« Poprzedni blog Następny blog »

Załóż teraz swojemu dziecku rodzinny pamiętnik

Blog misiu na www.smyki.pl

- Hanulek   |    - Kubuś   |    - Kubuś   |    - Lukciu   |    - Mała Wiśnia   |    - Sałatki   |   
  Po i przed holiday'em! - 2010-06-21 14:49:50
     Już tylko niecałe 2 tygodnie do naszego kolejnego wypoczynku w Polsce.Czas napisać coś na temat ostatniego pobytu.Rewelacji pogodowych niestety nie było.Może to i dobrze,bo nasz ostatni wyjazd był, co tu dużo mówić, bardzo intensywny pod względem wizyt lekarskich...nie,żeby działo się coś złego.Zatem zaliczyliśmy szczepienie,zabieg stulejki(nie dawało mi to spokoju po nocy) i dwie rutynowe wizyty na wszelki wypadek.Co do stulejki to muszę powiedzieć,ze bardzo się cieszę,że mamy to już za sobą i że wszystko jest już tak jak powinno być.Co prawda nie była to taka typowa stulejka,tylko jakieś niewielkie zrościki,ale zawsze to zabieg.Michał był bardzo dzielny,świetnie współpracował,o co miałam największe obawy zanim do zabiegu przystąpiliśmy.Cały zabieg odbył się w znieczuleniu miejscowym...Po zabiegu okazało się jednak ,ze najgorsze jeszcze przed nami...czyli zabiegi pielęgnacyjne,mające na celu niedopuszczenie do wywołania stanu poprzedniego.I to jednak sie udało i jak już powiedziałam wszystko jest już w najlepszym porządku.
     Zatem podleczeni,wykurowani i "wypoczęci" wróciliśmy do domu i teraz właśnie czekamy na kolejny wyjazd i tym razem liczę na tzw."byczenie".Holiday'a spędzimy w naszym domku nad jeziorem,zapomniałam jeszcze dodać,że tym razem jedziemy już całą trójką.Mamy tez zamiar wybrać się nad morze,na pewno jakiś wypad do kina i...
     Tutaj tymczasem Michał już na dobre zadomowił się w swoim przedszkolu,ma swoich kolegów i ogólnie rzecz ujmując jest ok.Zaczyna mówić po angielsku.Zdarza się tak ,że coś mówi,ale nie bardzo wie co...bo w przedszkolu nikt mu nic nie tłumaczy ,z tej oto prostej przyczyny ,że nikt nie mówi po polsku.Od września Michał pójdzie do 1 klasy i powiem szczerze,ze sama się tego trochę obawiam...mam jednak taka cichą nadzieję,jak zawsze zresztą,że wszystko będzie w porządku.
     Ostatnio w naszej dzielnicy odbywał się,jak co roku karnawał.Kolorowy tłum przeszedł przez główną ulicę...naprawdę było na co popatrzeć.Tego dnia po południu poszliśmy na wesołe miasteczko,które rozłożylo się w naszym sąsiednim parku.Michał,aż piszczał z zachwytu.Oczywiście nie obyło się bez pomalowania twarzy a la spiderman,kupienia "spidermenowskiego "balonu...i odwiedzenia niemal wszystkich karuzel dla dzieci.Co tu dużo mówić,sama się świetnie bawiłam!


Komentarzy: 2 (Komentarze)


Nie jest lekko!!! - 2010-04-13 19:32:11
     No tak,zaleglosci sie nazbieralo,ze ooooooo!!! Musze jednak napisac w tym momencie o tragicznej dla nas wszystkich sobocie...choc juz troche sie uspokoilam,to ciagle zachodze w glowe i nie umiem sobie odpowiedziec na pytanie -DLACZEGO??? NIE ZEBYM BARDZO INTERESOWALA SIE POLITYKA,BO I TEZ NIE O TO W TYM TUTAJ CHODZI,poprostu zwyczajnie po ludzku to przezywam i bardzo wspolczuje wszystkim rodzinom tragicznie zmarlych osob. Ta data juz na zawsze zostanie w pamieci nas wszystkich...SMUTNA DATA...
     Dopiero niedawno ruszylismy z internetem. Poniewaz zmienilismy mieszkanie i zamieszkujemy juz samodzielnie duzo spraw bylo do zalatwienia,w tym rowniez internet. Aby go uruchomic musielimy podlaczyc angielska bt line...a dopiero pozniej internet. Najbardziej stersowalo mnie dzwonienie do roznych instutucji i dogadywanie sie w roznych sprawach. W Anglii,a w szczegolnosci w Londynie jest to o tyle trudne,ze nigdy nie wiesz kto odbierze po drugiej stronie telefonu...bo jest tutaj,bez przesady, caly swiat.Okazuje sie ,ze angielski angielskiemu nie rowny,niby wszyscy mowimy po angielsku,ale z charakterystycznymi dla kazdego kraju akcentami,no i wlasnie wtedy zaczynaja sie schody.Ale suma sumarum wszysko juz dziala,poczta tez dochodzi,takze czasami warto sie jednak pomeczyc:)
     W ciagu tego czasu Misio chodzil do przedszkola. Musze powiedziec,ze o ile na poczatku sprawialo mu to radosc,teraz ma tzw.okres ogolnej niecheci do przedszkola.Nie ukrywam,ze rzucilismy go na bardzo gleboka wode,ale za to sa juz pierwsze tego pozytywne efekty,mam na mysli nauke jezyka angielskiego.Wiem,ze malemu nie jest lekko,dla niego to jest olbrzymi krok,mozna powiedziec,ze swiat wywrocil mu sie do gory nogami,ale powoli,powoli zaczyna sie do tego przyzwyczajac. Najgorzej frustruja mnie sytuacje,kiedy zostawiam go "beczacego" w przedszkolu,bo musze pedzic do pracy...wtedy za jakas chwilke staram sie zawsze zadzwonic do pan i pytam:How is he now???A kiedy slysze:He’s fine...od razu mi lepiej.Kiedy zabieramy go z przedszkola nigdy nie placze,malo tego czasami jest go poprostu ciezko wyciagnac...wierze,ze te poranne jego wariacje,to poprostu caly czas probowanie rodzicielskiej cierpliwosci i liczenie na lut szczescia:A noz widelec mnie zabiora.Tego jednak nie mozemy zrobic i to nie tylko z tej prostej przyczyny,ze oboje pracujemy,ale przede wszystkim dlatego,ze maly musi w koncu "zaskoczyc system"!!! Zapisalam malego do szkoly,narazie musimy uzbroic sie w cierpliwosc,bo na chwile obecna zerowka jest zapelniona.Nie martwie sie jednak tym zbytnio. Zgodnie z angielskim prawem edukacyjnym maly musi pojsc do szkoly po skonczeniu 5 lat i miejsce dla niego musi sie znalezc.Rozmawialam z Michala pania w przedszkolu i ona stwierdzila,ze narazie poki co przedszkole jest dla niego lepsze...tutaj tez sie ucza ale bardziej poprzez zabawe.Na nauke zawsze przyjdzie odpowiednia pora. Narazie to tyle,do milego...:)


Komentarzy: 3 (Komentarze)


Skąd sie biorą dzieci??? - 2010-01-22 18:03:53
     Ojejku...faktycznie troche mi się ten "dzien dzisiejszy"przedłuzył. Postaram sie poprawic,zdjecie spidermana tez załącze:)Wspomniany stroj spidermana byl strzalem w dziesiatke,Michał bardzo sie z niego ucieszyl.W grudniu Misiu wział udział w zabawie mikołajkowej zorganizowanej w Akademii Przedszkolaka.Tata tak profilaktycznie zabrał ze soba wspomniany stroj:)I dobrze zrobil!!!Chociaz poczatkowo dzieci nie mialy byc przebrane to jednak kilkoro przyszlo w strojach,kiedy zobczyl to Michalek oczywiscie zazadal swojego stroju,bez niego wogole nie chcial slyszec o zabawie.Kiedy wyszedl przebrany,dziewczynka z ktora zawsze sie bawil poprostu od niego uciekla.Musial zdjac maske i pokazac sie, dopiero wtedy wszystko wrocilo do normy.      
     15 lutego jadę po naszego smyka,16  wracamy.Od 22 lutego Misiu zaczyna przedszkole...wielokrotnie rozmawialam z pania przedszkolanka o tym jaki jest Misio,ze nie zna jezyka,pani zapewnia mnie ze nie bedzie to stanowilo problemu.Niestety w przedszkolu tym nie ma polskiego staff’u-a moze nawet to i dobrze...przez pare dni bede chodzic z nim do przedszkola,pozniej bedzie sobie musial nasz Michałek radzic sam:)W domu cały czas dziadkowie mu tlumacza ze juz niedlugo pojedzie do Anglii,ze zacznie chodzic do przedszkola i wszystko jest ok do momentu kiedy sie dowiaduje ze do Anglii niestety nie pojedzie jego pani Ewa z Akademii Przedszkolaka...pocieszam sie tylko tym ze tutejsze panie przedszkolanki sa bardzo mile i ze Misio znajdzie jakas bratnia dusze.
     A od wrzesnia Michał rusza do szkoly,ale o tym moze pozniej,narazie jestesmy w trakcie wybierania szkoly i skladania aplikacji.W chwili obecnej priorytetem jest dla nas znalezienie mieszkania,szukamy w miejscu gdzie obecnie mieszkamy bo bardzo nam sie tutaj podoba,jest bezpiecznie,mamy blisko do pracy i ogolnie jest ok.
     Z ostatnich wydarzen dodam jeszcze ze Misio bardzo fajnie zachowal sie podczas Dni Babci i Dziadka,do jednego dziadka(mojego taty)musial isc do szpitala(napedzil nam tatek strachu,ale juz teraz jest ok i niech szybko wraca do zdrowia i do domu).
     Ostatnio zapytalam sie Michałka czy nie bedzie sie bał leciec samolotem,odpowiedzial mi ze nie bo przeciez jest spiderman’em:) A jakis czas temu moja mama powiedziala mi ze Michał sie zapytał skad sie biora dzieci...moja mama odpowiedziala malemu ze sie rodza,a maly na to odpowiedzial ze tak sie wlasnie domyslal,ale wolal sie upewnic.W chwili obecnej ulubioną zabawą Michałka jest chowanie sie do szafy z latarka i szukanie w niej pajakow,potworow.W rozmowach telefonicznych maly zapewnia mnie ze w Anglii tez zalatwi wszystkie takie szkarady.To narazie tyle...pozdrawiam serdecznie:)))







Komentarzy: 3 (Komentarze)


O dzisiejszym dniu... - 2009-12-08 1:24:45
    No tak...dzisiejszy dzien zaliczam do bardzo udanych.Powód jest bardzo prosty-załatwiłam naszemu Misiowi przedszkole...tak,tak juz niedługo mały urwis bedzie w koncu z nami!Zanim wybrałam to odpowiednie zrobiłam małe interview tu o ówdzie i padło na przedszkole bardzo blisko naszego miejsca zamieszkania...piechotka,jakies 7 minutek i musze powiedziec ,ze jest to nie lada wyczyn,biorac pod uwage wielkosc tego miasta,ba,nawet wielkosc jego poszczegolnych dzielnic.Jedyny minus to brak polskiego staff'u.Pani manager pokazała mi całe przedszkole,opowiedziała o wszystkim,ja  zapytałam sie o to o co miałam sie zapytac i na koniec zarezerwowałam małemu miejsce-start 22 lutego.Troche sie obawiam jak on sobie poradzi,ale pani powiedziala,ze nie ma powodow do obaw bo tutaj takich dzieci(mam na mysli te ,ktore nie mowia po angielsku)jest bardzo duzo.No tak,przedszkole z glowy,ale juz musz zaczac sie rozgladac za szkola...w Anglii dzieci zaczynaja edukacje po skonczeniu 5 roku zycia,jest to tzw.infant primary scholl.Namiary juz mam,rowniez blisko naszego domu,w zasadzie to za rogiem,pozostaje mi jeszcze zlozenie odpowiednich aplikacji i czekanie...
    W chwili obecnej Michał spedza czas z tata,troche chorował...nic powaznego,moze to nadmiar emocji i wrazen,bo to samo bylo jak ja pojechałam do Polski.Dziedkowie donosili mi ze tata za mocno rozpieszcza malego...na sam poczatek byl czolg zdalnie sterowany...zabawa ta tak sie spodobala naszemu synkowi,ze na drugi dzien stwierdzil,ze w sumie to powinni kupic jeszcze jeden taki sam,bo wtedy mogliby robic wyscigi czolgow:)W srode mały ma zabawe mikolajkowa,a w styczniu zabawe karnawalowa.Na te druga zakupilam mu specjalny stroj.Zazyczyl sobie spiderman'a.Dzisiaj stroj wlasnie dotarl,maly oczywiscie od razu go przymierzyl.Wygladal super,nie omieszkam wstawic zdjecia...troche pozniej.No to tyle,taka mialam ochote podzielic sie z Wami swoimi dzisiejszymi dokonaniami i zostawic slad o tym wydarzeniu w misiowym pamietniku...Swoja droga,dziwna sprawa,moja mama mowila mi ze rowniez dzisiaj dzwonili do niej w sprawie przedszkola dla malego od stycznia przyszlego roku.Gdyby ktos jakies 2 lata temu powiedzial mi ze moje dziecko bedzie rozpoczynalo edukacje w Londynie,to...spojrzalabym sie na niego co najmniej dziwnie...teraz juz niewiele brakuje nam do zakonczenia tutaj pelnego roku,ale o tym moze w kolejnej notce.

Komentarzy: 4 (Komentarze)


Sfrustrowany 4-latek:))) - 2009-11-13 19:07:19
     No tak...napisac cos wypada,tylko nie bardzo wiem od czego zaczac.Tak to juz jest jak czlowiekowi nazbiera sie duzo zaleglosci,innymi slowy jest niesystematyczny;) Ostatnia moja wizyta w Polsce juz dawno minela...pozostaly wspomnienia i  mnostwo zdjec.Wiecie jak fajnie spedza sie czas ze swoim dzieckiem,kiedy czlowieka nic nie goni i nic nad nim nie wisi:))))Ten czas spedzilismy bardzo aktywnie,choc musze przyznac,ze niektore plany popsula nam choroba Misia.Przez cale 10 miesiecyMichał nie chorowal ani razu,a tutaj w ciagu zaledwie 2 tygodni zaliczyl 2 choroby...grype jelitowa i lekka ,na szczescie ,odmiane anginy.Ale i tak udalo nam sie zaliczy kinder bal u Hanulka!!!Poniewaz Hania chodzi do przedzkola gro gosci stanowily wlasnie przedszkolaki z jej grupy.Stad moje pewne watpliwosci czy Michal bedzie potrafil sie z nimi bawic.Na szczescie moje obawy okazaly sie byc niepotrzebne,dzieciaki bawily sie super i trzeba bylo uzyc nie lada podstepu aby wyjsc z wynajetej na ten czas bawialni.Dodam jeszcze tylko ze dziciakami opiekowaly sie 2 panie przedszkolanki,a rodzice w tym czasie zajadali kielbasy przy ognisku.Michał wracal doe domu w wymalowana twarza i oczywiscie w czapeczce urodzinowej...pociesznie tak wygladal:)
     Niestety podczas pobytu w Polsce nie udalo mi sie znalezc miejsca w przedszkolu dla Michala...niedlugo mały przyjedzie juz do nas,ale póki co chcialam zeby zaczal chodzic do przedszkola w Polsce...ale za to udalo mi sie zapisac go do Akademii Przedszkolaka.Zajecia odbywaja sie 2 razy w tygodniu...Michał bardzo lubi na nie chodzic.Ostatnio cala grupa szli na bawialnie.Michał juz rano obwiscil moim rodzicom,ze na bawialni musi sobie znalezc kolezanke do zabawy i ze koniecznie musi to byc blondynka.I wyobrazcie sobie ze znalazl,dziewczynka nazywala sie Ala,bawili sie ze soba cale 2 godziny:)Wogole pani powiedziala ze Misio jest bardzo madrym chlopczykiem i ma bardzo duzy zasob slow...to mnie cieszy,biorac pod uwage fak,ze maly zaczal mowic dosyc pozno,ale jak juz sie rozgadal,to delikatnie mowiac buzka mu sie nie zamyka:)Ostatnio np.stwierdzil,ze jest sfrustrowany...nie mam pojecia skad on ten wyraz wynalazl,ale takich wlasnie wyrazow uzywa moje dziecko;)Michal ma tez wielka wyobraznie...codziennie rano wstaje i mowi ze dzisiaj jest np.zabka,albo slimakiem,bo taka wlasnie ma fantazje.Pod koniec listopada do Michalka jedzie tato...do milego:))))

Komentarzy: 1 (Komentarze)


Urodzinkowe wspominki... - 2009-08-24 10:14:43
     15 sierpnia nasz Michałek skończył 4 lata.Jak ten czas szybko zleciał.Jak dziś pamietam dzień rozwiązania i to niesamowite szczęscie jakie mnie ogarnelo kiedy maluszek byl juz z nami:))) Na urodzinach ,niestety nie moglismy byc, z wiadomych wzgledow,ale wiem ze nasi rodzice bardzo sie postarali aby ten dzien byl dla Miska szczegolny. Byli wiec dziadkowie,chrzestni,wujkowie...no i byl specjalny tort zrobiony przez babcie Stasie...z galaretka w ksztalcie samochodu:))) Kiedy Misio zdmuchnał swieczuszki dostał prezenty,rózne takie dla chłopaka.Oczywiscie babcia Stasia nie zapomniała o ksiazkach(zawsze je kupuje,za co jestem jej bardzo wdzieczna)...a ciotka chrzestna zrobiła Misiowi prezent w postaci sesji fotograficznej. Nie widziałm jeszcze tych zdjec,ale sa podobno kapitalne...szczególnie jedno na ktorym Michałek wystepuje w roli nagiego aniolka ze skrzydelkami(dobrze ze chciał sie jeszcze rozebrac,bo przeciez to juz duzy chlopiec,ale co tam najwazniejsze ze bedzie pamiatka).
     Jeszcze cos na wesolo...jak bylam ostatnim razem w Polsce wybralismy sie z Miskiem na lody,czekamy grzecznie na swoja kolejke,w koncu podchodzimy do lady.Na ladzie leza kawalki owocow z bita smietana(musialy komus poprostu wypasc).Na to Misiek mowi do pani:
-Pani tu jest brudno,trzeba to posprzatac,ja tego nie chce...
Ja mowie:
-Michałku ale przeciez nikt nie kaze Ci tego jesc...
Na to Michał tak calkiem powaznie:
-Ale ja nie chce nawet na to patrzec...:))) 
     A ja z utesknieniem czekam na wyjazd do Polski...do Miska,tym razem polece samolotem,wiec juz 2 pazdziernika bede w Stargardzie...do tego jednak czasu napewno sie jeszcze odezwe:))))  

Komentarzy: 2 (Komentarze)


4 urodzinki Misia... - 2009-08-15 0:07:26
     Najważniejsze o czym dzisiaj chce napisac to to, ze jutro nasz kochany synek konczy 4 latka.Niestety nie będę mogła go serdecznie uściskac,ale z samego rana zadzwonię z życzeniami.Mały wie,że jutro ma urodzinki,w lodówce czeka na niego okazały tort,przygotowany przez babcie Stasię.Jutro wogóle będzie u Michałka wesoło,bo przyjeżdża do niego chrzestny z cała rodzinką,zatem będzie wujek Mariusz,ciocia Gosia i ich pociechy,13-letni Marcin i  roczny Błażej.Oj będzie sie działo...:)
     Druga bardzo ważna wiadomośc jest taka, że na początku pażdziernika lecę na 2 tygodnie do Polski...wiem,wiem,juz wcześniej powinnam tutaj zamiescic jakąś relację z pierwszego holiday’a.Ale tak prawde mówiąc po przyjedzie musiało minąc jakies 2 tygodnie,żebym sie z powrotem przestawiła na Anglię...super było w Polsce,bo byłam z Misiem.Całe dnie spędzalismy razem,były spacery,parki,sklepy,bawialnie,lody,wizyty u dobrych znajomych no i oczywiscie nasz ukochany domek nad jeziorem...a ponieważ pogoda w miarę dopisała mały dokazywał nad wodą.Zbierał sobie malutkie muszelki,przybiegał co chwilke do mnie i mowił,że ma dla mnie niespodzianke lub prezent...kochany mój mały smyk:)))
     Muszę sie przyznac,że bardzo sie wzruszyłam jak zobaczyłam moje dziecko po pół roku...Gdy weszłam do domu,mały stał w korytarzu i prawde mówiąc to sie trochę zawstydził a pozniej podbiegł do mnie i się przytulił...długo to będę pamiętac...No i jak zaczął mówic to juz nie przestawał...pieknie mowi...wszystko całymi zdaniami...aby do pazdziernika:))))
Kochany Michałku wszystkiego najlepszego!!!!!!!!100 lat!!!!!!!!!!!!!!!!!!!





Komentarzy: 6 (Komentarze)


Juz niedługo...:) - 2009-06-25 23:00:11
     Zapracowana jestem niesamowicie,więc naprawdę bardzo krótko.Powoli jakoś wszystko idzie do przodu...chociaż teraz to czego naprawdę pragne to to ,aby czas leciał niesamowicie szybko,a pózniej zatrzymał sie na dłuższą chwilę...9 lipca jadę do Polski.Bardzo sie ciesze i juz sie nie moge doczekac...wszysko już przygotowane,bilety kupione,więc jak sami widzicie dłuższa notka na temat Misia i tego co u niego jak wrócę z holiday'a...

Komentarzy: 3 (Komentarze)


Po długiej przerwie... - 2009-06-05 13:28:08
     Nawet nie wiem od czego zacząc tyle mi sie tutaj zaleglości nazbierało.Najlepiej by było od początku,ale sęk w tym,że nie bardzo pamietam gdzie ten koniec a gdzie początek.Problem w tym,że Michałek jest w Polsce z dziadkami i niestety nie jest nam dane obserwowac go na codzień.Bardzo nad tym ubolewam,ponieważ zdaje sobie sprawę,że omijają nas najlepsze chwile w życiu naszego małego smyka.Pocieszam się tylko tym,że byc może jak wszystko się dobrze poukłada,to juz niedlugo będziemy mogli to wszystko ponadrabiac!!!!!
     1 maja w Polsce był tata Michałka,spędził z małym całe 2 tygodnie.Tata mówił,że było to super uczucie a jak podjezdzał do domu to serce miał w gardle.Michałek wiedział,że przyjedzie do niego tatus i czekał na to z niecierpliwością.Na pytanie babci jak sie cieszy...podnosił rączki do góry,tańczył i podskakiwał:)))Chłopaki spędzili czas na spacerach,wypadach na działke,wycieczkach rowerowych,zbieraniu slimaków,buszowaniu po lesie i po łąkach i różnych innych przedziwnych rzeczach o niemniej dziwnych nazwach,np.zabawa gadzu-gadzu????Michał bardzo ja polubił i do tej pory jak rozmawiamy z nim przez telefon zawsze o niej wspomina.Szczegółów niestety Wam nie zdradze,bo to taka ich męska tajemnica:)Tata niestety stwierdził,że Michał troche za duzo się rozbrykał.Niestety takie moga byc konsekwencje wychowywania dziecka przez dziadków.Moi rodzice wychodzą z założenia,ze mały i tak jest poszkodowany,ze nie jest z nami i próbuja mu to jakoś wynagrodzic...chociaz skłamałabym,gdybym napisała,ze sa szalonymi dziadkami.Próbuja jak mogą,ale Michał jest małym łobuzem i juz.Ale jest tez uroczym łobuzem...ostatnio jak troche nabroił to podszedł do mojej mamy i powiedział jej ,ze jest jego "ślicznotka".Super nie...wie jak człowieka rozłozyc na łopatki,a babcie w szczegołnosci:))))
     W tym roku Dzień Dziecka i Dzień Matki były dla nas troche smutne...oczywiscie z racji tego,że nie mogliśmy ich spędzic razem,mam nadzieję,że w przyszłym roku będzie juz o wiele lepiej.Za to Michałek przez  telefon wszystko nam opowiedział,co i od kogo dostał.Wiecie dla mnie to jest przedziwne uczucie kiedy rozmawiam z moim synkiem,w dodatku przez telefon,ponieważ jak wyjezdzalismy to mały nie mówił tak dobrze...to jest naprawde niesamowite!!!Narazie tyle...
     Obiecuje sobie,że pojawi sie tutaj niedługo koleja notka,wiecie takie rózne chwile i wydarzenia pozniej gdzies ulatuja i czlowiek juz dobrze wszystkiego nie pamięta a tak będzie czarno na bialym...jestem pewna ,ze kiedys,kiedys bedzie miło sobie do tego zajrzec i powspominac. 

na łące...


na działce...

Komentarzy: 2 (Komentarze)


Po długiej przerwie... - 2009-03-06 17:29:13
Witajcie!
Długo nic nie pisałam,bo duzo u nas się działo i dalej się dzieje.U Michałka również.Teraz jest dla nas szczególnie ciężki okres,bo niestety nie możemy byc ze sobą razem i obserwowac jak nasz mały smyk rośnie i jakie czyni postępy w rozwoju.Na bieżąco jednak dziadkowie i jedni i drudzy zdaja nam drobiazgowe relacje, co niezmiernie nas cieszy.Nie ukrywam,że nasza rozłąka juz troche trwa i jeszcze pewnie troche potrwa,ale prawda jest taka ze zdecydowaliśmy sie na taki krok właśnie ze względu na naszego synka.Mam nadzieje,mimo wszystko,ze zaprocentuje to w przyszłosci.Czego najbardziej sie obawiam?????Tego ze Michałek bedzie na nas zły,ze nas zapomni...bo jak mozna wytłumaczyc 3,5 latkowi,że rodzice pojechali i niedługo po niego przyjada.Dla dziecka jest to czysta abstrakcja.Nam dorosłym jest cieżko...Mimo wszystko jednak mam taka cicha nadzieje,ze jakos sie to wszystko wyklaruje,tym bardziej ze nasza sytuacja zawodowo-finansowa nabiera juz mocniejszej pozycji.Wiem,wiem,ze dla dziecka to nie jest najwazniejsze,wiem tez ze sa tacy,ktorzy nas moga potepic za to...bo sama przez bardzo dlugi czas zylam w poczuciu winy(dalej jest tak czasami)...ale tak zdecydowalismy i juz sie nie odstanie.
Mialam napisac o Michalku,a tymczasem tak sie troche rozpisalam.Michal rosnie jak na drozdzach,prawie wszystko juz mowi,codziennie chodzi z dziadkiem na dlugie spacery i dokazuje rzecz jasna.To bez zmian w dalszym ciagu.Ostatnio powiedzial mojej mamie,ze rodzice mieli po niego przyjechac.Przyjedziemy kochany,juz niedlugo i jak to pisze to wierzcie mi oczy moje same napelniaja sie lzami......................... boli...jeszcze troche...

Komentarzy: 6 (Komentarze)



Archiwum:
2007: lipiec sierpień wrzesień październik listopad grudzień
2008: styczeń luty marzec kwiecień maj czerwiec lipiec sierpień wrzesień październik listopad grudzień
2009: marzec czerwiec sierpień listopad grudzień
2010: styczeń kwiecień czerwiec

  2008-03-09
mama ja chce tam póśc-ze wskazaniem na plac zabaw

2008-01-18
Dzidzi nie ma buty-pierwsze takie długie zdanie Misia,wypowiedziane po dokładnym sprawdzeniu teg faktu...

2008-01-03
Misio uwielbia muzykę,dzisiaj śpiewał kawałek zespołu "Feel"

2007-11-01
Michałek już nie mówi "sisi",tylko sam idzie do toalety i załatwia swoje potrzeby,ba...nawet sam się rozbiera!

2007-09-18
Misiu zaśpiewał Panie Janie,co prawda tylko "janie,janie",ale melodia brzmiała super!

2007-09-03
pierwszy dzień w żłobku

2007-08-30
byliśmy na bilansie 2-latka

2007-08-25
rozpoczynamy akcję pt."Michałek nie potrzebuje już smoka"

2007-08-20
wstępna rozmowa w żłobku...uff,będzie dobrze

2007-08-17
pierwsza wizyta u fryzjera,ważna z tego powodu,że spadną loki ani razu nietknięte przez nożyce

2007-08-16
...urodziny naszego tatka

2005-08-15
urodziny Misia

 

Moją stronę odwiedziło 8605 gości.