« Poprzedni blog Następny blog »

Załóż teraz swojemu dziecku rodzinny pamiętnik

Przygód kilka Dziecia i Rodzynka

                  Przygód kilka
             Dziecia i Rodzynka   

                                 25341
 
                               

Suwaczek z babyboom.pl

 

Suwaczek z babyboom.pl











2010-09-03 o godzinie 16:23:00
 

To już od dzisiaj czterolatka w moim domu- urodzinki





Izabelka ma, Dzieć blogowy dzisiaj  swoje 4. urodziny obchodzi.
Kiedy to zleciało?
Mnie nie pytajcie, bo sama nie wiem, zastanawiam się.
Przecież tak niedawno wrocilam ze szpitala z maleńką istotką, ktora swa grzecznoscia zaskoczyla wszystkich.
Nie potrzebowala duzo uwagi. Najlepiej spalo jej sie samej, w osobnym pokoju.
Dopiero pozniej pokazala swoj charakterek, kiedy to za nic w swiecie, przez 4 miesiace nie wziela do buzi smoczka od butelki i matka uwiazana zostala przy dziecku, bo wrzeszlo w nieboglosy, kiedy ktos usilowal jej butle zapodac.
Kolejne pokazanie drugiej twarzy nastapilo, kiedy to przez miesiac czasu wrzeszczala podczas kapiel. Krzyk milkł, zaraz kiedy zostala wyjeta z wody...
Pierwszy usmiech, zabek, kroczek...nie bede sie powtarzala, bo przeciez w ubieglym roku pisalam...
Co sie zmienilo w ciagu tego roku?
Na pewno przezylismy bunt, ktory to objawial sie krzykiem, placzem, wymuszaniem...
Na pewno usamodzielnila sie dziewczyna i przez ostatnie tygodnie wakacji zauwazylam, ze dziecko rano po sniadaniu bezposrednio wychodzilo na podworko i musialam wolac ją na obiad, bo ona pewnie by zapomniala...
Na pewno bylo tez straszne wydarzenie, kiedy to Izka wypila syropek i wyladowala w szpitalu. Nerwy, stres, placz...to na zawsze pozostanie juz w mojej pamieci... mam nadzieje, ze moze ona zapomni...
I co najwazniejsze: od wczoraj moje Slonko przedszkolakiem jest...
Wczoraj powedrowalismy tylko na chwilke, zapoznawczo, ale dzisiaj Izabelka zostala w przedszkolu sama, cow iecej zostala pochwalona za odwage. Kolezanki nowe ma, usmiech nie schodzi jej z ust... i moge stwierdzic, ze mam prawdziwego, dzielnego, szesnastokilogramowego czterolatka w domu...
Zabka, zyczenia zloze po cichutku, w prost do twojego uszka, serduszka...



2 latka



3. latka




I moja czterolatka:


















2010-08-30 o godzinie 16:50:00
 

Obawy (przed)szkolne




Pogoda się nam popsuła, ale za nim się popsuła korzystaliśmy i spacerowaliśmy trochę, ciesząc się ostatnimi gorącymi dniami wakacji.
No właśnie...OSTATNICH DNI WAKACJI. Już pojutrze 1.wrzesnia. Stresa mamy wszyscy...dosłownie wszyscy...
Dagmara- idzie do 1.klasy Liceum Ogólnokształcącego o profili językowym. Wybrana przez nią szkoła, wymarzona można powiedzieć, ale i tak stres jest, bo coś nowego. Szkoła oddalona o 20 km od naszego miejsca zamieszkania, wiec codzienne dojazdy i mniej czasu w domu. Wiecej nowych ludzi i przede wszystkim więcej nauki...
Kornelia- wędruje do 1. klasy Gimnazjum. Też wszystko nowe i także codzienne dojazdy, z tym, ze blizej, bo tylko 5 km. Nowe przedmioty i ludzie z roznych miejscowosci, calej gminy...
Patryk- moj Rodzynek kochany do zerówki wędruje. Koledzy znajomi juz z przedszkola, z tym, ze nowa pani, zabawki, ksiazki i wieksza dyscyplina na pewno.
Izabelka- moj najmniejszy, rozpieszczony Dzieć rozpoczyna edukację w przedszkolu. Do tej pory zawsze z mamusią, do przedszkola czasami wpadala przy okazji dyzuru matki... Zawsze byłam do dyspozycji, zeby pomoc pomalowac, wyciac, podpisać, ponieść na wycieczce na rękach. No, ale trzeba odciąc pępowinę kiedyś... Boje się, że nie będzie słuchać, że będzie płakać za mną, że nie poradzi sobie, bo tylko ona i dwojka dzieci jako nowe do przedszkola zapisały się. Pozostale któryś rok z kolei wedruje i juz literki znaja i reguly przedszkolne, ale wierze, ze moja najmlodsza sobie takze poradzi. Przeciez od malego kontakt z innymi dzieciakami miala i niby cieszy się teraz, zakupy z duma robila. Wybierala plecak, pojemnik na sniadanie, pantofelki, recznik. Przegladala to juz kilkadziesiat razy. Zachwycona, bo w prezencie urodzinowym od cioci otrzymala kredki, piornik, chociaz moze na razie nie ppotrzebny, ale ona przedszkolak jest i miec musi;)
Ale rzekła mi ostatnio, ze ona pojdzie, ale wakacji bedzie miala;) i ze przypadkiem moze ja zab bolec i wtedy pani zadzwoni po mamusię...Tylko, zeby jej ten zab jakos dziwnie za czesto nie bolal.

Bedzie dobrze. Musi być. Przeciez przerabiam to za kazdym razem z czwórką dzieciakow. Tylko trudno jakoś tak za każdym razem...
A teraz fotki z ostatniego spacerku:


Wybraliśmy się całą ekipa. Wziełam cory, Patryka, siostrzenicę Wiktorię ( 2 latka) i córki kuzynki Klaudię ( 13) i Amelkę (7)












Dziec oczywiscie transport wozkowy wymusil na matce i ta dyszac i sapiac meczyc sie musiala z 16.kg dzieckiem i kilko kg. wozkiem.





P.S. Bym zapomniala. Szczescie czworonozne z nami takze bylo;)















2010-08-26 o godzinie 21:26:00
 

Zeby tradycji stalo sie za dosc...




Tak jak w temacie...
W sobotę u sasiada odbywalo sie wesele. Dzieciaki wiec wpadły na szalony pomysl, coby mlodej parze powinszować i szlaban, bądź bramę zrobić. Od godziny 13:00 poprzebierani wyszlismy na drogę.

Izabelka zasiadła na wozie ( z kuzynka Wiktorią), a Patryk z kuzynką Julką za mlodą parę przebrani otrzymali najbardziej zaszczytną rolę i z lilią powędrowali do prawowitych mlodych zlozyc zyczenia. Patryś glosno wyrzekl slowa: WSZYSTKIEGO NAJLEPSZEGO NA NOWEJ DRODZE ZYCIA. Zdjec z tego momentu brak, gdyz baterie w aparacie nie wytrzymaly tak podnioslej atmosfery i po prostu sobie wysiadly... Za to kilka innych... Ten gosciu w czarnych okularach to wujek, a dziewczynka-biedronka to kuzynka Paulinka




Uznani zostalismy przez gosci weselnych za najpiekniejsza bramke i nagrani przez kamerzyste...;)

Wieczorkiem pod weselem bylismy potancować...

"ZE CO?ZE JA DO PRZEDSZKOLA? CHYBA ZARTUJECIE"

p.s. Corka na wozie oczywiscie byc musiala;)















2010-08-22 o godzinie 18:35:00
 

Witaj wielki świecie-Rzeszów;)




Dnia pewnego, o wspaniałej, nieupalnej pogodzie, ciocia Ania zabrała dziewczyny starsze i Rodzynka do kina na Shreka w 3D;)
Droge do Rzeszowa upłynęła spokojnie. Obfitowała w historyjki, bogate w fantazje Patryka o tym jak to tatuś dostał zdjęcia od radaru i uciekać za granice musiał, żeby go policja nie złapała;)

W kinie też super, popcorn był, pepsi i okulary. Fotele z deka za niskie były, ale udało się jakoś. Film sie dzieciakom podobał, a Patryk się tak wczuł, że w pewnym momencie na całą salę:  Fiona, no pocałuj go;) Nie muszę opisywać reakcji publiczności;)





A po seansie McDonald;)


Pozdrawiamy:*















2010-08-16 o godzinie 14:20:55
 

Zamknąć w kadrach...kury, kaczki i te inne. Po prostu polska wieś





A więc... wróćmy do wakacji na Węgierce. Dziewczyny moje starsze "wywiozłam" na cały tydzień, coby to se trochę odpoczęły od matki ( tudzież odwrotnie);)
Ale i zatęsknilam, więc z pomysłem odwiedzenia ich wpadłam...
Razu pewnego, więc wybralam się z maluchami i aparatem... I odpoczywałam, bo dzieciaki stęsknione zajmowały się sobą nawzajem, a ja osamotniona z aparatem zostalam. Biegać mi się za nimi nie chciało, więc fotografowałam co popadnie i spójrzcie. Odrobinę klimatu wsiowego możecie sobie poużywać:


Kicia babci...Jedna z siedmiu...

Brutusisko babci śliczne, ale z jakimś ADHD, więc na zdjęciach rzadko jest, bo jak już wspominałam-biegać z aparatem mi się nie chciało.

I proszę bardzo:oto kura, a właciwie kwoka i tolerancyjna bardzo, bo te oto kaczuszki zaadoptowala

J.W. Ten sam, reszta taka jakby przyczajona bywala.






Przepraszam za ilość, ale uwielbiam fotografować koty, a szczególnie tego jednego. Jest taki dostojny i leniwy i jakiś taki spowolniony. Śmiem twierdzić,że to za sprawą tego z ADHD, który go uwieeeeeeelbia "miziać"


A tutaj kolejna sesja: Kot&Kurczak. No cóż. Polubili się.














I drugi z siedmiu...A te jego oczy to cudowne są ( żaden fotomontaż)

Kolega świerszcz też mi towarzystwa dotrzymywał:

No i troche pejzaży:





I żeby nie było, córki moje zamieszczę też:




Brutusek

I trzeci z siedmiu


Reszta innym razem, bo notka kilometrowa...
Kto doszedl do konca gratuluję;)

















2010-08-10 o godzinie 9:01:46
 

I zaczęło się




Co u nas?

Co do powikłań popanadolowych to dzięki Bogu został tylko ogromny strach przed szpitalem, doktorem, pogotowiem.

W piątek Patryk kończy przedszkole, a od września zerówka. Izabelka zaś od września przedszkole zaczyna. 

Ostatnim czasem odpoczywaliśmy sobie trochę. Wyjeżdżaliśmy sobie do babci na Węgierkę, a tam bŁoooogie lenistwo. Spacerki i te inne, ale o tym to już innym razem.

Izabelka?- uparciuch mały. Musi mieć to co chcę. W innym wypadku płacze rozpoczyna, a uspokoić trudno. Ostatnio czasy córkowania ją naszły. Wszędzie chodzi z lalką i niechby ktoś ją w jej towarzystwie lalką nazwał- od razu Dzieć pod bogi się łapie i wykład na temat:CÓRKA TO JEST rozpoczyna. Nawet Wiktoria ( kuzynka 2 letnia), widząc lalkę mówi: Corka. Córka spacery dlugie odbywa, wieczorkiem w piżamki przebrana, bajki przed snem ogląda, zajęła moje miejsce na łóżku (!).
Ostatnio Izabelka usnęła, więc ja cichaczem chciałam lalkę wyemigrować z łóżka. No i tak też zrobiłam. Rano obudził mnie taki widok. Dzieć na brzegu łóżka z córką w ramieniu mówi jej tak: Cólecko, nie maltw sie, w nocy spadłaś z łózka,a moze ktos nie dobly cię zwalił    (i to pełne wyrzutu spojrzenie na mnie). Wyściskała tą lalkę, wycałowała,a na mnie przez cały ranek krzywo patrzyła. No i chcąc nie chcąc się godzę z tym, że mi dziecko dorasta i instynkty różne jej się budzą;)





























P.S. Fotki z razu pewnego, kiedy babski wypad się odbywał. Tylko ja, Dagmara, Kornelka, Izabelka i aparat:) Ach jak ja kocham ten czas, kiedy pola złocą się, i te kłosy zbórz;)
P.S.2 Nie wiem czemu smyki mi jakość zdjęć psują


















2010-07-27 o godzinie 20:22:15
 

"Pada deszcz, a ja siedze na chodniku i marzę o tęczy. "








Ciągle pada! Asfalt ulic jest dziś śliski jak brzuch ryby,
Mokre niebo się opuszcza coraz niżej,
żeby przejrzeć się w marszczonej deszczem wodzie. A ja?
A ja chodzę desperacko i na przekór wszystkim moknę,
Patrzę w niebo, chwytam w usta deszczu krople,
patrzą na mnie rozpłaszczone twarze w oknie, to nic.

Ciągle pada! Ludzie biegną, bo się bardzo boją deszczu,
Stoją w bramie, ledwie się w tej bramie mieszcząc,
ludzie skaczą przez kałuże na swej drodze. A ja?
A ja chodzę, nie przejmując się ulewą ani spiesząc,
Czując jak mi krople deszczu usta pieszczą,
ze złożonym parasolem idę pieszo, o tak!


Ciągle pada, alejkami już strumienie wody płyną,
Jakaś para się okryła peleryną,
przyglądając się jak mokną bzy w ogrodzie. A ja?
A ja chodzę w strugach wody, ale z czołem podniesionym,
Żadna siła mnie nie zmusza i nie goni,
idę niby zwiastun burzy z kwiatkiem w dłoni, o tak.

Ciągle pada, nagle ogniem otworzyły się niebiosa,
Potem zaczął deszcz ulewny siec z ukosa,
liście klonu się zatrzęsły w wielkiej trwodze. A ja?
A ja chodzę i niestraszna mi wichura ni ulewa,
Ani piorun, który trafił obok drzewa,
słucham wiatru, który wciąż inaczej śpiewa.





No może nie dosłownie jak w piosence  wedrujemy bez parasola, bo parasol jest...
ale mokniemy, bo Dzieć tylko do sesyjki pozwolił sobie na rozłożenie parasola...
Tak to funkcje myli i parasol za podpórkę robi...no nie ma co sie dziwić...
w końcu dziecko moje w sile wieku juz jest... 4 latka to powazny wiek...
Pozdrawiamy wszystkich mokro mokro i deszczowo

















2010-07-26 o godzinie 17:04:32
 

Chwile grozy-szpital




I wszystko potoczylo sie w mgnieniu oka...
Czwartek...godziny przedpoludniowe...
Izabelka u cioci w sasiedztwie, Patryk tez, ja ze starszymi dziewczynami za sprzatanie sie biore...
Nagle, moim oczom ukazuje sie butelka z Panadolu...
Dziwne, bo pusta, a dalabym sobie glowe uciac, ze pelna byla. Raz tylko w czasie goraczki Dzieciowi podałam... I dziwne takze to, ze na półce na dole stoi, a na samej gorze regału była...
I ta myśl: Ktoś wypił cała butelke syropu... i wiem od razu: IZABELKA, bo ona wprost uwielbia Panadol...
Biegnę do sąsiadki, a ona juz w drzwiach do mnie: Izabelka płacze strasznie. Nie wiem co sie dzieje. Chcialam jej dac rosolku, ale mowi, ze brzuszek ja boli.
Podbiegam do mojego dziecka. Blada jak sciana, zwinieta w klebek jak kociak maly, placze, kurczy sie. Biegniemy do domu. Wzywać pogotowie? Nie, sąsiadka nas zawiezie.
Izabelka zasypia niemal ze na stojąco. Jedziemy do lekarza rodzinnego. Pani doktor nie wie co czynic. Czyta dopiero w książkach jak należy postępować w takich przypadkach, liczy, liczy i policzyc nie potrafi jak bardzo przekroczyla dawke Izabelka…
Wychodzimy do ubikacji… Mala chce wymiotować, nie, nie wymiotowac, kupke chce…Nie, kupke tez nie…
Wracamy…
W gabinecie czeka teraz już także pan doktor… Skierowanie do szpitala…
Jedziemy… Izabelka w samochodzie zasypia…
Siedze jak na szpilkach. Droga dłuży się strasznie… Jej żeby być już w szpitalu.
Trzymam jej główkę na kolanach i sprawdzam czy oddycha… Dojeżdżamy.
Biegne z nią na rękach na izbę przyjęć. Odsylają nas z miejsca na miejsce. W końcu trafiamy na oddział dziecięcy…
Pielęgniarki zaprowadzają nas ma zabiegówkę.
Wiedzą już czym się ta moja panna zatruła.
Czekamy na panią doktor. Sadzam Izabelkę na łóżku, a ta nie potrafi usiedzieć. Przewraca się.
Przychodzi pani doktor. Mierzymy temperaturę, ważymy, mierzymy…. Przelicza przekroczenie dawki.
Wychodzi na to, że Dzieć wypił tyle ile w najcięższych przypadkach podaje się w ciągu 2 dób…
Zostajecie w szpitalu. Zrobimy plukanie żołądka, podamy kroplówki, zrobimy badania. W 2. dobie może wystapić żółtaczka, problemy z wątrobą.- słowa pani doktor.
I płukanie żołądka. Nie będę tutaj opisywać, ale myślałam, ze serce pęknie mi na kawalki, widzac płacz mojego dziecka.
Po wszystkim wybiegła na korytarz, gdzie Dagmara z sasiadką były. Błagała: nie zostawiajcie mnie tutaj, weźcie mnie do domku i mamusie weźmiemy. Ja tutaj nie chcę zostać, boję się. Proszę.
I znow do zabiegówki. Tym razem pobieranie krwi i zakładanie wenflonu . I znów rozdzierający płacz.
Po wszystkim wędrujemy do Sali. Dziewiątka. 2 łóżka, czerwony kapturek na scianie.
Przychodzi pielęgniarka z kroplówkami. Izabelka w krzyk. Ona nie chce już rury do buzi. Po wytłumaczeniu, ze to do rączki, bo rączka chce pić udaje się.
Chwile z kroplówką są dla mnie najgorsze, bo biegać za nią muszę ze stojakiem. Na korytarz nam wyjść nie można, gdyż dzieciaki z różnymi chorobami i personel zabrania spacerowania.
Swietlica jest, ale bez zabawek, za to z telewizorem, ale zepsutym.
Siostra przywozi nam potem ubrania, lalkę, książeczki do czytania, więc jakoś sobie radzimy. Noce spokojne są, tylko gorąco, a okienka tylko malutkie uchylone.





Dieta, kilka kroplówek i w niedzielę przed południem wychodzimy, ale dopiero dzisiaj wypis otrzymałam.
Izabelka na oddziale chyba najbardziej znanym dzieckiem jest. Gawedzi sobie z lekarzami, pielęgniarkami, salowymi, a przy wywiadzie, gdy to pani pyta co lubi jeść, Dzieć odpowiada: Mleczko, parówkę i różowy syropek.


Kochani, chowajcie lekarstwa przed dzieciakami. Ja się już przekonałam jak niebezpieczne mogą być dla dziecka. Izabelka jest bardzo trudnym dzieckiem pod względem ostrożności. Na każdym kroku musze uważać, bo nie pierwszy raz zdarzyla się sytuacja, gdy ona szukala w apteczce.
Wiem, ze uwielbia panadol, wiec nawet do apteczki nie schowałam, bo ostatnio przyłapałam ja na goracym uczynku. Schowałam syrop wysoko na regale, poza zasiegiem.
Opowiadala potem, ze wziela krzeslo, bo chciala zobaczyc co tam stoi i znalazla Panadol. Nie wiem jak otworzyla go, bo przeciez z zabezpieczeniem jest. Pytałam jej potem dlaczego to wypila: Bo mnie gardełko bolalo. Dobrze, ze tak to się skończyło. Zadnych powikłań na szczescie nie było.










Archiwum:
2008: luty marzec kwiecień maj czerwiec lipiec sierpień wrzesień październik listopad grudzień
2009: styczeń luty marzec kwiecień maj czerwiec lipiec sierpień wrzesień październik listopad grudzień
2010: styczeń luty marzec kwiecień maj czerwiec lipiec sierpień wrzesień


Bo przyjaciel to Skarb
                                                                                  
   
Karinka i Karolina
                                                                                  - Dzielna Karinka

                                                                             
 
                                                                                  
   
Madzia Zosia i Izabela
                                                                                  - Dzielna Madzia

                                                                             
 
                                                                                  
   
Dominik i Izabela
                                                                                  - Honorowy 555

                                                                             
 
                                                                                  
   
Księżniczka Bella i Sylwia
                                                                                  - Imienniczka

                                                                             
 
                                                                                  
   
Młody Gniewny, Natalka i Kasia
                                                                                  - Londyńska cudowna rodzinka

                                                                             
 
                                                                                  
   
Pawcio, Pati, Paula, Przemo i Basia
                                                                                  - Niezwykła Rodzinka

                                                                             
 
                                                                                  
   
Weronika, Wiktoria i Magda
                                                                                  - Sliczne Weronika i Wiki

                                                                             
 
                                                                                  
   
Patryś, Kacperek i Martynka
                                                                                  - Super dzieciaki i cudowna mamuśka

                                                                             
 
                                                                                  
   
Ania i Iwonka
                                                                                  - Super Kobitki

                                                                             
 
                                                                                  
   
Tymuś, Ala i Kasia
                                                                                  - Urwisy

                                                                             
 
                                                                                  
   
Ania, Maciuś, Krzyś i Monika
                                                                                  - Wesoła Trójeczka