Morza szum, ptaków śpiew i złota plaża |
||||||||||||||||||||||
![]() |
||||||||||||||||||||||
|
Przedszkolne wieści
2010-09-03 16:20:00
Cała rodzina żyje tą przedszkolną atmosferą, my rodzice, babki, prababki, ciotki klotki aż do znudzenia. Dzień trzeci do poprzednich podobny. Dobry humor Amelki nie opuszcza. Wczoraj wieczorem, na zegarze 23:00 a nasza Ami zamiast spac śpiewała wymyśloną przez siebie piosenkę, która brzmiała tak: jestem przedszkolakiem, sto lat, sto lat niech żyje, żyje nam, święta, święta...Co ma piernik do wiatraka wie tylko Ami. Dziś obudziła się tuż przed budzikiem i w koszuli nocnej stanęła u drzwi wyjściowych ogłaszając wszem i wobec, że do przedszkola się wybiera.
Ami: mama, tata ja idę do przedszkola. Pa, pa. Do widzenia! Mama: zaraz, zaraz dziecko a gdzie kasza, mycie zębów i ubranie? Przecież zmarzniesz! Ami: no tak, no dobra! Masz rację mamo. Załatwiła to, co miała do załatwienia, zwarta i gotowa pojechała z tatą do swojego przedszkola. Rzuciła się Pani Kasi w ramiona i dziecko sprzedane...Na śniadanie były kanapki i twarożek, czy zjedzone tego nie wiem. Wiem tylko, że drugie danie obiadu córce w gardle dęba stawało, spagetti, którego żadne z nas w domu także nie lubi i nie jada. Ami komentowała, że było niedobre, zamiast jeśc szorowała zęby w przedszkolnej toalecie. Niestety każdy ma te swoje mniej czy bardziej ulubione potrawy a dogodzic wszystkim trudno. Po powrocie do domu nadrobiła więc to czego nie dojadła drożdżówką i jogurtem, potem zapadła w długi i spokojny sen. Co więcej? We wtorek dzieciaki mają teatrzyk, dziś szalały na placu zabaw, odebrałam Ami z wilgotną pupą i mam nadzieję, że jakiegoś przeziębienia z tego nie będzie...Dowiedziałam się także, że Ami ma swoje koleżanki i kolegów a na moje zapytanie jak mają na imię odrzekła no jak to, dziewczynki i chłopczyki...To takie oczywiste przecież...Wiem też, że jeden z chłopców nie chciał się z Ami bawic a Pani Kasia nie chciała włączyc jej bajki DVD. Córa podłapała też nowe zwroty: o matko jedyna i błagam Cię (wszystkich i o wszystko błaga). I byłoby pięknie i kolorowo gdyby nie jeden fakt przyprawiającym mnie o ból głowy, czyli sfera finansowa i opłaty przedszkolne. Takie to uroki mieszkania w dużych miastach, że za wszystko płaci się potrójnie. I niech tylko zdrowie mnie nie opuszcza, bo do pracy czas iśc i to biegiem! Dla wyjaśnienia u nas w trójmieście bądź na jego peryferiach ceny przedszkoli prywatnych (a do takiego chodzi Ami) wahają się w granicach 600-1300 zł. Tym co płacą za edukację przedszkolną swoich pociech w mniejszych miastach 150-200 zł mogę tylko pozazdrościc. O istnieniu takowych u nas w Gdańsku jeszcze nie słyszałam. Mojego kuzyna córka chodzi do państowego przedszkola w okolicach Starego Miasta i też płacą nieco ponad 500 zł miesięcznie. Jednym słowem zgroza dla budżetu domowego ale takie bywa życie samo życie... by Basia P.S. Wszystkim dzieciom, które znoszą te pierwsze przedszkolne dni ze łzami w oczach życzę powodzenia. Trzymajcie się maluszki, będzie dobrze. Co do trzymania, tyczy się tez rodziców. Uwierzcie będzie dobrze, musi byc!
Komentarzy: 12 (Komentarze)
2 września=2 dzień w przedszkolu
2010-09-02 16:40:00
Jestem sobie przedszkolaczek nie grymaszę i nie płaczę to chyba piosenka o naszej Ami. Pobudka o 8:00 rano okraszona uśmiechem naszego dziecka szykującego się pospiesznie do przedszkola i w drogę z tatą by bawic się z ,,dzieciami’’. Punkt 8:30 podano śniadanie, z relacji dziecka wiem, że były to kanapki z ,,synecką’’, ogórkiem i rzodkiewką a do popicia herbatka z cytryną, na obiad kalafiorowa i racuchy z jabłkiem oraz kisiel. Córka ponoc zjadła wszystko ze smakiem i wielkim apetytem. Oczywiście wedle wcześniejszych zapewnień pań przedszkolanek, było też malowanie palcami, prace dzieci mają byc powieszone na korkowej tablicy do wglądu rodziców. Stęskniona godzina 13 minut 30 melduję się w przedszkolu, by Amisię odebrac i widzę zza uchylonych drzwi moje dziecko rozprawiające coś do Pani Kasi, gestykulujące rękami, zaabsorbowane rozmową z przedszkolanką do tego stopnia, że nie zauważa nawet mojej obecności. Potem był okrzyk mamo jesteś, wróciłaś po mnie a na moje zapytanie czy idziemy do domu usłyszałam głośne i stanowcze nie! Obietnica przejechania się autobusem skusiła dziecko do powrotu do domu. Pani Kasia wychwaliła Amisię pod każdym względem, że grzeczna, że dba o porządek, wszystko zjada ze smakiem, świetnie zżyła się z grupą, potrafi współpracowac, nie płacze, nie kłóci się z innymi. Amelko jestem z Ciebie dumna. W drodze powrotnej słyszałam tylko: autobusiku jedź szybciej bo siku mi się chce (oczywiście w przedszkolu córka nie ma na to czasu) i opowieści jak było, co robiła, kto jest fajny a kto nieco mniej. Moja mała wielka córka, mój przedszkolak.
P.S. W przedszkolu panuje bardzo przyjemna atmosfera i chyba dzieci to czują bo spośród całej gromady nowicjuszy w dniu wczorajszym popłakiwał tylko jeden chłopiec Franek i nie był to jakiś atak histerii tylko zwykłe chwile słabości tęskniącego za rodzicami dziecka. Grupa Amelki jest mieszana, są dzieci pierwszoroczne a także te, które do przedszkola uczęszczają drugi czy trzeci rok: 2,5 latki a także 4,5 latki. Plusem takiego podziału wiekowego jest to, że starsze dzieci motywują młodsze do dzielnego zachowania i są pewnym wzorem do naśladowania. Minusów póki co nie dostrzegam. W chwili obecnej mąż przebywa na zebraniu więc wszelkich szczegółów dowiem się od niego o ile z głowy w drodze powrotnej do domu wszelkie informacje mu nie pouciekają he, he. Ach, Ci mężczyźni... Komentarzy: 8 (Komentarze)
1 września równa się 1 dzień z życia przedszkolaka
2010-09-01 23:27:00
Ku pamięci potomnych, na wieczną pamiątkę lub jak kto woli...Po prostu na łamach wirtualnego pamiętnika opiszę w najmniejszym szczególe pierwszy dzień z pobytu w przedszkolu naszej słodkiej Ami. Jakie to były chwile? Te przed, te poprzedzające dzień przekroczenia przedszkolnych murów były pełne matczynych obaw, niepokoju pomieszanych z promykami radości i wzruszeń. Podobne emocje towarzyszyły mi gdy zdawałam maturę tudzież w czasie wypowiadania sakramentalnego tak ale nie o mnie tu mowa. Ami przez prawie tydzień z rana podpytywała wstającego do pracy tatę czy to już i kiedy idzie do przedszkola? Dzień dla całej naszej trójki oczekiwany, przysparzający wielu emocji. A było to tak: komunikat Amelko idziemy do przedszkola, po czym dobry amelkowy humor tuż po przebudzeniu, potem butla kaszy, poranna toaleta i ,,sru’’ do Bąkowa. Pani dyrektor punkt 8:40 przywitała nas z uśmiechem na twarzy i stanowczo jak na pedagoga z 40-letnim stażem przystało, wytłumaczyła co, gdzie i jak. Amelka otrzymała swoją szafkę oklejoną naklejką z malinką, podpisaną imieniem i nazwiskiem. Ułożyłyśmy w niej ubranka na przebranie i pomaszerowałyśmy do grupy dzieciaków, które właśnie kończyły jeśc śniadanie. Czekoladowe kulki z mlekiem nie w guście Ami ale kanapka z dżemem czemu nie? Potem już tylko zabawa na całego: czytanie książek, rysowanie, gotowanie, układanie puzzli i klocków, wszelkie znane nam zabawy w stylu kółko graniaste, stary niedźwiedź mocno śpi itp., wspólne sprzątanie, wspólna toaleta (dzieci mają swoje ręczniki, pastę, kubek i szczotkę), wspólne posiłki: rosół plus potrawka z kurczaka wszamana przez Ami z wielkim apetytem. Amelka czuła się jak u siebie w domu, szczęśliwa zadowolona odważnie zawierała nowe znajomości, uczestniczyła we wszelkich możliwych zabawach, radośnie korzystała z każdej minuty pobytu w przedszkolnych murach kompletnie nie zwracając na mnie uwagi. Samodzielna, grzeczna, nie sprawiająca nikomu kłopotu. Około godziny 14:00 powędrowałyśmy na przystanek autobusowy (to była pierwsza przejażdżka Amelki autobusem) i sru do domu i podobało się- podróż życia normalnie he, he. Przed wyjściem z przedszkola polały się łzy rozpaczy i rozległ głośny krzyk ja nie chce do domu! Byleby tego zapału naszej panience starczyło na dłużej. Ponoc taki dziecięcy kryzys przychodzi średnio po tygodniu pobytu w placówce przedszkolnej a czas pokaże jak to będzie w przypadku naszej Ami byleby tekst ja nie chce do domu nie zamienił się w ten ja nie chce do przedszkola. Póki co cała nasza trójka zadowolona i podekscytowana tą atmosferą przedszkolną. Jutro nasza Amisia w przedszkolu zostanie sama, dziś miała mnie w zasięgu wzroku więc ta jutrzejsza rozłąka będzie pewną próbą dla nas dwóch. Z drugiej strony wiem, że ma dobrą opiekę pań przedszkolanek więc nie ma powodów do obaw. Mam nadzieję, że te 5 godzin bez mamy i taty minął jej równie przyjemnie jak te dzisiejsze. Także byle do jutra a jutro w przedszkolu wielkie malowanie
i pewnie powstanie jakieś dzieło twórczości Ami namalowane wprost dla mamy czy taty. Nie moge się doczekac.Było wspólne rysowanie
![]() ![]() ![]() Zabawy skoczno-taneczno-ruchowe ![]() ![]() ![]() ![]() Chwila odpoczynku ![]() Wspólne czytanie ![]() ![]() Zabawy z koleżeństwem ![]() Czas na małe co nieco ![]() Więcej w naszej galerii Komentarzy: 6 (Komentarze)
To wcale nie było śmieszne...
2010-08-30 13:43:00
Akcja mrożąca krew w żyłach nam rodzicom, sytuacja w której zapewne nie chcielibyście byc. To nie scenariusz płytkiej telenoweli tylko życie, samo życie czasem nieszczęsne w całej swej okazałości. Miała ona miejsce w centrum handlowym Fashion House, sklepie Reserved. Stoimy w trojkę (ja, mąż i córka) przy wieszaku z płaszczykami dziecięcymi na jesień. Jesienne płaszczyki nie w guście mężczyzn więc amelkowy tata powędrował w kierunku koszul i jeansów a my dwie poszukiwałyśmy właściwego rozmiaru. Jeden przymierzony dziecku, niestety rozmiar nietrafiony więc wygrzebuję ze sterty ubrań ten o jeden numer większy. Po kilku sekundach poszukiwań odwracam się w kierunku dziecka, by płaszczyk przymierzyc a dziecka nie ma. Krzyczę, wołam Amelko gdzie jesteś, cisza! Drę się na pół sklepu, biegam w tę i z powrotem, zaglądam do przymierzalni a córki nie ma. Mąż poszukuje Amelki na zewnątrz sklepu. Poszukiwania trwały 5-10 minut, w głowie tysiąc myśli, porwali mi dziecko, Boże porwali Amelkę, Boże co ja mam robic?! W sklepie chaos, ludzie rozglądają się w poszukiwaniu małej dziewczynki. Trudno opisac słowami, co wtedy czuliśmy. Jakiś czas temu oglądaliśmy program ,, Uwaga '', w którym pokazywano następującą sytuację: matka wybiera dla dziecka zabawkę z półki sklepowej, dziecko obok siedzi w wózku, dosłownie 2 metry obok niej, do wózka podchodzi mężczyzna w kapturze, przykłada dziecku do twarzy chusteczkę ze środkiem usypiającym i ze stoickim spokojem je porywa. Wszystko trwało zaledwie kilkanaście sekund. Sytuacja zarejestrowana przez kamery sklepowe. Komentowaliśmy wtedy obydwoje, że to chyba niemożliwe, że matka durna, nieuważna...
A nasza ,,wspaniała’ córeczka zrobiła nam kawał. Schowała się pod wieszak z ubraniami i nie myślała wcale spod niego wychodzic, jedna z pań robiąca zakupy ją zauważyła. Kamień spadł mi z serca. Co wtedy czułam jako matka, hm trudno wyrazic to słowami. Dlaczego Ami tak zrobiła, hm też tego nie wiemy. Na nasze pytania dlaczego tak zrobiłaś, dlaczego się nie odzywałaś jak Cię wołaliśmy nie otrzymaliśmy odpowiedzi. To były cudowne zakupy (sarkazm)...a do domu wróciliśmy nie z płaszczykiem, który miał byc zakupiony do przedszkola lecz z paskudnymi humorami. Podejrzewamy, że miał to byc żart albo coś w stylu zabawa w chowanego... I chce się tylko rzec to wcale nie było śmieszne ani nawet trochę zabawne Ami...! A to nasza dowcipnisia...
![]() ![]() ![]() Komentarzy: 11 (Komentarze)
Z serii powiedziała co wiedziała...
2010-08-27 9:43:00
Amelka tego dnia wyglądała niezwykle uroczo. Tata spogląda z pełnym podziwem na córkę i rzecze mniej uroczo i mniej romantycznie czyli jak na prawdziwego twardziela przystało:
Tata: Amelko niezła z Ciebie foczka Ami: ja nie jestem żadna foczka tylko Amelka Rydz (myśli i po chwili dodaje) Amelka Rydz księżniczka Ami tego dnia wstała w godzinach porannych i choc to blady świt nie był z łóżka wygrzebac się nie mogłam. Ami wskakuje pod puchową kołdrę i rzecze: Ami: mama wstawaj, mama obudź! Mama: Amelko może pośpimy jeszcze troszeczkę? Ami: nie ma mowy, nie ma takiej opcji przecież jest dzień a nie noc! Amelka pewnego dnia rozmawia z nami rodzicami o swoich uczuciach. Ami: kocham swoją mamę Dominikę i swojego tatę Tomka (myśli i dodaje dalej), kocham Tolka... Mama: Tolka jakiego znowu Tolka? Co ty tam zmyślasz dziecino? Ami: no nie wiesz? Tolka tego kota z bajki (potem dodaje), kocham też babcię Mama: którą babcię Ami: tę ogromną co się nie mieści na ,,kibelku’’ Dla przypomnienia babcia Halina piórkiem nie jest i uwadze Amelki to nie umknęła ale jak widac w tym przypadku miłośc dziecka zdecydowanie przekłada się na ilośc cm w pasie. ![]() by Basia Komentarzy: 14 (Komentarze)
Amelka i Oliwia
2010-08-23 11:44:00
Dawno, dawno temu...a to nie ta bajka. W weekend miało miejsce spotkanie dwóch kumpli z podwórka, Amelkowego taty z przyjacielem takim ze szczeniackich, nastoletnich lat. Obydwoje panowie (imiennicy swoi) dorobili się dwóch wspaniałych córek i dwóch równie wspaniałych żon he, he także w takim o to przewspaniałym towarzystwie minął nam czas wolny. Dwuletnia Oliwia i prawie trzyletnia Ami dogadywały się całkiem dobrze, wspólna zabawa przeplatana była radościami tudzież krótkimi kłótniami i zgrzytami. Obydwie dziewczyny mają twardy charakter więc działo się, oj działo...Miało miejsce wspólne grillowanie, plotkowanie, wspominanie tego co dobre, a córy nasze szalały od południa do późnych godzin wieczornych w naszym ogródku. Było jeszcze disco, czyli akrobacje tych młodych dam na dywanie w rytm muzyki Viva. You Can Dance przy tym co potrafią nasze córy się kryje. Pokaz taneczny pierwsza klasa a śmiechu przy tym co niemiara. Wszystko co dobre niestety szybko się kończy także do miłego zobaczenia!
![]() ![]() ![]() ![]() ![]() ![]() ![]() ![]() P.S. Ami dziś kończy zastrzyki a ja antybiotykoterpię także miniony tydzień nie był dla nas wcale łatwy. Choroby stały się dla nas chlebem powszednim, nie ma miesiąca żeby obyło się bez wizyt w aptece czy w przychodniach lekarskich. Chyba ktoś nas przeklął? Kwoty, które zostawiam w punktach aptecznych to takie rzędu 350 zł- 600 zł miesięcznie także po prostu nie podzielam się z radości. Nie wiem kiedy ten felerny czas minie? Amisia bierze szczepionkę uodparniającą Ribomunyl, miesięczną kurację mamy za sobą a cała trwa około pół roku i aby w końcu pomogła, bo za tydzień czas iśc do przedszkola , wypadałoby więc wzmonic tę lichą odpornośc. Spokojne i normalne życie chyba nie dla nas? Na myśl przychodzą mi słowa piosenki ,,gdy znajdziemy się na zakręcie, co z nami będzie’’ ale za chwilę brzmi mi w uszach ,,I’m not afraid’’ Eminema i znów pojawia się nadzieja na lepsze jutro.
I'm not afraid to take a stand Everybody come take my hand We'll walk this road together, through the storm Whatever weather, cold or warm Just let you know that, you're not alone Holler if you feel that you've been down the same road c.d.n. Komentarzy: 4 (Komentarze)
Ciocia Pola...
2010-08-16 9:42:04
Ciocia Pola, matka chrzestna Ami a moja młodsza siostra, wreszcie i nareszcie przyjechała oczekiwana przez Ami z wielką niecierpliwością. Przytulańce na dzień dobry i płacz na odchodne. W trakcie pobytu córka ciotki swojej nie odstępowała na krok, zabawom, wspólnym spacerom, rozmowom i wszelakim czułościom nie było końca. Były wspólne wypady nad morze, zabawy w piasku, grillowanie w ogródku, poranne i wieczorne wygłupy w łóżku. Czas minął tym dwóm kobietkom zdecydowanie za szybko i wypada rzec do następnego, do miłego...
P.S. Słowa samej Ameluśki w dniu wyjazdu ciotki: kocham ciocie Polę nad życie i smutno mi, przykro, że pojechała do domu, do Płocka. Odwiedzimy ją mamo jak będziesz zdrowa, dobrze? Pojedziemy do kotków i rybek, dobrze? Przykro mi mamo... ![]() ![]() ![]() ![]() ![]() ![]() ![]() Komentarzy: 12 (Komentarze)
Jest takie miejsce gdzie...
2010-08-09 19:26:08
Jest takie miejsce, gdzie Ami dostaje małpiego rozumu i to wcale nie jest plac zabaw. Rozwieszam hamak pomiędzy dwoma pachołkami, córa wygodnie usadawia swoje cztery litery na płóciennym materiale a potem tylko słychać to tu to tam, mamo bujaj, mamo mocniej! Śmiechom i okrzykom radości nie ma końca. Jak prosto być trzylatkiem, jak łatwo go zadowolić a to wnioski moje matczyne czyli takie tam moralizatortwo dorosłego człowieka.
Fotki mówią same za siebie
![]() ![]() ![]() ![]() ![]() ![]() ![]() Komentarzy: 10 (Komentarze)
Kopytko, hm a to zagadka?!
2010-08-09 9:53:50
I masz tato zagadkę. Nie zgadniesz a to gapa z Ciebie, czyli pierwszy rebus wymyślony przez Ami. Sytuacja ma się następująco, ja w kuchni a Ami z tatą w salonie...
Ami do taty: tata wiesz, co mama gotuje dziś na obiad? Tata: nie wiem? Ami: pytko, pytko, yhaaa! I tu pojawiają się odgłosy w stylu klacz tudzież ogier Tata: Amelko nie wiem o co Ci chodzi? Ami: jak to? Nie wiesz? Mama gotuje kopytko! A to gapa ojciec. A na obiad były kopytka ze śmietaną i cukrem. Tu fotki z szaleństw Amelki w czasie owego weekendu. Wspomnę jeszcze, że na zapytanie Amelki gdzie chce jechać na spacer odpowiada z prędkością światła na plac ’’babaw’’. Także ten weekend mijał nam w stylu małpiego gaju. Wypad nr 1 plac zabaw Nowy Horyzont ![]() ![]() ![]() Wypad nr 2 osiedlowymi alejkami
![]() ![]() ![]() ![]() P.S. Więcej z małpich szaleństw w galerii a tam też wierszyk w wykonaniu Ami, w pokoiku na stoliku tralala. Trochę wykrzyczany ale to tylko dlatego żeby babcia z Płocka słyszała he, he.
Komentarzy: 10 (Komentarze)
Ona po prostu jest super przez duże S!
2010-08-06 10:02:30
Tata Tomek wrócił z pracy. Ami męczy go żeby poszedł z nią do ogródka. I co dalej?
Ami: tata chodź! Tomasz: nie mam siły, jestem zmęczony, chce sobie poleżeć w domu Ami: chodź do ogródka poleżysz na leżaczku Ami: chodź i koniec, nie ma innej opcji! Swoją siłą sugestii wyciągnęła jednak tatę z domu. Mama Dominika piele w ogródku. Po intensywnych opadach wraz ze świeżą trawą narosło mnóstwo mleczy i babek lancetowatych przyprawiających mnie o ból głowy. Ami obserwuje i rzecze: Ami: mamo co robisz? Mama: wyrywam chwasty Ami (myśli i rzeczy po krótkiej chwili): hm, przydałby nam się królik on to wszystko, by zjadł Mama (pełna podziwu dla pomysłowości córki): Amelko masz rację ale nie możemy mieć królika, bo ten robi kupę, musiałabyś ją sprzątać a do tego Lara (nasz pies) mogłaby go pogryźć i zrobić mu krzywdę Ami: to ja nie chce królika Tym razem moja siła sugestii wygrała a pomysłowość Ami czasem mnie zadziwia. Ami gada i gada jak najęta, buzia jej się nie zamyka. Tratatatatatata na każdy temat czasem z sensem czasem bez. Chwila ciszy uff. Ami patrzy na karton pełen herbaty Lipton Ice Tea i rzecze: Ami: mama picie nie żyje? Mama: tak nie żyje a skąd taki pomysł to rzecz jest przecież! Ami: mama to picie nie kocha mnie? Mama: tak to rzecz jest nie potrafi kochać! Ami: i nie mówi do mnie?! Mama: tak kochanie Ami: wiem dlaczego! Bo nie ma ust! Eureka a dalszy komentarz jest w tym przypadku zbędny I na koniec jeszcze jeden dialog przyprawiający mnie o śmiech. Wstawiam pranie jak na kurę domestikę przystało. Pralka coś fiksuje, ciśnienie mi skacze bo staż ma zaledwie kilkumiesięczny. Krzyczę do męża o pomoc zamiast niego biegnie Ami! Ami: co się stało? Mama: pralka nie chce działać! Chyba się popsuła? Ami: nie martw się nie popsuła się wcale Ami: już wiem baterie się skończyły! Co do popsucia to rzeczywiście amelkowa racja bo reset trzeba było zrobić i wszystko wróciło do normy. Co do pomysłowości Ami baaa brak mi słów! Ona po prostu jest super pomysłowa Ami i to przez duże S! A tu mały odkrywca świata w wersji Basi (mamy Kuby i Miliego). Jak zwykle scrap przepiękny, dziękujemy!
![]() Komentarzy: 9 (Komentarze)
Archiwum: 2008: styczeń luty marzec kwiecień maj czerwiec lipiec sierpień wrzesień październik listopad grudzień 2009: styczeń luty marzec kwiecień maj czerwiec lipiec sierpień wrzesień październik listopad grudzień 2010: styczeń luty marzec kwiecień maj czerwiec lipiec sierpień wrzesień |
![]() ![]()
|
|||||||||||||||||||||
| Stronę Amelki odwiedziło 50574 gości. |
||||||||||||||||||||||