Z serii: Rozmowy niekontrolowane
Popołudnie.
Matka przewija syna na sypialnianym łóżku.
Czynność ta graniczy z cudem, bo Junior chce od razu na brzuch.
Matka się morduje.
Pierworodna w tym czasie zrobiła sobie z łóżka trampolinę.
Skacze i skacze.
Matka upomina: „Zosia, nie skacz, bo uderzysz Franka!”
Jak grochem o ścianę. Dzieć skacze dalej.
W końcu trafia brata trzymaną w ręku torebką.
Brat w płacz.
W matce się zagotowało, podniesionym głosem mówi:
- Ostatni raz skakałaś po łóżku, słyszysz!!!
Po czym wygłosiła moralizatorką gadkę w nadziei, że dzieć ze skruchą przeprosi i zrozumie…
Kiedy skończyła, córa stanowczo powiedziała:
- Mamo, jak mówię, że chcę skakać, to chcę! I koniec!
No. Płonne były nadzieje rodzicielki.
Z serii: Zadziwiające
Matkę zadziwia zasób słownictwa, którym operuje córka.
Dwa ostatnio zasłyszane i zapamiętane:
Zosia wypiła kakao, po czym informuje: „Wypiłam już kakao, mamo spójrz, jaki mam rozpalony język”.
Zosia bawi się kuchnią, po jakimś czasie mówi sama do siebie: „Ojej, jaki tu bałagan, trzeba uporządkować wszystkie naczynia.”
Córa ma też nowego kolegę. Piotruś jego imię. Ma czerwone włosy, różowe oczy, nie umie jeszcze chodzić i musi go Zosia nosić na rękach, ponadto mieszka w poduszce, gdzie ma kuchnię, łazienkę i łóżeczko.
Więcej szczegółów matce nie było dane poznać, bo Piotruś jest niewidzialny.
Dziś podsłyszała matka, jak córa przygotowuje swemu towarzyszowi zabaw śniadanie i jak go upominała, żeby nie zabierał jej zabawek.
Niesamowita jest dziecięca wyobraźnia.
Musi też rodzicielka odnotować, że Zosia pięknie bawi się sama! Idzie do swojego pokoju i zapomina się w zabawie… Cieszy się matka, że nie potrzebuje już towarzystwa osoby dorosłej, doskonale sama potrafi wymyślić zabawę, a to gotuje, a to sprząta, a to opiekuje się lalką, to rysuje, to koloruje (robi to bardzo dokładnie!), to urządza piknik lub przyjęcie…
Miło na takie sceny patrzeć.
Ponadto polubiła czytanie, co też cieszy matkę ogromnie, bo do tej pory zachęty rodzicielki, by wysłuchała jakiejś bajki, kończyły się minutą skupienia i następnymi pięcioma spędzonymi na wierceniu, robieniu fikołków itp. Teraz czytamy i w dzień, by się wyciszyć i odpocząć i przed snem. Dzieć w większości przypadków pięknie słucha, pyta, ogląda ilustracje i opowiada.
Z serii: Przyziemne
Matka wzięła udział w ogólnonarodowym wyścigu o miejsce dla córy w przedszkolu publicznym.
Na wyniki poczeka chyba jakoś do kwietnia, póki co dzieć w systemie zarejestrowany, karta wypełniona i do przedszkola zaniesiona.
Liczy matka po cichu, że może się uda, a jak nie, to znajdzie inne rozwiązanie, choćby przedszkole niepubliczne, no w ostateczności przedszkole domowe z rodzicielką w roli nauczyciela, wszak kompetencje matka ma;)
Z serii: Maluszkowo
Franko rozwija się ekspresowo, za chwilę skończy 8(!) miesięcy.
Waży 8900 i mierzy 70 cm! Ponoć wagę ma w normie, a centymetrów jakby z deczko za mało - oznajmiła pani pielęgniarka przy okazji szczepienia.
Maluch właściwie już siedzi, choć dalej ulubioną pozycją jest leżenie na brzuchu, a trzymany pod paszkami zaczyna sprężynować, co jest dla matki nowością, bo pierworodna nie sprężynowała;)
Doczekał się też pan F górnych jedynek i nawet nieźle zniósł ich wyrzynanie, był trochę marudny, ale w porównaniu z Zośką, to to był pikuś. Wyrzynanie się jedynek górnych starszej siostry matka zapamiętała aż nadto…
Szaleje za Zośką, śmieje się do niej, kiedy jest w pobliżu, po „dżentelmeńsku” nawołuje ją:”Eee”, a ona w zależności od humoru albo głaszcze go po twarzy, albo ciągnie za rękę.
Z serii: Nie_może_się_matka_doczekać:
Po pierwsze wiosny,
Po drugie nowego obiektywu i lampy
Po trzecie kiedy waga pokaże 10 kg mniej
Po czwarte wizyty u fryzjera i kosmetyczki
Po piąte kolejnego wyjścia z mężulastym na romantyczną kolację i dobry film
Po szóste ...
Dobra schodzi matka na ziemię i idzie spać.
Cmok for all:*