« Poprzedni blog Następny blog »

Załóż teraz swojemu dziecku rodzinny pamiętnik

Nowa strona 3

Wszystkie zdjęcia wykorzystane w tym blogu są moją prywatną własności.Kopiowanie,przetwarzanie i rozpowszechnianie tych materiałów w całości lub po części bez mojej zgody jest zabronione,co stanowi naruszenie praw autorskich.Podstawa prawna Dz.U. 94 nr 24 poz. 83, sprost.: Dz.U. 94 nr 43 poz. 170.

Stronna prawidłowo chodzi z przeglądarką Mozilla Firefox

  Odwiedziło Mnie17340 sympatycznych smyków

 
 
 
 


2010-07-27 11:21:25

Goście, goście...

 

 
 

Zabawy i szaleństwa to moje drugie imię. W niedziele byłem na imprezie dla dzieci, ale nie długo bo padał deszcz. A we wtorek byłem w Krakowie, to poszliśmy na spacer i na placyk zabaw. Tata kupił większy basen, w którym uwielbiam się pluskać. W okolicy znam już chyba wszystkie dzieci. Teraz przez ostatnie dni bawię się z dziewczynkami, przychodzą do mnie w trójką. W wieku: 2,5 L, 7L i 12L. Np. w czwartek były cały dzień u mnie. Najpierw bawiliśmy się w basenie. Potem poszliśmy do mnie do domu, rysowaliśmy, układaliśmy klocki, jeździliśmy autkami, bawiliśmy się w chowanego. Koło 16 poszliśmy znowu na pole i bawiliśmy się w basenie, a koło godziny 18 dziewczynki zebrały się do domu. I tylko dlatego że zaczęło grzmieć. Deszczu nie było. A atrakcje mi się nie skończyły, ponieważ z tatusiem przyjechała Zuzia z ciocią Mirą, na parę dni. Mamusia wiedziała wcześniej że Zuzia przyjedzie, więc zanim przyjechali to mnie wykąpała. A ja z Zu poszedłem kopać ziemie, i znowu byłem brudny. Nawet we włosach miałem ziemię. O 21 dałem się przekonać do spania, chociaż nie miałem ochoty. W piątek spałem do 8:30 , a śpię do 7-8 normalnie. Umyłem się, zjadłem i poszliśmy do ogrodu. Kąpaliśmy się w basenie. Później w domu się bawiliśmy a o 16 znowu na polku. W niedziele były między nami zgrzyty, już chyba za długo ze sobą byliśmy. Ja wreszcie odespałem wszystkie te dni, zasnąłem o 18 a spałem do 8 rano!! W poniedziałek chciały przyjść dziewczyny, ale mama prosiła żeby jutro przyszły. Też musi ode tchu złapać od gości, i posprzątać w domu. Pogoda jest nie rewelacyjna, więc siedzimy w domku. Jedynie poszliśmy na dwu godziny spacer. Mama myślała że troszkę mnie wymęczy, a zamiast mnie to siebie wymęczyła:)


Z koleżanką Nikolą


Z koleżankami


Kąpiel z Zuzią


Zabawy w domku


Tańce


Oglądanie nóg


Buziaki




Muzyka gra

 

Na pamiątkę wpisało się: 0 sympatycznych smyków(Komentarze)

 
 
 
 
 


2010-07-08 12:17:33

Spacery

 

 
 

Coraz bardziej poznaje okolice. Znudziło nam się przesiadywanie w ogrodzie, więc wychodzimy na  częste spacery. Nie ma to jak świeże powietrze, cisza, mały ruch. A jak się miło śpi po takich spacerach. Wieczorem sam wołam że chce się położyć. Zasypiam 19-20 i śpię do 7-8 rano. Ostatnio była okropna burza, grzmiało tak głośno że aż włosy się jeżyły. A mnie nie ruszyła spałem i spałem. Mamusie obudziła, i nie mogła zasnąć przy tych huku. Przez to zwiedzanie okolicy poznaje sąsiadów. Poznałem też parę dzieci np. Zuzie która w prawdzie jest jeszcze mała (1,5 r) ale jak podrośnie to pewnie będziemy szaleć. Dzisiaj poznałem chłopczyka Wojtka, jest starszy ma około 7 lat. Ale znaleźliśmy wspólny język. Jak mnie spotkał to strasznie mnie prosił bym się z nim pobawił, zaprosił mnie do siebie. U niego bawiliśmy się oczywiście autkami, układaliśmy drogi i klocki. Poznałem też jego młodszą siostrę (2 latka), ale bardziej z nim znalazłem kontakt. Za to jego siostra bez przerwy głaskała mnie po głowie i dawała mi zabawki. Poznałem jeszcze Igora lat 4 , który nieraz przyjeżdża do dziadków. Z nim też się dobrze bawię.

Spodobało mi się również, zachodzenie do ogrodu i zjadanie owoców z krzaka MniaaaaM. Najbardziej smakują mi malinki. Ale porzeczkom też nie odpuszczę. Nieraz nie można mnie odciągnąć od tych krzaków. Czasami mamusia zerwie mi wisienkę od sąsiada. Lubię też  z M iść truskawki zrywać, zbierać cebulkę czy rzodkiewkę. Ogólnie uwielbiam pomagać, mam ksywkę „mały pomocnik”. Pomagam np. sadzić kwiatki, podaje narzędzia, jak M odkurza to odsuwam zabawki, krzesła. Jak M sprząta biorę drugą szmatę i też ścieram kurze, worzę swoimi taczkami trawę do kompostownia, wyrywam chwasty, podlewam kwiaty i wiele innych rzeczy wykonuje. I najlepsze jest to że sprawia mi to ogromną frajdę. Jak niema nic szczególnego do roboty to relaksujemy się pod domem. Mamusia czyta gazety, książki a ja jeżdżę resorkami po stoliku. Albo kopiemy piłkę, rzucamy dyskiem. Nieraz M rozłoży koc, kładziemy się i czyta mi bajeczki. Przeważnie koło południa, kiedy jest największe słońce idziemy do domu się schłodzi.. Wtedy albo M gotuje, albo sprząta a ja mam czas na bajeczki lub na zabawę swoimi zabawkami. I jak się ochłodzi na polu wychodzimy z powrotem. Koło godziny 19 idziemy spacerkiem na przeciw tatusia. I dziwić się że jak tak ładnie śpię:)

Zaczynam się usamodzielniać, nie jestem już takim małym nieporadnym maluszkiem. Sam ( z naprawdę niewielką pomocą) się myję, rozbieram, ubieram. O samodzielnym jedzeniu nie wspominam bo to już od dawna umiem. Ale za to też zrobiłem się mała gaduła. Nieraz gadam i gadam i gadam. I ciągle głodny jestem. Ledwo wstanę , lecę do łóżka mamy i mówię że głodny jestem. Zjem śniadanie (2 małe bułeczki z dżemem) , po dwóch godzinach „ jestem głodny” i następna kromka chleba. Godzina 13-14 głodny jestem, no to mamusia szykuje obiadek, dostaje pełen talerz!! I zjadam co do „ostatniego okruszka”. Godzina 16, głodny jestem. Więc czas na deser, wtedy zjadam owoce + czekoladkę. Godzina 19:30, oczywiście głodny jestem, zjadam kolację. A już nie wspomnę że dużo piję. Ale po mnie nie widać, żebym był żarłok. Za to mam dobrą przemianę materii bo często się opróżniam. Prawie po każdym posiłku. I dużo biegam co dodatkowo wpływa na mój wilczy apetyt.

Zeszłym tygodniu musiałem często z M jeździć do Krakowa. M musiała robić badania i bywać u lekarza ale o tym później wspomnimy. Korzystałem wtedy, bo wychodziłem na plac zabaw i chodziłem po mieście. W niedziele była też Zuzia w odwiedziny. Bawiliśmy się super, ani razu się nie kłóciliśmy. Najpierw spędziliśmy czas w ogrodzie, kąpaliśmy się, graliśmy w piłkę. A później w domu urzędowaliśmy. Tak ładnie się bawiliśmy że dorośli byli w stanie oglądną cały film!!! I to Avatara, co trwa około 2 i pół godziny!!! SZOK!!!

 

Co w brzuszku słychać??

A więc byłam u lekarza. Okazało się że mam ostre zapalenie dróg moczowych, przepisał mi antybiotyk i kazał brać też magnes. Na USG wyszło wszystko ok., ale robiłam to u innego lekarza (długa historia) i wyniki z USG pokaże swojemu lekarzowi pod koniec lipca. Ale ten mówił że wszystko gra. Na USG maluszek wierzgał jak najęty, lekarz miał problem zbadać. Z resztą Dawid też nie mógł usiedzieć w jednym miejscu, co zresztą zostało mu do dziś:)  Przy USG nawet dzidzia Nam pomachała. Czy to chłopczyk?? Czy dziewczynka??? Lekarz stwierdził że pewności nie ma. Ale nie widzi żadnych męskich narządów. Więc w 90% to dziewczynka. Następna wizyta u lekarza wypada 29 lipiec, a teraz dzidzia ma 24 tygodnie.

 

Na pamiątkę wpisało się: 1 sympatycznych smyków(Komentarze)

 

Archiwum:
2007: październik listopad grudzień
2008: styczeń luty marzec kwiecień maj czerwiec lipiec sierpień wrzesień październik listopad grudzień
2009: styczeń luty marzec kwiecień maj czerwiec lipiec sierpień wrzesień listopad grudzień
2010: styczeń luty marzec maj czerwiec lipiec