| |
2012-01-25 18:13:00
Gdzie dwaj mężczyźni... :)
Rafał siedział w pokoju wpatrzony w telewizor. Tuż przy dłoni położył sobie pilota. W pewnej chwili przy kanapie pojawił się Kacper i szybkim ruchem przechwycił cenny sprzęt. Stanął z nim przed ojcem i z bezczelnym samozadowoleniem na twarzy oczekiwał reakcji.
Ojciec zaś nie reagował, bo chyba go zamurowało.
Minęły trzy pełne napięcia sekundy i Kacper jednak nie wytrzymał - błysnął zębami w uśmiechu i radosnym tonem zawołał:
- He he! Psieśtlasiłem tatę!
Po czym grzecznie odłożył pilot na miejsce i wrócił do swoich spraw. Ojciec odetchnął z ulgą :)
Tam gdzie się spotykają dwaj mężczyźni bywają też 'klaty' i 'boksi', a nawet 'dziudo'. Wciąż się okładają nawzajem.
- Ja będę bił tatę po bziuśku, a tata mnie bije po buzi! - komenderuje z entuzjazmem Kacper. I zaśmiewa się waląc ojca pięściami po brzuchu.
Albo siada Rafałowi na kolanach i proponuje zabawę:
- Tato, źziuć mnie na podłogę!
O dziwo, tak naprawdężyją w zgodzie i nawet posiniaczeni nie chodzą :)
Komentarzy: 2 (Komentarze)
_____________________________________________________________________
2012-01-24 1:27:00
Sanki
Podczas różnych wypraw pieszych z synem zwykle - czyli wtedy gdy nie leży śnieg - jest tak:
- Biegamy! - rozkazuje Kacper tonem, z którym trudno dyskutować. - Biegaj, mamo, sibciej! Biegaj tak jak ja!
Kłusujemy więc ulicami i chodnikami.
Aż spadł śnieg i zaszła zmiana.
- Mamo, pociekaj na mnie! Mamo, idź wolniej. Tlochę wolnej! - nalega.
Bo teraz Kacper ma trudniej. Trudniej ze względu na ogon, który za sobą ciągnie.


Trwają ferie.










Komentarzy: 3 (Komentarze)
_____________________________________________________________________
2012-01-20 23:39:00
Ja!
Już kilkanaście tygodni temu zniknęła jedna z najbardziej charakterystycznych cech kacpryjskiej mowy.
Kapsel porzucił swój zwyczaj mówienia o sobie samym w drugiej osobie.
Teraz słyszymy 'ja' i jest to prawdziwa rewolucja. Zupełnie nagle poziom jego wypowiedzi poszedł ostro w górę.
Żeby jednak nie zrobiło się nazbyt nudno, dość często mówi o sobie w rodzaju żeńskim.
A jakie wygłasza deklaracje!
- Ja już nigdy nie będę tsiaśkała dźwiami!
Albo:
- Ja już nigdy nie będę płakała!
Oczywiście, jest to sajens fikszyn, ale brzmi zachęcajaco!
***
Nad miską czipsów rozmowa:
- Mama nałoziła tutaj cipsi, ziebym ja jadła! - stwierdza mój chłopiec.
- Dlaczego znowu mówisz jak dziewczyna? - zapytuję.
Kacper jest oburzony.
- Ja nie mówiłam jak dziewcina!!!
Komentarzy: 1 (Komentarze)
_____________________________________________________________________
2012-01-16 20:14:00
Na zimowo
Według Kacpra, zaczęły się ferie BO spadł śnieg.
Sam Kacper postanowił jednak z ferii nie korzystać i pomimo usilnych porannych namów leniwej zaspanej matki nalegał na pójście dzisiaj do przedszkola. Nie przekonała go ani perspektywa zamiennej wyprawy do biblioteki ani nawet spaceru z sankami.
Przedszkole pracuje zwykłym trybem i tylko frekwencja niższa niż na co dzień.
- Nie było dzisiaj Asi i ja musiałem się bawić ź Kaloliną! - skarżył się Kacper na nieobecność ulubionej koleżanki. Karolinka to teraz stałe zastępstwo za Asię. Choć jeszcze kilka tygodni temu to właśnie Karolina zajmowała u Kacpra miejsce na najwyższym podium :)
Wybrali się z grupą do przyprzedszkolnego ogrodu, gdzie według synowskich relacji nie wolno im było korzystać z mokrych i zasypanych śniegiem zabawek. Mogli tylko biegać.
- I Wojtek ziuciał śniegiem - uzupełnił swoje sprawozdanie Kacper.
- A ty też rzucałeś?
- Ja nie! Bo ja miałem lękawićki.
- A Wojtek nie miał?
- Wojtek miał! - odrzekł Kacper i dostrzegłszy rękawiczkową niekonsekwencję w swojej wypowiedzi, poprawił się: - Ja nie ziuciałem bo ja nie umiem!
Powiedziałam mu, że nie ma innego wyjścia tylko się nauczyć. I posłuszny syn po wyjściu z przedszkola natychmiast zabrał się za trening. Zagarniał śnieg w łapki i podnosząc ramiona rozsypywał go wokół siebie. Najwięcej śniegu zebrało mu się oczywiście w kapturze. Ale nauka nie poszła w las, ostatnia przed dotarciem do domu śniegowa porcja wyrzucona zamaszystym ruchem ramion trafiła prosto za mój kołnierz.
Brrr...
Komentarzy: 2 (Komentarze)
_____________________________________________________________________
2012-01-14 20:47:00
Przedstawienie
W czwartek odbyły się w przedszkolu obchody Dnia Babci i Dnia Dziadka. Z tej okazji dzieci przygotowały występ, na który składało się przedstawienie jasełkowe oraz akademia na cześć wszystkich babć i dziadków.
Byłam pełna wątpliwości, jak też poradzi sobie Kacper, bo poprzednie uroczystości tego rodzaju wprawiały go w nie najlepszy nastrój i zawsze był zagubiony, przestraszony i chyba niezupełnie rozumiał, o co w tym całym zamieszaniu chodzi.
Jakże miło się rozczarowałam!
Tym razem Kacper poradził sobie wspaniale. Miał, razem z kilkoma koleżankami, rolę 'dziecka z serduszkiem'. Był uśmiechnięty i spokojny, wręcz pewny siebie. Śpiewał, gestykulował, tańczył, a nawet wyrecytował do mikrofonu króciutki fragment wiersza!
Komentarzy: 1 (Komentarze)
_____________________________________________________________________
2012-01-11 11:52:00
Goście
Byli tu Marta i Adrian (przez Kacpra zwany Albianem). Spędzili z nami cały tydzień. Fajny tydzień!
Co wieczór Kacper wyciągał którąś ze swoich gier i odbywały się grupowe rozgrywki.
Małpki były na przykład:
Pierwszego wieczoru wpadli we troje: Ania, Marta i Adrian. Obie ciotki rzuciły się na Kacpra z uściskami i buziakami. On zachwycony. Z entuzjazmem namawiał obie na więcej: - Ciociu, ciałuj sibko! Oczywiście, nie trzeba było ciociom drugi raz tego powtarzać. Adrianowi też podstawił Kacper buzię do pocałowania, a ten cmoknął go delikatnie w czoło. Młody zareagował zaskoczeniem.
- Dlaciego wujek Albian tak źlobił? - zapytał. A potem natychmiast sam sobie odpowiedział: - Bo wujek ma tutaj okulaly!
Komentarzy: 1 (Komentarze)
_____________________________________________________________________
2012-01-10 10:31:00
Nowe
Naświętowaliśmy się! Trzy kolejne świąteczne weekendy - przeleniuchowane w dobrym towarzystwie. A za chwilę rozpoczynamy z Kacprem ferie, więc pewnie znowu będziemy się błogo kisić we własnym gronie.
Sylwestra spędziliśmy we troje na rozłożonej na pół salonu kanapie. Wesoło było i razem. Kacper nie miał najmniejszych problemów z dotrwaniem do północy. I później. Zagnałam do łóżka około drugiej i jeszcze musiałam mu poczytać, by zechciał zasnąć. Spełnił z nami noworoczny toast i z błyskiem w oku obserwował fajerwerki nad osiedlem. Fajnie!
A wraz z początkiem stycznia Rafał odszedł z pracy. Teraz skoncentruje się na własnej firmie. I ja postanowiłam się wreszcie nauczyć projektowania, żeby lata męczarni na studiach budowlanych nie szły na marne. Pracujemy więc razem, głównie w domu. To ogromna zmiana - być razem przez znakomitą większość doby. Na razie mi się podoba.
Kacper miał trochę problemów z przystosowaniem do nowej sytuacji. Trudno mu było zrozumieć, że tata nie wychodzi rano do pracy. Jednego dnia Rafał jeszcze spał, kiedy wychodziliśmy do przedszkola. Kacper był wprost tym faktem wstrząśnięty :) Trudno mu było pojąć, że kiedy wieczorem wracamy do domu, widzimy przez okno zapalone światło w naszym domu. W takich sytuacjach Kacper zwykle obsesyjnie pyta - dlaczego, dlaczego, dlaczego, po co i co żeby (to ostatnie to autorskie kacpryjskie sformułowanie). Pytania nie mają końca. Odpowiedzi go zazwyczaj nie satysfakcjonują, więc często kończy się ogromnym zdenerwowaniem i wreszcie płaczem. Jak wtedy gdy postanowiliśmy z Rafałem razem odebrać go z przedszkola. Na widok taty Kacper parę razy powtórzył jedno pytanie - dlaczego tata przyjechał - zaraz pociekły mu łzy, usta wygięły się w podkówkę, a ręce trzęsły. Kilka minut minęło zanim był w stanie się uspokoić. Zapytałam go czy nie cieszy się, że tata po niego przyjechał. - Ciesię się! - odpowiedział z przekonaniem, chociaż jego twarz wciąż wyglądała żałośnie. Na moją sugestię, żeby, skoro się cieszy, spróbował się uśmiechnąć, zaskrzeczał ponuro: - He he he! Próbował się zaśmiać, ale niezbyt mu to wyszło.
Minęło kilka dni i czas zrobił swoje. Sytuacja jest opanowana. Kacper się przyzwyczaił.
Można się w pełni cieszyć tym nowym.
Szczęśliwego Nowego Roku! Dobrego roku :)
Komentarzy: 0 (Komentarze)
_____________________________________________________________________
2011-12-28 14:05:00
O kochaniu
Zalegliśmy na kanapie. Rafał złożył głowę na podłokietniku od strony okna, ja na przeciwległym. Kacper wkomponował się między ojca a poduchy składając głowę na jego ramieniu i tak leżał. Długo.
W pewnym momencie podniósł się, usiadł i oznajmił:
- Ja juź kochałem tatę, telaź idę kochać mamę!
Po czym przeniósł się na moją stronę i wbił w mój bok i ramiona.
Rodzice wymienili się rozanielonymi uśmiechami.
Komentarzy: 0 (Komentarze)
_____________________________________________________________________
2011-12-23 18:22:00
Pora roku
Wieczorem wpadł ojciec do pokoju z sensacją na ustach.
- Śnieg pada!!
Kacper rzucił się natychmiast do okna by na własne oczy ujrzeć tę rewelację. Stanęli wszyscy by podziwiać biel suto dość z nieba opadającą.
Po kilku tak spędzonych chwilach, Kacper uroczyście obwieścił:
- Jeśt pola loku zima!
Doczekał się wreszcie.
A śnieg poleżał do rana, więc miały chłopaki białe wyjście do przedszkola.
Komentarzy: 1 (Komentarze)
_____________________________________________________________________
2011-12-20 14:12:00
Lodowe kanapki
według przepisu żółwia Franklina, który na dobry początek głośno odczytano
W rezultacie czynności kulinarnych powstało coś takiego:
A dla widzów o mocnych nerwach, stan po spożyciu:

Komentarzy: 0 (Komentarze)
_____________________________________________________________________
Archiwum: 2007: marzec kwiecień maj czerwiec lipiec sierpień wrzesień październik listopad grudzień 2008: styczeń luty marzec kwiecień maj czerwiec lipiec sierpień wrzesień październik listopad grudzień 2009: styczeń luty marzec kwiecień maj czerwiec lipiec sierpień wrzesień październik listopad grudzień 2010: styczeń luty marzec kwiecień maj czerwiec lipiec sierpień wrzesień październik listopad grudzień 2011: styczeń luty marzec kwiecień maj czerwiec sierpień wrzesień październik listopad grudzień 2012: styczeń |
|
WAżNE DATY
22 marca 2006 godz.17.10
NARODZINY KACPRA
18 lutego 2007
PIERWSZE KROKI - DWA :)
1 grudnia 2009
KACPER ZOSTAJE PRZEDSZKOLAKIEM
28 grudnia 2009
WYCZEKANE PIERWSZE SŁOWO: TATA:)
|
|