|
PAMIĘTNIK O JULECZCE GALERIA KSIĘGA GOŚCI
Informacje z 2007.11: Andrzejki !!! Jak mówi stare polskie przysłowie "Na Świętego Andrzeja błyska pannom nadzieja". Andrzejki to wieczór matrymonialnych wróżb niezamężnych dziewcząt. Chłopcy spotykali się na podobne wróżby w wigilię św. Katarzyny, czyli 24 listopada - "w święto Katarzyny są pod poduszką dziewczyny". Jednak z czasem Katarzynki uległy zapomnieniu. Obecnie oba obrzędy są połączone i obchodzone równocześnie jako tradycyjne Andrzejki. Życzymy więc wszystkim udanej zabawy Andrzejkowej, a wszystkim Andrzejom, a w szczególności Juleczkowemu dziadziusiowi, wszystkiego najlepszego z okazji imienin. A przede wszystkim radości z życia, zdrowia, miłości, szczęścia, spełnienia marzeń, dobrego humoru i optymizmu. WASZE KOMENTARZE:9 (Komentarze) Całkiem miła środa / czekamy na 17777 gościa!!! Wczoraj rano, gdy odsłoniłam okna, przywitał nas śnieżek. Co prawda, było go niewiele, może centymetr, ale biały krajobraz wywołał uśmiech na twarzy Juleczki. Niestety po południu wszystko stopniało. Na Mazurach, gdzie mieszkają Dziadkowe Julci, jest kilkanaście centymetrów białego puchu, to dopiero byłaby frajda dla naszej pociechy. Póki co największą frajdę sprawił jej tego dnia basen. Tym razem nie było typowych zajęć. Każdy mógł w sposób dowolny bawić się ze swoim dzieckiem. Julcia większość zajęć pływała w rękawkach w specjalnej zatoczce, do której podłaczone są specjalistyczne urządzenia powodujące powstanie prądu wodnego. Dzięki temu woda niosła dzieciarnię dookoła zatoczki. Ale była zabawa. Obroty wokół własnej osi podczas takiego pływania szczególnie przypadły Julusi do gustu. Nurt był dość silny dzięki temu płynęło się z pewną szybkością, co również sprawiało frajdę naszej Małej. Bawiłyśmy się też różnymi zabawkami i obowiązkowo zaliczyłyśmy jacuzzi. Wieczór należał do Juleczki i tatusia. Cały pokój przewrócili do góry nogami, ale słychać było, że się dobrze bawią, a to najważniejsze. Na koniec kilka foteczek z wczorajszego dnia: Julcia tworzy swoje dzieło Czytanie książeczek. Julcia każdą dokładnie przegląda. Najbardziej lubi, gdy ktoś zadaje jej pytania, gdzie co jest. Sama próbuje też powiedzieć, co widzi. Póki co ucina wyrazy, świnka brzmi - "ka", drzwi to "dzi", owieczki to "ki" itp. Dużo też liczymy, a wtedy Juleczka zawsze krzyczy "tsi" jako trzy:) Kupiliśmy Julci pierwszy raz majteczki, rozmiar 2-3 latka. Każdą parę musiała dokładnie obejrzeć i założyć na głowę... Na koniec uśmieszek dla wszystkich odwiedzających Gościu z magicznym numerkiem 17777, zostaw po sobie ślad. WASZE KOMENTARZE:27 (Komentarze) Weekendowe wieści Na początku ślicznie wszystkim dziękujemy za piękne życzenia urodzinowe dla tatusia. Weekend spędzilismy w doborowym towarzystwie. W sobotę wieczorem przyjechali do nas babcia Irenka i dziadziuś Zenek. Na początku Julcia popłakiwała i nie chciała się z nimi przywitać. Po jakimś jednak czasie zaczęła zaczepiać naszych gości. Potem były prezenty, wspólna kolacja i zabawy, którym nie było końca. Julcia nie dawała odsapnąć. Zabawiała całe towarzystwo. Biegała z babcią ciągnącą wózeczek z klockami. Julcia pokazywała babci, gdzie ma biec wołając "baba (lub) bacia tam". Potem urządzała wyścigi z dziadziusiem, któremu wręczyła balony. Uciekając krzyczała radosnie "dziadzia, dziadzia odź (chodź)". Podskakiwała, tańczyła i tryskała radością. O 23 nie można było zaciągnąć jej do łóżka, taka była podekscytowana... Niedziela minęła równie udanie. Były Złote Tarasy, obiad u cioci Kasi, Arkadia i uroczysta kolacja, podczas której świętowaliśmy urodzinki tatusia. Juleczka miała wręczyć mu kwiaty z tej okazji. Tatuś dumnie stanął czekając, aż Julcia podejdzie z bukietem, ale sie lekko rozczarował, bo nasza córcia podbiegła do dziadziusia i jemu ofiarowała kwiatuszki. Zrobiła tak kilka razy, śmiechu było co niemiara. Poniedziałek spędzilismy w domku. Julcia tak upodobała sobie zabawy z dziadkami, że nawet zjeść im spokojnie nie pozwalała. Ciągle brała za rączkę i zachęcała do wspólnych zabaw. Czytali więc razem książeczki, układali klocki, biegali, tańcowali i wygłupiali się z Julusią. Teraz zobaczymy się dopiero na Wigilię. Szkoda, że tak daleko od siebie mieszkamy... Igraszki z babcią i dziadziusiem u cioci Kasi na milusińskim dywanie, w sweterku od babci Irenki w chiccolandzie zabaw ciąg dalszy bukiecik i Juleczka biegnąca z nim do dziadziusia... Dziadziuś to nawet zupkę jadł z balonami, które Julcia mu wręczyła wczoraj spadło trochę śniegu, ale nie ma już po nim śladu JESZCZE RAZ ŚLICZNIE DZIĘKUJEMY ZA ODWIEDZINKI WASZE KOMENTARZE:13 (Komentarze) Urodzinki, goście i walka ze złem... / czekamy na 17000 gościa Wszystkich atakuje i naszą Julcię chce dopaść jakieś wredne choróbsko. Coś siedzi w gardełku od środy i wyjść nie chce. Julcia - twarda sztuka się nie daje i poza tym nic jej nie dolega. Jak zwykle jest wesoła i uśmiechnięta. Niestety w nocy częściej się budzi, bo przez tą paskudną dolegliwość nie może spać, a do tego od niedawna sypia w śpiworku, którego za bardzo nie lubi. Tak więc i on powoduje dyskomfort spania. Nie wychodzimy też na spacerki, żeby nie pogorszyć sprawy. Trochę się nudzimy, ale tylko trochę. Julcia dostarcza mi wielu nietypowych "atrakcji". Dzisiaj na przykład sprzątałam mieszkanko, a Juleczka jadła w kuchni mleczny przysmak - Monte. Po chwili wróciłam i zamiast Juleczki, która jak zwykle pokże mi pusty kubeczek, po pięknie zjedzonym smakołyku, zastałam małego, brudnego diabełka z Monte na głowie. Zrobiłam jej nawet kilka fotek, a ona sama jak zobaczyła się w lustrza to zaczęła popłakiwać. Potem była gorąca kąpiel, mycie włosków, bo inaczej się nie dało. Mam nadzieję, że nie pogorszy się przez to stan Julci, trzymajcie kciuki. Poza tym zapowiada się super weekend i szkoda, by było spędzić go w łóżku. W sobotę przyjadą do nas babcia Irenka z dziadziusiem Zenkiem, wpadnie też ciocia Kasia, a w niedzielę będziemy świętować tatusia urodzinki. Pojedziemy pewnie w jakieś fajne miejsce. Zobaczymy jeszcze jak to wyjdzie w praniu. Już dziś jednak chcemy złożyć tatusiowi życzenia: 100 lat w dniu urodzin, zdrowia, radości życia i abyś zawsze robił to, co lubisz i co jest radością, a zarazem wsparciem dla innych. Abyś zawsze był takim wspaniałym tatusiem dla Juleczki, tak pięknie się z nią bawił, bo to widok radujący moje serducho. Życzę Ci też żeby wszystko udawało Ci się w życiu, abyś mógł się realizować, a przy tym nigdy nie zapomniał o tym, co jest tak naprawdę najważniejsze... z tatusiem najlepiej... *** A to nasz dzisiejszy ranek zrobiłyśmy łóżeczko dla lali Julcia z Monte na główce sięgając po pastę ze zlewu, nieświadoma tego, co ma na włoskach Jak zobaczyła się w lustrze, wcale nie była zadowolona... CZEKAMY NA 17000 GOŚCIA:) WASZE KOMENTARZE:20 (Komentarze) Basenowe szaleństwa Dzisiaj koło południa poszłysmy sobie z Julcią na krótki spacerek. Świeciło słoneczko i było dość przyjemnie. Julcia zasnęła w wózeczku, ale tym razem po powrocie do domu, nie pozwoliłam jej spać na balkonie, bo po wczorajszej nocy, Julcia jest trochę zachrypnięta. Wszystko przez to, iż ciągle się odkrywa w nocy i marźnie. Od dzisiaj jednak śpi w śpiworku. Na początku protestowała i płakała, ale cóż, nie ma innego wyjścia. Po południu, jak to zwykle w środę, pojechałyśmy na basen. Tym razem towarzyszyła nam ciocia Kasia, która występowała zarazem w roli fotografa jak i kamerzysty. Wyczyny Julusi są więc udokumentowane. Były to już przedostatnie zajęcia, ale przedłużamy karnet na kolejne 3 miesiące, bo Julcia, aż piszczy i uśmiecha się, gdy jedzie na basen. Sami zobaczcie: z ciocią Kasią na zjeżdżalni z mamusią Dzieciaki w rękawkach, głębokość 1,2m z ciocią Kasią z mamusią WASZE KOMENTARZE:7 (Komentarze) Przyjazd Iwonki i lodowe popołudnie Niedziela minęła nam w towarzystwie mojej siostry ciotecznej - Iwonki i ukochanej cioci Juleczki - Kasi. Po śniadanku bawiliśmy sie z Julcią, rozmawialiśmy przy herbatce i oglądaliśmy komedię romantyczną. Potem był obiadek przyrządzony przez Juleczkowego tatusia, a po nim pojechaliśmy do centrum handlowego - Złote Tarasy na pyszne lody. Juleczka zjadła dwie gałki i jeszcze jej było mało:). Obok kawiarenki, w której jedliśmy te łakocie znajduje się nowoczesne studio telewizji TVN, skąd w każdą niedzielę na żywo jest prowadzony program "Studio Złote Tarasy", a są to między innymi: reportaże, rozrywka, wywiady, kącik poradniczy, ale przede wszystkim rozmowy z gośćmi na żywo. Tym razem prowadzącymi byli Ewa Drzyzga i Mateusz Kirstein. Obejrzeliśmy wywiad z Izabelą Trojanowską, Radkiem Majdanem, Zygmuntem Chajzerem. Wystąpił też Tomek Lubert (kiedyś był głównym kompozytorem zespołu Virgin, w którym śpiewała Doda - Dorota Rabczewska) z zespołem i jak zwykle były tłumy ludzi. Udało nam się jednak zrobić kilka zdjęć. Juleczka z Iwonką Na lodach: Julcia, ciocia Kasia, Iwonka i Grześ - tatuś Julci a potem Juluś piła mleczko Studio Złote Tarasy Wywiad z Izabelą Trojanowską, która potem zaśpiewała kilka piosenek Radek Majdan gra w piłkarzyki - mecz - Polska: Belgia koncert - Tomek Lubert i zespół WASZE KOMENTARZE:15 (Komentarze) Urodziny Majki i Patryka Dzisiaj udaliśmy się na od dawna wyczekiwane urodzinki Majeczki (prawie 2 latka) i jej braciszka Patryka (4 latka). Jako, iż Maja jest z grudnia, a Patryczek z października, rodzice wyprawiają im huczne urodzinki w listopadzie. Było bardzo fajnie. Mnóstwo dzieci, zabaw, pysznych łakoci, a główną atrakcją była wizyta Warszawskiego Kataryniarza z papugą. Dzieciakom jego występ bardzo się podobał. Nasi jubilaci dostali mnóstwo prezentów, ich torciki były piękne, a do tego przepyszne. Julusia biegała od stolika z łakociami do sali zabaw, gdzie były i zjeżdżalnie i basen z piłeczkami, a także domek, zamek, koniki, autka i inne tego typu zabawki. Ja natomiast biegałam za Julcią z aparatem, żeby jak najwięcej fajnych foteczek napstrykać. Tatuś zaś starał się wszystko skamerować. Na tych urodzinkach mieliśmy też przyjemność poznać w realu naszych wirtualnych znajomych ze Smyków. Między innymi małą Weronisię z mamusią. Najmłodszym gościem imprezki był Igorek, który ma zaledwie 13 dni. Jest to młodszy brat Radusia, do którego często zaglądamy. Była też 3 miesięczna Juleczka, siostrzyczka jubilatów. Nasza Julcia była rozpromieniona, aczkolwiek bardziej interesowała się zabawkami, niż zabawami z innymi dziećmi. Mimo tego bawiła się świetnie, wszystkiego musiała wypróbować, na każdej zabawce siąść. Na pożegnanie Juluś dostała pudełeczko ze słodyczami. Bardzo miły gest prawda... Julcia z gwiazdeczką wieczoru - Majką jubilaci a tu dzieciaki z Moniką - mamusią Majki, Julki i Patryka Główny prezent - występ kataryniarza Julcia z zaciekawieniem wszystko obserwowała: Poszłyśmy zobaczyć papugę z bliska: Zapoznałyśmy się z Gosią i jej córeczką Weronką potem był czas zabaw pyszne torciki: i ich degustacja małe co nieco fotusia z mamusią z tatusiem i milusim kotkiem Dziękujemy Wam Kochani za tak fajnie spędzony czas i jeszcze raz wszystkiego naj naj jubilatom. WASZE KOMENTARZE:18 (Komentarze) Smykowe spotkanie z Matmankiem i jego mamusią Bardzo lubimy piątki, bo są one początkiem weekendu, a weekend to czas przyjemności, odpoczynku po całym tygodniu. Czas, kiedy jesteśmy razem i wspólnie możemy coś zrobić. Wczorajszy piątek był bardzo udany. Przed południem pojechałysmy sobie z Juleczką do sklepu obuwniczego kupić nowe kapciuszki, bo obecne są trochę przymałe. Julcia oglądała wszystkie buciki z ciekawością, przynosiła mi wybrane prosząc, bym je jej przymierzyła. Wybór był mały i kupiłyśmy takie same kapcie jak obecne tyle, że o rozmiar większe. Potem udałyśmy się na zakupy do hipermarketu. Julcia zachowywała się jak zwykle grzecznie. Po obiedzie udała się na krótką drzemkę, a wieczorkiem zawitali do nas smykowi znajomi: Gosia ze swoim synkiem Mateuszkiem. Juleczka na początku bacznie obserwowała nowego kolegę huśtając się na huśtawce. Po jakimś czasie zdecydowała się zejść do niego. Dzieci wymieniły się podarunkami. Juleczka dostała śliczną grę Memory z Teletubisiami, z której bardzo się cieszyła. Mama Matiego przyniosła jej też kolorowe gazetki dla dzieci. Robiliśmy dużo zdjęć, dzieciaki świetnie się bawiły. Mati przyniósł swoją skrzyneczkę z narzędziami, bez której nigdzie się nie rusza. Oczywiście to Julcię zainteresowało najbardziej. Zawartość tego tajemniczego pudełeczka musiała dokładnie obejrzeć. Mati pokazywał nam jak pięknie rozpoznaje wszystkie literki, a Juleczka popisywała się tańcem. Po dłuższych harcach i małym co nieco dzieciaki obejrzały bajeczkę. Najgorsze było rozstanie, ale już dziś Julcia z Matim zobaczą się na urodzinkach Majki i Patryka. To dopiero będzie zabawa... Prezent dla Juleczki od Mateuszka Wspólne zabawy Dzieciaki z mamą Matiego - Gosią Tańce Julusi - i przy zabawkach i przy laptopie Julusia ogląda skarby Mateuszka Tatuś tarmosił Julcię, a Mati się przyglądał Gosiu, wielkie dzięki za miłe spotkanko. Mam nadzieję, że jeszcze to powtórzymy:) WASZE KOMENTARZE:23 (Komentarze) Na wariackich papierach... Wczorajszy dzień to dzień, który można z czystym sumieniem zaliczyć do udanych. Wiele się działo. Ranek był jak zwykle leniwy. Wylegiwanie w łóżku, czytanie książeczek i oglądanie bajeczek połączone z podjadaniem małego co nieco to już u nas norma hi hi. Po śniadanku poszłyśmy sobie na godzinny spacer po okolicy. Jak wiecie u nas śniegu nie ma ani grama. Jest tylko zimno, co sygnalizuje nadchodzącą zimę. Mimo tego Julunia bawiła się świetnie. Ganiała ile sił, wąchała kwiatuszki, bawiła się liśćmi i gałązkami. Po obiadku zasnęła, ale musiałam ją przebudzić, bo trzeba było jechać na basen. Julcia na początku była wielce niezadowolona z tego powodu, że przerwałam jej drzemkę, ale gdy tylko zobaczyła swój strój i swimmersa (pieluszka do pływania) to od razu humor jej wrócił. Posiedziałyśmy trochę w jaccuzi, żeby się ogrzać. Było bardzo przyjemnie, takie 15 min relaxu... Później udałyśmy sie na Julusi zajęcia. Dzisiaj nasza pływaczka również była bardzo grzeczna i ładnie wykonywała prawie wszystkie polecenia. Nie chciała leżeć w wodzie na pleckach, bo tego nie znosi (a ja wręcz przeciwnie ), nie lubi też pływania na desce i ostatnio nie chce za bardzo skakać do wody. Uwielbia za to pływanie w rękawkach. Dzisiaj nauczyła się w nich skręcać. Lubi, gdy trzymam ją za rączki i obracam w wodzie jakbysmy tańczyły, albo, gdy jest wysoko podrzucana i łapana w wodzie. Chętnie uczestniczy też w zabawach z innymi dziećmi. W wodzie jest taka radosna, ale w końcu jest zodiakalnym wodnikiem, więc woda to jej żywioł. W drodze powrotnej Julusia jak zwykle zasnęła. Była bardzo zmęczona więc spała twardo. Nie przebudziła się nawet, gdy ją niosłam z garażu do domu i gdy zdejmowałam jej buciki, kurtkę i czapkę. Słodko spała oj słodko, ale bardzo krótko. Minął kwadrans i w drzwiach pojawił się ksiądz, a zaraz za nim tatuś, który wracał z pracy. Nadszedł czas kolędy. Po krótkiej, wspólnej modlitwie ksiądz użył kropidła, aby poświęcić nas i mieszkanie. Tak pokropił Julcię, że aż się obudziła i to z płaczem. "Pan w czarnej sukience" najwyraźniej podpadł Julusi. Na szczęście po chwili się uspokoiła, dostała od księdza błyszczący obrazek i kolorowankę o Kopciuszku i lekki uśmiech znów pojawił się na jej twarzyczce. Tak sobie dyskutowaliśmy, a w pewnej chwili zapadła grobowa cisza, ksiądz czegoś szukał w swojej torbie, a my czekalismy i słychać było tylko głośnego bąka Julki. Ona to umie ożywić atmosferę he he. Potem pożegnaliśmy się, Julcia grzecznie zrobiła i powiedziała "papa" dla księdza. Dosłownie 5 minut później przyjechał do nas mamusi kolega - Adam, z którym spędziliśmy resztę wieczoru. Julusia pokazywała jak umie tańczyć słuchając swojego hitu. Ja szczerze mówiąc już mam go dość. Mała od samego rana prosi, żeby właczyć jej w laptopie tą piosenkę, a gdy tylko się skończy to sama powtórnie ją włącza i tak w kółko. Dzisiaj to juz chyba ze 25 razy jej słuchałyśmy. Ciekawe, kiedy jej się znudzi... Wczoraj po raz pierwszy w życiu Juleczka dostała Kinder niespodziankę: Wczorajsze zabawy klockami: na spacerku: nie mamy śniegu, ale za to mamy: i Juleczka po basenie, jak zwykle padnięta: WASZE KOMENTARZE:20 (Komentarze) Czekamy na śnieżek. Póki co mamy jego namiastkę... Tak sobie czytam różne blogi, o tym, że macie śnieżek, lepicie bałwanki itp. Od razu przypomina mi się zima w Finlandii, w której spędziłam jakieś trzy lata temu kilka miesięcy. Śniegu było tam niewyobrażalnie dużo, a jego biel, aż biła w oczy. Do tego potworny, kilkudziesięcio stopniowy mróz. Brr, ciarki na samą myśl mnie przechodzą. Bez termicznej bielizny, ciepłej kurtki, mega grubych rękawiczek i tego typu sprzętu ciężko byłoby przetrwać, a zwłaszcza, gdy głównym środkiem lokomocji miejscowej społeczności jest rower. Tak, rower zimą. Jak większość tamtejszych studentów dojeżdzałam nim na uczelnię, a do tego 6 km w jedną stronę. Jak dla mnie był to wyczyn ekstremalny. Dla zahartowanych Finów natomiast to czysta przyjemność i oczywiście troska o środowisko. Ja jednak do ciepłolubów należę i nie dla mnie takie ekscesy na dłuższą metę. Ale wracając do nas, do Warszawy... Jest tylko namiastka śniegu, lekka, przeźroczysta jak mgiełka pierzynka, która z pewnością długo nie przetrwa. Także jest zimno, co mnie absolutnie nie cieszy. Nasze spacerki z trzygodzinnych zostały skrócone do 40 minutowych w porywach trwających do godziny. Wczoraj wyjęłam w końcu zimowy wózeczek Juleczki, z ciepłym, wełnianym śpiworkiem, a zwinna, lekka spacerówka musi poczekać do wiosny. Na spacerku Julusia zasnęła. Wróciłyśmy do domku, opatuliłam ją jeszcze mocniej i wystawiłam wózek na balkon. Musiałam założyć też folię ochronną, bo zaczął padać śnieg z deszczem. Julcia drzemała tak 2 godziny. Jak się obudziła było już ciemnawo. Przyjechała ciocia Kasia i wieczór spędziliśmy w jej towarzystwie. Julcia na nowo zaczęła czerpać przyjemność z domowej huśtawki, która latem i jesienią nie cieszyła się zbytnim zainteresowaniem. Huśtanie na placach zabaw to dla Julusi było coś. Teraz wymyślamy coraz różniejsze zabawy, ale i tak czasami nuda się wkrada i nie wiadomo co robić. Ten tydzień zapowiada się średnio interesująco. Dzisiejszy dzień będzie taki, że tak sie wyrażę lightowy, zwykły, jakiś spacerek, małe zakupki, zabawy w domku. W środę atrakcją będzie basen. Wieczorem w naszym bloku odbywać się będą wizyty duszpasterskie także przyjdzie do nas ksiądz z kolędą. W czwartek przjeżdża ciocia Kasia, która zaopiekuje się Juleczką, gdyż ja jadę spotkać się z kilkoma osobami ze studiów, aby omówić projekt, który mamy przygotować. W piątek odwiedzi nas niespełna 3,5 letni Mateuszek (zwany Matmankiem) z mamą Gosią i tatusiem Andrzejem i szczerze mówiąc nie możemy doczekać się tego spotkanka. W sobotę jedziemy na urodziny smykowego kolegi 4 letniego Patryczka. Ma on dwie siostrzyczki: 2 letnią Maję i 3 miesięczną Juleczkę. Zapowiada się super zabawa z mnóstwem dzieci:) - hurra, Julusia pewnie będzie wniebowzięta. W niedzielę złożymy wizytę cioci Kasi i może pojedziemy do jakiejś galerii, centrum handlowego. Planujemy spotkanie z moją dawno nie widzianą koleżanką Ewą. Takie spotkanko po latach. Zobaczymy co z tych planów wyjdzie, bo plany mają to do siebie, że często się zmieniają... gdy Julcia zasnęła, za oknem nie było śladu zimy tak słodko spała a taki widok miała, jak się obudziła a na koniec Juleczka jedząca zupkę Życzymy udanego wtorku:) WASZE KOMENTARZE:20 (Komentarze) 11.11.2007 - cudne oczko!!! Dzisiaj obchodzimy Święto Niepodległości, ale w naszym domku jest jeszcze inne ważne święto. Nasza Juleczka kończy dziś 21 miesięcy. Z tej okazji dzisiejsza noteczka bedzie swego rodzaju streszczeniem, charakterystyką Julci, podsumowaniem jej dotychczasowych umiejetności, czy zachowań. Jaka jest? Jest pogodną, 16 zębną dziewczynką i zawsze potrafi nas rozbawić. Jest bardzo dobrze rozwinięta ruchowo i nie ma dla niej przeszkody nie do pokonania. Wszędzie wejdzie i niczego się nie boi. Z mową jest trochę na bakier. Wymawia pojedyncze słówka, ale z biegiem czasu jej słownik się poszerza. Uwielbia tańczyć. Od jakiegoś czasu upodobała sobie piosenkę Frefall(kliknij, aby zobaczyć teledysk), (wyk. Jackyll & Hyde). Jest to hit, który wylansował w Europie nowy taneczny styl o nazwie "jump" (skacz). Może przy tym wygłupiać się na okrągło: oglądając teledysk w tv, w laptopie, czy słuchając go w radiu. Kocha też chodzić na basen, a nauka pływania coraz lepiej jej idzie. Lubi też, z resztą jak każde dziecko, bawić się, a w szczególności w dziecięcych małpich gajach. Mamy różne swoje wymyślone zabawy. Ostatnio prym wiedzie ta, którą wymyślił tatuś. Tatuś: - Tinky-Winky siedzi i wtedy Juleczka sadza go na podłodze, - Dipsy siedzi i Julcia robi to samo, - PO siedzi i Lala siedzi. Julcia ze skupieniem sadza je w rzędzie. Tatuś: - Nagle Dipsy się przewrócił i Juleczka go przewraca. - I PO się przewróciła, mówi tatuś, a Juleczka ją przewraca I LALA iiii. Moment bardzo istotny: Julcia wie, co ją będzie czekało jak przewróci ostatniego Tubisia i już się cieszy. Punkt kulminacyjny: Tatuś: - I Tinky Winky się przewrócił. I wszystkie Teletubisie się przewróciły!!! Mówiąc to łaskocze Juleczkę, a ona śmieje się ile sił. Fotki tu nie mamy, bo łaskotałam Julcię, co by tradycji stało się za dość:) Bajki to też coś, co Julusia wielbi. I te czytane i te oglądane. Kiedyś kupilismy jej 23 DVD z serii Baby Einstein i to jest nasz numer jeden, najbardziej trafiony prezent. W USA jest to bestseller jeśli chodzi o dvd dla dzieci. Codziennie Julcia ogląda co najmniej 2 odcinki. Obdarza miłością też Tubisie. I bajeczki z ich udziałem i tubisiowe przytulanki, a także tubisiowy domek, który całkiem niedawno dostała. Od dawna kultywujemy poranne oglądanie bloku programów dla dzieci - CBeebies na brytyjskim kanale BBC Prime, żeby Julcia oswajała się z językiem angielskim. Jej ulubione programy to: Big Cook Little Cook- W zasypianiu towarzyszy i pomaga jej miś, którego lubi chyba najbardziej ze wszystkich swoich maskotek. Jest też mała rozrabiaką i małą przekorą. Dla przykładu kilka scenek rodzajowych: Julcia ciągle wdrapuje się na kanapę i obrywa jagody z kwiatka doniczkowego. Otwiera też drukarkę, która stoi w pobliżu. Zwracam uwagę, a ona tylko się zalotnie uśmiecha. W końcu mówię: -Jeszcze raz dotkniesz i zabiorę cię z kanapy na podłogę. Julka stoi, stoi w końcu powoli przysuwa rączkę do doniczki, lekko, opuszkiem palca dotyka ją i automatycznie, najszybciej jak potrafi zabiera jakby ją doniczka parzyła. Sprawdza moją cierpliwość, na ile może sobie pozwolić. A do tego przewraca tymi swoimi wielkimi oczkami. Mi to się wręcz śmiać chce, ale robię poważną minę i zdejmuję ją z kanapy na obiecaną podłogę... Druga scenka: ubieramy się na spacer. Wołam małą. -Juleczko chodź założyć czapeczkę. Ona grzecznie podchodzi, a gdy tylko wyciągam rękę, by założyć czapkę to natychmiast ucieka. Wtedy ja odwracam się i mówię. - Ok, możemy siedzieć w domu... Ona znowu podchodzi i ... ucieka. I tak kilka razy, aż w końcu pozwala założyć tą nieszczęsną czapkę:) Jest też rezolutną spryciulą. Na spacerku, gdy po deszczu było ślisko, biegała. Ostrzegałam ją, żeby tego nie robiła, bo się przewróci. I w końcu tak się stało. Pytam więc ją - I co teraz Juleczka??? A ona szybko siada do wózka i robi "pa pa" na znak końca tej zabawy, abym tylko się nie gniewała na nią, ale jak w takiej sytuacji można się gniewać hi hi. I ostatnia scenka. Wczoraj miałam na uczelni zaliczenie więc w piątek wieczorem uczyłam się podkreślając markerem ważniejsze wersy w notatkach. Julcia podpatrzyła, że mam zakreślacze i natychmiast chciała nimi malować. Pytam ją. - A gdzie będziesz malować? Zadowolona pokazuje, że w moim zeszycie. - Tu nie wolno. Odpowiadam jej spokojnie i daję inna kartkę, którą kłade na owym zeszycie. Julcia maluje i specjalnie wychodzi mazakiem poza kartkę, żeby chociaż kropę postawić na moich notatkach i tylko zerka na mnie spod byka i uśmiecha się pod nosem... Nie lubi mieć żadnych plamek, czy dziurek. Kiedyś histeryzowała i trzeba było używać nawet spirytusu, żeby odmyć np: tusz. Teraz zwykle, gdy ma brudne rączki to wyciera je o cokolwiek, a najczęściej o ubranie, jeśli nie widzę. Czasami robi to celowo: pisze po rączkach i od razu wyciera o bluzeczkę A jak widzi dziurkę, na przykład w rajstopkach, to płacze i się złości, żeby je jej natychmiast zdjąć. Lubi przeglądać się w lustrze i wieszać coś sobie na szyi. Ma korale, ale ich rolę pełnią też smyczki, czy jakieś sznurki, słuchawki, centymetr itp. szukanie smyczek: Je samodzielnie wszystkie posiłki choć z zupką ma jeszcze problemy. Uwielbia warzywa, ryż, kurze udka. Mamusine mleczko kocha najbardziej na świecie. Do nocniczka załatwia jak na razie tylko "grubszą" sprawę, ale ciągle nad tym pracujemy. Sama wynosi do kosza śmieci, a brudne ubranka do kosza na brudną bieliznę. Pomaga wyjmować pranie z pralki i wieszać na suszarce. Lubi rozmawiać przez telefon, najlepiej z ciocią Kasią, powtarza wtedy słówka, o które ją się prosi. Na koniec... ...dziękuję tym, co dotrwali do finiszu tej notki, a Tobie najdroższa Julusiu dziękujemy, że jesteś. Kochamy Cię nade wszystko!!! WASZE KOMENTARZE:22 (Komentarze) W domku Wczorajszy dzionek w głównej mierze minął nam na zabawach w domu. Julcia bawiła się pacynkami, które woziła w drewnianym wózku na klocki. Budowała piramidki, układała puzzle. Bawiła się zabawkami, które ostatnio nie cieszyły się jej zainteresowaniem. Wygłupiała się co nie miara. A ile śmiechu przy tym było. Przed południem pojechałyśmy na zakupy do hipermarketu, bo już pustka zaczęła pojawiać się w lodówce (hi hi). Juleczka zachowywała się bardzo grzecznie także dość szybko uporałyśmy się ze wszystkim. Na koniec tradycyjnie poszłyśmy do działu zabawek. Julcia wszystko oglądała, dotykała, ale nie za długo. W pewnej chwili podeszła do mnie, żebym włożyła ją do wózka. Chyba miała dość, zrobiła więc "pa, pa" i poszłyśmy. W drodze powrotnej jako, że była to pora drzemki, Juleczka zasnęła. Zanim doniosłam ją do domu obudziła się niestety, ale za to po południu pospała sobie. Wieczorkiem bawiła się z tatusiem. Była taka radosna, z resztą ostatnio mało marudzi, cały czas się śmieje. Kochana jest ta nasza niunia... Telefon do cioci Kasi Wielka radość, gdy się udaje i brawo brawo Chwila relaksu - oglądanie Juleczkowego Blogaska Życzymy wszystkim udanego piątku i słonka, którego ostatnio brakuje... WASZE KOMENTARZE:9 (Komentarze) Mała Otylia:))) Dzisiaj przez cały dzień siąpił deszcz. Było bardzo pochmurno, ponuro i zimno więc miałyśmy kolejny dzień bez spacerku. Cuda wianki wyprawiamy z Julusią, żeby się nie nudzić. Budujemy z klocków tunele, do których Juleczka wrzuca po kolei Tubisie ciesząc się przy tym, że wypadają z drugiej strony, zakrywamy je też kubeczkami, po czym Juleczka zgaduje, pod którym kubeczkiem kryje się dany Tubiś. Zakładamy kubeczki na głowy śpiewając jak Teletubiś Dipsy "Mam kapelusz, mam kapelusz", a wtedy owe "kapelusze" spadają z głów i Julcia ma mnóstwo radości. Moja wyobraźnia pracuje na pełnych obrotach, a najważniejsze, że się to Julci podoba. Po południu, jak co środę, pojechałyśmy na basen. Julusia, o dziwo, przez całe zajęcia wykonywała wszystkie czynności zgodnie z zaleceniami instruktorek. Buziaków i pochwał przy tym dostała moc. Musimy się pochwalić, że nasza mała pływaczka potrafi w rękawkach, ale za to bez mojej pomocy, przepłynąć ok. 2-3 metry (jak chce oczywiście, bo wszystko od humorku zależy). W końcu zrozumiała w jakim celu należy machać nóżkami. Tylko ze sterowaniem ma jeszcze problemy i nie zawsze płynie w tym kierunku, co chce. No, ale i tak wielki sukces. Niedługo kończy się nam kurs pływania, ale zapisujemy się na kolejny, bo Julcia uwielbia zabawy w wodzie, a i dla zdrowia jest to ważne. Na koniec kilka foteczek z dzisiejszych szaleństw w jacuzzi: Po basenie Julusia padła z wycięczenia już w samochodzie. Tak słodko spała, gdy przyniosłam ją do domu: WASZE KOMENTARZE:13 (Komentarze) Kukuryku Zima jest już coraz bliżej. Wczoraj po południu padał u nas śnieg. Juleczka była podekscytowana, stała przy oknie i nie mogła się napatrzeć. Doskonale wie, czym jest biały puch i jak można się nim bawić. A to wszystko jest zasługą jej ukochanych Teletubisiów i bajce z nimi w roli głównej pt.: "Teletubisie i śnieg". Dzięki tej bajce Juleczka zaczęła też chętnie nosić rękawiczki, bo skoro Tinky-Winky i Po je zakładają to ona też. Od Teletubisiów nauczyła się też tańca "Bum Bum". A wygląda to mniej więcej tak: Julcia obraca się dookoła własnej osi, podskakuje, tupie nóżkami, klepie się po bioderkach, klaszcze i kręci główką. Nam się Juleczkowe wydanie tego tańca bardzo podoba. Juleczka bardzo lubi taniec. Każdego ranka oglądamy teledyski i tańcujemy. Julcia ma swoje ulubione przeboje, przy których najlepiej się bawi. Na koniec dwa zdjątka z przedwczoraj. Juleczka miała źle założoną czapeczkę i trochę jej się włoski na grzywce zniekształciły, ale dzięki temu słodkie foteczki wyszły: Naszym 15500 gościem została ciocia Kasia, a jakiś czas temu jako 15000 gość zawitała do nas babcia Tereska. WASZE KOMENTARZE:7 (Komentarze) Słodziutka przesłodka niedziela Niedziela minęła nam głównie pod znakiem słodyczy. Nie żebyśmy się nimi objadali cały dzień, choć nie zaprzeczam, że je uwielbiamy. Po południu całą naszą trójeczką wraz z ciocią Kasią pojechaliśmy do wedlowskiej pijalni czekolady. Juleczka całą drogę cieszyła się słysząc słowo "czekolada". Mi też na samą myśl o niej, aż burczało w brzuchu. Siedząc przy stoliku Julcia trochę się niecierpliwiła, nie mogła się doczekać, kiedy skosztuje owe małe co nieco. ciocia Kasia pokazywała Julci błyszczyk do ust, aby ją czymś zająć a tu już nasza latorośl lekko zniecierpliwiona Później Julcia "studiowała" dziecięce menu i całusek dla cioci i rozkosz dla podniebienia nie wzięliśmy śliniaka więc Juleczka wyglądała jak brudasek, ale za to jaki słodki My dostalismy równie pyszne słodkości. Juleczka oczywiście i tego nie omieszkała spróbować Po tej uczcie pojechaliśmy do cioci Kasi, a potem tylko kąpiel, kolacja i spanie. Mimo, iż przez cały dzień pogoda była paskudna Juleczka była ponad godzinkę na spacerku, a wróciła brudna jak nie wiem co. Tak sobie myślę, że chyba bardziej wolę już śnieg niż tą chlapę, bo przynajmniej jest pięknie, gdy jest tak biało... WASZE KOMENTARZE:14 (Komentarze) Zabiegana sobota / czekamy na gościa 15500 Dzisiaj rano dość szybko wstaliśmy i o 9.30 byliśmy umyci, ubrani i po śniadanku. Jak nie mam zajęć na uczelni to zwykkle sobota jest dniem, w którym leniuchujemy leżąć w łóżku nawet do 12. Wygłupiamy się wtedy, oglądamy bajeczki, a tatuś przygotowuje nam śniadanko "do łóżka". Dzisiaj, podczas porannej krzątaniny Julusia grzecznie oglądała bajeczki. Później pojechaliśmy obejrzeć od środka przedszkole, do którego chcemy zapisać Julcisię. Suma sumarum nikogo nie zastaliśmy (długi weekend) i musimy po niedzieli umówić się na inny termin. Pojechaliśmy sobie za to do Blue City i zjedliśmy lody, a później odwiedziliśmy centrum Handlowe "Reduta", gdzie Juleczka bawiła się na placyku zabaw. Dojechała też do nas ciocia Kasia. Wygłupów nie było końca. Juleczce bardzo się podobała ta fontanna i jeszcze mała przejażdżka W drodze powrotnej zajechaliśmy do myjni samochodowej, Juleczka ze zdziwnieniem wszystkiemu się przyglądała. W samochodzie ucięła też sobie drzemkę. Wieczór spędziliśmy na zabawach. Nasz mały "Picasso" tak lubi malować mazakami, że i rączki i rajstopki i nawet usta często ma pomalowane. Na szczęście podczas kąpieli wszystko się zmywa. Ciocia Kasia kolekcjonuje ręcznie robione aniołki. Zamówiła kiedyś takiego aniołka na Chrzest Juleczki. Od czasu do czasu, Państwo, którzy robią te cudeńka, gdy wysyłają coś dla Kasi, przysyłają też coś dla Juleczki, a w dodatku ze specjalną dedykacją. Miło prawda??? Pani Kasiu i Panie Arturze w imieniu Juleczki śliczne dzięki. A takie aniołeczki tym razem dostaliśmy: Kończąc noteczkę informujemy, iż czekamy na gościa z numerkiem 15500. Ciekawe kto tym razem nim zostanie? Prosimy o pamiątkowy wpisik. WASZE KOMENTARZE:6 (Komentarze) Wielki powrót / urodzinki dziadziusia Po krótkich wojażach wczoraj wieczorem wrócilismy do domu. Ostatni wieczór na Mazurach spędziłyśmy z najbliższymi. Juleczka ze wszystkimi się bawiła, a jak się zmęczyła swoimi szaleństwami to oglądała film z serii Baby Einstein - Mozart - Music Festival. Przybierała przy tym najróżniejsze pozy, 2 z nich udało mi się zarejestrować. Następnego dnia wraz z babcią Tereską, dziadziusiem Romanem i wujkiem Michałem udaliśmy się do Przasnysza i okolic. Na miejscu była już ciocia Kasia, a wieczorem dojechał Juleczkowy tatuś. Razem pojechaliśmy z urodzinowymi życzeniami do Przemka - mojego Chrześniaka, który 30.10 skończył 3 latka. Juleczka bawiła się na całego Próbowała zbudować coś z klocków lego Układała z ciocią Kasią puzzle i budowała wieżę z wujkiem Michałkiem Zanim się obejrzeliśmy wybiła 23 i trzeba było wracać. W czwartek 1 listopada było święto Zmarłych więc pojechaliśmy na cmentarz pomodlić się i zapalić znicze na grobach. Juleczka była zachwycona taką ilością "światełek", każdy znicz chciała obejrzeć z bliska. W samochodzie od razu usnęła Później zjedliśmy uroczysty, rodzinny obiad u siostry babci Tereski - cioci Grażyny, a wieczorkiem ruszyliśmy do domku. Juleczkowe harce, w tle Patryk - braciszek Przemka Ciocia Grażyna i wujek Waldek mają klacz i źrebaczka, który tak nas przywitał: Dzisiaj, 3 listopada, dziadziuś Roman ma urodzinki. Sto lat dziadziusiu, niech ten radosny dzień na zawsze Twe troski odsunie w cień i niech się śmieje do Ciebie świat blaskiem szczęśliwych i długich lat... - Juleczka z rodzicami WASZE KOMENTARZE:9 (Komentarze) Archiwum: 2006: luty marzec kwiecień maj czerwiec lipiec sierpień wrzesień październik listopad grudzień 2007: styczeń luty marzec kwiecień maj czerwiec lipiec sierpień wrzesień październik listopad grudzień 2008: styczeń luty marzec kwiecień maj czerwiec lipiec sierpień wrzesień październik listopad grudzień 2009: styczeń luty marzec kwiecień maj czerwiec lipiec sierpień wrzesień październik listopad grudzień 2010: styczeń luty marzec kwiecień maj POWRÓT DO WWW.JULIAMAJA.SMYKI.PL
|
|||||||||||||||||