| |
Przedszkolne dylematy
2010-03-02 22:20:13
Dyskutujemy ostatnio na jeden temat. „Posyłać Mateuszka do przedszkola, od września, czy jeszcze go nie posyłać?” On dopiero za miesiąc skończy dwa latka. We wrześniu będzie miał 2 lata i 5 miesięcy. Radziu twierdzi, że on jeszcze jest za mały, że nawet chodzić porządnie nie umie, że mówić nie umie, dopiero pojedyncze słowa wymawia, że może sobie nie poradzi i tak dalej...
Ja gdzieś tam w głębi serca myślę podobnie, ale rozum podpowiada, że sobie chłopak poradzi i to świetnie. Bo przecież samodzielny jest bardzo, wszystko sam chce robić, papcie ściągać, ubierać się, soczki otwierać i posiłki zajadać. Mówić może nie umie za wiele, ale na pewno potrafi się dogadać (przynajmniej z nami, a najlepiej z Bartkiem). Nie mówiąc o dodatkowych umiejętnościach takich jak: liczenie do trzech ;) rozpoznawanie kolorów Teletubisiów ;) oraz rozpoznawanie stron prawej i lewej ;) A jak zupę zajada... proszę bardzo!!! Bartek tak się nauczył jeść zupę dopiero w przedszkolu, a Mateusz taki samouk!!!


Problemem jest na razie pielucha, ale zwalczymy potwora, jak tylko zrobi się cieplej. Ściągnę mu pieluchę i tyle... ;) Nauczy się... do września będzie gotowy w kwestii pieluchowej.
Inną sprawą jest to, czy w ogóle do przedszkola się dostanie, bo jakiś wyż demograficzny panuje. Przynajmniej w naszym mieście. Nie pamiętam, czy w latach 2006-2007 prąd nam tu wyłączali, w każdym razie dużo dzieci się w tym 2007 roku urodziło. Hmmm... no właśnie, ten rocznik... Mateusz to rocznik 2008, więc tutaj ma punkt mniej, ale poza tym, to same plusy, czyli oboje rodzice pracujący, rodzeństwo w tym samym przedszkolu i tak dalej... Zobaczymy...
Podanie w każdym razie złożę. I mam nadzieję, że się dostanie.
Aha, i na gitarze gra ;) Dopiszę w podaniu...

P.S. Przepraszam, że długo nie pisałam, ale bycie Królową jest bardzo absorbujące, ciociu Dario!!!
------------------------------------------------------------------------------------------
List do Pani Wiosny
2010-02-14 21:56:55
Droga Pani Wiosno, mam do Pani jedną prośbę... niech Pani już wreszcie przyjdzie, dobrze? Bo już myślałam, że Mateusz przebrnie przez tą zimę bez poważniejszej choroby, że się chłopak wybroni... ale się nie udało... Bartek rozpoczął okropnym kaszlem ferie zimowe 1-go lutego. Pani doktor stwierdziła, że pierwszy raz słyszy u niego aż takie świsty w płucach, że to może być coś poważnego, ale na razie bez antybiotyku, może się wyliże... no i się wylizał... jak to Bartek – na syropkach i inhalacjach dał radę chorobie. Pięć dni później zaczął kaszleć Mateusz, potem gorączka... i jak to Mateusz – w nocy z soboty na niedzielę – duszności. W niedzielę rano wzywanie pielęgniarki na wstrzyknięcie mu Fenicortu. W poniedziałek u lekarza znowu Fenicort, we wtorek jeszcze jeden, już w mniejszej dawce. Ale Mateusz od razu antybiotyk dostał, na szczęście przyjmuje doustnie (pierwszy raz), więc nie ma stresów, do tego inhalacje rozkurczające. Bartek już wyleczony, jutro idzie do przedszkola, Mateusz też wyleczony, kończy niedługo antybiotyk... ale niech się ta zima już skończy, żeby znowu się coś nie przypałętało!!!!
U nas na podwórku stoi bałwan, o taki:


Stoi tam już od miesiąca. W ogóle nie stopniał, wręcz odwrotnie, śniegu dookoła niego przybywa... Niech już Pani przyjdzie, Pani Wiosno. Niech sobie Pani zabierze tego bałwana, ten cały śnieg i zaspy metrowej wielkości, niech Pani zabierze tą pochmurną pogodę i choroby dziecięce.
I lepiej niech się Pani pospieszy, bo jak napiszę list do Pana Lato, to przyjedzie i Pani nakopie!!!
------------------------------------------------------------------------------------------
Bale w Karnawale...
2010-02-01 23:33:32
Sezon balowy rozpoczął się na dobre... Najpierw był bal w przedszkolu, niestety bez udziału rodziców, więc nie mamy żadnych zdjęć. Bartuś był przebrany za Supermana i bawił się rewelacyjnie. Opowiadał nam później jak było na balu, że była Pani Zima i jej brat Mróz, były tańce, zabawy i przeróżne „balowe” atrakcje...
Kilka dni później był bal zorganizowany przez szkołę angielskiego, do której uczęszcza Bartuś. Zaproszenie dostał zarówno Bartuś, jak i Mateuszek. Tak więc wyszykowaliśmy obydwu chłopaków... Bartuś tak dobrze czuł się w skórze Supermana, że znowu wystąpił w tym przebraniu, natomiast Mateuszek wykorzystał swój strój reniferkowy ;)


O ile dla Bartusia to żadna nowość, taki bal... to dla Mateuszka było to jak lądowanie na obcej planecie. Nie dość, że tyle dzieciaczków, to jeszcze wszystkie kolorowo poprzebierane, z umalowanymi buźkami, po prostu rewelacja... Mateusz w ogóle się nie bał, rodzicami szybko przestał się interesować. Pod opieką Bartusia bawił się z dziećmi i z animatorami.

Bartek bardzo się ucieszył, jak zobaczył swojego ulubionego kolegę z angielskiego – Szymona, który dla odmiany był Spidermanem. Takich dwóch superbohaterów w jednym miejscu oznaczało, że było to chyba najbezpieczniejsze miejsce na ziemi ;)))

Chłopaki bawili się świetnie, wytańczyli się, objedli słodyczami, a na koniec rozebrali salę z serpentyn i balonów. Zabawa na sto dwa!!!

A ja dowiedziałam się czegoś więcej na temat mojego starszego synka... że jest dumny ze swojego braciszka, bo każdemu go przedstawiał, co chwilę go tulił i zadbał o to, żeby maluszek też mógł się pobawić w grupie. Ładnie prowadził go za rączkę, przynosił mu cukierki, pilnował, żeby się gdzieś nie wywrócił... po prostu cud, miód i orzeszki...
------------------------------------------------------------------------------------------
Dzień Babci i Dziadka w przedszkolu
2010-01-23 23:08:13
W piątek, 22 grudnia (stycznia, oczywiście, ale zostawiam oryginalny zapis, dla potomności), w Bartusiowym przedszkolu zorganizowano spotkanie dla Babć i Dziadków z okazji ich święta. W tym roku do przedszkola stawiły się obydwie babcie, a do tego towarzyszył im dziadek M., który specjalnie wziął urlop, żeby podziwiać występy wnuka.
Bartek ćwiczył już od tygodnia swoją kwestię w domu, miał do powiedzenia cztery wersy, a ćwiczył tak zawzięcie, że nauczył się tego w pierwszym dniu, a potem tylko sobie utrwalał. Jakież było moje zdziwienie, kiedy w czwartek wieczorem Bartek zaczął mi wymieniać, co które dziecko mówi podczas występu. Okazało się, że umie na pamięć prawie wszystkie kwestie.
No i okazało się, że jego Panie też to doceniły, bo kiedy w piątek nie zjawił się w przedszkolu chłopczyk, który witał zebranych gości, ten obowiązek scedowały na Bartusia. Bartuś świetnie sobie poradził, pięknie powitał gości, później ładnie recytował swój wierszyk. Babcie pękały ze śmiechu, bo robił co chwilę zabawne miny i w ogóle nie był zestresowany. Dziadek na szczęście wziął aparat i uwiecznił całą uroczystość.


Oprócz wierszyków, życzeń i piosenek, dzieci przygotowały również tańce towarzyskie, co było wielkim zaskoczeniem nawet dla nas, rodziców. No ale Bartuś potem mówił, że to miała być niespodzianka, i faktycznie była... nie zdradził się ani słowem w domu. Pan z rytmiki pięknie ich przygotował, chłopcy prosili dziewczynki do tańca szarmanckim ukłonem, później ładnie odprowadzali swoje partnerki, a jakie obroty w tańcu robili... ho ho ho.... takie maluchy!!!
Był też taniec z babcią. Bartuś najpierw poprosił jedną babcię, a jak poprosił drugą, to muzyka mu się skończyła... ale w domu nadrobił wygłupami z obydwiema babciami... i jeszcze z Mateuszkiem.


Bartek do domu wrócił znacznie później niż dziadkowie, o zwykłej godzinie. Dziadkowie zdążyli już zdać relację, opowiedzieć wszystko, po czym przychodzi Bartuś z przedszkola, i co mówi? Mówi, że jego Panie Przedszkolanki powiedziały, że im się bardzo spodobał dziadek Bartusia!!!!! No i kto tu został Bohaterem Dnia, no kto???? Ale to nic dziwnego, przecież akurat był Dzień Dziadka ;))))
------------------------------------------------------------------------------------------
Jeden dzień z życia Mateusza
2010-01-19 23:21:43
Jak wygląda przykładowy dzień z życia Mateuszka? Codziennie bardzo podobnie... Mateusz tylko patrzy, czy nikt nie patrzy ;))))
Najpierw trzeba się porządnie pożywić, więc wyjada bratu z miseczki chrupki...

-------------------------------------------------------------
Potem się rozgląda, czy nikt nie patrzy, a noga już mu wędruje na szafkę...

-------------------------------------------------------
Następnie, po dokładnym rozpoznaniu terenu, postanawia wyciągnąć (i pewnie zmasakrować) płytę z Tubiśkami. Na szczęście jesteśmy czujni i jeszcze żadna płyta nie ucierpiała doszczętnie... aczkolwiek zarysowania są na prawie wszystkich płytach...

----------------------------------------------------
Usypia uwagę rodziców... grzecznie sobie rysuje... ale tylko pozornie grzecznie, bo już myśli o tym....

--------------------------------------------
... żeby porysować stolik... bo przecież na czerwonym tle o wiele lepiej się rysuje... a jakie fajne później zostają ślady... ho ho ho...

-------------------------------------------------
No, to by było na tyle... dzień jak co dzień... tylko codziennie wymyśla nowe atrakcje... nasz Grande Kombinatore...
------------------------------------------------------------------------------------------
Jak to w święta było...
2010-01-09 22:26:36
Winna jestem jeszcze relację świąteczną, bo warta jest odnotowania. Wigilię w tym roku spędziliśmy po sąsiedzku, czyli u cioci Ani i wujka Adama. Było wesoło, rodzinnie... wigilijnie po prostu. Jak to wujek Adam powiedział, dzieci tworzą najlepszą atmosferę świąteczną... i tak też było. Wszędzie ich było pełno ;)
Na samym początku Bartek mocno zaznaczył swoją obecność, bo postanowił poprowadzić modlitwę przed kolacją wigilijną. A ponieważ zna tylko Aniele Boży, tak więc wigilia rozpoczęła się nietypowo, ale za to bardzo rozczulająco ;) Po kolacji (na której chłopaki umorusali się wszystkimi możliwymi potrawami wigilijnymi) nadeszło długo oczekiwane rozdanie prezentów. Trochę to trwało, bo uczestników było wyjątkowo dużo, więc prezentów również... A potem nastąpiła jedna wielka zabawa... i dzieci, i dorosłych...
Tutaj chłopcy ze swoim chrzestnym (wspólnym)

Prezenty, ach prezenty...

Testowanie sprzętu...

Tatuś czytał wszystkie nowe książeczki

A pierniczki były wyśmienite

W pierwszy dzień świąt przyjechali dziadki z R. oraz ciocia Daria. Tu już się zaczęła zabawa na całego. Ciocia długo chłopaków nie widziała, więc Bartuś eksploatował ciocię maksymalnie, żeby się nią nacieszyć na zapas... Razem z ciocią bawili się w paleontologów i odkrywali szczątki dinozaura. Ubrudzili się masakrycznie, ale zabawy było co niemiara.

A Mateuszek został ulubieńcem Świętego Mikołaja

Fajne te święta, szkoda tylko że raz w roku...
------------------------------------------------------------------------------------------
Boże Narodzenie
2009-12-24 0:46:22
Chłopaki dzisiaj ubrali choinkę. Pachnie świętami już w całym domu... Co tu dużo pisać... Wesołych Świąt !!!!
------------------------------------------------------------------------------------------
Jak wyginęły dinozaury...
2009-12-20 20:57:30
Bartek mi dziś wieczorem opowiedział o tym, jak wyginęły dinozaury... i okazało się, że wszystkie te historie z efektem cieplarnianym, wybuchami wulkanów czy też osłabieniem gatunku można sobie włożyć między bajki... Prawda jest zupełnie inna... posłuchajcie:
- Wiesz mamo, że dinozaury wyginęły wczoraj?
- Wczoraj???? Chyba dawno, dawno temu?
- Nieeee... wczoraj!!!
- A skąd wiesz?
- Bo widziałem je wczoraj.
- Widziałeś je?
- Tak, opowiem Ci jak to było. Wczoraj poszedłem karmić dinozaury i one do mnie podeszły i były taki milutkie i z jednym nawet się zaprzyjaźniłem (pokazuje mi na tyranozaura w książce). Wiem, że on wygląda tak groźnie, ale dla mnie był miły i łagodny. I ja karmiłem te dinozaury, i przyszedł taki malutki dinozaur i był głodny bardzo. To ja poszedłem, żeby mu przynieść więcej jedzenia. Ale jak wróciłem, to dinozaurów już nie było. Przepadły. Było mi smutno i wróciłem do domu. Ale następnego dnia znowu poszedłem do dinozaurów i znowu je karmiłem i znowu przyszedł ten mały, który był głodny, to ja poszedłem mu przynieść jedzenie i jak wróciłem, to ich znowu nie było. Znowu przepadły gdzieś. A potem się okazało, że umarły i zamieniły się w kościotrupy. O i tak właśnie wyginęły...
Tu Bartek zawiesił głos, spuścił głowę, przymknął oczy i uczcił wyginięcie dinozaurów minutą ciszy. Duża powaga.
Słychać było tylko jak ja przełykam ślinę... starałam się bardzo, żeby się nie rozpłakać... nie było łatwo...
------------------------------------------------------------------------------------------
Mateuszkowo - Filmowo
2009-12-17 23:12:57
Dzisiaj będzie Mateuszkowo, w dodatku na filmie ;)
Mateuszek z Bartkiem lubią bardzo bawić się Ciastoliną. O ile Bartuś mówi nam, kiedy nudzi mu się ta zabawa, o tyle Mateusz nic nie mówi, tylko wpycha sobie ciastolinę do buzi, więc trzeba go bardzo pilnować. Powtarzamy mu do znudzenia, że to nie jest do jedzenia, że tak nie wolno... ostatecznie trzeba mu zabrać ciastolinę, jeśli nasze gadanie nie pomaga. Mateusz tak się rozlubił w tym naszym gderaniu, że sam co jakiś czas powtarza "am?" na co my odpowiadamy "nie wolno am"... i tak w kółko...
Ulubionym pytaniem Mateusza ostatnio jest "cio to, o o ?" Przy słowach (raczej literach) "o, o" pokazuje na obiekt zainteresowania. Jak już mu nazwiemy dany przedmiot, to mówi "acha", ale mówi to tonem Wielkiego Znawcy i Konesera. Interesuje go wszystko, zawsze ma coś do powiedzenia, i komentuje bajkę też po swojemu...
P.S. Bartuś miał dzisiaj w przedszkolu Wigilię... co zapamiętał? Zapamiętał, że jadł zupę z uszami oraz to, że zjadł opłatek, chociaż nikt nie mógł jeść swojego opłatka ;) Cały Bartuś ;)
------------------------------------------------------------------------------------------
Bob Budowniczy i Bal Andrzejkowy
2009-12-10 22:02:09
Muszę jeszcze opisać o wydarzeniu w życiu Bartusia. 2 grudnia pojechał z tatą do Wrocławia na przedstawienie z Bobem Budowniczym w roli głównej, pod tytułem „Wielki bałagan Stracha”. Bartuś był zachwycony.... najbardziej tym, że zjadł dwie porcje popcornu ;) Przyjechał pełen wrażeń i na nowo odżyła miłość do Boba Budowniczego ;)
Tatuś porobił kilka fotek telefonem komórkowym:




A tydzień wcześniej, w Domu Kultury, odbył się Bal Andrzejkowy dla dzieci z przedszkola i ich rodziców. Dzieci przebierały się za wróżki, czarodziejów, czarnoksiężników i innych magów. Bartek wystąpił w wielkiej czapie z ogromnym pająkiem oraz w stroju, który własnoręcznie szyłam z podszewki i koca termicznego ;)))) A tatuś wykonał mu różdżkę z wieszaka, którą owinęliśmy folią aluminiową. Cały strój wg projektu Bartusia, tzn płaszcz z błyskawicami i gwiazdkami, a różdżka w kształcie błyskawicy...


Ale w połowie imprezy Bartek ściągnął strój i dopiero wtedy zaczął się dobrze bawić, jednak bycie Bartkiem najlepiej mu wychodzi ;) Wyszalało się dziecko za wszystkie czasy, zmęczony i spocony pojechał do domu, nawet nie chciał się kąpać, tylko się opłukał pod prysznicem, położył się do łóżka i zasnął w sekundę....
------------------------------------------------------------------------------------------
Archiwum: 2006: lipiec sierpień wrzesień październik listopad grudzień 2007: styczeń luty marzec kwiecień maj czerwiec lipiec sierpień wrzesień październik listopad grudzień 2008: styczeń luty marzec kwiecień maj czerwiec lipiec sierpień wrzesień październik listopad grudzień 2009: styczeń luty marzec kwiecień maj czerwiec lipiec sierpień wrzesień październik listopad grudzień 2010: styczeń luty marzec
|
|
Jesteś 93471 gościem na mojej stronie.
Pozostaw po sobie ślad - dodaj komentarz.
online
 |
| |
Tu chętnie zaglądamy i czytamy
-----------------------------
- Aniulka
------------------------------------------ - Bartłomiejek, okiem taty ;)
------------------------------------------ - Czytulanki
------------------------------------------ - Gringo
------------------------------------------ - Kamikowo
------------------------------------------ - Klaudia Kwiatkowska
------------------------------------------ - Kołderka za jeden uśmiech
------------------------------------------ - Kreolka
------------------------------------------ - Krugersony
------------------------------------------ - Maciek
------------------------------------------ - Margolcia
------------------------------------------ - MATIB
------------------------------------------ - Olafinek
------------------------------------------ - Ośla Łączka
------------------------------------------ - Przygody Pana Bazylka
------------------------------------------ - Tośki
------------------------------------------ - ULOTNE CHWILE !!!!!
------------------------------------------ - Wawrzyniec Prusky
------------------------------------------ - WISIENKI
------------------------------------------ - Wojtek
------------------------------------------ - Zieloni
------------------------------------------
|
|
 |
| |
 2009-08-04
Pierwsze zupełnie samodzielne kroczki Mateuszka - oj, naczekaliśmy się na nie... 2009-05-29
Mati dostaje ostatni raz cyca... finito la komedyja 2009-05-27
Mati od ponad miesiąca śpi sam w swoim pokoju... ale teraz to on już śpi całą noc... bez budzenia się na picie... jestem dumna... 2009-05-23
Mateuszek ma 6 zębów, dolne jedynki wyszły mu w lutym, górne jedynki w kwietniu, a górne dwójeczki teraz ;) 2009-01-02
Długo nie trzeba było czekać. Mateusz powiedział TATATATA. 2009-01-01
"Mati, powiedz: mama" MAMMAMMMA... jak dla mnie, może być ;) Mati powiedział Mama ;) 2008-08-05
Mateusz już trzeci raz z rzędu przespał całą noc - od 20 do 6 rano - zuch chłopak !!! 2008-06-14
Chrzest Mateuszka 2008-05-19
Bartuś na zawsze pożegnał się z pieluchami ;) 2008-04-09
Urodził się Mateusz - braciszek Bartłomiejka :) 2008-01-09
Pierwsza kupka do nocnika... to przełom... 2007-06-19
Sam wchodzę i schodzę z łóżka, wersalki, kanapy, etc..... 2007-02-25
Wypiłem soczek z kartonika PRZEZ SŁOMKĘ !!!!!! 2007-02-18
Już mam wszystkie czwórki i wyszła już prawa dolna dwójka, w końcu będzie towarzystwo dla samotnych dolnych jedyneczek... stan uzębienia - 11 zęboli... 2007-01-15
Mam siódmego zęba - lewą górną czwóreczkę 2006-11-28
Pierwsze poważne mycie zębów, bo z użyciem pasty do zębów 2006-11-27
Pierwsze nieśmiałe kroczki, na razie tylko trzy, od zabawki wprost w ramiona mamusi 2006-11-02
Wieczorem dostałem ostatni raz cyca... koniec z mamusinym mleczkiem 2006-11-01
Pierwsze moje mleko modyfikowane... po wielkich bojach w końcu się poddałem i wypiłem całą butlę... 2006-09-10
Przebiła się druga górna jedyneczka - to już szósty ząbek 2006-09-06
Przywitaliśmy piątego ząbka - górna lewa jedyneczka 2006-08-29
Powiedziałem w końcu "tata" 2006-08-27
Zasnąłem sam w łóżeczku... i już tu chyba będę od tej pory spał... tatuś nie może się z tym pogodzić ;-) 2006-08-21
Umiem już samodzielnie siadać z pozycji na brzuszku 2006-08-10
Samodzielnie stanąłem w łóżeczku 2006-08-06
Kolejny ząbek - górna prawa dwójeczka.... będę wyglądał jak wampirek, hihihi 2006-07-27
Pojawił się kolejny ząbek, górna lewa dwójeczka 2006-07-26
Rozpocząłem raczkowanie, jak na prawdziwego raczka przystało - do tyłu oczywiście 2006-07-25
Pokazuję jaki jestem duży oraz robię pa pa (jak mnie mama ładnie poprosi oraz jak mam dobry humor) 2006-07-12
Dzisiaj tatuś postawił mnie na nóżkach i sam chwilkę stałem, to na razie tylko próby, ale dobrze mi idzie 2006-07-11
Gdzieś pomiedzy bla-bla-bla i pla-pla-pla wyszło z mojej buźki ma-ma, a potem, jak mamusia prawie skakała pod sufit z radości, to wyraźnie powiedziałem ma-ma, domyśliłem się, że to właśnie słowo sprawiło jej tyle przyjemności 2006-06-20
Pierwsze obcięcie włosów 2006-05-27
Jest już drugi ząbek!!! 2006-05-26
Pierwsza przecierana zupka zaliczona 2006-04-18
Pierwszy ząbek Bartusia zastukał pod łyżeczką 2006-01-15
Chrzest Bartłomiejka 2005-12-28
Pierwszy uśmiech Bartusia 2005-11-23
Najważniejszy Dzień W Życiu Bartusia - o godzinie 10.48 postanowił zobaczyć co jest pod drugiej stronie brzuszka mamusi
|
|
 |
| |
 Bartłomiejek (2,5 roku)
dzień domby - dzień dobry
dzientuje - dziękuję
zatetupy - zakupy
dedupy - wygłupy
pitoje - przedszkole
Bartek 4 lata:
dynia helinowa - dynia helloweenowa
konstrupy - szkielety dinozaura
Bartek ma twarde skały - czyli mięśnie
casino games
|
|
|
|