« Poprzedni blog Następny blog »

Załóż teraz swojemu dziecku rodzinny pamiętnik

      





Zgodnie z Ustawą z dnia 4 lutego 1994 r. o prawie autorskim
i prawach pokrewnych (Dz.U. z 1994 r. Nr 24, poz. 83 ):
kopiowanie i/lub rozpowszechnianie zdjęć i treści
znajdujących się na tym blogu bez zgody autora jest zabronione







- Bartunio Żelazny      - Blog Martyni      - Blog Ola i jego braciszka Bartunia      - Blog Pawcia czyli 4xP ;)      - Blog Zuzi      - Czytam...      - Ćwiczenia ruchowe dla maluchów      - Do poczytania, poszperania      - Dziewczyny z ulotnych chwil      - Filipek z Filemona      - Gdzie z dziećmi na weekend      - Gry dla dzieci      - Imiennik Pawełka - poznany jeszcze w brzuszku mamy      - Konkursowe Drzewko Pawełka      - Konkursowe Drzewko Wojtusia      - List otwarty do pani Minister Katarzyny Hall      - Miniakowy Zakątek      - Motyle Oskara      - Nasz Pierwszy Honorwy Gość      - Nowakowa i rodzina      - Ognisko KRA      - Oliwka i Fabiś      - POmysły      - Robertowa pisze      - Rodzeństwo: Kacperek i Kaja      - Sąsiad ;)) Kubuś      - SCRAPPASSION Agnieszka      - Siostrzyczki: Kingusia i Pati      - SZuflada pomysłów      - SZuwarkowo      - Telewizyjni ulubieńcy dzieci      - Tu można sobie potworzyć ;)      - Tu tworzę :)      - TWórcze Babsko      - W jeden dzień dookoła świata      - Weronia z Babcią     

  Odwiedziło nas 32265  Gości




-



                                                
    Interwju ;) - 2010-03-12 20:23:41
-Co jadłeś w przedszkolu na obiad? pytam przy okazji posiłku w domu, który zjada dziecko jakby pierwszy raz w życiu zobaczyło jedzenie
-Na obiad zjadłem dwie zupki ale drugie danie zostawiłem- odpowiada Pawełek
-A co było na drugie danie?
-Kluseczki
-Znowu? - dziwię się szczerze , jako, że za każdym razem odpowiedz ta sama.
Drążę więc temat dalej i pytam:
-A jaka była zupka?
-Żółta

***
- Mama, ja chcę się przebrać za policjanta - oświadczył Pawełek
- A jak wygląda policjant? - pytam, chcąc usłyszeć wersję czteroipółletniego dziecka
- Policjant ma niebieskie spodnie i niebieską bluzkę. Z tyłu ma duży napis 'Policja' a z przodu mały. I ma taka kieszonkę ( tu pokazuje na okolicę piersi)
I jeszcze ma pistolet... i lizak.
I czapkę...
Taką czapkę, która nie spada ( tu dziecko kłania się , chcąc pokazać jak to się czapka policyjna trzyma na głowie mimo, że przyciąganie ziemskie nie działa ;)
- A co zrobić, by ta czapka nie spadła? - pytam bardzo zainteresowana
- No nie wiesz? Trzeba przyczepić taką gumkę. No i jeszcze na tej czapce musi być ptak... taki sam jak noszą prawdziwi policjanci.

W związku z tym , że nie potrafiłam sprostać wymaganiom dziecka, mimo, bardzo szczegółowego opisu, zaproponowałam założenie maski (karnawałowej) zwierzątka - kupiłam ostatnio na wyprzedaży cały zwierzyniec ;). Pawełek wybrał kotka a Wojtek...  opakowanie po maskach.




Komentarzy: 1 (Komentarze)


Po feriach - 2010-03-03 13:52:57
Dwa tygodnie leniuchowania w domu - wolne od przedszkola, od rannego wstwania ale to tylko teoria. Dzieci i tak budziły się wcześnie, nawet dużo wcześniej niż zazwyczaj a zajęcia niczym w przedszkolu trzeba było zorganizować, by  nie rozniosły nam domu ;)

Początek feri- leczyliśmy pozostałości infekccji a drugio tydzień korzystaliśmy z wiosennej aury, która niewiadomo skąd sie pojawiła. Chodziliśmy na spacery szukając wiosny. Nawet udało się znaleźć jednego przebiśniega.
Wojtek 'znalazł' też świecące słoneczko a Pawełek śpiewające ptaszki i bazie

A po dwóch tygodniach wolności dzieci poszły do przedszkola. Z wielka niechęcia nawet ze łzami w oczach i z ciągle powtarzanym zdaniem na ustach:
'ja nie chce do przedszkola!'

Ciężko było.

Ale już we wtorek humory lepsze. Sroda - znowu płacz. Wydawac by sie mogło, że to Pawełek bardziej będzie tęsknił za przedszkolem a okazało sie , że to on bardziej płakał i buntował się!

We wtorek grupa Pawełeka w ramach poznawania różnych zawodów wybrała się do sklepu. Oczywiście dowiedziałam sie tuż przed wyjściem do przedszkola, że coś takiego mają w planie. Oprócz tego, że w sklepie pracuje mama Karola nie dowiedziałam się niczego ale na wszelki wypadek dałam dziecku dwa złote, instruując, by kupił sobie w tym sklepie jakiegoś lizaczka.

Odebrałam dzieci z przedszkola i ciekawa tego jak udała się wycieczka pytam:
-Jak było na wycieczce?
-Fajnie
-jaki to był sklep?
-Spożywczy ale można też tam kupić różne cify
- A ten sklep, to duży czy mały?
-Taki w sam raz
- A kupiłeś coś sobie?
- Nie kupiłem, bo tak mi zapięłaś kieszonkę, że nie umiałem otworzyć.

Parsknęłam śmiechem!!!! :)



Komentarzy: 3 (Komentarze)



Archiwum:
2008: luty marzec kwiecień maj czerwiec lipiec sierpień wrzesień październik listopad grudzień
2009: styczeń luty marzec kwiecień maj czerwiec lipiec sierpień wrzesień październik listopad grudzień
2010: styczeń luty marzec                                                            


       
         }