warto było !
Udało nam się zobaczyc fragment pokazu laserów oraz cały pokaz sztucznych ogni. Oczywiście moje oczy zareagowały zwiekszona wilgotnością na widok tych przepięknych fajerwerków, natomiast Alicja wykazała się lekkim przerażeniem. Weronice też to nie pasowało i najlepiej czuła się w wózku z postawioną budą.
Czyż to nie jest piękne?
Do domu wróciliśmy po .....1-ej, a spać poszliśmy godzinę później. Rano byliśmy lekko nieprzytomni ale chętni do następnych rajdów po okolicach ;) W tym celu posłużyliśmy sie Robertem, używajac go jako kierowcę oraz przewodnika. Pojechaliśmy nad przepiękne Szmaragdowe Jezioro oraz na taras widokowy, z którego można zobaczyc panoramę Szczecina.
Widać, że woda ma zielona barwę.

A tu jeszcze bardziej widać, że woda jest zielona:

Wypatrywanie ryb, które pływaja tam ławicami.

Taras widokowy

Przed tarasem widokowym jest polana oraz ruiny jakiegos bunkra:
Stamtąd odtranspotowaliśmy Gosię Tośkowa do domu, a my wraz z Klockami po raz kolejny pojechalismy na Wały. Koniecznie przeciez musielismy zobaczys Siedova, najwiekszy żaglowiec świata. Zanim jednak poszlismy na Łasztownię, gdzie cumował, przespacerowaliśmy się trochę.
Fontanna na Wałach Chrobrego

Przed sceną Eski:

Przyjemność dla dzieci oraz dla Klocka ;)

A oto sam SIEDOV :
Wtorek spedzilismy w towarzystwie Ulotnych oraz Roberta nad morzem. Pojechaliśmy do Międzyzdroi z zamiarem udania się z tamtąd do Świnoujścia. Niestety korek jaki powstał podczas naszego pobytu na plaży uniwmożliwił nam wyjaz w tamtym kierynku. Dzięki temu mogliśmy popatrześ na morze z najwyższego klifu na wybrzeży :)
Na międzyzdrojskim molo:

Nawet ja świetnie sie bawiłam skacząc przez fale ;)

Na klife:
Niestety nie wszystkie zdjęcia się zmieszczą, ale myślę, że te wszystkich usatysfakcjonują :)
Serdecznie chcę podziękować Tośkowej za to, ze umożliwiła mi ten wyjazd, zorganizowała nocleg, że starała się nami zajać i że wyeksmitowała nas do Kuciów ;))))
Robertowi i Gosi dziękuję z całego serca, że tak troskliwie się nami zaopiekowali. Jesteście cudowni ! Naprawde bardzo was pokochałam mimo, ze tak krótko Was znam. Mam cichą nadzieje, że i ja oraz moja Gardowa rodzinka przypadliśmy Wam do gustu i zechcecie kontynuować tę znajomość  .
Komentarzy: 20 (Komentarze)
|
Wróciliśmy !!!!!
2007-08-10 0:44:07
Przed 23-ą dotarlismy do domu po prawie 10-o godzinnej podróży. Zahaczyliśmy o Toruń, gdzie odpoczęlismy przez godzinke w McDonaldzie w towarzystwie matibowego taty, czyli Mariusza. Większa relacja oraz foty bedą jutro, albo raczej już dzisiaj , bo jak narazie to ledwo widzę literki na klawiaturzem, czyli jestem mocno padnięta .
Komentarzy: 7 (Komentarze)
|
Doniesienia ze Szczecina ;)
2007-08-08 12:56:30
Pragnę donieść, że bawimy się doskonale, pogoda dopisuje, zdjęcia będą po naszym powrocie, a wracamy jutro wieczorem.
Komentarzy: 12 (Komentarze)
|
Krótkie info ;)
2007-08-04 21:42:51
Przyznajemy się bez bicia, jesteśmy w Szczecinie :)Ogladamy przepiękne wielkie żaglowce i rozkoszujemy się piękna pogodą i wypoczywamy na całego :)Kochana Tośkowa gościła nas przez 2 dni, ale zmieniliśmy lokum na bliższe Wałom Chrobrego ;)Jutro jedziemy do Wrzosowa, w którym jak twierdzi moja Gosiula zakocham sie bez pamięci ;) Weronika znosi ten wyjazd rewelacyjnie, drogę trwajęcą prawie 9 godzin częsciowo przespała więc nie było źle.U Tośkowej jadła wszystko, śpi jak trzeba, nie krzyczy, nie płacze, anioł nie dziecko:)))) Rafał trochę strzela fochy bo mu nie pozwalam robic tego co chce, ale Ala rekompensuje jego zachowanie z nawiązką. Generalnie rzecz biorąc jest super-hiper-extara !!!!!!!!!!!!!!!!!!!!!!!!!!!!!!!!!!!!!!!!!!!!!!
Komentarzy: 11 (Komentarze)
|
Skleroza
2007-08-01 21:49:08
podobno nie boli, a nachodzić sie trzeba.... w moim przypadku naklikać heheheh....
Zapomniałam napisać, że te wszystkie zakupy były spowodowane naszym jutrszejszym wyjazdem. Będziemy sie urlopować przez jakiś tydzień, a że nie wiemy jak tam jest z dostępem do neta więc chwilowo się z Wami żegnamy. Oby tylko pogoda nie zepsuła się do końca......
Komentarzy: 9 (Komentarze)
|
Wczorajszo dzisiejsz notka i urlop ;)
2007-08-01 21:22:52
Wczoraj pojechaliśmy do Arkadii spotkać się z ciotka Malina i Matim oraz Lilą i Julcia. Połaziliśmy trochę po sklepach, wybraliśmy bluzę i koszulę dla T.- Maliny męża, nawet spodnie dla Weronki z przeceny w Smyku udało mi sie kupić :) i Malina pojechała do domu., ja z Lilcią i dzieciaczkami zostaliśmy, a że Rafał głodny był poszlismy coś zjeść. To coś zaszkodziło i mi i Weronisi, bo tak nas jakoś dzisiaj rozwolniło.... Za to uparzyłam sobie w CCC fajne butki, ale nie było koloru, albo jak kto woli rozmiaru. No bo na co mi czerwone mokasyny, kiedy to zupełnie nie mój kolor? albo za małe mokasyny jasno brązowe, bo niby dlaczego maja mne obgryzać? W poszukiwaniu tychże butów pojechałam jeszcze do 2 innych centrów handlowych, ale tam też nie było tego koloru i rozmiaru. Weronika trochę się drzemnęła w samochodzie, pojadła herbatników więc pierwszy głód zaspokoiła. W domu byliśmy dopiero ok. 20-tej, młoda została umyta, wykąpana i położona do łóżeczka, niestety nie poszła tak odrazu spać. Rafał też rozrabiał do 23-ej, aż mi nerwy puszczały.
Dzisaij od rana znów wojaże po 100licy za tymi butami i ne tylko. Na Targówek nas zaniosło w poszukiwaniu moich wymażonych mokasynów, ale i tam nie było. Odwiedziliśmy też sklep Ikea i tam przynajmniej sie zakupy udały :) Rafał dzielnie znosił to bieganie i jeżdżenie, chociaż pod koniec marudził, ze nogi go bolą. Weronika jest super dzieckiem, jeśli chodzi o łażenie po sklepach, nie płacze, nie marudzi, grzecznie siedzi we wóżku, a jeśli coś jej nie pasuje, to znaczy, że trzeba dac herbatniczka lub picie i już jest spokój.
Buty w końcu kupiłam i to ne tylko sobie, bo oprócz Pawła, to wszyscy zostali zaopatrzenie wnowe obuwie. Mężowaty dostał za to 2 koszulki i też zadowolony. Nika zosytała obkupiona jeszcze w 2 pary spodni i pajacyka do spania a Rafał za dzielną asystę zafasował dwa samochodziki ;)
Komentarzy: 6 (Komentarze)
|
|
|
Moją stronę odwiedziło 80759 gości.

 |
|
- *Smyki
- 3 urwiski ;-)
- 3 z Wariatkowa :-)
- Amelkowo
- Bartłomiejek
- Bartuś i Karola
Biżuty - Biżuteria mojego wyrobu
- Biżutki moje blogowo
- Bobik i Renika
- Bubu vel Oli :)
- Danielek, mój luby ;-)
- Filipek
- Gabik i Martusia
- Jasio
- Julcia i Ewcia
- Julcia i Wioluś
- Julia - córeczka
- Kacperek i Aga
- Kfiatuszek
- Kreolka
- Kubuś troszeczkę młodszy :-)
- Majeczka Graw
- Majeczka i Dusia
- Majeczka, Patryk i Jula
- Margolcia
- Mati i Malyna ;)
- Miłosz i Kadm
- Natalka
- Natalka i Kasia
- Nikuś
- Ninka i Wiolcia
- Oskar :)
- Patka i Stejsi :)
- Potworne Krugersony
- Przemuś i Żaneta
- Pszczółka i Panna Zuzanna
- Rakusia
- Rówieśniczka Martynka
- Tosia i Gosiaczek
- Weronka
- Wisienki :-)
|
|
 |
|
2006-12-29
Szósty ząbek lewa, górna dwójka :-)
2006-12-15
Piąty ząbek- lewa, górna jedynka.
2006-11-28
Czwarty ząbek-prawa górna dwójka :-)
2006-11-05
Trzeci ząbek- prawa, górna jedyneczka.
2006-10-24
Zaczęłam raczkować :-)
2006-09-21
Drugi ząbek, lewa dolna jedynka
2006-08-25
Wyszedł mi pierwszy ząbek :-)
2006-08-05
Udało mi się po raz pierwszy utrzymać równowagę siedząc bez podparcia.
2006-07-25
Przewracam się już z brzuszka na plecy
2006-07-12
Kolejne szczepienie. Ważę 7200g i mam 66 cm długości
2006-06-30
Pierwsza marcheweczka- pyyycha
2006-06-29
Łapię swoje stopki i próbuje wkładać je do buźki
2006-06-27
Przewróciłam się z plecków na brzuszek
2006-06-27
Napiłam się soczku marchwiowo-jabłkowego i baaardzo mi smakował.
2006-06-21
Pierwsze jabłuszko-bleee
2006-06-20
Pierwszy raz się głośno zaśmiałam
2006-06-20
Wyciągam rączki do zabawek i próbuje je łapać
2006-05-24
Pierwsze szczepienie.
6260g, 62cm
2006-05-19
Zaczęłam unosić główkę leżąc na plecach.
2006-05-16
Mój chrzest.
2006-02-25
A to jest data moich narodzin. NARESZCIE NA ŚWIECIE !
1998-01-24
To dzień w którym na świat przyszedł Rafałek mój starszy brat.
1995-03-22
Urodzila się moja siostrzyczka Ala.
1994-05-13
Był to piątek ale wcale nie pechowy,bo wtedy rodzice się poznali !
|
|
 |
|
2007-08-20
kati - skarpetki
2007-08-16
kon - kilka znaczeń m.in. kaczka, żaba, motylek do włosów :)))
2006-09-25
alatata, tatata
2006-06-21
aagiii
2006-06-15
ejjjjejjj , auuu
2006-06-14
różne dźwięki , których nie da się napisać
2006-06-05
mmmm, nndddd
2006-05-20
agggg, ejjj
|
|
|
|