« Poprzedni blog Następny blog »

Załóż teraz swojemu dziecku rodzinny pamiętnik


- Hanulek   |    - Kubuś   |    - Kubuś   |    - Lukciu   |    - Mała Wiśnia   |    - Sałatki   |   
  O Misku i nie tylko:) - 2011-11-21 17:56:00
     Zaległosci co nie miara...no nic jakos trzeba temu sprostac:)Ostatni wpis sugerował,ze szykujemy sie do urlopu,a tu juz dawno po i tylko wspaniale wspomnienia pozostaly!!!Krotko o urlopie-tradycyjnie spedzilismy go w Polsce w naszym ukochanym domku na jeziorem.Niestety pogoda w tym roku nie dopisala i mozna by ja okreslic typowa pogoda w kratke.Nas to jednak nie zrazalo,mimo wszystko bylo pare slonecznych dni w ciagu tych 3 tygodni, wiec tradycyjnie do UK wrocilismy opaleni i naladowani pozytywna energia do...nastepnego urlopu.Oczywiscie zaliczylismy spotkania rodzinno-kolezenskie.W Polsce Misio obchodzil rowniez swoje 6 urodziny...planowalismy rowniez wypad nad morze,niestety pogoda popsula nam szyki,ale i tak bylo super i napewno bedzie co wspominac.Juz nam teskno do nastepnego lata:( Podczas naszego pobytu w Polsce ,w Londynie i nie tylko, mialy miejsce niebezpieczne zamieszki.Przyznam sie ze sledzilismy to z niepokojem.Na szczescie nasza dzielnica jakos uchowala sie bez wiekszych zniszczen i z wielka ulga przyjelismy wiadomosc o opanowaniu sytuacji...
      Po powrocie trzeba bylo przestawic sie na inne tory...czyli przyslowiowy powrot do rzeczywistosci.W skrytosci ducha liczylam,ze po powrocie bedzie na nas czekalo pismo z informacja o zmianie szkoly dla Michalka,niestety trzeba bylo uzbroic sie jeszcze w cierpliwosc.Do starej szkoly Michalek powrocil z wielka ochota...choc pierwsze dni nieco go rozczarowaly,a to glownie z powodu zmiany nauczycielki i zmiksowania jego klasy.Ale i to moj dzielny synek przyjal jak przystalo na prawdziwego mezczyzne i bylo ok!!!
      Dopiero teraz od nastepnego poniedzialku,czyli od 28 listopada Michal zacznie nowa szkole...mam nadzieje,ze bedzie zadowolony,narazie robi dobra mine do...(nie powiem zlej gry,bo nie chce zapeszyc)...mysle ze bedzie ok.Jego angielski w mowie jest juz calkiem dobry,wiec chociaz z dogadaniem nie bedzie mial klopotu.Ostatnio bylam na zebraniu,tzw.open evening i jego pani bardzo go chwalila,ze choc bardzo zywy to jednak grzeczny z niego chlopiec i bardzo pomocny.Dobrze ze rozumieja tu ze pierwszym jezykiem mojego dziecka jest polski...wiec biora duza poprawke na pewne niedomagania w angielskim.Pani powiedziala,ze jeszcze troche i powinno byc juz calkiem dobrze:)
      I jeszcze jedna bardzo istotna rzecz...w przyszlym roku Misio bedzie mial brata lub siostre i bardzo sie z tego powodu cieszy...my zreszta tez:))))))))

Komentarzy: 5 (Komentarze)


Przed holiday'em:) - 2011-07-27 22:30:00
     Tradycja tego blogu jest uzupelnianie zaleglosci...no coz jakos nie moge sie zmusic do systematycznosci.Postanowilam napisac co nieco bo to juz wkrotce holiday...a tu nazbieralo sie zaleglosci od kwietnia.
     Zatem w kwietniu goscilismy tu dziadka z Polski...glownie ze wzgledu na michalkowa przerwe w szkole spowodowana swietami i slubem krolewskim.W sumie nazbieralo sie tego ze 3 tygodnie.Tak,tak w UK nie jest latwo pracujacym rodzicom...a przerwy wypadaja srednio co 6 tygodni,takze trzeba sobie jakos radzic:)Trzeba przyznac,ze ten czas Michal spedzil bardzo aktywnie dzieki wspanialej slonecznej pogodzie...chlopaki zaliczyli rowniez wypad do Natural History Museum,o zwiedzaniu wszystkich okoliczny parkow juz nie wspomne.Po wyjezdzie dziadka zycie wrocilo do utartej normy.Musze sie przyznac ze bardzo lubie jak nas ktos odwiedza i jak dla mnie zyczylabym sobie takich odwiedzin nie tylko jezeli zaistnieje taka potrzeba!!!!Zreszta Michal tez:)
     Co do michalkowych postepow w szkole jest juz calkiem niezle,maly dogaduje sie ze swoimi rowniesnikami w szkole a i nauczycielce potrafi juz wytlumaczym o co mu chodzi.Musze powiedziec,ze jestem bardzo dumna kiedy slysze jak moj maly chlopczyk rozmawia ze swoimi kolegami po angielsku:)Bezcenne:)W lipcu Michala szkola zorganizowala wycieczke do Legolandu...oj ciezko sie bylo doczekac,a na miejscu...wiem bo tez bylam jako rodzic -opiekun.Powiem tylko warto bylo!!!!!
Legoland kojarzyl mi sie zawsze z wycieczka gdzie sie chodzi i oglada budowle z klockow...tymczasem na miejscu zweryfikowalam swoje zdanie na ten temat.Naprawde swietna rodzinna atrakcja na caly dzien i wiecej:)
     Michal stracil swojego pierwszego mleczaka...nie jest jednak szczerbaty,bo zanim mu on wypadl z tylu wyrosl juz staly zab...byl list do zebowej wrozki napisany po angielsku(bo ta wrozka po polsku nie rozumie),w miejsce zabka schowanego pod podzuszke pojawil sie wymarzony prezent;)
     25 lipca Michal zakonczyl szkole,wczesniej 22 lipca otzrymal pierwsze w swoim zyciu swiadectwo szkolne...tzw. school raport...bylo ok,kiedy maly podszkoli jeszczze jezyk bedzie bardzo dobrze.Mysle o zapisaniu Michala do polskiej szkoly,bo faktem zaczyna byc,ze maly lepiej liczy po angielsku niz po polsku;(Ale tak sobie mysle ze poczekam jeszcze rok,bo zajecia w takiej szkole odbywaja sie w systemie weekendowym,takze w sumie bez odpoczynku dla malego.Poki co Michal jest na holiday...juz teskni za szkola...w piatek idzie na caly dzien do swojego kolegi ze szkoly...a w poniedzialek wyjezdzamy na 3 tygodniowy holiday do Polski...liczymy na dobra pogode:)


Komentarzy: 3 (Komentarze)


Co sie dzialo w Polsce!!! - 2011-04-12 17:36:00
      No tak...holiday w lutym juz dawno minal,a notki jak nie bylo tak nie ma,ale bedzie...wlasnie sie pisze:)Przyznam sie szczerze,ze bardzo czekalismy na ten wyjazd do Polski,bo nie bylo nas tam cale 7 miesiecy...i bylo to chyba najdluzsze, jak do tej pory, rozstanie z dziadkami:(Pojechalismy tylko na tydzien,poniewaz tylko tyle wolnego mial Misiek w swojej primary scholl.Musze powiedziec,ze w angielskich szkolach jest bardzo duzy nacisk na poprawna frekwencje w szkole,wiec zaden katar,maly kaszel nie sa w stanie usprawiedliwic nieobecnosci dziecka w szkole.Na szczescie okres "winter sick" jest juz za nami i poki co jest ok.Za to przed kolejna przerwa,tym razem Easter holiday, panowala ospa,a poniewaz Misio jeszcze nie przechodzil ospy z niepokojem wypatrywalam kazdego szkolnego dnia podstapnych czerwonych plameczek.Poki co cisza...
     A wracajac do holiday'a w Polsce bylo swietnie...pomijam fakt,ze juz od drugiego dnia pobytu w Polsce Misiek zalapal angine i jak to u nas najczescie bywa nie obylo sie bez antybiotyku.W Anglii nie jest tak latwo aby lekarz przepisal dziecku antybiotyk...tutaj kladzie sie duzy nacisk na hartowanie dziecka i to juz od samego poczatku.Widok malych dzieci bez czapek,skarpetek,butow w pazdzierniku a nawet w listopadzie to w Anglii nic nadzwyczajnego,gdy mnie samej na sam widok przechodza ciakri po calym ciele.Faktem jest jednak,ze Misiek choc nie hartowany choruje tutaj duzo mniej...chyba nie ma sie od kogo zarazac,hehehe:)
     Po przymusowym przesiedzeniu kilku dni w domu w koncu wybralismy sie do kina na "Misia Yogi".Niby fajny,w 3d,ale Michal jednak troche sie nudzil...narazie jak dla niego lepsze sa jednak pelnometrazowe filmy animowane...no niestety akurat w tym czasie nie bylo w czym wybierac.Ostatnie 2 dni spedzilismy w grocie solnej.Nawet nie wiedzialam ze w moim rodzinnym miecie mamy taki skarb,a dowiedzialam sie o tym dzieki Ulci,za co jej bardzo dziekuje.Moj Misiek bardzo polubil to miejsce,traktujac je jako substytut bawialni.A jakze, umawiajac sie wczesniej i uprzedzajac ze bedzie wizyta z dzieckiem,mozna bylo liczyc na fajna zabawe w soli.Sole w tej grocie pochodzily z czterech roznych krajow i mialy zbawienne dzialanie dla drog oddechowych i jak zapewnial nas pracownik 45 minutowy pobyt w tejze grocie byl porownywalny z 4-dniowym pobytem nad morzem...fajnie w sumie:)I tak uplynal nam pobyt w Polsce...w sobote juz odlatywalismy do Londynu...a teraz mamy tutaj goscia z Polski.Przyjechal dziadek z Polski...ale o tym...


Komentarzy: 1 (Komentarze)


What's going on:) - 2011-01-17 10:12:00
     Zaległości full,ale spróbuje streścic ostatnie pół roku.Właśnie wczoraj moja przyjaciółka podopwiedziała mi,że jeżeli sie nie zaloguje na Smykach co jakiś czas pamiętnik może...a tego bym nie chciała...pomimo swojej nieregularności.
     Zatem pod koniec sierpnia przyjechał do nas dziadek na, jak sie okazało całe 2 miesiące.Juz wtedy oczekiwalismy na Primary School dla Michałka.Nie była to taka prosta sprawa,troche tez bylo w tym naszej winy,bo za pozno aplikowalismy o szkole,ale kto to wowczas wiedzal.W Anglii jest takie prawo,ze kazde dziecko ktore ukonczy 5 lat jest w obowiazku szkolnym.Zatem nie martwilam sie tak bardzo,bo wiedzialam ,ze Michal musi miec zapewniona szkole.Niepokoilam sie tylko o to ktora szkole moga mi zaoferowac w zamian,poniewaz w tych o ktore aplikowalam nie bylo juz wolnych miejsc.W koncu,kiedy bylam tym wszystkich juz naprawde zmeczona przyszedl upragniony list,ale komus z Council’u zapomnialo sie napisac jaka szkole oferuja dla mojego syna.Z tym ze juz w poniedzialek rano zadzwonili do mnie z zapytaniem czy akceptuje szkole i jezeli tak to prosili o wyznaczenie daty interview.Umowilismy sie na nastepny tydzien w poniedzialek.Troche obawialam sie jak to wszystko przyjmie Michal(pamietalam jak bylo z przedszkolem,przynajmniej na poczatku).Okazalo sie ,ze nie bylo najmniejszych powodów do obaw.Michal dzielnie zniósł spotkanie z pania dyrektor,swoja pania i dzieciakami ze wszystkich klas.Tak tutaj jest,ze nowe dziecko jest oprowadzane po wszystkich klasach.W niektorych klasach bylo troche polskiech dzieci,ale Michal chyba juz tradycyjnie trafil do klasy bez polskich dzieci...no i od wtorku po zakupieniu szkolnych ubran moj syn rozpoczal edukacje w one year class.Troche to dla mnie tez dziwne...jezeli jakis czas temu ktos by mi powiedzial,ze moj synek rozpocznie szkole w UK...to pewnie obrocilabym to w zart...:)Na poczatku maly byl totalnie zakrecony...do tego dochodzila jeszcze nieznajomosc jezyka,a wiec klopoty z komunikacja.Na szczescie przynajmniej w tym poczatkowym okresie pomoca sluzyla mu polska nauczycielka...Emilia(po swietach odeszla ze szkoly na urlop macierzynski),tak wiec powolutku moj maly synek wdrazal sie w szkolne zycie.Bylo tez troche uwag na temat jego zachowania,ale nauczyciele doskonale zdawali sobie sprawe,ze nie jest mu latwo i pomagali ze wszystkich sil.Musze przyznac,ze angielscy nauczyciele maja naprawde wspaniale podejscie do dzieci i nie trzeba bylo dlugo czekac,jak Michal powiedzial ze kocha swoja pania i swoja szkole.W srody i czwartki Misio uczeszcza na after school club i naprawde trzeba sie niezle natrudzic,zeby go stamtad wydostac.Nie pomaga nawet perspektywa jazdy pietrowym autobusem,heheheh:)A jeszcze tylko dodam,ze zajecia zaczynaja sie codziennie o 8.45,a koncza o 15.15...z tym ze dzieciaki maja przerwy na lunch i jeszcze chyba jakas jedna pauze.I tak w szkole zeszlo nam do swiat Bozego Narodzenia.W Anglii dzieciaki maja dosyc czesto krotki holiday school...pozniej tez zaczynaj wakacje...a do szkoly wracaja na poczatku wrzesnia.
      Swieta Bozego Narodzenia uplynely nam w milej,rodzinnej,spokojnej atmosferze...w Wigilie odwiedzil nas Santa Clause.Michal byl na poczatku przerazony,ale pozniej juz calkiem swietnie sobie poczynal.Powiedzial mi na ucho ,ze ma pewne podejrzenia ze tym Mikolajem moze byc tata,bo ma takie same kapcie...i dziwnym trafem jakos zabraklo go na mikolajkowym spotkaniu.Oficjana wersja jednak brzmiala,ze tata pilnuje sani Mikolaja i przy okazji karmi Rudolfa:)Do smiesznego zdarzenia doszlo podczas rozmowy Michalka z Mikolajem,kiedy to Mikolaj powiedzial a teraz machamy do zdjecia.A na to Michal odpowiedzial,ze Mohamed to jest u niego w klasie...pamietam usmialismy sie wtedy do lez,a Michal patrzyl sie na nas dosyc dziwnie...niewazne,kiedys jak dorosnie przypomne mu to.Na to Mikolaj-Adam odrzekl...no to Mohamed niech sobie bedzie a teraz i tak machamy do zdjecia.
      No a teraz mamy juz styczen...a za miesciac wybieramy sie na tygodniowy holiday do dziadkow...


Komentarzy: 2 (Komentarze)


Jak to było??? - 2010-08-17 14:30:33
     To był naprawdę fantastyczny dzień.W sobotę wieczorem przystroiliśmy nasz living room na niedzielną uroczystość urodzinową Michałka.Były więc balony i duży baner urodzinowy,balonowy obrusik.Miały być również serpentyny,ale okazało się,że omyłkowo kupiłam petardę z confetti.Michał bardzo czekał na ten dzień.
     Wrócę jeszcze na chwilkę do piątku.W ten dzień Misio zorganizował birthday's party w przedszkolu.Kupiłam mu na tę okazję car'sowy tort,haribo(angielskie dzieci je uwielbiają),lizaki słomkowe i nasze polskie ptasie mleczko.Oczywiście nie obyło się bez urodzinowych czapeczek,gwizdków,odznak i takich tam różnych urodzinowych akcesoriów.No i tak wyposażeni wraz z aparatem ruszyliśmy do przedszkola.Chociaż dzieciaki w Michałka przedszkolu są w sumie różnojęzyczne,to myślę,że zabawa była bardzo udana,o czym świadczą wykonane zdjęcia.Jeszcze o czymś ciekawym co przytrafiło się Michałowi podczas powrotu z przedszkola.Otóż nasz smyk znalazł zupełnie nowiutką zapakowaną zabawkę.Był to duży smok-rycerz zapakowany w olbrzymie plastikowe jajo
.Podejrzewam,że musiało komuś wypaść,a my mieliśmy szczęście je znależć.No cóż,taki uśmiech losu,nie??
     A wracając do urodzinowej niedzieli,to jeszcze raz powtórzę,że było naprawdę super.Po zdmuchnięciu urodzinowych świeczek i zjedzeniu kawałka torta,przyszedł czas na rozpakowanie prezentów.Michał od jakiegoś czasu lubi różnego rodzaju dinozaury,transformersy i inne typowo chłopięce zabawki.Zatem prezent w postaci 2 transformersów i rozkładanego tira-toru wyścigowego jak najbardziej przypadły mu do gustu:)Kiedy opadły pierwsze emocje,związane z testowaniem nowych zabawek wyruszyliśmy na wesołe miasteczko.Zabawa była naprawdę przednia.Jedyny wyjątek stanowił może zamek duchów do którego Michał wybrał się z tatą.Ja jakoś nie miałam odwagi.No i trzeba sobie było to odpuścić.Michał wyjechał z tego zamku trochę roztrzęsiony i nie bardzo chciał patrzeć ponownie w tamtą stronę.Sam zamek był ok...niepotrzebnie tylko latał tam jakiś facet,który wyskakiwał w różnych miejscach w jakiejś obrzydliwej masce i straszył dzieci.Im dziecko bardziej krzyczało,tym ten facet bardziej je straszył.Za to fajne były inne karuzelki,mini-rolercoster,tor samochodowy,itp.Cały dzień upłynął bardzo fajnie...Michał już czeka na następne urodzinki...następne być może z Polsce w rodzinnym gronie,ale o tym dopiero za rok...  


Komentarzy: 1 (Komentarze)


5 URODZINKI MICHAŁKA!!!!!!!!!!!!!!!!!!! - 2010-08-15 0:44:42
                                KOCHANY SYNKU!
Z OKAZJI TWOICH 5 URODZIN ŻYCZYMY CI TYLKO SAMYCH NAJWSPANIALSZYCH CHWIL ORAZ WSZYSTKIEGO NAJLEPSZEGO!!!100 LAT SYNKU,BARDZO CIĘ KOCHAMY,
                                                                          RODZICE
PS.JUŻ NIEDŁUGO KRÓTKA RELACJA Z PRZYJĘCIA URODZINOWEGO W PRZEDSZKOLU ORAZ DOMOWEGO BIRTHDAY'S PARTY.


Komentarzy: 3 (Komentarze)


NASZ URLOP - 2010-08-10 14:55:13
     Wakacje już dawno za nami...myślimy już o kolejnych,a ja jakoś nie mogę się zebrać do napisania notki.Jak zwykle pełno mamy spraw na głowie...najważniejsza z nich to oczekiwanie na decyzje w sprawie michałkowej szkoły.No ale po kolei:)Wakacje były naprawdę bardzo udane...jedyne zastrzeżenia mam do ich długości.Myślę,że dokładnie wiecie o czym piszę.Jedno jest pewne pogoda dopisała na 100 procent i takiej życzę każdemu urlopowiczowi.Nie ma dwóch zdań...pogoda to decydujący czynnik udanego wypoczynku,tym bardziej gdy się go spędza nad jeziorem.Nasz codzienny rytm wyznaczała właśnie pogoda(ta dobra).Zatem rano budziło nas słoneczko,jedliśmy małe śniadanko i szybko nad jezioro.Najczęściej korzystaliśmy z kąpieli słonecznych i wodnych.Muszę powiedzieć,że nasz smyk bardzo polubił wodę...tacie udało się nauczyć Michała,aby nie oddychał pod wodą i muszę się pochwalić,że Michałek zrozumiał to.Po kilku dniach ciężko było małego wyciągnąć z wody.Póznym popołudniem wracaliśmy do naszego domku na jakieś jedzonko,najczęściej był to grill...a pózniej znowu nad jezioro...tym razem na molo i tam następował ciąg dalszy wodnej zabawy.Powiem tak,wspomnienia to piękna i bardzo cenna rzecz,ale już nie możemy się doczekać następnego urlopu.Będąc na urlopie planowaliśmy wyjazd nad morze,ale pogoda nad jeziorem była tak wspaniała,że nigdzie nie chciało się nam stamtąd ruszać.Oczywiście odwiedzali nas goście i to też było bardzo miłe.I jak to zwykle bywa wszystko co dobre szybko się kończy i po błogich dwóch tygodniach trzeba było wrócić do rzeczywistości.Miałam nieodparte wrażenie,że będzie to dosyć ciężkie,ale nie było nawet tak żle.Michałek bez problemu wrócił do przedszkola,a my do pracy.
     Tymczasem szykujemy się do 5 urodzinek Michałka...ale o tym następnym razem:)   


Komentarzy: 1 (Komentarze)


Po i przed holiday'em! - 2010-06-21 14:49:50
     Już tylko niecałe 2 tygodnie do naszego kolejnego wypoczynku w Polsce.Czas napisać coś na temat ostatniego pobytu.Rewelacji pogodowych niestety nie było.Może to i dobrze,bo nasz ostatni wyjazd był, co tu dużo mówić, bardzo intensywny pod względem wizyt lekarskich...nie,żeby działo się coś złego.Zatem zaliczyliśmy szczepienie,zabieg stulejki(nie dawało mi to spokoju po nocy) i dwie rutynowe wizyty na wszelki wypadek.Co do stulejki to muszę powiedzieć,ze bardzo się cieszę,że mamy to już za sobą i że wszystko jest już tak jak powinno być.Co prawda nie była to taka typowa stulejka,tylko jakieś niewielkie zrościki,ale zawsze to zabieg.Michał był bardzo dzielny,świetnie współpracował,o co miałam największe obawy zanim do zabiegu przystąpiliśmy.Cały zabieg odbył się w znieczuleniu miejscowym...Po zabiegu okazało się jednak ,ze najgorsze jeszcze przed nami...czyli zabiegi pielęgnacyjne,mające na celu niedopuszczenie do wywołania stanu poprzedniego.I to jednak sie udało i jak już powiedziałam wszystko jest już w najlepszym porządku.
     Zatem podleczeni,wykurowani i "wypoczęci" wróciliśmy do domu i teraz właśnie czekamy na kolejny wyjazd i tym razem liczę na tzw."byczenie".Holiday'a spędzimy w naszym domku nad jeziorem,zapomniałam jeszcze dodać,że tym razem jedziemy już całą trójką.Mamy tez zamiar wybrać się nad morze,na pewno jakiś wypad do kina i...
     Tutaj tymczasem Michał już na dobre zadomowił się w swoim przedszkolu,ma swoich kolegów i ogólnie rzecz ujmując jest ok.Zaczyna mówić po angielsku.Zdarza się tak ,że coś mówi,ale nie bardzo wie co...bo w przedszkolu nikt mu nic nie tłumaczy ,z tej oto prostej przyczyny ,że nikt nie mówi po polsku.Od września Michał pójdzie do 1 klasy i powiem szczerze,ze sama się tego trochę obawiam...mam jednak taka cichą nadzieję,jak zawsze zresztą,że wszystko będzie w porządku.
     Ostatnio w naszej dzielnicy odbywał się,jak co roku karnawał.Kolorowy tłum przeszedł przez główną ulicę...naprawdę było na co popatrzeć.Tego dnia po południu poszliśmy na wesołe miasteczko,które rozłożylo się w naszym sąsiednim parku.Michał,aż piszczał z zachwytu.Oczywiście nie obyło się bez pomalowania twarzy a la spiderman,kupienia "spidermenowskiego "balonu...i odwiedzenia niemal wszystkich karuzel dla dzieci.Co tu dużo mówić,sama się świetnie bawiłam!


Komentarzy: 2 (Komentarze)


Nie jest lekko!!! - 2010-04-13 19:32:11
     No tak,zaleglosci sie nazbieralo,ze ooooooo!!! Musze jednak napisac w tym momencie o tragicznej dla nas wszystkich sobocie...choc juz troche sie uspokoilam,to ciagle zachodze w glowe i nie umiem sobie odpowiedziec na pytanie -DLACZEGO??? NIE ZEBYM BARDZO INTERESOWALA SIE POLITYKA,BO I TEZ NIE O TO W TYM TUTAJ CHODZI,poprostu zwyczajnie po ludzku to przezywam i bardzo wspolczuje wszystkim rodzinom tragicznie zmarlych osob. Ta data juz na zawsze zostanie w pamieci nas wszystkich...SMUTNA DATA...
     Dopiero niedawno ruszylismy z internetem. Poniewaz zmienilismy mieszkanie i zamieszkujemy juz samodzielnie duzo spraw bylo do zalatwienia,w tym rowniez internet. Aby go uruchomic musielimy podlaczyc angielska bt line...a dopiero pozniej internet. Najbardziej stersowalo mnie dzwonienie do roznych instutucji i dogadywanie sie w roznych sprawach. W Anglii,a w szczegolnosci w Londynie jest to o tyle trudne,ze nigdy nie wiesz kto odbierze po drugiej stronie telefonu...bo jest tutaj,bez przesady, caly swiat.Okazuje sie ,ze angielski angielskiemu nie rowny,niby wszyscy mowimy po angielsku,ale z charakterystycznymi dla kazdego kraju akcentami,no i wlasnie wtedy zaczynaja sie schody.Ale suma sumarum wszysko juz dziala,poczta tez dochodzi,takze czasami warto sie jednak pomeczyc:)
     W ciagu tego czasu Misio chodzil do przedszkola. Musze powiedziec,ze o ile na poczatku sprawialo mu to radosc,teraz ma tzw.okres ogolnej niecheci do przedszkola.Nie ukrywam,ze rzucilismy go na bardzo gleboka wode,ale za to sa juz pierwsze tego pozytywne efekty,mam na mysli nauke jezyka angielskiego.Wiem,ze malemu nie jest lekko,dla niego to jest olbrzymi krok,mozna powiedziec,ze swiat wywrocil mu sie do gory nogami,ale powoli,powoli zaczyna sie do tego przyzwyczajac. Najgorzej frustruja mnie sytuacje,kiedy zostawiam go "beczacego" w przedszkolu,bo musze pedzic do pracy...wtedy za jakas chwilke staram sie zawsze zadzwonic do pan i pytam:How is he now???A kiedy slysze:He’s fine...od razu mi lepiej.Kiedy zabieramy go z przedszkola nigdy nie placze,malo tego czasami jest go poprostu ciezko wyciagnac...wierze,ze te poranne jego wariacje,to poprostu caly czas probowanie rodzicielskiej cierpliwosci i liczenie na lut szczescia:A noz widelec mnie zabiora.Tego jednak nie mozemy zrobic i to nie tylko z tej prostej przyczyny,ze oboje pracujemy,ale przede wszystkim dlatego,ze maly musi w koncu "zaskoczyc system"!!! Zapisalam malego do szkoly,narazie musimy uzbroic sie w cierpliwosc,bo na chwile obecna zerowka jest zapelniona.Nie martwie sie jednak tym zbytnio. Zgodnie z angielskim prawem edukacyjnym maly musi pojsc do szkoly po skonczeniu 5 lat i miejsce dla niego musi sie znalezc.Rozmawialam z Michala pania w przedszkolu i ona stwierdzila,ze narazie poki co przedszkole jest dla niego lepsze...tutaj tez sie ucza ale bardziej poprzez zabawe.Na nauke zawsze przyjdzie odpowiednia pora. Narazie to tyle,do milego...:)


Komentarzy: 3 (Komentarze)


Skąd sie biorą dzieci??? - 2010-01-22 18:03:53
     Ojejku...faktycznie troche mi się ten "dzien dzisiejszy"przedłuzył. Postaram sie poprawic,zdjecie spidermana tez załącze:)Wspomniany stroj spidermana byl strzalem w dziesiatke,Michał bardzo sie z niego ucieszyl.W grudniu Misiu wział udział w zabawie mikołajkowej zorganizowanej w Akademii Przedszkolaka.Tata tak profilaktycznie zabrał ze soba wspomniany stroj:)I dobrze zrobil!!!Chociaz poczatkowo dzieci nie mialy byc przebrane to jednak kilkoro przyszlo w strojach,kiedy zobczyl to Michalek oczywiscie zazadal swojego stroju,bez niego wogole nie chcial slyszec o zabawie.Kiedy wyszedl przebrany,dziewczynka z ktora zawsze sie bawil poprostu od niego uciekla.Musial zdjac maske i pokazac sie, dopiero wtedy wszystko wrocilo do normy.      
     15 lutego jadę po naszego smyka,16  wracamy.Od 22 lutego Misiu zaczyna przedszkole...wielokrotnie rozmawialam z pania przedszkolanka o tym jaki jest Misio,ze nie zna jezyka,pani zapewnia mnie ze nie bedzie to stanowilo problemu.Niestety w przedszkolu tym nie ma polskiego staff’u-a moze nawet to i dobrze...przez pare dni bede chodzic z nim do przedszkola,pozniej bedzie sobie musial nasz Michałek radzic sam:)W domu cały czas dziadkowie mu tlumacza ze juz niedlugo pojedzie do Anglii,ze zacznie chodzic do przedszkola i wszystko jest ok do momentu kiedy sie dowiaduje ze do Anglii niestety nie pojedzie jego pani Ewa z Akademii Przedszkolaka...pocieszam sie tylko tym ze tutejsze panie przedszkolanki sa bardzo mile i ze Misio znajdzie jakas bratnia dusze.
     A od wrzesnia Michał rusza do szkoly,ale o tym moze pozniej,narazie jestesmy w trakcie wybierania szkoly i skladania aplikacji.W chwili obecnej priorytetem jest dla nas znalezienie mieszkania,szukamy w miejscu gdzie obecnie mieszkamy bo bardzo nam sie tutaj podoba,jest bezpiecznie,mamy blisko do pracy i ogolnie jest ok.
     Z ostatnich wydarzen dodam jeszcze ze Misio bardzo fajnie zachowal sie podczas Dni Babci i Dziadka,do jednego dziadka(mojego taty)musial isc do szpitala(napedzil nam tatek strachu,ale juz teraz jest ok i niech szybko wraca do zdrowia i do domu).
     Ostatnio zapytalam sie Michałka czy nie bedzie sie bał leciec samolotem,odpowiedzial mi ze nie bo przeciez jest spiderman’em:) A jakis czas temu moja mama powiedziala mi ze Michał sie zapytał skad sie biora dzieci...moja mama odpowiedziala malemu ze sie rodza,a maly na to odpowiedzial ze tak sie wlasnie domyslal,ale wolal sie upewnic.W chwili obecnej ulubioną zabawą Michałka jest chowanie sie do szafy z latarka i szukanie w niej pajakow,potworow.W rozmowach telefonicznych maly zapewnia mnie ze w Anglii tez zalatwi wszystkie takie szkarady.To narazie tyle...pozdrawiam serdecznie:)))







Komentarzy: 3 (Komentarze)



Archiwum:
2007: lipiec sierpień wrzesień październik listopad grudzień
2008: styczeń luty marzec kwiecień maj czerwiec lipiec sierpień wrzesień październik listopad grudzień
2009: marzec czerwiec sierpień listopad grudzień
2010: styczeń kwiecień czerwiec sierpień
2011: styczeń kwiecień lipiec listopad

  2008-03-09
mama ja chce tam póśc-ze wskazaniem na plac zabaw

2008-01-18
Dzidzi nie ma buty-pierwsze takie długie zdanie Misia,wypowiedziane po dokładnym sprawdzeniu teg faktu...

2008-01-03
Misio uwielbia muzykę,dzisiaj śpiewał kawałek zespołu "Feel"

2007-11-01
Michałek już nie mówi "sisi",tylko sam idzie do toalety i załatwia swoje potrzeby,ba...nawet sam się rozbiera!

2007-09-18
Misiu zaśpiewał Panie Janie,co prawda tylko "janie,janie",ale melodia brzmiała super!

2007-09-03
pierwszy dzień w żłobku

2007-08-30
byliśmy na bilansie 2-latka

2007-08-25
rozpoczynamy akcję pt."Michałek nie potrzebuje już smoka"

2007-08-20
wstępna rozmowa w żłobku...uff,będzie dobrze

2007-08-17
pierwsza wizyta u fryzjera,ważna z tego powodu,że spadną loki ani razu nietknięte przez nożyce

2007-08-16
...urodziny naszego tatka

2005-08-15
urodziny Misia

 

Moją stronę odwiedziło 11797 gości.