« Poprzedni blog Następny blog »

Załóż teraz swojemu dziecku rodzinny pamiętnik

Jeszcze wczoraj mnie nie było... Milusiowy pamiętniczek

 

Zgodnie z przepisami ustawy z dnia 4 lutego 1994 r. o prawie autorskim i prawach pokrewnych, wszelkie prawa do wszystkich fotografii na tym blogu sa własnoscia autora.
Kopiowanie i rozpowszechnianie w jakiejkolwiek formie jest zabronione!!!!


 

 

 

**Amelka** **Antoszek i bliźniaki** **Dasiek** **Fabianek i Oliwka** **Igorek i reszta** **Majeczka i Olivka** **Martynka i Kuba** **Matti i Tusiek** **Miłosz i Mieszko** **Oliwierek i Oskarek** **Paulinka** **PitkoNinki** **Pychotka** **They** **Vikimyszka** **Zosia i Franek** **Zuziamalutka** *AiM* *Bartek* *Bartunio i Konradek* *Gabrynia* *Igulek* *Julka* *Kacper* *Kamilek* *Marcelek* *Martynia* *Milunie* *Misiek* *Oleńka* *Zuza i Maja* *Zuziaczek* Adaś Alex i Arthur Alien Arwenka i Inez Filemon Grześ i Kasia Kreolki Kuba i Krzyś Kubuś Kubuś i Julka Maks i Franek Maksio Maluszki Martynka i Patryk Mateuszek i Julka Melek Michutek Misianek i Sara Niezwyczajni Oski Remik Tosia Wiktor i Daria Wojtuś Zielone

 

 

    

 

 

 

 

 

 

 

JESZCZE WCZORAJ MNIE NIE BYŁO...

NIBY TAK NIEWIELE SIĘ ZMIENIŁO, A WASZE ŻYCIE JUŻ NIGDY NIE BĘDZIE TAKIE, JAK PRZEDTEM...

 

 


ODWIEDZIŁO NAS 157649 GOŚCI

online


 


 

 

 

Wakacje z Pat(r)ykiem - 2010-07-28 10:01:56

Kolejny weekend za nami. Chłodny niestety ale przemiły bo  i goście dawno u nas nie byli. Ostatnio widzieliśmy się u nich, chyba w październiku. Zajechała do nas Anetka ze swoimi facetami. Starsi nic się nie zmienili ale Ali to szok!  Zabójczy uśmiech, zęby w buzi i maksymalny speed po podłodze. Hit to psia miska z wodą, która w końcu musiała zostać schowana. Czas na wsi standardowy: wieczorny grill dla blokersów haha a rano spacerek po okolicy i nasza lodziarnia z lodami własnej produkcji. Potem to już nie wiadomo kiedy ale pojechali a Patryk został u nas na wakacjach.
Chłopaki gnają na rowerach jak nie pada ale, że niestety częciej pada to komp, PS Patryka i tv wciąż sie grzeją. Szkoda, no. W oknie tylko tęsnie patrzą na basen.

Igor i Miluś, dwa diabełki :)




Słodki Aluś, już za miesiąc skończy roczek, cały Igorek i najgrzeczniejszy z towarzystwa


Na spacerze Mili z Igorem albo trzymali się tatusiów albo walczyli o patyki :)




Chwila zgody na wspolne łowienie


I kolejna atrakcja




Moi chłopcy to jednak są wielcy. Mili przerasta wszystkich rówieśników o głowę a i waży nie mało bo 21 kg! To samo Kuba, kloc 40 kg!

Anetko, pozdrawiamy, korzystaj moja droga ile możesz :)



Wasze myśli 9 (Komentarze)

 

 

 

W Polsce - 2010-07-24 9:41:40

Środek nocy, bo okolice 1 z piatku na sobote.. tylko Paweł śpi albo usiłuje, a my zbieramy się do drogi. Wyjazd ok 2... Spakowani, ugrzebani *, pełni emocji ruszyliśmy w trasę... 6 godzin przed nami.
Kamilek jesteś już gotowy?
Taak, musiałem się ugrzebać* (czyt. uczesać haha).
Mili padł pierwszy, potem Kuba i ja może chwilę spałam. Nad ranem, połamani i przymuleni (haha), trafiliśmy do nich, do Antoszków. Było onieśmielenie, "oglądanie" siebie i dzieci ale potem to już poszło. Czas zleciał nie wiadomo kiedy i chociaż tyle bym chciała napisać to jakoś tego nie umiem ubrać w słowa tak jak bym chciała.
Po śniadaniu i basenowym szaleństwie, wybrałyśmy się z naszą męską "bandą" na plac zabaw. My ledwo żyłyśmy siedząc w cieniu a chłopcy chyba nie mieli dość. Basi chłopcy to całkiem jak moi :) te same problemy wynajdują i nierzadko zachowywali się identycznie haha.

Tu było polowanie na samolot



Tu już na placu zabaw, fajnie wygląda taka gromada :D


A tu już basen. W zasadzie to chłopcy rzadko z niego wychodzili :)



Pozy zdjęciowe hahahaha


Który to największy zbój? Hahaha


No i mega atrakcja, kręcioł. Kuba sobie radził a Milek tylko ciocię wołał. Nim nam drzewa urosną na coś takiego.....


Takie szaleństwo trwało do wieczora. Wieczorem chłopcy jeszcze objeździli okolicę na rowerach. Gwar nie ustał jeszcze długo w noc, wcale nie tak łatwo było się pozbyć towarzystwa hahahaha. Padłam przed nimi chyba ale i krótka noc swoje zrobiła. Atrakcją było również grillowanie. Niby prosta rzecz... ale marnie szło hahaha. U mnie grillem zajmuje się Paweł a u Basi Grześ (w sobotę do 20 był w pracy) :)

Wyspani, rankiem, ruszyliśmy w prześwietne miejsce. I takiego czegoś u nas brak bo to miejsce akurat dla chłopców. My z Basią luzik bo naszą słodką "bandą" zajął się Grześ !



Maluchy musiały czekać na czyjeś ręce, za nic nie chciały odpuścić!


Ten opis się nie zgadza ale żaden inny do mnie nie pasował hahahahahhaaha


I Basia.. moja droga. Znałam ją jak nikogo w sieci i w końcu mogłam poznać. Prawdziwa bratnia dusza. Roześmiana, wygadana, szalona mama. Aż dziw bierze ale i my podobnego mamy wiele. I jedno tylko mnie martwi... te 6 godzin jazdy :/
Basi plotkarę zdjęli ale w przeciwieństwie do mnie opis powyższy się zgadza hahahahahahhaahahaha.




Tu kolejka na zjazd na oponie. Wujek miał wyzwanie. Górkę pokonał kilkanaście razy a chłopakom nadal było mało!







Ja teraz! Ja teraz! Jaaaa!


Miejsce świetne ale mój aparat to już wiekowy jest i nie wszystkie mi wyszły :/
Potem było jeszcze strzelanie. Chłopcy choćby i tysiąc kulek mieli to by im było mało :)
Miny bezcenne





Złapać chłopców w kadr na raz było ciężko. Na każdą komende: może wspólne zdjęcie? każdy chciał to zdjęcie w innym miejscu hahahaha. Ale udało się... chłopcom oczywiście bo ja z Basią zdjęcia nie mam noooo!!!!! By ich nie znudziło w tej krótkiej chwili, każdy mógł powiedzieć co chce.... w sensie marmolada czy ser ale oni prawie chórem: dupa! wołali. Hahahaha. Prawdziwe chłopaczyska.



Na koniec były lody i jeszcze jedno spotkanie. Krótkie, zbyt ale lepsze to niż wcale. Niedaleko Basi mieszka smykowa Ola :) Jak przestała się wstydzić to my już się zbieraliśmy. Burza nas przegoniła.





Basiulku dziękujemy. Tobie, Grześkowi i chłopcom. Za jakże za krótki ale cudny czas, za pyszne jedzenie, wspaniałe towarzystwo i wszystko razem. Mam nadzieję, że teraz to szybciej się zdarzy i u nas do tego :)

W Basi stronach byliśmy w sumie 4 dni. Odwiedziliśmy mojego dziadka a także sam środek Pułtuska. Piękny rynek z fontanną i okolice zamkowe: park z milionem komarów i nabrzeże pełne cudnych, niebieskich ważaek i lilii wodnych. Płynęliśmy gondolą o moim imieniu a także rowerem wodnym.




Na te ważki to nie mogłam się napatrzeć



Parkowy domek











Byliśmy też na małej plaży. Chłopcy najpierw moczyli się do kolan.. potem pościągali ubrania a na koniec to już i włosy Kuba zmoczył a my nie mieliśmy ręcznika. Dobrze że było ciepło.. chłopcy wyschnęli na spacerze i placu zabaw. A potem, po kolejnych wieeeeelu godzinach dotarliśmy do domu. Padnięci ale szczęśliwi.

Nie obyło się bez niespodzianek. Paweł z nudów rozsypał całą zalegającą ziemię..








Wasze myśli 9 (Komentarze)

 

 

 

O naszych chłopcach - 2010-07-13 8:36:59

Tydzień temu w jednym czasie, zbiegły się u nas festyn koński z zawodami i odpust. Już od rana w sobotę strzelankę było słychać, więc Kuba pognał na swoim rowerze, sprawdzić co się dzieje.
Jest festyn mamo i auto do wygrania (nie dla nas, dla skaczących zawodników) i są stragany, mogę sobie coś kupić?
Odpada Kuba, macie obiecane jutro na odpuście.
To poszukam swoich.
Wygrzebali dwie skarbonki i znaleźli niecałe 8 zł.
To jadę.
Nie mija 15 minut jak wpada Kuba.
Kupiłem Milkowi lizaka z gwizdkiem i Tobie coś, mi nie starczyło - po czym wyciąga z kieszeni blaszane (dosłownie) kolczyki z dużym niebieskim okiem.
Padłam!
Kuba ale piękne!!!
Noo, pani mi powiedziała, że wybrałem dla Ciebie najładniejsze z całego straganu!
Z pewnością, uśmiechnęłam się w duchu.. doskonały materiał na męża mi rośnie :)
Wygrzebałam i ja dychę i Kuba wrócił na stragan po pistolet na kulki :)

Kuba zapuszcza włosy. Jako, że grzywka stale włazi mu do oczu, wciąż upominam Pawła żeby mu ją podciął.
Pyta raz, o co dokładnie mi chodzi.
No o to żeby mu nie leciało :) weź mu to zetnij chociaż na prosto.
Tak zrobił... Kuba wygląda jak ludzik z zaczarowanego ołówka hahaha (fotka przy okazji)




A Mili to po prostu przechodzi samego siebie. W życiu i za nic nie uśnie w południe no i w tym upale (faaaajnie) po prostu w okolicach 14 jest nie do życia!!!! Przewraca się i o wszystko płacze. Wytrzymać z nim do 19, do bajki i kolacji baardzo ciężko. Tym bardziej, że Mili na wszystko reaguje krzykiem; drze się na całą wieś :/ Pada albo w locie albo po dwóch godzinach smędzenia się bez sensu, męczeniem siebie i nas :/

Tiger padł


Tu nawet nie dojadł chrupka!


Okazało się, że ciało ludzkie to wcale nie takie proste jest. Oczka, uszka i brzuszek to nic. Ale gdzie są piętki, łokcie czy łopatki????
Mili dziś już wie, że piętki są na stópkach a łokcie na rączkach i nie odwrotnie. I wie gdzie są łopatki ale gdy padło pierwsze pytanie o to gdzie ma łopatki, Mili sobie poszedł po prostu a po chwili wrócił z dwoma łopatkami z piasku!
Padliśmy!
Miś nad misie :)


Wasze myśli 18 (Komentarze)

 

 

 

Prześmiesznie - 2010-07-06 18:21:27

Mili nie sypia mi już w dzień i czasem, dni mijają mu zwyczajnie na płaczu, pada na nos ale spać nie pójdzie, przewraca się i potyka a potem skarży się tacie:
wywaliłem się sto razy i mam pięć ał!

Mili któregoś dnia koszmarnie zdarł nogi. Płakał przy kąpaniu bo krew się lała:
ja nie chcę tego krefu!
ale następnego dnia, jak nie było krwi też płakał...
czemu nie mam krefu? ja nie chcę tych strupów!

W telewizji zobaczyli reklamę wody. Chcieli kupić bo jakieś nagrody były, więc pytam, co takiego jest w tej wodzie, czy tylko te nagrody?
Nie, ja lubię tą wódeczkę mamuś - skwitował Milek

Mili patrzy na zdjęcie. My z Kubą w słodkim całusie na plaży, Mili w moim brzuchu wtedy.
A czemu Ty się z nim całujesz? Nie możesz, Ty musisz mnie bo jesteś moja mama!
A czemu mnie tam nie ma?
Jesteś ale w brzuchu.
To jak chcę tam wejść!

Milka ogarnęła karciana pasja. Namiętnie gramy więc w Piotrusia... jeśli Piotrusia ma Milek, nikt nie może go wyjąć a jeśli go nie ma to poluje tylko na niego.
Nie, nie tylko nie bierz Piotrusia! On jest mój.
Bez szmeru i z przyjemnością Mili wciąż przegrywa :)


W imieniu swoim i Kuby za wszystko dziękujemy!



Wasze myśli 6 (Komentarze)

 

 

 

Sto Lat, Sto Lat - 2010-07-02 7:52:41

Jeszcze 9 lat temu, nie wiedziałam jak się do Ciebie zabrać, synu. Polegałam na tacie, który po szkole pielęgniarskiej, doskonale wiedział co i jak :) Byłeś taki mały i kruchy i dosłownie, nie odstępowałam Cię na krok. Potem było przedszkole i Ty w swoim żywiole.. czekałeś potem na szkołę w nadziei na kolejny miły czas. W sumie szkoła jest nawet, nawet ale gorzej już to co pani do domu zadaje :)

Kuba - mały, duży indywidualista. Przepada za bratem, bo taki głupiutki :) ale czasem po prostu nie do życia razem. Pasja samochodowa chwilowo minęła. Jeszcze go kuszą te hot wheelsy,  bo nie ma takiego czy takiego w kolekcji ale teraz zbiera i ustawia "szkieleta" :) Oczywiście fan gier komputerowych. Na dworze przepada w zabawach. Łuki, strzały i woda.

Kuba
niech Ci życie mija najmilej jak może, beztrosko i szczęśliwie, niech przygody czekają za rogiem i przyjaciele sprawdzeni, niech nauka Ci miłą będzie, byś świat znał od podszewki i Kuba uśmiechaj się, bo uśmiech to ponoć samo zdrowie a tego to życzymy Ci jak najwięcej kochanie.



Niepojęte, że już jesteś taki duży!


Wasze myśli 24 (Komentarze)

 

 

 

 

 

 

 

 

 


Archiwum:
2007: luty marzec kwiecień maj czerwiec lipiec sierpień wrzesień październik listopad grudzień
2008: styczeń luty marzec kwiecień maj czerwiec lipiec sierpień wrzesień październik listopad grudzień
2009: styczeń luty marzec kwiecień maj czerwiec lipiec sierpień wrzesień październik listopad grudzień
2010: styczeń luty marzec kwiecień maj czerwiec lipiec

 

 

NASZE WYRóżNIENIA


miejsce za BLOG MIeSIąCA października 2007
 


 miejsce za  2007 


 miejsce za BLOG MIeSIąCA stycznia 2008


miejsce za  2008

miejsce za BLOG MIeSIąCA maja 2009





  

   

 

 

2008-03-20
Wołam Mama a na tatę Dada i Tatu. Piłeczka to bam bam.

2008-02-09
Wołam Baba na Kubę i mięciutko Odi. Wołam też dać i dapć na wszystko co widzę.

2008-01-10
Mówię ze zrozumieniem jja jak się zachwycam, ćie (cześć), hua (hurra), dzie (gdzie) i hagg (halo) do telefonu.

2007-12-20
Szczekam a a a

2007-05-16
Z zapałem powtarzam "g", "g", "g". Do wszystkiego.

2007-01-10
"Gje" to dla mamy znaczy, że jestem głodny. Nie mówię tego tylko płaczę tak fajnie. Nie ma to jak wymuszanie płaczem. Hihi.

 

          

2008-05-18
Pierwsze zdarte kolanko, które sam liżę, żeby nie bolało

2008-02-04
Wchodzę sam na kanapę! A nauczony przez tatę schodzę.

2007-12-05
Przebiły się dwie górne jedyneczki.

2007-12-03
Chodzę! Wstaję sobie i idę po prostu

2007-11-12
Pierwsze kroki

2007-10-16
Drugi ząbek-prawa dolna jedyneczka

2007-10-06
Pierwsze siku do nocniczka

2007-10-05
Robię papa

2007-10-03
Pierwszy ząbek-lewa dolna jedyneczka

2007-09-05
Ruszyłem raczkiem do przodu

2007-08-31
Wstałem sam i stałem okrakiem podpierając się

2007-08-27
Klękam z podparciem

2007-08-24
Sam usiadłem i to nie raz

2007-08-11
Posadzony siedzę i się nie przewracam (często)

2007-06-26
Zaczynam pełzać

2007-06-11
Włożyłem stópkę do buzi

2007-05-25
Sam wybieram i chwytam zabawkę

2007-05-22
Obrót z pleców na brzuszek

2007-03-21
Radosny śmiech

2007-02-20
Obrót z brzuszka na plecki

2007-01-07
Chrzciny w niedzielę Chrztu Pańskiego

2006-12-10
Narodziny o godzinie 21:40. Tata mnie odebrał. Ważyłem 3800 mierzyłem 55 cm i dostałem 10 punktów

 

   

 

1