powrót?
2010-02-13 22:39:39
Grudzień, okolice "Mikołajek":
- Mamusiu!!!! Ty wiesz kto był u nas w przedszkolu???????? Mikołaj!!!!! Święty!!!!! ŻYWY!!!!!!!!!
Mamusiu! Jak będę musiała jeszcze jeden dzień mojego życia na urodziny czekać to nie wytrzymam!!! To bez sensu jest!
I kilka starszych powiedzonek, tak sprzed ponad pół roku (jakoś bardziej zapamiętałam)
Laura ogląda jakąś bajkę, na ekranie pojawia się małpa:
- O Laura! To leniwiec jest?
- Mamo!!! Ty się gapisz (tzn. zagapiłaś się)!!! To jest marmozeta!!! No powtórz MAR-MO-ZE-TA!!!
Ścigamy się dużych piłkach do skakania:
- Mamo! Już dosyć! Wypiłkowało mi się w głowie!
Scenki
2009-06-29 14:54:00 Rano, Laura towarzyszy mi podczas przygotowań do wyjścia z domu:
- Mamuniuuuuuu, nie idź do pracyyyy!!!
- Córeńko, z tatusiem zostaniesz ...
- ale z tatusiem się czuję taki samotnyyyyyyyyyy!
* * * * * * * * * * * * * * *
Jagielok poszedł dać Laurze buziaka na dobranoc, córcia znudzona karesami:
- No idź już sobie!
- Jak to mam sobie iść?
- No! Bozia nóżki Ci dała? To idź!
* * * * * * * * * * * * * * *
Z powodu popsutego samochodu kilka dni nocowałyśmy u babci Eli, bez Jagieloka ...
- Laura, tęsknisz za tatusiem?
- No co Ty! Zobacz jaką mam wesołą minę!!!
* * * * * * * * * * * *
Wchodzę z Laurą do drogerii, na ladzie stoi kosz lakierów do paznokci ...
- Mamuniu, zobacz ile pindrowadeł!!!! (tego zachwytu w głosie nie opiszę ;) )
- Sprzedawczyni zdezorientowana i rozbawiona - CZEGO??
- No, pindrowadeł!
- Mamuniu, ja chciałbym jedno kupić!
- Jak mamusia pozwoli, to Ci pomaluję paluszki (moja zgoda) ... które Ci się podoba?
- pomarańczowe ... Lura fachowo rozłożyła rączki na ladzie i z przejęciem przyglądała się malowaniu ... Sprzedawczyni była tak rozbawiona, że podarowała Laurze pindrowadło na zawsze :)
* * * * * * * * *
Jesteśmy po bilansie 4 latka - wszystko w normie, wzrok nie zbadany ze względu na brak współpracy badanej, waga 19kg, wzrost 107cm ....
To już 4 lata minęły odkąd zawitała w naszym życiu mała Calineczka, nasz mały cud - Laura!!!!
Dzisiaj w naszym domu mamy małą "kierowniczkę", próbującą ustalać reguły gry ;) Małego "strażaka odważnego" zawsze chętnego do pomocy. Radość, miłość, czułość i szczęście :)
Już jestem, jestem!!! Proszę już nie upominać, nie straszyć naganami!!! Aniu – nic złego się nie dzieje, dziękuję za troskę. Zwyczajny brak czasu, chroniczny wręcz! I brak snu – co sprawia, że chodzę spać zaraz po Laurze, tj. około 20-tej. Mobilizacji do pisania notki też nie ma, bo dzień za dniem mija bez większych wydarzeń. Teraz zaczęliśmy walkę z Laury nocnym budzeniem się i moczeniem w łóżko. Byliśmy już u lekarza, po niedzieli zrobimy badania krwi itp.
Poza tym Laura z dnia na dzień jest coraz bardziej wygadana, bystra i kochana. Żeby nie było tak różowo, robi się też uparta, walczy o własne zdanie i okazuje swoje niezadowolenie w dość uciążliwy dla uszu sposób. I jest najukochańszą dziewczynką na świecie!
No właśnie – dziewczynką ... Hmmm, Laura twierdzi, że jest inaczej. Od zawsze właściwie mówi o sobie w rodzaju męskim, tj. zrobiłem, dostałem. Często kłóci się o uczesanie czy strój, bo chłopaki tego nie noszą, a ja nie jestem żadna dziewczynka.
Wczoraj pytałam o to pediatrę – powiedziała, żeby to całkowicie ignorować, jak brzydkie słowa. Ignorujemy – zobaczymy co czas przyniesie.
nasz "Księć"
Kilka scenek rodzajowych, które utkwiły mi w pamięci:
Laura bawi się z Basią, ciocią Jagieloka:
L – Basia, narysuj coś!
B – nie umiem!
L – oj, trening Ci potrzebny!
Po chwili:
L – Basia, no narysuj coś!
B – Laurka, no nie umiem!
L – Basia! To jest skomplikowane, ale ja Ci pokażę jak się rysuje balona!
Laura skarży się na silne szczypanie dupci, więc wzięłam ją pod prysznic, żeby dokładnie umyć. Laura stanęła w szerokim rozkroku, trzyma słuchawkę natrysku i płucze sobie dupcię. Z bardzo zbolały wyrazem twarzy zadaje mi pytanie:
L – bolało Cię kiedyś ucho? No bolało?!!!
Ja – bolało
L – to mnie d..a jeszcze bardziej boli!!!!!!
Jako dopisek dodam, że Laura porównania nie ma, bo nigdy nie chorowała na uszy.
Laura sprzecza się z babcią, że jest chłopcem. Babci brakuje argumentów.
B – jaki z Ciebie chłopak, przecież nie masz ogonka!
Wykorzystujemy piękną jesienną pogodę, spacerujemy po pobliskim lasku. Laura woła do mnie – „mamusiu, wzij sobie kijka, będziemy maszerowcami!”
Inny spacer, lasek ten sam – „Mamusia, zobacz, te grzyby już całkiem wysuchły!”
Laura zarządza – „Mamusiu, śpiewamy”, to ja zaczynam „Szli sobie szewcy …” Na to Laura – „Nieeeee, w mojej buzi jest inna piosenka!”.
Laura od jakiegoś czasu jest „kombojem”. Ciągle szuka chętnych do bycia jej wierzchowcem. Tak argumentowała zdatność Jagieloka do rumakowania „Ale tatuś jest wystarczająco duży na konisia!”
Niestety, to jednak mamusia najczęściej bywa konisiem – dobrze, że nieźle opłacanym cukierkami podawanymi na rączce, jak prawdziwemu koniowi.
Brrrr, listopad już w drzwiach! Szaro, mokro, ponuro …. Dobrze, że Laurze nie udziela się zewnętrzna aura! No, może czasami …
Nastał czas abym głośno i z dumą ogłosiła pożegnanie z pieluchami!!!! Warto było się przemęczyć! Teraz przed nami trud przekonania Laury do korzystania z sedesu. Przez krótki czas Laura robiła to chętnie, zadowolona z Teletubisiowej nakładki. Jednak pewnego dnia ogłosiła głośno i zdecydowanie, że siku do kaczorkaaaaaaa! I koniec! Nie pomagają prośby, tłumaczenia, wszelkie próby posadzenia jej na sedes kończą się prężeniem i krzykiem. Cóż, przeczekałam pieluchy, przeczekam i to.
No i jeszcze zapomniałam napisać, że ponad miesiąc temu nastąpiło pożegnanie z wieczorną butelką kaszki!
Że Laura jest artystką – malarką to już wiadomo. Różne dzieła prezentowałam wcześniej. Dziecko me maluje nie tylko na papierze … Maluje ostatnio ściany, własne i cudze ciała, paznokcie … Przyczynkiem do tego były mazaki podarowane przez babcię.
Scenka I:
Przychodzi Laura do babci z mazakiem w rączce:
- Babciu, zrobiłem dzieło stuki!
- Tak? To ślicznie! Pokaż!
Laura prowadzi babcię do jej własnego salonu i prezentuje … duży malunek na ścianie …
Mam też w domu poetkę! Piątkowe popołudnie minęło pod hasłem „Mamusiu, powiem Ci wiersz!”. I było „Tatuś gilał mnie po brzuchu i było śmiesznie!” albo „Uderzyłem się w rączkę i mnie bolało. To taki biedny wiersz!” Najlepszy był ten, aż sobie na kartce zapisałam:
„Raz uderzyłem się w głowę
i bolała mnie główka
lecz tatuś wziął mnie na ręce
i wisiały mi nogi”
Scenka II (powiedziana nam przez sąsiadkę babci Eli):
Przychodzi do mnie Laura i zagaja:
- Pani Irenko, co masz dla mnie do jedzenia?
- Bananka, jabłuszko, kanapkę?
- Kanapkę!!!!
No i moje dziecię, co to chleba jeść nie chciało, dobrowolnie skonsumowało kanapeczkę z szyneczką.
2007-12-18
Laura samodzielnie ubrała się w spodnie!
2007-07-24
Pożegnanie z pampersem!!!!! Jeszcze nie definitywne, zakładamy go do spania i na dłuższe spacery, ale przeważnie zdejmujemy suchy!
2007-05-30
Pierwsza kupka do nocnika!
2007-03-27
Pierwsze siku do nocniczka!!! Powtórzone w niedzielę!!! Ćwiczymy dalej!!!
2006-11-14
Wstaję sama z podłogi, bez przytrzymywania się ściany, krzesła itp.!
2006-10-02
Wdrapałam się sama na kanapę! Dwa razy pod rząd!
2006-09-30
próbuję śpiewać z mamą - lalala, laaala, la, la, la
2006-09-10
CHODZĘ !!!!!! Nareszcie!
2006-09-07
Stałam "bez trzymanki"! Wytrzymałam prawie minutę! I po kojcu chodzę sama, tylko czasami się przytrzymuję!
2006-08-18
Potrafię pić przez słomkę! Ze szklanki też coraz lepiej mi idzie.
2006-07-24
Pierwsze samodzielne kroczki! Tylko 3 - ale na początek to zawsze coś!
2006-06-20
Robię pa-pa i pokazuję, klepiąc się po brzuszku, jakie dobre jedzonko. zaczynam też tańczyć, jak słyszę muzyczkę.
2006-06-18
Chodzę jak "krakowiaczek" wzdłuż łóżeczka i mebli!
2006-06-17
Skończyłam roczek! Ale to szybko zleciało!
2006-06-10
Sama robię "gdzie kokoszka jagiełki dziobała .." i wołam przy tym ko-ko!
2006-06-05
Chętnie spaceruję trzymana pod paszki.
2006-05-28
Wstałam!!! Przytrzymałam się tatusia i oparcia kanapy - trochę jeszcze się chwieję, ale ćwiczenia tworzą mistrza.
2006-05-26
RACZKUJĘ na całego!
2006-05-10
USIADŁAM!!!! I zrobiłam parę "kroczków" na czworaka.
2006-05-08
Wykonałam "siad płotkarski", tzn. z pozycji "na czworaka" spróbowałam usiąść, tylko nie mogłam drugiej nóżki wyprostować. Ale już kumam o co chodzi!
2006-05-02
Robię kosi-kosi i bardzo mi się ta zabawa podoba!
2006-04-30
Czołgam się jak żołnierz i staję na "czworaka".
2005-12-25
Dziś "wypędzono" ze mnie diabła :). Do chrztu trzymali mnie: ciocia Ania i wujek Krzysiek.
2005-12-15
przeprowadzka do nowego domku! Tatuś przygotował mi piękny pokój!
2005-08-11
Nareszcie w domu! Do dziś leżałam w szpitalu. Jaki piękny ten świat!
2005-06-17
O godz. 22.00 moje niebieskie oczęta, ku radości wszystkich zainteresowanych, ujrzały ten piękny świat.
2008-04-12
Pies HAUCZY, kogut KUKURYCZY, a wszystko pewnie dlatego, że kot miauczy :)
2007-09-20
O!! LATAWIEC!!! Mama dmuchaj!!! - chodziło o dmuchawca, oczywiście
2007-09-17
To są buty! One się nazywają kaloszeeee! (a chodziło o adidaski)
2007-06-15
Dzi dzi dzienia! Domlanoć! Poplosze, plosze! Dziekuje baldzo! Dziebobly! - Takie grzeczne mam dziecko :)
2007-06-15
Śtało nić!
Laula powochnie (kwiatka)
2007-06-02
Nosoloziec, kamelolon i oki (oczy).
2007-05-26
"Dzie jeśt misiu? Tu nie ma!" "To jeśt Liśt" "To jeśt konewa"
2007-05-10
Gupole! - tak moje dziecko określa wszystkie osoby poruszające się na silnikowych jednośladach.
2007-03-26
Marzec jest miesiącem rozkręcania się mowy u Laury. Kolejne nowe słówka to: ptak, kamnie (kamień), tik-tak, wiat, auto.
2007-01-02
Jajo - poparte klepaniem się po brzuszku :))
Kaaa - czekoladka, temu towarzyszy wręcz walenie się po brzuszku :]
2006-12-20
Dam - daj ; Puf, puf - lokomotywa, pociąg ; ha - halo
2006-11-15
Dźwięki oznaczające psa i osiołka - łał, łał, łał oraz i-ha, i-ha.
2006-11-03
KOkt - wiadomo kot ; Kaa - czapka :) ; tań-tań - śpiewać, tańczyć, gra muzyka ; mmmmm - mniam-mniam lub myju-myju ; DADADA - na spacer!
2006-10-10
Baba, tata, czasami mama :) Nazywam już niektóre zwierzątka: koko - ptaszek, muuu - krowa i takie dźwięki, których się nie da zapisać to konik. Brrrr to auto, traktor, itp.
2006-06-02
BAch - to znaczy "spadło"
2006-05-04
gojagojagoja, GOJAGOJA - zastąpiło heja i mówione przy różnorakiej intonacji i głośności :)
2006-04-17
HEJA, HEJA, HEJA - w zależności od sytuacji "zaraz zasnę" lub "już się obudziłam"
2006-03-31
Od paru dni pierwsze zrozumiałe dźwięki: aba-aba-aba, babababa, czasami mamamama
Melodia dla naszych uszu :)