« Poprzedni blog Następny blog »

Załóż teraz swojemu dziecku rodzinny pamiętnik

b u t t e r f l y . . . F L Y ! ! !
         Istota wspomnien polega na tym,ze nic nie przemija ...



 
 
Zestaw do stemplowania
   
2010-07-30 18:24:21

    
Miejsce zakupu: biedronka
Cena: 8,99
Papier do stemplowania: 2zł
Sprzątanie po zabawie: 30 minut
Wrażenia i radość: BEZCENNE

Moje dziecię ukochane:





Polecam !!!

Pozdrawiam i do następnego.



 
6  (Komentarze)   
 
                                                                                                                                                  






 
 
 
 
Jest takie miejsce ...
   
2010-07-24 12:35:12

    
... takie, w którym dziecko moje zapomina co to nuda... Takie,gdzie możliwości wspinaczkowe są nieograniczone... Takie, gdzie każdy najmniejszy zakamarek musi być sprawdzony i przetestowany przez dziecia naszego z wielką ciekawością i oczywiście przyjemnością... Takie gdzie niby-rakietą można polecieć w kosmos. Takie gdzie zwykłe drabinki stają się domem...a kamyczki, patyczki itp wielkimi skarbami...
Takie miejsce,które oddalone jest od domu babci Basi jakieś 300m...
Dlatego też,gdy nasz prywatny plac zabaw,który wcale biedniejszy w sprzęty nie jest, staje się nudny udajemy się właśnie TAM...
Mowa o zwykłym- niezwykłym przyprzedszkolnym placu zabaw... Niby zwykły plac zabaw,niby nic szczególnego w sobie nie ma,a dziecko moje na słowa "idziemy na przedszkole" (tak mówiło się gdy ja miałam kilka lat i na ten sam plac zabaw biegałam z koleżankami) skacze z radości niczym piłeczka mała.
Kolejny przykład na to,że dziecku niewiele do szczęścia potrzeba.









Pozdrawiam i do następnego.
 


 
10  (Komentarze)   
 
                                                                                                                                                  






 
 
 
 
Gadulec ...
   
2010-07-23 11:04:21

    

"Zamknij oczy to zobaczysz"
- takie słowa słyszymy gdy po kilkunastu minutach siedzenia i tworzenia w swoim pokoju Domiś chce nam pokazać swoje dzieło. Nie ma to jak patrzeć przez zamknięte oczy, hihihi

"Mamo no podaj mi ten soczek,śmiało,no podaj" - śmiała mama oczywiście soczek podała.

"Mamo juja czyt. rura"  - gdy w korku stoimy. Co znaczy mamo szybciej, hahaha

"Dlaczego jesteś smutna?" - i jak tu być smutnym gdy z miną kota ze Shreka dziecko takie pytanie zadaje ??? 

"Idzie panek czyt.mały pan po djabince i zaraz sobie kogoś ujatuje"  - podczas zabawy wozem strażackim.

"Tato co jest ???" - taką odpowiedź usłyszał tata gdy syna zawołał.

Gdy odpowiadamy na jedno z mnóstwa Jego pytań odpowiada - "aha,juś jozumiem"

"No co Ty,żajtujesz sobie???"

"Nie wygłupiaj się"

Te i wiele innych mniej lub bardziej śmiesznych zdań każdego dnia słyszymy milion. Rośnie nam mega gaduła. Gdy brakuje Dominikowi kompana do rozmowy gada do zabawek, do książeczek, do tv nawet.
Każda chwila jest dobra,żeby sobie pogadać,nie ważne z kim.

Pozdrawiam i do następnego.

















 
13  (Komentarze)   
 
                                                                                                                                                  






 
 
 
 
Pierwszy raz ...
   
2010-07-22 0:55:15

    
Udało się.
Od kilku miesięcy wybierałam się z dzieciem mym do kina. Zawsze coś nam krzyżowało plany lub po prostu obawa o to że Dominik mały diabełek wcielony nie wysiedzi tak długo w jednym miejscu zmuszała mnie do rezygnacji z planu...
No i tak, w miniony poniedziałek w towarzystwie kochanej cioci Kasi,wujka Radka i nas rodziców Dominik zobaczył pierwszy raz w życiu film na dużym ekranie...
Pół dnia o niczym innym nie mówił...
Przed 20 weszliśmy do sali kinowej... Zrobiło się ciemno, i zaczęły się nieszczęsne zwiastuny nowych filmów.
Pech chciał,że pierwszy zwiastun był o filmie, z różnymi dziwnymi bebokami i stworami w rolach głównych.
Dominik od razu zamknął oczy i powiedział "mama wychodzimy, jedziemy do domu"...
Pomyślałam, że faktycznie będziemy musieli opuścić kino i wrócić do domu...
Chwila minęła zanim wytłumaczyłam mu,że za raz zacznie się Shrek,że będzie fajnie miło i kolorowo...
Usiadł spokojnie i czekał...Mój synuś kochany !!!
W końcu się doczekał,chociaż mam wrażenie że reklamy przed seansem są dłuższe niż sam film...
Dominik oglądając bajkę przyjął rolę komentatora. Prawie każda scena podsumowana była błyskotliwym i śmiesznym komentarzem... Na dodatek słychać go było na całą salę...
Dlatego też po filmie,gdy na sali zrobiło się jasno wszyscy chcieli zobaczyć tego małego artystę... Który na dodatek zaczął tańczyć w rytm ostatniej filmowej piosenki... Śmiechy chichy były !!!

Zadowoleni,najedzeni popcornem i nachosami z pikantnym sosem wróciliśmy do domu.

A ja oczywiście dumna byłam z synka,że taki dzielny był,o !!! 



Pozdrawiam i do następnego.



 
4  (Komentarze)   
 
                                                                                                                                                  






 
 
 
 
Nad jeziorem ...
   
2010-07-15 10:49:59

    
Nad jeziorem fajnie jest,sialalalalaaaa. Dwa dni temu siedząc w domu, bo upał był na tyle męczący,że Domin nawet w basenie przed domem nie chciał siedzieć, wymyśliłam,że gdy głowa rodziny do domu wróci skoczymy na chwilkę nad jezioro. Wiadomo,że nad wodą gdzie gromada dzieci bawi się na brzegu panuje inna atmosfera niż w przydomowym basenie,dlatego byłam pewna,że Domin z takiej wyprawy będzie zadowolony.
Jak pomyślała tak zrobiła. Tata wrócił spakowaliśmy się i w drogę.

Specjalnie wybrałam godziny popołudniowe licząc na to,że dzikich tłumów nie zastaniemy... Trochę się przeliczyłam, bo tłum był, ale tylko lekko dziki - dało się wytrzymać.

Prawie 4 godziny Dominik z Liwią brykali w wodzie. Widząc co Liwia wyczynia pod wodą modliłam się żeby tylko Dominik nie poszedł w jej ślady. Na widok podwójnego fikołka pod poziomem wody - zamarłam, szaleniec jeden.

Były też oczywiście frytki i hot dogi zjedzone ze smakiem z plastikowego talerzyka na kocyku...

W drodze powrotnej jak to zwykle bywa po takich "atrakcjach" Dominik zasnął w samochodzie i spał do dnia następnego...





Pozdrawiam i do następnego ...


 
9  (Komentarze)   
 
                                                                                                                                                  






 
 
 
 
Z wizytą u ...
   
2010-07-13 21:45:26

    
... u rodzinki we Wrocławiu. Niby Wrocław blisko, niby to zaledwie 1,5 godziny autostradą, ale zawsze jakieś ale się znajdzie przez które odwiedzić dziadków nie możemy... Gdy tylko nadarzyła się okazja by stęsknionych dziadków odwiedzić spakowaliśmy co potrzebne i wyruszyliśmy na wycieczkę do Wrocławia.
To była sobota.
Po półtora godzinnej trasie byliśmy na miejscu. Babcia z dziadkiem zachwyceni Dominikiem. Baa, przecież to jedyny wnuk jakiego mają więc nie może być inaczej.
Było pyszne jedzonko, którego niestety Domiś niejadek niewiele spróbował. Było wyprowadzanie pieska na spacer z dziadkiem Wackiem. Były zabawy autkami na balkonie. Jedno niestety spadło nam na podwórko z drugiego piętra ale dziadek pośpieszył z pomocą i ukochanego DJ`a Domiśkowi uratował.Korzystając z okazji,że byliśmy w tak pięknym mieście, późnym popołudniem wybraliśmy się na spacerek do wrocławskiego rynku. Mogłabym tam spędzić cały dzień... Rynek ma jakiś taki niesamowity klimat,który sprawia że czas zatrzymuje się w miejscu,że przestaje się myśleć o rzeczywistości... Nic tylko spacerować, podziwiać podziwiać piękne zakamarki rynku i ładować baterie na kolejne dni... Było cudnie !!!
Domiś po dniu pełnym wrażeń padł oglądając bajkę w tv.





Niedziela była równie przyjemna. Po śniadaniu pojechaliśmy wszyscy do prababci Zosi. A tam czekał na nas ogród z pysznościami. Matko kochana, jak ja dawno porzeczek nie jadłam. Odkąd moja babcia krzaczki zlikwidowała nie czułam smaku tych smacznych krwistoczerwonych owoców. A było to może 10 lat temu... Mmmm trudno było mi zrywać i wrzucać do wiaderka, co druga lądowała prosto w buzi. Domiś też skosztował, smakowały mu lecz bez większego zachwytu.
Po porzeczkach przyszła pora na wiśnie. Te smakują mi tylko w cieście lub kompocie więc zrywało się dużo łatwiej, hahaha



Dodam tylko ,że z tych owoców które zrywaliśmy będzie pyszne winko, na które wpadniemy do Wrocławia w okolicach września lub października, hahaha

Nafaszerowani pysznymi kruchymi ciasteczkami i napojeni pysznym słodkim kompotem z wiśni wróciliśmy do mieszkania babci i dziadka by tam zjeść obiad, spakować się i wrócić na Śląsk...

Dziękujemy za gościnę i obiecujemy,że będziemy zaglądać częściej.

Pozdrawiam i do następnego.


 
6  (Komentarze)   
 
                                                                                                                                                  






 
 
 
 
Jak było ...
   
2010-07-09 14:22:03

    
Trudno mi w kilku prostych zdaniach napisać jakie były nasze wczasy pod palmami... Byliśmy tam zaledwie 7 dni,ale mogłabym o nich pisać i pisać i pisać... Nie chcę nikogo zanudzić, więc opis będzie baaaardzo skrócony.
Dni mijały nam na błogim lenistwie nad brzegiem morza czerwonego lub na leżakach przy basenie hotelowym. Nasz hotel dysponował prywatną plażą więc dzikich tłumów tam nie było, dlatego spokojnie mogliśmy odpoczywać w cieniu parasolek. Piasek na plaży był nie do przejścia... W temperaturze 50 stopni nagrzewał się tak bardzo,że nie dało się po nim chodzić dlatego niezbędne było obuwie plażowe. Woda natomiast dawała lekkie orzeźwienie w tym skwarze...



Chwile spędzone na basenie również należały do przyjemnych. Tzw Kids Corner dysponował brodzikiem dla dzieciaków,z którego naszego szaleńca trzeba było wyciągać prawie,że siłą. Trochę wody, plastikowe tandetne zabawki i gromadka dzieci to to co Domiś kocha najbardziej. A my zadowoleni i szczęśliwi obserwowaliśmy z leżaków jak Domin świetnie się bawi.
Przerwy w plażowaniu i basenowaniu robiliśmy tylko na czas posiłków.



Wybraliśmy się też na dwie wycieczki. Niestety nie było nam dane zobaczyć piramid, bo Kair od naszego miejsca pobytu był oddalony o 8h jazdy autobusem... Baliśmy się wybrać w taką podróż z Dominikiem,dlatego obiecaliśmy sobie,że następnym razem piramidy zobaczymy na pewno.
Zobaczyliśmy za to wielki piękny aqua park SINDBAD z wielkimi  zjeżdżalniami, na które ja nawet patrzeć nie mogłam a Domin szalał na nich z tatą. Spędziliśmy tam cały dzień.



W przedostatni dzień wybraliśmy się na Beduin Safari. Tu tez nie obyło się bez moich obaw, bo gdzie tu trzylatka na kłada wsadzić i na pustynię jechać... Pan pokazał nam zdjęcia z dzieciakami w podobnym wieku szalejącymi na piaskach pustyni... Dałam się przekonać i wcale nie żałuję. Domiś na jednym kładzie z tatą prawie 2h śmigał. Odwiedziliśmy przy okazji wioskę Beduinów gdzie mogliśmy przejechać się na wielbłądach i spróbować beduińskiej herbatki. Widoki w pobliżu wioski były nieziemskie, góry na środku pustyni - widok zwalający z nóg... Oczywiście w drodze powrotnej Domin padł.





Na terenie naszego hotelu nie można było się nudzić, dbali o to przeróżni animatorzy. Kilka godzin w ciągu dnia nieodpłatnie można było korzystać z Kids Clubu, codziennie o godzinie 19 przy basenie odbywała się mini dyskoteka dla dzieci. Na zakończenie dnia ok 22-ej odwiedzaliśmy plac zabaw. W ciągu dnia trudno było tam wytrzymać,dlatego korzystaliśmy z niego wieczorami. Na nudę nie było czasu...



Nasze wakacje były jak najbardziej udane. Nie żałujemy ani  minuty tam spędzonej... Mąż odpoczął po całym roku harówki, Domin cieszył się "darmowymi" lodami... A ja przy okazji dowiedziałam się,że jestem warta tyle co 5 wielbłądów
Pozostaje nam odliczać do przyszłego roku, w planach mamy Turcję...

Pozdrawiam i do następnego ...


 
1  (Komentarze)   
 
                                                                                                                                                  






 
 
 
 
Na początek ...
   
2010-07-06 13:17:10

    
Sama nie wiem od czego zacząć...
Nasz wyjazd był bardzo,ale to bardzo spontaniczny. Z dnia na dzień zdecydowaliśmy się na te wakacje,więc chcąc nie chcąc wszystko jakby na wariackich papierach było zorganizowane.
W dniu wylotu okazało się jeszcze,że hotel który wybraliśmy nie wysłał nam potwierdzenia z powodu braku miejsc i biuro turystyczne zaproponowało nam hotel jeszcze lepszy z dodatkową gwiazdką na plusie w tej samej cenie.
Pakowanie trwało jakieś pół dnia. Do miejsca gdzie dniami temperatura sięga prawie 50 stopni nie trzeba brać wielu rzeczy dlatego też we trójkę zmieściliśmy się w dwóch walizkach.
Bo cóż poza kąpielówkami,klapkami i bikini było nam potrzebne - nic.
Wyjazd do Krakowa na lotnisko zaplanowany na godzinę 18:30. Wiadomo początek wakacji, ludzie wyjeżdżają. W obawie przed korkami zdecydowaliśmy się wyjechać wcześniej. Po drodze jeszcze zabłądziliśmy, ale przyjaciółka nawigacja wyprowadziła nas na prawidłową trasę.
W Balicach byliśmy już o 20, po drodze ani jednego korka nie widzieliśmy, hahaha No i pozostało nam już tylko czekanie na odprawę paszportową.
Punktualnie o godzinie 21 otrzymaliśmy bilety i mogliśmy stanąć w mega długiej kolejce do odprawy. Można się nieźle namęczyć przechodząc te wszystkie bramki na lotnisku.
Odlot zaplanowany na godzinę 23. Kilkanaście minut przed tą godziną siedzieliśmy już na pokładzie boeinga 767.
Domiś po godzinnej drzemce w samochodzie ani myślał o spaniu. Biegał, szalał i cieszył się,że jest w samolocie. Ja trochę mniej, no ale jak chce się byczyć na gorącej plaży pod palmami to trzeba się liczyć z tym,że autem się tam nie dojedzie.
Czterogodzinny lot przeleciał dość szybko i dzięki Bogu spokojnie. Na lotnisku w Hurghadzie byliśmy o godz 3 polskiego czasu (tam 4 rano) Wysiadając z samolotu poczuliśmy uderzenie ciepła. Środek nocy a tam 30 stopni - szok. Po przejściu wszystkich bramek na egipskim lotnisku ok godz 4 wsiedliśmy do autokaru który zawiózł nas do hotelu. W pokoju hotelowym znaleźliśmy się mniej więcej ok godz.5, było już jasno i  mocno świeciło palące słońce... Spojrzeliśmy tylko przez okna jakie mamy widoki za szybą i rzuciliśmy się do łóżek,by odespać podróż. Dodam tylko,że w samolocie Dominik zamknął oczy na jakieś 30 minut.
Ja wstałam już przed 10, chyba z wrażenia spać nie mogłam. Zostawiłam śpiących chłopaków samych i poszłam na plażę podziwiać widoki. Plaża,hotel, cały teren otaczający nasz hotel jak z obrazka. Aż mi się wierzyć nie chciało,że tam jestem...





CDN ...


 
2  (Komentarze)   
 
                                                                                                                                                  






 
 






       
 Licznik
75923

 

 Przyjaciele


Bartuś Buczek - * 
M i s i a k - * 
Dominikuś - * 
Olafek - * 
Milenka - * 
Mikuś - * 
Maja - * 
Julia Paula - * 
Zuzanka - * 
Kacperek - * 
Bartolinek - * 
Fabianek - * 
Natalka i Mateusz - * 
Filipek - * 
Amelka - * 
Bracia Kubuś i Olafek - * 
Synek Dawidek - * 
MajaKarolina - * 
Wojtuś - * 
Guśka i Tuśka - * 
JuLia - * 
Anulka - * 
Wspomnienia Mamy - * 


blog.ebobas.pl

ebobas

 To co za nami

 2010-07-19
Pierwsza wizyta w kinie :)

 2010-06-25
Pierwszy lot samolotem - Dominik był zachwycony !!!

 2009-12-22
Żegnaj pieluszko :)

 2009-12-15
Domiś ma 27 miesięcy - waga 15kg, wzrost 95cm, liczba ząbków - 20 :)

 2009-11-29
Pojawiły się dwie górne piątki - Domiś ma komplet ząbków :)

 2009-09-15
Mam 2 latka. Waga 14kg,wzrost 90cm,liczba ząbków 18.

 2009-09-15
Pojawiły się dwie dolne piąteczki :)

 2009-09-11
Żegnaj smoczku !!!!!

 2009-08-21
Pierwsze KOSIAM CIEM :)

 2009-01-07
Pierwsza poważniejsza choroba - zapalenie krtani :(

 2009-01-04
Górna lewa trójka.Suma ząbków-14

 2008-12-19
Górna prawa trójka - Dominik ma już 13 ząbków

 2008-12-04
Pierwsza wizyta w salonie fryzjerskim :)

 2008-11-25
Dopadł mnie domowy fryzjer:) Mama obcięła mi włoski !!!

 2008-11-22
Pierwszy śnieg tej zimy i pierwszy raz na saneczkach !!!

 2008-11-07
Urodzinki dziadka Wacka

 2008-10-29
Mama zauważyła 3 kolejne ząbki: górne czwórki i prawa dolna czwórka :) Mam już 12 ząbków !!!

 2008-10-18
Wyszła mi dolna lewa dwójka i jeden lewy dolny ząbek trzonowy:)

 2008-10-12
Urodzinki babci Krysi

 2008-10-07
Dopadł mnie ppierwszy kaszelek :(

 2008-09-09
Wyszedł 7 ząbek - dolna prawa dwójka

 2008-09-06
Pierwszy raz widziałem Kraków

 2008-07-21
Moje pierwsze samodzielne kroczki - było ich aż 3 :)))

 2008-07-17
Pierwsza kupka do nocniczka !!!

 2008-06-21
Pierwszy raz widziałem morze !!!

 2008-06-16
Mam 9 miesięcy i jeden dzień - ważę 9700g i mam 80 cm :)

 2008-06-10
Pierwsza kąpiel w baseniku :)

 2008-06-07
Pierwsza wizyta w ZOO :)

 2008-06-06
PiIerwszy raz sam wszedłem po schodach !!!

 2008-06-03
Debiut w piaskownicy

 2008-05-31
4 urodzinki mojej siostrzyczki ciotecznej Liwuni:)

 2008-05-30
Mój pierwszy wirus i wizyta na pogotowiu :(

 2008-05-10
Zacząłem raczkować :))))

 2008-05-05
Wyszedł mi szósty ząbek-górna prawa jedyneczka !!!

 2008-05-03
Wyszły mi 3 górne ząbki na raz-lewa jedynka,lewa dwójka,prawa dwójka !!!

 2008-04-26
Pierwszy raz byłem na meczu Tatusia

 2008-04-26
Pierwsza zjedzona delicja (od prezesa,hihihi)

 2008-04-25
Moje pierwsze ognisko :)

 2008-04-22
Sam wstałem na nóżki w łóżeczku :)

 2008-04-21
Pierwszy raz jadłem kluseczki - były pyszniutkie:)

 2008-04-19
Wyszedł mi drugi ząbek - prawa dolna jedyneczka !!!

 2008-04-15
Urodzinki dziadka Krzyśka

 2008-04-14
Wyszedł mi pierwszy ząbek - dolna lewa jedyneczka:)

 2008-04-04
Urodzinki babci Basi :)

 2008-04-03
Pierwszy raz zjadłem kisiel marchewkowo-brzoskwiniowy :) Pychota!!!

 2008-03-30
Mój Chrzest Święty

 2008-03-05
Mam 5 miesięcy i 19 dni - ważę 8400 !!!!!!

 2008-02-19
Pierwszy raz jadłem jarzynki z cielęcinką - były pyszniutkie :)

 2008-01-29
Trzecie szczepienie, byłem bardzo dzielny i nie płakałem !!! Ważę 7900g i mam 72 cm :)

 2008-01-28
Moja pierwsza kaszka malinowa - była taka sobie;)

 2008-01-26
Pierwszy raz jadłem kaszkę o smaku jabłuszka :)

 2008-01-10
Mamusia dała mi kaszke bananową.I zgadnijcie co?Bardzo mi smakowała:)

 2008-01-06
Urodzinki mojej ciotuni Kasiuni;)

 2008-01-06
Pierwszy raz jadłęm marcheweczkę:)Bardzo mi smakowała - jak wszystko z resztą,hahaha

 2008-01-03
Pierwszy raz jadłem zupkę jarzynową:)Była pyszniutka:)Mały żarłoczek ze mnie;)

 2007-12-31
Mój pierwszy Sylwester:)

 2007-12-24
Pierwszy raz byłem z rodzicami u babci i dziadka we Wrocławiu:)Było suuuper;)

 2007-12-24
Pierwsza wigilia:)Początek przespałem, obudziłem się jak rozdawali prezenty,hahaha

 2007-12-11
I znowu szczepienie:(Tym razem tylko jedno ukłucie,nie było tak źle:)Twardziel ze mnie:)

 2007-12-09
Moja mamusia pierwszy raz dała mi jabłuszko do jedzenia:) Było pyszne,mniaaam:)

 2007-11-23
Mój pierwszy w życiu wyjazd w góry(Niedzica)

 2007-10-30
Kolejne szczepienie...Tym razem 2 zastrzyki.. Mamusia musiała mnie długo przytulać,bo troszkę bolało!

 2007-10-10
Pierwsza wizyta u lekarza(rutynowa)

 2007-09-20
Tatuś przywiózł mnie i mamusię ze szpitala do domku:)

 2007-09-17
Pierwszy raz głośno się zaśmiałem:)

 2007-09-15
Wtedy się urodziłem:)

 2007-03-12
Pierwszy raz ujrzeliśmy naszego Bąbelka na USG !!!

 2007-01-19
Pojawiły się dwie kreseczki na teście ciążowym !!!!!

 1983-03-16
Urodziła się Dominisiowa Mama

 1982-07-15
Urodził się Dominisiowy Tata



 Pierwsze słowa

2008-11-27
Jajko, kulka

2008-11-22
Ti ta - tik tak

2008-11-18
niii ma - nie ma

2008-11-15
ta i neeee - tak i nie

2008-10-23
Papu - znaczy pępek

2008-10-19
ha ha - piesek

2008-10-15
cici - kotek

2008-10-10
Pa - lampa

2008-10-10
da - daj

2008-09-09
Na dzień dzisiejszy operuję takimi słówkami: * MAMA * TATA * BABA * BACI * BAGI * PAPA * LALA * ŁO * TATI

2008-06-16
"ka ka" - kwa kwa

2008-04-10
ma-ma

2008-03-03
Na widok nowej zabawki mówię : "Ooooo"

2008-03-01
Kołooooo

2008-02-28
Da da da da da !!!

2008-01-05
Abueeee ( znany piłkarz Arsenalu,hahaha - tatuś się ucieszył )

2007-12-28
Mmmmyyymmaaaaa !!!

2007-12-03
Aaa gluuuuuu :)

2007-11-15
Buuuuaaaaaaaa !!!