« Poprzedni blog Następny blog »

Załóż teraz swojemu dziecku rodzinny pamiętnik

Blog margolcia na www.smyki.pl
 
 
 
 
 
 
Pamiętnik Małgosi
 

 

ubranka dzieciece

ubranka dzieciece



 Mama czyta, mama pisze (blog o książkach)


 
 
Zapisane 2010-03-11 11:06:38
Mała aktorka

W przedszkolu wisiał plakat naszego Ośrodka Kultury  z ofertą warsztatów dla dzieci. Może jeszcze ktoś pamięta, jak przed feriami chciałam Małgosię zapisać na zajecia teatralne i nie uzbierała się grupa chętnych? A tutaj: warsztaty teatralne dla dzieci w wieku 4-6 lat. Dzień, godzina, miejsce spotkania podane. Poszłyśmy z Małgosią w ciemno, "tylko spytać', czy można ją zapisac.
Zajecia prowadzi aktorka Teatru Lubuskiego P.Kinga , a grupa działa od października, Małgosia została więc, żeby się przyjrzeć, czy jej się spodoba, czy odnajdzie się w  grupie. Chciałam zostać na pierwszy raz, dodać otuchy mojemu dziecku...
Ale moje dziecko wpadło w tłum zupełnie sobie nieznanych, zgranych młodych aktorów, zaprezentowało się, opowiedziało krótko historię rodziny i zostało na godzinę samo...

Na następny tydzień chciałam już wpłacić wpisowe, wypełnić kartę z danymi i okazało się, że zajęcia zostały przeniesione ze środy na poniedziałek, czyli już nam przepadły, bo nikt nas nie powiadomił -logiczne, skoro Gosia nie była oficjalnie zapisana. Ustaliłam nową datę i godzinę zajęć i nastawioną psychicznie córę zabrałam na warsztaty, 15 minut rezerwy na ewentulane formalności sobie zostawiając.
Dwieście metrów od domu wjechał w nas inny samochód. Nikomu nic się nie stało, ucierpiały tylko pojazdy, ale wyjaśnianie zdarzenia pochłonęło i rezerwę czasową, i trochę nerów. Małgosia w samochodzie najpierw płakała, bo się wystraszyła stłuczki, a potem, bo chciała na warsztaty... Skoro byliśmy cali i zdrowi, a samochód na chodzie, postanowiałam pojechać i spróbować, choć wiem,że wchodzenie z dzieckiem w trakcie zajęć jest niegrzeczne, nietaktowne, burzy porządek prowadzacej itd.
Pani Kinga jednak pozwolia Małgosi zostać.
Bawili się w udawanie zwierzątek, łapali myszkę, ćwiczyli role w spektaklu o kapryśnej królewnie - Małgosia jeszcze nie dostała roli, a bardzo trudno jej zrozumieć, że dzieci pracują nad spektaklem od kilku miesięcy, a ona przyszła dopiero drugi raz, że musi poczekać na swoją kolej...

I musi poczekać aż tydzień na następne warsztaty. A ja nie wiem, czy wreszcie uda nam sie bez przykrych niespodzianek planowo dotrzeć na zajęcia... Aż się troche boje następnego poniedziałku...


Skomentuj, jak zrobiło to już: 6 osób(Komentarze)



Zapisane 2010-03-01 11:03:42
W moim ogródeczku...
Nie czekałyśmy, aż sobie zima całkiem pójdzie.
Małgosia najbardziej stęskniona wiosny normalnie się "wryła’ w glebę.

 A Madzik chyba taki zadowolony nie był, ale może z racji spodni - jeszcze zimowych, ale takich dobrych do upadania na mokrą trawę i błoto.


A to zdjęcie dedykuję rodzinie z okolic Polskiego Bieguna :


No i chyba będzie wiosna, bo kotka w domu usiedzieć nie może.
Tylko nie wiem, czy jak ją wypuszczę, to nie odfrunie gdzieś. Bo u nas dziś okrutnie wieje...


Skomentuj, jak zrobiło to już: 11 osób(Komentarze)



Zapisane 2010-02-26 13:06:19
Wielbłąd i magiczne kalosze
Wychodząc do przedszkola rano Małgosia zabrała:

1. Rysunek formatu A3 na konkurs pt.: "Zabawy na śniegu". Pełna zapału siadła dzień wcześniej i malowała pastelami po niebieskiej kartce. Ja  -wiedząc, że często ta akurat konkursowa praca nie wychodzi najlepiej założyłam, że Małgosia narysuje kilka prac o tej tematyce, a potem wybierzemy najlepszą. I poszłam sobie spokojnie do kuchni, a dziecko z wypiekami na twarzy zostało przy stole... A jak wróciłam, wiedziałam, że preselekcja nie będzie potrzebna.

2. Torebkę z ubraniami na zmianę, bo w sali jest ciepło,

3. Torbę papierową jednorazową, zapełnioną opakowaniami po herbacie, kaszy, makaronie, jogurcie, czekoladkach, kremie do twarzy i mydełku. Po co? Otóż dzieci będą się bawić w sklep i cały tydzień znoszą te surowce wtórne. U nas akurat zbiera się makulaturę i opakowania po prostu składam, a nie drę, więc spokojnie jej uzbierałam cała torbę. Ale sie cieszyła, że  tak wzbogaci sklepik przedszkolny.

4. Torbę suchej karmy dla kotów ze schroniska, w ramach akcji "Pełna miseczka dla koteczka".

Zabrakło rąk, na szczęście tata pomógł.

***********
Gadu-gadu.
-Wiesz, tatusiu, moje kanoszki pragną spotkania z kałużą.

Okazją do spotkania były odwiedziny u babci na wsi. Wysłałam męża na kawę z teściową, znaczy moja mamą, żeby go serce nie bolało, jak będę pozwalała dzieciom być po prostu dziećmi. Magda zadowolona właziła krok w krok za siostrą, naśladując jej chlapanie. A Małgosia na koniec wskoczyła w kałużę tak, że zmoczyła się po kurtkę.
I wszystko fajnie, wszyscy byli zadowoleni. Tato stwierdził :"Skoro im pozwoliłaś..." Niestety, podwórze u moich rodziców jest wysypane żużlem, w którym stoją kałuże, do których wskakiwała Małgosia. Mokre spodnie, skarpetki, wkładki w kaloszach - to Pikuś. Powiedzcie mi, czym ten czarny osad z żużlu sprać z jasnoróżowych najnowszych skarpetek?



Skomentuj, jak zrobiło to już: 6 osób(Komentarze)



Zapisane 2010-02-24 11:09:24
Typische Weib
Zgodnie z wszelkimi opracowaniami psychologicznymi, córka w matce widzi pierwszy i tak naprawę jedyny do końca życia model kobiecości, który potem poddaje pewnym modyfikacjom i obróbkom, ale w gruncie rzeczy naśladuje.
Dlatego staram się, żeby swoim córkom nie sprzedać modelu kury domowej, zakopanej w pieluchy, gary, ograniczonej do głupawych rozmów o tym, która bohaterka serialu zdradziła męża, a która dopiero to zrobi. Staram się nie przykładać nadmiernej wagi do stroju, żeby nie były tylko pięknie opakowanym pudełkiem, w środku niestety pustym. Ale też dbam o siebie, lubię sobie coś ładnego kupić, a jeszcze bardziej -uszyć lub zrobić, żeby nie nosić tego, co pół miasta, żeby mieć coś oryginalnego.

No to skąd one to mają?
Małgosia jest pod wpływem przedszkola i telewizji. Uwielbia róż, kolor, którego się po prostu brzydzę! Ostatnio szał pał przeżyła, jak w Realu, do którego pojechalismy kupić jakieś bluzki wiosenne, bo wyrosła, okazało się, że jest kolekcja Hello Kitty. No poszła po całości w tych zakupach -ma bluzkę ona, Madziul oczywiście też -bo to fajnie ubrać siostry jednakowo, choc w różnym wieku - nawet ma skarpetki. Majtek nie było...

Ale co się  nie dziwię czterolatce, to zaskakuje mnie Madzia.
Jej ulubione rozrywki oscylują wokół takich typowo, nawet stereotypowo babskich  - mogłaby godzinami grzebać w szufladzie z moją bielizną, wywala majtki, biustonosze, rajstopy, zakłaa wszytko na szyję, co czasem wygląda przekomicznie, złapałam ją dzisiaj "tylko" z rajstopami, ale niezapomniany widok przedstawiała w koronkowym pasie do pończoch...
Nie wiem jakim cudem, ale wydobyła ze śmietnika wyrzuconą przeze mnie próbkę szminek, nawet bym sięnie zorientowała, że sobie pomalowała policzki, ale miałacały palec upaprany. Dyskretny makijaż to jenak wyższa szkoła jazdy ;)

Oczywiście ukochane miejsce zabawy to kuchnia, szuflady, szafki. Ma swojąszufladę, w niej mały wałek do ciasta, foremki, jakąś popękaną miseczkę, w którą może walić. Ale ciekawi ją ostatnio mąka, kasza, cukier... Gosiu, pamiętasz, jak chciałaś straszyć Krzyśka przez telefon?  No toś wiedźmo, wykrakała ;)

Gosia miała ostatnio fazę urządzania "pokazów mody" , paraduje w długich sukienkach krokiem "na krzyż", przinają się dzięcznie jak na prawdziwym wybiegu. A ta mała koza zawija swoją kiecką, na szyję zakłaa szalik albo cokolwiek innego i drepcze krok w krok za starszą, małpując jej wygibasy.

Rano leci do stolika w pokoju Małgosi i ustawia filiżankę, dzbanek, nalewa kawki, mieszałyżeczką, po czym delektuje się najpyszniejszym niewidzialnym espresso...

Po kąpieli kilkarazy musiałam ją smarować balsamem nawilżającym (normalnie moje dzieci z kosmetyków znają szampon, mydło, pastę do zębów i krem na dwór), początkowsię rzucałai chciała uciekac. Teraz wystawia łapkę, zeby jej kapnąć trochę balsamu, po czym masuje sobie uda i brzuch. No akurat tam ma największy cellulit...

No i pranie... Dziecko mnie wyręczy kiedyś, jak już stara będę i kręgosłup mi wysiądzie. Uwielbia moczyć łąpy w misce, uwielbia wyciągać mokre ciuchy i jak one tak skapują. Hehe, jakbym siebie samą widziałasprzed 30 lat... Tylko ja nie piłam tego syfu.

A już jak dorwie jakąkolwiek słuchawkę telefoniczną, to nie pusci przez godzinę, trzyma przy uchu...

Skomentuj, jak zrobiło to już: 6 osób(Komentarze)



Zapisane 2010-02-22 10:34:28
Koncert

We wtorek w naszym mieście odbył sie wspaniały koncert utalentowanych artystycznie dzieci i młodzieży.Jestem autorem scenariusza, a po koncercie Małgosia stwierdziła, że chce spiewac w chórze.
Krzyki dziecka w tle to nasza Madzia. Też nie pozostała obojętna na taką moc przezyć estetycznych.

http://193.218.154.98/index.php?news=608

Skomentuj, jak zrobiło to już: 5 osób(Komentarze)



Zapisane 2010-02-21 22:51:54
Gadu-gadu. Uprawniona do spadku?
Małgosia podczas pobytu u babci zainteresowała się jej okularami i chciała przymierzyć. Babcia jednak zabroniła:
-Nie wolno zakładać cudzych okularów, bo mogą cię boleć oczy.
-A kiedy mi dasz?
-Nie dam ci ich.
-A jak umrzesz?
-To je wyrzucą.
-A co zrobisz z mieszkaniem, jak umrzesz?

Skomentuj, jak zrobiło to już: 2 osób(Komentarze)



Zapisane 2010-02-19 12:48:08
Dekoratorka
Jest impreza, dekoracja musi być!
Moje urodziny spędzilismy w samochodzie, jadąc do cioci na drugim końcu Polski. małgosia byłą zawiedziona, ze nie ma torcika, imprezy, prezentów. Nie pomogło "postawienie" ciasta z galaretką i kawy/ czekolady w przydrożnej restauracji. "Nie ma dekoracji, mamusiu, ja bym ci zrobiła".
Wytłumaczyliśmy, że mama będzie obchodzić niedługo imieniny, to nadrobi.
Wpzreddzien imienin miałąm spotkanie, a dzieci zostały z tatą. Jak tylko przekrozyałm próg  domu, Malgosia poinformowała mnie,z ę zrobiał mi niespodziankę, ale nie moze mi jej dac, dopiero jutro, ale jest w tamtej szafce, ale nie mam zagladac.
Oczywiście "jutro" nastąpiło  w środku nocy, Małgosia wpadła z niespodzianką do sypialni, budząc mnie i Magdę przy okazji. Uśić obu na nowo sie nie dąło. Trzeba było zacząć świętowanie. Niestety, zlożył mnie wirus, pól dnia przeleżąłm pod ciepłym kocykiem. "Ale mamo, ty masz imiminki, ja ci zrobie dekoracje..." Przełozyliśmy imprezę na sobotę, przyjęła do wiadomosci.

Dzien wczesniej poprosiłam Małgosię o posprzątanie swojego pokoju. Nieskoro jej to szło, a ja zajeta byłam pieczeniem i szykowaniem poczestunku dla gości. A wieczorem przyjechał ukochany wujek Kuba. I to nie sam. Z bardzo miłą panią, która w torebce miała pianki i czekoladki. A kytórej zachciało się obejrzeć pokój Małgosi. I tutaj dziecko po raz pierwszy odczuąło ciężar odpowiedzialnosći za własną decyzję -nie posprzątała, musiała sie wstydzić...

W sobotę męczyła dekoracją od rna -balony, wstążki, może chociaż motylki... Stanęło na ładnym udeorowaniu stołu, nakryciu sztućców i serwetek. ALe chyba tak do końca nie była zadowolona.
Wieczorem jednak pojawił się na kominie w środku pokoju czerony element "dekoracji". Dziecko poszło spac uszczęsliwione bo nareszcie doczekało święta ze stosowną oprawą estetyczną ;)
Ale rano, jak wstała, zobaczyła coś, co przeszo jej najśmielsze oczekiwania ; na serduszku wisiały dwie alentynki, dla niej i dla Madzi.
 

A we środę, w Światowy Dzień Kota po powrocie z przedszkola najpierw usciskała oba futrzaki, składajac im życzenia "wszytskiego najlepszego", a potem pognała do kredek i papierów. Po co? No oczywisćie, zeby zrobić kotom dekorację...


No to kupiłam duży arkusz papieru, farby do malowania łapkami i dałam sie im wyżyć artystycznie...

Od malowanki

Skomentuj, jak zrobiło to już: 5 osób(Komentarze)



Zapisane 2010-02-16 14:26:46
Osłuchowo czyste
I co mi z takiej diagnozy? A tak sie wahałam -iśc do przychodni, nie iść? Pewnie pełno w poczekalni chorych dzieci, z róznymi wirusami, bakteriami. Moje nie gorączkują, mają apetyt, śpią też dobrze, szaleją w zabawie... Ale kaszel, który wydobywa sie z gardeł Madzi i Małgosi od niedzieli nie daje mi spokoju. Nie odrywający, suchy, szczekliwy. Jak to krtań?

Ale jak pójdę, dostaną antybiotyk, a jakoś nie mam przekonania, że to zakażenie bakteryjne. Mnie wirus dopadł w zeszłym tygodniu, odebrało mowę na dwa dni, kaszlałam następne trzy, dzisiaj jest względnie dobrze. I właściwie bez jakichś specjalnych leków -na bezgłos ssałam tabletki ziołowe.

Dałam dziewczynom syrop, wczoraj poinhalowałam. Małgosia po trzech tygodniach poszła do przedszkola. Tęskniła za dziećmi, za zabawą w grupie, za zabawkami. Uczą się  też czegoś fajnego.

Ale dzisiaj na dzień dobry obie się tak rozkaszlały, ze zarejestrowalismy. Zdecydowaliśmy, że jak dostaną antybiotyk, to nie wykupimy.
Mieliśmy numerek na 11, nie było już dzieci, więc bez czekania w zawirusowanej poczeklani weszliśmy. I nie dowiedziałm się nic. A raczej ja udzielałam pani doktor informacji o stanie zdrowia moich dzieci. Osłuchowo czyste, gardła czyste, gorączki brak. Dawać te syropy, które daję, inhalować, można włączyć Muosolwan do inhalacji, bedzie szybciej działo. Zapisała eurespal, bo już nie mieliśmy. Ale jak powiedziałam, że Magda raczej nie przyjmuje syropów, a nawet zwraca, to kazała się nie przejmować i odpuścić.

Powinnam sie cieszyć, że chyba takie chore nie są, skoro lekarz tak lekko traktuje. Ale nie mogę słuchać tego ich kaszlu...
Sama tez jeszcze kaszlę.

Jak trochę ozdrowiejemy, to popiszę, poodwiedzam...


Skomentuj, jak zrobiło to już: 6 osób(Komentarze)



Zapisane 2010-02-05 16:45:52
Gadu-gadu.Colors
Mimo ferii nie odpuszczam Małgosi i staram się, żeby nie zapomniała, czego uczy się na angielskim w przedszkolu. Rzucamy więc kolorową kostka i nazywamy po angielsku, co wypadło (gry tej nauczyła ją pani od angielskiego w przedszkolu).
Wypada niebieski.
-Blu.
Wypada czerwony.
-Łet. [pis. "red"].
Wypada żółty.
-Jeloł.
Po kolejnym rzucie Gosia chwilę się namśla i z radością oznajmia:
-Zieloł.


Skomentuj, jak zrobiło to już: 9 osób(Komentarze)



Zapisane 2010-02-04 0:17:36
WKRŚ*
"Mamo, a kiedy będę miała swoją nokię?" -  męczyło mnie dziecko od początku grudnia. Myli się jednak ten, kto uważa,że ogarnęła Małgosię komórkomania. Otóż podatne na reklamę dziecko zapamiętało, jak w plusie reklamował właśnie Nokię taki sztab bałwanów z bardzo charakterystycznym uzębieniem. No i o takim bałwanie marzyła od kiedy śnieg spadł. Tyle,że ten śnieg dotychczas nie miał właściwości odpowiednich do lepienia bałwana. Aż do dziś. Dziś zarządziłam, że zaraz po obiedzie ubieramy się, bierzemy łopaty w dłoń i lepimy...Małgosia dzielnie uturlała dwie mniejsze kulki, ja dolną i ręce.

Potem rytualne juz osadzenie marchewkowego nosa i dość pomysłowych guzików (recykling u nas pełną parą )
. Na koniec ząbki i - Nokia jak ze snu... (trochę koszmarnego, moim zdaniem)...


A tymczasem wujek Filip zmajstrował misia.

I tak się rozochocił, że postanowił zrobić dinozaura. Co prawda spodziewałm się potwora co najmniej w skali 1:1, musiałm się jednak zadowolić tym.

Już mieliśmy wracać do domu, kiedy pokaźna zaspa na tarasie zainspirowała mnie do wyrzeźbienia..., a nie zdradzę, może sami zgadniecie, jakie zwierzę miało to być pierwotnie. W każdym razie, efektem połączonych wysiłków moich, Małgosi i Filipa jest taki oto gad:



*czyli Wszechstronny Konkurs Rzeźby Śniegowej


Skomentuj, jak zrobiło to już: 11 osób(Komentarze)






Tu można poczytać, co było, minęło: Archiwum:
2006: luty marzec kwiecień maj czerwiec lipiec sierpień wrzesień październik listopad grudzień
2007: styczeń luty marzec kwiecień maj czerwiec lipiec sierpień wrzesień październik listopad grudzień
2008: styczeń luty marzec kwiecień maj czerwiec lipiec sierpień wrzesień październik listopad grudzień
2009: styczeń luty marzec kwiecień maj czerwiec lipiec sierpień wrzesień październik listopad grudzień
2010: styczeń luty marzec

  A my już nie liczymy gości...

 

- Adam z KP

- Adaś

- Bartek i Mateuszek

- bardzo dzielny chłopczyk - Borysek

spod zamku - Filip

Grześ vel - Griszka

- Jasiek i Zosia

- Julia

- Karolina i Natalia

- Krzyś i Bartek

- Leonek

- Łukasz i Michał

- Maciek i Karolinka

- Małgosia i Ania

wariatkowo - Marta, Krzyś i Szymek

- Martyna i Patryk

Potwory bez spółki - Miko i Adam

- Ola i Jacuś

- Olaf i Kuba

moja pierwsza miłość - Oskar :)

Ośla łączka - Paweł i Maciuś

- Przedszkolaki z Lublina

Sałatkowe siostry - Sylwia i Sara

- Tosia

- Weronika

- Wisienka-Milenka

- Zofik

- Zosia i Jaś

-ulotne chwile - Zuzia i Maja


Nakarm glodne dziecko - wejdz na strone www.Pajacyk.pl




 
  2009-06-06
Pierwsze wczasy za granicą -w Chorwacji

2009-04-19
Madzia przyjmuje Chrzest św.

2009-02-24
Madzia się głośno śmieje do mnie

2009-02-05
Mam kolczyki w uszach!

2008-11-29
Zostałam starszą siostrą Magdalenki

2008-09-06
Nauczyłam się jeździć na "dużym" rowerku z małymi kółkami!

2008-08-25
Jestem sobie przedszkolaczek!

2008-03-21
Pieluchy używam już tylko w nocy.

2008-02-11
Przeprowadzka z łóżeczka do "dorosłego" łóżka

2007-12-29
I nocnik też, i nocnik też przyjacielem Margolci jest!

2007-09-03
Rozpoczęta edukacja żłobkowa

2007-06-19
Pożegnanie z cycusiem :(

2007-05-05
Zlot Smyków w Złotym Potoku

2007-04-28
Ślub kościelny rodziców i mój chrzest

2007-04-13
Skończyłam 1,5 roczku i wymawiam swoje imię jako DUSIA

2007-03-31
Zobaczyłam pierwszy raz swój cień!

2007-03-11
"Recytuję" wierszyk "Miauczy kotek, miau" - z odpowiednią intonacją, rozpoznawalne jest jedynie ostatnie słowo z wersu :). W ten sam sposób "czytam" książeczki.

2006-12-26
Mam już pięć zębów.

2006-12-23
Zamieszkaliśmy we własnym domku !!!

2006-11-17
Pierwszy wieczór bez rodziców - babcia mnie nakarmiła i uśpiła! A rodzice operetki słuchali ;)

2006-10-20
Zaczęłam naprawdę chodzić!

2006-10-08
Jedynki w komplecie :)

2006-10-07
Pierwsza wizyta w teatrze

2006-10-05
Trzeci ząbek (górna prawa jedynka)

2006-08-30
Chodzę trzymana za jedną rączkę - dziwne uczucie, bo bradzo chcę się czegoś złapać

2006-08-04
Drugi ząbek -dolna lewa jedyneczka

2006-08-02
Sama stoję, ale jeszcze się boję!

2006-07-14
Pierwszy ząbek!

2006-07-12
Płynnie przechodzę z czterech kończyn na dwie i odwrotnie (czyli raczkuję i chodze przy meblach)

2006-07-05
Samodzielnie siadam z leżenia

2006-06-30
Bez problemu wstaję,trzymając się mebli, uchwytów w kojcu albo szczebelek łóżeczka

2006-06-17
Samodzielnie zeszłam z kanapy i stanęłam przy niej

2006-06-05
Stoję sama przytrzymując się uchwytów w kojcu

2006-06-02
Moje pierwsze wczasy nad morzem

2006-05-02
Mój pierwszy wypad w góry i zdobycie Chojnika!

2006-04-17
Zjadłam pół jabłuszka

2006-04-13
Skończyłam pół roczku - zaczęłam jeść kaszkę ryżową

2006-03-26
Siedzę i się nie przewracam ( nie od razu, w każdym razie)

2006-03-21
Robię "kosi-kosi" i "pa-pa"

2006-03-15
Samodzielnie wsadziłam do buzi lewą nóżkę

2006-03-10
Pierwszy raz pływałam w basenie

2006-03-05
Samodzielnie przewróciłam się z brzuszka na plecy - dwa razy

2006-02-19
Przespałam całą noc

2006-01-20
Potrafię się głośno śmiać

2005-11-13
Pierwszy uśmiech do rodziców :-)

2005-11-09
Odpadł mi kikut pępowiny, ostatnia pamiątka po połączeniu z mamusią

2005-10-13
Przyszłam na świat w czwartek o godz. 10.50


 
 
  2009-06-21
Mruczanka-śpiewanka: "Aaa, wypadły zęby dwa"

2009-01-18
Dziadku Janku, chodź do banku

2008-11-29
Na ununastej" - jedyna odpowiedź na każde pytanie zaczynające sie od "Kiedy...?"

2008-10-30
Biedronka -po raz pierwszy wymówiłam tę trudną głoskę "R"

2008-09-24
Nice to see you- pierwsze zdanie wypowiedziane po angielsku (po trzech tygodniach nauki w przedszkolu!

2008-09-08
grzyby wiaderne = grzyby uzbierane do widaetrka

2008-09-05
Ale jestem laska!

2008-06-24
Skundek -słowo o nieznanym znaczeniu

2008-04-23
Mamo, gdzie masz trąbę?

2008-03-12
Krowa ZAMUMIŁA

2008-03-01
Do lalki, kładąc ją koło mnie (mamy): Połóż się, Maciusiu, koło babci

2008-02-16
Idealnie! - po przetarciu lustra w szafie

2008-01-06
cieputek= keczupek

2007-10-24
Daj mi cycusia na ulodzinki.

2007-09-10
Bomonicy Bob Budowniczy

2007-08-07
Małdosia

2007-06-30
Zaczynam mówić zdaniami!

2007-06-25
Tata śpi po nocce. Małgosia czule na jego widok "Malutki tatuś"

2007-06-15
Pierwsze zdania Kotek idzie spać. Tatuś kosi trawę.

2007-06-14
super!

2007-05-24
Kubiś Patek = Kubuś Puchatek

2007-05-17
abus= autobus albo ciężarówka

2007-05-15
kocham do mamusi

2007-05-06
dziuła =dziura

2007-05-01
mjutka=mrówka

2007-04-22
husiatka = huśtawka

2007-03-16
bu=
Bóg ciapcia=czapka, czasami kapcie niam=miau(odgłos kotka) au=hau (odgłos pieska) cyca, babcia,

2007-03-05
Buła=wujek Kuba :)

2007-01-21
gę-gę=dzyń, dzyń (naśladuję głos dzwonka, ale też łańcuszka, wisiorka, kolczyków itp.) niam=kiedy coś jest smaczne

2007-01-07
pam= pan, be=owca, bu= krowa,babcia,dududu=tu

2006-12-11
petek=piesek :)

2006-12-08
papat =popatrz oto =oko oć tu = chodź tu

2006-09-17
apa, apa=hopa, hopa (przy podskakiwaniu albo podrzucaniu do góry), ale też na piłkę, konia, kółko;ogólnie: wsystko, co skacze

2006-09-12
"mapa"= lampa

2006-08-15
ata - na wszystkie zabawki oraz na własne odbicie w lustrze :-)

2006-06-26
baba - na Sabę, suczkę dziadków

2006-06-21
"adzia" - na królika i pieska (na rózne zwierzątka)

2006-05-29
"tata pa-pa"

2006-05-15
Wreszcie MAMA !

2006-05-04
Nie, nowe sylaby: lala, jaja, jeje

2006-04-23
TATA

2006-04-16
Bardzo dużo nowych "wyrazów", kombinacje różnych sylab, nie mają one sensu, ale są urocze! jade, dada, bege, baje, daga itp

2006-04-11
dziadzia

2006-04-10
Mama zbyt długo siedziała w łazience, dlatego po jej powrocie domagałam się "NIANI"

2006-03-17
ebe (było kiedyś takie piwo), aba, baba, ewu

2006-03-05
"HE"(głośny śmiech)

2006-02-26
eja, ajo, ne, ny