« Poprzedni blog Następny blog »

Załóż teraz swojemu dziecku rodzinny pamiętnik

Blog amelkamalgosia na www.smyki.pl
 
 
 
 
Ale to już było i nie wróci więcej
   
 

Moją stronę odwiedziło 51425 gości
Informacje z 2009.8:

W Kaszubskich klimatach
2009-08-26 10:40:27
Pragnąc zapełnić naszej córce czas rozmaitymi atrakcjami tak, by nuda nie doskwierała, zabraliśmy ją także w czasie urlopu na Kaszuby. Tak się składa, że miejsce, w którym mieszkamy to taka furtka na świat, wszystko to czego dusza zapragnie od natury znajduje się w zasięgu ręki. Nasza mała turystka wspinała się po stromych i zalesionych szczytach Wieżycy a my za nią z lekką zadyszką. Lęku wysokości na szczęście po mamie nie odziedziczyła i żadne urwiste zbocze nie było jej straszne. Miał też miejsce wypad do Gniewina, gdzie córa nasza próbowała swoich sił w grze w golfa, szalała na placu zabaw, obserwowała posągi archaicznych dinozaurów, biegała po bajecznie ukwieconych polach i łąkach, grała w szachy wielkością przewyższających jej czubek głowy. Na Kaszubskie Oko z mojej inicjatywy i panicznego strachu przed wszelkimi wieżami widokowymi, latarniami morskimi itp. nie weszliśmy, no cóż fobię mam przed tym co ponad poziomem morza się wznosi i nie wejdę choćby płacono mi złotymi monetami. I tak reasumując, bo w końcu z  pamiętnika Amelki przewodnik turystyczny stworzę, mało ważne gdzie spędza się wolny czas, po prostu najważniejsze że razem a córa szczęśliwa i  wniebowzięta a jak dziecko w siódmym niebie to i rodzic jest w stanie sięgnąć jego chmur.


 
 


 
Komentarzy: 27 (Komentarze)

Mała turystka- Łeba, Jastarnia, Górki
2009-08-25 9:42:49
Wakacje dobiegają końca, z pierwszym września osiedlowa dzieciarnia podrepcze do szkół i przedszkoli a Ami zostanie sama  no może nie do końca, bo z mamą a to zawsze jakaś kompanka do zabawy. Urlop głowy rodziny niestety już za nami, minął przyjemnie jak można się domyślić ale jakże błyskawicznie. Cała nasza trójka wypoczęta i zrelaksowana, czyli tak jak być powinno. Amelka to prawdziwa turystka, wstaje skoro świt, przeciera oczy i pierwsze jej słowa to mama brum brum. Wyjmuje ze swej komody ubrania, zakłada spodenki często dwie nogi w jedną nogawkę, bluzę koniecznie rozpinaną, kapelusz i nawet skarpetki, potem krzyczy gdzie moje bucie (buciki)? Gdy tłumacze jej, że dziś nigdzie nie jedziemy, trzeba zjeść śniadanie, umyć się ta płacze i lamentuje, bo  ta mała istotka żądna przygód w drogę chce iść, podbijać ten świat. Po całym tygodniu podróży i wycieczek córa na miejscu nie może i nie chce wysiedzieć. Podróż samochodem, czasem nawet kilkugodzinna przebiegała w miłej atmosferze, zwykle w czasie drogi do celu Amelka drzemie bądź podziwia nasz piękny kraj przez szybę auta. Piechur z niej pierwsza klasa. Pokonuje z energią na tych swoich małych nóżkach wiele kilometrów, nie okazując zmęczenia czy zniechęcenia. Dotrzymuje nam kroku w każdym calu. Wędrując palcem po mapie wymienię kilka miejscowości, do których udało nam się zajrzeć i zwiedzić: dwie nadmorskie miejscowości Łeba i Jastarnia oraz dzika plaża Górki, kaszubskie zakątki Gniewino i Wieżyca malowniczo położone wśród lasów i jezior, o których innym razem.
Dla ciekawych relacja z Pomorza poniżej.
1) Rejs tramwajem wodnym Rubin z Gdyni do Jastarni i rodzinny wypad do Łeby. Wiało potwornie (powinnam zrobić sobie foto naszych fryzurek po zejściu z pokładu), fale na otwartym morzu uderzały o brzegi morskiego pojazdu do tego stopnia, że przelewały się przez rufę. Piękne zjawisko tęczy utkanej z kropli morskich, przeplatanych słońcem i te chmury na niebie w kształcie waty cukrowej, które chciałoby się dotknąć i zjeść. W Jastarni gwar i mnóstwo turystów podobnie jak w Łebie. Zaliczyliśmy rundkę po okolicznych straganach z nadmorskimi pamiątkami, posililiśmy żołądki pysznym jedzonkiem i w drogę do domu. Łeba to takie miejsce, do którego pałamy ogromnym sentymentem a plaża jak dla mnie to ta naj ze wszystkich, które dane nam było dotąd zobaczyć. Kilka (no dobra kilkanaście) fotek z nadmorskich wojaży, reszta skrupulatnie schowana w galerii:









 
P.S. Amelka nam się troszkę rozchorowała, a to pewnie za sprawą pustynnej pogody, dni upalne a wieczory chłodne. Póki co walczymy na wszelkie domowe znane nam sposoby, by uporczywego giluna z nosa się pozbyć. Wczoraj córę ugryzła osa. Był płacz i lament-osia gyzie-ale poradziłyśmy sobie z płaczem i bólem a po dwóch godzinach nawet śladu nie było. Wapno plus Clemastinum i okład z octu zdziałały cuda a przeziębieniu i wściekłemu robactwu mówimy precz!
 
Komentarzy: 15 (Komentarze)

Jak ryba w wodzie...
2009-08-19 19:22:55
Amelka jak przystało na Pomorzankę pała wielką miłością do wodnych klimatów jednakże nie wszystkie są w jej guście. Pluskanie się w basenie to ta najbardziej preferowana forma spędzania wolnego czasu. Na drugim miejscu kąpiel w wannie, która dla Ami mogłaby trwać wiecznie i nie ważne, że woda już dawno ostygła i ciało pomarszczone jest jak wymięta kartka papieru, na ustach maluje się barwa fioletu i ta gęsia skórka, która córce wcale nie przeszkadza. Amelka nie zawsze jednak przybiera postać syreny morskiej i są chwile gdy woda to jej wróg nr jeden. Morze, żywioł szalony tak jak ona, budzi w niej uczucia niepokoju i dystansu. Jak podziwiać fale to tylko z bezpiecznej odległości kilku metrów i to w towarzystwie mamy bądź taty. Jak się pluskać to tylko tam gdzie bezpiecznie i gdzie czuć grunt pod nogami. Amisia zamiast skakać w falach, woli je pokonywać siedząc w pontonie , zamiast robić nurki w spienionej wodzie woli stanąć nad jej brzegiem  i zbierać muszelki, bądź kopać metrowy dół w piasku. Fikołki i skoki po  miękkim i ciepłym podłożu także mile widziane. Czasem taki mały z niej tchórz i choć wiem, że kocha wodę i ta to jej żywioł, złotego środka na przełamanie strachu przed tą morską otwartą przestrzenią nie mam. Czasem po prostu strach ma wielkie oczy...


 


 
 
 
 
Komentarzy: 15 (Komentarze)

W tajemniczym ogrodzie
2009-08-18 9:16:57
Pisząc tę notkę brzmią mi w głowie słowa piosenki Bruce Springstina ,,Secret Garden’’. Taki tajemniczy ogród położony jest w zakątku dzielnicy Oliwa, gdy przekracza się jego bramy ma się wrażenie, że jest się na innej planecie, cicho, spokojnie, mnóstwo niepowtarzalnej i przepięknej roślinności, zieleni, strumyków, jest też fontanna, ogrody różane gdzie nie można się oprzeć by podejść i wsadzić swój nos w te aromatyczne kwiecie. Amelka biegała po miękkiej trawie i jako pasjonatka wszelkiej roślinności podbiegała do każdego ciekawego kwiecistego krzewu i wąchała tatki (kwiatki), była też wspinaczka po konarach drzew bo przecież duch alpinisty nie mógł zawieźć. W parku poznała 6 letniego Kubę i 2,5 letnią Maję. Dzieci zapałały do siebie dużą sympatią, rzucały się trawą, ganiały między drzewami i w alejkach żywopłotów, chlapały wodą z fontanny, istna sielanka, świetna współpraca maluchów a dla nas 3 godzinny relaks.


 




P.S. Jak mija nam czas urlopowy? Jeździmy na plażę na Górki, zrobiliśmy sobie wycieczkę do Łeby i na kaszuby, dziś wybieramy się w rejs do Jastarnii o ile dostępne są jeszcze bilety na tramwaj wodny. W sezonie letnim ta forma spędzania wolnego czasu  intensywnie oblegana jest przez turystów. Pogoda słoneczna więc póki słońce świeci z góry czas można spędzić przyjemnie i ciekawie. Dziękuję naszym czytaczom za przemiłe słowa uznania dla mojej twórczości, normalnie wypieki mam na twarzy. Do następnego!
 
Komentarzy: 11 (Komentarze)

Z cyklu matczyne rozmyślania
2009-08-14 14:15:49
Wczoraj wieczorem przymknęłam oczy wylegując się pod letnią kołdrą i snułam te swoje matczyne rozmyślania.  W głowie wciąż brzmiały usłyszane gdzieś słowa: uważajcie na tych, którzy mają serca zapięte na ostatni guzik bo zostaje tylko  pętelka  i pytania, na które często staram sobie odpowiadać jako matka, jako człowiek i jako kobieta. Jak wychować dziecko na wartościowego człowieka takiego, co potrafi szanować innych bez względu na kolor skóry, sposób ubierania się i gust, bez względu na to gdzie mieszka czy w górach, czy nad morzem, jeziorem, w mieście czy też na wsi ? Bez względu na to co ktoś ma i czego nie ma,  kim jest, jaki kolor lubi i jaki ma gust, czy podchodzi do życia z uśmiechem i błogą delikatnością czy też ordynarnie i pesymistycznie. Bo gdy narzekasz inni biorą Cię za marudę i bufona, gdy widzisz świat w jasnych barwach wychodzisz na fantastę i paranoika...Czasem przeraża mnie ludzka zawiść o to, że ktoś ma więcej, że lepiej, że myśli inaczej, że cieszy się życiem gdy inny widzi je w ciemnych barwach, bo ma pod górkę, bo los mu nie sprzyja, bo jest mniej szczęśliwy a szczęście to przecież stan ducha od nas zależy jak często je w sobie nosimy. Mimo wszystko staram się wpajać od małego mojemu dziecku miłość do drugiego człowieka, mimo, że czasem z przyczyn nieuzasadnionych ’’człowiek człowiekowi wilkiem’’. Gdy ktoś uderzy nie oddawaj, gdy ktoś wyciągnie do Ciebie rękę nigdy jej nie chowaj maleńka. Chciałabym by moja córka nosiła swoją głowę zawsze do góry, mimo wiatru i przeciwności losu, żyła wedle zasady mniej serce i patrzaj w serce, miała odwagę mówić otwarcie o tym, co boli i o tym co kocha, a nie chowała głowę w piasek i snuła za plecami intrygi jak tchórz bez honoru. Otwarte serce jest akceptujące nie zaś oceniające jak powiedziała kiedyś  Małgorzata Braunek. Bo zawsze jeśli człowiek jest w stosunku do siebie i innych fair, ma czyste sumienie i szlachetne serce to lżej się żyje i mało istotna jest pozostała część publiczności. Chciałabym by Amelka widziała piękno w najmniejszych szczegółach naszej ludzkiej egzystencji, bo nie ważne z kim się jest i gdzie się jest lecz ważny jest stan ducha i to co się nosi w sobie. Gdy nosisz w sobie dobro nawet pochmurne dni możesz oglądać przez różowe okulary.

I taka złote myśli, by przystać na chwilę w tym pędzie i zastanowić się, po co, dlaczego i czy warto?
Nawet jeśli czasem trochę się skarżę – mówiło serce – to tylko dlatego, że jestem sercem ludzkim, a one właśnie są takie. Obawiają się sięgnąć po swoje największe marzenia, ponieważ wydaje im się, że nie są ich godne, albo, że nigdy im się to nie uda. My, serca, umieramy na samą myśl o miłościach, które przepadły na zawsze, o chwilach, które mogły być piękne, a nie były, o skarbach, które mogły być odkryte, ale pozostały na zawsze niewidoczne pod piaskiem. Gdy tak się dzieje, zawsze na koniec cierpimy straszliwe męki.
A to -Dlaczego mam zatem słuchać serca?
-Bo nie uciszysz go nigdy. I nawet gdybyś udawał, że nie słyszysz, o czym mówi, nadal będzie biło w twojej piersi i nie przestanie powtarzać tego, co myśli o życiu i o świecie.
Autor: Paulo Coelho, Alchemik



 

 
P.S. Od jutra nasza rodzina leniuchuje, bo tata Amelki urlop dostał, by spędzić kilka dni w gronie najbliższych i od pracy odpocząć. Już w mojej głowie tli się 100 pomysłów jak i gdzie go spędzić tak, by szare komórki dotlenić i siły zregenerować.Udanego weekendu kochani.
 
Komentarzy: 24 (Komentarze)

A ja kocham swoją mamę
2009-08-13 11:20:03
Miłość córki do mamy rośnie każdego dnia w tym małym serduszku i rozpromienia swą siłą każdy nowy dzień. Miłość ta przejawia się w porannym przebudzeniu, gdy słyszę tupot małych stóp tup, tup zmierzających w kierunku łoża małżeńskiego, by dać nura pod ciepłą puchową kołdrę i wtulić się w rozgrzane i opiekuńcze matczyne ramiona. Miłość czuję w tych porannych, rozlazłych uściskach i delikatnych buziakach otulonych jeszcze senną mgiełką. To jakże upragnione przez każdego uczucie na literę M córka moja wyraża szepcząc nieśmiało lub krzycząc rwącym głosem na pół domu mamo kokanie (kochanie) lub po prostu kosiam cie (kocham Cię). Codziennie i po stokroć powtarzane przeze mnie słowa miłości niezwykle pięknie brzmią teraz w ustach mojej pierworodnej. Jest też kochanie w niepogodę,  gdy jest mi źle, bądź jestem smutna. Córka podbiega wtedy do mnie z zatrwożoną miną i z niepokojem w oczach, daje buzi, mocno łapie za szyję i pyta błagalnym głosem czy już? Pewnie, że już bo jak mam się smucić mając w domu taką pocieszycielkę? Kochanie poprzez codzienne choć ważne gesty i miękkie szeleszczące słowo masz . Masz mamo tatek  (kwiatek) i wręczanie kwiatów tych polnych bądź tych z ogródka, wymiętoszonych w dłoniach Amelki i powąchanych na kilka różnych sposobów zanim do moich dłoni trafią. M jak miłość wyraża także słowo choć- choć mamo i wyciągnięcie rączki, by mocno mnie chwycić a do tego ten wyraz twarzy córki, który mówi do mnie chcę z tobą iść i zdobywać cały świat. Miłość tę czuje wtedy, gdy córka częstuje mnie wedle zasady podziel się posiłkiem, mocno obślinioną bułką, poobgryzaną ze wszystkich stron ale sam gest się przecież liczy. Jest też kochanie wieczorne, gdy córka skacze po mnie i ujeżdża z niespożytą energią a ja żołądek w gardle czuję. Tak wiele jest tego kochania...i kto by pomyślał, że w tym małym serduszku jest tyle miłości?


 
 
Komentarzy: 16 (Komentarze)

Powiedziała co wiedziała...
2009-08-11 9:48:30
Z życia córki wzięte- M to mama znaczy się ja w całej okazałości, A to Amelie jak łatwo się można domyślić

Scena nr 1
M: Amelko zrobiłaś kupę w pampers?
A: Nie mamu! Fu kupa! (mamu zdrobnienie od mamuś)
M: Niepewna trafnej odpowiedzi ponownie pytam czy kupy w pampersie brak
A: Amelka podchodzi wypina swoje 4 litery w moją stronę i rzecze masz!
No tak niedowiarek ze mnie. Kupy nie było.

Scena nr 2
A i M: oglądają bloga pewnej dziewczynki, na której to rękawkach do pływania widnieje coś ala pszczoła, osa w bajkowej oprawie
A: o kurcze osia
M: pytam jaka osa gdzie osa, córeczko tu nie ma żadnych os a te kurcze to mnie powala na łopatki podobnie jak o bozie
A: o nie osia! Amelka wskazuje na owe rękawki
Mama mało spostrzegawcza i z córki paranoiczkę chciała zrobić.

Scena nr 3
A i M: oglądamy fotki z nad morza na, których widnieje cała nasza trójka a Ami na jednym z ujęć  po mnie skacze, bo skakać po mamie uwielbia
M: Amelko kto jest na zdjęciu?
A: mozie (morze), mokko jest (mokro znaczy się), tatu (tatuś) i mama koń...
Jestem funkcjonalną mamą- jeszcze niedawno tylko wielbłąd co dźwigał samą Amelkę i jej skarby a od dziś także koń.

Scena nr 4
M: próbuję dziecko włożyć do morza, fale wysokie więc prawdopodobieństwo, ze się uda niewielkie
A: krzyczy na pół plaży o nie! Mamu czekaj! Ratunku! O nie mokko (mokro)!
No tak wredna matka próbuje dziecko z żywiołem oswoić i pół plaży musi o tym wszystkim wiedzieć z inicjatywy małej panikary.

Na przestrzeni tygodnia Amelka zaczęła już całkiem dobrze władać mowa ojczystą. Myślę, że na jej rozwój ma duży wpływ przebywanie w towarzystwie starszej koleżanki Nellki brukselki. Nowo poznanych wyrazów jest cała masa a na chwilę obecną jesteśmy w stanie porozumieć się z córą bez większych problemów. Ostatnio nawet córa śpiewa trochę po polsku, trochę po japońsku: piosenki Arka Noego ’’sieje je’’, ’’alleluja’’ czy tę z bajki o pszczółce Mai. Nasłuchałam się już ich za wszystkie czasy a i linia melodyczna w wykonaniu Ami całkiem podobna do tej oryginalnej. Córeczko brawo!

Dla okrasy fotki z weekendowych wojaży po plaży

 
 


 
 
Komentarzy: 15 (Komentarze)

Plażowiczki
2009-08-07 9:27:29
Nelly i Ami kompanki do zabawy, mimo różnicy wieku bo ta pierwsza 6 lat właśnie skończyła dogadują się świetnie, prawie jak siostry. Sierpień rozpieszcza nas słoneczną pogodą, upalnymi dniami i ciepłymi wieczorami, ten wakacyjny czas spędzamy więc jak na Pomorzanki przystało na plażowych szaleństwach. Wspomnę więc po raz kolejny o robieniu babek, zamków, kopaniu głębokich dołów w piasku, zażywaniu kąpieli słonecznej i wodnej (tu Ami stawia opór gdy fale silne i o brzeg biją, córka boi się żywiołu i z ogromną rezerwą wchodzi do wody), zbieraniu patyków z których tata Nelly z architektonicznym zapałem szałas dziewczynkom wybudował, wcinaniu bułek z wilczym apetytem, wypijaniu litrów wody mineralnej, ćwiczeniu pływania po warszawsku więc jak każdy się domyśla pupą po piasku, zbieraniu muszelek, robieniu zupy z wody i piasku itp. Czas naszych córek wypełniony po brzegi plażowymi zabawami, Nelly niczym starsza siostra pieczę nad młodszą koleżanką trzyma i w przyjacielskiej atmosferze dziewczynki spędzają ten wakacyjny czas. Morze, dzika plaża niedawno przez nas ,,rodzicieli’’ odkryta, taka nasza wakacyjna przystań, magiczne miejsce wytchnienia od spraw codziennych, ulicznego zgiełku. Tu czas staje w miejscu, powietrze inaczej pachnie i dusza się weseli.


 
 

 
Komentarzy: 15 (Komentarze)

Matczyne rozmyślania
2009-08-04 14:26:06
Było sobie życie pełne nieograniczonej energii, radości i nieskrępowanego uśmiechu, gwaru i wrzawy. Życie beztroskie przeplatane czasem dziewczęcymi fochami czy pochmurnymi grymasami na twarzy, pełne delikatnych spojrzeń czy potarganych włosów, takie w stylu złap mnie jeśli potrafisz. Życie w biegu, w pośpiechu, w podskokach mieniące się kolorami różu i fioletu, pełne odkryć i twórczych przeżyć. Każdego dnia biorę z tego życia to co najpiękniejsze, cieszy mnie widok jej zwiewnych sukienek, kolorowych kapeluszy, ciała koloru brzoskwini miękkiego jak świeże płatki róż, buzi umorusanej lodami o smaku truskawek,  spontanicznie rozdawanych buziaków, gestykulujących rączek. Delektuje się zapachem jej włosów, perłowym uśmiechem, podzielam entuzjazm i zapał z tego co dla niej nowe choć dla mnie już dawno poznane. Dzielę smutki te mniejsze i większe bo lalka nie chce się zmieścić do wózka, bo wieża z klocków właśnie runęła u posady podłogi, bo zmęczenie daje się we znaki i chęć odpoczynku się wzmaga a wtedy szepczę przytul głowę do poduszki. Życie to z dwojga ludzi powstało przy ingerencji tego co z góry patrzy i otacza anielskim skrzydłem każdy kolejny dzień. Życie które kradnie mój czas, zabiera wolność, wypełnia je po brzegi całym swym istnieniem, życie bez którego nie byłoby życia, to które nosi imię Amelie.






 
P.S. Sierpniowy czas pełen słońca, zjeżdżających się w nasze strony gości, plażowania, wypoczynku w ogrodzie. Stogi, Rewa, Sobieszewo, Gdynia i Gdańska Starówka- w tych miejscach mija nam wakacyjny czas. Kilka fotek z wypoczynku naszej trójki by tak górnolotnie nie było.

 
 
 
Komentarzy: 15 (Komentarze)

Archiwum:
2008: styczeń luty marzec kwiecień maj czerwiec lipiec sierpień wrzesień październik listopad grudzień
2009: styczeń luty marzec kwiecień maj czerwiec lipiec sierpień wrzesień październik listopad grudzień
2010: styczeń luty marzec kwiecień maj czerwiec lipiec sierpień wrzesień