« Poprzedni blog Następny blog »

Załóż teraz swojemu dziecku rodzinny pamiętnik

Blog lenka2005 na www.smyki.pl

 

 



 

 

 


 

Co u Leny?

 

                                                                                                                                                                   
Cytatki.        2010-05-24 13:36:32                                                                                                                                                                                                                                  

Dawno nas tu nie było, więc od razu zasadzimy kilka dowcipów:

- "Mamo, nie chcę, żeby było w moim pokoju to pranie. Bez żadnego ALE!"

- "A Kubuś Puchatek powiedział pie...dolę" - tak to jest, jak przebywa dziecko same w sieci...  Oczywiście zostawiłam to bez komentarza, zmieniając zdanie na" idziemy na przejażdżkę rowerem". Wiktor za to miał radochę. Lena trenuje na rowerku po bracie, a ja uskuteczniam biegi za nią.

- "Zgasiłam światło na dole, tylko w lodówce ktoś zostawił zapalone!"

- "Bartuś powiedział, że fajnie tańczę". "Skąd on wie?". " Widział, bo ze mną tańczył" - Przedszkolaki trenują przed jutrzejszą imprezką w przedszkolu z okazji dnia mamy i taty.





Komentarzy: 3 (Komentarze)

                                                                                                                                                                   
Rękawiczki z farby.        2010-03-11 9:11:27                                                                                                                                                                                                                                  

     Wczoraj za wcześnie przyszłam po Lenę do przedszkola i miała pretensję, że się nie wybawiła. Więc powiedziałam, że jak chce, to niech wraca do sali. Pobiegła z powrotem i powiedziała pani Danusi, że chce się jeszcze pobawić. Poczekałam 15 min. na korytarzu, a jak się potem drzwi otworzyły, to moim oczom ukazała się usmarowana w farbie, łącznie z bluzką, Lena i sama pani Danusia:). Na chwilę spuściła wzrok z dziewczynek i zdążyły w międzyczasie "porobić rękawiczki z farby". Sama przy okazji się ubrudziła.
     W przedszkolu panuje luuuz, bo panuje podobno jelitówka. Dzisiaj Lena była czwarta na liście obecnych. Pani Kamilka spodziewa się jeszcze co najwyżej dwoje twardzieli. Czekamy :). Leny na razie nie rusza, chociaż w zeszłym tygodniu była chora, dostawała Amoksiklav. Miała zaropiałe oczęta i katar brzydki, jakaś bakteria.
     Wczoraj była w grupie Leny pani Małgosia z dużym brzuszkiem w odwiedzinach. Lena omal nie płakała, jak opowiadała, że nie przytuliła się do pani, bo wszyscy się pchali. Ale sobie wymyśliła zaraz, że jak następnym razem przyjdzie, to tak szybko będzie biegła do niej, że będzie pierwsza :).



Komentarzy: 1 (Komentarze)

                                                                                                                                                                   
Połowa ferii za nami.        2010-01-31 23:09:36                                                                                                                                                                                                                                  

     Śniegu nam nie brakuje. Jest zatem co robić w ferie. Dzieci z naszą pomocą usypały 2 góry, jedna jest do zjeżdżania na czym się chce, a z drugiej Pawełek i Wiktor zrobili igloo z dywanem wewnątrz. Wczoraj były fortece do bitew śnieżnych. I dziwić się czemu Lena nie chce wracać do domu.
     Dzisiaj babcia Tereska od rana czuwała nad towarzystwem, bo rodzice buchnęli na G4W.
Lena zawsze rano sama wybiera z szafki sobie ubrania i je zakłada, a dziś babcia chciała jej pomóc. Coś jej nie szło... (babci oczywiście). Lena powiedziała:
- "Babcia, z ciebie to się można uśmiać, jak ty rajstopki zakładasz. Przecież te kłaczki mają być na drugą stronę:)".








     W domu w między czasie odbywają się zabawy memory, puzzle i w teatrzyk. Trwają również przygotowania do balu przedszkolnego. Lena ma już chyba wszystko, co powinna mieć prawdziwa księżniczka, nawet różowe włosy do pasa :).
Wczoraj panienka ćwiczyła tańce. Poprosiła tatę, żeby był jej księciem, ale szybko z niego zrezygnowała, bo nie podobało jej się, jak tańczy:). Dopiero jak zaserwował jej kilka obrotów, to od razu zaciesz szeroki na buzi się pojawił.
     Na balu chciałaby tańczyć z Błażejkiem, bo go bardzo lubi, ale na pewno Maja będzie z nim tańczyć :(.
Powiedziałam jej, żeby się nie martwiła, może Błażejek z nią zatańczy i na pewno inni chłopcy też.
Oj matko, śmiać mi się chce... . To dopiero dylematy.... .







Komentarzy: 2 (Komentarze)

                                                                                                                                                                   
Niekonkretnie.        2010-01-06 23:26:28                                                                                                                                                                                                                                  

     Do Leny przyjechał pojazd. Od razu odrzuciła swój jeździk, "bo to przecież dla maluchów". Dzień wcześniej nie przeszkadzało jej śmigać na nim:). Ten nowy jest fajnym prostym wynalazkiem, napędzanym tylko kręceniem kierownicą w prawo i lewo. Ja też pojeździłam, nie powiem, ale szkoda podłogi... .
     Powrót do przedszkola po przerwie świątecznej był entuzjastyczny. Na drugi dzień już się pannie nie chciało wstać, ale przekupiona sankami i zakupami, poszła. Po drodze tradycyjnie obrzuciła mnie śniegiem.
     Dzisiaj wzięła z domu do kieszonki groszki (ok. 10 szt.). Wieczorem pytałam się co z nimi zrobiła. Powiedziała pani Kamilce, że ma w kieszonce groszki dla wszystkich dzieci i czy może je poczęstować. Pani się zgodziła, ale jakoś nie wystarczyło dla wszystkich. Spytałam, czy reszcie było przykro. Na szczęście nie wszyscy widzieli, że Lena częstuje i nie miała kłopotu. Musi się nauczyć liczyć do 30-tu.
Na razie woli uczyć się literek. Bierze duże kartki, mówi jaki wyraz mam napisać i wtedy ona cierpliwie przepisuje. Zawsze ją pochwalę, że "cudownie, pięknie, ślicznie" i to ją mobilizuje do zapisania drugiej kartki. 
Do swojego słownictwa zawzięcie wprowadza trudne "r". Czasem już "l" przekształca nadgorliwie na "r". Coraz lepiej jej to wychodzi. Na początku jak tata droczył się z nią i mówił "lula", ona usilnie go poprawiała krzycząc "rura", aż się opluła z wysiłku. Ale trening czyni mistrza:).
     A byliśmy w niedzielę na G4W w Mrągowie. Lena z mamusią oczywiście na oślej łączce na saneczkach, a tata z ciocią Dorotą śmigali ze stoku na nartach. Była piękna pogoda, słoneczko, zero wiatru, -10 stopni mrozu. Lena jak się rozkręciła, nie chciała wracać. Po drodze oczywiście zasnęła w samochodzie. Babcia Tereska została u cioci Marysi i wujka Mariana. Będą z tydzień rżnąć w tysiąca...

Koleżanki:



A masz!:


Co powiesz na to? Biedna mama:


Co by tu wymyślić?:


Narciarze:


Nie "Ala ma kota", tylko "komputer":









Komentarzy: 1 (Komentarze)

                                                                                                                                                                   
I po świętach.        2009-12-30 14:55:32                                                                                                                                                                                                                                  

I już po świętach.
      Lena z Mikołajem spotkała się tylko w przedszkolu. Dzieci zrobiły dla niego piękne przedstawienie, śpiewały kolędy, mówiły wierszyki. Lena grała Marię, siedzącą jak dama przy Jezusku i Józefie ( w tej roli kolega Wiktorek). Zdjęcia coraz gorsze mi wychodzą, ale coś tam wyszukam. Znów mi się przypomniało, że marzę o aparacie:).

   

         A w domu po Wigilii Mikołaj tylko zdążył włożyć prezenty pod choinkę i się nie pokazał. Oczywiście wielka radość, że coś tam przyniósł. Wprawdzie skromnie, ale nadrobimy to, bo czekamy na nowy pojazd dla Leny od kuriera.
      Dzieci siedzą teraz w domu, głupoty odstawiają od rana językowe: " Czereśniaku i Dulaku". Gdyby nie starszy brat, Leny słownictwo byłoby na pewno uboższe. Nawet na pytanie Wiktora "co", usłyszał: "jajeczko". A skąd to wszystko? Zdziwiony???
Przed chwilą Lena rzekła:
- " Mamo, kupisz mi bęben, żebym muzykę trąbała, żeby było wesele i żebyś wszyscy tańczyli?".
Fajne ma czasem teksty, ale ciągle nie zdążę zanotować.




Lena życzyła Wiktorowi dużo urodzin.


Święta minęły na wielu spotkaniach rodzinnych i ze znajomymi.
Teraz czekamy na Nowy 2010 Rok.







Komentarzy: 3 (Komentarze)

                                                                                                                                                                   
List do Mikołaja.        2009-11-22 18:31:09                                                                                                                                                                                                                                  

     "Święty Mikołaju, ja chcę dostać lodówkę, stolik, żebyś ja mogła tym kręcić, o tym (pokazuje). Patyk, żebyś ja piłkę odbijałam. Chcę dostać książkę o piłce, bo mi opowiada mama. Jeszcze chcę kołdłę, żebyś ja się bujałam. Trampolinę, łóżko do skakania na trampolinie. Kwiatek, żebyś ja sobie siedziała w płatku i jest nacisk po to, by wyjdę z tego kwiatka. Kanapkę, mleko, jeszcze lody, batoniki, mientosy i ołówek, żebyś pięknie pisałam i kabel...."
To tylko list Leny do Mikołaja, który dyktowała Wiktorowi. Nie wiem, czy Mikołaj da radę z takim zamówieniem .
      A tak na marginesie. Nie mogę jej przestawić, żeby mówiła poprawnie: "żebym powiedziała" - przeinacza na: "żebyś powiedziałam". Na razie tak jej wygodnie. A niech tam, przyjdzie czas. 




Komentarzy: 7 (Komentarze)

                                                                                                                                                                   
Anatomia mamy        2009-10-29 18:26:01                                                                                                                                                                                                                                  

Jeszcze dodamy Wakacyjne Leny prace, których tematem jest oczywiście "Mama" ze wszystkimi detalami;).
Lena też chce coś tu wpisać, bo ma swoje pomysły, więc oddaję klawisze:
PAWELEK ALICJA MAMA WIKTOR LIZAK
  Z tego co jej literowałam nie zna jeszcze P C K Z . Musimy się jeszcze podszkolić.
A teraz rysuneczki:







Komentarzy: 1 (Komentarze)

                                                                                                                                                                   
Dysgrafik        2009-10-29 9:58:40                                                                                                                                                                                                                                  

"Dysgrafia  – częściowa lub całkowita utrata umiejętności pisania, spowodowana mikrouszkodzeniami ośrodkowego układu nerwowego lub zaburzeniami ośrodkowych funkcji wzrokowych i słuchowych. Występuje w przypadkach uszkodzenia tylnych części drugiego lub trzeciego  zakrętu czołowego półkuli lewej lub zakrętu nadbrzeżnego.
Pismo dysgrafika jest nieestetyczne i nieczytelne."

Tak piszą o dysgrafikach w encyklopedii.
Pani Wiktora z polskiego "wyzwała" go od dysgrafików, jak nie mogła rozczytać jego pracy domowej. Dostał minusa za to, chociaż miał wszystko dobrze. Od kiedy nauczył się pisać nigdy nie widziałam u niego ładnego pisma. Tak już widać mu pisane... .
"W nagrodę" w ramach pracy domowej nakazałam mu napisać dowolny tekst najpiękniej jak potrafi. W sumie cudów nie oczekiwałam, bo z jakiej niby nagle okazji:



Tak się przyłożył, że nawet wykonał portret Leny. A w tekście musiał oczywiście siostrze "dołożyć" wyzwiskami, których ona nie lubi - dulak i pulpet.
A pismo? No niestety, mam obawy o jego zakręty czołowe lewej półkuli....
      Kończąc temat sympatycznego brata, dodam, że w szkole jest dobrze, nie skarży się na nic. Klasa w większości męska ku zdumieniu wychowawczyni jest kulturalna i nie stwarza jak na razie problemów.

A u Leny zdrówko dopisuje. 2 tyg. temu miała gorączkę, jakieś 2 anginowe plamki w gardełku, które szybko znikły bez niczyjej pomocy. Profilaktycznie została przez tydzień w domu.

 



Komentarzy: 0 (Komentarze)

                                                                                                                                                                   
Fotorelacja        2009-08-29 20:39:05                                                                                                                                                                                                                                  


FOTORELACJA Z WAKACJI:

Huśtawka nad jez. Czos: na chwilę przed lądowaniem na piachu:


Mrągowska fontanna:


Wiktor zapalonym wędkarzem:


Trasa Krutyń-Ukta:





Trochę Ani na Nowej Kaletce:


Lena z Wiktorem:


Oj, cieplutka woda:


Lenie fajnie, a tacie?:


Lenie małpy nie przypadły do gustu, były straszne. Może dlatego, że zachowywały się jak ludzie?


Z żyrafką czuła się bezpieczniej:


Budowanie zamku:


Było wietrznie, ale baardzo rześko:


Statek na Motławie:





Spacerkiem po Starówce, ul. Długa:



Komentarzy: 4 (Komentarze)

                                                                                                                                                                   
Koniec laby.        2009-08-29 19:32:11                                                                                                                                                                                                                                  

     Wyszłam z wprawy nieco po 2 m-cach niebytności tu. Wszystko to z braku czasu. Ja całe wakacje  i prawie do listopada kursuję na Olsztyn, a jeszcze we wrześniu każdy w weekend tam spędzę. Chyba trzeba będzie pomyśleć o jakiś wagarach, bo dzieci zapomną, jak mama wygląda.
     Lena z Wiktorem zdani na siebie i obydwie babcie siedzieli w domu. Czasem Wiktor opiekował się  Leną, jak nie było babci Tereski. Opieka polegała na tym, że brat nie dokuczał siostrze i to już było dużo z jego strony :). Siedział przy komputerze, a Lena rzucała pomysłami na bajki i kazała babci Jance dokończyć historię, np. o firance, albo o jej ręce, która nie mogła się oderwać od Leny, gdy chciała iść na ulicę itd. A jak była babcia Tereska, wtedy ją maltretowała i rozbawiała: "Babcia ty jesteś niemożliwa".
     Nieraz jak wracałam, pytała, czy jutro też jadę. Jak się dowiedziała, że tak, wtedy z żalem mówiła nieraz "Mamo, nie odchodź ode mnie":(. A ja jej mówiłam "Przecież zawsze do ciebie wrócę" :). I już było dobrze. A jak zobaczyła w sobotę rano mnie w łóżku, to oczywiście micha zadowolona i tak ściskała z radości...

      Udało nam się chociaż zorganizować namiastkę wspólnych wakacji i pojechaliśmy jeszcze w czerwcu do Gdańska z jednym noclegiem na Starówce. Zwiedziliśmy tam Muzeum Archeologii. Byliśmy w ZOO, w porcie gdyńskim, Parku Oliwskim i na plaży w Gdańsku. Fotki na pewno będą.
     W sierpniu byliśmy w Mrągowie, tradycyjnie na Dniach Kultury Kresowej. A w soboty i niedziele, jak tylko pozwalała pogoda jeździliśmy nad jezioro. Gości tym razem nie mieliśmy. Bywali u nas tylko Kasia z rodzicami i my u nich na domku. Czas za szybko zleciał, nawet nie wiem kiedy minęło 2 tyg. i wyjechali.
     Lena do przedszkola nie bardzo się garnie, nawet wyprawka czekająca w reklamówce jej nie mobilizuje. Mam tylko nadzieję, że jakoś się rozkręci. Ubolewam nad tym, że obydwie panie odeszły z jej grupy i będą mieli nowe :(.
     A w środę wyprawić trzeba panience 4-te już urodziny. O jakimś torcie by pomyśleć? A może zamówić? Może lepiej nie. Coś tam jednak pomyślę.
     Wiktor o szkole nie chce nawet rozmawiać, dlatego nie będę się wypowiadać....

  



Komentarzy: 0 (Komentarze)

                                                                                                                                                                   
Trudne pytanie.        2009-06-15 23:37:26                                                                                                                                                                                                                                  

     Wycieczka przedszkolaków do lasu wiem, że się odbyła. Pani Krysia powiedziała, że dzieci bawiły się na polanie sprzętem sportowym pt. piłki itp. wziętym z przedszkola i każdy robił co chciał:). Nie wydarzyło się nic nikomu złego. A od Leny niczego się nie dowiedzieliśmy, bo jak twierdziła aż do samego wieczora, że to trudne pytanie. Jedyne, co wiem, to to, że było fajnie i "zajmnieła" miejsce w autobusie Natalce. No i chyba dość.


Komentarzy: 1 (Komentarze)

                                                                                                                                                                   
Przedwakacyjnie.        2009-06-15 0:22:23                                                                                                                                                                                                                                  

     Plany na wakacje są następujące:
27 i 28 czerwca spędzimy w Gdańsku i okolicach. Nockę prześpimy w Domu Harcerza - obok Starówki, mamy nadzieję, że nie wystraszymy się warunków. Jak będzie znośnie to zrobimy wtedy reklamę znajomym. Planujemy zobaczyć znów oceanarium, zoo ( z dedykacją dla Leny ), Park Oliwski i katedrę, muzeumy różne, i zobaczymy co jeszcze. Zatokę też koniecznie!
Oby pogoda nam dopisała.
     I to tyle planów na wakacje.
     Mamie po pół roku szkolenia zachciało się jeszcze nauk w wakacje i tym sposobem uziemniła dzieci w domu. Nie wiem jeszcze co będzie z wychowaniem, bo będę wracała raczej późnymi popołudniami. Wiktor na pytanie, czy zajmie się Leną w wakacje stanowczo zareagował: "Nie!".
Jak zaproponowałam zaangażowanie młodej dziewczyny do opieki nad Leną natychmiast zapragnął zajmować się siostrą ;). Nie widzę tego optymistycznie... Ciocia Alicja zaproponowała doglądanie i Ola spacerki z Leną. Ale to tylko okazjonalnie, a na razie mam tylko nadzieję, że jakoś się to nam poukłada.  
     Lata nie widać, ciągle deszcz. Oby jutro nie padało - przedszkolaczki jadą na piknik do Lipnik.

     A co tam Lena ostatnio wyczyniła? A no szafkę z szufladami zwaliła i olej wylała - chyba pierwsza taka rozróba w jej wykonaniu. Ze strachu poleciała na górę i siedziała z wielkimi oczami pod kocem i płakała. Tak mi się jej szkoda zrobiło, bo przecież krzyknęłam na nią do tego wszystkiego, ale potem jak jej powiedziałam, że to nic takiego, to się uspokoiła.
    Wczoraj wstawiłam danonki do zamrożenia - na lody. Lena ciągle dopytywała, czy już dobre. Ale trzeba było niestety
czasu i cierpliwości, której jej brakowało. Już nawet siadła na schody i powiedziała: "Ja tu sobie posiedzę i poczekam", a za jakiś czas wzięła harmonijkę i zaczęła przeraźliwie gwizdać nią , bo stwierdziła, że jak skończy grać, to lody się "umarżą".
No i na wpółmiękkie zaczęła z rozkoszą konsumować.

I mała fotorelacja z ostatnich dni:


Niecodzienny widok: rodzina kaczek - domowej i dzikiej. Z tej krzyżówki powstała beżowa kaczka :).



Upojona zapachem piwonii:

Takie widoki całkiem bez wyjeżdżania na wczasy:







Komentarzy: 0 (Komentarze)

                                                                                                                                                                   
Święto w przedszkolu.        2009-05-27 9:47:08                                                                                                                                                                                                                                  

     Coś tu cicho, czemu nikt za mnie nie pisze? Lena mogłaby już mnie wyręczyć...
A ja nie nadążam, ale nie będę się tu użalać. Krótko i na temat trzeba.
     Dzisiaj w przedszkolu będzie impreza dla rodziców, dlatego muszę się przygotować. Tata nie będzie, bo za wczesna to pora 14.30. A poza tym ucho go boli - noc nie przespana, pogotowie rozkłada ręce i na odczepne antybiotyk wypisało. Luxmed musi pomóc, dlatego działam, może
wynajdą laryngologa bez czekania i skierowania.
Lena też kilka razy się budziła - ucho! . Ale rano nic nie boli. Fest-kaszel ranny jeszcze pozostał, w dzień przechodzi. Lekarz tydzień temu niczego się nie dopatrzył, a przecież ropienie oczu nawet doszło. Dostaliśmy tylko syrop na kaszel, a oczy wcześniej sama leczyłam gentamycyną.
     A po wizycie lekarskiej w poniedziałek za zgodą doktora pojechałyśmy z Alicją na babskie wczasy do dziadka. Wylegiwałyśmy się do czwartku - były opalanki na kocyku - Lena oczywiście też. Gapiłyśmy się w rybki w stawie, w bociany latające nad nami,  rzodkiewki w ogródku,  wsłuchiwałyśmy się w świergot małych szpaków oczekujących na jedzonko od mamy, krowy
ryczące gdzieś tam,  dziadka na przemian z heblarką i  kosiarką.  Nicnierobienie jest fajne. Na szczęście Lena jest osóbką na tyle samodzielną i niewymagającą opieki, że mogłam się wybyczyć i odetchnąć od kontaktów międzyludzkich pt. "brat-siostra".
Jedyne co nie pozwalało nam się zatracić w tej sielance było Leny "A dlaczego???" tak przeciętnie 60 razy na godzinę :).
To biorę się do roboty.



















Komentarzy: 1 (Komentarze)

                                                                                                                                                                   
***Pomajówkowo***        2009-05-07 23:45:36                                                                                                                                                                                                                                  

Trwają przygotowania w przedszkolu do Dnia Mamy. Wiem, że pani Krysia gra na gitarze i jakiś pan (?). A Lena tańczy jak laleczka (?). Ciekawe. Niewiele się mogę dowiedzieć.
Moja wczorajsza rozmowa z Leną:
- Zaśpiewaj piosenkę o mamie.
- Kółko graniaste czterokanciaste - śpiewa.
- Ale to nie o mamie.
- O mamie! Poczekaj! Kółko graniaste czterokanciaste, mama sobie śpiewała, świat jest śliczny i motylek sobie lata biały, żółty i niebieski, a my wszyscy bęc!!! La la la la la......
     Tekst ciekawy, ale czy na pewno w przedszkolu tego uczyli? Dowiem się na miejscu :).

Jeszcze w dużym skrócie:
Majówkę 2.05 odbyliśmy po krainie naszej pięknej mazurskiej. Mrągowo, Giżycko, Mikołajki. Było ciepło, wiatr już mniejszy. Ostatnie powiewy dały znać o sobie w Leny uszach i nosie. Lekarz dojrzał przesłonięcie błony bębenkowej, ale nie zapalenie na szczęście. Leczyliśmy to kropelkami. Pozostał jeszcze katar.















Komentarzy: 1 (Komentarze)

                                                                                                                                                                   
***Różności***        2009-04-22 21:58:59                                                                                                                                                                                                                                  

     Lenuśka od niedzieli kaszląca i zakatarzona. Na chwilę obecną - dzień bez lecącego gila i kilka kaszlnięć . Z dmuchaniem w chusteczkę jest kłopot. Zapomniała jak się to robi. Zamiast wydmuchać, ona wciąga. Oczywiście z przytupem to robi, tak całą sobą, tylko nie w tą stronę.... . Ale po 3 dniach pobytu w domu, jutro idzie do przedszkola, tym chętniej, że będzie wyjazd do Olsztyna do Małpiego Gaju. Pierwsza życiowa wycieczka bez rodziców :). Już jest podekscytowana, z radości wyznała, że mnie kocha i z tej radości już zasnęła.
    
     Wczoraj jak tata czytał jej o 17.00 bajki, usnęła. Z drobnymi pobudkami spała do 5.00 rano, wypiła soczek, zjadła pół kanapki i zaraz zasnęła do 9.00. Przynajmniej wypoczęła.

     Dzisiaj była u babci Tereski, mama załatwiała swoje sprawy. Oczywiście wielka radość z wizyty obustronna. Chciała z Olą wyprać babcię w pralce, a potem biła się z nią miśkami. 

     Ostatnio często porusza temat rodzenia. Lena urodziła mamę, a mama Lenę. Innej opcji nie chce słuchać. Tylko problem, którędy Lena wyszła z tego brzuszka? "Gdzie te drzwi?". Miała zagadkę. Ale jak dowiedziała się, że pipcią, to miała radochę.

     W poniedziałek wstała pierwsza i poszła do swojego pokoju się ubrać. Przyszła się pokazać, czy może tak być. Tak, czyli jak? Zasmarkana modelka zaprezentowała się w  stroju kąpielowym. Poszłam, żeby znaleźć jej ubrania, a z komody wszystkie ubrania leżały na podłodze. No rośnie panna - ja nie mam co na siebie włożyć!


    Ostatnie powiedzonko: "Słoń jedzie na hujanodze". Chyba oczywiste, że chodzi o hulajnogę :).



Komentarzy: 1 (Komentarze)

                                                                                                                                                                   
Świąteczna galeria.        2009-04-18 22:21:56                                                                                                                                                                                                                                  



























Komentarzy: 0 (Komentarze)

                                                                                                                                                                   
Doskoniały pomysł.        2009-04-18 20:00:24                                                                                                                                                                                                                                  

     Z Leną na kolanach niewiele popiszemy, ale spróbujmy.
Święta były tydzień temu. Z koszyczkiem w kościele była Lena ze mną. Po pokropieniu, dziecku zachciało się od razu skonsumować babeczkę. Dyskretnie zabroniłam jedzenia w kościele. Jak tylko weszła do domu, jeszcze w płaszczyku sięga po jedzonko. Zawiedzionej z powodu suchości babeczki, musiałam pokropić ją jeszcze raz pod kranem. Wtedy pasowało :).
     Święta minęły gościowo i obficie (mam na myśli tylko pokarmy - bez alkoholu jest naprawdę wesoło). W lany poniedziałek Lena symbolicznie oblewała wszystkich rozpylaczem, a potem pojechaliśmy do Karolinki na wieś. Jedną z atrakcji była przejażdżka skuterem z Natalką, Kubą i Karolinką. Oczywiście krótka, bo serce miałam w gardle, pomimo ostrożności młodzieży.
    We wtorek padło pytanie, czy idziemy do "przedszkolka". Jak usłyszała, że jutro weźmiemy wypraną pościel i pójdziemy, odpowiedziała: "To doskoniały pomysł!".
No i tak minął ten tydzień.
      A zdjęcia dołożę, jak bobas pójdzie lulu.




Komentarzy: 0 (Komentarze)

                                                                                                                                                                   
***Kłopoty żołądkowe***        2009-03-31 10:42:49                                                                                                                                                                                                                                  

     Lena drugi dzień nie chodzi do przedszkola. W niedzielę o 20.00 miała wymioty, które powtarzały się 10-krotnie do 8.00 godz. . Noc cała z głowy. Po tym wszystkim powiedziała, że chce iść do przedszkola. I poszła dalej spać. Wstała o 12.30. Zeszła na dół i oznajmiła, że: "Już nie będę pluła rzygami". Wczoraj nic nie jadła tylko piła.
     A teraz jest 10.30, a ona jeszcze się nie obudziła. Podniosła się tylko o 8.00 i powiedziała wystraszona, że była z Maleństwem i Tygryskiem i wpadła do jeziora. Tata do północy czytał jej o Puchatku... .

     
Mam nadzieję, że apetyt wróci. Skąd to się przyplątało? Nie wiemy.

     Dzisiaj w końcu słońce się pokazało. Będzie wiosna!




Komentarzy: 2 (Komentarze)

                                                                                                                                                                   
***3 ZNAKI***        2009-03-26 17:06:27                                                                                                                                                                                                                                  

Lena właśnie siedzi mi na kolanach i chce pisać. Wszędzie widzi literki, nawet drabina na dachu sąsiada jest literką A!
A teraz Lena: TMNLAPOWSIK. T-tata, M-mama, N-Natalka, L-Lena, A-Alicja, P-Paweł, O-Ola, W-Wiktor, S-kukienka :), I-igła, K-Kasia.

Zima wiosną:


Walentynki;)




Komentarzy: 1 (Komentarze)

                                                                                                                                                                   
Wiosna, ach że ty!        2009-03-26 10:09:54                                                                                                                                                                                                                                  

        Dzisiaj Lena poszła do przedszkola ubrana cała na zielono. Takie było życzenie pań. Od kiedy przyszła (?) wiosna, dzieci bawią się w zielone.
Wiosna przyszła, ale tylko w kalendarzu. 3 dni po powitaniu wiosny tak sypnęło śniegiem, że …….. Lepiej wrzucę później zdjęcie, co się będę rozpisywać. Powiem tylko tyle, że zakwasy po odśnieżaniu mam do dziś.

        

         Przed wyjściem do przedszkola Lenie przypomniał się popcorn. Zażyczyła sobie, żebym pojechała dziś do lasu i pozbierała taki popcorn, który się tak gryzie (tu gestykulacje Leny obgryzającej niby kukurydzę).



Komentarzy: 1 (Komentarze)


Archiwum:
2005: grudzień
2006: styczeń luty marzec kwiecień maj czerwiec lipiec sierpień wrzesień październik listopad grudzień
2007: styczeń luty marzec kwiecień maj czerwiec lipiec sierpień wrzesień październik listopad grudzień
2008: styczeń marzec kwiecień maj czerwiec lipiec sierpień wrzesień październik listopad grudzień
2009: styczeń luty marzec kwiecień maj czerwiec sierpień październik listopad grudzień
2010: styczeń marzec maj

 

                


Moją stronę odwiedziło 27731 gości







 





















     
2008-09-01 -  Pierwszy dzień w przedszkolu.

2008-07-22 -  Pierwsza własnoręcznie zrobiona kanapka z dżemem morelowym.

2008-06-20 -  Powiedziałam wreszcie prawidłowo "Lena".

2007-04-21 -  Na zawsze pożegnałam się z piersią. Miałam 1,5 roku.

2006-09-20 -  Przeszłam cały pokój samodzielnie.

2006-08-31 -  Postawiłam pierwsze 3 kroki. (1 roczek)

2006-07-10 -  Mama odkryła, że mam 8 zębów!!!

2006-07-08 -  Wstałam sobie na osobiste nóżki:)

2006-06-09 -  Raczkuję!

2006-06-09 -  Pierwsze siku do nocniczka:)

2006-05-18 -  4 ząbek.

2006-05-15 -  Pierwsze tsy zęby! Dwa dolne, pozostałe na górze!:)

2006-02-21 -  Przekręciłam się z pleców na brzuszek.

2006-02-07 -  Przekręciłam się z brzucha na plecy!

2005-11-13 -  Ochrzczono mnie. Moi chrzestni to wujek Piotr i siostra cioteczna Monika:)

2005-09-02 -  Urodziłam się! 3 kg ważyłam:)


        2009-11-25
"Mamo, ja chcę mieć taki ogon, żebyś fikałam jak tygrysek"

2009-07-20
"Gałęzie" - łabędzie "Tetlasiam" - przepraszam "Tepiękne " - przepiękne

2009-06-10
"Biegażnik" - bagażnik "Czeczynki" - dziewczynki "Nepiłam" - wypiłam (jak się zapomni)

2008-11-20
"Kazianki" - koleżanki "Tebuje" - potrzebuję "Potekamy" - poczekamy "Nabaw" - plac zabaw "Popopolą" - pod topolą "Cialy maly tabla dabla bęc" - czary mary abrakadabra "Tesienki" - piosenki "Kubaśka" - kiełbaska

2008-09-10
"topcy"- chłopcy "Pałuchy"- Kłapouchy "Ciociaciek" Prosiaczek "Kóliciek"- Króliczek "Owa"- Sowa "Kiś'- Krzyś "Malefo"- Maleństwo "Tyśkie ledki" - wszystkie kredki

2008-07-05
"lada"- czekolada

2008-04-11
"Opiś" - długopis. "Ciek" - śnieg. "Techlon" - telefon. "Pachlol" - parasol. "Bat Ditol" - brat Wiktor.

2008-04-05
"pakiem dziełem"-kanapka z dżemem "ofuka"-parówka "piłak"-ślimak "bufem mafem i dziemem i ciupem"-bułka z masłem i dżemem i ketchupem

2008-03-05
"Po cio ciłeś Ciku, mamo?" - po co włączyłaś Pingu, mamo?

2008-01-17
"Mama, dobiś?" - Mama, co robisz? "Tejek" - serek " 'Owaw" - zostaw "Itol" - Wiktor "Ajaj" - uważaj "Bebek" - chlebek "Noky" - mokry "Jujeś" - rysujesz "To to tytet?" - Kto to przyszedł? "Mafło" - masło

2008-01-08
"Buba, bób toki o tak" - Buba rób fikołki .

2008-01-08
"Piłem totut" - Piłam jogurt (końcówki męskie są na porządku dziennym) " Tuje, posie, siasiam, doby, dzinia, nanoc" -Dziękuję, proszę, przepraszam, dzień dobry, do widzenia, dobranoc.

2008-01-02
"Tata totet dole toju" - tata poszedł na dół do pokoju.

2007-12-05
"tochle" - trochę "tup daka" - kup lizaka "mama malo tane" - mama malowała ścianę "biła toka" - robiła fikołka

2007-11-16
"Ca bata" - gorąca herbata, "Tok" - sok

2007-11-15
"Tafo" - lekarstwo, "Doda" - noga

2007-11-02
"Nina tana" - Lena straszna (gdy robi złą minę), "Tateć" - statek, "Naty" - narty, "Aba" - żaba, "Mamo, tot idzie na dewie" - kot idzie na drzewie

2007-10-20
"Beb" - chleb

2007-10-12
"Bacia, Nina tacie"- Babcia, Lena skacze

2007-10-04
"Tini"-Tinky Winky, "Mniam miała"-jedzenie dla kota

2007-09-30
"tesie pisie"- chcę pić, "niam niała"- jedzenie kotka, "Mateć" - Maciek, "Olja" - Ola

2005-09-02
Śmieszna to ja cała jestem. Jeszcze nic konkretnego nie powiedzialam, dopiero się urodziłam:)



              
Nasz 5000 SUPERGOŚĆ - http://adas2006.51015.pl
Nasz 5000 SUPERGOŚĆ - http://alexanderek.smyki.pl
Nasz 6000 SUPERGOŚĆ - http://ari.synek.pl
Nasz 5100 Gość - http://coreczka.corcia.pl
Nasz 5555, 7300 Gość i 6000 SUPERGOŚĆ - http://gabi.pierwszyblog.pl
Nasz 5600 Gość - http://juli.corka.pl
Nasz 6000 SUPERGOŚĆ - http://kacperek3.synek.pl
Nasz 6000 SUPERGOŚĆ - http://karolcia.corcia.pl
Nasz 6000 SUPERGOŚĆ - http://ksenia.fotobaby.pl
Nasz 5555 Gość i 6000 SUPERGOŚĆ - http://maciek.synek.pl
Nasz 5600 Gość - http://matman.babies.pl
Nasz 5200 Gość i 6000 SUPERGOŚĆ - http://patrykpodles.synek.pl
Nasz 5300 gość - http://sylwia1982.smyki.pl
Nasz 5000 SUPERGOŚĆ - http://victory.synek.pl
Bratowy blog - Maciek.synek.pl