« Poprzedni blog Następny blog »

Załóż teraz swojemu dziecku rodzinny pamiętnik

Blog karolinka na www.smyki.pl

wakacje:)))))
2010-07-30 22:04:29
 Zabieram się i zabieram do pisania, ale naprawdę nie było kiedy. Wczoraj dopiero tak naprawde wróciliśmy z wakacji po lipcowych "włajażach"
Do nadrobienia jest sporo. Myślałam, że jak będziemy nad morzem to codziennie coś skrobnę do notesika, żeby nie zapomnieć pewnych rzeczy. Gdzie tam...............,  kto myślał..............
Tak więc od czego tu zacząć...................... (od razu przypomniało mi się, jak byłam w liceum i uczono nas, ze nie zaczyna się zdania od więc)
Ruszyliśmy na wakacje 6 lipca popołudniu. Spakowałam dwie walizy, kupę drobych tobołków, wózek, laptopa i takie tam różności. Rafał wyruszył z Brzeska ze swoją koloniądo Krakowa Płaszowa. My czyli ja i moje córunie z dziadziem i babcia samochodem również do Krakowa. Tam wsiedliśmy w pociąg do Ustki. Wejście do pociągu nie było za przyjemne, bo Karolinka urządziła scenę dantejską. Nigdy wcześniej nie jechała pociągiem. Wystraszyła się kuszetki jak diabli i dostała kolki przeokropnej (nie pamiętam takiego wycia i darcia wcześniej). Upociłam się jak mysz z nerwów i zachodziłam w głowę co to będzie. Na szczęście pani kuszetowa (brzmi jak pani klozetowa) była na tyle miła, że otwarła i wpuściła do wagonu sypialnego Rafała (jako kierownik musiał jechać z kolonią). Karolinka uspokoiła sie gdzieś po 1,5 godzinie. Dalej już droga przebiegała w miarę spokojnie z ciągłymi odzywkami Karolinki typu fu, uf czyli co to stuka, co to puka.......... Udało się ją nawet uśpić gdzieś około 22.30 i spała do 5.00. Mogłaby dłużej, ale oczywiście obudziła się z wielkim zdziwieniem gdzie ona jest. Ja też się pzrespałam na jednym pośladku i nodze, bo spałam z moją małą królewną (a ona oczywiście zajęła całą kozetkę). Maja spokojnie spała nad nami.
Do Ustki zajechaliśmy gdzieś koło 11.00.







W Ustce powitało nas słoneczko:)))))), ale również nadmorski wiaterek. Zapowiadało się super. Na dworcu czekał na nas bus po bagaże, a my ruszyliśmy na nóżkach. Znamy Ustkę jak własną kieszeń, więc ruszyliśmy przed siebie.
Po przyjeździe trzeba było się rozpakować i oporządzić.


Po odpoczynku (ja nic nie odpoczęłam , bo trzeba było rozpakować nasze wielkie bagaże) poszliśmy na obiad.
Komentarzy: 0 (Komentarze)


wyjazd na wakacje:)))
2010-07-06 12:05:40
 Miałam umieścić zdjęcia na ostatnich wpisach, ale zrobię to już po naszym powrocie z wakacji.
Dziś wyjeżdżamy do Ustki. Najpierw po 15 zawozi nas dziadziu Zdzisiu do Krakowa Płaszowa, a potem kuszetką jadę z dziewczynkami. Rafał jedzie z kolonią wagonem kolonijnym. 
Jeszcze ostatnie pakowania. najgorsze to te drobiazgi......... Rafał jest z Karolinką na polu- śpi w wózku, a ja jeszcze latam po chałupie i zbieram różności do torby.
Jeżeli ktoś się wybiera na wczasy to udanych wczasów życzymy i do zobaczenia na blogu po 20 lipca:)))))))

Komentarzy: 4 (Komentarze)


aktywna niedziela:))))))
2010-07-04 22:32:09
Dzisiaj Karolinka miała dużo lepszy humor niż wczoraj. Chyba rzeczywiście sprawka zębów, bo zauważyłam dwa nowe zęby na dole po prawej stronie. Jutro się dokładnie przyglądnę, które to są. Karolinka nie lubi jak się jej zagląda do buzi, więc ciężko dojrzeć nowe zęby. Pewnie się wykluwały wczoraj skoro była taka drażliwa.
Dzisiaj nasza iskiereczka była roześmiana i skora do zabawy od rana. jak tylko wyszła z tatusiem z samego rana na spacer, tak wróciła do domu dopiero o 18.30 na kaszkę, kąpanie i spanie. Rano poszła na spacerek jak to ostatnio jest zwyczajem. Nie ma jeszcze z rana strasznego upału i można fajnie pospacerować. Międzyczasie ja pakowałam nas na wczasy (jednak jedziemy wszyscy), a dokładniej jeszcze jakieś pranie, prasowanie....... Koło dziesiątej rafał dał znać, że Karolinka zasnęła i zostaje z nią pod blokiem. Po spaniu wybrali się od razu do babci Oli na obiad. My z Majunią też dołączyłyśmy do nich koło pierwszej. U babci Oli zjedliśmy obiadek, a potem odpoczywaliśmy na ogrodzie. to znaczy odpoczynek był aktywny dość, bo przy Karoline nie da się siedzieć. Ona niestety tez nie usiedzi 5 minut. Tam i z powrotem wchodziła i schodziła z tarasu na trawę. Trzeba było uważać żeby nie spadła, a i tak parę razy bęcła i jak człowiek guma nic nie pisnęła.(tak nam się zdawało z Mają, ze Karolince udało się powiedzieć do psa Dunia........)
Posiedzieliśmy do 16.00, a potem poszliśmy na piwko ze znajomymi. Karolinka bawiła się w paskownicy (dość krótko, bo znowu wszystko ją interesowało). Potem zmieniliśmy miejsce na pizzerie. Między jednym a drugim ogródkiem wstąpiliśmy na głosowanie.
No i tak nam dzionek upłynął......................
Jeszcze długo kisiłam się z Karolinką w łożku, bo nie mogła zasnąć. Bardzo ładnie mówiła do mnie mama........ Kochany pisklaczek już jest taki rozumny........
Komentarzy: 0 (Komentarze)


lipcowo, wakacjowo
2010-07-03 7:53:23
Dziś Karolinka wstała chyba lewą nogą- miałczy od rana jak mały kotek. Fakt, ze lubi jak się nią ktoś zajmuje. Rafał akurat wyciąga naczynia ze zmywarki, a ja siadłam na sekundę na kompie. 

godz.22.00
Niestety nie udało mi się skończyć, a nawet dobrze zacząć pisania rano. 
Dziś Karolinka nie miała humoru. Ostatnio to rzadkość. Raczej ma bardzo dobry humor, apetyt i jest chętna do zabawy. Czyżby kolejny rzut ząbków. Ostatnio dawały jej się we znaki jakiś miesiąc temu. Jak się okazało przy szczepieniu tydzień temu w czwartek wyszedł  jej trzonowiec po prawej górnej stronie. Nawet o tym nie wiedzieliśmy. Może idzie następny.
Jak nam dzień minął?
Przed południem byłam z Karolinką na długim spacerze, połączonym z zakupami i odwiedzinami u babci Oli. Po powrocie do domu chwilka zabawy i spanie Karolinki ( śpi tylko raz diennie półtorej godziny tak około 12, 13)
Po szesnastej wybraliśmy się do cyrku. Wybrałam się ja z Mają, a Rafał  z Karolinką nas odprowadził. Wstąpiliśmy jeszcze po Agnieszkę i Dominisię (nasze bliskie przyjaciółki). Co prawda nie przepadam za cyrkiem i nie pędziłam z ochotą. Jak się jednak okazało cyrk był  rewelacyjny, a ja się miło zaskoczyłam. Polecam cyrk Zalewskiego-pełen profesjonalizm, nie jakieś tam badziewie. co prawda nie tanio, bo 50 zł wejście, ale warto. Maja nawet jechała na wielbłądzie. Tylko szkoda, że strasznie krótko, bo nawet nie jedno okrążenie. Próbowałam zrobić zdjęcie, ale nie za bardzo wyszło.
Jak wróciłyśmy z Majunią do domu Karolinka już się gnieździła w łóżku. Jak nas usłyszła było po spaniu. Zaraz wyskoczyła zadowolona z łóżka. Nie bardzo chciała wcześniej jeść, a teraz zjadła bułeczkę i dokończyła kaszkę. Poszła późno spać, bo koło dziewiątej.
Komentarzy: 1 (Komentarze)



Archiwum:
2009: październik listopad grudzień
2010: styczeń luty marzec kwiecień maj czerwiec lipiec

Moją stronę odwiedziło 5171 gości.

Adrianek - adrianek.dzidzi.pl

Adaś - adulek.synek.pl

Julcia - julka2008.smyki.pl

Julcia - julka2008.smyki.pl

Kubuś - kubawocial.synek.pl

Sophie - niuniasek

- Zuzia- zuzabinia



2009-05-29
przekręcam się z plecków na brzuszek z prawej strony (gdzieś koło tej daty)

2009-04-28
odpadl mi pepuszek (mama znalazla go w spiochach)

2009-04-14
narodziny Karolinki