« Poprzedni blog Następny blog »

Załóż teraz swojemu dziecku rodzinny pamiętnik

Blog karinkatorz na www.smyki.pl
 Zamieszczone na tych stronach zdjęcia są chronione prawem autorskim. Wszelkie kopiowanie i modyfikowanie bez naszej pisemnej zgody jest ZABRONIONE!!!!!  


 Moją stronę odwiedziło   137750 osób

Witajcie na stronie KARINKI-KACZUSZKI!!
Mieszkam z rodzicami w Lesznie Wlkp.

Dotknęłam Boga, Bóg dotknął mnie 

Dzięki Niemu JESTEM...

     


Nasza historia w mediach: http://panorama.media.pl/content/view/218766/47/
http://fakty.interia.pl/news/dotyk-boga,1201641?source=rss

TUTAJ JEŻDŻĘ NA HIPOTERAPIĘ: www.hipoterapia.leszno.pl

ZAPRASZAM DO ŚLEDZENIA MOICH KROCZKÓW DO PEŁNOSPRAWNEGO ŻYCIA

  333.jpg

  

    

  Blog istnieje od 26 stycznia 2006 roku i zajął I miejsce w listopadzie 2007 roku na BLOG MIESIĄCA
W moim imieniu prowadzi go moja mamusia Karolina, żeby wszystkie ważne chwile zostały zatrzymane ("...łapię chwile ulotne jak ulotka, ulotne chwile łapię jak fotka...")

 

Córeczko jesteś dla nas DAREM od Boga. On dał Ci życie i pozwolił zostać z nami. Jesteś dla nas tym, co w życiu nas najlepszego spotkało i zrobimy wszystko, co w naszej mocy, żebyś miała wspaniałe życie. Chcemy Ci tylko powiedzieć:

KOCHAMY CIĘ!!

Mamusia i tatuś


Należę do Dolnośląskiej Fundacji Rozwoju Ochrony Zdrowia we Wrocławiu, ul. Traugutta 112. Jeśli masz możliwość i chęci wsparcia finansowego mojej rehabilitacji, a co się z tym wiąże rozwoju, to proszę o jakąkolwiek wpłatę na nr konta:

 Bank PKO SA I Oddział Wrocław

45 1240 1994 1111 0000 2495 6839
koniecznie z dopiskiem:

darowizna na cele ochrony zdrowia "Malwina"

Z góry bardzo wszystkim DZIĘKUJĘ!!!!

Kontakt z mamą:  gadu-gadu 468335 lub karolatorz@poczta.onet.pl

 Dla rodziców jestem        na ziemi

 

 2010-08-19 15:26:00 

Znaleziona POMOCNA DŁOŃ


SARA (nie Srajdka niech Ci będzie), bo tak ma na imię moja kochana kuzyneczka,
która zabiera mnie na spacerki, przez co Mama ma trochę czasu, żeby chociażby posprzątać
czy odpocząć. Z Sarunią byłam już 3 razy na spacerku. Na początku ja oczywiście prowadzę
Ją na plac zabaw, potem do sklepu, a później Sara zabiera mnie koło fontanny.
Mama jest szczęśliwa, że mamy taką osobę, bo jak do tej pory wychodziłam tylko
i wyłącznie z Mamą (z maleńkimi wyjątkami). A co najważniejsze to Mama ma zaufanie
do Sary, a ja bardzo chętnie z Nią idę na spacer!
SARUŚ MAMA BARDZO CI DZIĘKUJE ZA OPIEKĘ NADE MNĄ I ŻE JESTEŚ 
CHĘTNA ŻEBY ZABIERAĆ MNIE NA SPACERKI!

OTO ONA I JA:




Tu na spacerku z kolejnymi kuzynkami NICOLE i VANESSĄ, a foto oczywiście Saruśśś


Ulubione zajęcie na placu zabaw


Lizaczek musi być


Trzy panny z lizakami


I nawet loda mi Sara kupiła


Przy fontannie


W poniedziałek i środę byłam na hipoterapii (jeździmy 3 razy w tygodniu, poniedziałki, środy
i soboty), i razem z nami jechała ciocia Aga z Kubą. Kuba chciał spróbować jak się jeździ
i pani Ania posadziła Go razem ze mną na 2 kółeczka:


Po koniku w poniedziałek pojechałam z Mamą do pani Kasi-dentystki, żeby mi obejrzała
i spiłowała ułamany ząbek. Trochę pokrzyczałam, ale dałam radę i już mam ładną
połówkę jedyneczki



A we wtorek odwiedziła nas Paulinka, córka cioci Kasi i siostra Julki z Gorzowa Wlkp!!
Ciocia była w pracy, a Paulina bawiła się ze mną. Oczywiście poszłyśmy na plac
zabaw A potem malowałyśmy rysunki do cioci rehabilitantki, które zawiozłam
z Mamą, ale niestety nawet dając taki piękny własnoręczny prezent nie miałam
ulgi w ćwiczeniach 
Mamy nadzieję, że Paulinie się u nas podobało!!!!????

Maszeruję z Paulinką na plac zabaw


I już się huśtamy

 
I na karuzeli też się pokręciłyśmy!


Wczoraj za to po koniku Mama zabrała mnie do cioci Agi i Kacperka, oj dawno się nie
widzieliśmy. "Na wakacjach" u cioci i Kapiego jest piesio Werna. Co to za wspaniały piesek!
Można z nim robić dosłownie wszystko, taką ma cierpliwość i wyrozumiałość dla dzieci!
Było fajnie, Mamy sobie pogawędziły, a my robiliśmy to i owo Ogólnie nie sprawiając
za dużo problemów

Wspólna zabawa


Oto Werna i ja


Dziś mamy wyjątkowo wolny dzionek, więc byłyśmy u cioci Bogusi, Krystianka i Sylwusi,
a za chwilkę mykamy do Tygryska się pobawić z Adisiem i ciocią Monisią
Jutro znów rehabilitacja więc dziś trochę zabawy

Komentarzy: 6 (Komentarze)


 2010-08-15 22:09:09 

Nie nudzimy się:)


Lato trwa na całego i choć jesteśmy już po wczasach to się nie nudzimy. Codziennie Mama wymyśla jakieś zajęcia, żeby nudno nie było. I o nudzie nie ma mowy, bo choć codziennie mam jakieś zajęcia: rehabilitacja, hipoterapia, psycholog, pedagog, logopeda to czas znajdzie się też na zabawę.
Odwiedzamy znajomych, jeździmy na działeczkę, na basen, chodzimy na spacery, na plac zabaw, do Tygryska i wygłupiamy się w domu.
Niedawno miałam imieninki (2 sierpnia, a Tata urodziny 1 sierpnia). Świętowaliśmy ze znajomymi na działeczce. Cudnie spędziłam ten dzionek, bo cały czas siedziałam w basenie Był Kacperek z mamą i tatą, a potem przyjechali sąsiedzi z Natalką:












We wtorek zapowiedziała się na kawkę imieninową ciocia Monika z Adriankiem. Wcześniej byłam z Mamą i Natalką u alergologa, bo ciągle mam ten kaszel i nadal mam inhalacje, kolejna wizyta 24 sierpnia. Niestety pogoda nie dopisała, więc udaliśmy się do Tygryska, Natalka też z nami była. Bawiliśmy się wyśmienicie!
Wszystkim dziękuję za pamięć, życzenia i piękne prezenty! Niestety nieraz jest tak, że to bardziej znajomi i przyjaciele pamiętają, a rodzina zapomina (z małymi wyjątkami oczywiście)... Przykre to, ale ważne że są przyjaciele!





Często spotykamy się z ciocią Moniką i Adisiem, i idzemy naplac zabaw, a potem a prowadzę wszystkich do sklepu, gdzie pani sprzedawczynie mnie już dobrze znają i nieraz dostanę cukiera. Adrianek narazie traktuje mnie jak zdrową koleżankę i nie zadaje swojej mamie pytań, ale pewnie niedługo zacznie. Nieraz niestety Mama się trochę smutnych komentarzy nasłucha w związku z moją chorobą Wtedy często płacze i jest Jej smutno...







Ostatnio też odwiedziliśmy ciocię Bogusię, Krystianka i Sylwusię. Przeprowadzili się do Zaborowa, więc musimy teraz do Nich dojeżdżać autem. Tam mogłam się wybiegać, pobawić w piasku i poznałam Ich piesia labradora Niko







Jak jesteśmy w domu to często odwiedza mnie Natalka, moja Sąsiadeczka. Razem rysujemy (już potrafię sama rysować pisakami i coraz lepiej mi to wychodzi), słuchamy piosenek i jakoś tam się bawimy. Dziś np. Mama dała nam farbki do malowania palcami i bristol. Ale narobiłyśmy bałaganu!! No i po malowaniu obydwie wylądowałyśmy w wannie





Odwiedzamy też rodzinkę. Byliśmy u prababci Agnieszki w Pawłowicach. Prababcia była już w naprawdę krytycznym stanie w szpitalu, ale jest już w domu i stan prababci się poprawił - dzięki Bogu!
8 sierpnia zmarł wuja Jan z Pawłowic i Rodzice byli na pogrzebie, ja zostałam z prababcią Stasią.
Dobry Jezu, a nasz Panie daj Mu wieczne spoczywanie [*]
Może uda nam się jeszcze w sierpniu jechać do okulisty, ale dowiemy się tego dopiero ok. 25 sierpnia inaczej termin na 7 października
We wtorek była u mnie wolontariuszka Ania. Nowa ciocia może będzie mnie odwiedzać raz poraz i zabierać na krótkie spacery, bo Mamie nie ma kto pomóc. Niestety Ani zaczęsto nie pasuje, więc Mama odezwała się do Sary (bratanicy Taty) i Sara okazała się bardzo chętna i już byłam raz z Nią na spacerze!! Szkoda tylko, że tak późno okazało się, że Saruś bez problemu pomoże Mamie (Mama może w tym czasie posprzątać lub trochę odpocząć lub coś załatwić, bo przez te niecałe 4 lata wychodziłam tylko z Mamą!! Może z kilka razy z Sąsiadką), ale już na przyszły rok zamawiamy spacery z Sarą Jutro Srajdka mnie też zabierze, jak Mama pójdzie do lekarza. Kochana BARDZO DZIĘKUJEMY!!
Jestem małą terrorystką. Jak coś jest nie po mojej myśli to tupię nogą, krzyczę... I tak też jest na każdych zajęciach. Ale ostatnio choć pokazałam swoje fochy to zostałam pochwalona przez pana Tomka-psychologa za ładną współpracę i to Mamę bardzo cieszy!!
Wiadomość z ostatniej chwili: ułamałam sobie pół ząbka - lewej, górnej jedyneczki Szłam do taty i przewróciłam się na poręcz od krzesła, niestety ucierpiał na tym mój ząbek (na szczęście to mleczaki). A jaka jestem dzielna prawie wcale nie płakałam, Mama szybko mnie przytuliła i było ok. Jutro po hipoterapii jedziemy do pani Kasi-dentystki, która zobaczy tego ząbka i pewnie trochę go spiłuje. Akurat te dwie górne jedyneczki są najsłabszymi moimi ząbkami, bo od żelaza szkliwo jest zniszczone. Ale stałe ząbki już napewno będą śnieżnobiałe i mocne

Komentarzy: 6 (Komentarze)


 2010-08-04 22:45:16 

Pocztówka z wakacji:)

W tym roku na wakacyjny wyjazd nad morze wybraliśmy się razem z kochanymi Sąsiadami do WŁADYSŁAWOWA.
Wczasy były dokładnie zaplanowane, rezerwacja zrobiona, niestety na miejscu czekały na nas niespodzianki... Dwie nocki spędziliśmy w innych pokojach niż mieliśmy zarezerwowane i to razem z Sąsiadami, ale nasi kochani Sąsiedzi to dla nas rodzina (w przeciwieństwie do prawdziwej, gdzie to najlepiej tylko na zdjęciu...). W związku z tym troszkę nam ulżyło w opłatach za noclegi. Niespodzianek innych też nie zabrakło, ale to już pozostawimy bez komentarza.
Z domu wyjechaliśmy o 4.30 w środę, podróż bez zastrzeżeń, aż do 3 km przed Władysławowem... Wyobraźcie sobie, że te 3 km. jechaliśmy godzinę!! Na dworze gorączka, a my gotowaliśmy się w aucie przesuwając się 5 metrów co 5 minut!! Z tego wszystkiego ja zwymiotowałam, mama się wystraszyła, że może zachorowałam na jelitówkę, ale na szczęście okazało się, że to od podróży.
Na miejscu byliśmy ok 12, wszystko załatwiliśmy w kwaterze i ruszyliśmy na plażę!!! Tam kolejne przerażenie, które mi wcale nie przeszkadzało - mnóstwo ludzi, brak miejsca na rozłożenie koca, ale po poszukiwaniach się udało!! Byłam już bardzo szczęśliwa, bo dobrze wiedziałam gdzie jestem! Wyrywałam się do wody!!

Na drugi dzień również nam pogoda dopisała i wybraliśmy się do cioci Agnieszki, do Karwieńskich Błot II, gdzie z rodzinką i znajomymi ciocia była na wczasach. Było tam pełno dzieci i osoby, które modliły się za mnie jak przyszłam na świat w stanie skrajnie krytycznym i modlą się do dziś za co z całego serca dziękujemy! Bawiłam się z Wojtusiem piłką i w baseniku oraz goniliśmy się na golasa i właśnie z tomiłamnawisz dchę,wWoji zrestą też Potem poszliśmy na plażę i jakże miłe miłe zaskoczenie... Plaża prawie puściutka!! Mieliśmy mnóstwo miejsca na zabawę choć ja i tak wolałam siedzieć w wodzie 

Na trzeci dzień już przenieśliśmy się do swoich pokoi, tych które mieliśmy zarezerwowane, rozpakowaliśmy się nareszcie i ruszyliśmy zwiedzać, bo pogoda się zepsuła. Pojechaliśmy do zameczku w Krokowej, gdzie zwiedziliśmy też muzeum ziemi krokowskiej i z mamą wsiadłyśmy na dorożkę, a jak się później okazało to był eksponat muzealny i nie wolno było wsiadać (my wchodziłyśmy z drugiej strony i tam nie było tabliczki...), na szczęście nikt nas nie przyłapał Później pojechaliśmy do Żarnowca, gdzie jest elektrownia wodna, kawałek dalej był punkt widokowy na tą właśnie elektrownię i wiele innych atrakcji tj. dinozaury, ogromne szachy... Oczywiście na wieżę widokową wjechaliśmy windą i podziwialiśmy piękne widoki. Po tak wyczerpującej przejażdce udaliśmy się do cioci Agi. Rodzice wypili kawkę, ja pobawiłam się z Wojciem, Zosią i Mateuszkiem, i poszliśmy na plażę powdychać jodu oraz zamoczyć nóżki Następnie wróciliśmy zmęczeni do domu.

W czwarty dzień pogoda też nas nie rozpieszczała więc udaliśmy się na przechadzkę po Władysławowie. Szliśmy Aleją Gwiazd Sportu, a potem Rodzice zauważyli fajny placyk zabaw, tylko tyle że płatny, ale z karuzelą itp. Weszliśmy na 15 minut. Jechałam z Mamą na kaczuszkowej karuzeli, skakałam na trampolinie i chodziłam po torze przeszkód, świetną miałam zabawę!! Później poszliśmy na obiadek i na chwilkę na plażę. Następnie wybraliśmy się znów do cioci Agi, bo Sąsiedzi pojechali do Gdyni zwiedzić oceanarium (niestety my tam nie pojechaliśmy, bo przeraził nas fakt, że musielibyśmy jechać 4 godziny jakieś 30 km.). Spowrotem wzięliśmy dwie ciocie na pociąg i pojechaliśmy zwiedzić port we Władysławowie. Godzina już była dość późna i zaczynało się robić ciemno więc stwierdziliśmy, że na drugi dzień przyjedzimy dokończyć zwiedzanie

Piąty dzień mimo, że pogoda znów nas nie rozpieszczała był fascynujący Z Sąsiadami wybraliśmy się do portu. Jedzie się tam drogą, która prowadzi na HEL. Dzień w dzień droga ta była nieprzejezdna, korek aut, które jechały właśnie na HEL. Te 33 km., które dzieliły nas od HELU jechało się ok 5 godzin!! Mama już była zrezygnowana jak to wszystko widziała, bardzo marzyła żeby pojechać na Cypelek tym bardziej, że byliśmy tak blisko!! I ta niedziela okazała się dla nas szczęśliwa!! Zwiedziliśmy port i długo się nie zastanawiając ruszyliśmy na HEL. Jechało się bez żadnych utrudnień i na miejscu byliśmy już w godzinę. Od razu ruszyliśmy na CYPELEK, czyli sam czubek HELU. Mama była happy, ze udało Jej się spełnić jedno z marzeń ze mną i z Tatą! Szkoda tylko, że pochmurnie było, bo bezchmurne niebo i słoneczko dodałoby uroku i blasku. Później zjedliśmy obiadek i poszliśmy do fokarium. Foczki zbytnio nie chciały się pokazywać, ale udało nam się je zobaczyć i sfotografować Mogliby im wodę wymienić, bo była zielona Po takich wrażeniach zmęczeni, ale pełni pozytywnych wrażeń wróciliśmy do swojej kwatery.

Szóstego dnia wybraliśmy się na piechotę, ja oczywiście w wózku, na wieżę widokową we Władysławowie, z której jest piękny widok na calutki HEL. Po drodze wstąpiliśmy na wystawę pająków i skorpionów, czym Mama też była zafascynowana Ja zrzuciłabym terrarium z jednym pajączkiem... Na szczęście tylko ociupinę się przesunęło, bo nie wyobrażamy sobie jakby ono zleciało na podłogę... Do wieżę dzielił nas kilometr drogi, ale spacerkiem się fajnie szło. Wjechaliśmy windą po bilety i już dalej schodami. Piękny widok, ale niestety znów zachmurzone niebo i końca HELU widać nie było Mama weszła jeszcze wyżej, gdzie dzieci do 4 lat wejść nie mogą więc ja z Tatą czekałam, ale też widok kiepski i HELU całego widać nie było... Ale poza tym widok ogólny pięęęęękny!! Po powrocie do domu i posileniu się ruszyliśmy do Jastrzębiej Góry, bo okazało się, że jest tam OCEANARIUM!! Obejrzeć rybki weszłam sama z Mamą, bo bilety były drogie i Tata zrezygnował. Już pierwsze akwarium wzbudziło we mnie niezwykłe zainteresowanie, a pływał w nim REKIN!! Był sperrrr!! Mogłabym patrzeć na niego i łapać go godzinami!! No tak, próbowałam go złapać hihi Jak wyszłyśmy to Tata wszedł do takiej wieeeeelkiej kuli i przewracał się w niej na wodzie!! Ale miałam ubaw, śmiałam się w głos!! Powiem Wam jeszcze, że Mama zafundowała mi niesamowitą atrakcję, a mianowicie skakanie na linach na trampolinie!!!!!! Na początku miałam niewyraźną minkę, a jak pan mnie przymocowywał to wrzeszczałam, ale jak tylko puścili mnie w górę i się odbijałam to radocha nie z tej ziemi, a jak wysoko było łoooooo!! Taka frajda to dla mnie też rehabilitacja, bo wyrabia moją równowagę i daje czucie ciała w przestrzeni!! Potem wybraliśmy się do Karwieńskich Błot II, do cioci Ani, cioci Bogusi, cioci Feli i Zośki i Matiego. Poszliśmy na plażę i zabraliśmy troszkę piasku dla mojej rehabilitacji, potem wypiliśmy kawkę i ruszyliśmy do Sąsiadów, którzy zostali w Jastrzębiej Górze. Jak się okazało trafiliśmy na piękny zachód słońca!! Dosłownie w ostatnim momencie weszliśmy na plażę i nacieszyliśmy oczy

Siódmy dzień to nasz ostatni dzień pobytu nad morzem w tym roku. Szkoda, że tak szybko minęło, ale za rok znów Rodzice zabiorą mnie nad wielką wodę O godzinie 10 już musieliśmy opuścić kwaterę. Spakowalismy się do auta i poszliśmy na plażę pożeganać nasze kochane polskie morze. Ja najchętniej bym się popluskała cała, ale mogłam tylko zamoczyć nóżki. Następnie ruszyliśmy do autka.
W drodze powrotnej odwiedziliśmy Martynkę (www.martynkazuzia.dzidzi.pl), Jej siostrę Julcię i mamę Esterę. Pozdrawiamy!!
Podróż była bardzo męcząca, zatrzymywaliśmy się chyba ze 4 razy i w domu byliśmy po 10 godzinach jazdy!! Ja już ze zmęczenia zaczynałam płakusiać, o nie mogłam zasnąć, ale w końcu się udało.
Szczęśliwie o 22.30 dotarliśmy do domku

FOTORELACJA

1 dzień



Z Nati, która dzielnie mi towarzyszyła w wodzie i na lądzie






Piasku też trzeba było posmakować Nie jest taki zły hihi


Tata próbował mnie przysypać piaskiem żebym nie uciekała do wody, ale mu się nie dałam


W międzyczasie tuliłam się z Mamą


Tak zasnęłam z wrażeń, rodzice nawet nie wiedzieli kiedy

 
2 dzień

Z Wojciem w basenie


Najbardziej lubię jak fala mnie przewraca!


Fala mnie obaliła




Kocham wodę!!


Wielka radość!!


Wygłupy z sąsiadką Becią


Woda to mój żywioł!


Ciocia Agnieszka dbała żebym nie zajadała się piaskiem


Pluskanie z Piotrusiem


3 dzień

Spało się wyśmienicie!


Zwiedzanie zamku w Krokowej


Piękne otoczenie zameczku


Tu siedzimy na eksponacie muzealnym...


Wieża widokowa na elektrownię wodną w Żarnowcu


Widok z wieży na elektrownię


Ogromne dinozaury, których się bałam


Zainteresowały mnie jaja dizozaurów, bo była w nich woda!!


Biegamy z Nati między mega szachami


Wdychamy jod i moczymy nóżki


Fajnie się powygłupiać z Tatą


4 dzień

W tunelu z przeszkodami


Na karuzeli z Mamcią


Aleja Gwiazd Sportu (gwiazda Sylwi Gruchały)


Dostało nam się


W porcie


5 dzień

W porcie


Rodzinka w komplecie na HELU  spełnione marzenie Mamy


Na HELU


Wojenne schrony itp. w drodze na Cypelek



Foczki w fokarium na HELU


6 dzień

Wystawa pająków i skorpionów


Widok z wieży widokowej na HEL (niestety całego HELU nie widać, bo było pochmurnie)


Oceanarium w Jastrzębiej Górze, zdjęcie z moim ulubionym rekinkiem


Cudny zachód słońca w Jastrzębiej Górze


Przepięknie kolorowe niebo po zachodzie słońca


7 dzień

Pożegnanie z morzem


Nigdzie nie ma tak pysznych lodów jak nad morzem!


W odwiedzinach u Martynki


Byle do następnego lata!! 

 

Komentarzy: 7 (Komentarze)


 2010-07-20 19:20:02 

Depesza;)

 

Jutro STOP o STOP 4 STOP rano STOP wyruszamy STOP kierunek STOP Władysławowo STOP

Relację STOP zdamy STOP zaraz STOP po STOP powrocie
STOP


Do STOP popisania STOP

BUZIACZKI DLA WSZYSTKICH CZYTACZY
 

Komentarzy: 4 (Komentarze)


 2010-07-13 22:02:37 

A my ciągle walczymy z przeciwnościami losu...


Wakacje już dawno się zaczęły, ale my nie próżnujemy. Dziś miałyśmy wolny dzień, co baaaardzo rzadko się zdarza.
Wczoraj, jak to często bywa, zebrało się kilka miejsc do "odwiedzenia". Na pierwszy rzut poszła wizyta u neurologa w celu odczytu mojego eeg. Spędziłyśmy godzinę w poczekalni, żeby wejść na 5 minut na wizytę... Ale co najważniejsze i z tego się bardzo cieszymy zapis eeg nie jest całkiem prawidłowy, ale nie ma nic niepokojącego i nie wymagam leczenia UFFFF
Na 17 już jechałyśmy na hipoterapię (nastał czas kiedy to udaje nam się zaliczać terapię 3 razy w tygodniu - wreszcie. I nawet jestem troszkę spokojniejsza...). Pani Ania stwierdziła, że dobrze na mnie działa 40stopniowy upał
Po koniku pojechałyśmy do pani doktor, która jest pediatrą, alergologiem i pulmonologiem w jednym Niestety ciągle mam kaszel i mama stwierdziła, że musi mnie inny lekarz zobaczyć. Osłuchowo małe zmiany są, ale ogólnie ok, mam zalecone inhalacje 4 razy dziennie Inhalator pożyczyła nam ciocia Monika (mama Adisia) i oddała nam swój Mucosolvan do inhalacji przez co kupować nie musiałyśmy, za co bardzo dziękujemy!! Do tego jeszcze Pulmicort i Zyrtec. Mama była przerażona, bo bała się, że na tych inhalacjach będę krzyczała i się wyrywała, ale była bardzo mile zaskoczona jak dziś zaczęłyśmy, a ja spokojna jak aniołek!! Tylko, że w tv muszą tubisie lecieć
Mama również skorzystała z wizyty u pani doktor, bo od tygodnia ma kaszel potworny i nic więcej, spać nie może. Dostała tabletki na... astmę! No ale już jest poprawa! Ostatnimi czasy mama się źle czuje, nawet w szpitalu wylądowała... Okazało się, że ma anemię (brak żelaza, morfologia idealna) i żelaza tylko 23, gdzie dolna granica jest 50... Bierze już leki, ale ciągle jest słaba i serducho szybciej bije, miejmy nadzieję, że będzie szybko się wszystko unormuje!! 3majcie kciuki!
W wakacje mam też częściej zajęcia z logopedą. Ostatnio pokazałam na co mnie stać... Że ta pani Iwonka ma jeszcze do mnie cierpliwość...
Na rehabilitacji zaczynamy wprowadzać nowości, jak pojadę z obojgiem rodziców to zrobimy zdjęcia.
W poniedziałek dostanę nowy wózik, bo z tego wyrastam, zimą w kurtce już się nie wcisnę.
Jutro odwiedzamy logopedę i na hipoterapię.


Mama dzielnie uczy mnie załatwiania swoich potrzeb fizjologicznych na nocnik... Jest dzielna, ale nie wie jak długo jeszcze wytrzyma... Nieraz jakoś zasygnalizuję, ale najczęściej robię siku w ...gacie Mama już nie wie czy to specjalnie czy tak naprawdę nie wiem o co chodzi... Jak mnie posadzi co jakiś czas na nocnik to zrobię, ale to nie o to chodzi, ja muszę się nauczyć jakoś sygnalizować. Także cały dzień nie noszę pieluszki, jedynie do spania i jak mamy jakieś zajęcia to trzeba ubrać, bo co by to było jakbym np. Młynka lub Miśka osikała (koniki). Także dziennie mama ma około 3 par majtek do prania, ale to chyba nie tak źle. UDA NAM SIĘ, MUSI SIĘ UDAĆ!!!!

Tatuś robi mi rowerek. Sprzedaliśmy elektroakupunkter, dołożyliśmy 50 zł. i mam nowy rowerek (stary już za mały się okazał, a prawie na nim nie jeździłam). Już mam założone "koszyczki" na pedały (dzięki cioci Agacie od Szymonka, bardzo dziękujemy, bo w sklepie nigdzie nie mieli) i teraz tata musi zrobić tak, żeby pedały kręciły się razem z kołami. A ja się oswajam z moim nowym sprzętem.

Cioci Michasi, która przyjechała na "chwilkę" do Polski z Holandii, dziękujemy za ciuszki do mnie! Są bardzo ładne i na pewno je wynoszę!

Takie upały nastały, a ja się nie mogę kąpusiać w ukochanej wodzie Mama wynagradza mi to jak tylko może. Ostatnio byłam w Tygrysku (sala zabaw) z mamą, ciocią Mietką i Jureczkiem. Świetnie się tam bawię!!

 






 
 




 



Troszkę czasu spędzamy na działce, gdzie jest mnóstwo zajęć, ale i tak najlepsze jest uciekanie
Aaaaa i naszym wspaniałym fotografem była SARUŚŚŚŚ












W niedzielę tata zabrał mnie i mamusię na żużel, nasza mistrzowska Unia Leszno ( w tym sezonie są niemożliwie szybcy i zapowiada się na MISTRZA!!) podejmowała drużynę z Wrocławia. Wygraliśmy 60:30!! Ja biłam brawo, wygłupiałam się, ale też troszkę marudziłam Ogólnie wyjście udane!






DOPISANE 15.07
Grzechem byłoby jakbym nie napisała, że w poniedziałek 12 lipca minęły 2 lata jak korzystam z hipoterapii!! Wczoraj na zajęciach mama popstrykała fotki.
Pani Aniu bardzo dziękujemy za wspaniale prowadzone zajęcia!! Uważamy, że jest pani właściwą osobą na właściwym miejscu i jest pani stworzona do tej pracy. Dziękuję za trud i wysiłek włożony w pracę ze mną, takim małym Gangsterem, dającym popalić wymuszonym krzykiem i rykiem Na pewno jeszcze dłuuuuugo będziemy się spotykać


Komentarzy: 3 (Komentarze)


 2010-07-07 20:53:52 

Podróż w daleką przeszłość...


Dziś już dawno obiecana fotorelacja z sesjii zdjęciowej.
W czerwcu odwiedziła nas ciocia Madzia, która przebywa w Anglii i zaprosiła nas do wzięcia udziału w sesjii zdjęciowej z lat 20-30tych!!
Ciocia ubrała nas w specjalne stroje z tamtej epoki i wykonała mamie makijaż.
Na zdjęcia pojechaliśmy do Rydzyny w plener koło pałacu.
Nie ma co więcej pisać, zapraszamy do obejrzenia fotek





































Ciociu baaaaaaardzo DZIĘKUJEMY!!


Komentarzy: 5 (Komentarze)


 2010-06-27 14:36:54 

Koncertowo w regionie naszym:) T-Love i Ewelina Flinta


Na początku kilka słów co u mnie.
W tym tygodniu chyba pierwszy raz w roku udało mi się 3 razy być na hipoterapii!! Sukces Ciągle choroba nam nie pozwalała na 3 wizyty na zajęciach.
Jeśli chodzi o chorowanie to niestety ciągle nie jest dobrze Mam katar (gdzieś tam siedzi głęboko w nosku, fridą nie idzie wyciągnąć, a ja noska wydmuchać jeszcze nie potrafię) no i kaszel. W przedszkolu nie byłam, ale rodzice stwierdzili, że od jutra pójdę, bo to przecież ostatnie 3 dni, a w czerwcu byłam tylko 2 razy, a zapłacić trzeba...
Na rehabilitacji nic nowego, będziemy teraz wprowadzać nowe wynalazki cioci Madzi, ale narazie o tym cicho
W okresie wakacyjnym będę miała raz w tygodniu logopedę, więc miejmy nadzieję, że w końcu nauczę się cokolwiek mówić, bo rodzice się doczekać nie mogą!
Ostatnio mamusię bardzo zaskoczyłam POZYTYWNIE! Mam ulubione swoje książki o Kacperku i jego króliku (jak widać na zdjęciu) i oczywiście uwielbiam je mieć czytane. Zawsze "Mój kolega nocnik" czytany jest na końcu, choćby leżała na wierzchu to ja i tak mamie dam ją ostatnią Ale ostatnio mama mówi, że mam Jej dać do przeczytania "Sam się ubieram" i ja bezbłędnie podałam, mógł to być przypadek, ale po jej przeczytaniu mama mówi, że mam dać "Lubię mycie"... i też bezbłędnie dałam!! I teraz już mama mówi tytuły, a ja podaję i czytamy
 


Kochani co my ostatnio przeżyliśmy!!!!!!!! Pojechaliśmy w piątek do Wschowy (20 km. od naszego domku) na koncert T-Love. Udało nam się spotkać z Muńkiem Staszczykiem w garderobie!! Nie pytajcie jak to zrobiliśmy Weszliśmy na moje piękne oczy Troszkę porozmawialiśmy i oczywiście pamiątkowe zdjęcia!!
O 22 był koncert T-Love, a że ja spałam specjalnie w dzień to zostaliśmy na kilku kawałkach!! Było SUPERRRRRRR!!
MUNIEK KOCHAMY CIĘ!!!!










Wczoraj na naszym leszczyńskim lotnisku odbył się piknik szybowcowy, gdzie została zaproszona Ewelina Flinta i mieliśmy okazję posiedzieć przy Jej muzyce. Byliśmy też pooglądać wieeeeelkie samoloty i balony!! Ja miałam pełno miejsca żeby pobiegać i ćwiczy "łapanie" równowagi, co idzie mi coraz lepiej. Za kilka miesięcy powinnam już chodzić z rączkami opuszczonymi wzdłuż tułowia. Niestety ciągle nie potrafię dłużej ustać w miejscu Ale nauczę się!










Weekend bardzo udany, a od jutra powrót do rzeczywistości...

Następna notka już na pewno przeniesie nas w odległą przeszłość...

Komentarzy: 8 (Komentarze)


 2010-06-16 13:58:27 

Za długo było dobrze:( Zaskakująco miłe spotkanie:)

 

Aż 2 dni w czerwcu byłam w przedszkolu...
W poniedziałek miałam kontrolną wizytę u neurologa, dostałam receptę na nowy wózek i mam termin na drugie badanie eeg-23 czerwca.
We wtorek i środę byłam w przedszkolu, dzieci się za mną stęskniły bardzo i ucieszyły się na mój widok, świetnie sie mną opiekują! W czwartek nasza grupa jechała na wycieczkę, mama stwierdziła, że nie pojedziemy, a dlaczego to kiedyś napiszemy... Przykre sprawy, ale musimy na to przymknąć oczy... Narazie...
W czwartek ok 15 wybraliśmy się na działkę, tata nalał mi troszeczkę wody do baseniku, nie wchodziłam do niego, ale pluskałam się. Wieczorem po kąpieli mama zauważyła, że jestem dziwnie ciepła... Temperatura powyżej 38, zaraz dostałam ibufen, nocka spokojna, ale następny dzień popołudniu ponad 39
, leżałam jak "betka", a jak mama robiła mi zimne okłady to cała drżałam. Mamusia zadzwoniła do mojego pana doktora, jednak nie mógł przyjechać, więc wezwała panią doktor. Okazało się, że mam infekcję dróg oddechowych (całe szczęście, że nie zapalenie oskrzeli!!). Nie dostałam antybiotyku, próbujemy na Bactrim (dodatkowo Calcium, Herbapect i Mucofluid), wieczorem odwiedziła nas moja nowa ciocia Marta i bardzo mamie pomogła, bo jak już byłam gotowa do spania to zwymiotowałam i trzeba było zmienić pościel itp. - bardzo dziękujemy ciociu.
Dziś jest już o niebo lepiej tylko ten katar i kaszel, bo kataru nie idzie wyciągnąć. Dwa dni gorączka, a na trzeci dzień już wyszłam na dwór z mamą i tak sobie codziennie spacerujemy. Od poniedziałku pójdę do przedszkola, bo przecież to ostatni tydzień i WAKACJEEEEE!! Mama jeszcze myśli nad postawieniem baniek, ale się zobaczy

A to zdjęcia po bańkach, które miałam stawiane kolejno 5, 7 i 13 maja

         

 

A w poniedziałek wracając z vioforu czekali za nami koło bloku... Ciocia Magda (kolejna nowa ciocia) i Jej synek Noah. Mama z ciocią w dzieciństwie były wielkimi przyjaciółkami, choć dzieliła Je odległość 70 km., ale ciocia ma tu wujka i często przyjeżdżała lub moja mama do Niej jeździła. Niestety kilka lat temu kontakt się urwał, ale teraz odnowił się i mam nowego kolegę!! Smutno trochę, bo już wyjechali, a mieszkają teraz bardzo daleko w Oldenburgu, w Niemczech, ale mamy nadzieję, że jeszcze nieraz dane nam będzie się spotkać!!
Podobno od rana już Noah w domu wołał: Karinka, Karinka Razem się bawiliśmy, wyglądaliśmy przez okno, śmiesznie się słuchało jak nieraz Noah mówił do mnie po... niemiecku Ale szło się dogadać, a nasze mamy miały czas pogawędzić przy dobrej kawce.
A jakie buziaki sobie dawaliśmy!!







A wczoraj mieliśmy całą rodzinką sesję zdjęciową przy zamku w Rydzynie!! Ciocia Madzia, która przyjechała z Anglii ma rewelacyjne pomysły i nas zaprosiła do pozowania!! Jak już wszystko będziemy mieli gotowe to podzielimy się relacją, a będzie co oglądać i podziwiać, gdyż stylizacja jest na lata 20-30te!!

Komentarzy: 8 (Komentarze)


 2010-06-06 22:24:51 

Relaks na całego:) Mega fotorelajszyn:)

Długi weekend minął jak z procy strzelił, ale my nie próżnowaliśmy!
W piątek tak jak rodzice mi obiecali pojechaliśmy na basen!! Ja oczywiście jak ryba w wodzie
 Uwielbiam WODĘ!! Pryskam na wszystkie strony, jestem szczęśliwa jak mogę w niej poszaleć!! Mama musi często basen odwiedzać z powodu chorego kręgosłupa (w środę odebrała wyniki rtg i niestety: zniesienie fizjologicznej lordozy szyjnej, kifoza piersiowa, zwężenie przestrzeni międzykręgowych L5 S1 ) i rodzice obiecali mi, że jak będę grzeczna to mnie będą w nagrodę zabierali  No to muszę się zacząć starać
W piątek też pojechaliśmy rodzinką na działeczkę, dziadek Wojtek zaproponował tacie żeby posiał dla mnie trawkę i różne atrakcje dla mnie przygotował. Trawka piękna wyrosła, piaskownicę tatuś zrobił, piasek przywiózł, mam basenik narazie z piłeczkami, teraz myślimy o huśtawce, ale wszystko na spokojnie. A ja czuję się już tam całkiem swobodnie, teren mam rozpoznany 

Leniuchuję








Zabawa w piaskownicy
 



W sobotę udaliśmy się do Smyczyny (wcześniej na 11 byłam na hipoterapii, gdzie niestety popsułam okularki i będzie sukcesem jak jakiś optyk da radę je naprawić), gdzie na ranczo Smyczyna organizowany był festyn dla dzieci     
z okazji dnia dziecka. Było SUPEROWO!! Spędziliśmy tam 2 godziny, byłam w siódmym niebie!!
 Co tu pisać zapraszam na fotorelację:



Malowanie buźki, to mój debiut


Malowanie wigwamów, z mamą namalowałyśmy 2 serduszka


Zabawa na zamku dmuchanym z Natalką. Ale żeśmy się nawygłupiały i naskakały!!


Przytulanek też nie zabrakło


Na wieeeelkim ranczo było dużo miejsca do biegania więc trochę się pogoniłyśmy z Nati


Gonitwy ciąg dalszy


Zajadanie lodów, najpierw big trio...


potem rożek


I przejażdżka bryczką, tą samą co tydzień temu, ale tym razem jechałam z tatą


I wielka frajda na zjeżdżalni!!!!!!!


Ze Smyczyny udaliśmy się do domku, a po godzinie wypoczynku już jechaliśmy na działeczkę. Natalka nam towarzyszyła. Rodzinka i znajomi oglądali GP na żużlu, a my się bawiłyśmy.



Zasmakowały mi chipsy i tak sobie czasem podjadam, aże były to z Natalką się posiliłyśmy


No i te biegi po działce. Rehabilitacja za darmo na świeżym powietrzu Jeszcze nieraz zaliczę glebę, ale zdarza się to już coraz rzadziej na szczęście!!


Te biegi i emocje na świeżym powietrzu mnie tak wykończyły, że zaczęłam sobie popłakiwać i pojechałyśmy z mamą, Natalką i ciocią Mietką do domu, gdzie po kąpieli i kolacji słodko zasnęłam.

Jutro jadę z mamą do neurologa, potem na konika, a we wtorek do przedszkola po 1,5 miesiąca przerwy spowodowanej chorowaniem...

Komentarzy: 2 (Komentarze)


 2010-06-03 20:42:38 

Jak fajnie być DZIECKIEM

Ostatni weekend majowy to Dni Leszna. Na rynku pełno atrakcji, choć rodzice zgodnie twierdzą, że kilka lat temu te dni były "bogatsze" w atrakcje.
W sobotę udaliśmy się na rynek do ogródka wiedeńskiego, rodzice kupili mi dmuchanego tubiśka, którego zresztą sama wybrałam



We wtorek Dzień Dziecka i choć tak naprawdę jeszcze nie rozumiem, co to znaczy to z prezentów bardzo się ucieszyłam. Dostałam garnuszek na klocuszek, bo mój stary zaśliniłam i nie grał, ciągle pokazywałam mamie, że ma baterie wymienić, więc jak dostałam pieniążka od rodziców koleżanki mamy to mamusia postanowiła, że kupi mi nowy.
Tata przyniósł z pracy siatkę pełną słodyczy dla mnie! Sama ją rozpakowałam
A od prababci Stasi dostałam pieniążki i powtarzającą papugę, która ma mnie zmotywować do mówienia. Narazie jednak się jej trochę boję

Zabawa na całego


Wyciągam słodkości
 
 


1 czerwca po rehabilitacji pojechałyśmy do cioci Agnieszki i Kacperka - NARESZCIE! Spotkanie z Nimi umawiałyśmy od ... lutego!!!! Ciągle ja, albo Kapi chorzy (zresztą tak mamy do dziś z innymi znajomymi, nie idzie się spotkać przez choróbska).
U Kacperka było super!! Wymieniliśmy się prezentami (ja miałam dla Kapiego z okazji urodzin, imienin oraz dnia dziecka). Mama z ciocią jak sobie tak rozmawiały to przyznały się, że obawiały się tego spotkania... A to dlatego, że jak mama sama jechała do cioci to Kacper uciekał, wstydził się, a jak ja przyjechałam to od progu było rewelacyjne powitanie!! I nawet się super bawiliśmy, ja miałam wielki ubaw!! Kacper puszczał mi bańki, rzucaliśmy piłką i nawet chwilkę oglądaliśmy bajkę, a potem wygłupialiśmy się z mamą Kacperka
Dziękujemy za gościnę, teraz zapraszamy do nas







A jutro jedziemy na basen!! Ale będę miała frajdę!!
We wtorek idę do przedszkola z czego się mniej cieszę...

Komentarzy: 2 (Komentarze)


 

  
 
 
 Julcia
   coreczka_julia.smyki.pl  
 
 
 Gringo
   gringo.synek.pl  
 
 
 Hanka
   haniag.corka.pl  
 
 
 Kubuś
   http://sloneczko.smyki.pl  
 
 
 Julia
   juliamaja.smyki.pl  
 
 
 Karolcia i Patryczek
   karolineczka2005.pierwszedziecko.pl  
 
 
 Michałek
   lechowicz.smyki.pl  
 
 
 Madzia Zosia
   madziazosia.dzidzi.pl  
 
 
 Maja
   majaonet.blog.onet.pl  
 
 
 Marcelek
   marcel.mlody.pl  
 
 
 Martynka
   martynkazuzia.dzidzi.pl  
 
 
 Oleńka
   olcia.lovely.pl  
 
 
 Olek
   olek2005.synek.pl  
 
 
 Patryczek, Izunia
   patrysbela13.aledzieci.pl   
 
 
 Natalii:)
   they.lovely.pl  
 
 
 Tomek
   tomek.synek.pl  
 
 
 Wiktorek
   wiktorekpluta.synek.pl  
 
 
 Zuzka Kluska:)
   zuzabiala.corcia.pl  
 
 
 Panna Zu
   zuzia7.pierwszyblog.pl  
 
 
 Zuzia
   zuzka2006.smyki.pl  


 
  

2009-10-10
Od dziś codziennie wieczorem mama sadza mnie na nocnik (zaczynamy pomalutku nocnikowanie)

2009-09-01
Jestem PRZEDSZKOLAKIEM!:)

2009-08-18
Pierwsza noc w swoim pokoju i "dorosłym" łóżku!

2009-08-16
Rejs statkiem!

2009-08-14
Pierwszy, rodzinny pobyt nad morzem-Darłowo-Darłówko!

2009-08-11
Od kilku dni całkowicie SAMODZIELNIE piję ze SŁOMKI!!

2009-07-18
Pierwsza wizyta na BASENIE AKWAWIT:)

2009-07-17
Potrafię chodzić w pozycji WYSOKICH CZWORAKÓW!!

2009-02-20
Artykuł o mnie w gazecie ABC

2009-02-17
Potrafię zrobić "Idzie kominiarz po drabinie..."

2008-11-16
Kulam się z brzuszka na plecy, czego wcześniej się bałam i wchodzę na schody na czworakach!!

2008-11-15
Zaczęłam wizyty u LOGOPEDY

2008-11-10
Magnetostymulacja - VIOFOR

2008-10-30
Od dziś 2 razy dziennie stoję w pionizatorze

2008-10-23
Artykuł o mnie w Panoramie Leszczyńskiej

2008-09-10
Przyjmuję pozycję do wysokich czworaków!!:)

2008-07-12
Od dziś mam zajęcia HIPOTERAPII:)

2008-07-09
Coś koło tej daty nowy ząbek już dwunasty - dolna, prawa dwójeczka:)

2008-06-17
Operacja zeza w klinice w Kowarach, którą przeprowadził dr Petr Kirillovski

2008-05-29
SAMODZIELNIE SIADAM!!

2008-05-22
Dziesiąty ząbek: górna, prawa dwójka

2008-05-09
Dziewiąty ząbek: dolna, prawa czwórka

2008-04-21
Siódmy i ósmy ząbek: górna, lewa czwórka i górna, prawa czwórka - dopiero dziś odkryte:)

2008-04-17
Szósty ząbek: górna,lewa dwójeczka

2008-04-16
Piąty ząbek: dolna,lewa czwórka!!

2008-03-18
Sama piję z butelki!!

2008-03-07
Charytatywny turniej w Darta na moją operację oczek!!

2008-03-02
Czwarty ząbek: górna, lewa jedyneczka

2008-02-20
Artykuł o mnie w ABC

2008-02-08
Sama zrezygnowałam z maminego cycusia i od dziś piję mleko modyfikowane Bebilon3

2008-02-04
Trzeci ząbek: górna, prawa jedyneczka

2008-01-28
Mówię MAMA!!

2008-01-09
Poradnia neurochirurgiczna przechodzi z tą datą do historii!!!!

2007-12-29
Chwycona pod paszki robię małe kroczki!!

2007-12-21
Sama wstaję na nóżki!!!! I stoję

2007-12-18
W staniu na kolankach przy tapczanie puściałam się obydwoma rączkami i nie straciłam równowagi!!

2007-12-14
Siedzę!!

2007-11-25
Zaczęłam RACZKOWAĆ!!!!!!!!!!!!!!!!!!!!!!!!!!!!!!!!!!!!!!!!!!!!!!!!

2007-11-15
Specjalnie i świadomie wyrzucam zabawki z rączki i chcę żeby mi je podnosić:))

2007-10-26
Moje pierwsze urodziny!! Imprezka urodzinowa:))

2007-10-25
Drugi ząbek: dolna, prawa jedyneczka

2007-10-04
PIERWSZY ZĄBEK!! Przebiła się dolna, lewa jedyneczka:))

2007-08-31
Od dziś jem DANONKI:))

2007-08-30
A dziś na nocniczek zrobiłam kupkę:))

2007-08-29
Pierwszy raz siedzę na nocniku i udało mi się zrobić siusiu:))

2007-08-27
Przybieram pozycję do raczkowania!!!!

2007-08-17
Pierwszy, samodzielny obrót na brzuszek (z lewej na prawą stronę)

2007-07-30
Pierwszy, samodzielny obrót na brzuszek (z prawej na lewą stronę)

2007-07-07
Od dziś noszę okularki

2007-06-16
Chrzest Święty

2007-06-15
Pierwszy raz kulnęłam się na boczek. Łapię się za stópki:))

2007-06-15
Pierwszy raz kulnęłam się na boczek!! Łapię się za lewą stópkę:))

2007-04-27
Pierwszy obiadek ze słoiczka - zupka jarzynowa:))

2007-04-11
Pierwsze jedzonko!! Kaszka mleczno-ryżowa, a dzień później deserek z jabłuszkiem:))

2007-04-10
Podnoszę się chwycona za rączki, do siadania!!

2007-02-19
Po raz pierwszy przez chwilkę głośno się zaśmiałam!!

2007-01-20
Mama się cieszyła, bo jak mnie pocałowała to się do niej uśmiechnęłam:)

2007-01-16
Od dłuższego czasu dostawałam jeść tylko z piersi, bo się nauczyłam ssać z cyca. Tatuś się przeziębił i śpi w innym pokoju dlatego śpię z mama w łóżku i w nocy też piję z piersi. Butelki trzeba wyrzucić!!:)

2007-01-15
Już umiem płakać i wiem do czego to służy!Nawet łezki mi poleciały.Może komuś to się wydać dziwne,ale ja nie umiałam płakać!Byliśmy u neurologa i pani doktor dobrze mnie oceniła!!

2006-12-21
Tatuś zadebiutował w kąpaniu mnie!! Jest to czynność, którą wykonuje lepiej od mamy i niech już tak zostanie:) Dziś też byłam z mamą na rehabilitacji ruchowej - pierwszy raz po wyjściu ze szpitala

2006-12-18
Długo oczekiwany dzień WYJŚCIA DO DOMU!!Od razu pojechaliśmy do Poznania,do szpitala neurochirurgicznego,nic nie załatwiliśmy,bo nas potraktowali jak..Brak słów,a wszystko było załatwione przez Leszno! W domu mama dostawiła mnie do cyca-muszę się nauczyć

2006-12-16
Dziś debiut mamy w kąpieli! Na szczęście ja bardzo lubię się kąpusiać więc nie było problemów, ale mama się bała. Nie wiem czego, poradziła sobie bardzo dobrze!!

2006-12-12
Już mama nie narzeka, bo może siedzieć ze mną cały dzień!! Szykuję się do wyjścia, do domku i pielęgniarki muszą mamę nauczyć opiekować się mną. A więc mamka mnie dziś przewijała i karmiła pierwszy raz!!

2006-12-07
I znowu wszystkich zaskoczyłam! Oni myśleli, że ja sobie z niczym nie poradzę, a ja już piję z butelki. Pomalutku, ale idzie mi dobrze! No i w końcu mam buźkę wolną, bez żadnych rurek!

2006-12-05
Mama dzisiaj dostała prezent ode mnie! Mogła mnie pierwszy raz potrzymać na rękach i przytulić do serca!! Ale była szczęśliwa:))

2006-12-01
Jestem już tylko podłączona do czujnika pracy serca i poziomu tlenu we krwi, no i jeszcze mam sondę, a wszystko inne nie jest już potrzebne.

2006-11-27
Od dzisiaj panie pielęgniarki mnie ubierają. Narazie wszystko jest na mnie za duuuże:)

2006-11-26
Już mam miesiąc!! Z tej okazji rodzice zamówili dla mnie mszę św. Prosili Boga o dalszą poprawę stanu zdrowia i dziękowali, że żyję.

2006-11-20
No i dałam sobie radę!! Dzisiaj już nawet wspomagania oddechu nie potrzebuję!! Oddycham sama, mam tylko wtłaczany tlen do inkubatora. I pomyśleć, że nie dawali mi szans na przeżycie...

2006-11-19
Bardzo ważna data! Dzisiaj odłączyli mnie od respiratora!! Stwierdzili, że powinnam dać sobie radę na wspomaganiu oddechu tzw. n-CPAP. Od dziś mam rehabilitację ruchową

2006-11-14
Mama zastała mnie w pozycji "na brzuszku". Zbytnio mi się to nie podobało, ale to dla mojego dobra.

2006-11-13
Zaskoczyłam mamę, bo chwyciłam jej palec!! Ona tak delikatnie mnie głaska, szkoda, że tylko przez chwilkę, ale pielęgniarki długo nie pozwalają. I co dziwne może być ze mną tylko raz dziennie przez około godzinkę.

2006-11-10
Ważna data, bo rodzice spotkali panią Anię, od której usłyszeli wiele o Bogu i ona ich zapewniła, że Bóg da mi zdrowie.

2006-11-07
Od dzisiaj dostaję mamy mleczko przez sondę!! Mniam, mniam w końcu coś dobrego, tylko trochę mało, bo po 1 mililitrze co 2,5 godziny. I kto ma się tym najeść??!!

2006-11-06
Dziś mamusia usłyszała dobre wiadomości o moim stanie zdrowia od ordynatora.

2006-11-02
Mama zobaczyła pierwszy raz moje otwarte oczka!! Wybudzili mnie z narkozy.

2006-10-30
Mamusia wychodzi ze szpitala, niestety sama. Kiedy ja wyjdę?? Nikt nie wie, muszę najpierw zacząć sama oddychać i dostosować się do życia. Narazie mój stan jest krytycznie ciężki.

2006-10-26
Dzisiaj przyszłam na świat, przez cesarskie cięcie, o godzinie 15.38.Co prawda 9 tygodni za wcześnie, bo w 31 tygodniu ciąży mamy, ale oto JESTEM. W skali Abgar dostałam "aż" 2 punkty!!Zostałam ochrzczona przez tatusia i wujka księdza-KARINA, STANISŁAWA

2006-10-25
Mama przestała czuć moje ruchy, więc pojechali z tatą do szpitala.

  

2008-01-28
MAMA

2007-12-19
Tata, baba, dada, mama (nieraz wyjdzie) - bez zrozumienia jeszcze

2007-09-01
Mówię: "tata", "baba", "ada", "dada","am", "nie" ale jeszcze bez zrozumienia co to oznacza

2007-04-25
"buuu", "baaa", "jeee", "ajjjj"

2007-03-03
Zaczęłam wydawać dźwięk: "gggggggggg"


 

Chester ©