« Poprzedni blog Następny blog »

Załóż teraz swojemu dziecku rodzinny pamiętnik

Cudowne lata Zosi i Franka
Pamiętnik Zosi i Franka odwiedziło 57430 osób.
     
         
        

                                

                                                                                                                    

-Bryan po prostu    -Filemon    -Gabrysia    -Julek    -Maciek i Karolinka    -Martyna i Patryk    -Mikołaj    -Miluś i Kuba    -Misiak Filip    -Murkowo    -Natalia i Mateusz    -Niezwyczajni    -Notki Mamrotki    -Panna Zuzanna i Pszczółka    -Tysia i Michał    -Zielone dziewczyny    -Zuziaczek   


 

 
            
 
                      

 
2010-07-26 21:25:08
Słów parę...

Dawno nic matka nie pisała i chyba wyszła z wprawy, bo nie potrafi sklecić w głowie żadnego mądrego zdania, które warte byłoby – chciała napisać przelania na papier – ale odpowiedniej będzie – wystukania na klawiaturze.
Ostatnie tygodnie były dla matki dość ciężkie, bo dzieć młodszy nabawił się zapalenia uszu i do czasu, kiedy któryś tam z kolei lekarz nie wypisał recepty na właściwy antybiotyk, męczyli się wszyscy okropnie.
Franko słabo spał, matka jeszcze słabiej, bo co godzinę zrywała się do płaczącego z bólu dziecka.
W ciągu dnia jękom nie było końca, a młodociany usatysfakcjonowany był jedynie wtedy, kiedy noszony był na rękach. Nie obchodziło go oczywiście to, że nosząca go matka jest matką podwójną i pod opieką ma jeszcze jego starszą siostrę, której trzeba choćby przygotować śniadanie, a do tego potrzebowała uwolnienia rąk.
Każda próba odłożenia syna kończyła się rykiem i histerią.
Wrr:/
Na szczęście po kuracji lekarstwami ból uszu minął, a dziecku wrócił humor.
Matce też.
Aczkolwiek Franko jest teraz bardzo absorbujący, matka na chwilę nie usiądzie, bo dzieć odkrył, że potrafi się wspinać i wchodzić na niedostępne do tej pory obiekty, zatem wspina się na co może – na stół, na leżak, na zjeżdżalnię, na fotel, na łóżko.
Potem niczym zdobywca Mount Everestu z tryumfalną miną patrzy na matkę i kombinuje jak wybrać się w drogę powrotną. Może głową w dół? Czemu nie! Matka dziecia łapie, a potem pokazuje i tłumaczy, że bezpieczniej będzie, jak ze swojego szczytu zacznie schodzić tyłem opuszczając najpierw nogi.
O dziwo syn zajarzył i schodzi, tak jak matka mówiła:)
Ponadto młodociany ma tzw. motorek w tyłku i nie usiedzi chwili w jednym miejscu.
Matka też nie.
Nawet wtedy, kiedy Franko wreszcie zasypia. Wtedy trzeba zrobić obiad, albo posprzątać, a tego nie robi się na siedząco.
Life is brutal.
Jeszcze ze 2 lata, a wtedy jej mądre już dzieci będą się pięknie wspólnie bawić we własnym pokoju w atmosferze miłości i zrozumienia, nawołując matkę jedynie wtedy, gdy zgłodnieją:);)
Utopia?
Gdzieżby;)
Co do starszej latorośli to z dnia na dzień zadziwia matkę coraz bardziej skomplikowanymi pytaniami. I o ile matka potrafi wytłumaczyć znaczenie frapujących dziecko słów takich jak: równowaga, uparciuch czy żywopłot, to ostatnio zwoje mózgowe matki pracowały chyba na najwyższych obrotach, kiedy córa przeglądając książeczkę do nabożeństwa zapytała: „dlaczego Pan Jezus wisi na krzyżu?”
No weź matka wytłumacz 3-latce dlaczego?
Wytłumacz tak, by było mądrze, by było na jej poziomie, by miało to wytłumaczenie ręce i nogi.
No weź.
Dała matka jakoś radę i tym samym już umiera z ciekawości czym ją pierworodna zapewne w bliskiej przyszłości znowu zaskoczy.
Przygląda się też matka relacjom dziecia starszego z młodszym.
Niby na pierwszy rzut oka jest wszystko cacy, jednak zaobserwowała matka oznaki pewnego rodzaju zazdrości, rywalizacji o matkę.
W momencie, gdy dzieć młodszy na kolanach u rodzicielki, starsza gramoli się na nie w tym samym czasie, nie omieszka też brata od czasu do czasu szarpnąć, walnąć, przezwać, czy powiedzieć, żeby matka wyrzuciła go do kosza.
Powodów do takich zachowań raczej młodociany jej nie daje, owszem czasem próbuje zabrać jej zabawkę, którą właśnie się bawi, ale matka pilnuje, by tego nie robił, bo zasada jest jedna: Zosia nie zabiera zabawek Frankowi, Franek Zosi, jedno i drugie czeka aż zabawka będzie „wolna”.
No, ale przepychanki w wykonaniu pierworodnej się zdarzają.
Zosia ma przywódcze predyspozycje, więc może chce by Franko „tańczył, tak jak ona zagra”, chce by było, tak jak ona sobie wymyśliła, a nie zawsze się da?
Może mało jej matki, bo ciągle widzi, jak wędruje za Frankiem, jak nieustannie coś przy nim robi?
Może stąd bierze się także jej ociąganie w samodzielnym ubieraniu, w załatwianiu? Potrafi jedno i drugie, ale wielokrotnie woła matkę by ubrała jej np. buty, czy wytarła tyłek.
Ech…
Jeszcze wspomniane dwa lata i będzie idealnie:)


Komentarzy: 2 (Komentarze)

 
2010-07-15 12:46:28
Ku pamięci:) Franek chodzi!

Syn zmienił pozycję poznawania świata:)
Poruszanie się na czterech kończynach zaczyna zamieniać na przemieszczanie się tylko na dwóch dolnych;)



Komentarzy: 8 (Komentarze)

 
2010-07-07 7:30:22
Dokądkolwiek pójdę poniosę ze sobą Twój pierwszy krzyk...

Zanim pojawiłeś się na świecie zastanawiałam się, czy można podzielić miłość na dwójkę dzieci.
Wydawało mi się, że oprócz Twojej siostry nie będę potrafiła kochać żadnego dziecka więcej.
Jakże się myliłam!
Od Twego pierwszego krzyku, pierwszego ufnego spojrzenia,
pierwszego przytulenia Twego bezbronnego ciałka tam na sali porodowej,
otoczona obcymi ludźmi,
wiedziałam, że kocham Cię bezgranicznie i gotowa jestem za Ciebie umrzeć!
I choć nie zawsze jest kolorowo, choć czasem uszy więdną od marudzenia Twego, choć nierzadko gubię się w natłoku obowiązków,
choć czasem nie wiem, czy najpierw tulić Ciebie, bo po raz kolejny uderzyłeś gdzieś głową, czy Twoja siostrę,
która płacze w tym samym momencie, bo zgubiła ulubioną zabawkę i nie może jej znaleźć... to dałeś mi synku spełnienie i bezcenną lekcję, która wciąż trwa, i na której wciąż na nowo uczę się cierpliwości, spokoju, pokory i miłości.
Synku dziekuję Ci, że jesteś, że mogę Cię mieć!
Rośniej zdrowo, bo zdrowie jest najważniejsze,
Miej marzenia i nie bój się ich spełniać,
Wierz, bo wiara czyni cuda,
Bądź silny, by walczyć z przeciwnościami losu i złem tego świata,
Śmiej się, bo z uśmiechem łatwiej idzie się przez życie,
Niech Ci się szczęści, bo szczęście się przydaje,
Kochaj i bądź kochany!
Sto lat nasz najdroższy synku!


Komentarzy: 17 (Komentarze)

 
2010-06-13 20:58:51
O tym, jak było

A było świetnie!
Po pierwsze modły zostały wysłuchane i pogoda dopisała.
Odpoczęła matka średnio, bo jakże odpoczywać, kiedy ma się wokół siebie dwójkę małych dzieci i jedno większe?
Ale nie o to chodziło, do funkcjonowana na najwyższych obrotach jest rodzicielka przyzwyczajona, potrzebowała po prostu zmiany miejsca, towarzystwa i klimatu i to jej dużo dało.
Po trzecie jest matka pod dużym wrażeniem okolicy, bo mimo, że miasto, to jednak dzielnica, w której byliśmy bardzo zaciszna, plaża na wyciągnięcie ręki, ogromny plac zabaw również, mnóstwo alejek spacerowych wokół, idealne miejsce na wypoczynek z dziećmi.
No ale póki co nie ma jeszcze pełnego sezonu, więc może dlatego na nasze szczęście było tak spokojnie.
Cały miniony tydzień obfitował w wiele atrakcji.
W Gdyni odwiedziliśmy oceanarium i ku matki zdziwieniu Zośka było bardzo zainteresowana prezentowanymi tam okazami, bo była i ośmiornica, były i rekiny i anakonda. 
Był też rejs statkiem. Matce na samą myśl o bujaniu na morzu zrobiło się słabo, bo z jej błędnikiem nie jest najlepiej, ale na szczęście nie musiała oddawać skonsumowanego obiadu za burtę i jakoś rejs przeżyła. Dzieć starszy wniebowzięty, zwiedzała statek, szperała w skrzyni ze skarbami no i podziwiała widoki. Dzieć mniejszy zasnął:)
Była też wizyta w gdańskim zoo i w Parku Dinozaurów i również pierworodna była pod dużym wrażeniem, matka z ojcem także.
Bo jak mało które zoo to było bardzo zadbane, nie śmierdziało od zwierząt, przyjemnie było po nim spacerować. Pochwalić musi matka swą córę, bo dzielnie przemierzała kolejne kilometry, raz na jakiś czas prosząc jedynie o poniesienie na rękach. Dzieć mniejszy wożony w wózku spał:)
Był i Sopot.
A tam spacer po molo i szaleństwo w aquaparku.
Było i plażowanie oczywiście.
Zabaw w piasku nie było końca, tych w wodzie zabrakło, bo księżniczka Zofia kategorycznie odmówiła zamoczeniu nóg w wodzie. Woda za zimna - stwierdziła.
Czasem dzieć starszy dziwaczeje i żaden argument nie jest w stanie przekonac jej do zmiany zdania.
Po mokrym piasku też boso spacerować nie chciała, bo pobrudzi sobie nogi. Ot czyścioszka sie znalazła.
Ponadto potomstwo zostało najodowane i już myślała matka, że Zosiakowy kaszel minął, bo przez trzy noce nie zakaszlała ani razu, ale niestety jak się okazuje, płonne były te nadzieje, bo dzisiaj dzieć kaszle także w dzień.
Dziecko wieksze (czyt. mężulasty) spisywał się całkiem nieźle.
Nie mówi matka, że było idealnie, bo jakieś tam sprzeczki i wymiana zdań były, no ale jak na możliwości mężulastego i matki, to było dobrze:) Współlokatorzy nie uciekli;)

No i zdjęcia...























  
























Komentarzy: 5 (Komentarze)

 
2010-06-03 12:49:20
Meldunek

Melduje matka, że żyjemy.
Mamy się całkiem dobrze, ale pogoda za oknem dobija i odbiera chęci do czegokolwiek.
By było jeszcze bardziej beznadziejnie to w sobotę jedziemy – uwaga – nad morze, nasze polskie i dochodzi matka do wniosku, że oprócz kaloszy, ciepłych kurtek i czapek, to nie warto pakować niczego więcej.
Na dodatek brudy z powodzi w najlepsze spływają do Bałtyku, więc nawet jeśli zdarzyłby się cud i nagle zrobiło się upalnie, to niewiadomo, czy będzie można stopy w wodzie zamoczyć…
No nic… Trzeba będzie realizować plan B, taki jakiś na niepogodę.
A tak poza tą beznadziejną pogodą beznadziejnie jest też z matki głową, no deprecha ją łapie , jak nic!
Do tego mężulasty dolewa oliwy do ognia i zamiast przytakiwać, komplementować i trzymać język za zębami, to do wszystkiego wtrąca swoje trzy grosze, nie mówi miłych słów, czepia się, jest złośliwy, ze wszystkiego robi problem, wszystko komentuje oczywiście negatywnie, a do tego słowo „przepraszam” staje mu kołkiem w gardle.
Oj gotuje się w matce niekiedy, oj gotuje…
Kłótnie są na porządku dziennym, rzyga już matka nimi i postanowiła milczeć…
Zatem cicho wszędzie, głucho wszędzie, co to będzie?
Matce jest dobrze.
A mężulasty?
Chodzi i szuka kontaktu, podchody robi, jak tu zagaić, żeby się matka do niego odezwała, więc nie jest mu tak, jak matce.
I tak miało być.
Niech ma za swoje!
Matka w ramach rekompensaty za straty psychiczne wraz z Babcią Rozpieszczalską wybyły na zakupy i to dwa dni pod rząd!
Jak szaleć, to szaleć!
Mężulasty oczywiście stwierdził, że matka może zapomnieć o jakichkolwiek wyjściach przez następny miesiąc, bo przesadziła...
Kochany mężu, niewolnica Izaura uprzejmie informuje, że się takim gadaniem nie przejmuje!
A dzieci?
Zośka zaczęła kaszleć w nocy, tylko w nocy. Dostaje jakiś ataków suchego kaszlu, który wziął się niewiadomo skąd.
Lekarka stwierdziła, że dziecko jest osłuchowo czyste, powiedziała, że może to być na tle alergicznym, zapisała jakieś leki no i mamy obserwować.
Poobserwujemy zatem.
Franek chce chodzić, a że sam jeszcze nie potrafi męczy zazwyczaj matkę, żeby prowadzała go za rączki. No i matka od czasu do czasu prowadza, na tyle na ile pozwala jej kręgosłup.
Generalnie synuś ma motorek w tyłku i za długo w jednym miejscu nie usiedzi. Wspina i gramoli się gdzie może, a także tam, gdzie nie może np. na schody. Coś matka czuje, że trza będzie druga bramkę zamontować.
Uparciuch z niego nieziemski, jak upatrzy sobie jakiś cel, to choćby nie wiem co, choćby go matka odciągała, choćby trzymała na rękach, to on i tak musi dopiąć swego, dotrzeć tam gdzie wielmożny pan chce, dotknąć tego, czego chce!
Podjęła matka próby nauki syna samodzielnego jedzenia.
Postawiła przed dzieciem talerz z pokrojonym w kosteczkę chlebem i zachęciła z uśmiechem: jedz.
Synuś uśmiechnął się od ucha do ucha, wziął chleb do ręki i z pasją zaczął przeciskać go przez palce nie zjadając ani kawałka.
Mały mistrz w wyciskaniu;)
Lekcja pierwsza niezliczona;)
Będziem próbować dalej, ale coś matka czuje, że trudny uczeń się jej trafił;)
Porównuje matka często Franka z Zośką, kiedy była prawie 11-sto miesięcznym bobasem i już widzi, jak jej dzieci są różne. Franek jest sprawniejszy fizycznie, nie zwraca uwagi na żadne przeszkody, taranuje wszystko, Zośka była ostrożna, dwa razy przemyślała, czy warto gdzieś tam się wspiąć, czy wejść. Szybciej za to nabywała nowych umiejętności – samodzielne jedzenie, picie, pokazywanie części ciała, zwierzątek, siadanie na nocnik itp., jej młodszy brat jest daleko w polu z samodzielnością, na nocniku nie posiedzi nawet minuty, zaraz wstaje i się denerwuje, prawie każde ubieranie odbywa się z cyrkami, wyginaniem i marudzeniem, to samo z myciem buzi i kremowaniem:/
Różnic jest mnóstwo.
Wspólny jest uśmiech i nawoływanie „ma-ma” (z tym, że jedno nawołuje świadomie, a drugie chyba jeszcze nie).
Muzyka dla matczynych uszu.
Kończy matka nadawanie, musiała się już kobieta zmobilizować, bo ją szwagierka opierdzieliła, że się obija:)
Przed matką perspektywa pakowania, jak zwykle zabierze pewnie za dużo rzeczy i zastanawiać się będzie, jak to możliwie, że przez tyle lat podróżowania nie nauczyła się jeszcze mądrego pakowania.
Życzcie pogody!
Bajooo!


Komentarzy: 10 (Komentarze)

 

 
 
   
 
 
KALENDARIUM
 
2010-07-23
Frankowy smoczek ląduje w koszu, a co;)

2010-07-13
Franek chodzi

2010-03-18
Franek raczkuje

2009-12-21
Pierwszy ząb Franka. Lewa dolna jedynka.

2009-12-14
Zosia przestaje spać w dzień

2009-11-15
Franko przekręca się z pleców na brzuszek

2009-11-09
Zośka odpieluchowana także w nocy. Koniec z pampersami.

2009-11-08
Chrzest Św. Franka

2009-07-07
Narodziny Franka

2009-03-08
Lokator matczynego brzucha będzie chłopcem

2008-11-05
Nasza rodzina powiększy się o kolejne maleństwo! Pozytywny wynik testu ciążowego:):)

2008-09-14
Pampersom w dzień mówimy NIEEE!!! :):):) Hurra!!

2008-07-05
TUP, TUP, TUP!!! WRESZCIE RUSZYŁA SAMA! Najpiękniejszy prezent imieninowy dla matki!

2008-05-07
Roczna Zosia waży 10 kg 200 g, mierzy 75 cm i ma 8 zębów

2008-04-13
Chodzi trzymana za jedną rekę

2008-03-17
Chodzi przy meblach - nieśmiało i ostrożnie, ale zawsze to coś:)

2008-03-10
Zosia raczkuje:) Kolejność pomylona, bo najpierw z asekuracją matczyną zaczęła na 2 kończynach dreptać, a teraz potrafi i na 4 dotrzeć do wypatrzonego kąta;)

2008-03-09
Przez sekund kilka stała sama, bez trzymania!

2008-02-29
Robi "pa-pa" (wreszcie;o))

2008-02-18
Potrafi zrobić "kosi-kosi łapki"

2008-01-30
Wspierając się na ojcowskim biodrze sama wstała!

2008-01-02
Zośka zrobiła użytek z kończyn dolnych - stoi sztywno trzymana za ręce

2007-12-14
Kubek - niekapek Zosi niestraszny!

2007-12-11
Zosia zrobiła wreszcie użytek z szanownych "4 liter":o) Siedzi sama!

2007-12-05
Czy to pełzanie czy raczkowanie? Bez względu jak to nazwiemy Dziecię potrafi dotrzeć do zabawki, którą zobaczy na horyzoncie

2007-12-04
Pożegnanie z piersią

2007-11-28
Cała noc przespana! Bez wiercenia, bez gaworzenia, bez smoczka i jedzenia! Oby to się regułą stało!

2007-11-10
Pierwsza choroba Zosiaczka - trzydniówka

2007-11-01
Dziecina przecudna przewróciła się z plecków na brzuszek... akrobacja w druga stronę miała miejsce juz wcześniej, ale data nie została zapamiętana...

2007-10-09
Perełka nr 1! Jest i pierwszy ząbek - dolna jednyneczka po lewej stronie!!!

2007-10-02
Pierwszy obiadek - warzywka w potrawce z królika:o) mniam, mniam!

2007-09-15
Pierwsza noc bez Mamy

2007-08-21
Debiutanckie - samodzielne zaśnięcie w łóżeczku

2007-08-20
Stał się cud!!! Zosia nauczyła się ssać smoczka i pić z butelki!!!

2007-08-14
Chrzest Święty

2007-08-06
Pierwszy głośny śmiech

2007-06-13
Pierwsze szczepienie

2007-05-15
Pierwsze imieninki Zosi!!!

2007-05-14
Pierwszy spacer

2007-05-04
Pierwszy dzień w domku po wyjściu ze szpitala

2007-05-01
I stał się Cud! Narodziny Zosi!

2006-12-01
Pierwsze ruchy Zośki

2006-11-28
Rodzice dowiedzieli się, że mała Fasolka, którą Mama nosi pod sercem będzie Dziewczyką!

2006-08-30
Na teście ciążowym pojawiają się 2 kreseczki! Zostaniemy Rodzicami!