| |

Paulinkowe pogawędki
2010-09-02 9:24:00
Jedno z popołudni, Paulinka maluje farbami pogrążona w swojej pracy. Pełne skupienie - przysiadam więc z boku i zaczynam podziwiać dzieło córki: "jaki piękny kwiatek", "jaki kolorowy motylek". Na to moja córka podnosi głowię znad kartki i mówi: DOBRZE, ŻE MOJA WYOBRAŹNIA ZACZĘŁA DZIAŁAC, PRAWDA?
MAMO A TY WIESZ ŻE JA JUŻ WSZYSTKO WIEM? Tak? A co takiego wiesz?
WIEM NA PRZYKŁAD JAKIE TY MASZ SERCE? Ooo a jakie?
CZERWONE! - pada odpowiedź
MAMO WIEM TEŻ SKĄD JEST WODA! więc proszę córcię o odpowiedź i tu znowu pada szybka odpowiedź: Z KRANU!
MAMO WIEM TEŻ SKĄD JEST PRĄD! - znowu więc pytam o odpowiedź i tu już bardziej rozbudowuje Paulinka: PRĄD JEST Z KONTAKTU, Z TAKICH KWADRATÓW NA ŚCIANIE
Paulinka rozmawia z tatą przez telefon. Rozmawiaja już dłuższą chwilę gdy córcia tajemniczo pyta: TATO A TY WIESZ CO JA TERAZ ROBIĘ? Nie mam pojęcia odpowiada tata a córcia na to: ROZMAWIAM Z TOBĄ PRZEZ TELEFON :))
I na deser zagadka zadana przez Paulinkę:
CO TO JEST ... PUPA?
Odpowiedź w wersji Paulinkowej brzmi:
PUPA JEST NA ŚRODKU I TO JEST TAKIE RONDO NASZEGO CIAŁA :)


Paulinkowy teatr przedstawia
2010-08-31 8:33:00
W sobotę mieliśmy wybrać się do teatrzyku ale ze względu na areszt domowy spowodowany chorobą nasze wyjście do teatru przełożylismy na przyszłą sobotę a skoro siedzieliśmy w domu to zorganizowalismy sobie teatrzyk sami. Paulinka wczuła się w rolę pani reżyser i w moment powstały 3 przedstawienia. Był "Kopciuszek", "Królewna Śnieżka" i sztuka w wersji "pełna improwizacja" - oj było śmiechu. Specjalne efekty dźwiękowe, muzyka i zaangażowanie aktorów zostały nagrodzone brawami :) Paulinkowe łóżko było zajęte przez małych widzów w postaci lal, misiów i nawet tata załapał się na przedstawienie ...
 


A nasza Paulinka czuje się świetnie, po anginie praktycznie od soboty śladu nie ma uff. Nie spodziwanie się zjawiła ale na całe szczeście szybko sobie poszła. Dzisiaj kontrolna wizyta u lekarza i będzie można wracać do przedszkola.
ps. Ciociu Magdo a tu specjalnie FOR YOU co byś nie marudziła że tylko moje plecy oglądasz :))
Mama & córka
  

Parę dni temu ...
2010-08-27 8:31:00
Parę dni temu, niedzielnym czasem kiedy to pogoda była jeszcze piękna i typowo letnia wybraliśmy się w większym gronie nad jezioro. Ciocia Monika, wujek Łukasz i Ola + nasza trójka pojechaliśmy popływać na rowerach wodnych. Finał był taki że nasza trójka wylądowała na łódce ku uciesze naszej panny bo akurat łódką to ona jeszcze nie pływała. Było pływanie na kajaku, rowerze, tratwie, statku ale łódka to dla Paulinki nowość i tradycyjnie pełen luz i zadowolenie że fajnieee. Nogi moczyła, próbowała wiosłować, bez stresu się przemieszczała i dobrze się bawiła. Nawet niewiadomo kiedy te 2 godziny zleciały ... A potem wspólne grillowanie na naszym ogrodzie i super zabawa z kuzynką Olą.
 

 
 

A na dzień dzisiejszy sprawy wyglądają tak: raz że za oknem jesień a dwa od wczoraj Paulinka ma anginę. Nic nie zapowiadało jej nadejścia, zero kataru, zero kaszlu, zero złego samopoczucie. Jak codzień wstaliśmy rano, zjedlismy śniadanie i z dobrym humorem wyruszyliśmy do przedszkola. W przedszkolu super, z uśmiechem na salę a przy obiedzie płacz przy przełykaniu. Panie zmierzyły temp. i telefon do nas że Paulinka ma temperaturę. Tata odebrał córcię i prosto z przedszkola do pani doktor ruszyli a tam jednoznaczna diagnoza: angina. Tyle czasu spokoju było od chorowania. Praktycznie ostatnia choroba to koniec marca a teraz równiutki miesiąc od powrotu po wakacjach do przedszkola dopadło naszą księżniczkę. Pierwszy dzień najgorszy, bo po raz pierwszy Paulinka miała problemy z jedzeniem, z przełykaniem i do tego doszły wymioty jak tylko cokolwiek zjadła. Dużo piła nawet w nocy kilka razy ale najważniejsze że dzisiaj jest już znaczna poprawa. Nie drapie gardło i można normalnie jeść - tak więc w weekend się kurujemy a że ostatnimi czasy znowu wróciły do łask domowe popołudnia ze względu na pogorszenie pogody to wspólnie kucharzymy: pieczemy ciastka, babeczki itp. + prace plastyczne królują i na naudę narzekać za pewne nie będziemy - przy Paulince raczej się nie da nudzić :)
Po niedzieli sporo atrakcji na naszego przedszkolaka w przedszkolu czeka więc trzeba być zdrowym !!!
Tam gdzie dzieci lubią spędzać czas ...
2010-08-23 10:46:00
Plac zabaw - niby nic wielkiego a ile radości i zabawy. Dla niektórych to zwykła codzienność ale dla dziecka które mieszka w domku plac zabaw to fajna atrakcja. Nieważne że na ogrodzie, tuż pod nosem jest własna piaskownica, ślizgawka, huśtawka, trampolina czy ogrodowy domek. Wszystko super ale na placu to dopiero zabawa. Do tego ta szybkość w nawiązywaniu kontaktów wśród dzieci i już po chwili można bawić się w miłym towarzystwie. W naszej okolicy niestety takiej "atrakcji" jak plac zabaw nie ma ale będąc w odwiedzinach u babci i dziadka taki maraton jest jak najbardziej wskazany. Paulinka nie zmęczona, nie strudzona tylko testuje wszystko po kolei i bawi się suuuper a matka z ławki podziwia wszystkie akrobacje i nie może się nadziwić kiedy ta nasza panna tak urosła. Wszystko sama, wszędzie sięga a ja mam wrażenie że jeszcze niedawno trzeba było na ślizgawce asekurować ...
 
 
 



Spełnione marzenie
2010-08-17 11:36:24
Wiadomo, że dzieci mają inne marzenia niż dorośli ... Paulinka jako fanka programu dla dzieci "Barney i przyjaciele" marzyła aby ... pojechać do Barneya. Każdego dnia kiedy oglądała na dobranockę właśnie swojego ulubionego, fioletowego dinozaura zadawała nam pytanie: "kiedy zabierzecie mnie do Barneya? Tak bardzo chciałabym się pobawić z nim tak jak te dzieci, błagam was, jeszcze nigdy tak was nie błagałam". Jak każdy rodzic dla swojego dziecka pragniemy wszystko ale w tym przypadku mimo naszych szczerych chęci marzenia nie moglibyśmy spełnić ale ... znaleźliśmy na to inny sposób. Dnia pewnego przyszła paczka, paczka zaadresowana do naszej córci więc radość przeogromna już na sam widok wielkości paczki a potem już euforia podczas rozrywania papierów i wtedy ukazał się ... ON: ukochany, niespodziewany gość Barney. Oj co to była za radość i wielka niespodzianka - skoro my nie mogliśmy pojechać do Barneya - Barney przyjechał osobiście do Paulinki. Teraz ulubiony program Paulinka ogląda ze swoim przyjacielem ...




Paulinkowe pogawędki
2010-08-12 9:02:23
Pora spania, Paulinka wybiera sobie książkę, którą mam jej przeczytać. Książki równiutko poukładane na półce a Paula po kolei przegląda jedną za drugą i już tak równiutko to nie wygląda :) w końcu pytam czy może ja mam wylosować jakąś książkę na co moja córka poważnym głosem: OJ PRZYKRO MI, ALE NIE. JA SAMA MUSZĘ WYBRAĆ BO NIE WIEM JAKA MI W OKO WPADNIE.
Ugrzeczniona ta nasza panna na maxa - pewnego popołudnia jesteśmy obie na poczcie. Poczta spora, ja przy okienku, za mną 2 osoby a Paulinka kawałek dalej siedzi przy stoliku i przegląda różnego rodzaju druki pocztowe. Wiadomo na poczcie cisza aż wreszcie słyszę tekst: PRZEPRASZAM ZA BĄCZKA BO BYŁ GŁOŚNY.
Ugrzeczniona i szczera do bólu kiedy to po powrocie z kina wysiadając z samochodu tak jakoś Paulinkę na przyszłościowe sprawy wzięło: MAMO A JAK JA DO SZKOŁY BĘDĘ CHODZIĆ TO TY JAKA BĘDZIESZ? BĘDZIESZ JUŻ PO MAŁU DO NIEBA SIĘ SZYKOWAŁA? Hm... bez komentarza :)
Odbieram Paulinkę z przedszkola, wsiadamy do samochodu i patrzę a na podwórku stoją takie 4 wielkie kartony więc pytam Paulinkę a co tam znowu nowego pania Halinka wam zakupiła a córcia: TO JEST NOWY PLAC ZABAW więc drąże temat a skąd wiesz, panie wam opowiadały a Paulinka: NIE, POPROSTU POSZŁAM DO PANI HALINKI I ZAPYTAŁAM CO PRZYWIÓZŁ TEN DUŻY SAMOCHÓD A PANI MI POWIEDZIAŁA ŻE NOWY PLAC ZABAW STĄD WIEM ...
 
Prawie jak urlop :)
2010-08-09 9:33:46
My to mamy dobrze powiedziała któregoś dnia Paulinka kiedy weszliśmy na plażę. Oj tak dobrze ... morze blisko i można pojechać zawsze kiedy jest ochota a już zwłaszcza dobrze dla takiej miłośniczki jak nasza córcia. Zawsze ten sam błysk w oku, zawsze ta sama radość i to szczęście że może pobawić się na plaży, popluskać w wodzie i zawsze jakby to wszystko widziała pierwszy raz :)) Tak więc my pomimo, że już po urlopie to praktycznie jak na urlopie :) i nie musimy czekac do weekendu bo kiedy tylko pogoda na to pozwala i są chęci to nawet po pracy i przedszkolu możemy się udać w to magiczne miejsce i godzinkę czy dwie zregenerować się po całym dniu, powdychać jodu, pograć w piłkę, pospacerować brzegiem morze i uchwycić świeżej opalenizny ...
 






Coś dla ciała i duszy ...
2010-08-02 9:56:00
Nie ma to jak dobrze rozpoczęty weekend ... Piękna pogoda, dłuższe spanie i rodzinne śniadanko a po śniadaniu dobra zabawa w Aqua Parku. Nareszcie mamy blisko i po 10 minutowej trasie samochodem możemy korzystać z basenowych szaleństw. Pogoda sprzyjała więc basen na świeżym powietrzu wiódł prym. Nasza zodiakalna rybka czuła się rewelacyjnie w wodzie i po kolei zaliczała wszystkie możliwe baseny, zjeżdżalnie, relaksowała się w jacuzzi a nawet zaliczyła kilka zjazdów "z rury" w towarzystwie taty. Nic jej nie przeszkadzało i nawet lądowania pod wodą były przyjmowane z uśmiechem a już największa frajda to "uciekanie" przed nami w tzw. rzece.
Reasumując było REWELACYJNIE ...
 




 
W wodzie Paulinka zawsze lubiła się bawić i zawsze było mało. Woda w morzu nigdy nie jest za zimna, w basenie może siedzieć cały dzień więc skoro lato i temperatury pozwalają to na ogrodzie można też super się bawić wodą. Wystarczy karabin na wodę czy ogrodowy wąż i Paulinka serwuje nam "bicze wodne" :) jest wieeeelkie polewanie, duuuuużo śmiechu i zabawa na całego. Kolejną mega atrakcyjną zabawą z udziałem wody w dni gorącego lata jest ślizgawka i podczepiony do niej "ogrodowy wąż". Cieplutka woda leci po ślizgawce i wtedy jest najlepsze zjeżdżanie na świecie i ten śmiech rozbrzmiewający po całym ogrodzie i tak by można bez końca a więc lato trwaj ...
 
 


Telefonicznie
2010-07-28 9:16:55
Sobotni dzień, dzwoni moja siostra, rozmawiamy chwilę przez telefon kiedy Paulinka pyta czy może coś powiedzieć cioci więc przekazuję telefon i słychać taką rozmowę:
Paulinka: Cześć ciociu, przyjedziesz jutro do taty na imieniny?
Ciocia: Jasne, że przyjadę ale podpowiedz mi co można kupić Twojemu tacie ...
Paulinka: No ja właśnie dla taty skończyłam rysować rysunek i taki dam prezent
Ciocia: Ooo to może ja też narysuję rysunek?
Paulinka: Nieee ciociu :) rysunek to tylko dzieci mogą dać, ale wiesz co to może zegarek? Tata nie ma zegarka
Ciocia: :))) A dużo gości będzie?
Paulinka: Będzie Wiki, Ada, Kinia, Seba, Ola (same dzieci Paulinka wymieniła)
Ciocia: A to Twoje urodziny czy taty imieniny?
Paulinka: Taty imieniny ale ja wymieniam po dzieciach bo wiesz one też go znają, no to pa ciocia
Ciocia: Pa Paulinko
Inna rozmowa tym razem Paulinka odbiera telefon. Zmywałam akurat naczynia kiedy zadzwonił telefon, spojrzałam i widzę że mój tata dzwoni więc proszę Paulinkę żeby odebrała bo dziadek dzwoni, córcia szczęsliwa odbiera i :
Paulinka: Cześć dziadek
Dziadek: Cześć wnusiu a co mamy nie ma?
Paulinka: Jest, jest ale myje naczynia i nie może teraz rozmawiać :)
Dziadek: Jedziemy własnie do was, Paulinko jakie Ty pijesz actimelki?
Paulinka: Truskawkowe, no to cześć dziadek.
Paulinka odkłada telefon i mówi do do mnie "wiesz już załatwiłam sprawę i nie musiałas rozmawiac, babcia i dziadek zaraz u nas będą ..."
Krótko, zwięźle i na temat a my od poniedziałku wróciliśmy do naszej codzienności do pracy i przedszkola. 3 tygodniowe wakacje minęły, pogoda spisała się na medal przez cały urlop a od soboty załamanie pogody. Z jednej strony fajnie bo lepiej się wracało do obowiązków ale z drugiej strony żal turystów którzy dopiero urlop nad morzem rozpoczęli, bo fajnie nie jest i póki co o plażowaniu można zapomnieć. A my wstajemy juz o poranku i wbrew obawom nie jest źle z tym wstawaniem. Bez problemu, bez marudzenia, na spokojnie - jedynie 3 tygodniowa przerwa od przedszkola w pierwszych dwóch dniach przyniosła łzy przy rozstaniu w przedszkolu. Na całe szczęście łzy chwilowe i cały dzień jest super a przy odbiorze ten sam tekst: "było bardzo fajnie". Teraz już z górki i wyczekujemy weekendu ... i ładnej pogody ...
Piżamowa Paulinka & poranek



Kaszubskie klimaty
2010-07-23 23:33:39
Były góry, było morze i dla odmiany były też Kaszuby. W środowy poranek obraliśmy kierunek Szymbark - pogoda piękna więc wymarzony dzień na spędzenie go w plenerze. Jazda samochodem minęła szybko, zakupiliśmy bilety i ruszyliśmy na zwiedzanie. Na nasze szczęście zaczeliśmy od zwiedzania "domu do góry nogami" więc ominęła nas gigantyczna kolejka do wejścia i praktycznie po niespełna 10 min. byliśmy w środku. A w środku ... jeden wielki śmiech, okazało się że z naszym błędnikiem jest "w miarę" w porządku ( ale jednak odwrócenie i pochylenie domu w dwóch płaszczyznach dawało o sobie znać ) - atmosfera się udzielała i było wesołooooo

 
I tak zaczeliśmy naszą przygodę z Szybmarkiem a potem już na spokojnie, spacerkiem odwiedzaliśmy kolejne atrakcje ... Podziwialiśmy najdłuższą deskę świata (36,83m), dom Sybiraka, pociąg Donikąd (pociąg jakim transportowano polskich zesłanców na Syberię), dom harcerza, muzeum ciesielnictwa, stół noblisty im. Lecha Wałęsy a także zeszliśmy do bunkra Gryfa Pomorskiego. Wąskim korytarzem przedostaliśmy się do sali gdzie każdy zajmował miejsca w ławkach i przez 2 min. byliśmy świadkami nalotu. Zgasły światła i zrobiło się głośnoooo, ten seans robi niesamowite wrażenie. Paulince trzeba było zakryć uszy i szeptać do ucha ... ale dumna była że dała radę :)
 

 
Dzień umilany lodami, owocowymi przekąskami i atrakcjami oferowanymi dla dzieci - gdzie u Paulinki wiodły prym wszystkie place zabaw ...
 
 
Wiadomo świeże powietrze wzmaga apetyt a już na apetyt naszej córci nigdy nie musieliśmy narzekać więc dla odmiany tym razem to nie ja gotowałam a moja "dwójka" własnoręcznie o małe co nieco się postarała i osobiście rybkę (pstrąga) złowili. Potem tylko sztukę na grilla i Paulinka w zachwyt sąsiadujęce stoliki wprawiała że tak rybkę fajnie zajada ...
 
Po posiłku dalsza część spacerowania a w drodze do domu obowiązkowo postój na zamku krzyżackim w Bytowie. Paulinka już od dawna się domagała żebyśmy na zamek pojechali a więc wedle życzenia pojechaliśmy i zwiedziliśmy ...
 
 
+ kaszubskie klimaty i nowe znajomości :)

Iście królewski obiad na zamku zjedzony, chwila odpoczynku, zadumy i można ruszać w drogę do domu ...


Blog pisany od lipca 2007 roku...
|
|
Stronę odwiedziło 53630 gości
Bobaskowo-smykowy kolega KUBUŚ
Bobaskowo - smykowa koleżanka MARIKA
2010-06-10
Waga 15 kg
Wzrost 104 cm
2010-03-30
Ospa
2010-03-13
4 latka Paulinki
2009-10-08
Zostaliśmy blogiem miesiąca września :)
2009-09-29
Pierwszy antybiotyk w życiu Paulinki ...
2009-09-13
3,5 latka
2009-05-04
Przedszkole czas zacząć :) Paulinka dzielnym przedszkolakiem
2009-03-13
3 latka Paulinki
2008-09-13
2,5 roczku Paulinki
2008-04-30
Paulinkowy blog wyróżniony - zostaliśmy blogiem dnia :)
2008-04-13
Pierwsza jazda pociągiem
2008-04-03
Bilans 2 latka
Waga 11,5 kg
Wzrost 87 cm
2008-03-13
2 latka Paulinki
2008-01-28
Pożegnanie z pieluszkami na noc
2007-12-01
Pożegnanie z pieluszkami (na dzień)
2007-09-18
Pierwsza wizyta w Aqua Parku
2007-09-13
Skończyłam 1,5 roku
2007-07-30
Nauczyłam się wchodzić po schodach
2007-07-28
Paulinka pierwszy raz zawołała mama siusiu czyli "mama si" i zdążyłyśmy na nocniczek :)
2007-07-24
Mama zakłada mi bloga
2007-05-22
Pożegnanie " z cycusiem" :)
2007-03-20
Sama CHODZĘ !!!
2007-03-13
ROCZEK Paulinki
2007-02-10
Pierwszy ząbek
2007-01-25
Staje w łóżeczku
2007-01-02
Od tego dnia "owocnie" korzystam z nocniczka :)
2006-12-21
Paulinka zaczyna mówić MAMA
2006-12-06
Paulinka zaczyna mówić TATA
2006-06-25
Chrzest Św. Paulinki
2006-04-06
"Odpadł" pępuszek :)
2006-03-24
Pierwszy spacer
2006-03-15
Wyjście ze szpitala
2006-03-13
Przyjście na świat Paulinki - poniedziałek godz. 6.30.
2003-06-21
Ślub moich rodziców
1979-05-30
Urodziny mojej mamy Joanny
1977-06-23
Urodziny mojego taty Krzysztofa
|
|