Kolejna impreza rodzinna za nami, w sobotę odbyły się chrzciny Martynki.
To nic że dziecko w kosciele wysiedzieć spokojnie nie siedzialo, to nic że słychać bylo tylko Ją, to nic że msza trwala 1,5 godziny, to nic, że jak wyszliśmy to byl już prawie wieczór - najważniejsze , że już po wszystkim. Miałam dosc...
Na przyjęciu z tejże okazji byla tylko 4 dzieci- Niki, Maja, Pati i Nati- nie licząc Martyśki. Dzieci urządziły sajgon, biegały, piszczały, rozrabiały, łoch bylo glośno decybeli chyba z tysiąc.. Najaktywniejsze byly Niki i Maja, z czym ta ostatnio bardzo często ladowała biedna. Niezmordowaie dzieciaki wojowaly do 23, przy czym uspokoily sie cos koło 21, gdzie rodzice mieli juz chwile wytchnienia. O pólnocy Ni poległa, bez mycia, bez niczego bo nie miałam sumienia jej męczyc.
W niedziele wybralyśmy sie na plac zabaw, a popołudniu przyjechałysmy do domu, gdzie wieczorem przyjechały ciocia Beata i Ewka.
Ciutke napiszę o samodzielności mojej Żaby-otóż od kilku dni dzieć sam się chce ubierać- na szczescie jej to wychodzi i z niewielka pomocą potrafi już sie ubrać
Dnia 2009-07-08 o godz. 17:08:35 oski2006 nakreślił(a):
i brawa dla Ni :) w koncu duza pannica z niej :) buziaki :*
Dnia 2009-06-24 o godz. 18:51:03 julinka nakreślił(a):
Co do ubierania to wielkie gratulacja. U nas także już od około mioesiąca Julce się to udaje. Ale narazie nie pisałyśmy o ttym gdyż nie chciałyśmy zapeszac..Jednak jak narazie absolutnie nie pozwala sobie pomóc. ja jestem tylko od zapinania guzików:)
Dnia 2009-06-24 o godz. 18:49:17 julinka nakreślił(a):
Takie imprezy zazwyczaj niestety są męczące dla rodziców za to dla dzieciaków to istny raj. Można się wybiegać i wyszaleć za wszystkie czasy do tego z innymi dziećmi:)