![]() ![]() |
||||||||||||||||||||||
|
Archiwum pamiętnika - milosz Informacje z 2008.9: Imieninowo- urodzinowy weekend Ten weekend należy do Damiana. Miłoszek od rana krzyczy tylko tata tata. Niestety hucznie nie będzie obchodzone święto, gdzyż u nas epidemia. Od poniedziałku ja choruje a w piątek Damian wrócił z pracy i oznajmił: Jestem chory. Jesień oznajmiła, że nadchodzi. Zostaw po sobie ślad: 0 (Komentarze) Czwartek Coraz zimniej się robi, czuć nadchodzącą jesień w powietrzu. Z ręką Damiana coraz lepiej ale będzie musiał jeszcze przez miesiąc na szynie chodzić. Jutro idzie na zdjęcie szwów, więc wszystko się okaże. Na dzisiaj mamy zaplanowaną jazdę po mieście i załatwianie masę spraw urzędowych. W końcu kiedyś trzeba się za to zabrać. Zostaw po sobie ślad: 2 (Komentarze) Szczepienie już po Miłoszek przeżył bardzo dzielnie, nawet nie płakał. Maluch waży 11 kg i ma 80 cm wzrostu. Rośnie nam Mimiś. Zostaw po sobie ślad: 1 (Komentarze) Jak się wali to się wali. W poniedziałek Damian miał mieć zabieg na ręku, więc w okolicach południa Mimiś zjadł zupkę, został zapakowany do fotelika i pojechaliśmy po Damiana do pracy. Po dordze wstąpiliśmy na szybkie zakupy i pojechaliśmy do kliniki. W klinice byliśmy około 14. Czekaliśmy na umówiony zabieg do 17. Panie, które czekały w poczekalni bardzo chwaliły Mimisia, że grzeczny. Dobrze, że słoiczek z deserkiem zabrałam, bo chyba Miłosz z głodu by umarł. Bardzo się Mimi denerwował, nie miał gdzie poraczkować, tylko albo na rękach albo w wózku. Na szczęście na czas zabiegu udało mi się uspać Mimisia. Sam zabieg trwał 55 min i po nim Damian wyszedł z ręką w gipsie od palców do połowy przedramienia. W dordze powrotnej Miłosz zaczął wymiotować, więc zatrzyamałam się, aby go wyjąć z fotelika i wtedy chlusnął na mnie. Do tej pory jestem przerażona! Jak dobrze, że wyjęłam go z fotelika, nie chce nawet myśleć, co mogło się stać, jakby siedział w foteliku. Jadąc dalej pies wyskoczył mi przed maskę. Istny koszmar. Już na osiedlu spotkaliśmy rodziców kolegi, więc zatrzymaliśmy się, aby chwilkę porozmawiać. I po 19 byliśmy w domu. Puściliśmy Miłoszka na podłogę, gdzie mały sam, bez żadnej podpórki wstał. Niestety ja tego nie wudziałam, tylko Damian. W doku jak narazie mam dwoje dzieci i psa. Nie mam czasu nic zrobić, gdyż pilnuję aby Mimiś nie gramolił się na tatę, który ma godną uwagi rękę. Taki stan będzie trwał przez dwa tygodnie. Oj, żebym tylko dała radę... Zostaw po sobie ślad: 0 (Komentarze) Archiwum: 2007: październik listopad grudzień 2008: styczeń luty marzec kwiecień maj czerwiec lipiec sierpień wrzesień październik listopad grudzień 2009: styczeń luty marzec lipiec sierpień wrzesień październik listopad grudzień 2010: styczeń luty kwiecień maj lipiec sierpień |
Moją stronę odwiedziło 19421 gości.
|
|||||||||||||||||||||
![]() |
||||||||||||||||||||||