
2012-01-26 9:57:00
DARTerzy dla Karinki
I pewnie się zastanawiacie dlaczego o tym piszę...
Nie, nie ja nie gram w tzw. "lotki"
Ale...
Ale...
Wspaniały człowiek, który już nam pomógł kilka razy był organizatorem tego turnieju.
Piotr Rochmankowski, bo o Nim mowa, kolejny raz wpadł na pomysł, że można by przy okazji gry komuś pomóc.
I tak tez się stało. Piotr zorganizował duzo sportowych gadzetów na aukcję charytatywną, z której dochód został przeznaczony na rehabilitację Karinki i jeszcze jednej chorej dziewczynki.
Aukcja odbyła się w sobotę o godz. 20stej. Razem z męzem pojechalismy na to "wydarzenie", bo zostaliśmy zaproszeni.
Przyznam, że jechaliśmy z nie najlepszym nastawieniem, ale już po chwili zmieniło się ono w bardzo pozytywne emocje!
Jesteśmy bardzo zadowoleni z przebiegu aukcji.
Ci ludzie są niesamowici! Na początku aukcja przebiegała w miarę spokojnie, ale jak się rozkręciła to hoho!! Ja nie wierzyłam w to co się dzieje!
Ktoś wygrał licytację jakiegoś gadżetu i za chwilkę przynosił go i oddawał do ponownej licytacji, żeby uzbierało się jeszcze więcej pieniążków!
Na prawdę nie spodziewałam się takich emocji.
A jak Darterzy się przy tym świetnie bawili!!
Z całego serducha dziękujemy wszystkim Darterom, którzy wzięli udział w licytacji, dobrze się przy tym bawiąc i pomagając naszej Karince!
No i ogromniaste podziękowania dla ROCHA!!
Macie wieeeeelkie serca
Zabrana kwota (1650zł) już jest na subkoncie Karinki w Fundacji i będzie ona przeznaczona na wyjazd na DELFINOTERAPIĘ.
2012-01-07 21:34:00
Lada dzień minie 5 lat SMYKOWANIA
). Najgorsze są chwile słabości, zwątpienia, w to ze będzie DOBRZE, które niestety pojawiają się zbyt często, ale jakoś dajemy radę...
Wspomnienia z sylwestra, którego spędziliśmy u wuja Waldka i cioci Danki. Była też cała Rodzinka z Pawłowic, którą bardzo często odwiedzamy. W ramionach Taty Karinka zdrzemnęła się jakieś pół godzinki przez co wytrzymała do północy i po złożeniu wszystkim życzeń pojechaliśmy do domu, gdzie czekała na nas Babcia. A wcześniej oczywiście byliśmy zrobić malutki pokaz sztucznych ogni dla dzieci i był też szampan Picollo, który Karinka piła pierwszy raz
Żaba poszła spać około 1.





W starym roku, po świętach, byliśmy jeszcze u dentysty pomalować Karince ząbki. Radość, bo fistuła zniknęła, a próchnica nie "rozprzestrzenia się" na inne ząbki. I coś zauważyłam, że Karinie zaczyna się ruszać lewa górna jedyneczka
Plany na Nowy Rok...
Na razie czekamy co NFZ zrobi dalej, bo nieciekawie to wygląda... Nie ma kontraktu neurologopeda Karinki. Składałam juz skargę (i wiele innych Rodziców) w oddziale NFZ i zobaczymy co dalej będzie. Jak pani Iwonka nie dostanie kontraktu to zostaniemy bez logopedy (jedynie w przedszkolu). Karina nie akceptuje nowych osób, a pani Iwonka doskonale zna już naszą Córcię, bo pracuje z Nią 3 lata.
Tak samo z neurologiem... Potrzebujemy skierowania na rezonans magnetyczny głowy, a lekarka Karinki nie dostała tez umowy. W naszym mieście jest tylko 2 neurologów dziecięcych, a ta pani doktor do której chodziliśmy zna Karinkę od urodzenia. Wizytę mamy na 14 lutego i mam nadzieję, że do tego czasu będą pozytywne zmiany. W ogóle w naszym szpitalu jest nieczynnych 16 poradni, z których korzystamy. Śmiech na sali co się dzieje w tym naszym Państwie! Skąd mamy brać pieniądze na leczenie prywatne?! Skoro już i tak połowę wizyt mamy płatnych...
No i nie ominie nas umawianie się do specjalistów, których musimy poodwiedzać...
W czwartek udamy się do lekarza rodzinnego na szczepienie (zaległe z października, bo Mała ciągle chorowała) i może uda się załatwić skierowanie na rezonans, a jak nie to wolę nie myśleć...
W poniedziałek po szczepieniu Karinka wraca do przedszkola... Boże daj, aby powrót po 2 miesiącach przerwy był w miarę spokojny...
Delfinoterapia zeszła na dalszy plan, staram się o tym nie myśleć. Zbieranie pieniędzy idzie strasznie opornie. Na pewno kiedyś nazbieramy i pojedziemy. Nie odpuścimy, ale póki co nie nastawiamy się, ze będzie to w tym roku, bo wszystko (czyli pieniądze, bo to jedyna przeszkoda) wskazuje, ze się nie uda.
Ostatnimi czasy Karinka dostaje mega ataki furii... Pierwszy raz jak została na chwilkę sama z Prababcią, drugi ze mną na spacerze i teraz tak codziennie jak coś Jej nie pasuje. Martwi mnie to bardzo, ale rozmawiając z różnymi osobami uspokajam się, bo dzieci mają takie swoje "wloty" jak jest nie po ich myśli... Ale Karinka ma kilka razy dziennie taki napad szału, Ona chciałaby bardzo dużo rzeczy sama zrobić, ale Jej nie wychodzi i reaguje właśnie histerią. Naszą reakcją na to jest przytulenie Jej, co sprawdza się w 100%.
Wczoraj byliśmy na urodzinach Kuby i imieninach Kacpra w TYGRYSKU, było super, Karinka się wyszalała fizycznie
I coraz lepiej idzie Jej na trampolinie (filmik w galerii)



A dziś odwiedziliśmy naszych kochanych byłych już Sąsiadów. Smutno teraz tu bez Nich...
Bardzo dziękujemy za wpłaty na subkonto Karinki panu M. Durczakowi, panu R. Wdowiakowi oraz pani J. Koniecznej. Wpłacone pieniązki zostaną odłozone na wyjazd Karinki na delfiny


