|
Po weekendzie.
2007-10-08 13:07:43
Weekend spędziłam z rodzicami w domu. Pogoda była mało zachęcająca na spacery.
Nie narzekałam z tego powodu, ponieważ w zeszłym tygodniu dostałam super zabawki. Przyjechała do mamy jej przyjaciółka ze szkoły średniej, ciocia Ania. Przyjechała też Karolinka, jej córeczka. Jest ode mnie trochę starsza, bo ma już prawie 5 latek, ale i tak razem bardzo fajnie się bawiłyśmy.
Ciocia przywiozła mi 2 wózki dla lalek i jeździk - chodzik. Dostałam też całą torbę ubrań, ale w nich będę mogła chodzić jak troszkę podrosnę. Teraz szaleję po całym mieszkaniu jeżdżąc na zmianę swoimi nowymi wózkami. Czasami jeden do pchania jest za mało i próbuję pchać 2 na raz, ale jakoś źle się je razem pcha i kiepsko mi to wychodzi. Wtedy strasznie się złoszczę i krzyczę.
Mama bardzo ucieszyła się z tych zabawek, bo planowała kupić mi wózeczek na gwiazdkę. Teraz ma problem, żeby wymyślić jakiś nowy prezent, hihihi...



Zostaw komentarzyk: 19 (Komentarze)
|
.gif)
|
Wracamy, teraz na pewno.
2007-10-03 23:05:20
Witamy znowu po przerwie. Faktycznie, dość długo nas tu nie było. Mamie nie chciało się nic pisać. Siedziała przy komputerze, ale nie napisała nawet króciutkiej notki przez tyle czasu . Ale czas to zmienić.
Nic specjalnego przez ten czas się u nas nie wydarzyło. Nie choruję, to najważniejsze. Apetyt mam za dwoje, cały czas coś bym jadła .
Dużo czasu spędzam na dworze. Najbardziej podoba mi się w piaskownicy. Ale mama za bardzo nie pozwala mi do niej chodzić, bo mówi że piasek jest zimny i nie można już na nim siadać. A ja, oczywiście, muszę sobie na nim usiąść. Bo co to za zabawa w piaskownicy na stojąco?
Poprzedni tydzień był dla nas dość pechowy. Ja, dwa razy w domu, przewróciłam się i leciała mi krew z noska. Za pierwszym razem bawiłam się miską i jakoś nieszczęśliwie z niej wychodziłam, że stanęłam na jej brzegu. Wtedy ona stanęła pionowo i walnęła mnie prosto w nos. Przestraszyłam się i upadłam do tyłu. Dopiero jak mama mnie podnosiła to okazało się, że dostałam nią w buzię. Wszystko było zalane krwią, a najbardziej mamy ramię.
Za drugim razem, następnego dnia, biegłam przez przedpokój i potknęłam się o próg wbiegając do pokoju. Poleciałam do przodu jak długa i na koniec uderzyłam twarzą w podłogę. Potem była powtórka poprzedniego wieczoru, czyli wielkie łzy, tamowanie krwawienia i mama znowu umazana w mojej krwi.
Na dodatek z samego poniedziałku odpadło kółko od wózka i to jeszcze jak byłyśmy daleko od domu, na zakupach. Niby były podwójne, ale bez niego nie dało się jechać, bo wózek strasznie się przechylał. Mama zadzwoniła po tatę, żeby przyjechał po nas. W domu naprawił uszkodzenie i jeździłam nim dalej. W czwartek wybrałyśmy się z wizytą do prababci Wandzi. Mama jej opowiedziała o przygodzie z wózkiem, ale chyba w złą godzinę. Zdążyłyśmy wyjść od niej i niedaleko odjechać, a kółeczko odpadło i poturlało się daleko, daleko po trawniku. Jakoś udało nam się dotrzeć do pracy babci Iwony i z nią poszłyśmy do sklepu po nowy wózek. I takim oto sposobem mając niecałe półtora roku jeżdżę już trzecim wózkiem .
Na koniec muszę się jeszcze pochwalić, że nie jem już cycusia. Nawet specjalnie po nim nie rozpaczałam. Mama jest ze mnie bardzo dumna, że tak łatwo poszło. I zarazem szczęśliwa, bo przesypiam całe noce i może się w końcu wyspać. Teraz powinnam pić sztuczne mleko, ale mi nie smakuje, więc dostaję kaszki na zwykłym mleczku. Bardzo mi one smakują, mniam, mniam...
W skrócie napisałyśmy co się u nas działo. Teraz notki będą na bieżąco, chyba.
Poodwiedzamy was jutro, bo mama jest już zmęczona.
Dobranoc, Smykusie.



Zostaw komentarzyk: 6 (Komentarze)
|
.gif)
|
Dawno nas nie było...
2007-08-23 11:29:37
Witajcie Smykusie.
Cały miesiąc nie zaglądałyśmy na Smyki. Spowodowane było to tym, że mama uczyła się programu Paint Shop Pro. I przez to nie miała czasu nawet napisać notki. Ale już go zna, więc nadrobimy zaległości.
W czasie naszej nieobecności troszkę chorowałam. Miałam zapalenie krtani. Musiałam brać syrop i kropelki. Na szczęście po kilku dniach wszystko wróciło do normy.
Dużo czasu spędzam na dworze, na spacerach. Bardzo dobrze chodzę, więc nie chcę już jeździć na rowerku ani siedzieć w wózku. Chcę tylko chodzić, sama, sama, sama...
Parę dni temu bawiłam się pierwszy raz w piaskownicy. Mama trochę się bała, że będę jeść piasek, ale nie było tak źle. Mnie bardzo się tam podobało, bo było dużo dzieci.
Teraz już uciekamy, bo czas na moją drzemkę.
A to kilka moich ostatnich zdjęć:











Zostaw komentarzyk: 9 (Komentarze)
|
.gif)
|
O wizycie u dentysty.
2007-07-23 20:56:38
U pani stomatolog byłam bardzo grzeczna, a raczej bardzo zainteresowana gabinetem i rzeczami, które tam się znajdowały. Usiadłam z mamą na fotelu i nieśmiało otworzyłam buźkę. Pani doktor obejrzała moje 12 ząbków i powiedziała, że są zdrowe i nic z nimi nie trzeba na razie robić.
Oględziny były by bez zarzutu, gdyby nie to, że na koniec bardzo mocno ugryzłam palec , który był w moich ustach. Pani stomatolog troszkę jęknęła, ale nie zezłościła się, tylko powiedziała że czasem pacjentom to się zdarza.
Mama była bardzo dumna ze mnie, że nie płakałam i w nagrodę kupiła mi motylka, którego można prowadzić na kijku. Jak zrobimy z nim zdjęcia na spacerze to wstawimy na stronkę.
.gif)
Zostaw komentarzyk: 9 (Komentarze)
|
.gif)
|
Pierwsza wizyta u dentysty.
2007-07-23 9:41:21
Dzisiaj idę do dentysty, pierwszy raz. Mama w końcu zebrała się i mnie zapisała. Idziemy tylko na sprawdzenie czy wszystko jest w porządku. Mama zastanawia się jak ja tę wizytę przeżyję, czy bardzo będę płakać i czy dam zajrzeć sobie do buźki. Ale to wszystko okaże się dopiero na miejscu.
A tutaj wklejam zdjęcia z mojej wczorajszej drzemki, w jakiej pozycji spałam.


.gif )
Zostaw komentarzyk: 4 (Komentarze)
|
.gif)
|
Odstawianie od piersi.
2007-07-22 11:18:18
Wczoraj rano mama postanowiła, że czas zacząć odstawiać mnie od piersi. Na razie tylko w ciągu dnia, bo ja potrafiłam i ze 3 razy w ciągu godziny dossać się, chociaż na minutkę. A wiedząc, że tak łatwo nie odpuszczę, zakleiła je sobie palsterkiem.
Jak podeszłam posokać sobie bardzo się zdziwiłam, że cycusie są "nieczynne". Mama powiedziała mi, że są chore i mleczko będzie dopiero wieczorem, przed snem.
Nawet szybko się z tym pogodziłam, bo podchodziłam tylko 3 razy. A widząc, że nic z tego nie będzie, tylko je głaskałam, przytulałam się do nich i całowałam je. I na tym był koniec.
Na tę chwilę mama jest bardzo dumna ze mnie, że nie marudzę i nie złoszczę się jak nie mogę się do nich dostać.
Po mojej ostatniej wysypce też już nie ma śladu. Na szczęscie okazało się, że to były potówki, a nie uczulenie na arbuza. Więc wczoraj mama dała mi ogromny kawałek do zjedzenia . Bardzo mi smakował. Palce lizać .
.gif)
Zostaw komentarzyk: 6 (Komentarze)
|
.gif)
|
Wysypka.
2007-07-20 21:01:31
Od 3 dni mam wysypkę, na klatce piersiowej i plecach, małe czerwone krosteczki. Mama na początku pomyślała, że zachorowałam na różyczkę, ale na szczęcie nie.
We wtorek zajadałam się arbuzem i jest podejrzenie, że dostałam ich po jego zjedzeniu. Nic innego "podejrzanego" nie jadłam, poza nim. Był pyszny!
U lekarza nie byłyśmy, bo nic się nie dzieje. Żadnej gorączki ani marudzenia, więc choroba wykluczona. Krostki mnie nie swędzą, nie drapię ich. Zachowuję się jak okaz zdrowia.
Na razie arbuzik poszedł w odstawkę, ale za jakiś czas mama znowu mi go troszkę da pojeść i wtedy, okaże się czy to od niego czy innego jedzenia.
.gif)
Zostaw komentarzyk: 3 (Komentarze)
|
.gif)
|
Już jesteśmy z powrotem. Po wakacjach.
2007-07-15 16:02:21
Wyjechaliśmy w niedzielę rano. Podróż minęła mi szybko, bo większość czasu przespałam.
Pierwsze chwile na miejscu też przebiegały bez większych niespodzianek, z czego mama się cieszyła. Szybko się ze wszystkimi zapoznałam i od razu ruszyłam na zwiedzanie domu.
Przez te 2 tygodnie pobytu w Łomży prawie cały czas padał deszcz albo było zimno. Tylko jeden dzień był bardzo upalny, a ja go wykorzystałam maksymalnie na pluskanie w basenie.
Nauczyłam się też kilku nowych rzeczy. Potrafię powiedzieć "idę". Czasem wyjdzie mi też "jadę", ale to tylko czasami i chyba nieświadomie.
Opanowałam też do perfekcji wchodzenie i schodzenie z łóżka rodziców. Mama jak kładła mnie na drzemkę to moje butki stawiała obok łóżka. A tu któregoś dnia wchodzi, bo usłyszała, że już nie śpię, a ja siedzę na łóżku i bawię się swoimi butami. Była bardzo dumna ze mnie i wszystkim o tym w domu opowiedziała.
Także wchodzenie po schodach nie jest już mi obce. A było to tak: byłam z tatą w kuchni na dole, a babcia Iwona z ciocią Dorotą siedziały na piętrze i oglądały telewizję. Nagle słyszą stękanie na schodach. Nawet im do głów nie przyszło, że to ja gramolę się na górę. Wyglądają na schody, a ja siedzę na półpiętrze. Ale miały zdziwione miny, hihihi... Mama, niestety, tego nie widziała, bo wybrała się z moim wujkiem Kamilem na rowerach do sklepu. Ale jak wróciła to wszystko jej babcia z ciocią opowiedziały. Byłam bardzo dumna z tego wyczynu, tyle mnie chwalili.
Widziałam też zwierzęta, których do tej pory nigdy nie oglądałam, np. krówki, kurki, indyki i świnki. Te ostatnie ładnie nie pachną, ale i tak zaglądałam do ich pomieszczenia, gdzie mieszkały. Bawiłam się też z kotkami. Pod koniec pobytu zniknęły, chyba uciekły.
Czas szybko płynął i zanim się obejrzeliśmy trzeba było wracać do domu. Ale mimo kiepskiej pogody było superowo.
A oto kilka zdjęć z tegorocznych wakacji:
Zabawa w basenie.




Z wujkiem Kamilem na promie.

Polowanie na muchy.


Wujek mnie huśta na nodze.

Gram na cymbałkach.

Spaceruję po podwórku.

Moje nowe kapcie.

Ćwiczę wchodzenie po schodach.

Zmęczeni zabawą.

Wujek Kamil.

To ja.

.gif)
Zostaw komentarzyk: 4 (Komentarze)
|
.gif)
|
Wielkie pakowanie. Jutro wyjeżdżamy.
2007-06-30 21:57:02
Rano wybrałyśmy się z mamą i babcią Iwoną na targ dokupić resztę potrzebnych rzeczy do wyjazdu. Niestety, nic nie kupiłyśmy.
Po powrocie zaczęło się wielkie pakowanie. Część rzeczy mama już pakowała do toreb podróżnych, a część ubrań jeszcze się prało i potem suszyło na balkonie. Dobrze, że chociaż deszcz nie padał to wszystko wyschło.
Jutro z samego rana wyjeżdżamy do Łomży, na 2 tygodnie. Jedziemy do rodziny, której jeszcze nie znam. Mama ma lekkiego stracha jak to będzie, gdy zajedziemy. Czy będę się bardzo bała i płakała. Ale ja jestem już dużą dziewczynką i może troszkę sobie zapłaczę, ale bardziej będę się wstydziła, bo mi to ostatnio bardzo często się zdarza.
Teraz już śpiocham, wyczerpana dniem. Poza tym jutro trzeba trochę wcześniej wstać niż zwykle.
Pozdrawiamy wszystkie Smykusie i życzymy udanych wakacji.
Jeżeli będzie możliwość korzystania z sieci to będziemy relacjonować na bieżąco to, co się w nas będzie działo.

Zostaw komentarzyk: 10 (Komentarze)
|
.gif)
|
Dzisiaj są urodziny mojej Mamy.
2007-06-28 20:36:18
Każdego roku o tej samej porze,
Każdy Ci życzy co tylko może.
I Ja skorzystam z tej sposobności:
Życzę Ci szczęścia i sto lat radości.
To o czym marzysz by się spełniło,
I to co kochasz by Twoje było!
Mojej kochanej Mamusi życzy Ninusia.


Zostaw komentarzyk: 8 (Komentarze)
|
.gif)