2010-03-11 11:49:21
Ćma
Stęskniony syn zaczepiał tatę zmęczonego. tao ryknął.. raz... drugi. Syn rozpłakał się płaczem nie do utulenia.
matka syna śpiącego, płaczącego zabrała do sypialni. Tam utuliła, opatuliła misiami, nie odpowiedziała na rozdzierajace jej serce pytanie
-Ja tatusia tak kocham, a on jest na mnie zły i nakrzyczał, dlaczego?
Wyszła, mówiąc, że wróci zachwilkę. zamknęła jedne drzwi, zamknęła drugie i tzrecie a potem wyryczała
-Idz i wytłumacz mu dlaczego mimo, że on tak cie kocha ty na niego krzyczysz.
Poderwał sie milcząc Oskarowy tato. Poszedł. Dłuższą chwilę go nie było. Po chwili, gdy matka weszła do sypialni, Oskar spał tuląc do siebie misia Pieskiem zwanego i lekki usmiech zabłąkał się na jego zapłakane oblicze.
Ojciec przeprosił .
|
2010-03-09 19:28:15
Aż sie matka popłakała...
W przeciwieństwie do Potwora Mniejszego Oskar całkowitym zlewactwem odnosił sie do ubierania. Owszem kiedys chetnie sam, potem mu sie odechciało.
Dzisiaj haniebnie zaspali, więc matka szybko potomka swego wbiła w ciuchy i ... poczołgali się w kierunku szkoły.
Im bardziej Oskar szedł, tym wolniej posuwały mu sie nogi.
Im dalej od domu byli tym dalej im do szkoły było.
W końcu matka zasyczała przez zęby
-Słuchaj, jak tak będziesz szedł, to gdy my dojdziemy do szkoły, to dzieci będą już z niej własnie wychodziły.
Pomogło.
Gdy wróciła do przedszkola matka po syna swego,przycupnęła na krzesełku bo dzieci się bawiły. I została poinformowana, że oskar dzisiaj cały dzień ćwiczył ubieranie kurtki. Iże już prawie umie, tylko czasami ma problemy, bo mu się rękawy w trakcie ubierania pomylą. Dzieci w mają kącik na wierzchnie okrycia w swojej sali.
Dzisiaj bawiły się w latanie samolotem i włąsnie wtedy gdy wsiadali do samolotu, Oskar dla większej realnosci podróży ubierał kurtkę.
Raz przemknął matce ubrany w kurtkę normalnie, ładnie. no matka dumna , napęczniała jak balon.
A po chwili pękła... i się popłakała. Ze śmiechu.
Bo młody wyglądał pokracznie ubrany w kurtkę do" góry nogami".
Rękawy w takiej pozycji były zdecydowanie za krótkie, natomiast na tyłku biegnącego Oskara podskakiwał w bombastyczny sposób kaptur.
|
2010-03-07 21:17:04
Z bloga M. czyli zakochana matka.
Zakochałam się .. oj mocno zakochałam. I to jakoś tak dziwnie. Bo w osobniku płci męskiej, kastracie na dodatek Achmedzie i przepieknych, ludzkich prawie oczach niejakiej Marleny. i jakoś ta mina i poza wdzięczna na lezaczku sie matce z Marleną Dietrich skojarzyła.... boska...
No ale do rzeczy
Tak mnie to korciło, żeby jechac... żeby się z nia spotkac. Bo na zdjęciach i owszem widziałam... głos i owszem słyszałam. Chciałam to połączyc.
Rozmowa wieczorem i postanowione. Jedziemy.
Tato Oskara miał zostac z babcia, ja poprosiłam Piotrka, żeby jechał z nami jako kierowca. Znaczy Pola poprosiła. O matko!
ja nie wiedziałam co czynię! Dobra siedem zdrowasiek na poczatku pomogło opanowac strach przed jazdą.
Ale czy możecie uwierzyc, że jest ktos kto sprawił, że Oskar zamilkł na cała droge?
Został niecnie przez Piotrka zagłuszony. Masakra jakas. Ja już myslałam, że nie ma człowiek bardziej nakręconego od Oskara a okazało się, że jest.
Dojechalismy.. idziemy.. Oskar tuz przed wejsciem plasnął na kolana i do hali wszedł z łezka w oku i na policzku
Na pierwsze klatki nawet nie patrzyłam.. co tam jakies koty, ja Mamrotki szukam. Jest.. he he he jest. Widac kawałek głowy zza klatek. Zdziwione spojrzenie i usmiech.
Wiecie.. to jak postawic kropke nad i.
Idealnie wszystko do siebie pasuje. Cholernie sie ciesze , że pojechałam, że chwilę mogłysmy porozmawiać. Marzena to wspaniała równa kobitka.Mozna z taka koty kraść:)))
Oskar z Danielem koty ogladał, gdzies tam przemknął szczuplutki taki kruchy Kuba
Oskar to w ogóle stwarzał pozory dziecka nie z tego blogu. Normalnie jakby jakies bajdy opisywała o nim.. grzeczny cudowny.
No a jak zobaczyłam Achmeda i Marlene... rany.. zakochałam się piekne. Cudowne. Trzeba zobaczyc by zrozumieć

I już się cieszę, że Mamrotka z cała świtą ma zawitac w dolnosląskie progi juz niebawem na wakacjach. I ja tam będę i mód i wino.....
|
2010-03-06 16:16:45
Ten to potrafi posłodzic:)
Przytula się Oskar do matki
-Moja maminka kochana.
-Mój syneczek kochany- odwzajemnia się rozczulona matka.
-Słodzieńka, słodziacku zrób mi herbatki, dobze?
Nie sposób odmówic takiej prosbie.
|
2010-03-04 9:22:39
Gdzie spi Oskar?
Od tygodnia matka nie ma problemu z zasypaniem Oskara. młody człowiek pieknie chodzi spać, bez marudzenia, kombinowania. Bez wychodzenia z powrotem.
Gdzie spi Oskar?
W namiocie.
|
2010-03-02 21:42:45
Oskar cały:)
W niedziele matka ubrala swoja matke grubo, grubiasto i wsadziła na wózek, po czym przy pomocy taty wywiozła matkę swą na podwórko. Po 2 miesiącach. Oskar tokował.
Pokazywał babci roslinki, gadał i gadał.. zachwycał się słońcem, kazał matce swej matke matki wozic po podwórku to tu to tam... nasinka pokazywał jak się sieje.. w ziemi grzebał... żył... w swoim zywiole był.. radośc w sobie taka dzika miał.. że babcia oto wyszła.. że jest na świeżym powietrzu, że słucha świergotu ptaków... że czuje te wiosnę:))
Rozżalił się gdy matka zażądziła dla matki swej powrót. Jak na pierwszy po 2 miesiacach raz dosyć.
Gdy matka matki dzwoni po wielokroć młody biegnie i krzyczy:
Raz babcia raz wystarcy.
Co chciałas jesc, pić cy spac?
po czym przybiega do matki i oznajmia, że babcia nic nie chciała.
Z racji tego, że matka matki dzwonka ostatnio naduzywa czy trzeba czy nie trzeba, matka wysyła syna swego... i potem cisza jest. Trudno ściemnić czterolatka:) Mozna córke swą...ale nie czteroletniego rezolutnego wnuka:0
|
2010-02-24 9:23:07
Błotny potwór
POszło wczoraj dziecię matki do przedszkola.. tuz przed bramka wywinęło orła. Zabolało, bo sie popłakał. Potem do kałuzy każdej usiłował wejśc, ale matka pilnowała. W przedszkolu matke wygonił od razu do domu.
Matka troche luzu miała.
Gdy wyszedł z przedszkola od razu wszedł w "rzekę" która spływała wartkim nurtem z góry. Po drodze wstapilismy po PITa do matki znajomej, matka kawe wypiła a Oskar znalazł kolejnego kolegę, wyrośnietego, bo starszego od Poli. No i juz wyjśc nie chciał. Matka kolejne dwie godziny luzu miała:)
Przyprowadzony do domu zażyczył sobie kalosze. Matka wbiła syna w gumowane portki, kalosze i wuala... poszedł.
bawił sie w strumyczkach, odnajdywał z radościa stare zabawki. Po godzinie matce w drzwiach domu objawił się błotny potwór.
Błoto było na Oskarze wszędzie:)
Na czapce, szaliku, kurtce, spodniach na kaloszach i w kaloszach i za... kurtką... Wpadło mu na gołe plecy.
I to własnie było przyczyną, że do domu zdecydował sie przyjśc.
matka przez krótka chwilę zastanawiała się czy nie prosciej byłoby całego Oskara w błotnym ubraniu do pralki wrzucić.
Tylko chyba by się nie zmieścił, więc musiała rozebrac syna.
Oskar jakby mniej sie błotny zrobił, za to matka jakby bardziej ubłocona tym rozbieraniem była:)
|
2010-02-23 9:07:23
Dwa wcielenia małego Oskara.
Pierwsze to Harry Potter. Nie reaguje na Oskara. Życzy sobie, by mówic na niego Harry Potter. Macha różdżka na wszystko co sie rusza i czaruje. Oprócz tego , poniewaz gra jest w wersji angielskiej, stwierdził, że Harry mówi po chińsku. I zaczął też.
-Hanoaaaa hyuuuaaa łait?- pyta
matka odpowiada w podobnym intonacyjnie narzeczu.
Wczoraj zostawał z Pola, która prosiła
-Mamo, niech on mówi normalnie, bo ja się popłacze ze smiechu. Macha tymi łapami, jeszcze dziwne miny robi jak mówi po chińsku.
-Ja nie mam problemu, żeby go zrozumiec- mruknęła matka i wybyła na całe sześc godzin z domu.
Drugie wcielenie pojawiło się wieczorem. Wraz ze skokami narciarskimi. Młody człowiek załozył sobie rękawiczki na ręce, kazał załozyc sobie adidasy, ustawił krzesło i .. w chwili, gdy jakiś skoczek podrywał się z deski startowej Oskar oddawał skok na podłogę. Lądując bynajmniej nie telemarkiem w całym domu dawało się słyszec gromki okrzyk
-Iiii zwycięzyyyyyył Adam Małyssss!!!
|
2010-02-18 18:46:54
Ach jak przyjemnie!
Mamo.. mamo...zobac! jest juz dzień!-radosnie wykrzyknął Oskar jeszcze przed budzikiem. Równie radosnie wyskoczył z łózka. Czyzby przeczuwał?
Wyszedł chłopiec na podwórko i aż westchnął.
-Mamo! mamo! zobac, słońce świeci. Słysys jak ptaski piskają! One tez się ciesą! A gdzie sa motyle?
-Ptaszki kochanie spiewaja, czuja już wiosnę. A na motyle będziesz musiał poczekac.
-Az trawka będzie zielona? I będa kwiatki?
Tak- czyzby pamiętał jak wyglada wiosna, o której tyle mówi? Naprawde kojarzy nazwe wiosna z faktem ocieplenia, słonca, trawy? Szok.szok dla matki zamotanej.
-Wies mamo, bo motyle to spia teraz pod ziemia i cekają na wiosnę- tłumaczył matce młody człowiek, tłukąc butami w ledwo zamarzniete kałuże.
Za to po wyjsciu z przedszkola... wow... kazdy strumyczek burej wody MUSIAŁ być zaliczony. z duzo większa radoscia niz zaspy do tej pory!
DI! To tez fajna zabawa!
Wskakiwał do kałuz z ogromnym impetem jakiego od dawna matka w synu swym nie widziała. Z radocha odszukiwał zabawki zasypane sniegiem, które kolorowymi plamami zaczęły sie na podwórku pokazywac.
Do taczek ładował bryły lodu, które matka siekierą! skuwała z chodnika.
Wiosną zapachniało! Nic to, ze brudno się robi.. nic to że bury teń snieg. Zejdzie... zniknie bez sladu.. na troche pokaże szarą ziemię,ale potem.. potem będzie pieknie.
Słowo. U nas w powietrzu czuć ocieplenie... szaleńczy swiergot ptaków tez to oznajmiał. A reszta.. reszta spłynie z błotem.
Jutro kalosze na nogi i na podwórko, tanczyć w strumykach strumyczkach!
|
2010-02-16 14:37:36
Co sie dzieje, gdy matka odpowiada na pytania?
Matka w łazience odpowiada na pytania Oskara dotyczace prania. Po każdej odpowiedzi Oskar zadaje kolejne pytanie.. krótkie BO?
Tak było
Wkładas pranie do pralki?
Tak
BO?
Bo trzeba wyprac.
Bo?
No i taki dialog trwał i trwał i trwał.. i
Bo?
-Bo cholera Oskar mięso sie pali- wrzasnęła matka pociagając swym wielkim kinolem.
Mięso sie spaliło> Nawet psy nie pożarły. Węgielków nie jadają. na obiad ryż z warzywami będzie.
|
2010-02-16 12:33:48
Dlaczego tu tak cicho?
Bo Oskar dostał od wujka komputer.
No i teraz matka gra z Oskarem w 'Harry Pottera'. Tak.. matka wie, że ta gra dla dzieci od 7 lat. Ale matka grała w pierwsza część, to teraz pogra sobie z przyjemnościa w kolejną.
Aaa no i słońce dzisiaj u nas świeci, co Oskar oznajmił gromkim
-Mamo! Mamoooo! Słońce swieci i stopi mi ten durnowaty śnieg. I przyjdzie wiosna! Lubisz mamo wiosnę? Bo ja lubię i kocham i uwielbiam i potuję!
|
2010-02-14 21:42:34
Gdzie ta miłość?
W słodkim usmiechu, który leżąc matka zobaczy na twarzy swego syna, bo własnie sie obudził?
W pomrukiwaniu gdy zajada obiad?
W słowach, które działają niczym miód na serce?
W 168 słowie mamoooo wypowiedzianym dzisiaj bez potrzeby, ot zeby tylko cos do matki powiedziec?
a może w tym, że na dzwonek pierwszy biegnie do babci, by dowiedziec sie co babcia potrzebuje?
może w tym jak wrócił do domu dzisiaj od drugiej babci i wyszedł babci na łózko objął ja łapkami za szyję i mocnooo przytulił?
może jak tłumaczył jej, ze dzisiaj pojedzie do Weroniki, ale, zeby sie babcia nie martwiła bo jutro on będzie cały dzień?
Moze w tym, że gdy wujek sie droczy, że zabierze babcie do Ścy, on naprawde płacze ze strachu, że tak sie stanie?
Moeż w tym, że jak widzi tatę, to radosnie woła tatuuuś... tak słodko.. jak do matki nie mówi?
A może w tym jak się do Poliny się przytuli ni z gruszki ni z pietruszki?
Pełno tej miłości wokół.. wcale nie potrzeba dnia specjalnego, by ja dostrzec...
|
Archiwum: 2006: wrzesień październik listopad grudzień 2007: styczeń luty marzec kwiecień maj czerwiec lipiec sierpień wrzesień październik listopad grudzień 2008: styczeń luty marzec kwiecień maj czerwiec lipiec sierpień wrzesień październik listopad grudzień 2009: styczeń luty marzec kwiecień maj czerwiec lipiec sierpień wrzesień październik listopad grudzień 2010: styczeń luty marzec |