« Poprzedni blog Następny blog »

Załóż teraz swojemu dziecku rodzinny pamiętnik

 







 

 

                      
 
- Bry i Bubu :: - Duszek Tymuś :: - Dwa smyki :: - Dzieci sprawne inaczej :: - Gosia i Ania :: - Gucio i Hela :: - Haniołek, Brumiś i Spółka :: - Hanka :: - Kuba i Kamil :: - Lęki, jęki i Potwory :: - Malina i Mati :: - Martynia i Michaś :: - Martynka i Patryk :: - Martyśka i Kuba :: - Mazusy :: - Melek Elemelek :: - Monsterowo :: - Motyle Oskara :: - Nie-zapominajki :: - Nikusiowe życie :: - Notki Mamrotki :: - Ola i Jaculo :: - Pamiętnik Maćka K. :: - Patrycja i Wojtuś :: - Pypulinka :: - Rybi brulion :: - Scovron :: - Szuflada :: - Ulotne chwile :: - W Starogardzie :: - Wiola i Ninka :: - Wiola z Szymciem :: - WP :: - Zapiski Magdy :: - Zegarka i Karolinka :: - Zeszydło z worka :: - Zimnoblog :: - Zosia :: - Zuziaczek ::


Strona główna Galeria zdjęć Strona o mnie Księga gości


 









 
 


2012-01-25 18:13:00

Gdzie dwaj mężczyźni... :)


Rafał siedział w pokoju wpatrzony w telewizor. Tuż przy dłoni położył sobie pilota.  W pewnej chwili przy kanapie pojawił się Kacper i szybkim ruchem przechwycił cenny sprzęt. Stanął z nim przed ojcem i z bezczelnym samozadowoleniem na twarzy oczekiwał reakcji.
Ojciec zaś nie reagował, bo chyba go zamurowało.
Minęły trzy pełne napięcia sekundy i Kacper jednak nie wytrzymał - błysnął zębami w uśmiechu i radosnym tonem zawołał:
- He he! Psieśtlasiłem tatę!
Po czym grzecznie odłożył pilot na miejsce i wrócił do swoich spraw. Ojciec odetchnął z ulgą :)

Tam gdzie się spotykają dwaj mężczyźni bywają też 'klaty' i 'boksi', a nawet 'dziudo'. Wciąż się okładają nawzajem.

- Ja będę bił tatę po bziuśku, a tata mnie bije po buzi! - komenderuje z entuzjazmem Kacper. I zaśmiewa się waląc ojca pięściami po brzuchu.

Albo siada Rafałowi na kolanach i proponuje zabawę:

- Tato, źziuć mnie na podłogę!

O dziwo, tak naprawdężyją w zgodzie i nawet posiniaczeni nie chodzą :)






Komentarzy: 2 (Komentarze)

_____________________________________________________________________



2012-01-24 1:27:00

Sanki


Podczas różnych wypraw pieszych z synem zwykle - czyli wtedy gdy nie leży śnieg - jest tak:
- Biegamy! - rozkazuje Kacper tonem, z którym trudno dyskutować. - Biegaj, mamo, sibciej! Biegaj tak jak ja!
Kłusujemy więc ulicami i chodnikami.
Aż spadł śnieg i zaszła zmiana.
- Mamo, pociekaj na mnie! Mamo, idź wolniej. Tlochę wolnej! - nalega.
Bo teraz Kacper ma trudniej. Trudniej ze względu na ogon, który za sobą ciągnie.





Trwają ferie.
























Komentarzy: 3 (Komentarze)

_____________________________________________________________________



2012-01-20 23:39:00

Ja!


Już kilkanaście tygodni temu zniknęła jedna z najbardziej charakterystycznych cech kacpryjskiej mowy.
Kapsel porzucił swój zwyczaj mówienia o sobie samym w drugiej osobie.
Teraz słyszymy 'ja' i jest to prawdziwa rewolucja. Zupełnie nagle poziom jego wypowiedzi poszedł ostro w górę.

Żeby jednak nie zrobiło się nazbyt nudno, dość często mówi o sobie w rodzaju żeńskim.

A jakie wygłasza deklaracje!

- Ja już nigdy nie będę tsiaśkała dźwiami!

Albo:

- Ja już nigdy nie będę płakała!

Oczywiście, jest to sajens fikszyn, ale brzmi zachęcajaco!

***

Nad miską czipsów rozmowa:

- Mama nałoziła tutaj cipsi, ziebym ja jadła! - stwierdza mój chłopiec.

- Dlaczego znowu mówisz jak dziewczyna? - zapytuję.

Kacper jest oburzony.

- Ja nie mówiłam jak dziewcina!!!






Komentarzy: 1 (Komentarze)

_____________________________________________________________________



2012-01-16 20:14:00

Na zimowo


Według Kacpra, zaczęły się ferie BO spadł śnieg.
Sam Kacper postanowił jednak z ferii nie korzystać i pomimo usilnych porannych namów leniwej zaspanej matki nalegał na pójście dzisiaj do przedszkola. Nie przekonała go ani perspektywa zamiennej wyprawy do biblioteki ani nawet spaceru z sankami.
Przedszkole pracuje zwykłym trybem i tylko frekwencja niższa niż na co dzień.
- Nie było dzisiaj Asi i ja musiałem się bawić ź Kaloliną! - skarżył się Kacper na nieobecność ulubionej koleżanki. Karolinka to teraz stałe zastępstwo za Asię. Choć jeszcze kilka tygodni temu to właśnie Karolina zajmowała u Kacpra miejsce na najwyższym podium :)
Wybrali się z grupą do przyprzedszkolnego ogrodu, gdzie według synowskich relacji nie wolno im było korzystać z mokrych i zasypanych śniegiem zabawek. Mogli tylko biegać.
- I Wojtek ziuciał śniegiem - uzupełnił swoje sprawozdanie Kacper.
- A ty też rzucałeś?
- Ja nie! Bo ja miałem lękawićki.
- A Wojtek nie miał?
- Wojtek miał! - odrzekł Kacper i dostrzegłszy rękawiczkową niekonsekwencję w swojej wypowiedzi, poprawił się: - Ja nie ziuciałem bo ja nie umiem!
Powiedziałam mu, że nie ma innego wyjścia tylko się nauczyć. I posłuszny syn po wyjściu z przedszkola natychmiast zabrał się za trening. Zagarniał śnieg w łapki i podnosząc ramiona rozsypywał go wokół siebie. Najwięcej śniegu zebrało mu się oczywiście w kapturze. Ale nauka nie poszła w las, ostatnia przed dotarciem do domu śniegowa porcja wyrzucona zamaszystym ruchem ramion trafiła prosto za mój kołnierz.
Brrr...





Komentarzy: 2 (Komentarze)

_____________________________________________________________________



2012-01-14 20:47:00

Przedstawienie


W czwartek odbyły się w przedszkolu obchody Dnia Babci i Dnia Dziadka. Z tej okazji dzieci przygotowały występ, na który składało się przedstawienie jasełkowe oraz akademia na cześć wszystkich babć i dziadków.
Byłam pełna wątpliwości, jak też poradzi sobie Kacper, bo poprzednie uroczystości tego rodzaju wprawiały go w nie najlepszy nastrój i zawsze był zagubiony, przestraszony i chyba niezupełnie rozumiał, o co w tym całym zamieszaniu chodzi.
Jakże miło się rozczarowałam!
Tym razem Kacper poradził sobie wspaniale. Miał, razem z kilkoma koleżankami, rolę 'dziecka z serduszkiem'. Był uśmiechnięty i spokojny, wręcz pewny siebie. Śpiewał, gestykulował, tańczył, a nawet wyrecytował do mikrofonu króciutki fragment wiersza!




Komentarzy: 1 (Komentarze)

_____________________________________________________________________



2012-01-11 11:52:00

Goście


Byli tu Marta i Adrian (przez Kacpra zwany Albianem). Spędzili z nami cały tydzień. Fajny tydzień!
Co wieczór Kacper wyciągał którąś ze swoich gier i odbywały się grupowe rozgrywki.

Małpki były na przykład:


Pierwszego wieczoru wpadli we troje: Ania, Marta i Adrian. Obie ciotki rzuciły się na Kacpra z uściskami i buziakami. On zachwycony. Z entuzjazmem namawiał obie na więcej: - Ciociu, ciałuj sibko! Oczywiście, nie trzeba było ciociom drugi raz tego powtarzać. Adrianowi też podstawił Kacper buzię do pocałowania, a ten cmoknął go delikatnie w czoło. Młody zareagował zaskoczeniem.
- Dlaciego wujek Albian tak źlobił? - zapytał. A potem natychmiast sam sobie odpowiedział: - Bo wujek ma tutaj okulaly!

 



Komentarzy: 1 (Komentarze)

_____________________________________________________________________



2012-01-10 10:31:00

Nowe


Naświętowaliśmy się! Trzy kolejne świąteczne weekendy - przeleniuchowane w dobrym towarzystwie. A za chwilę rozpoczynamy z Kacprem ferie, więc pewnie znowu będziemy się błogo kisić we własnym gronie.
Sylwestra spędziliśmy we troje na rozłożonej na pół salonu kanapie. Wesoło było i razem. Kacper nie miał najmniejszych problemów z dotrwaniem do północy. I później. Zagnałam do łóżka około drugiej i jeszcze musiałam mu poczytać, by zechciał zasnąć. Spełnił z nami noworoczny toast i z błyskiem w oku obserwował fajerwerki nad osiedlem. Fajnie!
A wraz z początkiem stycznia Rafał odszedł z pracy. Teraz skoncentruje się na własnej firmie. I ja postanowiłam się wreszcie nauczyć projektowania, żeby lata męczarni na studiach budowlanych nie szły na marne. Pracujemy więc razem, głównie w domu. To ogromna zmiana - być razem przez znakomitą większość doby. Na razie mi się podoba.
Kacper miał trochę problemów z przystosowaniem do nowej sytuacji. Trudno mu było zrozumieć, że tata nie wychodzi rano do pracy. Jednego dnia Rafał jeszcze spał, kiedy wychodziliśmy do przedszkola. Kacper był wprost tym faktem wstrząśnięty :) Trudno mu było pojąć, że kiedy wieczorem wracamy do domu, widzimy przez okno zapalone światło w naszym domu. W takich sytuacjach Kacper zwykle obsesyjnie pyta - dlaczego, dlaczego, dlaczego, po co i co żeby (to ostatnie to autorskie kacpryjskie sformułowanie). Pytania nie mają końca. Odpowiedzi go zazwyczaj nie satysfakcjonują, więc często kończy się ogromnym zdenerwowaniem i wreszcie płaczem. Jak wtedy gdy postanowiliśmy z Rafałem razem odebrać go z przedszkola. Na widok taty Kacper parę razy powtórzył jedno pytanie - dlaczego tata przyjechał - zaraz pociekły mu łzy, usta wygięły się w podkówkę, a ręce trzęsły. Kilka minut minęło zanim był w stanie się uspokoić. Zapytałam go czy nie cieszy się, że tata po niego przyjechał. - Ciesię się! - odpowiedział z przekonaniem, chociaż jego twarz wciąż wyglądała żałośnie. Na moją sugestię, żeby, skoro się cieszy, spróbował się uśmiechnąć, zaskrzeczał ponuro: - He he he! Próbował się zaśmiać, ale niezbyt mu to wyszło.
Minęło kilka dni i czas zrobił swoje. Sytuacja jest opanowana. Kacper się przyzwyczaił.
Można się w pełni cieszyć tym nowym.
Szczęśliwego Nowego Roku! Dobrego roku :)




Komentarzy: 0 (Komentarze)

_____________________________________________________________________



2011-12-28 14:05:00

O kochaniu


Zalegliśmy na kanapie. Rafał złożył głowę na podłokietniku od strony okna, ja na przeciwległym. Kacper wkomponował się między ojca a poduchy składając głowę na jego ramieniu i tak leżał. Długo.
W pewnym momencie podniósł się, usiadł i oznajmił:
- Ja juź kochałem tatę, telaź idę kochać mamę!
Po czym przeniósł się na moją stronę i wbił w mój bok i ramiona.
Rodzice wymienili się rozanielonymi uśmiechami.




Komentarzy: 0 (Komentarze)

_____________________________________________________________________



2011-12-23 18:22:00

Pora roku


Wieczorem wpadł ojciec do pokoju z sensacją na ustach.
- Śnieg pada!!
Kacper rzucił się natychmiast do okna by na własne oczy ujrzeć tę rewelację. Stanęli wszyscy by podziwiać biel suto dość z nieba opadającą.
Po kilku tak spędzonych chwilach, Kacper uroczyście obwieścił:
- Jeśt pola loku zima!
Doczekał się wreszcie.
A śnieg poleżał do rana, więc miały chłopaki białe wyjście do przedszkola.
 



Komentarzy: 1 (Komentarze)

_____________________________________________________________________



2011-12-20 14:12:00

Lodowe kanapki


według przepisu żółwia Franklina, który na dobry początek głośno odczytano



W rezultacie czynności kulinarnych powstało coś takiego:



A dla widzów o mocnych nerwach, stan po spożyciu:




Komentarzy: 0 (Komentarze)

_____________________________________________________________________


Archiwum:
2007: marzec kwiecień maj czerwiec lipiec sierpień wrzesień październik listopad grudzień
2008: styczeń luty marzec kwiecień maj czerwiec lipiec sierpień wrzesień październik listopad grudzień
2009: styczeń luty marzec kwiecień maj czerwiec lipiec sierpień wrzesień październik listopad grudzień
2010: styczeń luty marzec kwiecień maj czerwiec lipiec sierpień wrzesień październik listopad grudzień
2011: styczeń luty marzec kwiecień maj czerwiec sierpień wrzesień październik listopad grudzień
2012: styczeń
 
 
 
WAżNE DATY

22 marca 2006 godz.17.10
NARODZINY KACPRA

18 lutego 2007
PIERWSZE KROKI - DWA :)
 
1 grudnia 2009
 KACPER ZOSTAJE PRZEDSZKOLAKIEM

28 grudnia 2009
WYCZEKANE PIERWSZE SŁOWO: TATA:)
 

Moją stronę odwiedziło 60842 gości.