Zgodnie z przepisami ustawy z dnia 4 lutego 1994 r. o prawie autorskim i prawach pokrewnych, wszelkie prawa
do wszystkich fotografii na tym blogu są własnością autora.
Kopiowanie i rozpowszechnianie w jakiejkolwiek formie jest zabronione!!!!
Usiadło na chwilę 78185 czytaczy
Mój nowy pokoik2010-03-09 19:32:19
Już skończony… taki, jaki zaplanowałam… taki jak chcieliśmy… taki, o jakim marzyła panna Majka. Mała lokatorka HaPpY. Uwielbia spędzać w nim czas i co najważniejsze przesypia noce we własnym łóżku. Czasem jeszcze wchodząc biegiem w ostry zakręt wpada do sypialni i wtedy w głos woła-" o! o! pomyliłam się!" No, więc kierunki się mylą, ale szybko to koryguje i obiera ten prawidłowy na swoje „królestwo”. Swoje i swojej siostrzyczki oczywiście. :)
Taaadaam!!! Oto on…
I na koniec chcę podziękować za wszystkie miłe słowa. Nawet mężyk dopytywał się jak koleżankom podoba się efekt jego pracy. :) Obrósł mi już w piórka... ;)
Po pierwsze to dziewczyny moje drogie specjalnie dla Was dopytujących się i oczekujących na efekt końcowy naszej pracy obiecane zdjęcia sypialni. Jeszcze tylko poluję na fajne poduchy. Sypialnia jak widać malutka, ale w zupełności wystarczająca a dzięki temu dziewczynki mają przestronny pokój. Tak, więc zamiana pokoi trafiona w 10.
Pokój Mai także skończony. Zostały jeszcze maleńkie detale do wykończenia, więc jutro postaram się „obcykać” majkowe 4 kąty.
Z życia codziennego wzięte…
Nasza córka ma za sobą pierwszą noc spędzoną poza domem bez nas rodziców. Noc spędzona u dziadków była wielką przygodą, biwakiem jak sama Maja stwierdziła. Przygotowania do niej trwały od wczesnych godzin porannych no, bo przecież na taki „biwak” trzeba się przygotować i porządnie spakować. Ach, co to było z tym pakowanie… najchętniej zabrałaby wszystko. Pół swojej małej garderoby, zabawek cały plecak a kosmetyki małej panny to numer jeden na jej liście potrzebnych rzeczy. Tak, więc zabrała dwa plecaki i kosmetyczkę jak na kobietę przystało a w niej cały arsenał, jaki posiada od szczoteczki do zębów po spray do delikatnego rozczesywania włosów jak go nazywa. I pojechała… . W domu pusto, cicho i dziwnie jakoś. Ona tam rozpieszczana na wszystkie sposoby no, bo gdzie może być lepiej jak u babci i dziadka? Wieczorem telefon od nas rodziców z pytaniem jak się pierworodna miewa. Ma się super, bawi się, przegaduje i powala swoimi tekstami domowników, jest w 7 niebie i prosi dziadka, który właśnie z nami rozmawia, aby mocno ucałować mnie mamę i powiedzieć, że tęskni, że nas kocha. Noc przespana spokojnie jak na dużą dziewczynkę przystało. Taka to była pierwsza noc naszego zucha poza domem. Zuch już dzisiaj dopytywał, kiedy znowu będzie mogła spać u babci Grażynki. Może w weekend? Dziadkowie szykujcie się na przyjęcie wnuczki!
W niedzielę także po raz pierwszy Maja była w cyrku. I także tak miło spędzony czas „zaserwowali” jej dziadkowie. Podekscytowanie sięgające zenitu na kilka godzin przed tym wielkim wydarzeniem. Była, widziała tygrysy, akrobatkę i klaunów i z jej relacji nie dowiedzieliśmy się, co i kogo jeszcze. Ważne, że zadowolona.
Cofając się do soboty odnotuję jakże miłe spotkanie w przedszkolu samych tatusiów i ich pociech. Wstęp dla mam wzbroniony chciałoby się rzec hehe.
Pod mym sercem rozwija się, dorasta nasza druga CÓRCIA!!! Przeogromna radość, wzruszenie, ojcowska duma i słowa- „…no to jestem zdominowany przez moje trzy kobiety”. Takie emocje i słowa towarzyszyły podczas ostatniego badania usg. Lekarz na moje pytanie czy to tak na 90% czy 100% odpowiedział, że na 99% a ten jeden zostawia w rękach Boga, więc pozwalamy sobie szaleć „na różowo” ;).
To już 31 tydzień ciąży. Maleńka waży dokładnie 1531g. W bicie serduszka wsłuchiwaliśmy się całe pół godziny podczas badania KTG. Czynność serca oraz czynność skurczowa macicy w jak najlepszym porządku. Kolejna wizyta 15 marca.
Ja czuję się jak big tocząca się kula. Kostki opuchnięte, skurcze w łydkach łapią do tego stopnia, że już nie pamiętam, kiedy po i tak średnio przespanej nocy mogłam rozprostować kości i zwyczajnie się przeciągnąć. Skoro już narzekam to dodam jeszcze, że kichanie czy parskanie śmiechem to też nie lada wyczyn, bo wrażenie przy tym takie jakby brzuch pękał w szwach. A ogólnie nie narzekam i aby tak do końca.
I słowo o starszej siostrze.
Oczywiście bardzo zadowolona, że to dziewczynka. Mówi do niej, puka i stuka do brzuszka wzywając maleńką po imieniu (imię wybrane, ale póki, co cichoSza ). Maja planuje, co trzeba siostrzyczce kupić z dokładnością, co do rodzaju butelki czy koloru ręcznika. I oczywiście karze jej już wychodzić... .
W tej sprawie pomogła pewna świnka...2010-02-25 12:51:17
Jeszcze nie tak dawno pisałam o tym, że panna nasza śpi z nami a swój pokój, konkretnie łóżko omija szerokim łukiem… . Teraz to już wspomnienie. Pokój, łóżko czy też sen Mai zaczarowała pewna świnka. Wystarczyło kupić pościel, na której widnieje Peppa Pig. Powiedzieć, że od dziś będzie spała z Peppą i… Tadam! Maja snem spokojnym, przesypia całe noce u siebie! Zdarzają się jeszcze takie, kiedy najpierw słychać tupot małych stóp potem zza futryny wyłania się śpioch trzymający w jednej ręce pluszaka w drugiej swoją poduchę. Takie noce w miesiącu policzyć można jednak na placach jednej dłoni. Maja wie, że po kąpieli trzeba obrać kierunek na jej łóżko a nie jak dotychczas na sypialnię rodziców. Wskakuje w piżamę, wysłuchuje bajki (czasem trzeba przeczytać całą biblioteczkę, ale o tym innym razem) i zasypia. Wydaje się jakby dziecko nie chciało zawieść nas rodziców i swojej bajkowej ulubienicy no bo przecież Peppcia będzie smutna, kiedy ona z nią nie zaśnie… .
W taki właśnie sposób antropomorficzna bohaterka animowanego serialu pomogła „zgryźć nam ten orzech tak trudny do zgryzienia”.
Od poniedziałku ruszamy z remontem. Maja przeprowadzi się do swojego nowego pokoju i jak zapewnia - cytuję: „Będę już zawsze spała tylko w moim nowym, różowym, ślicznym pokoiku”
Czas spisać ku pamięci kilka mniejszych lub większych wydarzeń z przedszkolnego życia, bo pomyśleć można, że Majka przedszkolak zapadła w głęboki zimowy sen.
Co u przedszkolaka słychać? Tekst piosenki „Jestem sobie przedszkolaczek” tak bardzo przez Maję lubianej i często podśpiewywanej w drodze do przedszkola przekłada się na to, co w rzeczywistości w 70%. Dlaczego? Bo dziecko oczywiście chętnie do przedszkola maszeruje, nie ma problemu by została a czasem nawet w weekend można usłyszeć, że tęskni. Owe, nieszczęsne 30% to marudzenie czasem płacz, kiedy dziecko odbieramy. Przyczyna? Majka jest zmęczona. Nie zawsze, ale średnio znajdą się takie 2 dni w tygodniu. I jeszcze dodam, jaka jest bezpośrednia przyczyna marudzenia. A no taka, że gdy po dziecko przychodzimy trzeba je wybić ze snu. Tak, tak Majka prawie zawsze zasypia przy muzykoterapii. Zaciemniona sala, poduszka, kocyk, kojąca muzyka i dziecko śpi. Leżakowania w przedszkolu Mai nie ma i jedyna chwila błogiego relaksu to ta na materacach.
Za sobą mamy” Dzień Małego Odkrywcy”. Bardzo ciekawie przygotowane spotkanie dla dzieci i rodziców gdzie te pierwsze w asyście tych drugich mogły poeksperymentować, otrzeć się o prawa fizyki, poczuć się jak mali chemicy.
Za nami też wielkie wydarzenie a mianowicie- pierwsza samodzielna wycieczka Mai! Co dwa miesiące przedszkole organizuje dzieciom tzw. „Dzień niespodzianki”. Dzieci jak gdyby nigdy nic przychodzą niczego nieświadome do przedszkola a tam- niespodzianka! Tym razem była to wycieczka do Logolino wielkiej bawialni odległej od naszego miasta o kilkadziesiąt kilometrów. Tak, więc moja mała córeczka z plecakiem w ręku wraz z przedszkolną świtą ruszyła… najpierw podróż pociągiem, potem przesiadka do autokaru no i w końcu kilkugodzinna super zabawa. Wycieczka udana, dziecko zadowolone jak podsumowała- „To była moja wielka przygoda mamusiu „. A teraz słowo o tym, co przeżyła matka… . Kiedy Rafał ją odprowadzał, kiedy zniknęli za rogiem… ona i jej ciężki plecak z prowiantem matka płakała jak bóbr… . No, bo ona maleńka… sama… jazda pociągiem… tłumy w Logolino… i 100pytań i myśli. Jak na szpilkach czekałam do 15.30… . Wróciła, cała i zdrowa z uśmiechem od ucha do ucha i kamień spadł z serca a do tego usłyszeliśmy, że było widać, ze Maja nie pierwszy raz tam gościła, bo niczym przewodnicząca grupy oprowadzała dzieci po wszystkich atrakcjach. Byliśmy z niej dumni. :)
Nasza Mała/Duża Panna Nasz Mały/Duży Przedszkolak…