


![]() |
(kliknij->) PLAKAT z informacją o 1% dla MNIE przygotowany przez p.Alicję Lipińską (koleżankę mamy ze studiów) Wydrukuj,powieś w miejscu pracy i pomóż MI także w ten sposób ![]() 1 % PODATKU za rok 2009 NA MOJE LECZENIE W roku 2010 także będą mogli Państwo przekazac swój 1% podatku na moje leczenie i rehabilitację Wystarczy wypełnic PIT a Urząd Skarbowy zrobi przelew na MOJE subkonto w Fundacji Słoneczko Aby prawidłowo wypełnic PIT należy wpisac w pozycji nr : 124. Nazwa OPP: Fundacja Pomocy Osobom Niepełnosprawnym SŁONECZKO 125. Numer KRS 0000186434 126. Wnioskowana kwota : 1% kwoty z rubryki 120. 127. (dobrowolne wypełnienie pola) 128 (PIT 37),133 (PIT 28),309 (PIT 36),109 (PIT 36L) Cel szczegółowy : NA LECZENIE MAGDALENY MANDYS ...BARDZO DZIĘKUJĘ!... |
:::: 2010-03-07 :::: ..dzisiaj milcz i ze mną tańcz,a słowa w dłonie schowaj.. :::: 2010-03-01 :::: ..to mój czas,wciąż się rozwijam,ciągle biegnę dalej..
(pisany ręką mamy)
Zresztą-to chyba od zęba.Wychodzi mi "zagubiona" dolna dwójka..i będę miała "komplet" zębów.
Tydzień zaczęłam rehabilitacją NDT-Bobath z p.Małgosią i z p.Krzysztofem-którzy słusznie zauważyli że schudłam (1020g w ciągu 8 dni) i jestem słabsza.Ale mama zadbała o moją dietę i nadrobiłam już ponad 300g (co jest nie lada wyczynem gdyż w ciągu roku przybieram średnio 1500g).
Oprócz rehabilitacji ruchowej byłam na terapii ręki z p.Madzią i na zajęciach z p.Zofią-psychologiem.Bardzo mi się podobało i mimo gorączki ćwiczyłam z chęcią,a nawet bawiłam się z moim kolegą Mieciem.Pani Zofia chwaliła mój rozwój społeczny.Pokazałam się z dobrej strony.Mimo że nie mówię,to nie jestem "milcząca".Potrafię komunikować się z otoczeniem,wyrażam emocje,nawiązuję kontakty z dziećmi (które uwielbiam) i dorosłymi,bawię się,rozpoznaję znajome osoby a od niedawna uczę się poprzez spontaniczne zabawy oraz obserwację.
Rodzice są niejednokrotnie zdumieni,że ja "coś" wiem lub rozumiem mimo,że Oni mnie tego nie uczyli.
Byłam na kontrolnej wizycie u endokrynologa.Nie miałam wykonywanych badań,ponieważ ostatnie wyniki poziomu hormonów miałam dobre.
W maju z polecenia dr Basiaka,wybierzemy się do poradni genetycznej na konsultację (tak pro forma).
Przed wyjazdem do Niemiec nie mogłam nie pójść do mojej okulistki,dr Turskiej.Zbadała mi oczka i mam się u niej zjawić po wizycie u prof.Clemensa do którego wyjeżdżamy za parę godzin.On także zbada mi oczy i zadecyduje czy już czas na operację wszczepienia sztucznej soczewki do lewego oka.W podróż wybiera się z nami,już drugi raz,wujek Krzysiek-jedziemy jego samochodem (naszym byłoby to ryzykowne).
Jutro w podróż do lekarza (do Czech) wybiera się moja przyjaciółka Oliwia.Trzymajcie kciuki za Nasz szczęśliwy powrót do domu.
A dla relaksu widziałam się z ciocią Karoliną i ciocią Jolą,którym pokazywałam jak dużo zjadam.Po szpitalu nikt nie poznaje mojego apetytu.Dlatego tak szybko nadrabiam "straty" wagi.Ale jestem też nieznośna.Gdybym mogła-przykleiłabym się do mamy jak pijawka.Niestety Ona nie jest chętna do takiej symbiozy i codziennie wieczorem wypatruje godziny kiedy idę spać,by mieć w końcu czas tylko dla siebie.
Dziękuję za kolejne wpłaty na subkonto p.Jarosławowi Kurs oraz p.Julii Chaszczewskiej.
Informacje o wszystkich Osobach wpłacających pieniądze na moje subkonto są na podstronie "osoby które mi pomagają".
Mama przeprasza,że nieodpowiada na komentarze-co nie oznacza,że nie zagląda do zaprzyjaźnionych Blogów.Na odpisywanie brakuje czasu..
. . . . . . . . . . . . . .
Wróciliśmy.Mamy dobre wieści.Prof Clemens jest z siebie i ze mnie dumny.Siatkówka przykleiła się w końcu całkowicie.Lewe oko,choć wolniej-rośnie.Przy odpowiedniej rehabilitacji i zasłanianiu zdrowego oka jest szansa na widzenie tym słabszym okiem np.okna,drzwi,osób (a miało być tylko poczucie światła).Profesor jeszcze nie miał tak dobrych rezultatów operacji ROP V.Nie musimy jeździć na konsultację.Operacja wszczepienia sztucznej soczewki nie ma sensu.Za 2-3 lata być może będę miała operację korekcji zeza.Ale o tym pomyślimy.
skomentowane 10 razy (Komentarze)

W niedzielę,po 5 dniach,wyszłyśmy ze szpitala.Mama poprosiła o wypis,mimo że lekarz chciał mnie jeszcze zostawic na obserwacji.Choc wszystkie wcześniejsze dolegliwości minęły,gorączkuję od dwóch dni.Dziś pojedziemy do pediatry i po wypis (bo jeszcze go nie mam).Pobyt w szpitalu przespałam-dosłownie.Ze zmęczenia i z nudów całymi dniami leżałam i podsypiałam.Gdy już zaczęłam jeśc-czasami bawiłam się z mamą lub tatą.Rodzina mogła mnie odwiedzac,więc przychodziła babcia Marta i ciocia Madzia-wtedy mama się nie nudziła.Leżałam na oddziale zakaźnym,w izolatce-miałam spokój i ciszę zakłóconą jedynie przez wizyty lekarskie,ważenie,pobieranie krwi i podłączanie kroplówek.Chcę omijac szpitale szerokim łukiem,ale niestety czasami (tak jak w tym przypadku) nawet upór mamy nic nie daje.Było na tyle źle,że nawet Ona nie umiała sobie poradzic z moimi wymiotami i odmową picia.W tym miejscu dziękuję mojej lekarce prowadzącej (wiemy,że czyta bloga) i pielęgniarkom z DCP-za uśmiech i życzliwośc.Dziękuję także moim koleżankom,kolegom i ich rodzicom za trzymanie kciuków za moje zdrowie.
W czwartek idę na kontrolę do endokrynologa-tam znowu będą pobierac mi krew i zostanę w trybie jednodniowym (bez nocowania) przyjęta na oddział.A w niedzielę w nocy jedziemy do Niemiec na konsultację okulistyczną do „mojego” prof.Clemensa.
Od jutra wracam po tygodniowej przerwie do masażu,rehabilitacji ruchowej,rehabilitacji wzroku i terapii ręki.
Jeszcze przed pójściem do szpitala widziałam się ponownie z ciocią Agą i jej mamą.Na takich spotkaniach wypoczywam.Miałam też rehabilitację z p.Krzysztofem-nie byłam w formie i kiepsko cwiczyłam.Podobnie na terapii ręki z p.Marzeną.Niestety to była zapowiedź nawrotu choroby.
Teraz zabieram się do pracy,jak twierdzi pani psycholog-teraz jest mój czas i największa szansa na dalszy rozwój ruchowy i umysłowy.
Dziękuję p.Annie Łuszpińskiej oraz p.Ewie Taraszkiewicz za ponowne wpłaty na moje subkonto.
skomentowane 10 razy (Komentarze)

Archiwum:
2009: styczeń luty marzec kwiecień maj czerwiec lipiec sierpień wrzesień październik listopad grudzień
2010: styczeń luty marzec
"I poszli trzymając się za ręce.I dokądkolwiek pójdą i cokolwiek im się zdarzy po drodze,mały chłopczyk
i jego Miś będą zawsze bawić sią wesoło ze sobą w tym Zaczarowanym Miejscu na skraju Lasu." (Winnie The Pooh)
Blog Madzi Zosi © 2007-2010 All Rights Reserved