| |
Archiwum Karinki:
Informacje z 2006.7:
Nareszcie mam zęba!!! :)))
2006-07-28
PIĄTEK

Dolna lewa jedyneczka ukazała się w dziąsełku!!! Mama odkryła zęba przed wyjściem do żłobka, około 5.45 rano - od 3 tygodni stale mi macała palcem i sprawdzała, bo podejrzewała, że ząb idzie. Nooo... niedługo nie będzie bezzębnego uśmiechu! Mama mi kupi malusią szczoteczkę i pastę do zębów - myślę, że te zabiegi nie za bardzo mi przypadną do gustu.
Komentarzy: 2 (Komentarze)

Z łóżeczka będę patrzeć na gwiazdy... :)))
2006-07-27
CZWARTEK
Mama mi dziś oznajmiła, że ma dla nas nowe mieszkanko. We wrześniu wyprowadzamy się do innego miasta (bardzo niedaleko). Będziemy mieszkać na poddaszu w tzw. willi miejskiej. Podobno jak będę zasypiać w swoim łóżeczku to będę mogła patrzeć przez okno na gwiazdy... a mama ze swojego łóżka też będzie je widzieć. Mam mieć swój własny pokoik - hurraaa!!! Nasz domek jest fajny, nowe budownictwo, ładna okolica. Na początku pewnie będzie w nim trochę pusto, ale będziemy się urządzać w miarę czasu, na tyle, na ile finanse pozwolą. Trochę mi smutno, że będziemy jednak dalej od babci Marysi, a już zupełnie od cioci Tiny, na którą tak lubię patrzeć co rano... no i będziemy tam zupełnie same, ale pewnie szybko się zadomowimy. Mama mieszkała w Poznaniu 24 lata... ja będę mieć 10 miesięcy.
A dziś o 6 rano, przed wyjściem do żłobka mama zrobiła mi szybką sesyjkę zdjęciową (miała akurat firmowy aparat ).
6 rano - szykujemy się do wyjścia

Ale mi ładnie w niebieskim... 


Na parkingu przed blokiem, slońce zupełnie przy ziemi - RAZI!!!

Zaraz ruszamy Pandziochem 

Komentarzy: 6 (Komentarze)

Ukradłam Vegetę!!! :)))
2006-07-25
WTOREK

Po południu byłam z mamą w sklepie. Już kilka razy udało mi się coś pomacać na półce sklepowej, ale mama zawsze zauważyła. Dziś pierwszy raz niezauważenie zwinęłam paczuszkę Vegety i schowałam ją w wózku! Mama zapłaciła przy kasie i wyszłyśmy z Vegetą gratis!!! Zobaczyła dopiero w parku jak usiadłyśmy na ławce żebym mogła wypić mleczko. Vegetę oczywiście poszłyśmy oddać, a żeby było śmieszniej pani oddała nam różową skarpetkę, która wypadła z napchanego zakupami koszyka w wózku- wymieniłyśmy się fantami, hi hi. Niestety druga skarpetka zaginęła, więc z tej jednej pożytku nie będzie i tak, a mama je bardzo lubiła... szkoda.
Komentarzy: 8 (Komentarze)

Golasy górą! :)
2006-07-23
NIEDZIELA

Cały dzień spędziłam na działce. Fikałam, brykałam, śmiałam się, wspinałam po mamie - zupełnie nagutka! Ale fajnie w taki upał preferować ideologię nudystów. Niestety mama mi nie towarzyszyła i pociła się "okutana" w spódniczce i bluzce na naramkach. Ci dorośli to są dziwni, męczą się, a ciuszków nie ściągną. Nadal boję się trawy, dlatego moje królestwo przyjęło dziś kształt kwadratu i sięgało od jednego rogu kocyka do drugiego, trzeciego i czwartego. Po raz pierwszy zjadłam dziś kilka kawałków bułeczki z masełkiem na śniadanie, a przy obiedzie skapnął mi się kawałek pomidorka i kiełbaski!!! Mniam, jedzenie mamy jest o wiele lepsze niż moje! A dziadek Krzysztof to mi zrobił fajową piaskownicę (jeszcze będzie dopracowywał), która w tym roku będzie służyć jako drewniany kojec. Pozdrawiam wszystkich i życzę sobie i Wam więcej równie udanych dni!
Dzisiaj:

Komentarzy: 6 (Komentarze)

Mały terrorysta!!!
2006-07-22
SOBOTA
Tak dziś do mnie mówiła niedobra mama!!! Zamiast: Kwiatuszku, Misiu, Myszko, Puziolku, Rybciu, Dzubałku, słyszałam tylko: "Karina, nie wolno" i potem mnie mama obgadała przed ciocią, że jestem "terrorystą"!!! Bezczelność po raz wtóry już! A ja tylko taranowałam głową drzwi, bo chciałam wyjść z pokoju, wieszałam się na żaluzji, podarłam kilka gazet, plułam jedzeniem bo tak fajnie się rozpryskiwało, wrzeszczałam jak się mną nikt nie interesował lub interesował zbyt bardzo i zmuszał do pieszczot, trochę pokopałam mamę, pociągnęłam za włosy, uszy i usta, spoliczkowałam kilkakrotnie - tere fere ale mi rzeczy, phi! Bawić sie nie można!

A rano, po przebudzeniu popatrzyłam na mamę i powiedziałam: "Mama, tata tata wawa" - co znaczyć miało, że tata jest w Warszawie...
Komentarzy: 4 (Komentarze)

Takie tam...
2006-07-21
PIĄTEK

Mama dzisiaj się trochę bawiła w ozdabianie zdjęć w Frame Master (mały wybór motywów). A na tej fotce zasłoniła siebie, bo jest tu bez makijażu i z "pociążowymi" pryszczami - nie taka ładna jak ja! Dzisiaj dostała nareszcie okres (wcześniej już 2 razy myślała, że jest, ale nie było...) i zaczęła brać swoje stare pigułki Diane 35 żeby mieć cerę i włosy jak kiedyś... A te pigułki czekały w szufladzie 1 rok i 7 miesięcy - bo już w styczniu 2005 r. mama nosiła je w torebce i czekała na okres żeby wziąć (zrobiła przerwę w braniu po 8 latach!), ale ja byłam szybsza!!! I tak oto jestem!!!
Dziś w sklepie: Pani kasjerka: "Ale się uśmiecha ta mała... widać, że jest cały czas taka radosna, bo nawet jak się nie śmieje, to ma radosną buzię".
Komentarzy: 3 (Komentarze)

Ale niespodzianka!
2006-07-19
ŚRODA
Mamę i mnie odwiedziła dziś niespodziewanie ciocia Aga, czyli najlepsza przyjaciółka mamy, z którą się teraz niestety rzadko widują (te kilometry...). Ciocia mi coś zawsze przywozi, bo głosi zasadę, że do dziecka z pustymi rękoma się nie idzie - tym razem dostałam fajne niebieskie body ze zwierzaczkami. Mama się bardzo ucieszyła, bo szybko rosnę i coś nam ostatnio brakowało takich wygodnych ciuszków i trzeba było często prać. Ciocia nawet trafiła w numerację i kupiła rozmiar 80, który noszę. Tylko 2 sekundy się wahałam i uśmiechnęłam do cioci jak tylko mnie wzięła na ręce. Ciocia Aga była już u mnie kilka razy i ja u niej też... ale mam jeszcze krótką pamięć. Jak zwykle żarły wielkie naleśniki- ciocia z warzywami, a mama z szynką, serem, ananasem i innymi warzywkami - ciocia stawiała! Mi się skapnęły tylko dwie czerwone fasolki z tego wszystkiego - mama mi więcej nie chciała dać! Popisałam się przed ciocią i zasiusiałam przewijak w momencie zmiany pieluchy - trzeba mnie było szybko wykąpać, a potem z mamą odprowadziłyśmy ciocię Agę na przystanek.
Mama obiecuje, że w sierpniu zawitamy w cioci progach... A czemu piszemy na czarno... to tylko ciocia Aga wie!!!  

Aha! Dziękuję ciociu za kartkę z Zakopanego - to już druga kartka adresowana na mnie - i druga własnie od Ciebie!!!   
Komentarzy: 4 (Komentarze)

Zaczynam stawać na golonkach :P:)))
2006-07-19
ŚRODA
Wczoraj w żłobku była nareszcie moja ulubiona młoda pani. Kiedy mamusia odbierała mnie po południu, moja pani powiedziała mamie, że jak weszła rano do żłobka i nareszcie mnie zobaczyła (po 3 tygodniach mojej choroby), to się tak strasznie ucieszyła!!! A dziś rano inna pani powiedziała, że jestem w żłobku tak rozpieszczana i tylko mnie na rękach noszą i się zmieniają. Mama się cieszyła, choć w duchu pomyślała, że jej dziecko rozpuszczą tym noszeniem, bo sama stara się nosić jak najmniej.
Mama nie chciała mi dać spróbować jagódek, bo się bała, ale ja jestem mały chyrtusek i znalazłam inny sposób - panie w żłobku mi dały!!! Całego bodziaka miałam uświnionego na fioletowo i się wydało!
Codziennie wdrapuję się coraz wyżej i staję na nóżkach. Umiem nawet z 2 minuty postać, ale muszę mieć oparcie, no i zaczynam przebierać nóżkami do chodzenia. Mamę tylko martwi, że ja stoję na palcach, a nie na całej stopie - czy to prawidłowe?
Moja ulubiona zabawka ostatnio to metalowa pokrywka od pudełka na ciastka. A dziś od rana szalenie mnie rozśmieszała mama, bo założyła okulary słoneczne, ale komicznie wyglądała!!! I jeszcze mi "a ku ku" zza tych okularów robiła, a przecież doskonale ją widziałam  
A to ja w przebraniu 

Komentarzy: 6 (Komentarze)

I znowu żłobek...
2006-07-17
PONIEDZIAŁEK
Po 3 tygodniach przerwy znowu mamusia zawiozła mnie do żłobka. Pamiętałam salę i panie, bo jak zobaczyłam, to się uśmiechałam, a mamie trochę kamień spadł z serca (z drugiej strony ja się do wszystkich uśmiecham... hmm...). Mama zapomniała mi dać smoka i poszła po niego do samochodu, a jak wróciła to leżałam już w swoim kojcu- miałam niezbyt zadowoloną minkę, ale nie płakałam... Dziś będę w żłobku 11 godzin, bo poniedziałek to najdłuższy dzień w pracy mamy. Czuję, że mamusia stale o mnie myśli i odlicza minuty aż się wreszcie znowu zobaczymy. Ale dzisiaj i tak nici ze wspólnych zabaw. Jak wrócimy będą lekarstwa, kąpanie, karmienie i pójdę nynki. Nie znosimy z mamą poniedziałków... Zostało jeszcze 5,5 godziny... Tęsknimy za sobą baaardzo...
A jeszcze dziś zapłaciłyśmy 240 zł za zeszły miesiąc, a tylko tydzień byłam... No, ale może już koniec chorób wreszcie będzie?
Komentarzy: 4 (Komentarze)

Zmusiłam mamę do zmiany pościeli :P:)))
2006-07-15
SOBOTA
Mamusia od tygodnia zabierała się za zmianę swojej pościeli, ale jakiś leń jej nie pozwalał... Pomogłam jej dzisiaj: zaraz po kąpieli mama odkłada mnie zawsze na chwilkę opatuloną w ręcznik do swojego łóżka, przykrywa kołdrą i poduszką (żeby mnie unieruchomić), a sama przez te 3 sekundy ściąga na podłogę wanienkę ze stołu, żeby było miejsce na wycieranie mnie, pudrowanie, itp. Mając na względzie pomoc mamusi - wysiusiałam się jej dziś ładnie do łóżka i od razu pościel zmieniona! Ależ ja mam głowę na karku!!!
Komentarzy: 3 (Komentarze)

Mój pierwszy dzień w pracy :)))
2006-07-14
PIĄTEK
Babcia Marysia zawiozła mnie z działki do mamy do pracy, na godzinę przed jej zakończeniem. Dzielnie pracowałyśmy razem :P:))) A tak naprawdę mama nic nie zrobiła tylko mnie nakarmiła i ululała do snu - bez sensu, bo za chwilę mnie budziła i przekładała do fotelika w samochodzie, phi!
Były efekty babcinej paróweczki!!! Do popołudnia marudziłam i mało jadłam, a po południu oczom mamy ukazała się kupka z dużymi, kompletnie niestrawionymi kawałkami owej parówy!!! Się mój mały żołądeczek napracował... Później nadrobiłam straty i wtrząchnęlam na raz: cały obiadek + cały deserek + pół deserku z rana + mleko... Ależ miałam wzdęty brzuszek - a mama się cieszy jak wariatka, że tak zaczęłam wcinać.

Dzisiaj usłyszałam komplement, że mam piękne, ogromne, błękitne oczka i faceci będą szaleć za tymi oczami...
Komentarzy: 6 (Komentarze)

Dać dziecko babci...
2006-07-14
CZWARTEK
Cały dzień spędziłam na działce. Mama odstawiła mnie o 6.30, a sama pojechała do pracy i wróciła po południu. Opiekowała się mną babcia, ale mi było dooobrze - już o 9 rano zjadłam mój ulubiony deserek (który jadam wieczorem), a w południe zjadłam obiadek. Natomiast po południu babcia napasła mnie... parówką!!! Mama się zbulwersowała, a babcia na to: "Ja was wychowałam na parówkach"!
Po południu, z braku baseniku, wykąpałam się w misce, hi hi - ale mama i babcia się bały na dworze i pluskałam się w domku, jak fajnie trzepałam rączkami i się śmiałam!


Komentarzy: 4 (Komentarze)

Koniec przymusowego urlopu!
2006-07-12
ŚRODA
Jesteśmy po kontroli u pani doktor. Jest lepiej, kaszelek powinien zejść do 3 tygodni. Leki mama niestety ma mi nadal aplikować. Jutro mama idzie już do pracy. Z oczywistych względów (pieniądze) się cieszy, ale trochę nam żal - ten miesiąc był jak przedłużenie macierzyńskiego... byłyśmy cały czas razem. Mama jeszcze jutro nie oddaje mnie do żłobka, zawiezie mnie na działkę do babci Marysi, trochę się obawia czy babcia z tym swoim słabym kręgosłupem da radę, bo ze mnie mały diabełek i na pewno babcię wymęczę! Ale te 8 godzin chyba babcia jakoś wytrzyma. W piątek też będę na działce. Do żłobka pójdę od poniedziałku- mama się martwi jak to zniosę po tak długiej przerwie.
Przede mną 2 dni z babcią :)

Od trzech dni mówię "ta-ta", mamie daje to dużo do myślenia... Babcia Marysia tydzień temu powiedziała głośno to, czego mama się już wcześniej domyślała i myślała, że tylko ona to widzi, że ja tęsknię za tatą... wystarczy puścić nagranie z taty głosem, by się o tym przekonać, ojojoj...
Komentarzy: 5 (Komentarze)

Okropniastym snom mówimy stanowcze NIE!
2006-07-12
WTOREK
Mamusia miała dziś w nocy straszne sny:
-
Już lepiej nie piszemy szczegółów, ale coś złego z tatą. Mama klęczała nad nim, przytulała się, sama okrywała jego ramionami i wyła... (chociaż w śnie się wybeczała, bo w rzeczywistości już nie umie... ) Potem długo nie mogła zasnąć, łaziła nerwowo z pokoju na balkon, z balkonu do pokoju... tfu tfu tfu - odpluwamy mooocno i mówimy głośno (mama ma zasadę, że jak sen komuś opowie to się nie wydarzy)!!!
-
Drugi nie był już tak dramatyczny. Mama dostała z pracy 1000 zł. Szczęśliwa kupiła już kojec dla mnie, właśnie buszowała po "DYZIU" i wrzucała ciuszki dla mnie do koszyka... ale się obudziła, a tysiaka ni ma!
A oprócz tego spędziłam dziś znowu cały dzień na działce. Było jeszcze fajniej niż ostatnio, uśmiechnięta buzia mi się nie zamykała, a mama pojeździła na rowerze i sama czuła się jak małe dziecko (nie jeździła od 3 lat).
Komentarzy: 2 (Komentarze)

Słoneczko zawitało i u nas :)))
2006-07-10
NIEDZIELA

Ależ miałam dzisiaj wielką frajdę!!! Mamusia wstała wcześnie rano i zaczęła pakować, biegać po mieszkaniu, znosić siatki, fotelik, leżaczek, matę, a w końcu mnie i wózek - do samochodu. Wystartowałyśmy (i tak trochę za późno - dojechałam na miejsce spocona i mokrusieńka), a już ponad dwa tygodnie nie jeździłam autem, ale było fajnie.
Z mamusią - jestem "opeplana" cebulkowym obiadkiem!

"Zakotwiczyłyśmy" na działce w Bugaju u babci Marysi i dziadka Krzysztofa. Spędziłyśmy tam caaalutki upalny dzień.
Ciocia Tina z brzuszkiam, mama, a w środku JA!

Po południu dojechali też ciocia Tina i wujek Piotrek.
W ramionach wujka Piotrka jestem taka malutka :)))

Miałam tyle nowych wrażeń: oglądałam rybki w stawku i żabki prażące się na liściach lilii wodnych, fruwające motylki (niejaki "Pawie Oczko" przysiadł sobie na moim wózeczku), zrywałam główki róż (babcia się wcale nie gniewała ) i listki z roślinek, śmiałam się do wielu piesków (jeden to był ale duuży), ale najważniejsze, że przebywałam z tyloma ludźmi na raz - uwielbiam to - ciągle coś się dzieje, ktoś mówi, robi coś ciekawego (już wiem co to grill ), bierze mnie na ręce, ktoś inny tuli za chwilę, ktoś robi do mnie głupie miny (w tym przoduje mama ), daje mi jakiegoś nowego jedzonka do spróbowania - ruch, gwar - i ja gwiazdka najważniejsza!
Działkowe ujęcia z babcią Marysią:



Sąsiadka widziała mnie przez płot, jak sama macham nóżkami w górę i w dół, poruszając leżaczek i bujając się jak na huśtawce i rzekła, że "taka mała, a zna zasady mechniki" - hi hi.
Bujam się!!! :P:)))

Zjadłam calutki mamusiny obiadek z cebulką (ach jaka pyszna ta cebulka!) i zdarzył się mały wypadek - tak machnęłam łapką, że papka wpadła mi w oko... nie zwróciłam na to nawet uwagi, za to mama spanikowała, ale szybko zostało to usunięte. Trochę też poćwiczyłam i pochwaliłam się w szerokim gremium moimi nowymi umiejętnościami - chwyciłam się drewnianej pergoli, uklękłam i wstawałam w górę i w dół, ale fajowa zabawa!
Za kratkami :P:)))


Natomiast nie podobała mi się plenerowa sesja zdjęciowa, a dokładnie jedno z ujęć, mama posadziła mnie pupą (miałam samego bodziaka) na trawce i musiałam się poskarżyć, bo jakiś "żgak" mnie chyba ukłuł. Mama się zastanawia czy coś mnie w pupcię zaszczypało, czy się przestraszyłam nowego, nieznanego podłoża - ale ja przecież jestem dzielna dziewczynka, co nic jej nie straszne.
Ajajaj, to kłuje!!! :(

Na szczęście ten feralny wybryk mamy został szybko "naprostowany" i podłożono mi miękki kocyk.
Duuużo lepiej, ale weźcie to słońce :)

Wszyscy się też śmiali z opowieści cioci Tiny, jak to po wypadku zabrali ją na badania do szpitala, tam ją unieruchomili, "zakutali" w kołnierz i bidula tak leżała... hi hi - noooo tak na wyrost się dba o kobitki w ciąży!!! Ale najlepsze, że przyszedł neurolog i po zrobieniu "wywiadu" sam zaczął się śmiać i kazał żeby to cioci pościągali, hi hi hi Ale ta moja kuzyneczka, kuzynek ma przygody, a jeszcze po tamtej stronie brzuszka. (a’propos - prawdopodobnie będzie Kamilka lub Sebcio ). Mama się martwi jakie będą jutro skutki tej mojej całodniowej wyprawy w "wielki świat", czy kaszelek nie będzie większy. Jeśli będzie OK, to we wtorek mam mieć powtórkę z rozrywki, ale faaaajnie! Mama wróciła z tej 12-godzinnej wyprawy wykończona, ale szczęśliwa, bo ja byłam szczęśliwa, roześmiana i nareszcie spędziłam słoneczny dzień jak inne dzieci! Teraz śpię jak mops - nawet klikanie mi nie przeszkadza.
Mama nie pozwala mi rozrabiać!

Komentarzy: 11 (Komentarze)

Cebulka mniam :)
2006-07-08
SOBOTA
Ale numer! Przez zupełny przypadek mama odkryła drugą rzecz, która po nektarynce, mi smakuje. Mama robiła dla nas obiad, dla siebie rosołek. Gotowały się 2 cebulki - jedna dla mnie, druga dla mamy (bo mama lubi taką z zupki ). Zagadały się z ciocią Tiną i jak mama wyławiała rzeczy dla mnie do zmiksowania (ziemniaczki, marchewka, brokułki, pietruszka, selerek, kurczaczek i trochę rosołku) to dała mi aż 2 cebulki! Już przy miksowaniu czuć było tylko cebulę i mama się zmartwiła, ze "spsuła" mi jedzonko... ale się zdziwiła jak wszystko wkąsiłam i otwierałam buzię po jeszcze! Mama zawsze robi na zapas, więc czeka na mnie jeszcze 5 takich dobrych słoiczków! Potem spróbujemy ze szpinakiem!!!
Komentarzy: 4 (Komentarze)

Cześć i czołem :)
2006-07-08
SOBOTA

Właśnie mama weszła napisać, że dziś po raz pierwszy od miesiąca nie usłyszała mojego kaszlu na dzień dobry... a ja się właśnie rozkaszlałam... a już było tak wesoło i w mamy głowie roiły się plany o jeziorkach, basenikach, wyjazdach... No trudno czekamy jeszcze na ten dzień i wierzymy, że kiedyś musi nadejsć. A poza tym już wariuję i szczebiocę swoje: "pa-pa-pa", "aba", "ge-ne-wa". Właśnie pięknie się do mamusi uśmiechnęłam. Dzielnie ćwiczę "kolankowanie", a także stawanie na całych nóżkach (tylko dlaczego ja jeszcze nie umiem siedzieć???). Mama wyciągnęła do mnie rękę i tak się ucieszyłam, że szybciutko przeszłam całą długość pokoju wyciągając swoją maleńką łapkę i się tak fajnie uścisnęłyśmy. No to tyle o poranku - dzień jak co dzień - mama idzie się wykąpać i lecimy na dworek, póki jeszcze takiej klary nie ma. Gdzie ta zapowiadana burza???!!!
Komentarzy: 4 (Komentarze)

Szybkie info wieczorową porą :)
2006-07-07
PIĄTEK
-
Zrobili cioci badania i wszystko jest dobrze z dzidziolkiem, tylko ciocię bardzo głowa boli.
-
Zaczynam gadać jak najęta. Blubram sobie cały czas, najwięcej w czasie jedzenia - tak fajnie się gada, pluje i dmucha tymi papkami - super odgłosy wychodzą. Mamusia już nie będzie zapisywać tych przypadkowych słów w powiedzonkach, chyba że jakieś śmieszniejsze.
-
Sąsiadka powiedziała, że bardzo urosłam i mam już takie bystre spojrzenie. Ha! A mówiła mamusia, że ja już jestem dzieckiem a nie dzidziusiem!
-
Potówki - przekonałam się co to jest. Wychodzą na karczku, ale szybko schodzą.
-
Mama uporała się z szelkami przy krzesełku i dziś sobie w nim zajadałam nektarynkę - teraz pałaszuję je codziennie, to jedyne co jem aż z takim smakiem!
-
Mama biadoli, że dostała odcisków od noszenia fotelika i ma dłonie jak facet. Ale dzięki mnie wyrabia mięśnie! Zawsze się z niej śmiali, że ma chudziutkie łapki i jak napnie rękę to śladu po mięśniach nie ma, a teraz i bez napinania widać bicepsa. 
-
Nowość- koktajl Gerbera to sok zmieszany z mlekiem. To my sobie możemy sami zmieszać za 1,50 zł (soczek), a nie za 3,50 zł koktajl kupować.
-
Obiadek Gerbera okazał się super. Zjadłam cały słoik ziemniaczków z sosem koperkowym i kurczaczkiem. Jutro lecimy do sklepu po koperek i mama mi zrobi to samo!
-
Mamie smutno, bo wszyscy moi rówieśnicy jeżdżą nad jeziorka, kąpią się w basenikach, a my siedzimy w domku, tylko spacery do parku. O wodzie mowy nie ma, mama jak mnie kąpie to szybko w 2 minutki, a główkę to mi zaczęła myć co 3-4 dni. Kaszelek dziś był gorszy, nadal smarki, nic się nie poprawia. Kiedy wreszcie wyzdrowieję???
-
Śpię sobie teraz smacznie, ależ mam mokry karczek... "gorąco Antonio"... z utęsknieniem czekamy na burzę!!!
Komentarzy: 2 (Komentarze)

Chlip... :((((
2006-07-07
PIĄTEK
Chlip... chlip... chlip... Ciocia Tina miała dziś rano wypadek Dzidziusiowi nic nie jest, ciocia rozwaliła głowę. Są w szpitalu i trochę tam pobędą. Ale się z mamusią przestraszyłyśmy.... Mama pamięta jak to jest jeździć autem w ciąży, człowiek kompletnie rozkojarzony i jeszcze te upały... żeby tylko wszystko było dobrze....
A tydzień temu był ślub i było tak pięknie... biedna ciocia... jeszcze wczoraj przyszła do mamy pytać czy może jechać do pracy w takiej nowej ciążowej, błękitnej sukience... ale nie dojechała. Auto rozwalone i ponoć do kasacji.
Komentarzy: 9 (Komentarze)

Będzie kolejna dziewusia? :)
2006-07-06
ŚRODA

Wieczorem ciocia Tina wróciła od ginekologa, gdzie oglądała na USG moją kuzyneczkę/kuzynka... a no właśnie: na 90% ma to być dziewczynka! Ciocia i wujek chyba woleliby synka, a mama cały czas kibicuje za kuzynką dla mnie. Ten sam lekarz określił rok temu moją płeć, ale na 100% bo ładnie pokazałam co mam między moimi słodkimi nóżętami, a dzieciaczek cioci Tiny jest bardziej wstydliwy.
Mama i ciocia porównywały nasze fotki z USG - robione mniej więcej o tym samym czasie rok temu, bo mają prawie takie same terminy porodu (tylko mama 2005, a ciocia 2006). Ja ważyłam około 650 gram, dzidek cioci... 750 gram. Długości kości udowych prawie takie same, obwód brzuszka dzidek cioci ma większy o 2 cm, a średnicę główki większą o 1 cm. Ciocia ze skwaszoną miną zażartowała, że nie dziwota, bo ona i wujek też mają duże głowy, a mama się zaśmiała i życzyła jej fajnego porodu... z taaaką główką - hi hi! To będzie duuża dziewczynka!
ROŚNIJ ZDRÓW MALUSZKU
Komentarzy: 5 (Komentarze)

Ale mnie obkupiły :P:)))
2006-07-05
ŚRODA

Noooo, dzisiaj to był typowo konsumencki dzień! Jak mama skończyła pisać koło 5 rano to się zdrzemnęła 2,5 godzinki (wcale nie mogła zasnąć po tylu bezsennych dobach, ale padła po południu i sobie to odbiła ), potem jeszcze się szybko z Grzesiem i Marcinem z pracy skontaktowała, błyskawiczna (jak na mamę!) kąpiel, malowanko, w międzyczasie ja zostałam "oporządzona" (przytulanko, pielucha-siku, lekarstwa, jeść, zabawa, pielucha-kupa, jeść ) i przyjechała babcia Marysia, która miała dziś trochę wolniejszy dzień w pracy. Babcia podjechała do Tesco, a my z mamusią poszłyśmy sobie piechotą (tzn. ja jechałam w wózeczku). Babcia postanowiła trochę pomóc mamie, bo jak mama jedzie sama na zakupy to ma problem natury technicznej- jak mnie trzyma w foteliku to wozi mnie w marketowym koszyku i za dużo zakupów tam już nie włoży, a jak mnie weźmie w wózku - to zakupów tyle co w koszyczek pod wózkiem...
No i się zaczęło... bo mama wczoraj dostała wypłatę! Nieco umniejszoną niestety, ale co tam. Mama ma tendencję do robienia zapasów, dopiero jak ma zgromadzone dużo rzeczy, to się uspokaja na jakiś czas i czuje bezpieczniej (najczęściej ten błogi stan trwa 2-3 tygodnie od wypłaty, a ostatni tydzień i pierwsze dni kolejnego miesiąca bywają nerwowe ). Kiedyś były to zapasy kosmetykowe mamy, od kiedy się urodziłam- są to zapasy dla mnie! 
W każdym bądź razie mama i babcia zaszalały. Babcia kupiła mi: nowy kapelusik-czapeczkę (białe, delikatne cudeńko! ), taką fajową, kolorową grzechotkę przeciągnętą na gumce w wózku (sobie chwytam jak jeżdżę ), różowe body z motylkiem, który "macha" skrzydełkami, hi hi hi (mam już spódniczkę z takim motylkowym motywem od cioci Tiny - to będzie pasować) i skarpetunie.
A mama porobiła takie bardziej potrzebne: 2 paczki pieluch, 3 paczki mokrych chusteczek, puderek, 4 rolki ręczniczków, ciekłą parafinkę do kąpieli (66zł!!! wrrr... ale mam śliczną skórkę i nie trzeba mnie oliwkować/kremować ), 2 x woda morska do noska (jedna z manganem- pierwszy raz próbujemy, bo to na alergie), 4 body z krótkim rękawkiem (powyrastałam ze wszystkiego, mam już rozmiar 80! ), 6 par cienkich rajstopek (bo całymi dniami się czołgam/raczkuję i mam zdarte kolanka jak mam gołe nóżki), szelki do drewnianego krzesełka od babci Wiktorii (żebym nie wypadła... problem jest taki, że mama nie wie jak te szelki założyć, ale to sobie podskoczymy do sklepu w wolnej chwili i zapytamy), moskitierę do wózka, skarpeteczki, a dalej jedzonko (mniam ): biszkopciki, 4 pudełka mleczka, kaszkę morelową (jeszcze nie jadłam!), niezmierzoną ilość deserków (m.in. nowość na rynku - koktajl jogurtowy Gerbera), soczków, trochę gotowych obiadków (bo czasami mama nie ma czasu robić, 2 nowe obiadki: indyk z ziemniaczkami i brokułami, kurczak z ziemniaczkami i koperkiem- nowości Gerbera). Ufff... teraz mama może spokojnie odetchnąć, jestem zaopatrzona prawie do końca lipca. A dla siebie mama wzięła puszkę piwa, ktore właśnie z relaksem popija...  
Komentarzy: 0 (Komentarze)

Moje zdrówko...
2006-07-05
ŚRODA

Wczoraj byłyśmy z mamą na kontroli u pani doktor. Zakończyłam kurację antybiotykiem, wstrętnymi syropkami, kropelkami, ale... w zamian dostałam równie niedobre nowe kropelki, obrzydliwy w smaku syropek i spray do gardziołka (to mi się akurat podoba, nawet sama buzię otwieram, żeby mama mi psiknęła ). Nowe lekarstwa są odczuleniowe, antyalergiczne, antyastmatyczne. Nadal mokro kaszlę jakimiś wydzielinami i mam smarkolce - czasami jak kichnę, to aż do brody wiszą. Mama myślała, że będzie mnie już mogła oddać do żłobka i wreszcie iść do pracy, lecz nic z tego. Pani doktor powiedziała, że jak mama musi na upartego iść do pracy, to ona może wypisać zaświadczenie do żłobka, ale jest to bez sensu, bo trzeba mnie porządnie, do końca wyleczyć - inaczej mama i ja znowu pojawimy się u niej za tydzień. Mama spasowała i postanowiła jednak jeszcze ze mną posiedzieć. Dostała zwolnienie do przyszłej środy i wtedy znowu kontrola. Pani doktor się śmiała, że kiedyś matki do niej przychodziły i chciały zwolnienia z pracy, a teraz większość prosi żeby zwolnień nie dawać i wypisywać zaświadczenia o dobrym zdrowiu do żłobka... no i tak potem jest, że żłobki stają się wylęgarnią zarazków - ale mama to rozumie, bo też mnie już kiedyś niezupełnie zdrowiutką do żłobka dała - takie życie. Pani doktor powiedziała, że jest jedna recepta na moje zdrowie - nie dawać do żłobka... hmmm... ale na to nie ma sznas. A mama jest tym wszystkim trochę sfrustrowana (czasami jak ją najdzie, to baaardzo), bo wychodzi na to że: Mama siedzi ze mną w domu - ale płaci za żłobek. Pracuje w domu - ale nie zarabia (no, zarabia mniej, bo 1 dzień zwolnienia bezpłatny, potem 80%)...
Przy okazji mama poprosiła o zważenie mnie (o dziwo pielęgniarka się zgodziła, mimo że nie miałam szczepienia i byłam u dzieci chorych, jednak musiała dodać swoje: "No dobrze, ale szybko" ). Mam 8 miesięcy i ważę już 8 kg 300 gr (a więc mamy waga w domu przekłamuje, bo pokazywała, że mam prawie 10 kg... czyżby to znaczyło, że mama ma też 1,5 kg mniej??? ).
Panie ze żłobka się za mną stęskniły i czekają na mój powrót, tak dziś mówiły mamie przez telefon.
Komentarzy: 2 (Komentarze)

Moja mama jest terminatorem :P:)))
2006-07-05
ŚRODA
Kto to? Nie śpi, nie je, nie pije - a żyje??? Moja mama, hi hi
To było ciężkich pare dni. Mama miała bardzo dużo pracy. Do napisania zbiegły się dwie rzeczy - protokół z tego zebrania, na którym była tak długo (objętościowo pół pracy magisterskiej mamie z tego wyszło, hi hi) i gazetka. Mama od 3 dób spała po 2 godzinki - najczęściej od 5 do 7 rano. Ledwo się już trzymała (wirujące kropki przed oczami), mało jadła (główny posiłek to były ciastka!!!), nie dbała o siebie (w niedzielę nawet się nie wykąpała!!!), w mieszkaniu burdel (ups!) na kółkach - ale skończyła! Teraz jest w stanie euforii - jak zawsze po wykonanej robocie - i czuje zadowolenie z siebie i sama z siebie jest dumna. Mama mówiła, że najgorsze w tym wszystkim było to, że strasznie bolała ją pupa od siedzenia przy kompie ciągle w tej samej pozycji. Ależ wydziwiała - nawet w chwili czarnej rozpaczy zastanawiała się czy na klęcząco nie pisać, hi hi, a wczorajszej nocy siedziała na krześle na dwóch jaśkach. Co tu się czasami w tym domu wyprawia to tylko śmiać się idzie. Wczoraj, tzn. dziś rano o 4 sprawdzała jeszcze wszystkie teksty i znalazła fajny błędzik (pewnie ze zmęczenia jej się pomyliło coś): zamiast "rachunki czynszowe" napisała "rachunki ciążowe", he he, to by był numer jakby to do druku poszło. Ja przez te kilka dni byłam bardzo grzeczna. Mama puszczała mnie na podłogę i sama się potrafiłam ładnie bawić, a mama mogła w tym czasie klikać. Bo ja jestem mądra dziewczynka i wiedziałam, że mama musi, ale teraz czekam na wynagrodzenie mi tych kilku dni i zainteresowanie mną, mną i wyłącznie mną!!!
Komentarzy: 2 (Komentarze)

Nektarynka mniam :)
2006-07-02
NIEDZIELA
Dziwna rzecz sie stała - zjadłam z entuzjazmem 5 kawałeczków nektarynki. Od paru dni piję tylko mleko, na jedzenie patrzeć nie mogę, a tu taka niespodzianka! Mama zawsze mi daje do zabawy i polizania owoce, np. jabłko, gruszkę i potem wyrzuca jak mi się znudzi. Zresztą ja nie umiem (nie umiałam do dziś!) jeść kawałków pokarmu, nie mam jeszcze ząbków, tylko papki i to dokładnie zmiksowane. Dziś mama dała mi do zabawy kawałek dojrzałej, miękkiej nektarynki i ja ją ze smakiem połknęłam. Mama była pod takim wrażeniem, że dostałam jeszcze 4 kawałki, zresztą uśmiechałam sie do niej tak ładnie i gadałam po swojemu, że chcę jeszcze.
Teraz tylko mama się zastanawia: 1) Czy dziecko w wieku 8 miesięcy może już jeść nektarynkę??? 2) Czy nic mi się od tych kawałków nie stanie, może będzie rewolucja w brzuszku w nocy??? 3) Czy to nie alergiczne, może będzie wysypka??? 4) Czy źle nie zrobiła??? Ach ta mama, ciągle sobie stwarza problemy... A czekoladkę to już mi mamo dawałaś, jak wiesz, że można dopiero po roku!!!
Komentarzy: 4 (Komentarze)

Mam już 8 miesięcy!!!
2006-07-02
NIEDZIELA

8 miesięcy = 34 tygodnie i 2 dni - tyle czasu jestem już z moją mamą.  Przed chwilką po raz pierwszy, choć jeszcze bez zrozumienia, powiedziałam wyraz: "NIEBO"  Coś innego niż dotychczasowe: "mamamama", "dadadada", "babababa". Zawsze jak płaczę to wołam "mama" i to tak słychać jakbym już naprawdę wołała mamusię. Reaguję też już na swoje imię KARINKA
Nadal jestem chora... nawet antybiotyki nie pomagają, mama jest załamana, we wtorek idziemy na kontrolę. Dziś dużo płaczę, a mama nie ma dla mnie czasu, bo ma dużo pracy. Mama ma wyrzuty sumienia patrząc na moje mokre oczka, ale jeść trzeba.
Dopisek - godz. 17.04
Trala la la!!! Ciocia Tina mnie wzięła na spacer, bo mama nie ma czasu. Jestem teraz w parku, piję mleczko i przyglądam się światu, a mama... najchętniej by się położyła spać, ale robi 3 kawę i pisze dalej... Najgorsze, że mamę już pupa boli od siedzenia na tym durnym krześle przed kompem i przybiera różne dziwaczne pozycje... a jeszcze cała noc przed nią... i tak pewnie nie zdąży na jutro.
Dopisek - godz. 18.38
Wróciłam ze spacerku z ciocią, prawie cały przespałam i nie wypiłam mleczka na dworku. Dopiero teraz mama mi dała 180 ml i wypiłam tą całą butlę i to z grysikiem ryżowym!!! (Pierwszy raz pomieściłam tyle w swoim brzuszku na raz ). Od 3 dni nie jem ani kaszki, ani warzywnych obiadków i mama się martwi. Trochę deserku tylko liznę codziennie. Mama mnie oszukuje i do mleka dolewa mi soku, żebym coś witamin zjadła (soku i innych napojów też nie lubię). A wczoraj mnie ważyły (mama i ciocia wchodziły same, a potem ze mną) na zwykłej wadze w domu i wychodziło, że ważę 10 kg!!! (jak miałam 6,5 miesiąca ważyłam 7 kg 300 gr). Byłabym niezłym grubasem jak na dziewczynkę w tym wieku, ale ta waga jest zawodna i to jest po prostu niemożliwe. Ja nie jem dużo - często i małe porcje.
Mama jest zadowolona i częściowo wrócił jej optymizm, bo jak mnie nie było, to od razu praca ruszyła z kopyta i dużo zrobiła... a teraz znowu - 2 minuty pisania - 10 minut ze mną - 2 minuty pisania - 10 minut ze mną.
Komentarzy: 2 (Komentarze)

Pięknie było...
2006-07-02
PIĄTEK

30 czerwca byłam na ślubie cioci Tiny i wujka Piotrka. Ach... było pięknie, wszystko tak jak trzeba i tak naturalnie, spontanicznie jakby, mama się tak wzruszyła... Ślub odbył się o godz. 12.00 w USC na Starym Rynku w Poznaniu, mama była świadkiem panny młodej. Pierwsze łzy wzruszenia mama miała już w oczach na parkingu przed blokiem, jak zobaczyła wujka Piotrka w garniturze i jego rodziców - wszyscy troje tacy szczęśliwi i dumni - promienieli. Kolejny łzawy moment, gdy wujek, a potem ciocia powtarzali tekst przysięgi o wzajemnej miłości i pomocy dla dobra rodziny - mamę tym bardziej złapał skurcz za gardło, że ciocia nosi w sobie nowego członka tej właśnie rodziny i było to fajnie widać. A później jak zakładali obrączki i ciocia spojrzała na wujka z taką miłością i wdzięcznością w oczach i się tak fajnie pocałowali, to mamie znowu prawie łzy z oczu trysnęły...

Do tej pory mama nie przywiązywała dużej wagi do takich "formalności", teraz po moim chrzcie (który okazał się dla niej bardzo ważnym wydarzeniem) i po tym ślubie... mama zazdrości... Niestety mama była smutna - na ślub jechała samochodem sama (ze mną znaczy się ), stała sama, nosiła mnie w foteliku sama, potem siedziała przy pustym krześle... a kelnerka zapytała ją: "Tu też nalać rosół, tu ktoś siedzi, czy pani sama przyszła?" (to puste krzesło było zamówione dla taty... ). Ślub był piękny i obie gratulujemy cioci i wujkowi - są super parą - niech tylko będą szczęśliwi, ale mamie było tego dnia bardzo smutno i zaraz po ślubie wróciłyśmy do domu, a inni świętowali do białego rana!!! Ciocia i wujek, to sobie nawet noc poślubną zafundowali w hotelu.

FOTKI MAMY NIEZBYT UDANE (CIOCIA I WUJEK MAJĄ ŁADNIEJSZE W SWOIM ALBUMIE), MNIE PRAWIE NA NICH NIE MA, BO TO BYŁO ICH ŚWIĘTO. ŚLUB BYŁ TYLKO CYWILNY, KOŚCIELNY MA BYĆ TROCHĘ PÓŹNIEJ - PEWNIE ZA JAKIEŚ 2-3 LATKA. CIOCIA TINA JEST TU W 5 MIESIĄCU CIĄŻY :)
Przed ślubem, po lewej mama i ja (jeszcze nie rozebrana)


Wujek Piotrek zakłada obrączkę cioci Tinie


Ciocia zakłada obrączkę wujkowi


Pocałunek już małżonków :)


Komentarzy: 5 (Komentarze)

Archiwum: 2005: listopad grudzień 2006: marzec kwiecień maj czerwiec lipiec sierpień wrzesień październik listopad grudzień 2007: styczeń luty marzec kwiecień maj czerwiec lipiec sierpień wrzesień październik listopad grudzień 2008: styczeń luty marzec kwiecień maj czerwiec lipiec sierpień wrzesień październik listopad grudzień 2009: styczeń luty marzec kwiecień maj czerwiec lipiec sierpień wrzesień październik listopad grudzień 2010: styczeń luty marzec kwiecień maj
|
|
Moją stronę odwiedziło 82802 gości.

 |
| |
Bracia - BARTUŚ i FILIP

Pierwszy narzeczony - KACPEREK

Sielankowi - KACPEREK i MAJECZKA

Równolatka - KLAUDUSZKA

Bracia - KRUGERSONY

Starszy synuś Krugerki - MIKULIKU

Listopadowa - OLEŃKA

Trochę starsza - ROKSANKA

|
|
 |
| |
2009-02-02
Pierwsza dziura w zębie...
2008-09-01
Mała jest PRZEDSZKOLAKIEM.
2008-08-30
Mała otrzymuje pierwszy w swoim życiu złoty medal :)
2008-08-29
Ostatni dzień w żłobku.
2008-07-02
Mała pożegnała się z pieluchą i załatwia potrzeby w ubikacji.
2008-05-27
Mała umie liczyć-recytować od 1 do 10.
2008-05-10
Po raz pierwszy zaśpiewała przed szerszą publicznością (babcia). Dotąd śpiewała tylko mamie. Zaprezentowała repertuar kilku piosenek: "Babuniu popatrz na mnie", "Panie Janie" i "Sto lat".
2008-04-14
Okazało się, że Mała umie śpiewać.
2008-03-10
Przebija się ostatni mleczny ząbek trzonowy. Zaczyna się era pełnego uzębienia.
2008-03-09
Umie jeździć na rowerze! (model z 12-calowymi kołami i dodatkowymi kółkami bocznymi).
2008-01-05
Pierwszy obiad z kompletem sztućców: łyżka, widelec i nóż.
2007-12-22
Sama zdjęła folię ze słomki i wbiła ją w soczek. Od tej pory sama obsługuje się w tym zakresie.
2007-10-22
Pożegnała szczebelkowe łóżeczko niemowlęce i śpi w dziecięcym łóżku.
2007-04-24
Samodzielnie weszła na III piętro.
2007-04-23
W żłobku zrobiła pierwsze siusiu i kupkę do nocnika. W urodziny mamy!
2007-01-27
Pierwsze postrzyżyny.
2007-01-21
Ma 12 zębów. 4 trzonowe właśnie rosną.
2007-01-14
Ma 9 zębów. Cztery na dole i pięć u góry.
2006-11-10
Już od pewnego czasu umie pokazywać "TAKIE DOBRE" przy jedzeniu, wskazać lampę, robić "PA PA" jak się żegnamy, bawić się w "KOSI KOSI" , wkładać zabawki do pudełek, podawać wybrane przedmioty oraz wiele innych, które codziennie doskonali.
2006-11-08
Już nie chodzi... tylko BIEGA ! W ogóle nie chce być trzymana za rączkę.
2006-11-02
W swoje pierwsze urodziny przeszła całą długość pokoju! Jednak nadal woli raczkować.
2006-10-15
Zrobiła pierwsze dwa samodzielne kroczki! :)
2006-09-25
Jest 6 ząbek (górna lewa dwójka) i pierwszy pieprzyk na brzuszku.
2006-09-22
Staje bez trzymanki!
2006-09-20
Przebił się 5 ząbek. Górna prawa dwójeczka.
2006-08-19
Wychodzi 3 i 4 ząbek - górne jedynki.
2006-08-14
Zaczyna chodzić asekurując się przy meblach i łóżku.
2006-08-10
Karina zrobiła pierwsze kroczki trzymana za rączki :)
2006-08-04
Sama siada z pozycji leżącej. Bez wysiłku sama staje na nóżkach z podparciem.
2006-08-03
Przebił się drugi ząbek - lewa prawa jedyneczka.
2006-07-28
Ukazał się pierwszy ząbek! Dolna lewa jedyneczka - w wieku 8 miesięcy i 26 dni.
2006-07-17
Zaczęła stawać na swoich pięknych golęcinkach :)
2006-07-01
Ostatni raz wypiła mamine mleko. Była karmiona równe 8 miesięcy.
2006-06-25
Zaczęła pełzać/ czołgać się / raczkować :)
2006-06-17
Karina stanęła na nóżkach, chwycona za rączki do siadu.
2006-04-03
Pierwszy dzień w żłobku.
2006-03-11
Chrzest.
2005-12-14
Po równych sześciu tygodniach nareszcie odpadł pępek :)
2005-11-02
Karinka urodziła się w środę o 15.15. Poród rozpoczął się tuż po północy i trwał 15 odzin.
2005-02-28
Produkujący dowiedzieli się o istnieniu nowego Istnienia :)
2005-02-04
Data produkcji :)
2005-02-04
Data produkcji :)
|
|
 |
| |
2009-01-08
Wybiera czekoladkę z bombonierki: "Ja chce cukielka z alhoholem!"
2008-12-29
Opanowuje lizusowskie zwroty: "Mamusiu jesteś pienkna, gładka i cudowna. Jesteś gelnialna. Glatuluje ci."
2008-12-15
Tytułuje mamę: "Wasa Wysokość"
2008-12-05
Przy rozwieszaniu prania Mała nakłada sobie wieszak na barki: "A telaz mnie powiesiś".
2008-12-03
Reprymenda dla mamy, która rozlała herbatę: "Ooo nieee moja dloga! Nie umieś pić to wlacaj s tom helbatom do kuchni".
2008-12-02
Trzymając pocztówki: "Nie dotykaj tego. To som moje waźne dokumeńty!"
2008-10-21
Mała wypija pół butelki wody niegazowanej, wzdycha i mówi: "Ale się upiłam!"
2008-10-06
Mała budzi mamę: "Pogudka!"
2008-09-22
Ściskając mamę wyznaje: "Nie puścię cie nigdzie. Jeśteś moja! Moja!"
2008-09-12
Mała śpiewa mamie: "Ty jeśteś naj-pienkniejśa. Śpójś tylko na-te źdjencia".
2008-08-25
Córka przytulając się do matki: "Jeśteś moim śkalbem".
2008-08-21
"Źobacz. Ale ślićne chmulki... jakby ktoś falbkami niebo pomalował"
2008-08-08
Na widok całującej się namiętnie pary w TV: "Mamo, a dlaćego oni sie glyzą? Pśecieś nie wolno glyść"
2008-08-03
Dwuletnia córka do matki: "Ale ty maś fajne cycki!"
2008-08-02
Wyznanie: "Mamo, dobźe źe jesteś".
2008-07-20
"Ja chcem grabiować" - Ja chcę grabić.
2008-07-15
"A co to za pach?" - A co to za zapach?
2008-06-17
"Kocham Cie Dzióbku" - wyznała Mała rodzicielce.
2008-06-08
"Stać w imieniu plawa!" - córka policjantka do matki.
2008-05-20
"Kocham cie z całego selduśka" - mawia Młoda do rodzicielki.
2008-05-18
"Kochanie" - zwraca się córka do matki :)
2008-05-14
"Mamuś, ty jeteś ładna dziewcina... i baldzio bobla"
2008-05-04
"Lobaćek, mlówek, komalek, ściołek, muśek" - czyli rozróżnia owady fauny polskiej.
2008-04-15
"Uciekaj pani! Będzie buźa!" (burza) - gdy zagrzmiało krzyczała do ludzi Karina.
2008-04-14
"Miło było" - przy wyjeździe z działki powiadziała Karina do dziadka.
2008-03-26
Wypowiada własne imię "KAKINA".
2008-03-21
"MILUŚ" i "MILA" - do kuzynki.
2008-03-18
Z bardziej skomplikowanych: ATOBUS (autobus) i KULAJNOGA (hulajnoga).
2008-03-16
Pierwsze "TATUŚ"... wypowiedziane do wujka Piotrka :(
2008-03-12
"AKUJE" - dziękuję (powtarzane co chwila), "POŚE" - proszę
2008-03-09
Pierwsze wymówki: NIE TERAZ, NIE MAM SIŁY, NIE UMIEM...
2008-03-01
Pierwsze "MAMUŚ" :)))
2008-02-22
"BAJA" zastępuje "BIABIA"
2008-01-01
- "ODDAJ BABO MIAU",
- "ALE JAJA", "NIE PIEPRZ" - w znacznieu, że pieprzyka nia ma.
2007-11-11
"SIO MAMO!" - Mamo idź sobie! :)))
2007-10-15
"PIJA" - pić
"BIJA" - zbieram
"TÓJ" - stój
2007-09-02
"PSI" - śpi
2007-08-03
"CIU CIU" - pociąg
"FA FA" - kaczka
2007-07-10
"BIABIA" - bajka
2007-06-25
"BABA", "DZIADZIA", "CIOCIO" - pozostali członkowie rodziny.
2007-06-15
"NIUNIO", "DEDE" - smoczek
2007-06-12
"OĆ" - chodź
"IDZIŚ?" - widzisz?
2007-06-06
"TS" - trzymaj
2007-06-04
"DA" - daj
2007-05-15
"PTA PTA CIUR CIUR" - ptaszek ćwir ćwir :)
2007-05-03
"NIE MA" powtarzane na okrągło :)
"MNIAM MNIAM" - jeść
2007-04-01
"CIO TO?", "TO TO?" pyta nieustannie.
2006-12-04
"NE, NE, NE" zamiast nie, nie, nie i groźnie przy tym kiwa paluszkiem :)
2006-12-03
"AJO" zamiast HALO
2006-09-16
Ze zrozumieniem mówi "MAMA" :)
2006-07-22
da-da, pa-pa...
2006-07-09
ta-ta...
2006-07-05
ba-bu-nia - też wypowiedziane przypadkiem.
2006-07-02
nie-bo - przypadkiem wypowiedziane :)
2006-06-10
bla-bla-bla-bla,
ble-ble-ble-ble
2006-05-11
wa-wa-wa-wa,
ba-ba-ba-ba,
da-da-da-da
2006-04-20
ma-ma-ma-ma :)
2005-11-02
eeeeeeeeeee !!!
2005-11-02
eeeeeeeeeee!!!
|
|
|
|