Morza szum, ptaków śpiew i złota plaża |
||||||||||||||||||||||
|
Strona kompatybilna z przeglądarką Mozilla Firefox
![]() ![]() |
||||||||||||||||||||||
|
Amelka i Maja, czyli spotkanie dwóch smykowych koleżanek
2010-07-26 12:30:11
Niedziela, godzina około 16:00, za oknem szaro, buro i ponuro, tę smętną aurę rozjaśniła nam wizyta smykowych znajomych ze Śląska, jakże długo przez nas Matki Polki oczekiwana, bo ustalana telefonicznie i w czasie rozmów gg wielokrotnie. Jak było? Na powitanie Ami dostała od Majeczki pluszową fokę przywiezioną wprost z Helu a potem jeszcze to co Amisie lubią najbardziej czyli lizaka, mentosy i Tic Taci, dziewczyny trafiły w 10-tkę. Ami była troszkę zawstydzona i onieśmielona, za to Maja czuła się jak u siebie w domu. Dziewczynki dogadywały się ze sobą bez problemu. Najpierw zabawa w amelkowym królestwie, miszmasz pierwsza klasa czyli cały pokój pełen gratów a zabawa wre na całego: malowanie farbami, zabawa stempelkami, klockami, ludzikami, lalkami itp., itd. Potem ogrodowe szaleństwo: zabawy w piaskownicy, domku, huśtawkowe i hamakowe szaleństwo, mała kłótnia o to kto i kiedy ma się bujać ale szybko zażegnana. A my mamuśki w końcu po prawie dwuletniej internetowej znajomości mogłyśmy skonfrontować swoją znajomość w świecie rzeczywistym a nie tylko wirtualnym. Czułam jakbyśmy znały się od dawna, bez skrępowania, stresu czy wstydu. Rozmowom nie było końca i chce się rzecz tak w ramach konkluzji, matko jedyna dlaczego nie mieszkamy gdzieś bliżej siebie no!
Maja i Marzenka czyli dwie fajne kobietki z wizytą u rodzinki Rydz
![]() Maja i Amelka
![]() ![]() ![]() ![]() Komentarzy: 21 (Komentarze)
Deszczowa piosenka
2010-07-23 15:05:08
Deszcz utył, już rozpadał się
Wiatrem gnany jest, biczem wszystko tnie Przez ulice do pobliskich bram Biegną ludzie tak, jakby ktoś ich gnał Każdy wciąż ucieka gdzieś Tam, gdzie go nie zmoczy deszcz Nie ma na to rady, wszyscy mówią tak Nie ma na to rady, przy oknie cały świat Stoję w bramie, deszcz zacina wciąż Dookoła mnie szarych twarzy krąg Nic nie widzę, nie chcę tutaj stać W deszczu tańczyć chcę i oglądać świat Z bramy tej wybiegam w deszcz Jakiś człowiek krzyknął, że Nie ma na to rady, znowu ten sam głos Nie ma na to rady, że deszcz zacina wciąż Nie ma na to rady, słyszę jak przez sen Nie ma na to rady, więc niech już zmoczy mnie Ciepły letni deszcz nie jest taki zły, no chyba że parasol nie chce się złożyć albo rozłożyć to wtedy można się nieźle wkurzyć i zarzucić focha na cały świat. Fotki mówią same za siebie.
![]() ![]() ![]() ![]() ![]() A dziś przygoda z deszczem była taka: leżymy sobie na hamaku przykryte niebieskim polarowym kocykiem, co i rusz słyszę mama bujaj nas, bujaj, jeszcze, szybciej. Rozkazy posłusznie wykonuję. Nagle ma miejsce oberwanie chmury. Zanim tyłki z owego hamaka wygramoliłyśmy to obydwie przemokłyśmy do suchej nitki a śmiechu było przy tym co niemiara, bo co jak co ale nam zmokłym kurom dobrego humoru nigdy nie brakuje. I jeszcze o posłuszeństwie Ami troszkę będzie. Na moją komendę Ami uciekaj do domu, bo zmokniesz i się przeziębiesz, dziecko ironicznie się zaśmiało i stanęło niczym słup soli zażywając tym razem nie kąpieli słonecznej lecz deszczowej a ja se tak mogę gadać jak do ściany. Eh, to chyba taki wiek, że dziecko chce pokazać kto tu rządzi. Ważne to nie dać się zwariować no nie?!
Komentarzy: 6 (Komentarze)
A nam nie straszne są upały
2010-07-22 22:05:19
Nam nie straszny jest lejący się żar z nieba, słońce które wyciska z nas ostatnie poty i mocno grzeje nasze ciała. Przepis Ami na te upały to duża ilość wody mineralnej, orzeźwiające kąpiele w basenie, lekkie posiłki, leżakowanie w cieniu parasola i tak właśnie mijają nam kolejne dni lata. Wypoczywamy we dwie w naszym ogródku i jest naprawdę przyjemnie. Zwyczajnie ale niezwyczajnie choć zabrzmi to może nieco prozaicznie. Rano świergotanie mazurków, to takie ptaszki przypominające wyglądem wróble, zadomowiły się u nas, wieczorem przedni koncert w wykonaniu świerszczy i te aromatyczne zapachy co i rusz kwitnących kwiatów i krzewów. Po tak długiej i koszmarnej ziemie, te dni gorącego lata zamawiamy na dłużej i tak jak to czarownica z Muminków kiedyś powiedziała w odcinku bajki ,, Zaćmienie Księżyca’’ wietrze wiej, przepędź chmury niech nam słońce świeci z góry! Kochamy takie ciepełko!
![]() ![]() ![]() ![]() ![]() ![]() Komentarzy: 2 (Komentarze)
Powiedziała, co wiedziała...
2010-07-16 12:19:53
Idziemy leśną drogą na plażę. Droga piaszczysta, pełna patyków, igieł z drzew, szyszek. Ami idzie z niewyraźną miną i mówi:
Ami: tata weź mnie na ręce Tata: jesteś już duża i ciężka musisz iść sama Ami: ale patyki mnie kują w stopy Tata bierze córkę na ręce jednakże po kilkunastu metrach drogi opada z sił i rzecze: Tata: Amelko bolą mnie plecy będziesz szła sama? Ami: wiesz co tato lepiej nie... Spacer farmera (jeśli ktoś nie wie co to to taka konkurencja Strong Man) trwał aż do samej plaży a tata to wielbłąd pierwsza klasa. Jesteśmy w Ikei. Amelka wielokrotnie próbowała dopchać się do ikeowego parku zabaw jednakże Panie opiekunki nie wpuszczały córy ze względu na jej wiek czyli te niespełna trzy latka, po prostu za malutka i tyle. Prawdomówność nie opłacała się w tym przypadku, bo dziecku taka atrakcja zawsze przechodziła koło nosa i ze smutkiem patrzyło jak inne maluchy świetnie się bawią a ona nie może. Tym razem było inaczej, udało się a jaka była taktyka córy i reakcja na zgodę? Ami: czy ja mogę wejść do dzieci się bawić? Pani opiekunka: a jak masz na imię i ile masz lat? Ami: mam trzy latka (i tu pokazuje na placach trzy palce) i mam na imię Amelka Pani opiekunka zmierzyła córę (tylko na teren placu zabaw mogą wchodzić dzieci, które osiągnęły 98 cm wzrostu) po czym rzekła: Pani opiekunka: no dobrze Amelko zdejmuj buty i biegnij się bawić Amelka: O Bozie, nie mogie, super! No tak niewinne kłamstewko zdziałało cuda a entuzjazm z samodzielnej zabawy bez nadzoru rodziców przeogromny. No trzeba sobie jakoś w tym życiu radzić no nie? Trzy czy prawie trzy co za różnica! Wspomnę tylko, że Ami gada za dwoje, ma bardzo bogate słownictwo a jej teksty wielokrotnie bywają powalająco-zniewalające. A tu nasze przepiękne rewskie klimaty. Kocham! ![]() ![]() ![]() ![]() ![]() ![]() ![]() ![]() Dopisane: jutro czyli 17.07.2010 znowu szpital. Mam pneumonię lewego płuca. Boże widzisz i nie grzmisz! Załamana.
Dopisane: 20.07.2010 jestem już w domu, dalsza kuracja na szczęście w zaciszu domowego ogniska., nie wymaga leczenie szpitalnego. Płuca bez zapalnych zmian ogniskowych, przypuszczenia mojego lekarza prowadzącego okazały się nieprawdziwe. Czuje się znacznie lepiej, śmiem twierdzić, że dobrze. Augumentin dożylnie postawił mnie na nogi.. Amelka moją nieobecność i pobyt w szpitalu znosiła wzorowo, jest grzeczna jak aniołek, na mój powrót wycałowała mnie czule w ręce z siniakami po wenflonie i pobieraniu krwi i wtuliła się mocno w matczyne stęsknione ramiona. Łza zakręciła się mi w oku. Póki co cieszymy się sobą a nasze życie niestety musi zwolnić, nabrać nieco spokojniejszego tempa. Wszelkie wakacyjne wojaże ograniczone do minimum no ale przecież zdrowie najważniejsze, trzeba je i siebie szanować, bo ma się tylko jedno. Sąsiadce Karolinie dziękuję za opiekę nad Ami (wiem, że ukradkiem podczytujesz Amelki pamiętnik więc jeszcze raz wielkie dzięki) i to by chyba było na tyle. Do następnego! Komentarzy: 11 (Komentarze)
A strach już nie ma wielkich oczu...
2010-07-13 9:31:38
Czasem boimy się pewnych rzeczy, zjawisk i trudno nam nad tym strachem zapanować bez względu na wiek czy płeć. Każdy z nas ma jakiegoś bzika, jakieś lęki, obawy. Amelka odkąd pamiętam mimo, że rodowita Pomorzanka nad błękitnym wodami poczęta i wychowywana, otwartych przestrzeni Bałtyku bała się zawsze. W tym roku nastąpił przełom. Najpierw godzinami wpatrywała się w fale wygodnie usadowiona na kocyku, potem nieśmiało podchodziła do brzegu mocząc sobie stopy i rączki aż wreszcie nadszedł ten dzień gdy nura za przykładem taty do wody dała. Ponoć najtrudniejszy pierwszy krok...Strach został przełamany, dziecko szczęśliwe w asyście swojego tatusiowego bodyguarda pokonuje fale niczym mors wodny. Jedyny minus w całej ten sytuacji to taki, że my rodzice to sobie już spokojnie nie poplażujemy, bo co i rusz słychać amelkowe zawodzenie: tata idziemy do wody, tata proszę?!
![]() ![]() ![]() ![]() ![]() P.S. Amelkowa mama, czyli cała ja dochodzę do sił, chyba kryzys za mną, wszelkie świsty oskrzelowe ucichły po dzisiejszej nocy, oddycha się lżej i sił jakby więcej. Uff...To pewnie wszystko sprawka tych przepysznych okrągych czy tez podłużnych, białych, żółtych itp. specyfików na literę l. Jak dobrze, że to nie czasy średniowiecza i że nie leczy się już za pomocą spuszczania krwi, czarów czy innych zabobonów.
Komentarzy: 11 (Komentarze)
Prawie jak mucha tse, tse
2010-07-12 18:57:47
Ami plus plaża plus duża dawka słońca i mamine okulary na nosie. Co tu więcej pisać, mieszkanka bombastyczna i tyle. Mucha tse, tse...Czyż nie jest cudowna?!
![]() ![]() ![]() P.S. A ja choruję sobie, tym razem czary mary zapalenie oskrzeli, prawie płuc. No ja to mam końskie zdrowie (ironia i sarkazm) a tak na poważnie to mam już dość. Dość leków, których biorę całą masę, wizyt u lekarzy i chorób. Cała kuchenna szafka tonie w lekach, w tym miesiącu 600 zł w punkcie aptecznym pękło ot tak sobie. Czy tak już będzie zawsze i nigdy się to nie skończy? Ja tak nie chce! Nie, nie, nie...!
Komentarzy: 3 (Komentarze)
Tydzień urlopu za nami
2010-07-11 22:56:13
Tydzień urlopowania już za nami i tydzień jeszcze przed nami i jeśli prognozy pogody nie zawiodą i zdrowie dopisze, bo z tym bywa różnie to rozpływam się na samą myśl o kolejnych dniach słodkiego lenistwa z moimi skarbami w te dni gorącego lata. Czas mija nam wyśminicie: była wyprawa do lasu na poziomki a ten znajaduje się nieopodal naszego domu także daleko nie mamy, spacery z psem po naszych wiejskich polach pełnych aromatycznych rumianków, maków i chabrów, wyprawy na kaszuby nad łapińskie jezioro, spacery po naszej gdańskiej starówce, był też wypad do Jastarnii tramwajem wodnym Rubin, spacery po gdyńskim porcie, szaleństwa na placu zabaw Nowy Horyzont, plażowanie nad naszym Bałtykiem, relaks w przydomowym ogródku, szalone zakupy, wariacje w basenie. Śniadania, obiady i kolacje zjadane są przez nas codziennie w plenerze, jako ranny ptaszek wstaje tuż przed siódmą i pichcę dla moich łasuchów pyszności. Te preferowane przez Ami i Tomka to ciasto drożdżowe z owocami i kruszonką, koktajl z truskawek tudzież same kluchy z truskawkami, świeże bułeczki i drożdżówki, młode ziemniaczki z koperkiem, surówki ze świeżych warzyw i owoców. I za te świeże owoce i warzywa i te promienie słońca i tę oszałamiająco piękną przyrodę, maciejkę pachnąca wieczorami w ogródku i róże tuż o poranku, śpiewające ptaki, ciepły piasek pod stopami po prostu kocham lato. Jestem wdzięczna losowi za każdą taką chwilę naszej egzystencji i aby takich chwil było więcej i więcej. Nierealne wiem, bo wszystko co dobre kiedyś się kończy i wraca rutyna, domowe obowiązki i szara codzienność ale pomarzyć zawsze można no nie?
![]() ![]() ![]() ![]() ![]() ![]() Komentarzy: 3 (Komentarze)
Ojciec i córka to taki duet...
2010-07-11 11:22:32
Amelka i jej tato Tomasz to taki duet jakich mało. Ci dwoje dogaduje się niemalże bez słów. Tata to ten, który nieustannie spełnia zachcianki córki pierworodnej, ten który bez względu na okoliczności zawsze chwali i głaszcze po przysłowiowej główce. Nie krzyczy, nie gani, nie karze za złe a wynagradza za dobre. Ma klapki na oczach, jego miłość do córki jest mało obiektywna i ślepa. Relacje mają ze sobą świetne. Z tatą zabawa wre na całego czy to podczas wieczornej kąpieli, czy na plaży, w domu czy ogródku. Tata z przyjemnością poczyta córce wiersze Brzechwy do poduszki, nakarmi obiadem, obetnie paznokcie, kupi wymarzoną zabawkę czy piątego z rzędu lizaka. To nic, że nie wolno i że to przesada ale ten twierdzi, że jest od rozpieszczania a ja jako matka od wychowywania. Jakoś niesprawiedliwie te role zostały nam przydzielone...Tak czy inaczej serce rośnie jak się na nich patrzy. Kłótni między nimi jak na lekarstwo, atmosfera wzajemnej zgody rozsiewa się wokół, jest miło i przyjemnie ach...
![]() ![]() ![]() ![]() ![]() ![]() ![]() Komentarzy: 4 (Komentarze)
Przepis na anginę czyli niedobrze jak za dobrze...Plus podziękowanie
2010-07-07 22:09:10
Porcja lodów plus kąpiel w basenie plus wypad nad morze plus temperatura powietrza powyżej 27 stopni a do tego jeszcze zimne napoje i chłodne wietrzne wieczory. Wszystko dobrze wymieszać i infekcja gotowa. Na efekt całego miksu nie trzeba było długo czekać, eh my chorowitki dwie...Ami stała się posiadaczką bakteryjnego zapalenia lewego migdała z ropnymi naciekami, wysoką gorączką, bólami brzucha, wymiotami, brakiem apetytu a ja z racji niemożności wydobycia z siebie głosu, piszczę niczym zdarta płyta tudzież starej generacji odkurzacz stałam się ,, chyba’’ posiadaczką zapalenia krtani. Do internisty nie idę, mam dość biegania od jednego lekarza do drugiego a na zapalenie krtani się raczej nie umiera buhaha. Samo przyszło, samo przejdzie chyba...I tak biorę całą masę przeróżnych leków na Leśniewskiego w tym sterydy i przeciwzapalne więc mam nadzieję, że w ich towarzystwie żadne paskudztwo się nie wykluje znowu...Jutro mam biopsję mojego guzka na tarczycy i w tym miesiącu czekają mnie jeszcze trzy wizyty u specjalistów także na samo słowo wizyta lekarska dostaję ciarek na skórze (delikatnie powiedziawszy). Ami bierze Zinnat, cała ceremonia podawania tego antybiotyku wygląda jak z domu wariatów. Wydziera się w niebogłosy, pluje lekiem a nawet zmusza się do wymiotów. Z dziećmi zawsze jest wesoło...Jakoś metodą prób i błędów udaje nam się podać specyfik ale co się namęczymy to nasze...Najważniejsze, że dziecko czuje się znacznie lepiej, można powiedzieć że antybiotyk ten działa cuda a Ami zdrowieje w oczach. Teraz już z górki a potem znając życie znowu pojawi się jakiś szczyt do wspinania z krętymi ścieżkami. Dlaczego nigdy nie może być za dobrze? Dlaczego człowiek nie może żyć w spokoju, szczęściu, radości. Zawsze coś lub ktoś się przyplącze. Samo życie, samo życie takie właśnie jest chce się zaśpiewać...Czasem kolorowe, czasem parszywe ale kocham je mimo wszystko i chwytam każdy wspaniały dzień a o tych z chmurami gradowymi staram się po prostu nie myśleć i wypierać ze swojej głowy. Carpe diem mimo wszystko.
P.S. Ważne, miłe, przyjemne, budujące, czyli dziękuję Szanownemu Jury za głosowanie na amelkowego bloga i wytypowanie go na pozycję drugą w klasyfikacji na blog miesiąca. Zgodnym chórem razem z Ami krzyczymy radosne hura! I tu dużymi literami WIELKIE DZIĘKI. Komentarzy: 1 (Komentarze)
Prawie jak Miami Beach
2010-07-04 22:42:38
Żar tropików, pogoda wprost wymarzona na urlopowanie i zażywanie kąpieli morskiej tudzież słonecznej dlatego też każdą wolną chwilę staramy się spędzać na naszej złotej plaży. Kierunek plaża Górki, Ami blog w sezonie letnim przypomina trochę przewodnik turystyczny po pomorzu ale tak właśnie spędzamy nasz czas. Ciało złoto-buraczkową opalenizną pokryte, duże porcje tlenu, słońca i bryzy morskiej oraz olejku do opalania, wszelkie kremy z filtrem także mile widziane. Do plecaka spakowane to co dmuchane i na wodzie się unosi czyli piłki, pontony, baseny itp., oraz przekąski dla naszej żarłocznej rodzinki. Jednym słowem jest cudownie. Lato, lato wszędzie zwariowało oszalało moje serce...!
![]() ![]() ![]() ![]() ![]() P.S. Pobyt prababci Halinki w naszym gronie rodzinnym chyli się ku końcowi, prawie 3 tygodnie spędzała sędziwa członkini rodziny z nami. Prababciny wyjazd planowany na wtorek, oj będzie ryk i tęsknota. Ami chodzi za babcią krok w krok a ta nawet do toalety nie może wyjść sama...Już widzę te amelkowe krokodyle łzy i krzyk na pół osiedla babciu nie możesz jechać! Babciu wracaj!
![]() ![]() ![]() Komentarzy: 3 (Komentarze)
Archiwum: 2008: styczeń luty marzec kwiecień maj czerwiec lipiec sierpień wrzesień październik listopad grudzień 2009: styczeń luty marzec kwiecień maj czerwiec lipiec sierpień wrzesień październik listopad grudzień 2010: styczeń luty marzec kwiecień maj czerwiec lipiec |
![]() ![]()
|
|||||||||||||||||||||
| Stronę Amelki odwiedziło 47180 gości. |
||||||||||||||||||||||