![]() |
||||
|
Archiwum pamiętnika - janeczek
Informacje z 2008.4: PORTRETY Szybciutko zleciały mi te dwa dni w pracy, ale jeszcze szybciej dwa dni wolnego... Wolne rozpoczęłam wraz z wizytą w przychodzni bo Jaś strasznie kaszle i ma okropny katar, ominęła nas jak narazie gorączka więc stan naszego prezesa się nie pogarsza. Mamy jednak zakaz opuszczania koszar więc siedzimy uziemieni w domku i chce nas przekręcić z nudów. Najgorsze jednak jest to, że Jaś jeść nie chce i nerwy są i zwroty są i ogólnie nie ciekawie jest. Dziś postanowiłam przejrzec moją szafę i przebrac trochę ubrań, bo nie we wszystkich da się chodzić, oczywiście mój kochany pomagierek mi towarzyszył... najgorszą robotę on zrobił hihi! Jedną z rozrywek jakie dziś Jasiowi zafundowałam to oglądanie zdjęć. Nie ma osoby której by nie rozpoznał, a ile radości z tego miał... Jasiu z radości, że widzi babcie czy dziadka to zdjęcia całował i tulił się do nich... Dostałam już wczoraj przedwczesny prezent imieninowy - piękną ramę na pięć portretów. Jedną już taką mam i pusta ściana z drugiej strony wiszącego kwiatka, ąż się prosiła o taką niespodziankę. Teraz to tylko chodze za prezesem i zdjęcia mu cykam, a on jak na złość uśmiechać do zdjęć sie nie chce. Cyknęłam z tych nudów dziś kilka (no dobra jedyne 172) portretowych fotek... U nas teraz cześciej skwaszona minka niż uśmiechnięta, ale jakoś dajemy radę! Zmiany na blogasku chodza mi nadal po głwie, ale znowu na dwa dni do pracy pędzę, ale jak tylko macie jakieś adresy stronek z których można pobierać tła to piszcie, może uda mi się mojego mężusia do tego zagonić (no przynajmniej mam taka nadzieję).
![]()
MOŻESZ BYĆ JEDNYM Z 2 MISIACZKÓW,
KTÓRZY POZOSTAWILI PO SOBIE PAMIĄTKĘ
CIĘŻKI ŻYWOT MALCA W PIASKOWNICY Nie tylko wiosna sobie o nas przypomniała, ale także nasza spółdzielnia mieszkaniowa, która zapomniała o dosypaniu piasku do piskownic (raczej metrowych dołów) na naszym osiedlu. No cóż jak zima może zaskoczyć drogowców tak wiosna może zaskoczyć piaskowców. Na szczeście dziś już przyjechała świeża dostawa czyściutkiego piasku i dzieci nie mószą zbierać go z całej piaskownicy żeby jedną babkę zrobić. Jaś jednak ma pecha, bo albo piasasku nie było a jak już jest to dzieciaczki dziś coś mało towarzyskie były w wręcz bojowo nastawione. Nasz mały prezes dwie siatki zabawek do paisku sobie dziś naszykował, wszystkim się chciał dzielć, wszystkie dzieci zaczepiał, chciał się bawić razem z innymi a tu wymienić zabaweczkami się nie szło to znaczy dać komuś to oczywiście, ale pożyczyć coś to raczej nie dało rady, a jak już coś zdobył obcego to reakcja była natychmiastoa i nawet pare razy Jasiu oberwał. Oj miałam już ochotę coś powiedzieć, ale chyba mamusie widzą co ich dzieci robią! No, cóż w piaskownicy dziś rządziły prawa dżungli, a Jaś dziś był tam najmłodszy, najmniejszy, ale i tak zadowolony do domku przyszedł... Cały weekend pracuję, więc o atrakcję dla Jasia zadba tatuś i jestem pewna, że nudzić się nie będą! Delicje - palce lizać! Chodzi za mną zmiana wyglądu stronki Jasia, ale ciężko mi się za to zabrać i boję się, że znowu coś zepsuję więc jak kto chętny to niech dobre rady w komentarzykach pozostawia. Sama nie dam rady bo nawet nie wiem gdzie mogę jakieś fajne tła zdobyć a już nie wspomnę żeby je na stronce zainstalować. POMOCY ![]()
MOŻESZ BYĆ JEDNYM Z 7 MISIACZKÓW,
KTÓRZY POZOSTAWILI PO SOBIE PAMIĄTKĘ
DOBRE NA NIEPOGODĘ Pogoda całkiem zrobiła nam się niewyjściowa, jak nie deszcz to mrzwaka jak nie mrzwaka do wiatr jak nie wiatr to zimno. Trudno jednak nie wyjść na polko jak się jest u babi i dziadzia, Jasia, aż roznosi jak siedzi w domku, więc jak tylko pogoda choć troszkę łaskawasza się robi to szybciutko na polko gnamy... Jasiu ma już kaloszę więc sami zobaczcie ile radości mu sprawia chodzenie po kałużach... ... chyba sobie nie zdawałam sprawy ile szcześcia może przynieść błoto, taka najzwyklejsza kałuża na podwórku... szybko wszystko było przemoczone, ale chwilka przyjemnośći to wielka rzecz. Teraz tylko wystarczy powiedziać Jasiowi jak nóżki w gumiaczkach skakały i od razu skacze tak wysoko i tak się wygłupia, że, aż miło... Koniec ciaprania przyszedł jak Jasiu postanowił coś takiego zrobić... Nie ma to jak uszczesliwiać swoją pociechę! W niedzielę byliśmy w odwiedzinkach u kuzynka Tomaszka. A to mała fotorelacja z tego spotkania... Na początku nie bardzo Jaśiu chciał wejść na obcy teren łóżeczka ale potem się ośmielił i szaląl jak zawsze. Chłopaki sie troszkę z soba pobawili, przy jednym stoliku jedli galaretkę... choć nie zawsze się to wszystkim podobało, ale co się dziwić ktoś plądrował czyjąś przeszczeń... Jeszcze troche i będą umieli się z soba bawić, a narazie było tak... Jasiu zabierał a Tomasz bronił swojej prywatności! Sprawy bierzące... Apetyt Jasia raz jest, raz go nie ma, więc jest tak sobie, mam jednak nadzieję, że rośnie, bo ja widząc go codziennie mam wrażenie że on przecież się taki urodził... Coś tam sobie gada czasem po swojemu czasem , "po naszemu"... Mówi "mama, tam dom" jak chcę żebym mu zakryła górę łóżeczka kołuderką, siedzi w tedy w tej ciemności i się cieszy ogromnie, mówi śziok jak chce pić, mówi "mama, daj janiał, tam" i pokazuje palcem na anioła, mówi "ja tam" jak chce gdzieś iść, wie kiedy źle zrobił i umnie przepraszać i mów "ple pla" i mocno sie przytula.... wiele bym mogła jeszcze pisać ale kto to będzie tyle czytał...
![]()
MOŻESZ BYĆ JEDNYM Z 4 MISIACZKÓW,
KTÓRZY POZOSTAWILI PO SOBIE PAMIĄTKĘ
MÓJ MAŁY POCIESZYCIEL.
Oj nie jedna łezka mi dzisiaj z oka spadła... Starałam się tylko, żeby Jaś żadnej z tych łez nie zobaczył. Starałam się, ale mi nie wyszło. Już był wykąpany, ja siedziałam na łóżku i zobaczyłam przez okno lecący samolot i się rozkleiłam. Jasiu stał koło mnie, coś tam sobie pod nosem mruczał i już nawet się powoli odwracał, żeby jeszcze do zabaweczek sobie podejść, kiedy mi jedna łza spadła. Jak to tylko zobaczył momentalinie podszedł do mnie otarał mi łzę z policzka, powiedział moj, moj, pogłaskał po głowie, pocałował i ile tylko miał sił tak mocno mnie przytulił... On wiedział czego ja potrzebuję! Wklejam kilka zaległych foteczek... .. u baci i dziadzia w ogródku... ..wiosna, wiosna... ...Jasiu już wie, że znaliźliśmy go w kapuście... ... ile razy koło bratków przechodził tyle razy sprawdzał i zachwycał się ich zapachem.... ...jak tylko zobaczy plac zabaw to od razu pokazuje na siebie i w kierunku placu i mówi JA! - TAM!, JA! - TAM!, JA! - TAM!... ![]()
MOŻESZ BYĆ JEDNYM Z 7 MISIACZKÓW,
KTÓRZY POZOSTAWILI PO SOBIE PAMIĄTKĘ
DLA KASI N. Prawdziwy przyjaciel jest najcenniejszym skarbem pod słońcem.Jest przy nas zawsze, a zwłaszcza wtedy, kiedy jest najbardziej potrzebny. Tyle chciałm napisać, a teraz już 7 raz kasuję co napisałam... Miało być pięknie, wzniośle a chyba będzie... nie potrafię tego napisać... Zawsze marzyłam, żeby spotkać pokrewną duszę, prawdziwą przyjaciółkę, osobę która mnie zrozumie i zawsze wysłucha, z którą mogłabym dzielić smutki i radości, z którą tak poprostu będę miała wspólne tematy i zainteresowania.... Dzięki Kasi N. moje marzenie się spełniło, spotakłam taka osobę a teraz musimy sie roztać. Ja zostaję tu, ona jedzie tam... Kiedy żegnasz przyjaciela, nie smuć się, ponieważ jego nieobecność, pozwoli Ci dostrzec to, co najbardziej w nim kochasz. ...piękne słowa, ale mi i tak jest smutno... bardzo mi będzie brokowało naszych spotkań, pogawędek, spacerów... Nawet cień przyjaciela starczy, by uczynić człowieka szczęśliwym. ...tyle słów mi się nasówa na myśl, tyle bym chciała napisać a zdania sklecić sensownie nie potrafię, jakoś mi to nie wychodzi... Przyjaciele są jak ciche anioły, które podnoszą nas, gdy nasze skrzydła zapomniały jak latać. ...juz za kilkanaście godzin przyjdzie mi sie z nią pożegnać... wiem, że nie na zawsze, bo wierzę, że jeszcze nie raz nam będzie pisane się spotkać... Jak się w życiu mijają pociągi, tak i my poszukajmy swych dróg. Na maleńkiej stacyjce przyjaźni może kiedyś spotkamy się znów. KASIU DZIĘKUJĘ CI ZA TE WSZYSTKIE SPĘDZONE RAZEM DNI, ZA TO, ŻE ZAWSZE BYŁAŚ, ŻE LICZYĆ NA CIEBIE MOGŁAM... DZIĘKUJĘ CI ZA NASZĄ PRZYJAŹŃ I ZA SPEŁNIENIE JEDNEGO Z MOICH MARZEŃ! Poprosiłam Boga o kwiat - dostałam ogród. Poprosiłam o drzewo - dostałam las. Poprosiłam o rzekę - dostałam ocean, poprosiłam o przyjaciela - dostałam Ciebie ![]()
MOŻESZ BYĆ JEDNYM Z 4 MISIACZKÓW,
KTÓRZY POZOSTAWILI PO SOBIE PAMIĄTKĘ
DIAGNOZA KARDIOLOGA
"BEZ WADY ANATOMICZNEJ SERCA. FAŁSZYWA NIĆ ŚCIĘGNISTA W LEWEJ KOMORZE" To oznacza, że jest wszystko ok... JESTEŚMY SZCZĘŚLIWI! (dalszy opis przebiegu wizyty nastąpi w późniejszym czasie) ![]()
MOŻESZ BYĆ JEDNYM Z 8 MISIACZKÓW,
KTÓRZY POZOSTAWILI PO SOBIE PAMIĄTKĘ
TROSZKĘ SIĘ OBAWIAM... Mogłabym nażekać, że terminy na wizytę u specjalisty w szpitalu dziecięcym są dalekie... a teraz gdzy załatwiliśmy wizytę w innym ośrodku i termin zbliża się nieubłaganie, bo to już we środę, to chętnie bym sobie poczekała na tą diagnozę bo strasznie się jej boję i nie chcę usłyszeć czegoś złego o Jasia serduszku... z drugiej strony jeśli jest coś nie tak to lepiej wiedzieć wcześniej.... ale i tak się boję... Z życia Jasia... Dziecko dostało trzy rekamówki zabawek od cioci Marysi, po wyrośniętym już wujku Marku... zabaweczki pierwsza klasa bo mnustwo zwierzątek, typu krówka, konik, piesek itp.... Jaś w siudmym niebie a pokój jak po przejściu huraganu... dziecko za to zajęte zabawą na całego, ale do momentu gdy matka nie zauważyła że coś z buzi malca wypływa... co się okazło, że jedna z figurek (miś na małym podeście) to zabawna pieczątka z zielonym tuszem... więc w domu przez chwilę mieliśmy małego schreka, bo buzia cała zielona, już nie wspomnę o języku, zębach i rękach a także dywan jak kamelon się dostosował do wyglądu dziecka... Na całe szczęście Jasiu już wszystko rozumie co się do niego mówi, pięknie też wykonuje polecenia i zadania mu powierzone, więc nawet pokój czasem posprząta - włacznie z odkurzaniem, bo tylko rano się z łóźka człowiek zwlecze a on juz przy szafie stoi i mówi mama brrrrrrum, szszszszyy, i nic mi nie pozostajie jak mu ten odkurzacz włączyć, szkoda tylko że ambicji mu wystarcza do połowy dywanu a resztę musze ja.... do klamki nie dostaje ale jak chce wyjsć to sobie stołeczek podsunie i otworzy drzwi, jak głodny a danonek na blacie leży, to wystrczy stołeczek sobie podsunać jakąś łyżeczkę skombinować i już mały głód przepędzony - dumna jestem z jego samodzielnosći, ale czasem mnie to też przeraża jak on ten stołeczek sobie wszędzie podstawia, i nie ma już dla niego żadnych ograniczeń.... U nas zasmarkane lata zapanowały, a do tego pięknie świeci słońce a wyjść się nie da bo zimny wiatr wieje, że chce głowę urwać. Ja już wróciłam do pracy na mój stary system 2 na 2 to znaczy dwa dni do pracy dwa dni wolnego i wierzę że damy jakos radę... ![]()
MOŻESZ BYĆ JEDNYM Z 7 MISIACZKÓW,
KTÓRZY POZOSTAWILI PO SOBIE PAMIĄTKĘ
LICZNIK Za chwileczkę zawita do nas 13 000 gość - prosimy o pozostawaienie nam pamiątkowego wpisiku! DZIŚ SKŁADAMY RĘCE W HOŁDZIE JANOWI PAWŁOWI II ![]()
MOŻESZ BYĆ JEDNYM Z 6 MISIACZKÓW,
KTÓRZY POZOSTAWILI PO SOBIE PAMIĄTKĘ
ŚPIJ KOCHANIE Jak to z Jasia spaniem i zasypianiem jest... a powiem, że całkiem nieźle. Zasypia o przystępnej godzinie (nawet po zmianie czasu), śpi jakieś 10-11 godzin czasem nawet więcej, w dzień robi sobie 3 godzinną drzemkę, więc narzekac nie powinnam... a to co dzieję się z zasypianiem to dopiero warte jest opisania... zasypia różnie czasem w naszym łóźku czasem w łóżeczku, ale to w normach przyzwoitości się mieści. W głowie mi się nie mieściło gdzie i jak można jeszcze zasnąć, np u babci i dziadka na Szklanej zasypia w specjalnie kupionym do tego wozie drabiniastym, a jeździ nim przeważnie dziadziuś oczywiście na życzenie Jasia, a na imieninach dziadka Andrzeja nie zasnął (mimo podjętych godzinnych prób) w pokoju dziadków, tylko pod stołem i nie było możliwości, go z tamtąd wyjąć dopóki nie zasnął mocnym snem, można zasnać też w krzesełku do karmienia, przysypiać w kuferku z zabawkami... a ostatni wyczyn Jasia pokonał wszystko... całą niedzielę miliśmy dokładnie zaplanowaną, nawet to kiedy nasz mały prezes zaśnie na dzienną drzemkę. Wybraliśmy się na szybki spacerek przed obiadem, żeby Jaś czasem nam nie zasnął. Pojechaliśmy nowym rowerkiem w przekonaniu że dziecko nasze będzie tak zafascynowane jazdą i zwiedzaniem świata, że zapomni o klejących oczkach... i tak sobie robilismy rundkę honorową po ośiedlu, aż się zaczeli z nas ludzie pośmiechiwać jak ujrzeli taki obrazek... Nie spodziewałam się, że Jasiu sam potrafi wyjść i zejść z tego konika... ![]()
MOŻESZ BYĆ JEDNYM Z 5 MISIACZKÓW,
KTÓRZY POZOSTAWILI PO SOBIE PAMIĄTKĘ
Archiwum:
2007: styczeń luty marzec kwiecień maj czerwiec lipiec sierpień wrzesień październik listopad grudzień 2008: styczeń luty marzec kwiecień maj czerwiec listopad grudzień 2009: styczeń lipiec październik 2010: kwiecień |
Jesteś 21151 smyczkiem odwiedzającym moją stronkę. |
|||