« Poprzedni blog Następny blog »

Załóż teraz swojemu dziecku rodzinny pamiętnik

Blog dziduszki na www.smyki.pl

   
Witajcie!

Jesteśmy kochającą się i wesołą rodziną: mama , tata, Julcia i Wojtuś.

Każdego dnia w naszym życiu mnóstwo się dzieje!

Ten blog powstał "ku pamięci", by radosne wydarzenia z naszego życia zatrzymać na dłużej w wirtualnej przestrzeni, by naszym dzieciom zapamiętać ich szczęśliwe dzieciństwo.

Także po to, by wszystkich naszych przyjaciół "na bieżąco" informować co u nas słychać.

Bardzo cieszymy się z wszystkich odwiedzin. Szczególną radość sprawiają nam pozostawine przez Was komentarze, upewniają nas o tym , że ktoś do nas zagląda.

Za wszystkie gorąco dziękujemy.

Zapraszmy:

 
         
     

 Suwaczki dla rodzicow - smyki.pl

Suwaczki dla rodzicow - smyki.pl

TopLista:

Masz dziecko??Pokaz je swiatu...

wchodząc na naszą stronę przez TopListę- głosujesz na nas

Julcia i Wojtuś wystąpili w programach telewizyjnych:
"Kuchcikowo":
  "Jajka na wielkanocnym stole"
"Jedynkowe Przedszkole":
w felietonach:
Witamy wiosnę, Telewizja od kuchni
Jak powstały książki?
Odżywiam się zdrowo,
Nasi mali przyjaciele
 
i w odcinkach:

Ziemia błękitna palneta; Ludzie listy piszą;
Kolor i światło ; Figury geometryczne ;
Niesamowite maszyny-jak one działają?;
Mali ogrodnicy ; Kto mieszka w ZOO?;
Wyprawa do lasu;  "Piękna nasza Polska cała" ;
Koziołek Matołek i inne kozy ;
Tajemnice ludzkiego ciała; Moda

                                                                                                                                            

meldunek z urlopu
2010-07-19 21:47:19


Jesteśmy, jesteśmy...

Szczęśliwie wypoczęci wróciliśmy do domu.

Najważniejsza wiadomość to ta, że tym razem wzięłam dobrą ładowarkę do aparatu;
ze zdjęciami nie było problemu ;)))

Po raz czwarty zasiadam do opisania naszego wakacyjnego pobytu w Chorwacji.
Co raz trudniej o oryginalność, bo nasze wakacje choć na szczęście zawsze udane są też „tradycyjne”.


I tak, jak zwykle tradycyjnie, przy granicy spotkaliśmy się „na pierogach” z Sylwią i jej rodzicami.


Od tego miejsca podróżowaliśmy już wspólnie.

W piątek na Węgry (gdzie wyjątkowo z powodu braku miejsc spaliśmy u sąsiadki Pani Teri), a w sobotę do celu: na Chorwację.



Nauczeni ubiegłorocznym doświadczeniem tym razem na granicy Węgier i Chorwacji udaliśmy się na przejście dla TIR-ów i zażyliśmy „tradycyjnego” kontaktu z „infrastrukturą”.

Wymieniliśmy pieniądze, zjedliśmy pierwsze lody, dzieci prostowały, czy raczej zginały nogi na drabinkach i huśtawkach.




Zachwyceni słońcem i tradycyjnie chorwackimi autostradami, na których tym razem niestety zdarzały się korki ok godz 16 dotarliśmy do celu.  Do ośrodka Zaton położonego obok miejscowości Nin, w pobliżu Zadaru.

Po zakwaterowaniu, rozpakowaniu i chwili odpoczynku wyruszyliśmy na zwiedzanie okolicy.

Mimo zbliżającego się zmierzchu dzieci nie odpuściły kąpieli w morzu.

Dzielnie towarzyszył im nasz Tata:


Kolejne dni upływały nam na słodkim lenistwie.

Najczęściej ”rano” ( bo spaliśmy do woli) wybieraliśmy się na basen:



gdzie dziewczyny „pływały jak chciały” ( skakały, nurkowały, szlifowały różne style) a Wojtuś robił zupełnie to samo, tyle że w obecności makaronu.

Widać, że ma dobrą technikę, radzi sobie dobrze ale głębokość basenu 140 cm i brak możliwości gruntowania pozbawiły go odwagi pływania bez asekuracji.


Szalał za to ( równo z dziewczynami) w brodziku i na znajdującej się tam „małej zjeżdżalni”:


oraz na placu zabaw:


Dwa lata temu w Amarinie Julcia po zjechaniu ze mną z dużej zjeżdżalni powiedziała „było super, ale następnym razem zjadę jak będę miała osiem lat”.

Słowa dotrzymała choć do 8 urodzin brakuje jeszcze dwóch miesięcy. Jak tylko zobaczyła dużą zjeżdżalnię od razu postanowiła, że sama zjedzie.

Zjechała pierwszy raz, z okrzykiem szczęścia na buzi i tym przekonała Sylwię.

Wojtuś przekonać się nie dał ;))

Dziewczyny zjeżdżały, Wojtuś pilnował ich z dołu.



Oprócz basenu sporo czasu spędzaliśmy oczywiście nad morzem.

Pływając, podziwiając podwodne życie, łowiąc muszelki:



Dzieci wybrały się też na część piaszczystą:


Troszkę pograliśmy:



Zwiedzaliśmy okolicę:


Nin, nazwany przez poetę Chorwackim Betlejem, bo tu wszystko się zaczęło, Chorwacja się zaczęła:


Raz, kiedy nasi tatusiowie oglądali kolejne mundialowe starcie my wybraliśmy się do Nin specjalnym pociągiem:



W niedzielę, już wszyscy razem byliśmy na mszy św. w kościele zbudowanym w 789 roku!



Podobnie jak w ubiegłym roku wybraliśmy się na wycieczkę do Zadaru, posłuchać morskich organów ale inaczej niż w rok temu oprócz nas na ten sam pomysł wpadło mnóstwo innych ludzi. Wszechobecność tłumu pozbawiła nas możliwości kontenplacyjnego wypoczynku.



Na zdjęciach widać również jak dzieci z zaciekawieniem oglądają stragany z pamiątkami.

Co roku problemem było to, że dzieci absolutnie wszystko chcą/”muszą!” mieć.

Tym razem na granicy postanowiliśmy, że każde z dzieci dostaje do swojej wyłącznej dyspozycji konkretną sumę na pamiątki. Mogą kupować co chcą ale gdy pieniądze się skończą – trudno, nie ma zakupów.

Wojtuś wydał swoje pieniądze dokładnie. Troszeczkę mu nawet zabrakło ;) ( wtedy wszystkim dzieciom dołożyliśmy po 5 kun) a Juleczka oszczędzała., musieliśmy ją przekonać, żeby jednak coś sobie kupiła.

Tak czy inaczej dyskusji przy straganach tym razem zupełnie nie było.

Kto ma pieniądze: kupuje a kto wydał już wszystko może tylko oglądać.

A i dzieci były zadowolone, dumne, że maja swoje własne pieniądze, analizowały ceny, zastanawiały się co droższe co tańsze, dodając i odejmując ćwiczyły matematykę ;)



Co jeszcze robiliśmy w Chorwacji?


Odwiedzaliśmy knajpki, próbowaliśmy i pizzy, i grillowanych mięs i owoców morza.



Jedliśmy mnóstwo pysznych lodów.

Dzieci nabyły też cenną umiejętność samodzielnego ich kupowania co znacznie nam ułatwiło leniuchowanie.

Julcia doszła nawet do rekordowych pięciu wizyt w lodziarni jednego dnia. ;)



Dzieci uczestniczyły w zajęciach organizowanych przez animatorów.

Z powodu bariery językowej głównie w tańcach. Za to i tych południowych w basenie:




czasami w  wieczornych:



Niewątpliwie największy przebój to „Cocodrillo” .

Mamy klika nagrań i nawet tekst ściągnięty z internetu. Dzieci wciąż to tańczą i śpiewają.


Inną fajną atrakcja były skoki na bungee. Wszystkie nasze dzieci je uwielbiają:




Wieczorami wychodziliśmy z domu:



w oczekiwaniu na tą chwilę dzieci dzieci najczęściej grały w piłkę:



a później spacerowaliśmy po plaży, obserwowaliśmy autostrady mrówek:



odwiedzaliśmy langusty w akwarium:




i podziwialiśmy zachody słońca:



Raz nawet wybraliśmy się na zorganizowany na naszym basenie pokaz pływania synchronicznego:



I tak upłynął nam czas w ośrodku: szczęśliwie,spokojnie i  tradycyjnie radośnie.


W drodze na pierwszy powrotny nocleg zajechaliśmy nad Balaton .

Widok piękny ale woda zupełnie mętna stąd recenzja, którą wystawiła jej Julcia:




Gdy dotarliśmy do Pani Teri dzieci wskoczyły do małego baseniku, gdzie po chwili Wojtuś odrzucił makaron i pływał tak dobrze jak dziewczyny a wieczorem już w pidżamach nasze Trio zaprezentowało gospodarzom układ wokalno-taneczny pt:„Cocodrillo” oczywiście ;)





W kolejnym dniu naszego powrotu do domu postanowiliśmy zboczyć nieco z drogi i zajechać do ZOO w Nyiregyhazie.

I chociaż nadłożyliśmy drogi, opóźniliśmy powrót do domu, na dworze był straszny upał -warto było.

Można różnie mówić czy pisać o Zoo, np. że. to więzienie dla zwierząt.

Jest to niewątpliwie prawda ale pocieszamy się myślą, że te zwierzęta, które obecnie mieszkają w ogrodach zoologicznych tam właśnie się urodziły, nie poradziłyby sobie na wolności i mają naprawdę dobre warunki.


Szczególnie urzekającym ( również architektonicznie ) miejscem jest nowo otwarte oceanarium.




Oczywiście jakąś przygodę musieliśmy mieć.

Otóż: nie mieliśmy w ogóle pieniędzy ( tzn. forintów).

Dotychczas za wszystkie węgierskie zakupy płaciliśmy kartą. A w kasie zoo stop! nie można. Kilometry nadłożone, dzieci nastawione i ....nic

Miasto zupełnie obce, nie znajdziemy ani kantoru ani banku.

Od pana wpuszczającego do zoo udało mi się po węgiersku! i na migi dowiedzieć, że niedaleko, po prawej stronie, w aquaparku jest bankomat.

Uff! Udało się i mogliśmy podziwiać zwierzęta ( fokę udzielającą telewizyjnego wywiadu, oczywiście krokodyla i najbardziej wyczekiwanego przez Wojtusia nosorożca ), napić się i nawet zjeść lodowe kuleczki.



Wieczorem dojechaliśmy do Polski gdzie ze smakiem ( jak widać) zjedlismy pożegnalne tym razem pierogi.
Sylwia z rodzicami pojechali w prawo a my prosto, do domu.



Po powrocie do domu: wielkie pranie i sprzątanie. Dzieci szalały w basenie sąsiadów.


W weekend zawieźliśmy Julcię i Wojtusia do Dziadków.

Zajechaliśmy jeszcze wszyscy razem odwiedzić niewidzianych od roku: moją szkolną koleżankę i kolegów dzieci: Emila oraz Akila.

Wszyscy na stałe mieszkają w Izmirze w Turcji i w Polsce spędzają tylko miesiąc wakacji ale dzięki rodzicom chłopcy pięknie mówią po polsku i są bardzo otwarci i sympatyczni.  Bardzo ich lubimy i chętnie się spotykamy.

Zresztą zobaczcie, że zabawa była fantastyczna:



Jeszcze tylko wspólne lody:



i dzieci pobiegły bawić się z kolegami „pod fontanną”.



Nam, zostało pożegnać się, wrócić do domu, do pracy i tęskniąc czekać na telefon...


Miło nam będzie przeczytać komentarz:
Dziękujemy! : 8 (Komentarze)


                                                                                                                                            

wakacje....
2010-07-01 12:30:34


Rozpoczęły się fantastyczną zabawą urodzinową Marcina, najlepszego kolegi Wojtusia.




Julcia  złożyła życzenia i wróciła do domu, ponieważ w tym czasie odwiedziła  ją jej  szkolna koleżanka.


W poniedziałek dzieci zorganizowały sobie, jak same mówiły   "spa":



a już od środy:




jutro tradycyjnie  wyruszamy  do Chorwacji.

Wszystkim życzymy słońca i odpoczynku!

cdn...

Do poczytania!!!!

 


Miło nam będzie przeczytać komentarz:
Dziękujemy! : 4 (Komentarze)


                                                                                                                                            

czas podsumowań
2010-06-27 23:49:06


 Dwutygodniowa przerwa w pisaniu nie oznacza bynajmniej, że nic się u nas nie dzieje a raczej, że dzieje się tak dużo iż nie ma czasu na notowanie. ;)

Postaram się w miarę chronologicznie.
Tuż po powrocie z Torunia aż dwa razy wybraliśmy się do kina.
Pierwszy raz na „Disco robaczki”, które podobają się zdecydowanie bardziej dzieciom niż dorosłym a za drugim obejrzeliśmy Toy Story 3.
Zwłaszcza Wojtuś jest zafascynowany.
Oglądał wszystkie części, zbiera wszelkie gadżety i ma też koszulki. Na wyjście do kina jedną z nich pożyczył nawet Julci i obydwoje wyglądali jak przystało na prawdziwych fanów.



Oprócz wyjść do kina dzieci wykorzystują każdą słoneczną chwilę, których tak bardzo mało tego roku, na pobyt na dworze, najchętniej na jazdę na rowerze.



Słoneczny dzień udało się złowić przedszkolakom i wykorzystać na zaległą wycieczkę.

Świetnie się bawili w Muzeum Wsi Lubelskiej czyli w Skansenie po prostu. Zdjęcia jak zwykle mamy dzięki uprzejmości Pani Joli, której bardzo dziękujemy.



Starszaki zwiedzały Lublin podróżując Ziutkiem, czyli wycieczkowym trolejbusem. Oprócz samej wycieczki największa atrakcją było kasowanie biletu;))



Przedszkolaki po powrocie z wycieczek przygotowały program artystyczny dla swoich młodszych kolegów, których powitają we wrześniu i zaprezentowały na dniach otwartych. Wojtuś już drugi raz zagrał swoją wymarzoną rolę: rycerza. Wykorzystał atrybuty przywiezione z Torunia.

Wiemy z „pewnego źródła”, że maluchom bardzo się podobał. ;))



Julcia w szkole wystąpiła wraz „Małymi Iskierkami” wystąpiła na koncercie laureatów czyli podsumowaniu całorocznych uczniowskich osiągnięć. Sama również wróciła z dyplomem.



... i zaczął się czas podsumowań, pożegnań, przygotowania do wakacji.

Z ostatnich zajęć teatralnych Julcia i Wojtuś wrócili z pamiątkowymi płytami, na których były zdjęcia :



W ostatnich dniach w przedszkolu i szkole odbyły się uroczystości zakończenia roku szkolnego.


Wojtuś uczęszczał do zerówki i choć sam w przedszkolu jeszcze zostaje to musiał pożegnać swoich kolegów.

Dzięki pracy Pani Tereski i rodzicom z Rady Rodziców było bardzo pięknie i uroczyście.

Dzieci pożegnały przedszkole : pięknie śpiewały i tańczyły:



recytowały, ale kamera niestety była zbyt daleko by wśród oklasków wyłowić wiersze ;)))


zaprezentowały umiejętności jakie nabyły na zajęciach z języka angielskiego:
 





i na tańcach prowadzonych przez Panią Kasię:


a na koniec po odebraniu dyplomów i zjedzeniu tortu szalały na dyskotece:






W piątek było zakończenie roku w szkole. Najpierw część wspólna oficjalna i artystyczna na sali gimnastycznej a później rozdanie świadectw w klasie.




Jesteśmy bardzo dumni ze swoich dzieci.

Julceczka przyniosła do domu świadectwo z wyróżnieniem oraz nagrodę a Wojtuś dyplom wzorowego przedszkolaka.:). Zasłużyli na wspaniałe wakacje.



Po tych wszystkich oficjalnych emocjach były jeszcze ostatnie w tym roku zajęcia na basenie.

Tym razem szaleństwo z piłkami.



ps. gratulacje dla Wujka Janusza!!!


Miło nam będzie przeczytać komentarz:
Dziękujemy! : 3 (Komentarze)


                                                                                                                                            

Dziduszki w Toruniu
2010-06-15 23:22:51


Kolejny służbowy wyjazd mamy ( tym razem miało to być tylko krótkie zebranie) był pretekstem rodzinnego spędzenia weekendu w Toruniu.

Postanowiliśmy wyjazd maksymalnie uatrakcyjnić i na środek lokomocji wybraliśmy pociąg.

Była to dla dzieci pierwsza taka wyprawa.

Kiedyś ze dwa lata temu przejechaliśmy się koleją z Nałęczowa ale przecież 20 min spędzonych w pociągu to jednak nie to samo co 5,5 godzinna podróż.


Piątek przywitał nas upałem. Spakowani, każde dziecko ze swoim plecaczkiem, czekaliśmy na taksówkę, która była zresztą kolejną atrakcją. Jazda bez fotelików! ;))



W pociągu na szczęście było dosyć pusto, aż do Warszawy siedzieliśmy sami w przedziale. Tylko ten upał. Podczas jazdy było jeszcze nawet znośnie ale 15 min. Postoju na Dworcu Centralnym to prawdziwy koszmar.



Do celu dojechaliśmy ok 18. Zameldowaliśmy się w hotelu, szybki prysznic i wyruszyliśmy nad Wisłę.

Wielka rzeka wyglądała groźnie, choć Torunianie zapewniali, że wszystko jest pod kontrolą, druga fala powodziowa nie była groźna dla miasta.

A jeszcze miesiąc temu Wisła podeszła pod mury miasta zalewając deptak i ulicę.



Znad Wisły udaliśmy się na Stare Miasto.

Pod dom, w którym urodził się i mieszkał Mikołaj Kopernik, stojący niemalże po sąsiedzku z „naszym” hotelikiem.



I na Stary Rynek.

Tam trafiliśmy na otwarcie spartakiady koszykarskiej dla uczniów szkół podstawowych.

Tata spotkał kolegę ze szkolnej ławy a dzieci zachwycały się balonikami, które frunąc w niebo uświetniły ceremonię otwarcia.



Podziwiliśmy pomniki ( w tym ten najważniejszy: Mikołaja Kopernika- Torunianina) , poznawaliśmy legendy jak np. tą o flisaku, który grając na skrzypkach wyprowadził z miasta plagę żab.



Spacerując dotarliśmy na kolację, którą zjedliśmy w przemiłym towarzystwie w indyjskiej restauracji.
Zwłaszcza Tatę zachwycił smak potraw.
Dzieci głownie korzystały z pięknej huśtawki, zapoznawały się z waranem i odpoczywały na stylowych fotelach.



Wracając, podziwialiśmy Toruń nocą:

Pięknie oświetlony, niesamowity teatr dla dzieci Baj Pomorski. Jego fasada przypomina starą szafę i zdobywa liczne nagrody w architektonicznych konkursach:



ruiny zamku krzyżackiego:



ozdobne mury:



żonglerskie popisy na rynku:



i zawitaliśmy nad Wisłę:



W sobotę rano mama załatwiła swoje służbowe sprawy a ok południa.....
......zostaliśmy zaproszeni do zwiedzania Torunia.
Naszym przewodnikiem okazał się  ..... Mikołaj Kopernik!

Było to przesympatyczne. Na nas wszystkich, nie tylko na dzieciach, zrobiło duże wrażenia.

Fantastyczny pomysł.

Przewodnik o wszystkim co dotyczyło Mikołaja Kopernika mówił w pierwszej osobie. Fajnie.


Wspólnie przeszliśmy po Starym Mieście. Tym razem poznając historię.


Znów zawitaliśmy pod teatr tym razem podziwiając fasadę w dziennym świetle.




Pod ratuszem dołączyła do nas Katarzynka z pysznymi piernikami. mniam, mniam....




Będąc w Toruniu nie mogliśmy w planie dnia pominąć wizyty w Planetarium.

Obejrzeliśmy 40 min spektakl o kosmosie.


W porze obiadowej spotkaliśmy się z Ciocią Izą, Wujkiem Januszem i Kamilkiem, którzy zaprosili nas na obiad do pierogarni a następnie do Cioci Ani, Wujka Łukasza i Oli na pyszne ciacha.

Tam też Julcia i Wojtuś na podwórku wykorzystali okazję by trochę pobawić się swoimi pamiątkami z Torunia. Julcia piłeczką a Wojtuś kompletował strój rycerski.


Wieczorem umówiliśmy się na lody ze znajomymi.



A kiedy deszcz przerwał spotkanie, zostaliśmy zaproszeni do ich domu. Bardzo miłe spotkanie. My pogadaliśmy z rodzicami a nasze dzieci zaprzyjaźniły się z Mateuszem i Mikołajem. Zwłaszcza Wojtuś jest zachwycony swoim nowym kumplem z Torunia- Mateuszem. Oczywiście zaprosiliśmy ich z rewizytą. Czekamy. Na razie chłopcy kontaktują się telefonicznie.



W niedzielę pogoda wyraźnie się popsuła. Zrobiło się zimno. Na szczęście mieliśmy bluzy.


Po śniadaniu poszliśmy na mszę św. do pięknej, właśnie restaurowanej Bazyliki świętych Janów a później na ostatni spacer po rynku. Zakupiliśmy mnóstwo toruńskich pierników, Wojtuś uzupełnił rycerski rynsztunek.


Sprawdziliśmy czy Krzywa Wieża rzeczywiście jest krzywa:



a ok południa wymeldowaliśmy się z hotelu:



i udaliśmy się na dworzec:



po 5,5 godz. szczęśliwie wróciliśmy do domu.


Wszyscy jesteśmy zachwyceni Toruniem i Toruńczykami.
Polecamy.

Przepiękne miasto i przesympatyczni ludzie.

Dla nas fantastyczny rodzinny czas.


Miło nam będzie przeczytać komentarz:
Dziękujemy! : 9 (Komentarze)


                                                                                                                                            

oktawa
2010-06-10 23:55:00


.... czyli tydz po Bożym Ciele.


U nas jak zwykle trochę ;) się działo.


W sobotę  mama domknęła drugą osiemnastkę z małym ogonkiem.
Wśród wielu życzeń, uścisków i prezentów od dzieci znalazł się i jeden bardzo okazały, który prezentujemy na zdjęciu.

Przy tej okazji, wyjątkowo pozwolę sobie na prywatę i podziękuję za wszystkie życzenia przekazywane najróżniejszymi drogami, z których wiele było od „smykowych” koleżanek a jeszcze więcej od czytelników: dziękuję bardzo!

My rodzinnie świętowaliśmy tradycyjnie obiadem w restauracji. Tym razem na starówce.



W poniedziałek Julcia wraz z kolegami z klasy przygotowywała program artystyczny na wręczenie nagród w konkursie plastycznym o wiośnie, tańczyła i recytowała:



A dziś uroczyste zakończenie oktawy Bożego Ciała.

Za nim dotarliśmy do kościoła byliśmy jeszcze w szkole na probie generalnej święta rodziców, które odbędzie się jutro, a na którym nie możemy być (ale o tym w następnej notce) i na zajęciach teatralnych. Na szczęcie udało nam się nie spóźnić na uroczystości.

Wojtuś tradycyjnie dzwonił dzwoneczkiem. Dzisiaj procesja była krótsza więc siły wystarczyło do samego końca ;).

Julcia również miała wziąć czynny udział w procesji.

Tym razem nie przyjechali Dziadkowie i nie przywieźli kwiatków do sypania ;( ale dzięki Paniom: Joli, Weronice, Eli, Marzenie i Wujkowi Jurkowi, którzy ogołocili swoje ogródki Julcia miała tyle płateczków, że dzieliła się nimi z koleżankami. Bardzo, bardzo serdecznie dziękujemy!!!


Procesja jak zwykle w naszej parafii radosna.

Dzieci ubrane dowolnie ale elegancko, niekoniecznie w równych rządkach ale za to entuzjastycznie towarzyszyły Panu Jezusowi na wiejskich drogach.



Radość pogłębił jeszcze Ksiądz Proboszcz, który po błogosławieństwie zaprosił wszystkie dzieci pod ołtarz i wszystkie częstował słodyczami.

Dzieci było naprawdę dużo miska ze słodyczami też nie mała ale wyglądało na to, że nie wystarczy dla wszystkich.
Kiedy jedno z dzieci sięgnęło po ostatniego batonika okazało się  jednak, że Ksiądz Proboszcz jest świetnie przygotowany i szybciutko uzupełnił miskę.

Dzieci były zachwycone i tuż po wyjściu z kościoła natychmiast przystąpiły do konsumpcji prezentując szczęśliwe, umorusane czekoladą buzie.


Nasze oczywiście pogadały jeszcze z Dorotką, Martą i Wojtusiem. O czym?
Głównie umawiali się na następne spotkanie. ;)))


Miło nam będzie przeczytać komentarz:
Dziękujemy! : 3 (Komentarze)


                                                                                                                                            

aktualności, rozmaitości
2010-06-04 12:11:02


Dużo tego. ;))


We wtorek Dzień Dziecka.

O prezenty zadbali Dziadkowie.

My w ramach spędzania wolnego czasu i ze względu na „obowiązki” Wojtusia udaliśmy się z dziećmi do centrum handlowego.

Atrakcji była moc.

Julcia i Wojtuś zastanawiali się czy to dzień dziecka czy dzień Shreka bo postacie z tej bajki były wszędzie. Fajnie.




Julcia wzięła też udział w konkursie wiedzy o Shreku.

Wygrała domino z Toy Story. Wojtuś się bardzo ucieszył.



A Wojtuś?

Wojtuś wraz z dziećmi ze swojej grupy, pod opieką Pani Joli, przygotowany przez Panią Kasię brawurowo odtańczył: „Opa, Opa”,

fr występu prezentujemy:



Tego samego dnia rano w szkole Julcia wystąpiła w koncercie „mini playback show”. Zaprezentowała utwór :To nie ja”. I choć nie stanęła na podium wróciła do domu z pamiątkową, fantazyjną gumką na włosy.





W środę rano Julcia wystąpiła na „ Festiwalu Ruchu”.

W ramach unijnego programu „Ruch radością dzieci” w kilku lubelskich podstawówkach organizowane są dodatkowe zajęcia gimnastyki artystycznej w ramach SKS-ów.

Najlepsi prezentują swoje umiejętności na festiwalu odbywającym się w dużej, profesjonalnej hali sportowej.


(Julcia baardzo lubi te zajęcia i prowadzącą Panią Anetkę.

W domu ćwiczy, robi przewroty do przodu i do tyłu, staje na rękach, robi mostki, trenuje do gwiazdy i szpagatu.)


Na widowni zasiedliśmy całą rodziną.

Zachwycił nas efekt pracy Pani Anetki, występ grupy z naszej szkoły.


Dzieci ze starszych klas prezentowały się w dużej grupie a szóstka pierwszaczków synchronicznie ćwiczyła na ławeczkach obok. Z powodu tej zaskakującej synchroniczności zapatrzeni w grupę omal nie przegapiliśmy występu Julci.

Na szczęście choć przypadkiem nagrałam ostatnie Jej przejście po ławeczce.




Cała impreza zrobiła na nas ogromne wrażenie również profesjonalizmem przygotowania i prowadzenia. Choreografią wejść, zejść, prezentacji poszczególnych szkół.


Tym bardziej żałowaliśmy, że nie możemy zostać do końca a Julcia nie może uroczyście odebrać medalu ( na szczęście odebrała go już od Pani Anetki, która dokonała bardzo uroczystej dekoracji) ale śpieszyliśmy się do innej szkoły po..... wyróżnienie Julci.


Mama do pracy a chłopcy wraz z Julcia laureatką na uroczystą galę.


Julci praca: portret mamy została wyróżnione w konkursie plastycznym.

Na konkurs napłynęło 200 prac. My cieszymy się tym bardziej, że do tej pory nie uważaliśmy, że nasze dzieci mają zdolności plastyczne. ;))) chyba czas zmienić zdanie.


Na zdjęciu widoczna nagrodzona praca ( podobna?)  oraz moment wręczania dyplomu.




We czwartek Boże Ciało.

Trudny to rok. Ciągle pada, na dzień uroczystości też zapowiadano ulewy. Kwiaty nie kwitną. Mieliśmy problem skąd zdobyć te potrzebne Julci do sypania.


Z pomocą przybyli Dziadkowie, którzy dowieźli ooogromne pudło płateczków.

Babcia zastanawiała się nawet co zrobimy z tymi, które zostaną.

Ten dylemat okazał się jednak nie warty roztrząsania gdyż Julcia wraz z koleżankami bardzo entuzjastycznie przystąpiły do usypywania kwiatami drogi przejścia Najświętszego Sakramentu. Kwiatków nie oszczędzały.

Na trasie do ostatniego ołtarza potrzebna była nawet mała reglamentacja. ;))


Procesja jak zwykle w naszej parafii spontaniczna i bardzo radosna.

Wojtuś dzwonił dzwoneczkiem ile sił wystarczyło. Po każdym kolejnym ołtarzu co raz słabiej. Przy ostatnim pomagał mu Dziadzio.



Pogoda przepiękna.


Bogu dzięki!!!


Dziewczynki, które spotkały się na procesji postanowiły uczcić święto również świetną zabawą i na popołudnie umówiły się z Kingą tym razem u Dorotki , Marty i malutkiego ( rocznego ) Wojtusia.


Niestety prognozy meteorologów się sprawdziły i tuż przed wyjście z domu nad nami przeszła ogromna ulewa.

Na spotkanie pojechaliśmy jak tylko deszcz troszkę się uspokoił.

Jak zawsze była fantastyczna zabawa. Prawdziwe szaleństwo.

a na zakończenie:


Wojtuś:"mamo a jak nazywają się zęby górne i dolne? "
mama: "różnie"
Wojtuś :"ale nie chodzi mi o ich prywatne nazwy, np: siekacze, kły, trzonowe, przedtrzonewe ale o to jak się razem nazywają"


Wojtuś: "mamo chyba nie przypuszczałaś, że mam taki talent?";
mama: "jaki?";
Wojtuś:"że sam umiem przechodzić przez jezdnię"


Miło nam będzie przeczytać komentarz:
Dziękujemy! : 6 (Komentarze)


                                                                                                                                            

wiele atrakcji
2010-05-31 23:08:57


Przełom maja i czerwca obfituje w święta i oczywiście na blogu musi pozostać ślad tego świętowania.


W piątek w przedszkolu odbyły się uroczystości z okazji Dnia Mamy i zbliżającego się Dnia Taty.

Ponieważ nasz Tata dyżurował na widowni zastąpiła go Juleczka.

Dzieci przedstawiły krótką sztukę o tym, że nie ważny jest wygląd a tylko miłośc rodziców do dzieci ( Wojtuś zagrał rycerza) oraz "montaż słowno-muzyczny".

Nie będą pisała o tym jak bardzo wzruszająca była ta uroczystość. Wszyscy, którzy mnie znają-  wiedzą.

Napiszę za to o budzącym podziw profesjonaliźmie wykonawców i o niezwykłej, budzącej szacunek i nasza wdzięczność pracy, którą  wykonała Pani Tereska- reżyser.


Czytelnicy sami mogą ocenić efekt na króciutkich filmikach:




Choć obie i ja i Julcia klikałyśmy fotki to po powrocie do domu okazało się, że w aparacie nie ma ani jednego zdjęcia z uroczystości ;(.
Znalazłam tylko kilka wykonanych już o zakończeniu, kiedy wyluzowane, przebrane dzieci bawiły się w sali.



Uratowały nas na szczęcie Pani Tereska i Mama Marcina udostepniając zdjęcia ze swoich aparatów.
Bardzo dziękujemy!!!



Prosto z przedszkola pojechaliśmy na basen.
Ponieważ ostatnio publikowałam basenowe zdjęcie Julci muszę się tym razem pochwalić jak to Wojtuś już z tylko jednym kółkiem odważnie wskakuje do wody.



W sobotę wybraliśmy się do Teatru Andersena na premierę sztuki pt „ Król Maciuś I”.

Miejsca mieliśmy wyborowe: w pierwszym rzędzie, towarzystwo świetne- były z nami Agnieszka i Łucja z Mamami a na scenie mnóstwo znajomych: i Spacja i Shift i aktorzy prowadzący warsztaty teatralne.

Dodatkową atrakcją był 10 letni Jakub w tytułowej roli.

Przedstawienie zrobiło na nas wszystkich ogromne wrażenie. Co tu dużo.... momentami było naprawdę strasznie.

Ale nie łatwo jest przestraszyć nasze dzieci, obyte z teatrem.




Wrażenie było tak duże, że prosto z teatru pojechaliśmy do empiku, żeby zakupić pełną książkowa wersję Króla Maciusia. Nabyliśmy audiobooka i teraz słuchamy w samochodzie.


W niedzielę:

rano jak zwykle poszliśmy do kościoła, przed mszą było niezwykle owocne spotkanie dla dzieci (ale o nim za chwilę).

A po obiedzie pojechaliśmy na festiwal: „Rytm i melodia”, na którym tradycyjnie od lat prezentują swoje talenty lubelskie przedszkolaki.

Wojtuś wraz z kolegami ze swojej grupy odtańczył taniec „Opa, Opa”






a my podziwiałyśmy go z balkonu, na który Wojtuś przybył tuż po swoim występie już z nagrodami ;)



Po festiwalu „zbieraliśmy owoce” spotkania przed mszą św.

Po pierwsze Ksiądz Proboszcz częstował dzieci jabłkami i to jest owocność wprost, po drugie podrzucił nam fajny argument dlaczego trzeba unikać złego towarzystwa, a po kolejne dziewczynki, które były na spotkaniu po wyjściu z kościoła nie mogły się nagadać i postanowiły spotkać się raz jeszcze po południu i to kolejny owoc, niezwykle sympatyczny.

Spotkanie jak zwykle można opisać jednym słowem: szaleństwo.

Dorotka, Marta, Kinga, Julcia i Wojtuś bawili się świetnie, wymyślali co chwilę nowe atrakcje.
Maksymalnie wykorzystali tak rzadki tej wiosny przebłysk słoneczka.

Największym problemem było rozstanie.


A dziś przedszkole miało wyjechać na wycieczkę. Ulewa pokrzyżowała plany. ;(((
Ciągle pada.....


Miło nam będzie przeczytać komentarz:
Dziękujemy! : 2 (Komentarze)


                                                                                                                                            

i....
2010-05-24 13:47:11


Chciałoby się napisać : i po remoncie.

Właściwie tak właśnie jest ale jeszcze dużo pracy przed nami. Sprzątanie, układanie.


W tle remontu minął kolejny tydzień i wydarzenia warte zapamiętania.

W kraju wciąż ogromna powódź, programy informacyjne pełne przerażających zdjęć i wiadomości.


W piątek Julcia wraz ze swoją klasą wyruszyła na wycieczkę.

Dzieci spędziły ten czas w gospodarstwie agroturystycznym pod Lublinem grając, bawiąc się na dworze ( deszcz był tylko przelotny) i piekąc rogaliki. Wróciły tak  bardzo zadowolone jak na chwilę przed wyjazdem:



Dobry humor nie opuszczał Julci również na basenie:




Deszcz pada i pada ale muszę napisać, że zdarzył się pierwszy naprawdę ładny, słoneczny weekend.


Korzystając z pogody Julcia wyjęła rower i przemierzała okoliczne dróżki.

W niedzielę ja z Wojtusiem towarzyszyliśmy jej na spacerze, Tata dyżurował.



W sobotę dzieci były na ostatnich zajęciach z robotyki.

Tym razem zabawy było jeszcze więcej niż zwykle.


Następne zajęcia dziecięco uniwersytetu będziemy wybierali już w semestrze zimowym.



A wieczorem Julcia wraz z sąsiadką pięcioletnię  Ewą postanowiły wspólnie nocować u naszych sąsiadów.

Wyszykowana Julcia poszła do Ewy ok godz 20.00 i.... wróciła przed 22.0 ;)


W niedzielę oprócz spacerowania i dwukrotnej wyprawy do kościoła ( raz byliśmy na mszy św. a raz podpatrywaliśmy przez chwilę uroczystość I Komunii, która przecież czeka nas już za rok)  byliśmy również w Teatrze Muzycznym na Calineczce. W bardzo miłym towarzystwie Agnieszki i Łucji.

Jak zwykle baardzo nam się podobało.

Wojtuś postanowił, że będzie bił brawo nieprzerwanie do nocy .

Siły i entuzjazmu wystarczyło mu aż do drzwi teatru;).

 

Spektakl nas wszystkich oczarował. Na słowa pochwały zasługuje gra i śpiew aktorów ( w tym dzieci w rolach głównych ) i reżyseria i muzyka i.... ja jednak zawsze i tym razem patrzyłam z zachwytem na kostiumy, na ich projekty i jakość wykonania.



Po tych wszystkich emocjach odwiedziliśmy jeszcze moja koleżankę.

Pogoda się zepsuła. Zdjęć nie było ale dzieci wciąż miały siłę na szaleństwo z Konradem i Karoliną, kolegami z 5 i 6 klasy. ;))

Na koniec , na chwilę wrócę do remontu.
Oprócz wielu innych czynności odświeżającch dom wykończylismy również część domu przeznaczoną dla dzieci.
Julcia i Wojtuś mają już swoje własne, osobne pokoje piętro wyżej niż sypialnia rodziców z którą dotychczas sąsiadowali.
Noc z soboty na niedzielę był piewrszą spędzną właśnie tam.



Miło nam będzie przeczytać komentarz:
Dziękujemy! : 6 (Komentarze)


                                                                                                                                            

ciągle pada.....
2010-05-19 18:42:46


Maj..... ;(


Na południu kraju powodzie, wiadomości przerażające.

Pogoda za oknem jest naprawdę przygnębiająca ;(.

W tych warunkach remont znosi się jeszcze trudniej, nie ma czasu ani weny do pisania.


Jednak próbuję się zmobilizować.


Miniony weekend miał być dla nas czasem wytchnienia od remontu.


Ja miałam służbowy wyjazd do Warszawy. Postanowiliśmy, że pojedziemy wszyscy razem. Mama na zajęciach a dzieci z Tatą będą zwiedzali stolicę.

Plan był niezwykle ambitny. Dzieci szczegółowo wiedziały co chcą zobaczyć. Wojtuś: pomnik Fryderyka Chopina, Julcia: Pałac Prezydencki i Zamek Królewski i koniecznie chciała spotkać się z Lenką. My dorzuciliśmy jeszcze wizytę w zoo.

Wszystkie te plany zniweczyła pogoda.

Już z pierwszego spaceru dzieci wróciły kompletnie przemoczone. Natychmiastowej zmiany wymagały spodnie, skarpety i buty.

Spacer po starówce zamieniliśmy na zwiedzanie Pałacu Kultury. Wjazd windą na 30 piętro oraz propagującą proekologiczne zachowania wystawę „Nasza Ziemia”. Julcia i Wojtuś zrobili również zakupy na Targach Książki.

Przejechaliśmy się jeszcze Metrem i cóż ku uciesze dzieci wstąpiliśmy do Złotych Tarasów, do restauracji Mc...


Jasne stało się, że z sobotniej wyprawy do ZOO też nici.

W tej sytuacji Julcia i Wojtuś pod opieką Taty oraz Lenka i Agnieszka pod opieką Mam udali się do Muzeum Techniki a później do Muzeum Ewolucji. Niestety nikt nie wziął aparatu ;((


Po zwiedzaniu wyruszyli na pizzę a później Metrem do Lenki. Tam Maciuś zastąpił śpiącą Agnieszkę a Ciocia Asia uwieczniła świetną zabawę.



Nasz plan po modyfikacji przewidywał zwiedzania starówki w niedzielę.

I znów rano za oknem ujrzeliśmy strugi ulewy. Pozostało podziwianie panoramy Warszawy z hotelowego okna.
Szkoda.
Może następnym razem będziemy mieli więcej szczęścia.




Po moich zajęciach szybciutko wsiedliśmy do samochodu i do domu.

Tego dnia w naszej parafii miało być poświęcenie pól i musieliśmy przygotować „nasz” krzyż.

I tu pogoda zmusiła do weryfikacji planów.

Zamiast tradycyjnej, długiej, licznej  procesji Ksiądz Proboszcz wraz z ministrantami podjeżdżał, modlił się i błogosławił przy kolejnych stacjach:





i wciąż pada....;(


Miło nam będzie przeczytać komentarz:
Dziękujemy! : 2 (Komentarze)


                                                                                                                                            

Hip Hop
2010-05-09 18:23:00


 W domu wciąż remont ;(

Na zewnątrz życie toczy się normalnym tempem.


Po za cyklicznymi zajęciami w których oczywiście mimo remontu regularnie uczestniczymy wczoraj byliśmy z Wojtusiem na turnieju Hip Hopu w jednej z lubelskich szkół tańca.


Startowały przedszkolaki.

Wojtuś tańczył z pełnym zaangażowaniem wykonując liczne HipHopowe figury oddał charakter tańca. 
I choć nie dostał się do finałów nas zachwycił.

Julcię również porwała muzyka i w przerwie dołączyła do tańczących.


Turniej wygrała Daria z grupy Wojtusia. Serdecznie gratulujemy!


A poniżej relacja z turnieju. Wojtuś tańczy z numerem 21:










Miło nam będzie przeczytać komentarz:
Dziękujemy! : 6 (Komentarze)




 

Tak było:

Archiwum:
2007: styczeń luty marzec kwiecień maj czerwiec lipiec sierpień wrzesień październik listopad grudzień
2008: styczeń luty marzec kwiecień maj czerwiec lipiec sierpień wrzesień październik listopad grudzień
2009: styczeń luty marzec kwiecień maj czerwiec lipiec sierpień wrzesień październik listopad grudzień
2010: styczeń luty marzec kwiecień maj czerwiec lipiec

 

 

Odwiedziło nas 80816 przemiłych gości.

Dziękujemy i ponownie zapraszamy !
 

  przedszkole Julci i Wojtusia - www.przedszkole50wlublinlie.smyki.pl

szkoła Julci - www.sp4.lublin.pl



 
 
  2004-10-15
urodziny Wojtusia

2002-09-26
urodziny Julii



 
 
 

2010-06-04
Wojtuś:"mamo a jak nazywają się zęby gorne i dolne?" m: "różnie"; W:"ale nie chodzi mi o ich prywatne nazwy, np: siekacze, kły, trzonowe, przedtrzonewe ale o to jak się razem nazywają".

         

2010-06-04
Wojtuś: "mamo chyba nie przypuszczałaś, że mam taki talent?"; m: "jaki?"; W:"że sam umiem przechodzić przez jezdnię"

         

2010-03-20
Wojtuś:„moja wspaniała mamulko kocham Cię tak bardzo, że nie zamieniłbym Cię nawet na najpiękniejsze korale dla małżonki”.

         

2010-03-04
Wojtuś: "Mam szczęście, że to poparzenie przeżyłem w takim miłym towarzystwie"

         

2010-03-01
Wojtuś: "mamo zrób to za mnie; ja jestem bardzo zmęczony i nie mogę uruchomić myśli a ty jesteś taka energiczna...."

         

2010-02-03
Rano do przedszkola i szkoły zawsze odwozi dzieci mama. Wczoraj wyjątkowo było inaczej. Pani Dyrektor pyta Wojtusia : „ a co to za święto, że tata przyprowadził cię do przedszkola?” na to Wojtuś : „Matki Bożej Gromnicznej”

         

2010-01-16
Wojtuś: "byłem tak odważny i włożyłem pełną wiarę w siebie, że aż sam sobie nalałem soku"

         

2009-12-30
U dziadków dzieci ustaliły, że na zmianę będą spały z dziadkiem. Dziadek pomylił kolejność Wojtuś mocno się obraził i poskarżył się do mamy. Dziadek pyta Wojtusia czy mama gniewa się na dziadka. Wojtuś: "no coś ty dziadziu, mama jest łagodna"

         

2009-12-21
Wojtuś : " Julciu, czy mogę wziąć do przedszkola Twojego pieska?" Julcia : "tak" Wojtuś: "nie wierzę, że to mówię ale kocham cię"

         

2009-12-21
Julcia miała problem jak podzielić pięć na dwa. Podpowiadam " masz pięć jabłek i musisz je podzielić na dwoje dzieci, każdemu dasz po dwa i zostanie ci jedno, co z nim zrobisz?" Julcia " zjem"

         

2009-12-21
Dzieci grają w "kubeczki". Julcia ciągle wygrywa, Wojtuś się denerwuje. Julcia " to nie moja wina, że ja myślę a on zgaduje"

         

2009-12-09
Julcia odrabia lekcje ; Wojtuś też próbuje odejmować. Julcia zadaje mu "bardzo trudne" zagadki. Julcia: "ile jest cztery odjąć jeden?" Wojtuś:"siedem"; Julcia: " Wojtuś, to ma być odejmowanie a nie rymowanie"

         

2009-12-09
Wojtuś pyta mnie "jak to jest, że niektórzy koledzy w przedszkolu mówią inaczej?" ja gimnastykuję się tłumaczę coś o gwarach, o tym, że dzieci mówią takim językiem jak rodzice a na to Wojtuś "a, przypomniałem sobie, mamy inaczej zbudowane krtanie".

         

2009-12-09
Julcia "ale faceci to mają fajnie..." mama:" dlaczego?" Julcia: "bo poznają takie dziewczyny jak my"

         

2009-11-21
Dzieci się bawią. Wojtuś do Julci: "proszę bardzo, dla pani podsmażane skórki arbuzowe z jajkami na miękko"; Julcia bierze i niepewnie mówi: "ale to chyba nie jest zbyt smaczne danie" Wojtuś:" ale nowoczesne!"

         

2009-11-16
W trakcie przepychanek Wojtuś uderza się w głowę. Julcia : „ i widzisz? zawsze jak zaczynasz to coś ci się dzieje; nie mi tylko tobie i to są właśnie konsekwencje”

         

2009-11-11
dzieci się przekomarzają: Julcia:"powiedzialeś"; Wojtuś: "nie powiedziałem" ; J: "powiedzialeś" W:"nie powiedziałem", J:"powiedziałeś"; W:"powiedziałem, ale nie słyszałem co mówię"

         

2009-11-10
Julcia, słysząc jak w książce ojciec krzyczy na niegrzeczne dzieci i grozi im laniem : "nic dziwnego, że są tacy niegrzeczni skoro mają TAKIE wychowanie".

         

2009-10-21
mama zawołana ok północy śpi z Wojtusiem, godz ok 4.00 :Wojtuś przytomnie, pełnym głosem mówi: "mamo, ale ty jesteś zacięta"; m:???? W: "tak, bo jak cię rysuję i wyjdę za linię to nie mogę Cię zmazać"; co najciekawsze Wojtuś rano pamiętał tą rozmowę

         

2009-10-09
Wojtuś; "mamo, czy to prawda, że rock and roll narodził się w Londynie?" m: "tak"; Wojtuś; "o nie, to nigdy tam nie pojadę !"

         

2009-10-03
Tata rozkłada stół. Wojtuś: "i po co było kupować taki duży stół?" T: "ależ my jesteśmy bardzo zadowoleni z tego stołu, dzięki niemu możemy w domu zorganizować np.Twoją komunię"Wojtuś w płacz" ale ja, chcę żeby moja komunia była w kościele"

         

2009-09-26
Przy okazji urodzin opowiadamy dzieciom jak uczyliśmy malutką Juleczkę mówić: " powiedz ma-ma; ma-ma" a Julcia na to spokojnie " ta-ta"

         

2009-09-25
Wspominamy jak to maluśieńki Wojtuś bardzo wcześnie zaczął mówić "mama, tata" a następnie zamilkł na prawie 3 lata ;) a 5-letni Wojtuś na to " bo się zmęczyłem"

         

2009-09-22
W kościele Wojtuś mówi "ojej, to jakieś deja vu", popatrzyliśmy zdziwieni na siebie a po mszy próbujemy ustalić co Wojtuś chciał powiedzieć i pytamy go co to znaczy, a Wojtuś na to: "no, jak? to po francusku znaczy: to już było" taaa...

         

2009-09-08
Wojtuś wchodząc do pokoju w którym Julcia rozmawia z mamą: " cześć, laseczki"

         

2009-09-07
mama marudzi przy porannym makijażu: "muszę koniecznie coś zrobic z włosami.... " a na to Wojtuś: "a mi i tak bardzo się podobasz, jesteś prześliczna"

         

2009-09-06
Wojtuś na wieść, że tata wyjeżdża do Krakowa: " i rano nie będzie po nim śladu?; zostanie tylko ślad zapachowy?"

         

2009-09-05
zapłakany Wojtuś: "mamo, Julcia mnie popchnęła i upadłem i to było niechcący i przeprosiła i przeprosiny przyjęte ale mnie ciągle boli buuu....."

         

2009-09-03
Julcia do Wojtusia: " nie pomagaj mi ja już jestem w wieku szkolnym, ja muszę być samodzielna"

         

2009-08-29
W:"przeczytaj mi coś" m:" a może sam sobie przeczytasz?"W:"nie, bo ja sie jeszcze nie uczyłem, ja dopiero we wtorek zacznę się uczyć ale obiecaj mi, że będę czytał tylko książki naukowe"

         

2009-08-28
Wojtuś dowiedziawszy się, że przed jego urodzeniem Julcia była w zoo w Łodzi: " a kiedy ja pojadę do zoo na statku?"

         

2009-08-18
Julcia niespodziewanie przez telefon: " mamo, gdybym poszła w góry i przykryłaby mnie lawina i nikt by mnie nie znalaz,ł to taka ściśnięta śniegiem dalej bym cię kochała "

         

2009-08-08
Wojtuś: " ta jazda na rowerze to dla mnie bułka z masłem".

         

2009-08-03
Julcia chwali się babci nowym tornistrem; w pewnej chwili pyta: "a jaki Ty kupiłaś tornister mamie?"; z dezaprobatą i zdziwieniem dodaje : "granatowy kupiłaś dziewczynce???" a po chwili z współczującym zrozumieniem: " no, tak, te wasze inne czasy !

         

2009-07-08
Wojtuś: "jak zobaczyłem tego homara w restauracji to tak się ucieszyłem, że aż mi serce zbladło"

         

2009-06-30
Wojtuś uderzył się w nogę. Mówię: "musisz wejść do basenu bo woda masuje" a Wojtuś na to: "a co to jest "suja?"

         

2009-06-21
Wojtuś w kościele , bardzo przejęty:"mamo, widziałem matkę chrzestną!" mama " a czyją?"; Wojtuś konspiracyjnie:" nie wiem"; zaintrygowana Julcia idzie sprawdzić, wraca i mówi :"mamo, on widział siostrę zakonną"

         

2009-05-25
Wojtuś wymyśla jakie to nieszczęścia mogą się wydarzyć podczas nagrania Jedynkowego Przedszkola. Obok takich : "co będzie jak się pomylę?" pojawiło się również wypowiedziane z przerażeniem w głosie" a co będzie jak Shift nie powie nic śmiesznego?"

         

2009-05-17
Wojtuś : "czy te pieniążki na tacę to zbieraja po to, żeby policzyć ilu ludzi zgrzeszyło?"

         

2009-05-14
Wojtuś niespodziewanie, spacerując po sklepie:" a ja nie wierzę w to, że Ziemia ciągle się kręci i grawitacja też mi się nie podoba"

         

2009-05-11
Nie zgdzam się żeby dzieci same chodziły do sąsiadów pięć domów dalej. W domofonie słyszę Julcię: " a możemy iść jeżeli mama kolegi będzie pod naszą opieką?" ;)) Oczywiście- zgodziłam się.

         

2009-05-08
Wojtuś otwiera trzeci napój (trzeci smak) w ciągu kilku min. M:"za dużo pijejsz"; Wojtuś;"ale zrównoważona dieta mówi, że trzeba wszystkiego spróbować"

         

2009-05-02
Wojtuś o coś mnie prosi i równocześnie w charakterystyczny sposób przestępuje z nogi na nogę. Mówię: "dobrze ale wcześniej pójdź do łazienki". Wojtuś: nie muszę do łazienki, tak tylko sobie tańczę z radości, że mam mamę"

         

2009-04-28
Wojtuś; "mamo, a wiesz, Pani Ewa ta która STERUJE maluszkami...'

         

2009-04-24
Wojtuś: " mamo, muszę się napić bo nastapiło u mnie pragnienie"

         

2009-04-13
Wojtuś: "bardzo łatwo jest przekroczyć granicę za którą kończą się wygłupy i sypią się kary"

         

2009-03-28
Wojtuś:"mamo, a Julcia chce mnie zjeść!!"; Julcia:" nie zjem cię, nie zjem; przecież w środku masz jelito grube".

         

2009-03-14
W kościele , ksiądz czyta ewangelię: "... albowiem najlepiej wie [Jezus] co kryje wnętrze człowieka..." ; Wojtuś z przejęciem, poważnie , w ławce : "nerki".

         

2009-03-14
Wojtuś; "mamo, ty nie jestes jedynaczką, ty jesteś obojaczką, bo przecież masz naszego tatę"

         

2009-03-09
Wojtuś: "Pani Dyrektor jest władcą przedszkola"

         

2009-02-28
Podczas przedłużającej się troszkę przerwy w nagraniu "Jedynkowego przedszkola "Julcia głośno, do mikroportu : „jeżeli za raz nie zaczniemy nagrywać to wyrwę sobie ząb” i tuż po nagraniu wyrwała: prawą górną jedynkę.

         

2009-02-07
Wojtuś na widok ząbka, który właśnie wypadł Juleńce: " Julciu! ale Ty będziesz bogata! "

         

2009-02-01
Dzieci oglądają "Rodzinę Pytalskich" ( gorąco polecamy!) i próbują bawić się z kotem , który ucieka. Wojtuś do kota: " leż, bo nie będziesz nic wiedział o świecie"

         

2009-01-25
Wojtuś upomnianyw centrum handlowym: "obiecuję, już nie będę biegał i krzyczał"; m: "ciekawe jak długo?" Wojtuś bez chwili zastanowienia : " 40 min"

         

2009-01-23
Julcia: "Mamo, a Pan Bóg uczy przebaczać, prawda?, to dlaczego sam nie przebaczył diabłowi?"

         

2009-01-10
Wojtuś ma w grze zaznaczyć buty z obcasami. M:"Wojtusiu a wiesz co to jest obcas?" W:"obcas to jest taki kijek obcięty, różnokształtny, żeby kobieta duża mogła zmieścić piętę"

         

2009-01-09
Wojtuś: "kot ma lewą strunę głosową do miauczenia a prawą do mruczenia"

         

2008-12-26
Wojuś wyjeżdżając do Dziadków:"mamo, a jak zadzwonię do Ciebie ze złą sprawą to przyjedziesz po mnie" m:"oczywiśce, a jaka to może być zła sparawa"? W:" np. może mi zabraknąć całusków"

         

2008-12-24
Ubieramy się na wigilię. Wojtuś: "mamo, załóż mi tą kokardę na szyję ( muszkę-przyp. redakcji) bo chcę wyglądać bardzo przystojnie"

         

2008-12-02
Wojtus wywód o rozmnażaniu bakterii ( tak długi, że nie ma szans by go zmieścić w powiedzonkach) zaczyna tak :" bakterie to takie zatrutki..."

         

2008-11-20
Jakie jest najważniesze zadanie mamy? Julcia "przytulanie!!!"

         

2008-11-19
Julcia zagląda do kominka, sprawdza, czy w otworze zmieści się Mikołaj. J:"nie zmieści się; ale jakoś da radę? jest przecież taki trochę czarodziejski! wiem co poszerza ten otwór! grzecznośc!"

         

2008-11-06
Julcia: " są dwa rodzaje kłamstwa: z krótkimi nogami i z długim nosem" Wojtuś: ' są trzy rodzaje niekłamstwa: uprzejmość, dobrość, niekłamstwość i krótki nos"

         

2008-11-02
J: "mamo kup mi łyżwy?, będę ćwiczyła w piwnicy" m: " nie można jeździć na łyżwach w piwnicy,pojedziemy na lodowisko, wypożyczymy łyżwy i spróbujesz jak się jeździ" Wojtuś" mamo a pojedziesz ze mną na deskorowisko i wypożyczysz mi deskorolkę?"

         

2008-10-30
Dzieci dostały małego dinozaura, który rośnie po włożeniu do wody. Wojtuś pyta "a dlaczego on rośnie?" m:"bo pije wodę" Wojtuś " mamo! on jest sztuczny, nie umie pić, woda go wypełnia".

         

2008-10-28
Julcia wymienia planety na końcu oczywiście Pluton i mówi "a zauważyliście, że w telewizji zapomnieli o Plutonie?" mama i tata: " bo nie wszsycy uważają, że Pluton jest planetą" Julcia: " ja uważam , że jest a Wy?"

         

2008-10-22
Wojtuś:"mamo a wiesz, że diabeł jest królem wirusów i mówi im: ty zaatakujesz ludzi a ty komputery!"?

         

2008-10-18
Wojtuś; " mamo, dlaczego jesteś taka nerwliwa?"

         

2008-10-17
Mama pracuje na laptopie a dzieci skaczą tuż obok. Wojtuś "a grzecznie mogę przy usiąść obok ciebie?" m: "możesz jeśli nie będziesz się ruszał" Wojtuś:" nie będę , ale oczkami mogę mrugać?"

         

2008-10-16
M: "Wojtusiu, dlaczego powiedziałeś brzydkie słowo?"; W:" bo nie zdążłem odgonić diabła" ( diabeł namawia Wojtusia do złego-przyp. redakcji)

         

2008-10-12
Podjeżdżamy pod duży sklep. Wojtuś:"gdzie przyjechaliśmy?" m:"tak jak się umawialiśmy do Leclerca" Wojtuś: "nie, to nie jest leclerc, pierwsza literka jest przecież E a nie L"

         

2008-10-02
Wojtuś pyta: "co to znaczy zarazić?" rodzice tłumaczą coś o bakteraich wędrujących od człowieka do czlowieka i inne takie tam mądrości a na to Julcia spokojnie :"zarazić to znaczy przekazać chorobę"

         

2008-08-29
Julcia: "mamo a dziś u Edyty źle się czułam i ona mierzyła mi temperaturę" m:" i co? miałaś gorączkę?" Julcia: "nie, ale miałam leniucha; tzn to się jakoś inaczej nazywa, a wiem, osłabienie!"

         

2008-08-28
Julcia w nocy marudzi. Tata idzie do jej pokoju żeby ją utulić a ona : " tato, przynieś mi mamę"

         

2008-08-21
Wojtuś do mamy (w nocy, prawie przez sen): "mamusiu jesteś prześliczna"

         

2008-08-21
Wojtuś:" mamo podaj mi robota", mama podaje a na to Wojtuś:" ale ja mam dobrą mamę! chcę , żebyś już zawsze była moją mamą"

         

2008-08-15
Podczas rozmowy telefonicznej :mama żegna się z Wojtusiem a Wojtuś na to :"o nie! będę trzymał słuchawkę tak długo jak Julcia"

         

2008-08-08
Wojtuś chodzi po domu i podśpiewuje: "jeśli masz mamę to Ci nic nie grozi; jeśli masz mamę...."

         

2008-08-05
Julcia:"mamo, czy ja już Ci mówiłam, że Cię kocham?" m: "nie przypominam sobie" ;) J: "no, to teraz ci mówię: bardzo Cię kocham ale nie chcę żebyś przez cały czas rządziła"

         

2008-07-30
Na rolkach: bezskutecznie próbuje namówić Wojtusia na naukę zakręcania w końcu wjeżdżam na ambicję:„nie uda Ci się tego zrobić bo jesteś za malutki”; Wojtuś spokojnie:” masz rację to bardzo dobre tłumaczenie, jestem za malutki”

         

2008-06-17
podsłuchane: Julcia: "a wiesz Wojtusiu, że dżdżownica nie ma klatki piersiowej ?" W: "dlaczego?", bo jest mięczakiem" W: " a ślimak?" J: " ślimak też jest mięczakiem"; W:"a krab?"; J: "a krab jest skorupiakiem"

         

2008-06-16
podczas kąpieli, Julcia: mamoo! a Wojtuś zachowuje się jakby wiedział wszystko o krtani!

         

2008-06-14
Odwiedziła nas mała, sześciotygodniowa Agatka. Wojtuś chyba uważał , że ona jest smutna, zapytał : "kiedy ona się zaszczęśliwi? "

         

2008-06-14
Wojtuś trzyma Agatkę na kolanach. "Wojtusiu, jak ładnie się nią opiekujesz!" Wojtuś : " tak, ale nie mam mleczka"

         

2008-06-13
Pani Dyrektor podczas dni otwartych informuje rodziców nowoprzyjętych dzieci "jakie fajne jest nasze przedszkole" równocześnie Wojtuś w pierwszym rzędzie pełnym głosem mówi " a pani dzisiaj zamknęła mnie w łazience"

         

2008-06-10
Wojtusiu, kim będziesz jak dorośniesz? W: "najpierw Robertem Kubicą, potem robotem a potem klaunem".

         

2008-05-26
W restauracji. Pani siedząca przy sąsiednim stoliku pyta Julcię jak ma na imię i gdzie mieszka. Julcia: "nie mogę Pani powiedzieć bo Pani jest obca i może mnie skrzywdzić"

         

2008-05-22
Migrena "zapakowała" mamę do łóżka. Wojtuś położył się obok a Julcia woła go do zabawy. Wojtuś: "nie mogę, bo mama jest pieszczochem a ja muszę się nią opiekować".

         

2008-05-08
Wojtuś: "czy dzisiaj jest wtorek, czy luty, czy jesień?"

         

2008-05-02
Wojtusiu czy chciałbyś dzwonić dzwonkiem podczas procesji w Boże Ciało? Wojtuś; nieee, ja chcę być klaunem

         

2008-04-28
Tata: Czy Wy w ogóle wiecie co to znaczy dostać lanie? Wojtuś: ja wiem ! ...To znaczy nalać soczku do szklanki.

         

2008-04-21
Julcia z entuzjazmem liczy zadawane przez nas "zagadki" po polsku i po angielsku. Np. "two end two is four" , bardzo się cieszy kiedy dobrze policzy "trudne" zadanie. Wojtuś : "a ja mam naprawdę tudne, ile jest dziewięć plus four?"

         

2008-04-16
Mama pracuje dziś do późna. Julcia:" szkoda, że tak długo pracujesz bo nie będę mogła układać wierszyków". M: "przecież tata może zapisywać. Julcia ( porozumiewawczo); " mamo! przecież faceci nie znają się na poezji!"

         

2008-04-10
Wymyślamy żart Juci dla "Pana od tańców". Mama: myslicie,że to dobry pomysł? Wojtuś: wprost genialny!!!

         

2008-04-06
Wojtuś podczas wygłupów;"nie lubię taty", na to Julcia" Wojtusiu, co Ty mówisz?! przecież tata tak się starał zrobić dobre nasionko żebyś się urodził !"

         

2008-03-25
Julcia podczas wygłupow coś sobie zrobiła ( uderzyła się , upadła czy cos takiego) spojrzała z wyrzutem na tatę : " Tato ! nie ostrzegałeś !!! "

         

2008-03-25
Z serii "co się posieje...": Mama przypadkiem stłukła ulubiony talerzyk Julci. Taki z Kubusiem Puchatkem. Julcia spojrzała, posmutniała i powiedziała: "Nie, martw się mamo, tak się czasem zdarza, trudno"

         

2008-03-10
Julcia ma oddzielić wyrazy z głoską "sz" od tych z głoską "ż/rz". Na obrazku jest ptak. Julcia nie ma pomysłu. Podpowiadam " a mały?" Julcia nie wie. Naprowadzam "mały pies to piesek, mały kot to kotek, a mały ptak?" Julcia zdziwona "piskle"

         

2008-03-08
Julcia: "mamusiu coś mnie dręczy, chcę coś powiedzieć i nie wiem co"

         

2008-03-05
Nasz Wujek udzielił wywiadu do gazety. Odwiedził nas i mówi do dzieci:"witam gwiazdy telewizyjne!" Julcia na to " witamy gwiazdę gazetową !"

         

2008-02-28
z wiadomych powodów mama pyta: dlaczego na wielkanoc jemy jajka? Julcia: "bo to symbol nowego życia" Wojtuś zdziwiony: " żeby nie umrzeć z głodu"

         

2008-02-25
Rano, tuż przed wyjściem do przedszkola mama wchodzi do pokoju dzieci a tam wszystkie zabawki na środku podłogi. m: kto to zrobił? W: ja. J: prawdę mówiąc ja mu to pleciłam.

         

2008-02-21
m: Mikołajowi urodziła się młodsza siostrzyczka. J: "młodsza siostrzyczka??? Jakie to romantyczne!..."

         

2008-02-19
Julcia: " nie mogę ożenić się z Mateuszem" mama i tata chórem: dlaczego? J:" z powodu różnicy wzrostu"

         

2008-02-15
z serii "o Adamie i Ewie": Julcia: mamo, a jakby Adam i Ewa mieli tylko dwie córki, to Pan Bóg ni miałby wyjścia mysiałby stworzyć jeszcze jednego chłopca, prawda?

         

2008-02-15
Wojtuś z mamą wiesza pranie. Wojtuś: Mamo, a babcia ma inny wyschnik. M: to jest suszarka. W: nie, to wyschnik, suszarka jest do włosów.

         

2008-02-07
Wojtuś płakał przy rozstaniu z mamą w przedszkolu. Rozmawiamy o tym w domu. Wojtuś: " ja płakałem tylko odrobinkę, jutro wykluczam płakanie"

         

2008-01-18
Julcia do mamy:"szkoda, że masz taką nudą pracę ale taką masz i już"

         

2008-01-06
Julcia: "mamusiu , jak cię widzę to moje serduszko bije najmocniej na świecie"

         

2008-01-04
Wojtuś: " Kocham Cię mamo!" a jak? Wojtuś z szelmowskim uśmiechem : "ciu, ciut"

         

2007-12-22
Julcia czesze mamę. Mama: Co ja bym bez Ciebie zrobiła, kiedyś nie miałam dzieci i byłam smutna. Julcia: i rozczochrana? m: tak, przecież nie miałam córeczki. J:a grzebień?

         

2007-12-21
Julcia: "Mamo! Postanowiłam , że będę pożyteczna; będę mało mówić, dużo robić"

         

2007-12-20
Wojtuś przypadkiem stłukł kubek z Kubusiem Puchatkiem. Mama obiecała, że kupi nowy. Wojtuś bardzo płacze a Julcia:nie martw się ja nie będę korzystała ze swojego dopóki mama Ci nie kupi nowego ,najlepiej oddam Ci swój

         

2007-12-14
Wojtuś do taty: a ja sam napisałem literkę " R". tata : brawo; a jak się pisze "R"? Wojtuś :o tak! i ....uderzył paluszkiem w klawiaturę

         

2007-12-14
Rano przy śniadaniu. mama:temu kto pierwszy zje pomogę napisać meila do Pań z przedszkola. Wojtuś: a ja nie potrzeuję pomocy !

         

2007-12-13
Julcia prosi mamę, żeby wycięła fr. nagranej bajki. m: Mogę spróbować ale lepiej żeby zrobił to tata bo on to robi lepiej. J: spróbuj, spróbuj, jak będziesz często próbować to pod koniec zimy będziesz w tym lepsza nawet od taty

         

2007-12-12
Chora, płacząca ( wprost zrozpaczona)Julcia przybiega do mamy: " mamo życzenia się nie spełniają" m: Dlaczego? J: " na moich urodzinach wszystkie dzieci życzyły mi zdrowia i co? i zachorowałam!"

         

2007-12-11
po chwili, ciągle z płaczem : J: " i Wojtusiowi też życzyły, pamiętam, i on nawet wcześniej zachorował"

         

2007-11-27
W: co to jest żołnierz? J: to taki pan, który walczy ze smokiem i chroni dobro przed złem. W: tak!

         

2007-11-25
Wojtuś słuchając "Fasolek": "Co to jest kapelusz?" Julcia: "Kapelusz to jest taki cylinder." Wojtuś ze zrozumieniem: " aha!"

         

2007-10-26
Wojtuś rano: "nie idę do przedszkola" ; m: dlaczego? W: " już byłem"

         

2007-10-20
Julia rozmawiała z koleżanką podczas odpoczynku i nie dostała nagrody za grzeczność, opowiada o tym skruszona ale kończy: wiesz mamo, nie zawsze można dostawać nagrody. m: ja wolalabym żebyś dostawała zawsze J: dobrze, nie wiedziałam , że Ci na tym zależy

         

2007-10-19
M:Wojtusiu, którą koleżankę najbardziej lubisz? cisza , jeszcze raz: Wojtsiu.... a Wojtuś: myślę!

         

2007-10-18
Julcia umawia się z koleżankami ale przecież to mamy muszą się umówić więc daję dziewczynkom wizytówki z tel, żeby mogły zadzwonić J: a dla mnie? m: Tobie nie potrzebna J: mamo ! a jak będę dorosła i zechcę do Ciebie zadzwonić to skąd wezmę numer?

         

2007-10-15
J: mamusiu, dobrze, że dałam Wujkowi te czekoladki? m: bardzo dobrze, jestem z Ciebie dumna! J; zawsze jak mi się coś znudzi to oddam to Wujkowi!

         

2007-10-11
m: Julcu! nie wkładaj tyle do buzi bo możesz się zakrztusić. WOJTUŚ: nie, udławić! tak mówiła pani !

         

2007-10-09
Mieliśmy do załatwienia sprawę w kancelarii parafialnej, kiedy zaszliśmy ksiądz jeszcze odprawiał mszę.J: "będziemy czekać do końca czy podejdziemy i powiemy: czy moglibyśmy przeszkodzić na minutkę?"

         

2007-09-26
Pani dyrektor w przedszkolu: Julciu , co ci dzisiaj życzyć? J: nie wiem, musi Pani coś wymyślić

         

2007-09-23
Ciocia : zobaczcie Pan Twardowski wyjada księżyc. J: Ciociu przecież to bajka; Ty wierzysz w bajki ??!

         

2007-09-08
rozmowa o tym skąd się biorą dzieci: m:a wiecie co oprócz nasionek jest potrzebne? J:ja wiem, dużo miłości i chciania.m: zaskoczona: a skąd wiesz? J: słyszałam to w Twoim serduszku, bo jak dziecko jest w brzuszku to serduszko mamy jest dla niego radiem

         

2007-09-07
opowiadam Julci przygodę ze strażą miejską : ...i przyjechał pan i pyta "czyj to samochód" a na to J: "i co przyznałaś się?" m: jak to, przecież nie można kłamać! J:"nie można ale w TAKIEJ sytuacji......"

         

2007-09-06
Dzieci przygotowały dla mamy książki. J: w książce Wojtusia są same mazaje mamusiu ale on bardzo pięknie maże, prawda?

         

2007-09-04
O nowej pani w przedszkolu: " Pani Grażynka jest tak miła jak słoneczko, idealnie pasuje do naszej grupy, ale tęsknię za Panią Edytką"

         

2007-09-01
w kinie: J: kiedy zacznie się film? m: za pięć minut; J: o! pięć minut to krótko, to tyle ile mam kary

         

2007-08-31
m: ale Ty jesteś do mnie podobna, ( Julcia rano lubi sobie "poleżeć 5 minutek") J: tak, ale myśli mam takie jak Tata

         

2007-08-30
Julcia staje na głowie i robi różne niebezpieczne "fikołki". Prośby i ostrzeżenia nie skutkują. M: to jest niebezpiezne, jak byś tak złamała kręgosłup to nie będziesz mogła ruszyć ręką nogą ani nawet paluszkiem. Julcia z dociekliwosćią: a okiem?

         

2007-08-30
mama się chwali: słyszysz Wujku jak Wojtuś ładnie mówi? Na to Julcia prozumiewawczym tonem: mamo, przecież Wujek nie jest głuchy!

         

2007-08-24
Dziadkowie: Julciu może zamieszałabyś u nas na stale. Zapiszemy Cię do " naszego " ( po drugiej stronie ulicy) przedszkola? J: Nie, bo bo tam jest za duża zjeżdżalnia.

         

2007-08-23
Dziadkowie wciąż nalegają. J: Nie mogę, bo jak Pani Jola dowie się , że ja chodzę do innego przedszkola to tu przyjedzie i mnie porwie.

         

2007-08-10
Zaspaliśmy. m: co na śniadanie ?,proponuję płatki na mleku bo to się szybko robi. J: proponuję bułkę z czekoladą bo to się szybko je

         

2007-08-09
Tuż po odwiedzinach starszej koleżanki Ewy: J:mamo, a czy jak wszyscy nasi przodkowie, nawet wy bedą musieli gdzieś wyjechać to będę mogła nocować u Ewy?

         

2007-08-08
J:wszyscy ludzie znają Pana Jezusa prawda? m: nie wszyscy, a Ty skąd się o nim dowiedziałaś ? J: jak się urodziłam zobaczyłam piękne chmury i myślałam kto je stworzył? i wtedy moje ciało mi powiedziało, że Pan Bóg i tak się dowiedziałam; Wojtuś: ja też!

         

2007-08-01
w samochodzie Julcia podśpiewuje: " jeśli zgubisz rodzinę to się adoptuj a jeśli nie zgubisz to się nie adoptuj ; kocham moją rodzinę, kocham moją rodzinę....."

         

2007-07-18
Przedwczoraj pisałam, że lada moment pojawią się powiedzonka Wojtusia i proszę: babcia żartując mówi: "już nie dam rady tym Wojtusiem", na co Wojtuś: "ja też !"

         

2007-07-15
w samochodzie "ni z tego ni z owego" J: to bardzo trudno zrozumieć, że Pan Bóg był zawsze, prawda?

         

2007-07-15
Dziadkowie ( niestety ) palą. Julcia w drodze szykuje się do rozmowy na ten temat : muszę im powiedzieć, że to już nie jest sensacja to po prostu jest skandal

         

2007-06-12
Julcia przebiera w czereśniach. T : "no, cała mamusia" m: a do kogo ma być podobna? J: ja nie jestem do Ciebie podobna! m: jak to? J: nie jestem do Ciebie podobna, jestem taka sama! T: a do mnie jesteś troszkę podobna? J: nie, ale też mam żółte spodnie

         

2007-06-05
Julcia składała mamie różne wspaniałe życzenia , których niestety nie zapisałam ale jedno było takie: Mamusiu , życzę Ci, żeby Twoje serduszko było zawsze otoczone słoneczkiem

         

2007-05-29
w drodze do przedszkola Julcia podśpiewuje w samochodzie:" diabła nie kochamy bo; podpowiada ludziom zło" sama jest autorką tej przyśpiewki

         

2007-05-19
W kościele przed majówką. Kościół prawie pusty, Julcia prawie głośno:" dlaczego ksiądz tam usiadł ?( w konfesjonale-przyp. redakcji) m: bo ministrant chciał się wyspowiadać. J: a dlaczego? m: pewnie coś przeskrobał. J: ksiądz czy ministrant?

         

2007-05-18
o występie z okazjii dnia mamy i taty , który odbędzie się w przedszkolu:J: mamo a ucieszysz się jak powiem wierszyk o tacie? m:oczywiście, a jak sądzisz tata ucieszy się jak powiesz wierszyk o mamie? J: tak, bo pomyśli: fajną żonę sobie wybrałem

         

2007-05-11
J: Mamusiu jak się dowiedzialam, że zagram ślimaka, to tak się wzruszyłam......

         

2007-05-10
J:mamo a ja wczoraj byłam niegrzeczna na tańcach. M: jak to? J: pan mówił a ja grałam z Honoratą. M: a dlaczego? J: bo taka już jestem. M; to nieprawda, przecież ty jesteś grzeczna. J: tak ale czasami o tym nie pamętam

         

2007-05-09
J: Mamusiu dlaczego nie było jeszcze vibovitu? m: wołałam ale nie przyszliście. J: Aha, ale wybacz mi mamusiu nie słyszałam bo czytałm Wojtusiowi książeczkę. Wybaczysz mi? ( Jucia jeszcze nie umie czytać, książeczki Wojtusiowi opowiada)

         

2007-04-20
Tata tłumaczy coś Julci a ona ciągle wątpi. Tata mówi. Julciu no, chyba masz do mnie troszkę zaufania? Julia entuzjastycznie: Oczywiście !!!! ...ale tylko troszkę.

         

2007-04-09
J: mamo a wiesz, że aniołki są mniejsze od nas? m: nie, a dlaczego tak sądzisz? J: bo gdyby były naszego wzrostu to bez problemu dosięgały by nam do uszka i nie potrzebowałyby skrzydeł

         

2007-04-02
godz 4 nad ranem: J: mamo przytul się do mnie bo jak byłaś w Poznaniu do nie mogłam się do Ciebie przytulić. Miałam się przytulić do telefonu? m: może do zdjęcia? J: nie, bo pogniecione przestałoby się uśmiechać!

         

2007-03-30
Julia niespodziewanie oświadczyła:" mamo ja już lubię diabła" .m: ? J: "tak, bo boję się, że jak nie będę go lubiła to przyjdzie i mi wypali łapę na stole." w przedszkolu poznawali legendy ale rano Julia postanowiła odważnie nie lubić diabła

         

2007-03-21
dzis rano Julia z przjęciem: mamusiu, mamusiu przepraszam cię bardzo!!! m: a co się stało? J: Wy z tatusiem daliście mi ciało a ja je uszkodziłam!

         

2007-03-15
Oczywiście w drodze do przedszkola:Mamo! Wiesz dlaczego diabeł nie umie latać? Bo jak anioł się zbuntuje i zostanie diabłem to musi urodzić się nowy anioł i wtedy diabłowi zabierają skrzydła bo są potrzebne dla nowego aniołka.

         

2007-03-15
mamo! nie lubię bigosu ale jak się dowiedziałam , że koniec i już! ( od taty- przyp. red.) to zjadłam

         

2007-03-12
Rano jedziemy do przedszkola i oczywiście śpieszymy się jak zawsze. Dojeżdżamy do skrzyżowania a tam wlaśnie światło zmienia się na zielone. J: no, mamo Ty to jesteś zdolna !!!

         

2007-03-08
Julia na wiadomość, że dziś Dzień Kobiet: To musimy kupić prezent Wojtusiowi bo on jest malutki i jeszcze nie wie, że tylko my jesteśmy prawdziwymi kobietami

         

2007-03-08
Julia rano: mamo nic nie czuję! m: dlaczego? J: bo karat zatkał mi wszystkie receptory

         

2007-03-07
w przedszkolu: Julia: ja nie jestem bałaganiczką , ja jestem porządniczką

         

2007-03-07
z wczesnego dzieciństawa Julci , z serii dziwne wyrazy: jeżeli huśtawka to zjeżdżawka,jeżeli zjeżdżania to i huśtalnia ; nie chcę katarować wolę kaszlować

         

2007-03-05
Julcia śpiewa w domu piosenki z przedszkola. Gdy pamięć zawodzi dospiewuje po swojemu:"Krakowianka jedna miała chłopca z drewna...a to był Pinokio bo bez przerwy kłamał."

         

2007-03-02
W samochodzie w drodze do przedszkola. J: a dlaczego już nie pokazują Super Niani? m: bo się skończyła ale dlaczego o to pytasz przecież oglądałaś tylko raz i to bardzo króciutki fragmencik J: no tak ale od razu ją polubiłam

         

2007-02-28
Julcia woła z pokoju , że nie słyszy bajki, trzeba ustawic głosniej, a sama przecież świetnie obsługuje pilota. m:a Twoje rączki, co? J: rączki poszły na emeryturę

         

2007-02-25
Tata rano : dlaczego Julciu przyszliście w nocy do naszego łóżka? Julcia: bo to było moje największe marzenie

         

2007-01-30
podczas zabawyJulia ma wpisać mamie plusa ale na kartce widnieje minus. M: jakis dziwny ten plus J: bo to taki specjalny; liniowy

         

2007-01-19
Jakie kolory są na polskiej fladze? Julia: Biały, czerwony i drewniany, bo musi być patyczek.

         

2007-01-18
Julia z tatą w samochodzie: Tatusiowi " się wyrwało" i powiedział co myśli o kierowcy , który jechał przed nimi. Na co spokojnie Julia:" Tatusiu, dlaczego tak brzydko mówisz? Nie możesz powiedzieć: jak jedzesz smerfie jeden?"

         

2007-01-14
Mama z dziećmi podjeżdżają na targ. Mama: mam prośbę poczekajcie na mnie chwilę w samochodzie ja tylko wyskoczę do najbliższego straganu bo nie poradzę sobie z dwójką dzieci i z zakupami. Na co rezolutnie Julcia: No tak, nie jesteś przecież ośmiornicą.

         

2007-01-14
W samochodzie: Julia macha do kierowcy sąsiedniego samochodu a ten nie reaguje. Mama: - może ten pan jest smutny Julia: tak, napewno jego mama jest w pracy.

         

2007-01-14
Mama: kiedyś was wszystkich pooddaję koty, dzieci, tatę i wreszcie nie będę miała żadnych problemów Julia: a z przytulaniem?

         

2007-01-14
Mama namawia Julię ,żeby w nocy nie przychodziła do łóżka rodziców. „Mamo ale ja jestem czteroletnia a czteroletnie dzieci mogą sie w nocy zabać i wtedy przychodzą do rodziców.”

         

2007-01-14
Julia :dlaczego tata ma dyżury? mama:bo gdyby jakieś dziecko zachorowało w nocy to mama pójdzie z nim do taty J:a nie może do Australii tam jest wtedy dzień? m: ale Australia jest daleko J:a samolotem?

         

2007-01-14
Julia miała sen: Wszystkie panie z przedszkola poszły do domu i dzieci bardzo sie bały. Tylko po Julie przyszedł tata. Bo Ona ma najlepszego tatę na świecie.