« Poprzedni blog Następny blog »

Załóż teraz swojemu dziecku rodzinny pamiętnik


 

>>> Jak przekazać 1% dla Oleńki <<<


 
 

 

 

  Moją stronę odwiedziło 12850 gości.   
Nareszcie trochę śniegu....
2012-01-17 21:52:00
i oby więcej nie było , bo jak przypomnę sobie dojazdy do pracy w zeszłym roku to mi ciarki przechodzą.
A tymczasem korzystamy z tej pięknej zimy.

Spacerek na śniegu cieszy bardzo


na saneczkach też jest fajnie, tylko wciąż sięgam po śnieg


nie powiem, posmakował mi


ktoś chciał się na siłę do nas doczepić, odpychałam, ale był silniejszy





no i mamy pasażera na gapę



 
A tu jeszcze wspomnienie naszej choinki, którą Olcia tak fajnie się w tym roku interesowała

Komentarzy: 2 (Komentarze)
 


co u nas
2012-01-10 16:06:00
Olcia dochodzi do siebie po chorobie. Jak już  poprzednio pisałam całe święta przechorowała, nie obyło się niestety bez pobytu w szpitalu. Dziś jednak była już w przedszkolu i jak na pierwszy raz po tak długiej przerwie, było całkiem nieźle. Jak po nią przyszłam siedziała z dziewczynkami na dywanie  i bawiły się rączkami :). Po czym jedna z nich ( kocham Cię dziewczynko, chociaż nie wiem jak masz na imię :) ) przytuliła Olę baardzo mocno, następne dziewczynki zrobiły "cześć" i poszłyśmy do domu. Pani powiedziała, że Ola się trochę zdrzemnęła w przedszkolu i zjadła dużo zupy.
Poza tym u nas po staremu: rehabilitacja, pedagog, logopeda, przedszkole i tak w kółko. Co jakiś czas wizyty lekarskie. Niektóre bardziej owocne, niektóre o wiele mniej. Jak np. ostatnia nasza wizyta w CZD. Poradnia metaboliczna. Idziemy z wynikiem rezonansu ze spektroskopią, a pani dr , przepraszam profesor doktor habilitowany spojrzawszy na wynik sprawia wrażenie wystraszonej. Po czym dzwoni do koleżanki czyta wynik, po czym dzwoni do pracowni rezonansu pyta kto to wykonywał i czy może ta osoba przyjść i coś objaśnić. Po kilku takich nerwowych ruchach, po kilku nieudanych próbach odpowiedzi na nasze pytania - przyznaje się w końcu, że  cyt. "nie jest w stanie zinterpretować wyniku". Czyli mówiąc prostym językiem, po prostu się na tym nie zna. Ok, jest to nowoczesne badanie, a pani profesor w wieku dość zaawansowanym, ale po co w takim razie coś takiego zlecać ?No to przepraszam kto będzie w stanie zinterpretować ten wynik, jeśli nie prof.dr habilitowany z CZD ?  Stwierdziła, że szukała jakiegoś "deficytu  izomerazy" i go nie znalazła. A to, że są tam wymienione inne wartości - niektóre zawyżone, niektóre zaniżone - to już jest jak dla niej za wiele. Zdenerwowałam się bardzo.Wróciliśmy do domu, wiedząc chyba jeszcze mniej niż przed wizytą. Odwiedziliśmy przy okazji poradnię genetyczną, gdzie wykluczono kolejną braną pod uwagę jednostkę chorobową. No i też przy okazji odwiedziliśmy naszą homeopatkę, która zapodała Olci kolejne kulki. W styczniu czeka nas jeszcze eeg i wizyta u neurologa rówież w Warszawie. 
Oleńka jeżeli chodzi o jej rozwój wykazuje teraz "tendencję zwyżkową" :. Tak dziwnie to nazwałam, bo to rzeczywiście są tak powolne zmiany, że właściwie trudno je zauważyć. My w domu potocznie mówimy " Ola jest lepsza". Lepsza, tzn: bardziej interesuje ją otaczający świat. Przychodzi do kuchni np. i wszędzie mi zagląda. Wkłada ręce do wody, do cukierniczki, dotyka masła, mięsa, wszystko ją interesuje. Furorę robi choinka. Olka nigdy właściwie nie zauważała choinki, a teraz podchodzi, dotyka bombki, łańcuchy, światełka. Rodzic zdrowego dziecka krzyknąłby zapewne : Nie dotykaj !! A ja wołam cicho męża, czaimy się za drzwiami i śmiejemy . Poza tym Ola zaczyna jakby zauważać swoje potrzeby i domaga się ich poprzez wokalizację. Uwielbia np. leżeć w łóżku, ale tylko jeśli nie ma na sobie rajstop i spodni. No więc ciągnie mnie za rękę na łóżko i próbuje zdjąć spodnie. Nie może, więc pytam : Ola zdjąć ?: Ola "ma-ma" . Ok - zdejmujemy. Póżniej chce zdjąć rajstopy. Pytam, dostaję odpowiedź potwierdzającą "ma-ma", więc zdejmuję i odpoczywamy. Często po kilka razy pytam "Ola, ale na pewno ?"  "  Ola, ale rajstopy ?", żeby zmusić ją do rozmowy. Zdarzyło się nawet parę razy, że Ola sama bez pytań poprosiła o coś. Oczywiście w swoim języku, bo Ola operuje wciąż tylko dwoma wyrazami, ale ważne że zaczyna dostrzegać, że mowa do czegoś się przydaje. Że mówiąc, nawet bardzo niewiele można coś załatwić. Np.dostać ciastko. Oczywiście mamy też tablicę wyboru, na której Ola wskazuje co chce.
O ile w sytuacjach , kiedy Ola jest zdrowa, spokojna dośc łatwo się komunikujemy, to w sytuacjach kryzysowych jest o wiele trudniej. Przedwczoraj Ola się denerwuje, trochę popłakuje, spina się. Coś jej jest, ale co ? No więc zamieniam się w lekarza. Uszy  nie, brzuch - nie, kaszlu, kataru nie ma. Ale obserwuję ją uważnie.  Kładzie wszystko do buzi, ślini się - dotykam zęby. I co się okazuje ? Wychodzą wszystkie cztery szóstki. Tym razem udało mi sie zlokalizować problem, ale wiele razy mi sie nie udaje i Ola dostaje nurofen w ciemno. Niestety, czasem tak bywa. A skoro już o zębach mowa. Drugi mleczak też musiał być wyrwany przez dentystę, bo stały rósł krzywo pod spodem, a mleczak za żadne skarby wypaść nie chciał.
Ostatnio mamy ciężki okres jeżeli chodzi o spanie. Ola chodzi spać o 2, 3 nad ranem. Póżniej śpi tak do ok.10:30. Dzisiejsza nocka była już co prawda przespana normalnie (tzn.Ola usnęła ok. 12:30) w nocy oczywiście, i spała do 7  - a to już duży sukces, i oby tak zostało. Od jakiegoś czasu te problemy nam towarzyszą. Z różnym nasileniem. Ostatnio był naprawdę długi czas, kiedy Ola spała naprawdę dobrze. Nie wiem czym to jest spowodowane. Wiem, że dużo dzieci z problemami neurologicznymi ma podobnie. Na szczęście tata Oli jest zawsze chętny do pomocy, więc po prostu robimy tak, żeby każdy mógł się choć troszkę przespać. Chociaż najbardziej w tym wszystkim chodzi nam o Olę, bo zamiast odpoczywać ona się po prostu męczy.

Komentarzy: 4 (Komentarze)
 



Archiwum:
2009: kwiecień maj czerwiec lipiec sierpień wrzesień październik listopad grudzień
2010: styczeń luty marzec kwiecień maj czerwiec lipiec sierpień wrzesień grudzień
2011: styczeń luty marzec kwiecień maj lipiec sierpień październik grudzień
2012: styczeń